Polskie Komedie Przedwojenne - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Historia Polski > OKRES MIĘDZYWOJENNY, II RZECZPOSPOLITA > II RP ogólnie
godfrydl
Gdzieś tak do początku lat 90. w TVP1 byl program "W straym kinie", gdzie cżęsto gęsto mozna obejrzec było przedwojenne polskie komedie, dla mlodszego pokolenia chyba nieznane. Adolf Dymsza, Stanisław Sielański, Michal Znicz, Antoni Fertner, Mieczysława Ćwiklińska i cała plejada amantów i amantek... Chyba tylko Szczepcia i Tońcia z wiadomych względów komuna nam nie przedstawiła do końca lat 80.
Czy te filma jeszcze kogoś śmieszą? Czy ktoś je w ogóle dziś zna?
Baszybuzuk
Czy śmieszą, to nie wiem, raczej bawią w ciepły, sympatyczny sposób. Rzadko wybucham przy nich śmiechem, ale uśmiecham się częstwo. Bo to na swój sposób urocze, że jakoś te komedie obchodzą się bez wulgaryzmów, a przemocy w nich jest chyba mniej niż u Chaplin'a gdzie ciągle kogoś kopią w dupę.

Wiesz, takie wspomnienie retro, coś jak późniejsze korzystanie z tego tematu w "Lata 20-te, lata 30-te", "Vabank", Deja Vu" itp.

Ale ja lubię również Chaplin'a czy Braci Marx (czy nawet "Wołga, Wołga" lub "Świat się śmieje"), więc chyba nie jest mi do końca obcy humor pionierskich czasów kina.
emigrant
Niektóre tak niektóre nie. Wiele humoru zawartego w nich się zestarzało, ale są też numery, moim zdaniem, nieśmiertelne, jak np. scena, kiedy Eugeniusz Bodo śpiewa przebrany za kobietę: "Sexapil, to nasza broń kobieca", albo, kiedy Dymsza razem z Żabczyńskim próbują ukołysać do snu Grossównę...

Generalnie, natomiast, wobec starego kina mam takie same uczucia jak Baszybuzuk.

Z historycznego punktu widzenia zaś, ciekawe i różnorodne były losy gwiazd polskiego przedwojennego kina. Od heroizmu do zdradę.
Gronostaj
Mówcie co chcecie, ale "Dodek na froncie" z Dymszą w roli głównej wymiata. rolleyes.gif Generalnie ze starych filmów to wolę jednak inne gatunki niż komedie.

Pozdrawiam!
Ciołek
Poza wspomnianym przez Gronostaja "Dodkiem na froncie" jest jeszcze kilka komedii z tamtego okresu, które przetrwały próbę czasu. Chociażby "Pani minister tańczy", "Sportowiec mimo woli", czy "Niedorajda" (mam nadzieję, że nie przekręcam tytułu) z Adolfem Dymszą w roli Florka i... Agatki. Gra Mieczysławy Ćwiklińskiej wywołuje zazwyczaj pogodny uśmiech, nawet jeśli dany film, w którym aktorka występuje, nie jest typową komedią. Dowcip Szczepka i Tońka też chyba się nie przedawnił - np. komedia "Będzie lepiej", a i występy radiowe tej pary, z których kilka można znaleźć w książce S. Machowskiego Bernardyński mijam plac, mogą wciąż bawić... tylko czasem przydałby się słownik.
godfrydl
Ja jestem z Przemyśla, więc slownik mi niepotrzebny smile.gif
godfrydl
Ale przyznajmy, ze przynajmniej Adolf Dymsza był komikiem światowego formatu.
Beukot
QUOTE(godfrydl @ 14/01/2010, 11:17)
Ale przyznajmy, ze przynajmniej Adolf Dymsza był komikiem światowego formatu

Uważam, że swoją rolą w "Skarbie" (co prawda powojennym, ale czerpiącym wyłącznie z tradycji przedwojennej) Dymsza nadal zrywa buty (a nie jest jedyną świetnie zagraną postacią tamże).
emigrant
Jednak i to prawda, że o ile komedie częsta jeszcze śmieszą, o tyle przedwojenne dramaty, ze względu na manierę grających są najczęściej już nie do oglądania...
Baszybuzuk
Spadek kina niemego i teatru, ze zmanierowanym rąk wznoszeniem i twarzy krzywieniem. smile.gif

Genialnie to sparodiował w którymś ze swoich programów Kabaret Potem, w skeczu o aktorach prowincjonalnych.

"Ale ta postać to idiota! Jak ja to mam grać?!"

"Przez siebie, zdecydowanie przez siebie."
kundel1
Mają w sobie dużo uroku. Śmieszą, choć bardzo umiarkowanie i śmieszą w sposób zamierzony.
Dramaty, podobnie jak współczesne mydlane opery, śmieszą niezamierzenie...
godfrydl
Ale piosenki rozbrzmiewają do dziś! Pokażcie mi kogoś, komu nie śpiewano "W górze tyle gwiazd..." z filmu "Paweł i Gaweł" i kto nie śpiewa tego swoim dzieciom!
RolaPL
Uważam, że poczucie humoru zależy w dużej mierze, kto się na czym wychował.

Ja jeszcze jako "małe bobo" oglądałem przedwojenne filmy, w TV powtórki z kabaretu - a wszak taki "Dudek" czerpał z tekstów przedwojennych (dopiero teraz TVP podpisuje na ekranie, że skecz telefoniczny "Sęk" napisał Konrad Tom; a pamiętacie jak I.Kwiatkowska kupowała znaczek pocztowy?), a jako że mój Tatku spopud Lwowa, ta jak ja ni miał znać piusenyk, cu ji śpiwali Szczepku i Tońku?

Permanentna indoktrynacja! wink.gif

Toteż oddam cały roczny dorobek dzisiejszych (pseudo)kabaretów za jeden skecz bandy Jarosy'ego.

Pozostaje jeszcze kwestia charyzmy. W/g mnie można docenić nielubianego przez siebie aktora w dramatycznej roli. Ale w komediowej? Tu musi zagrać nasza sympatia.
A ja stety/niestety nie mam sentymentu dla większości aktorów mniej lub bardziej nowego pokolenia.

Za to błyskawicznie polubiłem przedwojenne grono. I żeby nie było, że "czem skorupka za młodu nasiąknie..." - wielu nie znałem w dzieciństwie, zatem stanowili dla mnie nowość. I mimo to ich talent się obronił.

Zadziwię Was, ale czasem Dodek wydaje mi się nieco przereklamowany - może za dużo trafiało mu się slapstickowych scen, a cyrkowych wygłupów nie lubiłem nawet jako dzieciak (na co mam świadków tongue.gif ).

QUOTE(godfrydl @ 15/01/2010, 11:38)
Pokażcie mi kogoś, komu nie śpiewano "W górze tyle gwiazd..." z filmu "Paweł i Gaweł" i kto nie śpiewa tego swoim dzieciom!

I mnie śpiewano smile.gif Ale czy śpiewa się dziś - nie byłbym taki pewien...
godfrydl
Ja spiewam smile.gif
mobydick1z
Oglądam dużo filmów, ale kino przedwojenne jakoś mnie nie rusza.
karolz77
Ten humor jest archaiczny, podobnie jak komedie polskie z lat 50 i 60 choć te oglądam z przyjemnością np. Mąż swojej żony.
Hajduczek
Kino i muzyka Polski międzywojennej to moje najnowsze odkrycie. Śmieszyć to one raczej nie śmieszą, bawią - to na pewno. A kiedy śmieszą to niezamierzenie. Mimo to, zdecydowanie bardziej wolę to kino i tą muzykę niż to co mnie aktualnie, tu i teraz otacza, choć czasami czuję się jak Hipolit Pączek z "Piętro wyżej" (które nawiasem mówiąc kocham). Fogg, Ordonówna mają głosy o nieba lepsze od "gwiazdek aktualnie dostępnych na rynku", choć przyznaję, że nie wszyscy współcześni "śpiewacy" są głosu pozbawieni. A gdy Bodo zacznie śpiewać...
W każdym razie, okres międzywojenny ma swój klimat, który potrafi uzależnić.

Edit: ort.
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.