"Eksterminacja" Indian? - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Historia powszechna > HISTORIA XIX WIEKU > Narodziny i ekspansja USA
Julek150
Ile ofiar przyniosły po stronie Indian bezpośrednie działania USA? Znalazłem tylko tyle, że zginęło 70% populacji, z czego 80% na europejskie choroby. Nigdzie nie mogę znaleźć jakichś chociażby szacunkowych liczb.

korten
Spróbuj tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Population_hi...he_Americahttp:
Wśród książek polecałbym :Ward Churchill "Struggle for the Land:Native North American resistance to genocide,ecoside and colonisation"
CzarekS
Gorąco polecam książkę:

Pogranicza. Historia amerykańskiego Zachodu. John Mack Faragher, Robert V. Hine

jest po polsku, zawiera dużo przydatnych informacji o historii amerykańskiej, tłumaczenie jest w miarę przyjemne.
http://ponoka.pl/forum/index.php/topic,695.0.html

Keep yer poder dry,

Charlie

www.mountainmen.pl
Rian
Jeśli chodzi o taką np. Kalifornię - w momencie zajęcia tego terenu przez Amerykanów (1848)populacja tubylcza wynosiła ok. 150000 ludzi. Pod koniec XIX wieku było to (zależnie od danych) 15-25000.
Tzn. zniszczeniu uległo 80-90% populacji!! Niektóre plemiona zostały całkowicie wyniszczone (jak Yuki czy Yana)

Przy czym sami Amerykanie "przyznają się" do zabicia w latach 1847-65 "tylko" 4267 Indian kalifornijskich.
Adam99
No cóż tzw. rezerwaty były czymś w rodzaju obozów koncentracyjnych, gdzie przesiedlano całe plemiona, często w straszliwe warunki, głodowali, umierali na różne choroby, często celowo wywoływane przez administracje jankeską
emigrant
QUOTE(CzarekS @ 1/06/2012, 9:29)
Gorąco polecam książkę:

Pogranicza. Historia amerykańskiego Zachodu. John Mack Faragher, Robert V. Hine

jest po polsku, zawiera dużo przydatnych informacji o historii amerykańskiej, tłumaczenie jest w miarę przyjemne.

*


Swego czasu polowałem na nią w księgarnaich i nic. sad.gif

A ma ktoś dane ile Indianie wybili białej ludności?
bachmat66
QUOTE(emigrant @ 11/06/2012, 5:56)
QUOTE(CzarekS @ 1/06/2012, 9:29)
Gorąco polecam książkę:

Pogranicza. Historia amerykańskiego Zachodu. John Mack Faragher, Robert V. Hine

jest po polsku, zawiera dużo przydatnych informacji o historii amerykańskiej, tłumaczenie jest w miarę przyjemne.

*


Swego czasu polowałem na nią w księgarnaich i nic. sad.gif

A ma ktoś dane ile Indianie wybili białej ludności?
*


Zeby uzyskac odpowiedz na ten temat to chyba musi kolega zalozyc osobny temat - ten tutaj jest o eksterminacji Indian [U] .
Alexander Malinowski
A możesz coś bardziej specyficznie?

Mi najbardziej przemawia do wyobraźni historia Czirokezów, którzy osiągnęli znaczny poziom cywilizacji, ale wysiedlono ich za Missipi na tereny bardzo nieurodzajne.

QUOTE(Adam99 @ 11/06/2012, 8:56)
No cóż tzw. rezerwaty były czymś w rodzaju obozów koncentracyjnych, gdzie przesiedlano całe plemiona, często w straszliwe warunki, głodowali, umierali na różne choroby, często celowo wywoływane przez administracje jankeską
*


Rian
QUOTE
A ma ktoś dane ile Indianie wybili białej ludności?

Taki mały off topic:
Teksas w latach 1865-79 - 407 zabitych, 76 rannych, 81 kobiet i dzieci uprowadzonych
Minnesota 1862 (powstanie Dakotów) - według danych stanowych - 644 cywilów zabitych (większość w ciągu pierwszego tygodnia walk)

Można założyć nowy temat odnośnie białych zabitych przez Indian na terenie USA, czy wogóle Ameryki Północnej na północ od Meksyku.
emigrant
QUOTE(bachmat66 @ 11/06/2012, 18:32)
QUOTE(emigrant @ 11/06/2012, 5:56)
QUOTE(CzarekS @ 1/06/2012, 9:29)
Gorąco polecam książkę:

Pogranicza. Historia amerykańskiego Zachodu. John Mack Faragher, Robert V. Hine

jest po polsku, zawiera dużo przydatnych informacji o historii amerykańskiej, tłumaczenie jest w miarę przyjemne.

*


Swego czasu polowałem na nią w księgarnaich i nic. sad.gif

A ma ktoś dane ile Indianie wybili białej ludności?
*



Zeby uzyskac odpowiedz na ten temat to chyba musi kolega zalozyc osobny temat - ten tutaj jest o eksterminacji Indian [U] .
*


Szczerze mówiąc myślę, że w tym wypadku to ten sam temat. Chodzi o te same wojny i rzezie na pograniczu, o tych samych ludzi. to dwie strony tego samego medalu. Poza tym uściślenie strat po obu stronach tylko by tematowi w/g mnie pomogło.


O morderstwach dokonywanych przez Indian proszę dyskutować w oddzielnym wątku. Nic nie stoi na przeszkodzie, by taki założyć.
Mod. Ciołek
korten
Ok. tak trochę odchodząc od politycznie poprawnej wizji dziejów tzn. żli biali i cacy indianie (całkiem poprawnie pewnie byłoby napisać Native Americans) to ile plemion indiańskich zostało wymazanych z powierzchni ziemi poprzez inne plemiona indiańskie, chociażby Beotukowie.I druga sprawa to Indianie,którzy sie "wybielili" cos takiego jak Mission Iroquezi czy Micmac.
de Ptysz
Pff, powiedz to samobiczującej się cywilizacji Zachodu smile.gif
Mit szlachetnego dzikusa wciąż ma się dobrze, a to biali zawsze ukazują swoje barbarzyńskie oblicze, mimo, że bez tych okrutnych białych dziś nie byłoby się komu samooskarżać.
korten
Akurat jako osoba korzystająca z tego co zdobyli "bezduszni biali" wczle nie uważam że wszystko co indiańskie to wspaniałe, wzniosłe.Wystarczy że widzę ich na ulicy.
Rian
QUOTE
ile plemion indiańskich zostało wymazanych z powierzchni ziemi poprzez inne plemiona indiańskie, chociażby Beotukowie

Jesteś pewien, że to inne plemiona (jak Mik'maq) są odpowiedzialne za wyniszczenie Beotuków??
korten
Jak już ktoś wyżej napisał ,cała sprawa "eksterminacji Indian" jest dość kontrowersyjna.Ziemie Beotuków zajęli Micmac i inne grupy należące do Wabanaki Confederation czyli na pewno mieli duży udział w zagładzie Beotuków.Nie możemy tu specjalnie winić białych traperów ,byli wszędzie i jakoś inne plemiona przetrwały.
emigrant
QUOTE(Rian @ 14/06/2012, 10:20)
QUOTE
ile plemion indiańskich zostało wymazanych z powierzchni ziemi poprzez inne plemiona indiańskie, chociażby Beotukowie

Jesteś pewien, że to inne plemiona (jak Mik'maq) są odpowiedzialne za wyniszczenie Beotuków??
*


To samo z Kickapoo. Tylko, że ich eksterminowali Komancze.
Rian
QUOTE(korten @ 14/06/2012, 12:33)
Jak już ktoś wyżej napisał ,cała sprawa "eksterminacji Indian" jest dość kontrowersyjna.Ziemie Beotuków zajęli Micmac i inne grupy należące do Wabanaki Confederation czyli na pewno mieli duży udział w zagładzie Beotuków.
*


Zajęli... Ale, czy aby wcześniej Beotuków nie wyniszczyły "białe" choroby, takie jak gruźlica czy ospa????
Jak dla mnie - "na pewno" udział Mik'maq i innych "natives" w zagładzie Beotuków sprowadzał się do tego, że wykorzystali osłabienie Beotuków, spowodowane pustoszącymi plemię chorobami.
Ponadto wykorzystali konflikt Beotuków z białymi. Tzn. Francuzi wykorzystali Mikmaków w celu obrony przed Beotukami po masakrze 37 francuskich rybaków w 1613.
Po zajęciu całego obszaru przez Wielką Brytanię (po 1763) Brytyjczycy odcięli Beotuków od wybrzeża, zaś coraz liczniejsi osadnicy i traperzy strzelali przy każdej okazji do Beotuków i niszczyli ich obozowiska i sprzęt łowiecki.
Że Mikmakowie nie mieli "eksterminacyjnych" zapędów - świadczy fakt, iż resztki plemienia Beotuków zasymilowały się właśnie z Mikmakami.

QUOTE
Nie możemy tu specjalnie winić białych traperów ,byli wszędzie i jakoś inne plemiona przetrwały.

Wystarczy kilku traperów - i już po plemieniu wink.gif Znany jest tobie los plemienia Attikamegue z Kanady?? Wystarczyła jedna epidemia ospy przywleczona prawdopodobnie przez misjonarzy, by plemię praktycznie przestało istnieć. Działo się to w XVII wieku - wtedy było jeszcze mniej białych w Kanadzie niż w I połowie XIX wieku gdy wyginęli Beotukowie.
Z plemion które nie przetrwały spotkania z białymi można dodać, Yuki czy Yana z Kalifornii, Karnakawa z Teksasu itp.
irenaaaa1
[FONT=Courier][SIZE=7]
Niektóre porównania są tak kołtuńsko upodlone hipokryzją i matactwem, że aż podziw bierze dla tak pokrętnej "logiki". Skąd taka mentalność!!! To w końcu tak "logicznie" wnioskując - my Polacy mamy odpowiadać za "zbrodnie" na Niemcach, na Rosjanach i na Żydach też i za obozy - bo na naszej ziemi. W wyniku polityki eksterminacyjnej białych przybyszów - później USA - wobec prawowitych mieszkańców lądu nazwanego Ameryką zginęło ich 100 milionów. Ta polityka to ludobójstwo i obozy koncentracyjne czy getta vel "rezerwaty"
elchullogrande
QUOTE(irenaaaa1 @ 9/02/2013, 23:44)
[FONT=Courier][SIZE=7]
Niektóre porównania są tak kołtuńsko upodlone hipokryzją i matactwem, że aż podziw bierze dla tak pokrętnej "logiki". Skąd taka mentalność!!! To w końcu tak "logicznie" wnioskując - my Polacy mamy odpowiadać za "zbrodnie" na Niemcach, na Rosjanach i na Żydach też i za obozy - bo na naszej ziemi. W wyniku polityki eksterminacyjnej białych przybyszów - później  USA - wobec prawowitych mieszkańców lądu nazwanego Ameryką zginęło ich 100 milionów. Ta polityka to ludobójstwo i obozy koncentracyjne czy getta vel "rezerwaty"
*



100 milionów Indian północnoamerykańskich? Skąd te dane? I w jakich latach tylu ich wyginęło?
emigrant
QUOTE(elchullogrande @ 9/02/2013, 23:46)
QUOTE(irenaaaa1 @ 9/02/2013, 23:44)
[FONT=Courier][SIZE=7]
Niektóre porównania są tak kołtuńsko upodlone hipokryzją i matactwem, że aż podziw bierze dla tak pokrętnej "logiki". Skąd taka mentalność!!! To w końcu tak "logicznie" wnioskując - my Polacy mamy odpowiadać za "zbrodnie" na Niemcach, na Rosjanach i na Żydach też i za obozy - bo na naszej ziemi. W wyniku polityki eksterminacyjnej białych przybyszów - później  USA - wobec prawowitych mieszkańców lądu nazwanego Ameryką zginęło ich 100 milionów. Ta polityka to ludobójstwo i obozy koncentracyjne czy getta vel "rezerwaty"
*



100 milionów Indian północnoamerykańskich? Skąd te dane? I w jakich latach tylu ich wyginęło?
*


Czy przypadkiem Indianie się tu komuś z bizonami nie pomylili? tongue.gif laugh.gif
Alexander Malinowski2
A czy ktoś tu wie, że Indianie Prerii pojawili się w XVII wieku w wyniku pojawienia się dzikich koni? Można powiedzieć, że powstali dzięki Kolumbowi, a także że później niż kolonie amerykańskie.
elchullogrande
QUOTE(emigrant @ 10/02/2013, 1:07)
QUOTE(elchullogrande @ 9/02/2013, 23:46)
QUOTE(irenaaaa1 @ 9/02/2013, 23:44)
[FONT=Courier][SIZE=7]
Niektóre porównania są tak kołtuńsko upodlone hipokryzją i matactwem, że aż podziw bierze dla tak pokrętnej "logiki". Skąd taka mentalność!!! To w końcu tak "logicznie" wnioskując - my Polacy mamy odpowiadać za "zbrodnie" na Niemcach, na Rosjanach i na Żydach też i za obozy - bo na naszej ziemi. W wyniku polityki eksterminacyjnej białych przybyszów - później  USA - wobec prawowitych mieszkańców lądu nazwanego Ameryką zginęło ich 100 milionów. Ta polityka to ludobójstwo i obozy koncentracyjne czy getta vel "rezerwaty"
*



100 milionów Indian północnoamerykańskich? Skąd te dane? I w jakich latach tylu ich wyginęło?
*


Czy przypadkiem Indianie się tu komuś z bizonami nie pomylili? tongue.gif laugh.gif
*



Chyba, że wliczamy w to wszystkich Indian zmarłych od czasów Kolumba. Jeden mój wykładowca opowiadał kiedyś o sposobie liczenia ofiar stanu wojennego polegającym na tym, że np. kobieta stała na stołku przy oknie, patrzyła na czołgi, pękła noga w stołku, przewróciła się, uderzyła głową w podłogę, zmarła. Ofiara stanu wojennego wink.gif
marc20
QUOTE
A czy ktoś tu wie, że Indianie Prerii pojawili się w XVII wieku w wyniku pojawienia się dzikich koni? Można powiedzieć, że powstali dzięki Kolumbowi, a także że później niż kolonie amerykańskie.

TO chcesz powiedzieć,że przed przybyciem Europejczyków, prerie były niezamieszkałe przez ludzi ? Niemożliwe.
elchullogrande
QUOTE(marc20 @ 10/02/2013, 12:12)
QUOTE
A czy ktoś tu wie, że Indianie Prerii pojawili się w XVII wieku w wyniku pojawienia się dzikich koni? Można powiedzieć, że powstali dzięki Kolumbowi, a także że później niż kolonie amerykańskie.

TO chcesz powiedzieć,że przed przybyciem Europejczyków, prerie były niezamieszkałe przez ludzi ? Niemożliwe.
*



Właśnie. Prerie zamieszkano na długo przed pojawieniem się konia.
Alexander Malinowski2
Indianie Prerii, czyli Ci któych znamy z filmów i książek, ukształtowali swój sposób życia w wyniku pojawienia się konia, jako późny skutek przybycia Europejczyków do Ameryki.
Pewnie były zamieszkane, tylko przez ludzi, którzy inaczej się zachowywali i inny mieli sposób życia.

http://en.wikipedia.org/wiki/Plains_Indians#Culture

Konia wykorzystali jako pierwsi Komancze, którzy zdominowali południe Prerii.

QUOTE(elchullogrande @ 10/02/2013, 12:41)
QUOTE(marc20 @ 10/02/2013, 12:12)
QUOTE
A czy ktoś tu wie, że Indianie Prerii pojawili się w XVII wieku w wyniku pojawienia się dzikich koni? Można powiedzieć, że powstali dzięki Kolumbowi, a także że później niż kolonie amerykańskie.

TO chcesz powiedzieć,że przed przybyciem Europejczyków, prerie były niezamieszkałe przez ludzi ? Niemożliwe.
*



Właśnie. Prerie zamieszkano na długo przed pojawieniem się konia.
*


elchullogrande
To jeszcze zależy z jakich książek. W "Centennial" mamy opis Indian prerii z czasów, kiedy jeszcze nie mieli konia. Indianie zamieszkiwali Wielkie Równiny już wcześniej. No, oczywistym jest, że koń zmienił ich tryb życia.
Alexander Malinowski2
A co to jest?

Co z tego, że ludzie zamieszkiwali Prerię przed przejściem na koczowniczy tryb życia? Najpierw pojawił się Europejczyk w Ameryce. Wtedy Indianie zaadpotowali konia i ukształtowali taki tryb życia, jaki znamy z opowieści o Indianach, a jednocześnie poajwiły się kolonie na wybrzeżu Ameryki Północnej.

QUOTE(elchullogrande @ 10/02/2013, 16:39)
To jeszcze zależy z jakich książek. W "Centennial" mamy opis Indian prerii z czasów, kiedy jeszcze nie mieli konia. Indianie zamieszkiwali Wielkie Równiny już wcześniej. No, oczywistym jest, że koń zmienił ich tryb życia.
*


elchullogrande
QUOTE(Alexander Malinowski2 @ 10/02/2013, 16:46)
A co to jest?

Co z tego, że ludzie zamieszkiwali Prerię przed przejściem na koczowniczy tryb życia? Najpierw pojawił się Europejczyk w Ameryce. Wtedy Indianie zaadpotowali konia i ukształtowali taki tryb życia, jaki znamy z opowieści o Indianach, a jednocześnie poajwiły się kolonie na wybrzeżu Ameryki Północnej.

QUOTE(elchullogrande @ 10/02/2013, 16:39)
To jeszcze zależy z jakich książek. W "Centennial" mamy opis Indian prerii z czasów, kiedy jeszcze nie mieli konia. Indianie zamieszkiwali Wielkie Równiny już wcześniej. No, oczywistym jest, że koń zmienił ich tryb życia.
*


*



To jest książka opowiadająca historię jednego miejsca na przestrzeni lat od prehistorii, do początków XX wieku. I chciałem tylko powiedzieć, że zbytnią generalizacją jest stwierdzenie, że "Indianie jakich znamy z książek i filmów" ukształtowali się po przybyciu tam konia, bo znamy też książki o Indianach sprzed przybycia konia. I ten koczowniczy tryb życia pędzili już przed koniem.
Alexander Malinowski2
Pytanie z cyklu, co to znaczy, że coś jest to samo, mimo, że jest inne.

Wg. artykułu przybycie konia zmieniło:
- gospodarkę,
- społeczeństwo,
- którzy Indianie, gdzie żyli np. Komańcze opanowali spory szmat ziemi, bo jako pierwsi zastosowali konia.

Czyli jak mogli Indianie zamieszkiwać prerię, skoro należeli do innych plemion, mieli inną gospodarkę i inne stosunki społeczne?

To jest możliwe tylko dlatego, że słowo Indianin znaczy absolutnie wszystko, co nie jest białym Europejczykiem i nic nas nie zdziwi.

A gdybyśmy tak spróbowali powiedzieć, że Hunowie, żyli w Panonii przed swoim przybyciem ze stepu Kazachskiego, bo chociaż ludzie w Panonii nie byli Hunami, tylko Dakami i nie byli nomadami, tylko rolnikami, ale jednak tam żyli.

Może spróbujmy przyjrzeć się jednej konkretnej grupie np. Komańczom.


QUOTE(elchullogrande @ 10/02/2013, 16:56)
I ten koczowniczy tryb życia pędzili już przed koniem.
*

elchullogrande
QUOTE(Alexander Malinowski2 @ 10/02/2013, 17:24)
Pytanie z cyklu, co to znaczy, że coś jest to samo, mimo, że jest inne.

Wg. artykułu przybycie konia zmieniło:
- gospodarkę,
- społeczeństwo,
- którzy Indianie, gdzie żyli np. Komańcze opanowali spory szmat ziemi, bo jako pierwsi zastosowali konia.

Czyli jak mogli Indianie zamieszkiwać prerię, skoro należeli do innych plemion, mieli inną gospodarkę i inne stosunki społeczne?

To jest możliwe tylko dlatego, że słowo Indianin znaczy absolutnie wszystko, co nie jest białym Europejczykiem i nic nas nie zdziwi.

A gdybyśmy tak spróbowali powiedzieć, że Hunowie, żyli w Panonii przed swoim przybyciem ze stepu Kazachskiego, bo chociaż ludzie w Panonii nie byli Hunami, tylko Dakami i nie byli nomadami, tylko rolnikami, ale jednak tam żyli.

Może spróbujmy przyjrzeć się jednej konkretnej grupie np. Komańczom.


QUOTE(elchullogrande @ 10/02/2013, 16:56)
I ten koczowniczy tryb życia pędzili już przed koniem.
*


*



Kompletnie nie rozumiem tego przekazu. Ja nie przeczę, że przybycie konia wiele zmieniło i że utrwalony w popkulturze wizerunek Indianina z Wielkich Równin, to ten już z okresu, gdy Indianie mieli konie. Twoim zdaniem Apsáalooke i Arapaho, którzy wywędrowali na prerię bez koni, to nie Indianie?
elchullogrande
Tzn.? Jedni i drudzy to Indianie, którzy przenieśli się na Wielkie Równiny, jedni zrobili to z końmi, inni bez. Ot i tyle. Choć dopiero koń pozwolił im na zagospodarowanie całego tego obszaru. Koniec OT...
Nortalf
Szlak Łez
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szlak_%C5%81ez

Z tego powodu u indian nie płaci się 20 dolarówkami. A przynajmiej tak słyszałem...

Masakra nad Washita River
http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_nad_Washita_River

Masakra nad Sand Creek
http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_nad_Sand_Creek
Ironside
Proponuję dla porównania poczytać sobie artykuł o bitwie nad Washita w Wikipedii anglojęzycznej. Nie ma tam żadnych bzdur o "pokojowo nastrojonych" (pisownia oryginalna) Indianach i "krwawej masakrze", za którą nikt "nie został osądzony".
Nad Washita 7 pułk zaatakował wielki obóz Szejenów, którzy byli na wojennej ścieżce; od kilku tygodni palili farmy i mordowali białych. Celem ataku było nie tylko spacyfikowanie Indian, ale również odbicie przetrzymywanych przez nich jeńców. Przed atakiem Custer kazał w miarę możliwości oszczędzać kobiety i dzieci. Duża liczba poległych indiańskich "cywilów" nie wynikała z celowego działania żołnierzy, ale z chaosu bitwy. Poza tym wiele kobiet brało udział w walce. Opis tego wydarzenia w polskiej wiki kończy się jeszcze rzewnym opisem mordowania indiańskich koni. Owszem, Custer rozkazał zabić konie. To był jedyny sposób zagwarantowania, że nie wrócą one w ręce Szejenów - gdyby wojsko je po prostu popędziło z sobą, Indianie zapewne z łatwością by je odzyskali, byli wszak specjalistami w kradzieżach koni.
Reasumując - artykulik w polskiej wiki o Washicie jest typowym przykładem tendencji do upraszczania skomplikowanej rzeczywistości Zachodu. Oczywiście upraszczania na zasadzie "ci wspaniali Indianie i ci okrutni biali".
Tata Marcina
No właśnie?

QUOTE
Czy w Ameryce Północnej doszło do ludobójstwa Indian? 9.11.2014

Twierdzenie o ludobójstwie, jakie zostało dokonane przez białych chrześcijan na Indianach w Ameryce Północnej jest jednym z ulubionych zarzutów wrógów cywilizacji chrześcijańskiej. Jako, że owa teza jest oskarżeniem kierowanym w stronę protestantów, często jest ona powtarzana też przez tradycjonalistycznych katolików, którzy dodają przy tym: "Patrzcie, ile w Ameryce Łacińskiej pozostało ludności pochodzenia indiańskiego, a ile w protestanckich USA! Wniosek jest taki, że protestanci wyrżęnęli tubylców bez skrupułów". Przyjrzyjmy się jednak bliżej historii relacji Indian z anglosaskimi kolonistami i (później) z rządem USA. Pod lupę weźmy lata 1607 – 1890, a więc okres obejmujący początek anglosaskiej kolonizacji terenów dzisiejszych stanów, aż do ostatniego z większych krwawych wydarzeń, które miało miejsce w 1890 roku.

Protestanckie "ostateczne rozwiązanie"?

"Dobry Indianin to martwy Indianin" – zwykł mawiać jeden z generałów armii USA, William Tecumseh Sherman. To powiedzenie jest często nagłaśniane przez zwolenników tezy o ludobójstwie, które miało zostać dokonane na ludności tubylczej dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Czy można jednak powiedzieć, iż praktyczne wcielanie w życie poglądu gen. Shermana stanowiła tradycyjną linię polityki kolonistów i rządu USA względem Indian? Owszem, w długiej, bo prawie 300-letniej historii owych relacji bywały wypowiedzi, a nawet czyny, które możnaby zinterpretować jako przejaw dążenia do fizycznej eksterminacji Indian. Trudno wszakże w innych kategoriach odczytywać uchwałę władz kolonii Pensywalnia z 1726 roku, obiecującą 130 dolarów za skalp indiańskiego mężczyzny oraz 50 dolarów za skalp kobiety-Indianki. Nieuczciwością byłoby jednak stwierdzić, iż podobna postawa była typowa dla angielskich, a później amerykańskich rządzących. Wizje ułożenia sobie stosunków z miejscową ludnością były różne. Często wyrażały się one w podpisywaniu traktatów z wodzami poszczególnych plemion w ramach, których ustalono za jaką cenę odstąpią oni część swych ziem kolonistom. Oczywiście troską anglosaskich kolonistów i późniejszych władz USA było nawrócenie Indian na wiarę chrześcijańską oraz nauczenie ich europejskiego stylu życia (czytania, pisania, uprawy roli, ubiorów). Pośród tego wszystkiego zapędy do fizycznej eksterminacji jak największej ilości Indian stanowiły raczej normę niż wyjątek.

A co z krwawymi masakrami popełniany przez kolonistów i żołnierzy armii USA na Indianach? W istocie rzeczy zarzut ten jest bardzo wyolbrzymiony. To prawda, że pomiędzy 1607 a 1890 rokiem, historia dzisiejszych Stanów Zjednoczonych była częstym świadkiem walk z Indianami. Ale, nie jest prawdą, jakoby regułą w nich było dokonywanie przez białych chrześcijan masowych morderstw na bezbronnych tubylcach. Co więcej, nie jest wcale tak jasne, która ze stron konfliktu była tu bardziej agresywna i okrutna. Wedle Williama M. Osborna, autora książki pt. "The Wild Frontier: Atrocities during the American-Indian War from Jamestown Colony to Wounded Knee" w latach 1622 – 1890, biali koloniści "w aktach okrucieństwa" zabili 7. 193 osoby, za to z rąk Indian zginęło w ten sposób aż 9.156 ludzi. Osborn pod mianem "aktów okrucieństwa" zdefiniował morderstwa, tortury, okaleczanie i rany zadawane cywilom lub jeńcom wojennym.Należy też wziąść pod uwagę okoliczność, iż nie wszystkie zdarzenia, które są dziś nazywane "masakrami", należałoby uznać za zbrodnie wojenne w sensie prawnym czy moralnym. Przykładem tego mogą być choćby wydarzenia w Wounded Knee z 1890 r., które uważane są powszechnie za ostatnią masakrę dokonaną na Indianach przez białych. Tymczasem, wszystko tam zaczęło się od serii strzałów oddanych przez wojowników z plemienia Siouxów do żołnierzy 7 pułku kawalerii armii USA. To nie biali Amerykanie byli więc tu tymi, którzy pierwsi otworzyli ogień. W istocie rzeczy pod Wounded Knee mieliśmy do czynienia raczej z kilkugodzinną bitwą z uzbrojonymi Indianami, aniżeli masakrą. To prawda, że pewną część z zabitych wtedy Siouxów stanowiły kobiety i niezdolne do walki dzieci (szacuje się, że było ich 62 na łaczną liczbę ok. 290 zabitych Indian), ale w warunkach bitwy toczącej się na terenie, w którym mężczyźni, niewiasty i dzieci są mocno ze sobą wymieszane, takie tragiczne zdarzenia są wręcz nieuniknione i nie zawsze muszą łączyć się zamierzonym i celowym zabiciem niewinnej oraz bezbronnej osoby. Warto wspomnieć, iż ranni wojownicy nie byli dobijani przez amerykańskich żołnierzy, lecz zostali przetransportowani do szpitali. Oczywiście, nie można zaprzeczyć, iż w wojnach z Indianami zdarzały się też akty prawdziwego i dużych rozmiarów okrucieństwa ze strony białych, w których celem ataku byli bezbronni lub/i pokojowo nastawieni autochtoni. Najbardziej ewidentnym tego przykładem jest masakra dokonana w dniu 29 listopada 1864 r. przez oddział pułkownika Johna Chivingtona na obozowisko plemienia Cheyene i Arapaho pod Sant Creek. Była to prawdziwa rzeź w czasie, której żołnierze Chivingtona zabili około 200 mężczyzn, kobiet, dzieci i starców, często w niezwykle okrutny sposób, specjalnie okaleczając przy tym ciała swych niewinnych ofiar. Wydarzenie to spotkało się jednak z oburzeniem i potępieniem ze strony amerykańskiej opinii publicznej, a względem sprawców tej masakry przynajmniej próbowano pociągnąć do odpowiedzialności karnej.

Należy piętnować każde zamierzone zabicie niewinnego człowieka, ale nie powinno się przy tym zapominać o zachowaniu pewnych proporcji i słusznych zastrzeżeń. Nawet, jeśli anglosascy i amerykańscy koloniści w ciągu 278 lat celowo zabiliby 7. 193 Indian (co jak to zostało wyżej zasugerowane, oczywiśćie jest liczbą przesadzoną) to nie sposób nazwać tego mianem "ludobójstwa".

Propagotorzy mitu "o ludobójstwie Indian" niewiele mówią o drugiej stronie medalu, czyli niewinnych ofiarach po stronie białych osadników. Zatrzymajmy się zatem nad tym chwilę. Wizja Indian, jako "owieczek bez skazy" dręczonych przez żądnych krwi kolonistów, mało ma wspólnego z prawdą historyczną. Wymyślne torturowanie jeńców wojennych (po którym nieraz następowały uczty kanibalistyczne) oraz gwałcenie białych kobiet było normą pośród rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Pierwszą rzezią na terenie dzisiejszych USA był mord dokonany przez Indian w 1622 roku, z plemienia Powhatan na 347 mężczyznach, niewiastach i dzieciach zamieszkałych w Jamestown. Innym z wielu przykładów podobnego okrucieństwa ze strony tubylców było postępowanie Siouxów podczas buntu (nazywanego dumnie "powstaniem"), jakie wszczęli w sierpniu 1862 roku, w stanie Minnesota. Owo "powstanie" zaczęło się od podstępnego wymordowania przez Indian pokojowo nastawionych doń osadników, a dalszy jego przebieg polegał na atakowaniu, paleniu, plądrowaniu domów ludzi, którzy nie tylko, że najczęściej nie czynili niczego złego "czerwonoskórym", to jeszcze nawet nie bronili się w obliczu ich agresji. Szacuje się, że w wyniku tego buntu zamordowanych zostało aż 737 białych osadników (w zdecydowanej większości kobiet i dzieci), zaś ok. 30 do 40 tysięcy z nich musiało uciekać przed pożogą. Trudno się zatem dziwić, iż początkowo, aż 306 uczestników "powstania" (które główną treścią było zabicie kilkuset pokojowo nastawionych farmerów i członków ich rodzin) sąd wojskowy skazał na karę śmierci. Ostatecznie jednak zrewidowano liczbę tych wyroków i na szubienicę skazano 40 Siouxów, którym to udowodniono popełnienie najcięższych zbrodni. Warto zauważyć, iż doszło do tego pod wpływem interwencji samego prezydenta USA, Abrahama Lincolna.

Wojna bakteriologiczna?

Jakkolwiek nie naciągane byłyby liczby Indian zabitych w wojnach i masakrach, niemożliwym jest na ich podstawie twierdzić, iż doszło do ludobójstwa. Faktem jest jednak, że ilość Indian zamieszkujących teren USA pod koniec XIX wieku, obniżyła się drastycznie i radykalnie w stosunku do ich liczby, jaka była szacowana przed przybyciem Europejczyków. Szacunki w tej mierze są bardzo różne. Jedni badacze twierdzą wszak, iż w początkach XVII wieku, tubylców było niespełna 1.300. 000, inni zaś rozciągają tą liczbę nawet do 15 czy 20 milionów. Jako, że nie dysponujemy spisami ludności indiańskiej sprzed białej kolonizacji wszystkie te liczby są raczej domysłami. Sądząc jednak po ilości poszczególnych plemion, za zdecydowanie bardziej realne i bliższe prawdy należy ocenić najmniejsze szacunki, a więc te z nich, które oceniają ilość Indian pierwotnie zamieszkujących obszar dzisiejszych Stanów na ok. 1. 300. 000 osób. Najliczniejsze wszak plemiona liczyły sobie po 56 tyś. (Senekowie) czy 30 tyś. (Siouxowie). Większość indiańskich plemion nie przekraczała liczby 10, a nawet 5 tysięcy. Tak czy inaczej, spadek z 1. 300. 000 na początku XVII stulecia do ok. 237 tysięcy pod koniec XIX wieku nalezy uznać za drastyczny. Przyczyną tego stanu rzeczy nie były jednak wojny i masakry, ale w jakichś 80 do 95 procentach choroby przywożone przez Europejczyków (odra, ospa, różyczka, kiła), na walkę z którymi układ odpornościowy Indian nie był przygotowany. Jakie dowody istnieją na to, iż biali chrześcijanie celowo zarażali tubylców? Mamy tylko jeden historycznie potwierdzony i udowodniony wypadek, w którym to biali świadomie posługiwali się zarazkami chorób po to by zabić tubylców. W 1763 roku, oficer armii brytyjskiej, Jeffrey Amherst, nakłonił pułkownika Henry'ego Bouquet by ten dostarczył walczącym pod wodzą Pontiaca Indianom zainfekowane bakteriami ospy koce. Jeden przypadek świadomego użycia chorób jako broni biologicznej to zdecydowanie za mało dla formułowania tezy o prowadzonej przez białych wojnie bakteriologicznej z Indianami. Owej tezie przeczą też wysiłki rządu USA mające na celu szczepienie ludności tubylczej przeciwko ospie. W 1801 roku, prezydent Thomas Jefferson nakazał wdrożenie programu szczepień przeciwko tej chorobie (opartego na procedurze opracowanej 5 lat wcześniej przez lekarza Edwarda Jennera) także w stosunku do Indian. Szczepienie autochtonów nie odbywało się jednak bez komplikacji, gdyż ci podejrzewali, iż jest to ze strony Amerykanów jakaś sztuczka i podstęp. Decyzja prezydenta Jeffersona była też niestety sabotowana przez brak zainteresowania ze strony niektórych urzędników. Mimo to, ów program szczepień pozwolił zmniejszyć ilość śmiertelnych zgonów na ospę wśród Indian.

Purytanie wobec Indian

Niektórzy sugerują, iż rzekome ludobójstwo Indian miało swe korzenie w samych purytańskich początkach anglosaskiej kolonizacji. Purytanie mieli wszak gardzić Indianami, uważać ich za kogoś w rodzaju "wcielonych diabłów", przeznaczonych na wieczne potępienie oraz godnych eksterminacji. Oddajmy głos w tej sprawie, Thomasowi E. Woods'owi Jr, który w swej książce pt. "Niepoprawna politycznie historia Stanów Zjednoczonych" zatrzymuje sie dłużej nad tym zagadnieniem: "Wobec Indian, z którymi toczyli spory, musieli koloniści prowadzić jakąś politykę. Raz była to polityka lepsza i bardziej sprawiedliwa, innym razem zła i krzywdząca tubylcze ludy. Mało kto jednak zaprzecza, że Indianie byli ofiarami niesprawiedliwości i złego traktowania. Nie oznacza to wcale, jak twierdzi większość Amerykanów, że koloniści gardzili Indianami i szukali tylko okazji, aby ich wypędzić i zająć ich ziemie. Już w drugim dziesięcioleciu swojego funkcjonowania Uniwersytet Harvarda przyjmował studentów z rodów indiańskich. Dla mordujących Indian kolonistów przewidywano karę śmierci, którą często w takich wypadkach wykonywano, a nawróceni na chrześcijaństwo Indianie zamieszkujący Nowej Anglii cieszyli się dużą swobodą. Chęć nawrócenia Indian na chrześcijaństwo wzbudza dziś tylko irytację i złośliwe uśmieszki. Spójrzmy jednak, co uczynił John Eliot (1604 - 1690), jeden z najważniejszych purytańskich misjonarzy, dla propagowania wiary chrześcijańskiej wśród autochtonów. Indianie z plemienia Algonkinów nie posiadali języka pisanego. z tego powodu Eliot nauczył się ich mowy, stworzył dla niej formę pisaną, a następnie przetłumaczył i spisał w ich języki Biblię. Gdyby Eliot i purytanie rzeczywiście chcieli prześladować Indian, to z pewnością znaleźliby na to łatwiejszy sposób. Nie jest też prawdą, że purytanie uważali siebie za przedstawicieli lepszej rasy, twierdzili jedynie, że stoją na wyższym poziomie kulturowym niż tubylcy. Nie bardzo jednak wiadomo, co innego mogli sądzić purytanie o ludziach nie znających koła czy pisma, o ludziach żyjących właściwie - co tu ukrywać - w epoce kamienia łupanego. Nigdy jednak nie poruszano w ogóle kwestii rasowych (...) Naukowcy złagodzili ostatnio swoje stanowisko w kwestii surowego traktowanie tubylców przez purytan. Ale od badań specjalistów do rozpowszechnienia ich wyników wśród zwykłych ludzi droga daleka. Na przykład wiele książek o europejskiej historii wciąż przedstawia średniowiecze jako okres zacofania i barbarzyństwa, chociaż gros mediewistów zdaje sobie sprawę z ogromnego znaczenia tego okresu dla rozwoju cywilizacji łacińskiej. (...) Podobnie jak w przypadku naszej wiedzy o stosunkach między Indianami a purytanami: historia ogólna wciąż mówi o okrucieństwach ze strony purytan, chociaż znawcy dziejów tamtego okresu podkreślają, że świadectwa historyczne stawiają purytan w znacznie lepszym świetle niż to się powszechnie uważa." (tamże, s. 16 - 18).

A jak wytłumaczyć fakt, iż na terenach Ameryki Łacińskiej znajduje się dziś o wiele więcej ludności pochodzenia indiańskiego niż w USA? Przyczyny tego są dwie. Dzisiejsza Ameryka Łacińska była pierwotnie o wiele gęściej zaludniona przez Indian niż teren Stanów Zjednoczonych. Szacuje się, iż kraje współczesnej Ameryki Południowej i Środkowej przed europejską kolonizacją zasiedlało aż 42 miliony Indian. Po drugie: katolicy w odróżnieniu od protestantów znacznie chętniej mieszali się z tubylczą ludnością wchodząc z nią w nie-małżeńskie lub małżeńskie związki. Działo się tak przez całe wieki.Stąd dziś znaczna część ludności Ameryki Łacińskiej ma w swych żyłach niemało domieszki indiańskiej krwi.

Paradoksalnie rzecz biorąc, to postawa protestantów była w tym względzie bardziej katolicka. Magisterium Kościoła zawsze bowiem przestrzegało przed zawieraniem małżeństw z niechrześcijanami, argumentując to tym, iż w takich warunkach niezmiernie trudno jest wychować dzieci na sposób prawdziwie chrześcijański. Owocem chętnego wchodzenia przez katolików w związki seksualne z osobami, które jawnie lub skrycie wyznawały pogaństwo, była bardzo powierzchowna ewangelizacja Ameryki Łacińskiej. Popularność na tych terenach przeróżnych synkretycznych mieszanek łączących chrześcijaństwo z dawnymi pogańskimi wierzeniami i praktykami (np. Santeria, Macumba w Brazylii, kult "Santa Muerte" w Meksyku) jest tylko jednym z tego przejawów.

Czy koloniści kradli Indianom ziemię?

O ile zarzut ludobójstwa jest bezpodstawny, o tyle na pierwszy rzut oka oskarżenie o kradzież indiańskich ziem wydaje się być niewątpliwe w stosunku do białych kolonistów. Pomijając jednak nawet fakt odkupywania od tubylców terenów przez kolonistów i rząd, można zadać pytanie: czy rzeczywiście kradzieżą jest zajęcie terenu, do którego prawa rości sobie jakaś społeczność, ale na którym nie ma stałych osad, upraw roli, etc? Z taką bowiem właśnie sytuacją mieli najczęściej do czynienia biali osadnicy. Większość plemion indiańskich prowadziła wszak koczowniczy styl życia, wędrując po wielkich połaciach ziemi, a w związku z tym, nie zakładając na nich stałych osad, nie uprawiając nań roli, itd. Wedle rozumienia tubylców okoliczność ta czyniła ową ziemię przynależną do nich. Jednak tradycyjnie chrześcijańskie i europejskie rozumienie własności ziemi opierało się nie tylko na tym, kto dany teren pierwszy odkrył, ale jej źródło widziało też w fakcie czynienia sobie danych gruntów "poddanymi", a więc uprawiania ich, doglądania, jednym słowem: wkładania w daną ziemię swej pracy. Uznawanie prawa do własności relatywnie małych grup (bo liczących np. kilka tysięcy osób ) do połaci ziemi wielkości np. dzisiejszej Polski, tylko dlatego, że ów teren najpierw został odkryty przez założycieli tej grupy i na nim zwykła owa społeczność wędrować, jest bliskie niedorzeczności i stwarza groźny precedens.

Spory sporami, ale uczciwość musi być

Zrozumiałe i uzasadnione są spory katolicko-protestanckie spory o dogmaty i interpretację Pisma świętego, ale czy w związku z tym należy usprawiedliwiać nieuczciwe i nierzetelne podchodzenie do historii? Jasnym jest, że jakkolwiek byśmy się z kimś nie zgadzali w kwestii podejścia to tej czy innej prawdy wiary, nie zwalnia to nas z obowiązku nie naruszania dobrego imienia danej osoby czy społeczności. Wszystko zaś wskazuje na to, iż ochocze podtrzymywanie przez część tradycjonalistycznych katolików twierdzenie o rzekomym ludobójstwie dokonanym na Indianach przez protestantów jest właśnie ciężkim zniesławieniem tych ostatnich.


http://salwowski.msza.net/pub/czy-w-ameryc...twa-indian.html
Aquarius
QUOTE(Tata Marcina @ 7/02/2017, 15:24)
Czy w Ameryce Północnej doszło do ludobójstwa Indian?[/size][/b] wszystko tam zaczęło się od serii strzałów oddanych przez wojowników z plemienia Siouxów
*



???
Serii strzałów?
Można coś więcej?
Z tego co wiem, padł jeden strzał.
Źródła różnie podają, przypadkowy czy nie.

QUOTE(Tata Marcina @ 7/02/2017, 15:24)
na którym nie ma stałych osad, upraw roli, etc? Z taką bowiem właśnie sytuacją mieli najczęściej do czynienia biali osadnicy.
*



https://windhamnhhistory.files.wordpress.co...adows.jpg?w=660
http://academic.emporia.edu/aberjame/stude...lley4/cat01.jpg
https://ka-perseus-images.s3.amazonaws.com/...6bc7ce5bfe4.jpg
http://www.mofga.org/Portals/2/mof&g/JJA%2...-Cornfields.jpg
Alexander Malinowski 3
Najbardziej ciekawym aspektem Indian Prerii w USA było to, że one są również produktem kolonizacji europejskiej i pochodzą z tego samego czasu, co koloniści w Wirginii. Mianowicie ci Indianie powstali w wyniku powstanie populacji mustangów i uformowały się w XVI wieku i później. Ta cała kultura koczowników-wojowników to była bardzo świeża sprawa.
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.