Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
9 Strony « < 7 8 9 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Skandale seksualne wsrod kleru polskiego
     
misza88
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.359
Nr użytkownika: 62.208

Michal
Stopień akademicki: mgr inz.
 
 
post 16/03/2019, 10:03 Quote Post

Grzegorz_B
CODE
Nie sądzę aby to był "bieg wsteczny", bo też nie sądzę że na tym sprawa się skończy. Raczej (niezamierzony) krok w dobrym kierunku skoro tym razem niemożność uporania się KRK z problemem wewnętrznie zauważają zgodnie nie tylko osoby "niezwiązane", ale również środowiska katolickie od (umownego) lewa do prawa.

Na szczęście to nie tylko tym razem, wielu ludzi związanych z Kościołem, w tym dziennikarzy widzi problem i głośno o tym mówi.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #121

     
Ida Wielkie Gniazdo
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 133
Nr użytkownika: 98.200

 
 
post 16/03/2019, 22:27 Quote Post

QUOTE(Archanioł @ 16/02/2019, 18:01)
Co do Lisińskiego to jego list pochodzi z 2014 roku, kiedy fundację dopiero zakładano, a on sam jeszcze nie skierował sprawy cywilnej przeciwko kurii płockiej. Jasno stwierdza, że "wypłacić mi rekompensatę w wysokości 200 tys. zł na terapię, straty moralne i psychiczne, gotów jestem zrzec się przyszłych roszczeń, a nawet wycofać się z działalności publicznej w fundacji" - nie razygnuje z fundacji a działanosci publicznej w jej ramach.
*



Więc na czym by ta jego rola w fundacji polegała jeśli zrezygnowałby z działalności publicznej?
Przecież gdyby wziął pieniądze od diecezji, musiałby siedzieć cicho. I nie byłoby ani wywiadów w telewizji ani spotkania z Bergoglio.



 
User is offline  PMMini Profile Post #122

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.953
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 17/03/2019, 18:06 Quote Post

Spacerowały po Gdańsku. Gdy doszły do miejsca, gdzie do niedawna stał pomnik ks. Henryka Jankowskiego, Basia zupełnie się zmieniła. Zaczęła się trząść, przyspieszyła kroku. Tak, jakby cały koszmar wydarzył się wczoraj.

O wykorzystywaniu seksualnym małoletnich w Kościele dyskutowano w piątek 15 marca w Akademii Ignatianum w Krakowie. W debacie udział wzięli: psycholog, seksuolog i terapeutka Ewa Kusz, dziennikarka i reportażystka Joanna Podsadecka, dziennikarka i wideoblogerka Jola Szymańska oraz jezuita ks. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, założyciel i dyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum. Spotkanie zorganizował portal Deon.pl, a poprowadził red. Karol Wilczyński.

Data debaty nałożyła się na upublicznienie przez episkopat danych z diecezji, dotyczących przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich przez niektórych duchownych. Szeroko cytowana i komentowana konferencja prasowa miała miejsce dzień wcześniej, w czwartek 14 marca br.

Z zebranych informacji wynika, że od 1990 r. do połowy 2018 r. zgłoszono 382 sprawców, a liczba ofiar wyniosła około 625 osób (około, bo wliczono w to zgłoszenia, które się nie potwierdziły - 10 proc., ale nie wliczono dziewięciu przypadków, gdzie liczbę ofiar określono jako "kilka").
- Myślę, że biskupi są na tyle inteligentni, że zdają sobie sprawę, że przypadki, o których wiemy, to zaledwie czubek góry lodowej - powiedział na początku spotkania ks. Adam Żak, który odpowiadał za zebranie i przygotowanie przedstawionych przez KEP danych. Ks. Żak podkreślił, że przestępstwa seksualne to przestępstwa ukryte. - Z nimi nikt się nie afiszuje. Stąd biorą się trudności z ich zgłaszaniem - zauważył.

Opór wśród hierarchów
Duchowny nawiązał do przebiegu czwartkowej konferencji (o której pisaliśmy tutaj).
- Mówiliśmy różnymi językami: ja, abp Jędraszewski, abp Gądecki - stwierdził ks. Żak. Jak dodał, "komunikowanie jest trudne i trzeba się go uczyć". - Wśród hierarchów był duży opór, by poznawać słownictwo i podstawową problematykę związaną z wykorzystywaniem małoletnich - przyznał dyrektor COD. Ponadto zauważył "powolność w reagowaniu" episkopatu. Zaznaczył jednocześnie, że dziś jedyną drogą jest pokonanie lęków i oporów i potraktowanie problemu wykorzystywania seksualnego małoletnich całościowo.
- We wszystkich krajach zaczynało się od tego, że mówiono: to nie nasz problem - zauważył jezuita, podkreślając jednocześnie, że "nie ma Kościoła, którego ten problem nie dotyczy".
Jak powiedział, zebrane i przedstawione dane to początek dalszych prac.

Basia płakała, co chwilę szła na papierosa
W dalszej części spotkanie wiele miejsca poświęcono ofiarom wykorzystywania seksualnego przez duchownych.
Joanna Podsadecka, dziennikarka i autorka książki "Sztuka czułości", w której przedstawiła historię spotkania ks. Jana Kaczkowskiego z Barbarą Borowiecką, skrzywdzoną w dzieciństwie przez księdza prałata Henryka Jankowskiego (w reportażu autorka zdecydowała się nie podawać nazwiska sprawcy, ujawniła je później Bożena Aksamit w reportażu w "Dużym Formacie"), opowiedziała o swoich spotkaniach z panią Barbarą. - Rozmawiałyśmy godzinami, Basia płakała, co dziesięć minut wychodziła na papierosa. Przeżywała ten koszmar jeszcze raz - opowiadała Podsadecka.
Kiedyś, gdy dziennikarka i jej rozmówczyni spacerowały po Gdańsku, doszły do miejsca, gdzie do niedawna stał pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego. - Basia, gdy tylko zorientowała się, gdzie jest, zupełnie się zmieniła. Zaczęła się trząść, przyspieszyła kroku. Tak, jakby wszystko to, o czym mi opowiadała, zdarzyło się wczoraj - mówiła autorka "Sztuki czułości".
Podsadecka zwróciła też uwagę słuchaczy na to, jak bolesne dla ofiary muszą być próby umniejszania albo nawet negowania jej koszmaru.

Ofiar trzeba słuchać
O. Adam Żak przyznał, że podstawowym błędem powielanym od wieków było niesłuchanie ofiar, o którym mówiła też Jola Szymańska, zaangażowana w życie Kościoła dziennikarka i wideoblogerka, która w jednym ze swoich nagrań opowiedziała publicznie o własnym doświadczeniu molestowania przez księdza.
- Otwierajmy swoje głowy, szukajmy wiedzy - apelowała. - Wtedy będzie jasne, co to wtórna wiktymizacja, dlaczego ofiary milczą przez lata, a gdy już zabierają głos, mówią o swoich dramatach tak spokojnie. Jest kilka zarzutów wobec skrzywdzonych, które stale się powtarzają. Odpowiedzi można znaleźć w książkach, czytajmy je - przekonywała.
Pojęcie "wtórnej wiktymizacji" rozwinęła Ewa Kusz, psycholog, seksuolog i terapeuta, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka. - Wtórna wiktymizacja jest wtedy, gdy ofiara jest odrzucana, powątpiewa się w jej krzywdę, albo nawet winę przerzuca się na nią samą. Jeśli dochodzi do tego, że ksiądz wykorzystał seksualnie, a inny kapłan czy osoba wierząca, np. członek wspólnoty, odrzucił, nie uwierzył albo przerzucił winę na ofiarę, ma ona poczucie, że to Kościół skrzywdził - tłumaczyła ekspertka. Jak zaznaczyła, ta rana jest większa niż pierwotna, dlatego tak ważne jest, by ofiarę przyjąć i zaakceptować.
- Jeśli skrzywdzona przez księdza jest osoba wierząca, to kryzys wiary albo nawet odejście od Kościoła jest naturalną reakcją. Nauczmy się to szanować, bo to nie jest atakowanie Kościoła. Taka osoba potrzebuje miłości i wolności w poszukiwaniu - mówiła zaś Jola Szymańska.
Uczestnicy debaty podkreślali, że "zamachem na Kościół" nie jest też po prostu mówienie o problemie wykorzystywania małoletnich przez niektórych duchownych, wbrew temu, jak to oceniają niektórzy księża i wierzący. Ewa Kusz wskazała, że problem leży m.in. w braku wiedzy, dlatego potrzebna jest jasna i spokojna komunikacja. Ks. Żak mówił o lęku i koncentracji na sobie. - Wzmacnianie tego należy przerwać. Najlepszym wyjściem jest wiedza - powiedział.

Skrzywdzony na świeczniku
W czasie dyskusji poruszono też wątek publicznego ujawniania afer seksualnych z udziałem duchownych. Joanna Podsadecka, podając przykład Barbary Borowieckiej, mówiła o ogromnej fali negatywnych komentarzy pod adresem ofiary po upublicznieniu sprawy. - Dlatego też nie zdecydowałam się w książce na podanie nazwiska ks. Jankowskiego. Dla Basi to był czas, kiedy pierwszy raz w życiu była szczęśliwa. Zważyłam racje i uznałam, że jej spokój jest ważniejszy - tłumaczyła.
Podsadecka zwróciła także uwagę na odpowiednią reakcję określonych instytucji na takie informacje i tego, jak jej brak jest bolesny dla pokrzywdzonego. W opinii uczestniczki debaty, mówienie o przypadkach wykorzystywania seksualnego w Kościele ma większy sens, gdy sprawca żyje.
- Jednym mówienie pomaga, inni z różnych powodów, np., by nie być przypisanym do danej grupy nacisku, nie chcą tego robić w danym czasie - zauważyła zaś Ewa Kusz. Jak stwierdziła, media i społeczeństwo często rewiktymizują ofiarę.
Przykład podała Jola Szymańska. - Odzywają się do mnie ludzie, którzy po przeczytaniu komentarzy pod filmem, gdzie opowiadam swoją, na szczęście dość łagodną, historię molestowania, piszą, że nigdy w takim razie nie powiedzą o swojej krzywdzie - mówiła.
Dziennikarka zwróciła też uwagę na potrzebę zmiany narracji na temat seksualności w Kościele i konieczność uświadomienia sobie, że edukacja seksualna jest wartością.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ped...campaign=chrome
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #123

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.953
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 19/03/2019, 9:47 Quote Post

Ofiara pedofilii odpowiada biskupowi opolskiemu: Kłamałeś, mój szacunek do ciebie nie istnieje

- Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko w samochodzie z 33-letnim księdzem, na środku pola? Gdzie ma uciec takie dziecko? - mówił w Sejmie pan Dariusz, który przed laty był ofiarą pedofila. Mężczyzna był uczestnikiem konferencji fundacji "Nie lękajcie się".

W lutym fundacja "Nie lękajcie się" opublikowała raport dotyczący pedofilii w polskim Kościele. Jedną z opisanych przez działaczy sprawą była historia Mariusza K., byłego wikariusza z Jemielnicy w woj. opolskim.

Mężczyzna miał w 2012 r. molestować ministranta. Matka nastolatka powiadomiła kurię, która przeniosła księdza do innej parafii, oficjalnie tłumacząc, że przyczyną były problemy zdrowotne. Trzy lata później został wydalony ze stanu duchownego. Kuria opolska zgłosiła sprawę prokuraturze dopiero w 2017 r. po zmianie przepisów, które do tego obligowały. Rok później Mariusz K. stanął przed sądem.
Biskup Diecezjalny Andrzej Czaja po publikacji raportu fundacji "Nie lękajcie się" stwierdził w radiu Doxa, że został "oczerniony i pomówiony".
Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne - tak komentował sprawę rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Opolu ks. Joachim Kobienia.

Ofiara pedofilii: Księże biskupie, kiedy mnie przeprosisz?
Do stanowiska opolskiej kurii odniósł się podczas poniedziałkowej konferencji fundacji "Nie lękajcie się" w Sejmie pan Dariusz, który miał być przed laty ofiarą księdza Mariusza K.
- Zacznę może od kilku wiadomości, które dostaję praktycznie codziennie od znajomych, od nieznajomych: "Lecz się na głowę człowieku", "Weź się ogarnij", "Płaczesz o byle co, a nikogo i tak to nie obchodzi", "Jeju, jeju, jeśli chciałeś, to masz", "Chłopie, miałeś 13 lat i się dałeś? Nie mogłeś uciec?" - wyliczał mężczyzna na początku.
- Gdzie ucieknie 13-letnie dziecko w samochodzie z 33-letnim księdzem, na środku pola? Nie widać samochodów, nie widać latarni, nie widać domów, gdzie ma uciec takie dziecko? - dodał.
Pan Dariusz stwierdził, że stanowisko biskupa Andrzeja Czai go "szokuje".
- Księże biskupie, mój szacunek do ciebie nie istnieje w tym momencie, wszystkie twoje kłamstwa, wszystkie twoje zaprzeczenia, które robisz... Przyjeżdżasz do naszej parafii w Jemielnicy, odprawiasz drogę krzyżową, przepraszasz parafian za to, co się stało. Kiedy przeprosisz mnie? Po co przepraszać parafian?
- zwrócił się do duchownego.
- Ja naprawdę z całego serca wam współczuję waszego bólu, waszego żalu, jak jesteście napiętnowani, napastowani przez ofiary, przez nas, dzieci molestowane, gwałcone przez księży - ironizował pan Dariusz. 

- Jak ja słyszę w radiu, telewizji, jak wy cierpicie z tego powodu, co my mamy powiedzieć? Nie przepraszaj parafian za to, co się stało. Przeproś ich za to, że przez tyle lat okłamywałeś parafian, okłamywałeś proboszcza, mówiąc, że przenieśliście go ze względu na jego stan zdrowia - zaapelował do biskupa Andrzeja Czai.

Matka pana Dariusza: Zamknęli nam usta
Głos na konferencji zabrała również matka pana Dariusza. Kobieta przekonywała, że gdy dowiedziała się tym, co ksiądz zrobił jej synowi, pojechała z przyjaciółką do biskupa Andrzeja Czai.
- Pierwsze słowa, które padły od biskupa, to "najlepsze, coście zrobiły, to to, żeście przyjechały tutaj do nas, do mnie". Były rozmowy, że możemy iść do prokuratury, na policję, ale od razu powiedziano mi, że tam dziecko przeżywałoby katusze, że musiałby non stop mówić o tym, przeżywać na nowo, że najlepsze dla dziecka jest nie mówić o tym - relacjonowała matka pana Dariusza. Dodała, że biskup poprosił, by nie mówiła o sprawie swojemu mężowi, bo "wiadomo, jacy są mężczyźni" i "rozpętałoby się piekło".
- Zamknęli nam usta. Kazali mnie i mojej przyjaciółce złożyć przysięgę pod Krzyżem, z jedną ręką na sercu, z drugą na Piśmie Świętym, że nie możemy o tej sprawie nikomu powiedzieć, że nie może to wyjść poza mury tego budynku. Dobrze wiedzieli, że zrobimy tak, jak oni nam powiedzieli, że dla mnie przysięga na Pismo Święte to przysięga, której nie wyobrażałam sobie złamać - mówiła w Sejmie kobieta.

- Milczałyśmy, miałyśmy strach w sobie, że nawet między sobą bałyśmy się rozmawiać na ten temat. Teraz zrobiłabym całkiem inaczej - dodała matka pana Dariusza.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...tml#s=BoxOpImg4
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #124

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.953
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 21/03/2019, 13:46 Quote Post

EPISKOPAT O "WIARYGODNOŚCI" WYKORZYSTYWANIA SEKSUALNEGO

W kwestii zgłaszania przypadków wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne Kościół uznaje wymogi państwowego prawa karnego, a jednocześnie szanuje wolność zgłaszających – czytamy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski ks. Pawła Rytel-Andrianika.

W wydanym w czwartek i przekazanym PAP oświadczeniu, rzecznik KEP podkreśla, że według opracowania statystycznego z 14 marca br. 94,8 proc. zgłoszeń wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne zostało objętych postępowaniem kanonicznym. Dodaje jednocześnie, że z opracowania statystycznego wynika, iż 44 proc. przypadków zostało zgłoszonych do państwowych organów ścigania. Może wynikać to z następujących powodów:

"Według kodeksu karnego do 13 lipca 2017 r. nie było obowiązku prawnego składania doniesień do władz państwowych, a dane statystyczne obejmują okres od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 roku".

"W państwowym prawie karnym jest przestępstwem każde obcowanie płciowe lub inna czynność seksualna wobec małoletniego do ukończenia 15 roku życia, natomiast w prawie kościelnym - do ukończenia 18 roku życia. W prawie państwowym zachowanie seksualne wobec małoletniego między 15 a 18 rokiem życia jest przestępstwem tylko pod pewnymi warunkami, jak na przykład wykorzystanie bezradności lub choroby psychicznej. Tymczasem aż 48,2 proc. wszystkich przypadków opisanych w opracowaniu statystycznym dotyczy młodzieży powyżej 15 roku życia" - podkreśla rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik w oświadczeniu.

"Informacja o przestępstwie w świetle postępowania kanonicznego niewiarygodna"
"Według opracowania statystycznego spośród podjętych postępowań kanonicznych 12,6 proc. zostało umorzonych, a 10,4 proc. podejrzanych zostało uniewinnionych. W takich sprawach organy ścigania mogły nie być powiadamiane, gdyż informacja o przestępstwie nie okazała się w świetle postępowania kanonicznego wiarygodna" - informuje rzecznik KEP w oświadczeniu.

"Nie można też wykluczyć błędów poszczególnych jednostek kościelnych, jednak w celu ich zdiagnozowania konieczne byłoby przeanalizowanie konkretnych postępowań, a nie wyłącznie danych statystycznych" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez rzecznika KEP.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik przypomina w nim też, że "Wytyczne" Konferencji Episkopatu Polski już w 2014 roku, zawierały następujący przepis: "osobie oskarżającej należy wyraźnie przypomnieć o jej prawie do złożenia doniesienia do organów ścigania, zgodnie z wszystkimi przepisami prawa polskiego. (...) W sytuacji, gdy ani ofiara, ani rodzice (opiekunowie prawni) nie są zainteresowani złożeniem doniesienia do organów ścigania, kwestię tę rozstrzyga w uzgodnieniu z psychologiem osoba lub komisja uprawniona do przyjęcia zgłoszenia" (Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, nr 4 oraz Aneks nr 2, art. 5).

Rzecznik KEP dodaje jednocześnie, że 6 czerwca 2017 r. Konferencja Episkopatu Polski znowelizowała wcześniejsze "Wytyczne", według których obecnie "przełożony kościelny zawiadamia za pośrednictwem wyznaczonego pełnomocnika właściwy organ powołany do ścigania przestępstw", co oznacza obowiązek zawiadamiania organów ścigania w przewidzianych przez prawo przypadkach (Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, art. 1 a).

"Współdziałanie z państwowymi organami ścigania, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami współpracy i autonomii, jest jedną z głównych zasad skutecznego zwalczania wykorzystania małoletnich w Kościele. Jeśli istnieją jakiejkolwiek wątpliwości co do postępowania w przeszłości, należy je wyjaśnić, a w przyszłości stosować zasadę współdziałania w sposób zdecydowany i przejrzysty, dla dobra dzieci i młodzieży, największego skarbu zarówno państwa, jak i Kościoła" - czytamy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski.


https://fakty.interia.pl/raporty/raport-ped...campaign=chrome

Mam dziwne wrażenie, że Episkopat postanowił stworzyć sobie spadochron, którym będzie się ratował za każdym razem, gdy pojawią się oskarżenia.

CODE
W kwestii zgłaszania przypadków wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne Kościół uznaje wymogi państwowego prawa karnego, a jednocześnie szanuje wolność zgłaszających – czytamy w oświadczeniu rzecznika Konferencji Episkopatu Polski ks. Pawła Rytel-Andrianika.

To albo uznają polskie prawo karne albo też szanują wolność zgłaszających (co jest śmiechem wobec oświadczenia pokrzywdzonej, że musiała przysięgać na krzyż). Po zmianach przepisów takie rzeczy są ścigane z automatu.

Za - https://episkopat.pl/rzecznik-kep-kosciol-u...-zglaszajacych/

CODE
1. Według opracowania statystycznego z 14 marca br. 94,8% zgłoszeń wykorzystywania małoletnich przez osoby duchowne zostało objętych postępowaniem kanonicznym.


Brakuje mi tutaj logiki jeżeli nawiąże się do treści wcześniejszych. Szanujemy wolę zgłaszających tzn., że ich wolą było, aby odbyło się wyłącznie postępowanie kanoniczne? confused1.gif

CODE
2. Z opracowania statystycznego wynika, że 44% przypadków zostało zgłoszonych do państwowych organów ścigania. Może wynikać to z następujących powodów

Bardzo mało powiedziałbym, ale warto zająć się argumentacją.

CODE
a) według kodeksu karnego do 13 lipca 2017 r. nie było obowiązku prawnego składania doniesień do władz państwowych, a dane statystyczne obejmują okres od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 roku.

Skoro obowiązku nie było nie czuli potrzeby zgłoszenia. rolleyes.gif Fajne podejście do sprawy i zrzucenie odpowiedzialności na przepisy.

CODE
b) W państwowym prawie karnym jest przestępstwem każde obcowanie płciowe lub inna czynność seksualna wobec małoletniego do ukończenia 15 roku życia, natomiast w prawie kościelnym – do ukończenia 18 roku życia. W prawie państwowym zachowanie seksualne wobec małoletniego między 15 a 18 rokiem życia jest przestępstwem tylko pod pewnymi warunkami, jak na przykład wykorzystanie bezradności lub choroby psychicznej. Tymczasem aż 48,2 % wszystkich przypadków opisanych w opracowaniu statystycznym dotyczy młodzieży powyżej 15 roku życia.

To znaczy, że 48,2% młodzieży aż "paliło się", aby uprawiać czynności seksualne z osobą duchowną? confused1.gif Domyślam się, że ten procent to 280 osób wykorzystywanych seksualnie powyżej 15 roku życia, a których ta liczba pojawiła się w - Opracowanie dot. zgłoszeń przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich. To albo byli wykorzystywani albo też nie.

Episkopat ustami rzecznika działa wybiorczo powołując się jedynie na art.198, ale czemu nie art.199? http://statystyka.policja.pl/st/kodeks-kar...ci-art-199.html

CODE
Tymczasem aż 48,2 % wszystkich przypadków opisanych w opracowaniu statystycznym dotyczy młodzieży powyżej 15 roku życia.

Znaczy się gdy ofiara ma pomiędzy 15, a 18 rokiem życia przestępstwa seksualne nie są przestępstwem?

CODE
c) Według opracowania statystycznego spośród podjętych postępowań kanonicznych 12,6 % zostało umorzonych, a 10,4 % podejrzanych zostało uniewinnionych. W takich sprawach organy ścigania mogły nie być powiadamiane, gdyż informacja o przestępstwie nie okazała się w świetle postępowania kanonicznego wiarygodna.

Na pewno wiele osób, czy też instytucji chciałoby dysponował tak szerokimi prawami, które pozwalają takie rzeczy orzec. rolleyes.gif

CODE
d) Nie można też wykluczyć błędów poszczególnych jednostek kościelnych, jednak w celu ich zdiagnozowania konieczne byłoby przeanalizowanie konkretnych postępowań, a nie wyłącznie danych statystycznych.

Przecież w świetle postępowania kanonicznego informacja okazała się niewiarygodna, więc gdzie jest problem?

CODE
3. „Wytyczne” Konferencji Episkopatu Polski już w 2014 roku, zawierały następujący przepis: „osobie oskarżającej należy wyraźnie przypomnieć o jej prawie do złożenia doniesienia do organów ścigania, zgodnie z wszystkimi przepisami prawa polskiego. (…) W sytuacji, gdy ani ofiara, ani rodzice (opiekunowie prawni) nie są zainteresowani złożeniem doniesienia do organów ścigania, kwestię tę rozstrzyga w uzgodnieniu z psychologiem osoba lub komisja uprawniona do przyjęcia zgłoszenia” (Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, nr 4 oraz Aneks nr 2, art. 5).


Opiekunowie, rodzice czy ofiary jak się okazuje zostały przymuszana, nakłaniane do tego, aby nie iść na policję. Czy do tego zarzutu Episkopat się odniesie kiedyś? dry.gif

CODE
Dnia 6 czerwca 2017 r. Konferencja Episkopatu Polski znowelizowała wcześniejsze „Wytyczne”, według których obecnie „przełożony kościelny zawiadamia za pośrednictwem wyznaczonego pełnomocnika właściwy organ powołany do ścigania przestępstw,” co oznacza obowiązek zawiadamiania organów ścigania w przewidzianych przez prawo przypadkach(Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia, art. 1 a).

Zobaczymy, co przyniosą kolejne lata, a propo realizacji tej wytycznej.

CODE
4. Współdziałanie z państwowymi organami ścigania, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami współpracy i autonomii, jest jedną z głównych zasad skutecznego zwalczania wykorzystania małoletnich w Kościele. Jeśli istnieją jakiejkolwiek wątpliwości co do postępowania w przeszłości, należy je wyjaśnić, a w przyszłości stosować zasadę współdziałania w sposób zdecydowany i przejrzysty, dla dobra dzieci i młodzieży, największego skarbu zarówno państwa, jak i Kościoła.

Dużo zapewnień i wyrazów dobrej chęci, a Episkopat i tak nie wziął przykładu z innych krajów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #125

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.953
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 22/03/2019, 9:08 Quote Post

Abp Jędraszewski pochwalił się swoimi refleksjami. Stwierdził, że do molestowania potrzebne są standardy WHO (ciekawe, czy obowiązują one Kościół patrząc na liczne przypadki dry.gif ).

Proszę mnie dobrze zrozumieć, każdy grzech jest czymś przerażającym. Ale jak to jest, że kościół jest winny wszystkiemu i że poza kościołem, który traktowany jest coraz bardziej jako organizacja przestępcza, wszystko jest dobrze? 

Jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wkoło kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej?


Wszystkiemu, co ma miejsce w Kościele jak najbardziej.
Co do traktowania jako organizacja przestępcza. Coś w tym jest. wink.gif
Abp i nie wie, że od instytucji religijnej wymaga się i oczekuje dużo więcej? rolleyes.gif

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...4&s=BoxNewsLink

Biskup opolski ks. Andrzej Czaja wystosował list otwarty do Dariusza Kołodzieja, który padł ofiarą księdza pedofila. "Z całego serca przepraszam Pana (...) za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził" - napisał duchowny.

Mariusz K., były już wikariusz Jemielnicy w woj. opolskim w 2012 r. miał molestować Dariusza Kołodzieja. Sprawa molestowania została opisana w raporcie fundacji "Nie lękajcie się", a we wtorek pan Dariusz opowiedział o tym na konferencji w Sejmie. Mężczyzna zarzucał biskupowi opolskiemu ks. Andrzejowi Czai próbę tuszowania popełnionego przestępstwa. - Księże biskupie, mój szacunek do ciebie nie istnieje w tym momencie, wszystkie twoje kłamstwa, wszystkie twoje zaprzeczenia, które robisz... Przyjeżdżasz do naszej parafii w Jemielnicy, odprawiasz drogę krzyżową, przepraszasz parafian za to, co się stało. Kiedy przeprosisz mnie? Po co przepraszać parafian? - mówił. - Ja naprawdę z całego serca wam współczuję waszego bólu, waszego żalu, jak jesteście napiętnowani, napastowani przez ofiary, przez nas, dzieci molestowane, gwałcone przez księży.

Biskup Andrzej Czaja przeprasza ofiarę pedofilii
Sam biskup w lokalnym radiu Doxa stwierdził, że został "oczerniony i pomówiony". Natomiast w oświadczeniu ks. Joachima Kobienia, rzecznika prasowego Kurii Diecezjalnej w Opolu, czytamy: "Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne".

Sam proboszcz w Jamielnicy w rozmowie z "Dużym Formatem" zapewnia, że nie znał powodów odwołania ks. Mariusza, nie wiedział o molestowaniu i zachęcał wiernych do modlitwy o zdrowie księdza pedofila. 
Z relacji matki Dariusza Kołodzieja wynika natomiast, że biskup odradzał jej zgłoszenie sprawy policji i prokuraturze. - Zamknęli nam usta. Kazali mnie i mojej przyjaciółce złożyć przysięgę pod Krzyżem, z jedną ręką na sercu, z drugą na Piśmie Świętym, że nie możemy o tej sprawie nikomu powiedzieć, że nie może to wyjść poza mury tego budynku - mówiła w Sejmie.
"Przepraszam za wielką krzywdę"
Teraz do sprawy ponownie odniósł się biskup Czaja. "Gorzkie słowa, jakie Pan skierował, wraz z mamą, w moją stronę, staram się zrozumieć i odczytuję je jako wyraz ogromnego bólu i cierpienia, i wielkiej traumy, które są pochodną straszliwego czynu pedofilii, którego dopuścił się wobec Pana, ks. Mariusz. Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy" - pisze biskup Czaja w liście otwartym. Dalej duchowny stwierdza, że "sytuacja [modlitwa za oddalonego księdza - red.]" wynikała z "obranej drogi dyskrecji", którą biskup miał podjąć "na prośbę" matki molestowanego ministranta. 
Z całego serca przepraszam Pana, podobnie jak w naszym pierwszym spotkaniu i w liście pasterskim, za to, czego dopuścił się wobec Pana ks. Mariusz. Przepraszam za wielką krzywdę, którą Panu wyrządził dopuszczając się przestępstwa pedofilii. Przykro mi też, że podjęta droga dyskrecji przysporzyła Panu, jeszcze więcej bólu i cierpienia

- czytamy w liście. 
Biskup wyraża w liście ubolewanie z powodu stanu zdrowia Dariusza Kołodzieja oraz "oferuje konieczne wsparcie dla powrotu do pełni sił". "Szkoda, że odwołał Pan spotkanie, o które Pan prosił w środę popielcową. Być może udałoby się uniknąć tego wielkiego napięcia, które powstało. Ufam jednak, że Pan zachce się ze mną spotkać. Zawsze jestem gotów na takie spotkanie, w czasie którego mógłbym jeszcze raz, bardzo osobiście, Pana przeprosić. Niech Pan Bóg ma Pana w szczególnej opiece i uzdrowi wszelkie rany" - kończy swój list bp Czaja.


http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,1...4&s=BoxNewsImg4

CODE
"Biskup Opolski informował rodzinę pokrzywdzonego o możliwości zgłoszenia przestępstwa do prokuratury, jednakże wyraźną wolą najbliższych było zachowanie daleko idącej dyskrecji w tej sprawie ze względu na dobro pokrzywdzonego. Z tego powodu o całej sprawie nie został poinformowany proboszcz parafii, który uznał, że przyczyną nagłego odwołania wikarego z parafii były jego rzeczywiste problemy zdrowotne".

Sam proboszcz w Jamielnicy w rozmowie z "Dużym Formatem" zapewnia, że nie znał powodów odwołania ks. Mariusza, nie wiedział o molestowaniu i zachęcał wiernych do modlitwy o zdrowie księdza pedofila.


We wcześniejszych postach zastanawiałem się nad komunikacją i przepływem informacji w Kościele. Jak widać ona nie istnieje! Proboszcz nawet nie wiedział, czemu tak naprawdę jeden z jego podwładnych został odwołany!

CODE
Do tego doszły jeszcze rany związane z sytuacją w parafii, zwłaszcza niezrozumiała dla Pana modlitwa o zdrowie dla sprawcy" - pisze biskup Czaja w liście otwartym. Dalej duchowny stwierdza, że "sytuacja [modlitwa za oddalonego księdza - red.]" wynikała z "obranej drogi dyskrecji", którą biskup miał podjąć "na prośbę" matki molestowanego ministranta.
 

Niezrozumiałe również dla mnie, jak można się modlić za zdrowie przestępcy, a nie modlić się za zdrowie ofiary i jeszcze uzasadniać to drogą dyskrecji!!!

Ten post był edytowany przez ChochlikTW: 22/03/2019, 9:15
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #126

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.953
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 24/03/2019, 22:37 Quote Post

Ilu pedofilów jest wśród księży zdaniem Polaków? Sondaż "Rz"

40 proc. uważa, że odsetek pedofilów wśród księży jest wyższy niż w całym społeczeństwie - wynika z sondażu SW Research dla serwisu rp.pl.

31 proc. respondentów jest zdania, że to podobny odsetek. Z kolei 10 proc. ankietowanych wyraziło w sondażu przekonanie, że odsetek ten jest mniejszy. Jednoznacznego zdania w tej sprawie nie umiał zająć co piąty badany.

- Częściej za tym, że odsetek pedofilów wśród księży jest wyższy niż w całym społeczeństwie są mężczyźni (44 proc.), osoby powyżej 50 lat (43 proc.) oraz badani o wykształceniu średnim (42 proc.). Tego zdania są też częściej badani o dochodzie netto od 3001 do 5000 zł (45 proc.) oraz respondenci z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (43 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research w rozmowie z "Rz".

Badanie SW Research na zlecenie serwisu rp.pl przeprowadzono w dniach 19-20 marca 2019 roku na próbie 800 osób reprezentatywnej dla populacji Polski pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania.


https://wiadomosci.onet.pl/kraj/ilu-pedofil...ndaz-rz/h780023
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #127

9 Strony « < 7 8 9 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej