Polacy wygnani z Polski w latach osiemdziesiatych - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Historia Polski > POLSKA LUDOWA > Od kryzysu do demokracji 1980-1989
Dagome Sędzia
Od czasu do czasu, zazwyczaj przy okazji kolejnych rocznic stanu wojennego, przebąkuje się gdzieniegdzie (głównie w niszowych, prawicowych mediach) o wygnanych z Polski w latach 80. Polakach. Jednak są to informacje zwięzłe i bardzo ogólne. Stąd moje pytanie: Czy słyszeli Państwo o jakichś badaniach i opracowaniach naukowych (ewentualnie popularnonaukowych) na ten temat? Czy można się gdzieś dowiedzieć czegoś więcej o tej sprawie, np.:
1) Kiedy dokładnie rozpoczęły się masowe wyjazdy?
2) Ilu Polaków w sumie wyjechało (słyszałem różne dane: 800 tys., milion, półtora miliona- które są najbliższe prawdy?)?
3) Analiza procentowa wyjeżdżających na: ich wiek, wykształcenie/zawód, województwo z którego pochodzili;
4) Do jakich krajów wyjechali (analiza procentowa)?
5) W jaki sposób byli zmuszani do wyjazdu (utrudnianie przez struktury PRL znalezienia pracy? jakie jeszcze inne "zachęty" do opuszczenia Polski?); zakładam, że była to planowa akcja zarządców PRL, aby pozbyć się z Polski jak największej liczby młodych patriotów, którzy mogliby przeszkodzić w powodzeniu tzw. transformacji, a więc w kręgu administracji PRL musieli być jacyś konkretni ludzie którzy tę operację wymyślili, zaplanowali i koordynowali jej realizację- którzy to? Czy operacja miała jakiś kryptonim? Jak przebiegała jej realizacja- konkretne przykłady oddziaływań bezpieki i innych państwowych struktur PRL na ludzi mających być zmuszonymi do emigracji.
6) Jaki status społeczny i materialny osiągnęli ci, którzy zostali zmuszeni do emigracji, za granicą?
7) Ilu, z tych, którzy wtedy wyemigrowali- wróciło?
8) Czy kwestia zmuszania przez PRL do emigracji została wtedy dostrzeżona w kręgach ówczesnej opozycji, a jeśli tak, to czy były jakieś reakcje i próby przeciwdziałania? Czy pisano coś na ten temat w wydawnictwach drugoobiegowych?

Moim zdaniem owa emigracja z lat 80. jest jednym z najważniejszych wydarzeń w okresie PRL-u, a tymczasem nigdzie nic konkretnego na ten temat nie można przeczytać. Jeśli emigrację po powstaniu listopadowym, gdy wyjechało jakieś 11 tysięcy Polaków, nazywa się Wielką Emigracją, to dlaczego zupełnie ignoruje się emigrację z lat 80., gdy wyjechał milion lub więcej?
Dziś często mówi się na prawicy, że obecna degrengolada i zaślepienie na otaczającą rzeczywistość, jakie panują od 2 dekad w polskim społeczeństwie, to konsekwencje wyrżnięcia naszych elit narodowych w czasie II wojny światowej i tuż po niej. Ja stawiam tezę, że do roku 1980 autentyczne polskie elity narodowe zostały odbudowane- nie do takiego poziomu co te przedwojenne- ale jednak. Zostały odbudowane na bazie Kościoła (wybitnych kapłanów w okresie PRL nie brakowało) i na bazie niedobitków pokolenia kolumbów. Ponad 3 dekady od upadku stalinizmu w Polsce, to- moim zdaniem, jeśli się postarać- wystarczający czas, na ukształtowanie takich elit. Stawiam też tezę, że zarządcy PRL zdawali sobie z tego sprawę i wiedzieli, że koniecznym warunkiem udanego przeprowadzenia tzw. transformacji i uratowania własnych skór, a nawet miękkiego lądowania w nowej-starej rzeczywistości, jest pozbycie się tych nowopowstałych autentycznych, patriotycznych elit polskich. Eksterminować ich jednak nie wypadało (czasy już jednak nie te), więc je wygnano z Polski.
orkan
Odpowiem ci:
Wąska grupa powiązana z Korem albo KK lub TKK NSZZ "S" dostawała paszport w jedną stronę. Przytłaczająca większość z tych co wyjechało - omamił blichrt Zachodu. Z znajomych moich rodziców wyjechało 2 rodziny. Pierwsza na kilka dni przed stanem wojennym. Byli w Jugosławi. Po wprowadzeniu SW decyzja o zostaniu na zachodzie. Obóz przejściowy w Austrii i wybór RPA. W czasach dyskryminacji rasowej nieźle im się żyło. On inż elektr dostał robote elektryka robola. Ona iż ochr wśród siedziała w domu. Jakaś degradacja nastąpiła.
Druga rodzina wybrała wolność w Berlinie Zachodnim i tam została. Miała fuksa bo załapała się na azyl. Ona miała dyplom PG honorowany jak dyplom jej poprzedniczki DHTS. Dostała robote w Magistracie Berlina. On miał robote lub nie -był budowlańcem. On pierwszy wrócił ona jak wyrobiła lata do niemieckiej emerytury.

Ich życie nie było łatwe. Nie mogli do 89 wjechać do Polski bo by utracili Azyl. Więc przebitka na dolarze ich nie obejmowała. A życie w wolnym świecie nie było tanie jeśli tam się zostawało.

Duża grupa ludzi jednak miała możliwość powrotu. Pracowała na kontraktach albo prywatnie. Ojciec mojego kolegi był Kpt żw i pływał na zachodzie. Przywoził do kraju dziesiątki tysięcy dolarów które musiał deponować w polskim banku. I takich ludzi władza wypuszczała i pozwalała wracać bo to dodatkowe dolary. Moja mama dostała paszport do Szwecji. Była zwykłym pracownikiem umysłowym w Polsce w zakładzie pod nadzorem MON. Dostała jednak paszport zarobiła kilka tysięcy dolarów i wróciła do Wolnej Polski. Niestety przelicznik się zkończył. sad.gif

Zchrakteryzowałem ci dwie grupy. Ci co wyjechali tam z własnej inicjatywy na stałe często łudząc się że będzie lepiej. A przeważnie bywało gorzej. Druga grupa to byli ci co jechali tam na 1-2 lata aby się dorobić i wrócić. Promilem była grupa jadąca tam z przyczyn politycznych. Nikt nikomu paszportu na siłę nie wpychał. Wypuszczenie niektórych osób na Zach mogło być z punktu widzenia władz PRL nie porządane.
wolf2
Tak dla porządku-największa liczba emigrantów ekonomicznych(aż do czasu wstąpienia Polski do UE)opuściła Polskę w roku 1989 (tylko do RFN -250 tysięcy emigrantów-świeżo odkrytych Niemców).
"Zagłębiem "emigracji z Polski w latach 80(rekord-1989 rok-250 tysięcy osób -nowych obywateli niemieckich )tak samo jak w 90,70,60 i 50(po 1956 roku ) było w Europie RFN. Wyjechało tam na stałe "na pochodzenie"sporo ponad milion ludzi.
Z tymże do RFN wyjeżdżano z reguły "na pochodzenie" niemieckie (odkrywane od razu lub dopiero po przybyciu tam a odkrywali je w sobie często ludzie których z Niemcami łączył tylko owczarek niemiecki )deklarując narodoowść niemiecką i przywiązanie do kultury niemieckiej a regionem wyjazdowym był zwłaszcza Śląsk i tereny znajdujące się do 1945 roku w Niemczech.Ułatwiało to bardzo ustawodawstwo niemieckie do 1990 traktujące takich jak Klose czy Podolski/ich rodziny jak rdzennych Niemców-bo urodzonych przed 1990 rokiem na terenach które w 1937 roku należały do Niemiec.Więc nie wiem czy określenie "młodzi patrioci" jest na miejscu w odniesieniu do ponad miliona ludzi b.obywateli polskich ,którzy wyjechali do Niemiec "na pochodzenie".
"Wyganiał ich z Polski" głównie brak perspektyw życiowych w kraju i znacznie wyższy standart życia na zachodzie. Może 0,5 %wyjeżdzających zajmowało się w kraju jakąkolwiek działalnością dysydencką .
Slązaków i nie tylko Ślązaków wyganiała do emigracji -w latach 20,30,50,60,70,80,90 m.in sławetna Polnische Wirtschaft.I różnice w poziomie/standarcie życia z zachodem.

Zajmij się tematem milionów Polaków wygnanych z Polski po 1 maja 2004 -może to też był jakis spisek i tajny plan.Bo ta emigracja swoją skalą przewyższyła już skalą tę z dekady lat 80.
Tyle że Niemcy (niestety)znacznie zaostrzyli kryteria przyznawania obywatelstwa.
emigrant
QUOTE(orkan @ 16/06/2010, 0:45)
sad.gif
Zchrakteryzowałem ci dwie grupy. Ci co wyjechali tam z własnej inicjatywy na stałe często łudząc się że będzie lepiej. A przeważnie bywało gorzej.

Jeśli chodzi o sytuację finansową to bzdura i tyle. Każdy może sobie porównać choćby na podstawie swoich znajomych, którzy wyjechali jaki mieli status materialny przed wyjazdem i po.
wolf2
[quote=emigrant,16/06/2010, 8:32]

[/quote]
Jeśli chodzi o sytuację finansową to bzdura i tyle. Każdy może sobie porównać choćby na podstawie swoich znajomych, którzy wyjechali jaki mieli status materialny przed wyjazdem i po.
*

[/quote]


Wiesz-zależy czy ktoś wyjezdżał licząc na przelicznik dewizowy/życie rentiera w kraju -czy na stałe.
Niedawno kolo wracający z wizyty w Irlandii opowiadał z zachwytem jak to kuzyn(z zasiłkami na dzieci,pracą na czarno itd)dostaje w Irlandii oficjalnie nie pracując-sporo więcej niż on tyrając w Polsce.
I jaką pozycję zawodową ,społeczną wyjezdżający miał w kraju-a jaką zdobył tam.Bo nie wszystkich wieczna kariera na zmywaku czy na socjalu urządzała.
Notabene -Polacy/b.obywatele polscy dorobili się w latach 80 bardzo złej opinii w Niemczech-jako złodzieje,pijacy,nieroby,k...rewki ,naciągacze i oszuści.Trzeba otwarcie powiedzieć że wielu emigrantów(i emigrantek) w Niemczech robiło wszystko by stereotypy te potwierdzić-czego doowodem choćby statystyki kryminalne czy nacja/pochodzenie wielu kobiet uprawiających w Niemczech amatorsko lub zawodowo najstarszy zawód świata .A masowe "przewałki" przy uzyskiwaniu papierów/obywatelstwa lub prawa azylu to temat na książkę.
Inna sprawa że życie "na socjalu"niepracującego na zachodzie-b.często było znacznie lepsze a i dziś jest często lepsze niż życie pracującego w Polsce za przeciętną krajową.
Niemniej przelicznik dewizowy b.się zmienił.
Polacy którzy zarobkowo (na kilka-kilkanaśćie lat)wyjezdżali np do USA -przeżywali szok po powrocie przekonując się że pozycja dolara w Polsce b.podupadła.A lata ich ciężkiej pracy i wyrzeczeń nie zapewnią dobrobytu w Polsce.
emigrant
QUOTE(wolf2 @ 16/06/2010, 8:41)


Wiesz-zależy czy ktoś wyjezdżał licząc na przelicznik dewizowy/życie rentiera w kraju  -czy na stałe.
Niedawno kolo wracający z wizyty w Irlandii opowiadał z zachwytem jak to kuzyn(z zasiłkami na dzieci,pracą na czarno  itd)dostaje w Irlandii oficjalnie nie pracując-sporo więcej niż on tyrając w Polsce.
Potwierdzam. Dodam tylko, że jeszcze dwa, trzy lata temu można było wycisnąć z np. fizycznej pracy w huetowni zarobek przewyższający w Polsce pensją dyrektora banku w mieście wojewódzkim i odłożyć bez problemów 2 tys. euro miesięcznie.
QUOTE
I jaką pozycję zawodową ,społeczną wyjezdżający miał w kraju-a jaką zdobył tam.Bo nie wszystkich wieczna kariera na zmywaku czy na socjalu urządzała.
To zależało zawsze od człowieka. Na zmywaku się zaczynało, skończyć można było bez problemu wiele wyżej.
QUOTE
Notabene -Polacy/b.obywatele polscy dorobili się w latach 80 b.złej opinii w Niemczech-jako złodzieje,pijacy,nieroby,k...rewki ,naciągacze i oszuści.Trzeba otwarcie powiedzieć że wielu emigrantów(i emigrantek) w Niemczech  robiło wszystko by stereotypy te potwierdzić-czego doowdem chocby statystyki kryminalne czy nacja wielu kobiet uprawiających w Niemczech amatorsko lub zawoodowo najstarszy zawód świata .
I z tym sią zgodzę, tylko co to ma do tego, że na emigracji przeważnie było ludziom finansowo gorzej?


Dagome Sędzia
Dawka jakże ciekawych danych, jakie w jednym ze swych wykładów przedstawił Stanisław Michalkiewicz, a dotyczących statusu Polaków w Chicago:
-w Chicago Polacy stanowią około 10% populacji miasta;
-wpływy z podatku dochodowego w tym mieście od tychże Polaków, to prawie 40% całości;
-prawie połowa nieruchomości w Chicago należy do Polaków;
-książka telefoniczna samych polskich firm w Chicago liczy 1160 stron;
-powyższa potęga ekonomiczna chicagowskich Polaków przekłada się na wpływy polityczne w stopniu zerowym;
http://www.youtube.com/watch?v=md-Q8KTyU6E
(ten fragment zaczyna się w 3 minucie i 15 sekundzie filmiku)

I teraz moje pytanie brzmi: dlaczego Polacy w Chicago (a podejrzewam, że status ekonomiczny Polaków w innych amerykańskich i kanadyjskich miastach* wcale nie jest gorszy) potrafią świetnie działać w biznesie, ale nie potrafią przełożyć swojej siły ekonomicznej na profity polityczne (i dla swojej społeczności w miejscu zamieszkania i dla Starego Kraju)? Dlaczego np. takim Żydom się to świetnie udaje, a Polakom nie? Nie można wszystkiego wytłumaczyć rzucaniem przez Żydów politycznych kłód pod nogi, jak w przypadku prezesa Moskala, czy permanentnym niszczeniem pracowitym i uczciwym Polakom w USA opinii przez zdominowane przez Żydów merdia i kinematografię. Coś jest nie tak z organizacją wśród Polonii. Gdyby chciała się przebić, to- biorąc pod uwagę jej potencjał- w końcu by to zrobiła. Dlaczego np. Polacy w USA- mając takie możliwości finansowe- praktycznie w ogóle nie wydają książek historycznych po angielsku, będących odtrutką na żydowskie (i nie tylko) kłamstwa nt. naszej historii? Amerykańscy Żydzi zaś wydają tysiące książek po angielsku. Dlaczego tak jest? W czym tkwi problem tego swoistego paraliżu?

*Polacy, którzy wyjechali z Polski (pomijając wyjątki), praktycznie we wszystkich krajach swej emigracji, zazwyczaj już w pierwszym pokoleniu, osiągają status materialny klasy średniej- nieważne czy chodzi o kraje Ameryk, Europy, czy np. RPA
korten
Akurat jako emigrant z lat osiemdziesiatych postaram sie odpowiedziec, ale tylko o moim przypadku.Wyjechalem z Polski w 1988 roku czyli kiedy bylo juz po emigracji solidarnosciowej.Ja wyjechalem z powodow ekonomicznych.Jako lekarz kierujacy osrodkiem zdrowia mialem na liscie plac mniej niz sprzataczka.Moim wyborem byla Australia, ale tam skonczyl sie program imigracyjny i powiedziano nam ze juz nie przyjmuja zadnych imigrantow.Wyjezdzajac z ambasady australijskiej w Bonn (byla na trzecim pietrze jakiegos wiezowca zobaczylismy w windzie ze na pierwszym pietrze jest ambasada kanadyjska.Postanowilismy wstapic i tak juz zostalo.Ale nigdy nie przypominam sobie zebym mial jakies problemy z paszportem
(wyjazdy chlebowe do Szwecji czy RFN).Chociaz raz po przyjezdzie do Niemiec widzialem w jakim Zaitcie artykul zatytulowany "Polska nie ma juz nic do wyeksportowania oprocz wlasnych obywateli.
carantuhill
QUOTE
Dlaczego np. Polacy w USA- mając takie możliwości finansowe- praktycznie w ogóle nie wydają książek historycznych po angielsku, będących odtrutką na żydowskie (i nie tylko) kłamstwa nt. naszej historii?


Bo nie uważają się za Polaków? Bo i ile pierwsze pokolenie mówi po polsku, drugie kaleczy język, trzecie zna tylko angielski? smile.gif
der_reisende
QUOTE(korten @ 19/08/2010, 4:42)
Jako lekarz kierujacy osrodkiem zdrowia mialem na liscie plac mniej niz sprzataczka.
*




Oj, chyba coś za bardzo przeginasz. Ośrodki zdrowia trochę znam z tamtych czasów (zresztą nigdzie tak nie było jak mówisz, bo po prostu... być nie mogło). Rozumiem, że można nienawidzieć danego okresu, danej formacji ustrojwej, w twoim przypadku PRL, ale i w tej nienawiści warto jednak zadbać o prawdę, inaczej bowiem cała konstrukcja może wziąć w łeb.


--
Odnośnie wątku

Ad 6.
Wygnani w latach 80. mieli lepszy start niż wygnani po 1989 roku z tzw. wolnej Polski. Tak przynajmniej wyglada to wśród moich znajomych z obu tych grup.
Dagome Sędzia
@carantuhill

Z językiem to bzdura. Polonia amerykańska (nawet młode pokolenia) ma bardzo dużą świadomość polskości (czasem nawet odnoszę wrażenie, że większą, niż niektórzy ludzie w kraju). Po drugie- Polacy w Ameryce w większości mieszkają w skupiskach i młode pokolenia wcale nie zatracają polskiej mowy, tak jak np młode pokolenia polskich emigrantów w Niemczech. Do tego w Ameryce jest całkiem sporo polonijnych gazet, portali, radiostacji i nawet małych stacji telewizyjnych, jak np. Polvision w Chicago. Po trzecie- nawet, gdyby nie znali języka polskiego, to ten fakt i tak nie musiałby o niczym przesądzać. Mało który z Żydów rozsianych po świecie zna język hebrajski, a większość z nich to syjoniści i pompują kasę do Izraela oraz w krajach diaspory lobbują na rzecz tego państwa (którego zazwyczaj nawet na oczy nie widzieli). Gdy zachodzi sprzeczność interesów pomiędzy ich krajem zamieszkania, a interesem syjonizmu/Izraela, to zazwyczaj wybierają to drugie.
Tak więc, poruszona przez Ciebie, kwestia językowa odpada (przynajmniej na amerykańskim gruncie).
Np. w brazylijskim stanie Parana, a zwłaszcza w Kurytybie, większość tamtejszych Polaków (z któregoś już tam pokolenia)nie mówi po polsku, ale tamtejsza Polonia posiada silną świadomość polskości i stanowi dość prężne lobby w skali regionalnej (a i w skali kraju są słyszalni).
Przypominam też o zaangażowaniu Polonii (zarówno amerykańskiej, jak i europejskiej) w odzyskanie państwowości po zaborach. W okresie II RP też Polonia angażowała się finansowo i lobbystycznie w sprawy starego Kraju. Tak samo jak podczas II w. św. i po niej. Wszystko zaczęło się chrzanić po 1989 r. Prawdziwi władcy "wolnej Polski", czyli bezpieka+diaspora żydowska (michnikowszczyzna)+obce wywiady robią od tej daty wszystko, żeby ucinać jakiekolwiek szersze kontakty (zazwyczaj katolicko-narodowo nastawionej)Polonii z Polską (vide przypadek, gdy tzw. rząd Tuska załatwił już na samym początku ambasadora w Argentynie- Zdzisława Ryna). Oprócz tego, w przypadku USA, dopuszczam możliwość rozbijackich działań tamtejszej bezpieki (w jednym z odcinków serialu dokumentalnego G. Brauna "Errata do biografii" było krótko wspomniane, że podczas II w. św. rząd amerykański rozbijał Polonię za pomocą agentury, żeby ta nie informowała amerykańskiej opinii publicznej o konszachtach USA z ZSRS). A oprócz tego, Polonię do dziś infiltrują agenci nasłani jeszcze przez wywiad PRL (a po '89 r. służący prawdziwym władcom "wolnej Polski"). Wszelkie postulaty lustracji, jakie pojawiają się od czasu do czasu w środowiskach polonijnych, są torpedowane nie mniej bezczelnie, niż ma to miejsce w takich samych przypadkach w Polsce:
http://www.wicipolskie.org/index.php?optio...=2798&Itemid=56
mn319
Emigracja z Polski w latach 80-tych była potwierdzeniem pewnej reguły :
Im bardziej państwo zabiera się za uszczęśliwianie obywateli tym bardziej obywatele nie chcą tego docenić tylko głupieją z nadmiaru szczęścia i uciekają

Przykłady:

NRD – władza tak usilnie uszczęśliwiała naród że ten zaczął wiać do NRF tak że trzeba było postawić mur na granicy
Wietnam – po wyzwoleniu od amerykańskich imperialistów i od większości majątku nagle pojawili się ”boat people” którzy jakoś nie doceniali wysiłków rządu.
Kuba – po 50 latach życia pod rządami Castro i s-ki kubańczycy są niewątpliwie bardzo szczęśliwymi ludźmi i z tego szczęścia w Cieśninie Florydzkiej urządzają ogólnokrajowe zawody w pływaniu na byle czym
Korea płn. – pod rządami dynastii Kimów pełni szczęścia Koreańczycy założyli fan-klub Bear Grylls’a . Członkostwo w klubie uprawnia do przepłynięcia zimą granicznej rzeki Yalu.

Co do Polski
W latach 80-tych wyjechali ci co mogli bo im władza pozwoliła, a reszta powtarzała sobie hasełko „ostatni gasi światło”
Po roku 2004 wyjechali ci co chcieli ( bo wyjechać mogli wszyscy) a i tak później połowa z nich wróciła
korten
Te posty to jakby z innej epoki.Ale coz.Jak swiat swiatem ludzie przenosili sie i beda sie przenosic.Akurat nasz kraj jest jednym z tych skad ludzie wyjezdzali masowo na dluga (jak w przypadku nizej podpisanego) czy krotka emigracje.Jedni robili to przymusowo inni jak najbardziej dobrowolnie i to w roznych kierunkach.czy polska jako panstwo i spoleczenstwo traci na tym? Na pewno nie.Kazdy ze wspolczesnych krajow stara sie stworzyc w innym pewnego rodzaju lobby.Musza je tworzyc ludzie w miare wyksztalceni i obrotni.Nie stworzy go ani "mlotkowy" ani "starszy widlowy"z bylego PGRu.Oczywiscie jak to organizuja wladze polskie to juz zupelnie inna sprawa - raczej nieprzyjemna dla emigrantow.
krakowiak
Koledzy trzymajcie się tematu emigracji z lat 80. Zaś sprawy współczesnych podatków, bycia lub nie bycia patriotą czy obchodzenia świąt prowadźcie w innym wątku.
Fuser
QUOTE(mn319 @ 10/12/2010, 3:14)
Po roku 2004 wyjechali ci co chcieli ( bo wyjechać mogli wszyscy) a i tak później połowa z nich wróciła
*


A na podstawie jakich danych oparłeś to stwierdzenie?
mn319
Informacje z massmediów uzupełnione o informacje od krewnych i znajomych którzy wyjechali zarobkowo za granicę. Dane zostały poddane obliczeniom ekonometrycznym na zasadzie „pi razy oko plus poprawka z sufitu”i wyszło ok. 50 %. Ale o tą liczbę nie będę toczył bojów.

PS. Ponieważ dyskusja rzeczywiście zboczyła z kursu, dwukrotnie zwracałem się do moderatorów z prośba o wydzielenie nowego wątku. Ale skoro moderator zastosował inne rozwiązanie niech i tak będzie.

Pozdrawiam

To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.