Słowianie nad Wołgą - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Historia powszechna > STAROŻYTNOŚĆ > Starożytność ogólnie
Pages: 1, 2
wojtek k.
QUOTE(Vapnatak @ 28/01/2010, 10:03)
No i widzisz Wojtku jaką robisz dobrą rzecz. Dzięki Tobie nie trzeba się głowić nad tym gdzie się dostanie Tadeusza Lewickiego i jego "Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny" w trzech tomach!


W czterech tomach smile.gif

Zapomniałeś o czwartym tomie, zawierającym indeksy wink.gif
wojtek k.
Wczoraj udało mi się wreszcie zdobyć tomy drugi (części 1 i 2) oraz trzeci „Źródeł arabskich do dziejów Słowiańszczyzny”. Rewelacyjna rzecz! Polecam Ci, Vapnataku, gorąco!

Na wstępie spieszę z wyjaśnieniami. Otóż, wbrew temu, co napisałem, ibn-Dasta oraz ibn-Ruste, to jedna i ta sama osoba. Oto co na ten temat napisał Tadeusz Lewicki:

„Bardzo obszerny i ważny opis Słowian oraz innych ludów i krajów środkowej i wschodniej Europy podaje Abu 'Ali Ahmad ibn 'TJmar Ibn Rosteh, pisarz arabski pochodzenia perskiego działający na przełomie IX i X wieku. Imię tego uczonego znane jest również naszym historykom i slawistom w zniekształconej formie Ibn Dasta, której użył orientalista rosyjski D. A. Chwolson, publikując w 1869 r. wyjątki z jego dzieła. Formę tę przyjął również w swej pracy A. J. Garkawi, V. Bożen odczytał natomiast imię pisarza Ibn Duste. Prawidłową wymowę tego imienia – Ibn Rosteh – zawdzięczamy dopiero M. J. de Goeje, który dał pełną edycję jego dzieła w 1892 r. Powyższa forma jest używana dosyć powszechnie, z tym jednak, że u niektórych badaczy spotykamy również i inne jej wersje: Ibn Rusta, Ibn Ruste, Ibn Rusteh czy Ibn Rustah.
O osobie i życiu pisarza posiadamy bardzo nikłe informacje; z jego własnych słów dowiadujemy się tylko tyle, że mieszkał w Isfahanie i że w 290 r. hidżry (903 r. n.e.) odbył pielgrzymkę do Mekki. Jak wielu jemu współczesnych, był typem uczonego-kompilatora. Z jego wielkiego encyklopedycznego dzieła zatytułowanego Kitab al-Aclāq an-naflsa („Księga drogocennych klejnotów”) zachowała się tylko część siódma, znana z jedynego rękopisu wchodzącego w skład kolekcji rękopisów arabskich British Museum. Niestety nie znamy daty powstania Kitab al-A'lāq an-naftsa. Najpóźniejszą datą wymieniona, w tym dziele jest wspomniany już powyżej 290 r. h. Część uczonych uważa zatem, że Ibn Rosteh napisał swą encyklopedię bezpośrednio po powrocie z pielgrzymki do Mekki, a więc tuż po 903 r. n. e. Natomiast według Chwolsona dzieło to miało powstać nie później niż w 913 r. n. e., zaś J. Marąuart przesuwa tę datę aż na około 923 r., co jednak wydaje się mało prawdopodobne.”


Dotąd analizowałem (rosyjskie) przekłady, gdzie w jednym przypadku jako autor występował ibn-Dasta, w drugim ibn-Ruste, przy czym oba teksty nieznacznie się od siebie różniły (cóż, tak to jest z przekładami...).

Tymczasem pochylę się nad kwestią źródeł, na których oparł się ibn-Ruste (i inni autorzy), jak to opisał Tadeusz Lewicki:

„Dzieło Ibn Rosteha, jak już wspomniałem, ma charakter kompilacyjny. W istocie nie będąc podróżnikiem nie dysponował zapewne większą ilością osobistych obserwacji geograficznych czy toponomastycznych, musiał zatem w swym traktacie oprzeć się na dostępnych mu źródłach pisanych dotyczących poruszanych przezeń tematów. [...] Za najważniejsze jednak źródło pisane Kitab al-Aclāq an-naflsa należy uznać tzw. Relację anonimową, o krajach i ludach środkowej Azji oraz wschodniej i środkowej Europy. Oryginał Relacji niestety zaginął, ale zachowała się ona w wyjątkach, niekiedy bardzo obszernych, zarówno w dziele Ibn Rosteha, jak również w kilku traktatach geograficznych i innych źródłach arabskich, perskich i tureckich z X – XVII wieku. [...] Kitab al-A'lāq an-naflsa Ibn Rosteha zawiera najstarszy, a zarazem zapewne jeden z najwierniejszych przekazów Relacji anonimowej. Nie jest to jednak bynajmniej przekaz kompletny – brak mu bowiem tytułu oraz partii początkowych. [...] Drugi, o kilkadziesiąt lat późniejszy, przekaz Relacji anonimowej wchodzi w skład geograficznego dzieła nieznanego perskiego autora zatytułowanego Hudud al-'alām („Strony świata”), napisanego w 982 r. Tekst perski tego dzieła opublikował W. Barthold, zaś na język angielski przełożył V. Minorsky. [...Prawie równie cenną, jak przekaz Ibn Rosteha, jest przeróbka Relacji anonimowej zamieszczona w etnograficznym rozdziale Zajn al-ahbār („Ozdoba kronik”) perskiej kroniki napisanej przez Abu Sa'ida 'Abd al-Hajj al-Gardiziego w okresie panowania sułtana gaznewidzkiego cAbd ar-Easida (1050 – 1052). [...] Relację anonimową wykorzystał również znany autor arabski pochodzący z Hiszpanii, Abu 'Ubajd al-Bakri (al-Bekri), w swym geograficznym dziele zatytułowanym tradycyjnie Kitāb al-Masālic wa`l-mamālik napisanym w 1067/68 r. [...] Następnym dziełem arabskim, które przekazało nam urywki Relacji anonimowej jest Tobā` i` al-hajawān („Przyrodzone właściwości zwierząt”) Šarafa az-zamān al-Marwaziego, napisane po 514 r. h. (1120 r. n. e.). [...] Urywek Relacji anonimowej zawarty jest również w perskim anonimowym dziele pt. Muğmal at-tawāRIh wa'l-qisas („Zbiór kronik i opowieści”), które zostało napisane w 1120 roku i znane jest tylko z jednego rękopisu znajdującego się w Bibliotheąue Nationale w Paryżu. [...] Dalszy przekaz omawianej Relacji znajduje się w szesnastym rozdziale dzieła perskiego pisarza Muhammada ´Awfiego zatytułowanym Ğawami' al-hikājāt wa-lawāmi´ ar-riwājāt („Zbiór anegdot i świetnych opowieści”), napisanym w pierwszej ćwierci XIII wieku. [...] Wreszcie urywek Relacji anonimowej zawierający opis Burtasów i ich kraju zawarty jest w geograficznym słowniku zatytułowanym Kitāb ar-Rawd al-mi´tār tār ´habar al-agtār („Księga wonnego ogrodu z wiadomościami o krajach”) i ułożonym w drugiej połowie XVw. przez Ibn 'Abd al-Mun'ima al-Himjariego, pochodzącego prawdopodobnie z Ceuty. [...] Posiadamy wreszcie trzy urywki Relacji anonimowej o mniejszym znaczeniu zawarte w dziełach pochodzących z XV – XVII wieku. Pierwsze to Bahğat at-tawārłh („Blask kronik”), dzieło historyka tureckiego Šukrullāha ibn Šihāba Zekiego napisane około 1456/1457 roku; zawarty w nim przekaz znany jest w wyjątkach dzięki J. von Hammerowi. Urywek Relacji zamieścił też historyk turecki Muhammad al-Katib w swym dziele Ğāmi' at-tawārih („Zbiór kronik”) napisanym w 1574 r. Pewne ustępy Relacji zawarte są wreszcie w Gihān numa („Obraz świata”), dziele pisarza tureckiego Hāğği Halify, redakcję którego rozpoczął autor około 1648 r.”

W wymienionych źródłach możemy znaleźć informacje pochodzące z Relacji anonimowej, która nie dochowała się do naszych czasów, a której autorstwo przypisywane jest al-Gajhaniemu bądź al-Garmiemu. Dla nas jednak najistotniejsze jest to, że przekazuje ona obraz stosunków etnicznych (na temat Pieczyngów, Uguzów, Chazarów, Burtasów, Madziarów – Baszkirów, Słowian i Rusów) z IX wieku.

Jak pamiętamy, podniosłem argument, iż określenie odległości Słowian od Pieczyngów (10 dni drogi) to dowód na obecność w IX wieku Słowian na Powołżu. Oto co w tej kwestii napisał Tadeusz Lewicki:

„Wydaje się, że przekazy Relacji anonimowej zawarte w dziełach Ibn Rosteha, al-Gardiziego i al-Marwaziego zawierają tu pomyłkę i że musi tu chodzić nie o te bardzo odległe obszary starszej środkowoazjatyckiej ojczyzny Pieczyngów (położonej w IX w. nad rzeką Jaik), lecz o kraj Bułgarów kamskich, od którego siedziby wschodniosłowiańskich Wiatyczów i Radymiczów znajdowały się stosunkowo blisko. Przypuszczam zatem, że ci autorzy (a może nawet sam autor Relacji anonimowej, względnie al-Gajhani) zapisali błędnie nazwę ludu sąsiadującego o dziesięć dni drogi ze Słowianami jako al-Bağanākija, „Pieczyngowie”, zamiast al-Bulkārija „Bułgarzy (kamscy)”.”

Tak więc Tadeusz Lewicki uważa, że wymienieni autorzy (Ibn Rosteh, al-Gardizi i al-Marwazi) pomylili (a być może pomyłka ta była udziałem ich informatora) Pieczyngów z Bułgarami, przy czym owo przekonanie o pomyłce wynika wyłącznie z założenia, że Słowianie nie mogli wówczas zamieszkiwać Powołża. Tymczasem sam Lewicki w innym miejscu wygłasza pogląd sprzeczny z powyższym. Oto bowiem, odnosząc się do nazwy Itil, jak ibn-Ruste nazwał Wołgę, Lewicki pisze:

„Jest to jedno z najstarszych świadectw arabskich stwierdzających istnienie tego tureckiego miana rzeki Wołgi. Starszym nieco jest tylko świadectwo Ibn Hurdadbeha podające tę nazwę w postaci Jitil (rękopisy przekazały ją zresztą w formie mocno zniekształconej). Tenże sam Ibn Hurdadbeh podaje również inną nazwę Wołgi, a mianowicie Nahr as-Saqaliba „Rzeka Słowiańska”, którą powtarza za nim również Ibn al-Faqih al-Hamadani. Czyżby ta ostatnia nazwa była związana z penetracją Słowian już w IX w. nad środkową Wołgę – a więc na ziemie zajęte m. in. przez Bułgarów kamskich – w wyniku czego w tytulaturze królów bułgarskich pojawia się zwrot malik as-Saqaliba „Król Słowian”, wielokrotnie użyty przez Ibn Fadłana.?”

Tak więc Lewicki dopuszcza możliwość istnienia zwartego osadnictwa słowiańskiego w IX – X wieku nad środkową Wołgą, w przeciwieństwie jednak do poglądu wyrażanego przeze mnie, miało być ono stosunkowo świeżej daty...

Dodam jeszcze jedno świadectwo jednoznacznie identyfikuje Bułgarię Kamską ze Słowianami... Dwaj pisarze arabscy ad-Dimaški i Ibn al-Atir, opierając się na jakimś starszym nie znanym nam źródle, przytaczają wypowiedź znacznej grupy kamsko-bułgarskich muzułmanów pielgrzymujących w 1041/42 r. n. e. do Mekki. Zapytywani przez mieszkańców Bagdadu, gdzie zatrzymali się po drodze, kim właściwie są Bułgarzy kamscy, odpowiedzieli, że są oni „ludem, który wywodzi swoje pochodzenie od Turków i Słowian”.
Przy okazji warto jeszcze dodać informację podaną przez Jākuta w dziele Mu´ğam al-buldān, który stwierdził, że w Aleppo spotkał muzułmańskich studentów, których przodkowie pochodzić mieli z Bułgarii Kamskiej, przy mieli oni mieć jasną cerę i blond włosy...

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
Vapnatak
QUOTE(wojtek k. @ 29/01/2010, 10:34)
Wczoraj udało mi się wreszcie zdobyć tomy drugi (części 1 i 2) oraz trzeci „Źródeł arabskich do dziejów Słowiańszczyzny”. Rewelacyjna rzecz! Polecam Ci, Vapnataku, gorąco!

Z całym szacunkiem, ale nie musisz mi tego polecać, bo ja wiem, że to jest rewelacyjna rzecz! smile.gif Poza tym polecam artykuły naukowe Lewickiego, zwłaszcza te dot. Gotów i ich wędrówkę na Krym. Świetnie interpretuje Jordanesową krainę Oium.
I jeszcze jedna rzecz; widzisz Wojtku, jednak byłeś w błędzie pisząc, że nikt w latach 50, 60 i pewnie 70 nie zajmował się na dobre źródłami arabskimi. Prof. Lewicki był tego przykładem. smile.gif

vapnatak
wojtek k.
QUOTE(Vapnatak @ 29/01/2010, 12:18)
I jeszcze jedna rzecz; widzisz Wojtku, jednak byłeś w błędzie pisząc, że nikt w latach 50, 60 i pewnie 70 nie zajmował się na dobre źródłami arabskimi. Prof. Lewicki był tego przykładem. smile.gif


Nie wiem, czy zauważyłeś, ale to nie kto inny, ale właśnie ja cytowałem prof. Lewickiego w niniejszym wątku. Natomaist faktem jest, że miałem dotychczas jedynie pierwszy tom i nie do końca byłem zorientowany, co jest w tomach drugim i trzecim. Tak więc tu w istocie byłem w błędzie (biję się w piersi wink.gif ), jako że byłem przekonany, że ibn-Ruste i ibn-Fadłan nie doczekali się polskiego przekładu (akurat te dwa teksty są w tomie drugim i trzecim)...

Natomiast chyba opacznie zrozumiałeś moją wypowiedź... Napisałem bowiem coś dokładnie odwrotnego - że w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (aż po połowę lat osiemdziesiątych) polska mediewistyka stała na bardzo wysokim poziomie, realizowane były rewelacyjne projekty przez naszych badaczy.

Prawda jest taka, że w czasach PRL-u mało kto znał angielski. Taki Łowmiański czy Labuda (z tego co się orientuję) doskonale znali niemiecki i rosyjski (z języków nowożytnych), ale już niekoniecznie angielski i francuski. Do tego... nie pamiętasz tych czasów, a ja owszem - zdobycie zagranicznego pisma naukowego, nie mówiąc już o książce, to była wielka sztuka, a ich ceny (uwzględniając ówczesne przeliczniki) były wprost astronomiczne. Tym wieksze jest moje uznanie dla takich ludzi, jak Łowmiański, Labuda, Lewicki, którzy dokonali naprawdę rzeczy wielkich... A wracając do Lewickiego - drugi tom ujrzał światło dzienne dopiero w roku 1977, a tom trzeci - w roku 1985, a więc gdy Łowmiański i Labuda powoli się z nami żegnali.

A ostatnie ćwierćwiecze nie wydało prac, które mogłyby się równać (i nie mam na myśli wyłącznie objętości) z tamtymi. Co więcej - po przeczytaniu tych dwóch tomów Lewickiego zmuszony byłem stwierdzić, że zapaść jest większa, niż sądziłem. W efekcie daliśmy się wyprzedzić tym, co byli daleko za nami (jak chociażby Rosjanom). I jest mi z tego powodu przykro... Jest mi z tego powodu tym bardziej przykro, że kiedyś głęboko wierzyłem w to, że wraz ze zniesieniem cenzury badania dopiero pójdą do przodu. I nie mam tu na myśli wyłącznie mediewistyki. To samo dzieje się w odniesieniu do innych okresów. Ot, wszystko.

Tymczasem powrócę do meritum...

Wspominałem już w niniejszym wątku o wojnie arabsko – chazarskiej, która miała miejsce w roku 737. Wojska arabskie wyruszyły przez Kaukaz i dotarły nad Wołgę, którą to Abu Muchammad Achmad ibn-Asama al-Kufi określił mianem „rzeki Słowian”. Wojna skończyła się klęską chana Chazarów, który zmuszony był przyjąć islam.

A oto inny opis tych samych wydarzeń, zawarty w Kitāb futuh al-buldān („Księga podbojów krajów”), której autorem był, piszący w połowie IX wieku, Ahmad ibn Jahjā ibn Ğabir al-Balāduri. Oto interesujący nas fragment:

„[Hišām ibn 'Abd al-Malik] mianował następnie gubernatorem Pogranicza Marwāna ibn Muhammada, który wyruszywszy ku północy, zatrzymał się w Kasāk. Zbudował on [główne] miasto tego kraju, oddalone od Barda'a o czterdzieści farsahów, zaś od Taffisu o dwadzieścia. Następnie wkroczył do ziemi Chazarów od strony Bab al-Lan i rozkazał wkroczyć do niej Usajdowi ibn Zāfir as-Sulamiemu Abu Jazidowi, z którym byli królowie gór, od strony al-Bab wa'l-Abwab. Marwān najechał Słowian przebywających w ziemi Chazarów i wziął z nich do niewoli 20.000 rodzin, [które] osadził w Hahit. Potem zabili oni swego naczelnika i uciekli, [Marwan] zaś dopędził ich i pozabijał.
Opowiadają: Skoro doszła do wielkiego [władcy] Chazarów [wieść] o mnogości ludzi, z którymi wkroczył Marwān do jego kraju i w jakiej liczbie i sile idą przeciw niemu, przeraziła [ta wiadomość] jego serce i napełniła je strachem. Skoro [Marwān] zbliżył się do niego, wysłał doń posła, wzywając go do przyjęcia islamu, albo też do walki. [Władca Chazarów] odrzekł: „Przyjmuję islam. Poślij mi kogoś, kto mi go wyjaśni”. Zrobił [tak] i przyjął islam, zaś Marwān zgodził się zatwierdzić go na jego królestwie. Wyruszył potem Marwan wraz z grupą ludzi spośród Chazarów i osiedlił ją między as-Samur a aš-Sabiran, na równinie ziemi al-Lakz.”


Oczywiście, nas najbardziej interesuje w tym opisie fragment o przesiedleniu przez Arabów 20.000 rodzin słowiańskich do m. Hahit (Marquart czyta tą nazwę Chachet i utożsamia ją z gruzińską prowincją Kachetią). Należy odnotować, że al-Balāduri pisze wyraźnie o rodzinach, nie może więc tu chodzić o słowiańskie oddziały posiłkowe, ale o mieszkańców tych terenów; do tego rzecz ewidentnie dotyczy mieszkańców ziem położonych na zachód od dolnej Wołgi.

A przy tym owych przesiedlonych z południowo - zachodniego Powołża Słowian miała być przeogromna ilość – 20 tysięcy rodzin, czyli jakieś 50 – 80 tysięcy osób. Co się z nimi stało? Czy wszyscy zostali wymordowani, po tym jak zabili swojego (narzuconego im?) naczelnika i podjęli próbę ucieczki? Otóż tytułem ciekawostki dodam, że istnieje kilka źródeł z IX wieku, odnotowujących obecność Słowian na Kaukazie. Przede wszystkim są to dwa teksty arabskie – znany nam już Ibn al-Fakih al-Hamadāni, ale także Ahmed ibn Abu Jakub ibn Dżafar ibn Wadich al Katib al Abbasi al Ja'kubi. Odnotujmy w tym miejscu także dzieło bizantyjskiego autora Josepha Genesiusa, który opisując wydarzenia na Kaukazie z lat 821 – 822 po Abchazach, Czerkiesach i Kabarach wymienia Słowian (Σκλάβοι).

Tymczasem powróćmy nad Wołgę... W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć opis stolicy państwa Chazarów, jaki zamieścił w swej znakomitej pracy „Złote łąki” Abu al-Hasan Ali ibn al-Husayn ibn Ali al-Mas'udi:

„Atil, gdzie obecnie mieszka król Chazarów, składa się z trzech części, na które dzieli go wielka rzeka, która wypływa z górnych części turskich ziem. Od niej z kraju Burgas oddziela się odnoga, która wpada do Majtasa (Morze Azowskie – al-Masudi uważał, że Don jest odnogą Wołgi). Omawiana stolica leży na obu brzegach rzeki. W środku rzeki znajduje się wyspa, gdzie znajduje się rezydencja (dar al-mlk) królewska. Zamek króla położony jest po jednej stronie wyspy, który mostem z łódek połączony jest z jednym z brzegów. Mieszkańcy stolicy – muzułmanie, chrześcijanie, wyznawcy judaizmu i poganie. Wyznawcami judaizmu są: król, jego otoczenie i Chazarowie z jego rodu (dżins). Król przyjął judaizm w czasach panowania kalifa Charun ar-Raszida (170 – 198 r. h / 786 – 814). Szereg Żydów przyciągnęło do niego z innych muzułmańskich krajów i z Imperium Bizantyjskiego. Przyczyna tego była taka, że imperator, panujący obecnie, tj. w roku hidżry 332 (943), a noszący imię Armanus zmuszał Żydów mieszkających w jego kraju do przyjęcia chrześcijaństwa siłą i prześladował ich, więc wielka liczba Żydów uciekła z Rzymu do kraju Chazarów. Tutaj nie miejsce opowiadać o okolicznościach przyjęcia judaizmu przez króla Chazarów, jako że zostało to omówione we wcześniejszych pracach.
Co się tyczy pogan w kraju Chazarów, to pośród tego rodzaju są Słowianie i Rusowie, którzy mieszkają na jednej stronie tego miasta. Oni palą swoich zmarłych wraz z żywymi końmi, wyposażeniem i ozdobami. Kiedy umiera mężczyzna, jego żonę żywcem spalają wraz z nim, a jeśli umiera kobieta, to mężczyzny nie spalają. Jeśli ktoś umiera kawalerem, żenią go pośmiertnie, i kobiety gorąco pragną być spalone, aby z duszami mężów wejść do raju. Jak już wspominałem, takiż też obyczaj u Hindusów, ale żony bez zgody męża nie są spalane wraz mężami.
Większość w tym mieście stanowią muzułmanie, tak że z nich to składa się wojsko królewskie. Oni są znani w mieście pod nazwą al-larisija i jawią się przybyszami z krajów Choresmu. W dawnych czasach, w czasach narodzin islamu w kraju ich doszło do wojny i nastała zaraza i oni przenieśli się do chazarskiego królestwa. Znani z dzielności i odwagi, służą za główną podporę (mu'awwal) króla w toczonych przez niego wojnach. Zostali oni w jego włościach (baład) na szczególnych warunkach, z których jednym było to, że mogą oni otwarcie wyznawać swoją wiarę, posiadać meczety i wołania na modlitwę; a także to, że stanowisko królewskiego wezyra będzie im zagwarantowane, tak i obecnie wezyrem jest jeden spośród nich, Achmad b. Kuja.; a także to, że jeśli król prowadzić będzie wojnę z muzułmanami, oni pozostawać będą w jego wojskach oddzielnie (wakafu mufidin) i nie będą brali udziału w walkach., za to będą oni walczyć się u boku króla przeciw innym wrogom – niewiernym. Obecnie około 7 tysięcy z nich siada na konia wraz z królem, uzbrojeni w łuki, ubrani w pancerze, hełmy i kolczugi. Pośród nich są i kopijnicy, uzbrojeni jak przystało na muzułmanów. Są u nich i muzułmańskie sądy.
W stolicy Chazarów po prawdzie jest siedmiu sędziów (kadi); dwa z nich dla muzułmanów, dwa – dla Chazarów, których sądzą zgodnie z Torą, dwa dla chrześcijan, których sądzą zgodnie z Ewangelią, i jeden dla Słowian, Rusów i innych pogan, którzy sądzeni są wmyśl obyczajów pogańskich, tj. podłóg rozumu. A kiedy ma miejsce zdarzenie szczególnej wagi, która przerasta ich wiedzę, zbierają się u muzułmańskich kadi, siadają przed nimi i śledzą to, co należy uczynić wedle szrariatu. Pośród wschodnich królów tych krajów tylko król Chazarów posiada wojska, otrzymujące żołd. Każdy muzułmanin nazywany jest w tych krajach larisi.
Rusowie i Słowianie, którzy jak już powiedziałem, poganami, także służą w wojsku króla i są jego sługami (abid). W kraju tym, prócz larisija, znajduje się wielu muzułmańskich kupców i rzemieślników, którzy przybyli do kraju króla Chazarów z uwagi na sprawiedliwość i bezpieczeństwo panujące tam. Jest tam zborowy meczet z minaretem, który góruje nad zamkiem królewskim, a także inne meczety ze szkołami, w których dzieci poznają koran. Gdyby muzułmanie i chrześcijanie doszli do porozumienia, król nie miałby środków przeciw nim.”


Jak widzimy, Słowianie (ale i Rusowie) stanowili znaczącą część ludności Atilu, stolicy państwa Chazarów, leżącej nad dolną Wołgą.

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
wojtek k.
Teraz z kolei przytoczę opis, znanych nam z lektury al-Balāduriego, wydarzeń z roku 737, którego autorem był Abu Muchammad Achmad ibn-Asama al-Kufi:

„Mówi: Po tym jego wojska ruszyły i wkrótce dotarły do miasta al-Bajda, w którym przebywał hakan, król Chazarów.
Mówi: Hakan zaczął wycofywać się przed Marwanem i wkrótce dotarł do gór.
Marwanowi i muzułmanom w kraju Chazarów sprzyjało powodzenie i i dotarli oni nawet do ziem położonych za Chazarią. Natępnie oni zorganizowali oni najazd na Słowian (Sakaliba) i na inne sąsiednie plemiona bezbożników i wzięli spośród nich 20 tysięcy rodzin. Potem oni poszli dalej i dotarli do rzeki Słowian (nahr as-Sakaliba). Wezwał on jednego syryjskich zuchów, którego nazywano Kausar ibn al-Aswad al-Anbari i który zaliczany był do jego osobistej ochrony, i powiedział mu: „Awansuję cię, o Kausarze! Przybył do mnie zwiadowca, który powiadomił mnie, że hakan Chazarów, skierował przeciwko nam jednego ze swoich Tarchanów, imieniem Chazar – Tarchan na czele 40 tysięcy dzieci Tarchanów. Przejdź rzekę na wprost nich i zorganizuj na nich zasadzkę z takąż liczbą żołnierzy. A jeśli zdołasz to zrobić, to ja ciebie wynagrodzę, o ile Allach pozwoli. A nie ma siły, ani mocy, prócz Allacha, sławnego i wielkiego.
Mówi: Następnie al-Kausar wybrał 40 tysięcy ludzi z grona konnych żołnierzy, po czym podzielił ich na grupy i sam przeprawił się wraz z oddziałem, w składzie którego było przeszło tysiąc ludzi.
Mówi: W tym dniu al-Kausar wystąpił przeciwko Chazarom i, gdy nadeszło południe, natknął się on na jednego z dowódców chazarskich, który w towarzystwie 20 jeźdźców, którzy byli na polowaniu z psami i sokołami.
Mówi: Al-Kausar rzucił się na niego i zabił go. Wybici zostali także będący z nim jego towarzysze Ani jeden z nich nie ocalał.
Mówi: Muzułmanie zdobyli broń i konie. Następnie al-Kausar i jego żołnierze posunęli się dalej i dotarli do leśnej gęstwiny. A kiedy oni rozłożyli się na odpoczynek, wkrótce zobaczyli dym, który unosił się z głębi gęstwiny.
Al-Kausar spytał: „Co to za dym?” A ktoś odpowiedział: „Niewątpliwie są tam jacyś chazarscy żołnierze.”
Mówi: Wtedy al-Kausar wezwał swoich żołnierzy, którzy dosiedli koni i skierowali się w stronę dymu. Chazarowie niczego się nie spodziewali. Al-Kausar na czele 40 tysięcy żołnierzy ruszył naprzód. Zaatakowli Chazarów, wybili 10 tysięcy z nich, a 7 tysiecy wzięli do niewoli. Pozostali rzucili się do ucieczki przed Arabami, kryjąc się po gęstwinach, górach i dolinach. Następnie al-Kausar zwrócił się do wziętych do niewoli Chazarów: „ Powiedzcie mi, co porabia wasz głównodowodzący Chazar-Tarchan?” A oni odpowiedzieli: „On udał się na polowanie z kilkoma sowimi żołnierzami i my nie wiemy, co się z nim stało.”
Mówi: Wtedy al-Kausar zrozumiał, że napotkanym przez nich był Chazar-Tarchan. Wszyscy oni zostali odnalezieni w porannej mgle. Następnie, na drugi dzień, kiedy słońce jeszcze nie wzeszło, al-Kausar pociągnął z powrotem i przybył z żołnierzami do Marwana, dostawiwszy nadzianą na kopię głowę Chazara-Tarchana i jego żołnierzy.
Dowiedział się o tym hakan, król Chazarów, popadł w beznadziejny smutek i uniósł ręce ku niebiosom. Następnie posłał on do Marwana ibn Muchamada człowieka, aby ten spytał go: „O emirze! Wziąłeś do niewoli Chazarów i Słowian, pozabijałeś ich i osiągnąłeś, co pragnąłeś! Czego ci jeszcze potrzeba?” Marwan odpowiedział posłańcowi: „Pragnę, by on przyjął islam, w przeciwnym razie zabiję go, zajmę jego królestwo i przekażę je komuś innemu.”


Nie będę ciągnął tego opisu dalej. Wiemy wszak, co się potem stało... Istotne jest dla nas, że mamy tu tą samą informację, którą kilkadziesiąt lat wcześniej zapisał Ahmad ibn Jahjā ibn Ğabir al-Balāduri, a mianowicie o przesiedleniu 20 tysięcy rodzin, przy czym tutaj mowa jest o Słowianach i innych bezbożnikach (podczas gdy al-Balāduri pisał wyłącznie o Słowianach). Kolejna różnica jest taka, że według al-Balāduriego Słowianie ci mieli mieszkać na terenie Chazarii, zaś według al-Kufiego poza Chazarią.

Nie będziemy rozstrzygać, kto tu ma rację, bowiem i tak do tego nie dojdziemy, natomiast zastanówmy się, gdzie owi Słowianie mogli żyć. Jakkolwiek jednak byśmy się nie zastanawiali, trudno o inną odpowiedź, niźli taką, że żyli oni gdzieś na północ od Kaukazu. Trudno też o inną identyfikację „rzeki Słowian”, aniżeli Wołga. Kontekst historyczny jest jasny, a do tego tym mianem określają Wołgę współcześni al-Kufiemu - Ibn Hurdādbeh oraz Ibn al-Fakih al-Hamadāni.

Ale dodajmy, że nie jest to odosobniona wzmianka mówiąca o tym, iż Słowianie zamieszkiwać mieli obszary nie tylko nad dolną Wołgą (o czym jednoznacznie zaświadczył al-Masudi w opisie stolicy państwa Chazarów), ale także u podnóża Kaukazu. Oto wspomniany Ibn al-Fakih al-Hamadāni napisał między innymi:

„W górach Kaukazu (al-Qabq) występują 72 języki. Żaden człowiek nie rozumie [tu] mowy drugiego bez pośrednictwa tłumacza. Długość tych gór wynosi pięćset farsahów. Przytykają one do kraju ar-Rum (Bizancjum) w stronie granicy [ziemi] Chazarów i Alanów; łączą się też z krajem Saqlabów. Rownież i w nich samych mieszka pewien lud saqlabski; pozostali mieszkańcy to Armeńczycy.”

O Słowianach żyjących na Kaukazie już pisałem (czy słuszną jest moja identyfikacja, łącząca ich z przesiedleńcami, których Marwan osadził w Gruzji?), natomiast ciekawą jest w tym miejscu także informacja, iż Góry Kaukazu łączą się z krajem Słowian, z czego należy wnosić, że Słowianie musieli żyć w stosunkowo niewielkim oddaleniu od północnych stoków Kaukazu. Koresponduje nam to idealnie z przekazami al-Balāduriego i al-Kufiego...

W tym miejscu należałoby powrócić do kwestii, która została już podniesiona w niniejszym wątku, mianowicie czy nie jest tak, że Arabowie rozciągnęli nazwę Słowian na inne ludy północno – wschodniej Europy. Otóż wydaje się to mało prawdopodobne, chociażby z tego powodu, że Arabowie stosunkowo wcześnie zetknęli się ze Słowianami. Źródła z VIII wieku pełne są opisów Słowian, którzy dość licznie reprezentowani byli na obszarach podległych Arabom (czy to w charakterze niewolników, czy to kupców). Mamy więc z tego okresu wiele opisów tak wyglądu Słowian (jasna cera, blond, względnie jasno-rude włosy), jak i ich obyczajów (wszędzie przewija się kwestia palenia przez nich zmarłych). Co więcej – kalif abbasydzki al-Musta'in był synem Słowianki, imieniem Muhāriq.
Ów Musta'in otaczał się Turkami i Słowianami, którzy tworzyli jego gwardię przyboczną. Co ciekawe, to właśnie owi słowiańscy gwardziści doprowadzili w roku 865 do jego obalenia i przejęcia władzy przez jego przyrodniego brata al-Mu'tazzę. Wydarzenie to doczekało się licznych opisów źródłach arabskich i raczej trudno byłoby podważać jego wiarygodność. W tym kontekście raczej nie można mieć wątpliwości, iż w Bagdadzie w okresie tym orientowano się, kim byli Słowianie (Saqaliba).

Można by jeszcze zastanawiać się, skąd pochodzili owi gwardziści Musta'ina. Czy wywodzili się spośród wyzwoleńców, którzy trafili (oni albo ich przodkowie) do Bagdadu za pośrednictwem handlarzy niewolnikami? A może zostali oni zwerbowani jako ludzie wolni? Ale w tym drugim przypadku trudno byłoby wyobrazić sobie, że werbowano ich w dalekich krajach, raczej musieliby oni zamieszkiwać gdzieś bliżej Kalifatu Bagdadzkiego

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
wojtek k.
Przytoczyłem kilka źródeł arabskich i greckich, które poświadczają obecność osadnictwa słowiańskiego u podnóża Kaukazu w VIII – IX wieku. Warto w tym kontekście wspomnieć jeszcze Ibn Hurdadbeha, który napisał o krajach Al Garbi:

„Al Garbi to kraj północny. Na tym obszarze znajduje się Arminija, Adarbjğan, ar-Rájj, Dumawand. Leży tam również Tabaristan. W tej okolicy żyją także ludy al-Babr, al-Tjalasan, al-Hazar, al-Lan, as-Saqaliba i al-Abar.

Wszystkie wymienione tu ludy i krainy to Kaukaz i obszary położone na jego przedpolu. I w tym to gronie znajdujemy Saqalibów...

Tymczasem przejdźmy do informacji przekazanych nam przez bizantyjskiego kronikarza Teofana. Oto pod rokiem 6156 (664) Teofan zapisał:

„W tym roku zaszło zamieszanie w zakresie przestrzegania postów, i Abderachmanm syn Chiledama wkroczył do Cesarstwa Rzymskiego z wojskiem i tam spędził zimę i spustoszył liczne kraje. Sprzymierzyli się z nim Słowianie, którzy przyszli wraz z nim do Syrii o osiedlili się w okręgu Apamei, w miejscowości Skewokowole.”

Rodzi się pytanie, skąd pochodzili Słowianie, którzy sprzymierzyli się z Arabami i którzy wraz z nimi uderzyli na Syrię? Raczej mało prawdopodobne jest, by ich siedzib szukać gdzieś nad Dnieprem czy Dunajem...

Z kolei pod rokiem 6246 (754) Teofan napisał:

„W tymże roku umarł Muamed, znany jako Abulabas, który panował pięć lat. Jego brat Abdellas przebywał w tym czasie w Mekce, ich centrum religijnym. Napisał on do Abumuslima, który przebywał w Persji, aby zatrzymał dla siebie tą część państwa, która przypada mu tytułem dziedzictwa. Abumaslim, dowiedziawszy się, że Abdellas, syn Alego i brat Salima, samodzielnego dowódcy wojskowego w Syrii, chce przejąć władzę, i skierować się na Persję, by ją opanować, działając przeciw woli Persów, i zamierzając uczynić Syryjczyków swymi sojusznikami, zebrał wojska syryjskie, starł się z nim pod Tijanem i odniósł krwawe zwycięstwo. Lecz zabito więcej Słowian i Antiochińców.”

Ostatnie zdanie nie jest dla mnie jasne. Nie wiadomo w zasadzie, po której stronie walczyli owi Słowianie, których tak wielu zabito. W tym momencie jest to jednak dla nas kwestią drugorzędną. Ważniejsze jest stwierdzenie faktu, że w walkach toczonych między Arabami (gdzieś na obszarze dzisiejszego północnego Iraku) brali udział Słowianie. Jasnym jest, że ich siedziby musiały znajdować się gdzieś niedaleko...

Ale oto dwa lata później miało miejsce inne zdarzenie z udziałem Słowian. Achmed ibn-abn-Jakub ibn-Wadich al-Katib, znany jako al-Jakubi, pisze:

„Po tym, jak kalifatem zaczął rządzić Abu-Dżafar al-Mansur [...] wybudował on miasto między Kufą a Chirą i nazwał je Al-Gaszimija, po czym pozostał w nim przez jakiś czas, póki nie postanowił skierować swego syna Muchamada al-Magdiego na wojnę ze Słowianami w 140 roku hidżry (rok 757/8), a on udał się do Bagdadu i zatrzymał się tam i spytał: „Jak nazywa się to miejsce?”. A jemu odpowiedzieli: „Bagdad”...”

I znowu brak jakiejkolwiek wzmianki, gdzie miałyby być siedziby owych Słowian, przeciwko którym wyprawili się Arabowie, ale z całą pewnością rzecz może dotyczyć wyłącznie ziem leżących na północ od Kaukazu, albo nawet w górach Kaukazu (mamy wszak w pamięci Słowian, których miał do Gruzji, do gruzińskiej prowincji Kachetia, przesiedlić w roku 737 Marwan).

Ale oto mamy kolejną ciekawą informację – wspomniany przed momentem al-Jakubi napisał o poselstwie, które - mieszkający właśnie w owej gruzińskiej prowincji Kachetia - Sanarijcy wysłali w roku 853 do władz Bizancjum i Chazarii, a także do państwa Słowian, z prośbą o pomoc przeciwko Arabom. Trudno wyobrazić sobie, by malutkie plemię, jakim byli Sanarijcy, wysyłało posłów mających prosić o pomoc w ich konflikcie z Arabami, do jakichś odległych Słowian (na przykład do Siewierzan), o których zapewne nawet nie słyszeli. Z całą pewnością owi Słowianie musieli mieszkać gdzieś przy granicy z Arabami (najprawdopodobniej rzecz dotyczy właśnie owych Słowian, których przesiedlić miał Marwan).

Trudno nie zgodzić się z tezą, że Słowianie w okolice Kaukazu mogli przeniknąć jedynie znad Wołgi, jako że brak jest jakichkolwiek śladów pobytu Słowian w interesującym nas okresie nad dolnym i środkowym Donem.

W swoim czasie wspominałem o świadectwach językowych, mających dowodzić słowiańskości średniego Powołża w pierwszych wiekach naszej ery. Niestety, nie jestem w stanie rozwinąć tej kwestii, jako że nie dotarłem do książki, w której jest ponoć o tym mowa:

Напольских В.В., Протославяне в Нижнем Прикамье в середине I тыс. н.э. Данные пермских языков // Христианизация Коми края и её роль в развитии государственности и культуры. - Т. II. Филология. Этнология. - Сыктывкар, 1996.

Z kolei wpływ języka słowiańskiego na kształtowanie się języka Udmurców omówiono w artykule (podobno, jako że artykułu nie czytałem):

Насибуллин Р.Ш. К проблеме этнической принадлежности носителей именьковской археологической культуры // Вестник Удмуртского университета. - Ижевск, 1992. - № 6

Nieco danych na ten temat można znaleźć natomiast tutaj:

http://udmurt.info/pdf/library/belykh/bely...prapermskoy.pdf
(polecam strony 30/31, 40, 48/49)

Możemy tu wyczytać o wpływie języka prasłowiańskiego i bułgarskiego na języki prapermskie, świadczące o bliskim sąsiedztwie Prasłowian z Prapermami (przed rozpadem ich wspólnoty etnicznej). Tak na przykład w językach permskich znajdujemy dziesięć wyrazów odnoszących się do uprawy ziemi, będącymi zapożyczeniami z archaicznego języka słowiańskiego, co ma stanowić jeden z dowodów na słowiańskość kultury imieńkowskiej (Permowie, podobnie jak i Madziarowie, w pierwszych wiekach naszej ery mieli zamieszkiwać okolice Uralu).

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
wojtek k.
Kilkakrotnie w niniejszym wątku przewijała się kwestia obecności na środkowym Powołżu nie tylko Słowian, ale i Rusów. Pozwolę sobie zacytować to, co o Rusach napisał Ibn Fadłan:

„Są najbardziej nieczystymi stworzeniami Allaha – nie oczyszczają się od kału ani od moczu, nie obmywają się po splamieniu nasieniem i nie myją rąk po posiłkach, lecz są jako błądzące osły. Przybywają ze swego kraju, cumują statki na [brzegu] Atilu (Wołgi) – a jest to wielka [rzeka] – i budują na jej brzegu wielkie domy z drzewa; w jednym domu zamieszkuje wspólnie dziesięć do dwudziestu [osób] – mniej lub więcej. Każdy z nich ma ławę, na której siedzi. Z nim [przebywają tam] piękne dziewczęta (tj. niewolnice) [przeznaczone] dla kupców. [Bywa, że] jeden [z nich] spółkuje ze swoją dziewczyną, a jego towarzysz patrzy na niego. Czasem czyni to samo cała ich grupa, jeden obok drugiego; [gdy] wchodzi kupiec, aby kupić od któregoś z nich dziewczynę i zastaje go spółkującego z nią, ten nie pozostawia jej póki nie zaspokoi swego pożądania. Każdego dnia, nieodzownie, myją oni swe twarze i głowy w najbardziej plugawej i nieczystej wodzie jaka istnieje. A [odbywa się] to tak, że każdego dnia rano przychodzi niewolnica [niosąc] ze sobą wielką misę z wodą i wręcza ją swemu panu. [Ten] myje w niej ręce, twarz i włosy na głowie. On je (tj. włosy) myje, czesze grzebieniem do tej miski, potem czyści nos i spluwa do niej i wszystkie rezultaty swych plugawych czynności pozostawia w tej wodzie. A kiedy zakończy to, czego potrzebował, dziewczyna zanosi miskę do tego, który [siedzi] obok niego. I ten czyni podobnie, jak to robił jej pan, a ona nie przestaje nosić jej (tj. miski) od jednego do drugiego, aż obniesie ją wokoło do wszystkich, którzy są w tym domu, a każdy z nich smarka i pluje i myje w niej swoją twarz i włosy.”

Ibn Fadłan przebywał nad środkową Wołgą w roku 922/923. Jak widzimy, w tym czasie Rusowie budowali już tam wielkie domy z drewna. Trudno z tego opisu wysnuć wniosek, od kiedy Rusowie obecni byli na tym terenie, ale z drugiej strony mamy poświadczone najazdy Rusów na kraje leżące nad Morzem Kaspijskim od co najmniej roku 880.

Pozdrawiam
Wojciech Kempa
wojtek k.
Spójrzmy tymczasem, co na temat stolicy Bułgarii Wołżańsko – Kamskiej pisał w połowie XII wieku arabski autor Jakut al-Chamawi:

Булгар - город славян, удаленный на севере, (город) с сильным холодом, (так что) снег почти не сходит с его земли летом и зимой, и жители его редко видят сухую землю. Постройки их только из дерева, а именно, они насаживают бревно поверх бревна и сколачивают их шипами тоже из дерева, хорошо укрепленными. Фрукты и хлеба в их земле не растут хорошо. Между Итилем, городом хазар, и Булгаром дорогой по степи около месяца, а подымаются к нему по реке Итиль около двух месяцев, а при спуске (по реке) около двадцати дней. А от Булгара до ближайшей границы Византии около десяти переездов, и от него же до Куйабы, города русов, двадцать дней, а от Булгара до Башджирд двадцать пять переездов. Царь Булгара и население его (города по имени Булгар) уже приняли ислам в дни (правления) аль-Муктадира-би-ллаха и отправили в Багдад по-сла, уведомляя аль-Муктадира об этом и прося его и присылке кого-либо, кто научил бы их молит-вам и законам (шариата). Однако, я (еще) не узнал причины принятия ими ислама.

Pozwolę sobie przetłumaczyć sam początek, który to dla naszych rozważań jest najistotniejszy:

Bułgar – miasto Słowian, położone na dalekiej północy, (miasto) z silnymi mrozami, tak że śnieg prawie nie odstępuje z jego ziemi latem i zimą, a mieszkańcy jego rzadko widzą suchą ziemię. Budowle ich wyłącznie z drewna…

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element . Oto najpopularniejszymi napojami w Bułgarii Wołżańsko Kamskiej były kumys, a więc tradycyjny turecki napój z kobylego mleka, ale także - miód pitny chmielowy, piwo jęczmienne oraz sok brzozowy. Czy aby nie mamy tu do czynienia z wpływami słowiańskimi?

I jeszcze taki oto zwyczaj, na który to zwrócił uwagę ibn Fadłan, jako że wywołał on u niego wielkie zgorszenie. Otóż w Bułgarii Wołżańsko – Kamskiej panował zwyczaj, iż kobiety i mężczyźni kąpali się razem, a do tego byli przy tym całkiem nadzy. Ibn Fadłan próbował przekonać ich, by poniechali tego zwyczaju, ale jego namowy nie odniosły skutku. Należy podkreślić, że wspólne (nagie) kąpiele były – z tego co mi wiadomo – zupełnie obce ludom tureckim, a także innym ówczesnych ludom, poza … Słowianami

Tymczasem zmuszony jestem podzielić się wątpliwością, jaka mnie naszła. Sporo miejsca poświęciłem bowiem Słowianom Kaukaskim i tego tyczy się moja wątpliwość. Ale nim do tego przejdę, podzielę się informacją, że natrafiłem na kolejne dwa opisy wyprawy Marwana z 737 roku:

Na początek Abu-Dżafar Muchamed ibn-Dżarir ibn-Jazid At-Tabari (pisał ok. 914 – 915 roku):

„Giszam … przysłał Marwana, który skierował się z Syrii do Armenii ze 120.000 żołnierzy, przybył w miejsce obozu Kisał, niedaleko Bahdaju, i podjął walkę z wodzami Armenii, podporządkował ich sobie i zawojował całą armeńską ziemię. Następnie napisał rozkaz do tych wojsk, które były w Bab-al-Abwabie żeby one przybyły do niego. Następnie Marwan postanowił zawezwać wojsko, zabrał je do doliny, która zwie się Bab al-Allan, zabijając wszystkich, aż doszedł do Samandaru, który jest jednym z chazarskim miast. Także wojsko z Bab-al-Abwaba przyszło z człowiekiem o imieniu Asyd al-Lam i wojsko będące przy Marwanie osiągnęło liczebność 150.000 ludzi. Z tym wojskiem dotarł on do miasta Samandar, w którym mieszkał król Chazarów. Chakan uciekł i Marwan ruszył dalej, pozostawiając miasto za sobą, rozłożył się obozem przy słowiańskiej rzece, napadł na miejscowości niewiernych, zabijając ich wszystkich i burząc 20.000 domów.”

A teraz Al-Baładuri (pisał w latach sześćdziesiątych IX wieku):

„Następnie uczynił zarządcą granicy Marwana ibn-Muchamada, który skierował się do Kisala – on to zbudował główne jej miasto, znajdujące się w odległości 40 farsangów od Bardaju, a od Tyflisu 20 farsangów. Następnie on (Marwan) wkroczył na ziemię Chazarów od strony Bab al-Allana i wprowadził na nią Asida ibn-Zafira as-Sulami abu-Jazida, z nim byli także królowie z gór z twierdzy Bab-al-Abwaba. I Marwan wykonał uderzenie na Słowian, zamieszkujących ziemię Chazarów, wziął spośród nich 20.000 osiadłych ludzi i osadził ich w Kachetii. Za jakiś czas, kiedy oni uśmiercili swojego naczelnika i uciekli, on (Marwan) dopędził ich i pozabijał.”

Tenże al-Baduri zapisał jeszcze jedną informację, którą warto w tym miejscu przytoczyć. Tak oto bowiem scharakteryzował on niejakich Salmana i Zijada:

„Salman i Zijad pochodzą z tych Słowian, których Marwan ibn-Muchamed postawił na granicy. Słyszałem, jak ktoś opowiadał, że ten Salman – spośród Słowian i na jego cześć nazwano twierdzę. Zresztą Bóg jeden wie.”

Przytoczone przeze mnie teksty tyczące się wyprawy Marwana na Chazarię z 737 roku (a uzbierało się tych tekstów już w sumie cztery) różnią się w szczegółach, jednak nie pozostawiają one cienia wątpliwości, że między Kaukazem a dolną Wołgą w interesującym nas czasie musieli mieszkać Słowianie, i to w sporej liczbie. Co więcej - oni to w głównej mierze padli ofiarą tego najazdu.
I tu pojawia się problem. Nie natrafiłem jak dotąd na jakiekolwiek związki rejonu północnego Kaukazu z kulturami archeologicznymi, które moglibyśmy powiązać ze Słowianami. Oczywiście, z faktu, że ja o czymś nie wiem i że do czegoś nie dotarłem, nie należy wyciągać wniosków zbyt daleko idących, ale jednak jest to jakiś sygnał, który mnie niepokoi.
Ale nie dość na tym… Jak wynika z ustaleń archeologów, średnie Powołże w VII – VIII w. było widownią dwóch fal migracyjnych. Pierwszą datuje się na drugą połowę VII wieku, przy czym kultura materialna przybyłej wówczas ludności wskazuje, iż pochodziła ona z północnego wybrzeża Morza Azowskiego. Związek z wędrówką Bułgarów, którzy pod wodzą Kotraga, syna Kubrata, mieli powędrować w górę Donu, a następnie przenieść się nad środkową Wołgę jest tu wręcz oczywisty. Jak dotąd więc wszystko zdaje się być jasne…
Ale rzecz komplikuje mi się nieco, bo oto około połowy VIII wieku mamy drugą falę imigrantów, przybyłych na środkowe Powołże, przy czym ich kultura materialna nawiązuje do dorzecza Kubania. Badacze bułgarscy (tatarscy) identyfikują ową drugą falę przybyszy z Suwarami, których obecność na północnym Kaukazie poświadczyło wielu autorów z V – VII wieku. Byli oni jednym z plemion bułgarskich i wchodzić mieli w skład Wielkiej Bułgarii. Sugestia, iż Suwarowie podjęli wędrówkę z północnego Kaukazu na środkowe Powołże w związku z ekspansją Arabów, którzy pod wodzą Marwana dotarli aż do dolnej Wołgi, zdaje się być kusząca; tyle że źródła arabskie nic nie wspominają w kontekście tej wyprawy o Bułgarach czy Suwarach, za to rozpisują się o Słowianach…

Tak czy inaczej – brak jest źródeł archeologicznych, które potwierdzałyby napływ Słowian na północny Kaukaz z terenów kultury imieńkowskiej, praskiej czy jakiejkolwiek innej, którą możemy powiązać ze Słowianami (przynajmniej ja nic o takowych nie wiem), za to mamy ślady kierunku odwrotnego – z północnego Kaukazu nad środkową Wołgę.

A dodajmy do tego przekazy antyczne, które lokują Serbów czy Chorwatów na północ od Kaukazu bądź nad dolnym Donem …

Powiem szczerze, że próbuję to poskładać i mam z tym problem …

Pozdrawiam
wojtek k.
Pociągnę to, co napisałem w swym ostatnim poście...

W okresie od początków VIII wieku po przełom IX/X wieku na obszarze od przedgórza Kaukazu po górny Doniec i od dolnej Wołgi po azowskie stepy funkcjonowała kultura sałtowo-majacka. Kultura ta łączona jest z Kaganatem Chazarskim, który to pod względem etnicznym był organizmem silnie zróżnicowanym. Źródła pisane nie pozostawiają cienia wątpliwości, że tak właśnie było. Wszak na obszarze objętym przez kulturę sałtowo – majacką żyli, obok Chazarów i innych ludów turkojęzycznych, chociażby irańscy Alanowie czy Madziarowie. A czy na obszarze zajmowanym przez tę kulturę żyli też Słowianie?

Potwierdzeniem zróżnicowania etnicznego ludności kultury sałatowo – majackiej są źródła archeologiczne, które dają obraz zróżnicowania kulturowego Kaganatu Chazarskiego. Wyrazem tego jest chociażby fakt, iż „sałtowcy” zamieszkiwali jurty, półziemianki i budowle naziemne. Zróżnicowany były również obrządek pogrzebowy oraz ceramika, przy czym licznie występuje tu ceramika określana jako słowiańska; co ciekawe występuje ona przede wszystkim w półziemiankach.

Na stronie http://www.lib.vsu.ru/elib/texts/safonov/Texts/31sv.htm znalazłem następującą informację:

В полуземлянках салтово-маяцкого населения встречаются печи, сооруженные из камня и глины или просто глинобитные, располагаются они в углу или у стены. Это безусловно славянская традиция, заимствованная их южными соседями. Кроме полуземляночных построек, нередко встречаются юртообразные - почти наземные сооружения округлой формы с мелкими ямками по периметру - остатки кольцевой конструкции. Посередине этих построек выявлены очаги.

Rozwinięciem powyższego może być informacja podana przez К. И. Красильниковa, który w taki oto sposób charakteryzuje sytuację etniczną rejonu dolnego Dońca w VIII – X wieku:

Свидетельствами этнической неоднородности ее населения являются жилые постройки (50 ед.). Они представлены одновременно тремя конструктивными типами: круглые наземные - 7 ед. (14%), квадратные - 22 ед. (44%) и прямоугольные - 14 ед. (28%) полуземлянки. Каждый тип постройки имеет свои этнические истоки и традиции. Еще 7 построек (14%) смешанного типа.
Яркую этническую нагрузку несут традиционные отопительные приборы. В постройках расчищено 156 ед., в том числе 102 ед. (64%) - это традиционные праболгарские открытые очаги, 21 экз. (13,4%) - хлебные печи-тандыры, 35 ед. (22,6%) – печи славянского типа. Массовыми находками представлены кухонная и столовая керамика. Ведущим признаком посуды праболгар Подонцовья является шаровидность тулова, но в ней нельзя не заметить убедительных признаков аланских, славянских и других этносов.
Этническая неоднородность населения наблюдается в погребениях. На праболгарских могильниках с погребениями ямного типа расчищены захоронения в катакомбах, ямах с подбоями, в гробах-рамах, колодах, с элементами кочевнической и мусульманской обрядности.
Этническая ситуация Степного Подонцовья VIII-X в. характеризуется смешанностью 4-5 этносов происходящих из лесостепных восточноевропейских, азиатских, средне-азиатских и кавказских территорий.


Niestety, nie udało mi się ustalić, czy podobnie rzecz się miała na południowo – wschodnich rubieżach kultury sałtowo – majackiej, tj, na terytorium Dagestanu, przez który to posuwać się miały wojska Marwana w 737 roku.

Pozdrawiam
bachmat66
czolem Wojtku,
dzieki za te tlumaczenia - a moze by tak artykul z tego byc zrobil?

prawda jest ze Rosjanie (w znaczeniu RF) robia i pisza wiele -
a propos tego okresu to bardzo ciekawy jest artykul M.V Gorelika o broni et uzbrojeniu wojownikow tego okresu, wydany po angielsku w wiekszej pracy pod edycja David'a Nicolle.

pozdrawiam
ps
off topic
w tych zalaczonych tlumaczeniach to chyba nie chodzi o 'kopie' na wyposazeniu wojsk 'muzulanskich' - bo inna to sprawa jak wielu z tych wojownikow ktorzy brali udzial w kampaniach Marwana bylo muzulmanami. Np z lektury epickiej pracy Parvaneh Pourshariati o upadku Sassanidow, to wynika ze rody patyjskie i ich wojownicy dlugo w VIII wieku trzymali sie mitraizmu (a nie zaroastrianizmu, ktory byl glowna religia Sassanidow).
W kazdym razie kiedy tlumacz pisze kopie to chodzi o dlugie bronie drzewcowe uzywane w Europie, Azji Zachodniej i Centralnej : lance, wlocznie i 'dzidy'(nota bene wyraz w naszym jezyku pochodznia albo tureckiego, albo mongolskiego)
wojtek k.
QUOTE(bachmat66 @ 8/04/2010, 17:41)
w tych zalaczonych tlumaczeniach to chyba nie chodzi o 'kopie' na wyposazeniu wojsk 'muzulanskich' - bo inna to sprawa jak wielu z tych wojownikow ktorzy brali udzial w kampaniach Marwana bylo muzulmanami. Np z lektury epickiej pracy Parvaneh Pourshariati o upadku Sassanidow, to wynika ze rody patyjskie i ich wojownicy dlugo w VIII wieku trzymali sie mitraizmu (a  nie zaroastrianizmu, ktory byl glowna religia Sassanidow).
W kazdym razie kiedy tlumacz pisze kopie to chodzi o dlugie bronie drzewcowe uzywane w Europie, Azji Zachodniej i Centralnej : lance, wlocznie i 'dzidy'(nota bene wyraz w naszym jezyku pochodznia albo tureckiego, albo mongolskiego)


Dzięki za te wyjaśnienia wink.gif

Zajmijmy się jeszcze hydronimią słowiańską na obszarze kultury imieńkowskiej:

Следует отметить, что в Среднем Поволжье в ареале именьковской культуры много славянских названий рек: Сок, Сулица, Черемшан, Утка, Майна, Бездна - многие из них очень древние.

Należy zauważyć, że hydronimia imieńkowska, zdaniem specjalistów, jest odmienna od „klasycznej” hydronimii słowiańskiej, co ma być efektem trwającej 300 lat izolacji imieńkowsców od głównej masy ludności słowiańskiej. Pietr Zołin (Раннесредневековые города наши грешные...) pisze:

По В.В.Седову, именьковская группа славян в течение трех столетий проживала в Среднем Поволжье изолированно от остального славянского мира. Это не могло не привести к зарождению некоторых языковых особенностей диалектного характера. Представляют интерес топонимические изыскания О. Н. Трубачева, которым выявлена архаическая (реликтовая) группа водных названий, локализуемая в левобережной части Днепра и в бассейне верхнего и среднего течений Дона, включая часть речной системы Северского Донца. Это – преимущественно „гидрографические термины, характеризующие особенности воды, ее течения („продолговатый”, „тенистый”, „грязный”, „непроточный”, „обтекание| и т. п.)”, с элементами специфической семантики, с реконструируемым праславянским причастием от несохранившегося в славянских языках глагола. „По всем признакам это древнейший разряд гидронимов”, – подчеркивает исследователь. Произведенное им сравнение этих гидронимов с большой группой праславянских гидрографических терминов, собранных и проанализированных Ю. Удольфом, продемонстрировало обособленность (диалектность) рассматриваемых названий воды левобережно-днепровского и донецко-донского ареала . […]
По В.В.Седову, картография достаточно определенно указывает на связь территории волынцевской и генетически связанными с ней роменской, боршевской и верхнеокской культур. Здесь сосредоточена основная часть архаических славянских названий. Кроме того, они в меньшем числе известны в соседних землях, куда проникли носители названных культур или их потомки, в том числе в западных районах ареала салтово-маяцкой культуры. Есть подобные гидронимы еще в междуречье Дона и средней Волги, о которых пока нельзя сказать, отражают ли они инфильтрацию волынцевско-боршевского населения или это следы миграции носителей именьковской культуры на запад. Выявляются единичные гидронимы той же архаической группы на северном побережье Азовского моря, происхождение которых объяснить пока затруднительно.


Tak więc archaiczna słowiańska hydronimia, łączona z ludnością kultury imieńkowskiej, występuje także na obszarze kultury wołyncewskiej, która powstała w następstwie przesunięcia się ludności imieńkowskiej w lewobrzeżne dorzecze średniego Dniepru oraz dorzecze górnego i średniego Donu i której potomkowie opanowali dodatkowo dorzecze górnej i średniej Oki.

Ale podobną hydronimię znajdujemy też na obszarze objętym przez kulturę sałtowo – majacką, a konkretnie jej zachodnie rubieże (rzecz dotyczy dorzeczy dolnego Donu i dolnego Dońca oraz północnego wybrzeża Morza Azowskiego; to ostatnie budzi zdziwienie autora cytowanego tekstu).

Imieńkowska (?) hydronimia występuje też w międzyrzeczu Donu i średniej Wołgi, co prawdopodobnie stanowi ślad przemieszczania się imieńkowców z dorzecza Wołgi w dorzecze Dniepru (część ludności zatrzymała się w marszu i pozostała na trasie?), względnie ślad infiltracji ludności wołyncewskiej na te tereny.

Pozdrawiam
Szogunos
QUOTE(wojtek k. @ 3/04/2010, 17:14)
Spójrzmy tymczasem, co na temat stolicy Bułgarii Wołżańsko – Kamskiej pisał w połowie XII wieku arabski autor Jakut al-Chamawi:

Булгар - город славян, удаленный на севере, (город) с сильным холодом, (так что) снег почти не сходит с его земли летом и зимой, и жители его редко видят сухую землю. Постройки их только из дерева, а именно, они насаживают бревно поверх бревна и сколачивают их шипами тоже из дерева, хорошо укрепленными. Фрукты и хлеба в их земле не растут хорошо. Между Итилем, городом хазар, и Булгаром дорогой по степи около месяца, а подымаются к нему по реке Итиль около двух месяцев, а при спуске (по реке) около двадцати дней. А от Булгара до ближайшей границы Византии около десяти переездов, и от него же до Куйабы, города русов, двадцать дней, а от Булгара до Башджирд двадцать пять переездов. Царь Булгара и население его (города по имени Булгар) уже приняли ислам в дни (правления) аль-Муктадира-би-ллаха и отправили в Багдад по-сла, уведомляя аль-Муктадира об этом и прося его и присылке кого-либо, кто научил бы их молит-вам и законам (шариата). Однако, я (еще) не узнал причины принятия ими ислама.

Pozwolę sobie przetłumaczyć sam początek, który to dla naszych rozważań jest najistotniejszy:

Bułgar – miasto Słowian, położone na dalekiej północy, (miasto) z silnymi mrozami, tak że śnieg prawie nie odstępuje z jego ziemi latem i zimą, a mieszkańcy jego rzadko widzą suchą ziemię. Budowle ich wyłącznie z drewna…

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element . Oto najpopularniejszymi napojami w Bułgarii Wołżańsko Kamskiej były kumys, a więc tradycyjny turecki napój z kobylego mleka, ale także - miód pitny chmielowy, piwo jęczmienne oraz sok brzozowy. Czy aby nie mamy tu do czynienia z wpływami słowiańskimi?

I jeszcze taki oto zwyczaj, na który to zwrócił uwagę ibn Fadłan, jako że wywołał on u niego wielkie zgorszenie. Otóż w Bułgarii Wołżańsko – Kamskiej panował zwyczaj, iż kobiety i mężczyźni kąpali się razem, a do tego byli przy tym całkiem nadzy. Ibn Fadłan próbował przekonać ich, by poniechali tego zwyczaju, ale jego namowy nie odniosły skutku. Należy podkreślić, że wspólne (nagie) kąpiele były – z tego co mi wiadomo – zupełnie obce ludom tureckim, a także innym ówczesnych ludom, poza … Słowianami


Pozdrowienia i podziękowania za źródła, Wojtku K.!

Kiedyś doczytałem się (niestety nie pamiętam już publikacji), że sama nazwa "Bułgar" oznaczało tyle co "pomieszany" - wskazując na ich pierwotnie wieloetniczne pochodzenie. Zastanawiało mnie zawsze czy chodziło o pochodzenie od różnych szczepów turańskich, czy może w grę wchodziły jeszcze inne ludy. Teraz sprawa wydaje się nieco bardziej jasna.

A co do kąpieli - ludom tureckim była ona nieco obca, a rzeki w ich wyobraźni zaludnione były wyjątkowo groźnymi dla ludzi duchami. Tak samo sprawa wyglądała z praniem odzieży - kojarzę też opis Oguzów, którzy mieli nosić odzież dopóki ta się nie rozpadła z brudu - zaś ich władca takie same łachy miał nosić pod ozdobną szatą wierzchnią.
PotężnaSłowiańszczyzna
QUOTE(wojtek k. @ 14/04/2009, 16:14)
1.Gdzie w czasach rzymskich żyli Słowianie? To pytanie od lat budzi ogromne emocje, które to emocje często uniemożliwiają rzeczową debatę.

2.Najstarszym chronologicznie źródłem, w którym mowa jest o Słowianach (pod nazwą Wenedów) jest Jordanes. Oto, pisząc o podbojach ostrogockiego króla Hermaneryka, opisuje on cztery kolejne jego kampanie. O pierwszej kampanii Hermaneryka Jordanes pisze:

„Poskromił więc [Hermaneryk] następujące szczepy: Golthescyta Thiudos Inaunxis Vasinabroncas Merens Mordens Imniscaris Rogas Tadzans Athaul Navego Bubegenas Coldas.”

Większości wymienionych tu plemion nie jesteśmy w stanie zidentyfikować, ale są w tym gronie i takie, których tożsamość nie budzi poważniejszych wątpliwości. Otóż Merens to zapewne ugrofińska Mera, zaś Mordens to ich sąsiedzi Mordwa (również lud ugrofiński). Z kolei Thiudos możemy identyfikować z Czudzią. Tak więc możemy z tego wykazu wnosić, iż w swych podbojach Hermaneryk dotarł w dorzecze górnej i środkowej Wołgi (powiedzmy – w górę od ujścia Kamy). Znaczy to, że musiał on podporządkować sobie także oddzielające siedziby nadwołżańskich Ugrofinów od Ostrogotów (ludność kultury czerniachowskiej) plemiona kultury kijowskiej. Które z wymienionych przez Jordanesa nazw plemiennych odnoszą się do ludności kultury kijowskiej, trudno stwierdzić, ale z całą pewnością są takowe w tym gronie.

Przejdźmy tymczasem do kolejnej kampanii Hermaneryka, która wymierzona została przeciwko Herulom. Oto Jordanes pisze:

„Chociaż opromieniony blaskiem sławy jako pan tak mnogich ludów, nie zaznał spokoju, dopóki nie rozciągnął swego zwierzchnictwa na Herulów, którym przewodził Alaryk, ściślej mówiąc, na niedobitki Herulów, ponieważ w dużej mierze ich przetrzebił. Plemię to, jak podaje historyk Ablabius, mieszkało nad błotami Meockimi wśród grzęzawisk, które Grecy nazywają hele i stąd otrzymało miano Helurów.”

Tu sprawa jest jasna – Jordanes dość jednoznacznie wskazuje, gdzie były siedziby owych Herulów, mianowicie nad Meotydą, czyli nad Morzem Azowskim.

Trzecie uderzenie skierowane zostało przeciwko Wenedom. I tu zaczynają się schody... Oto Jordanes pisze:

„ Po rzezi Herulów Ermenryk skierował oręż przeciw Wenetom, którzy, chociaż pośledni żołnierze, lecz mnogością silni, zrazu próbowali stawiać opór. Cóż jednak wskóra rzesza nieotrzaskanych z rzemiosłem wojennym, kiedy i Bóg dopuszcza, i rzesza zbrojnych nadejdzie? Wenetowie zaś, jak podałem w wykazie szczepów na początku mojego wykładu, pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów. I chociaż dzisiaj, w wyniku naszych grzechów wszędzie się srożą, wtedy wszyscy spełniali pokornie rozkazy Ermenryka.”

3.Źródło nie daje jakichkolwiek wskazówek, gdzie konkretnie znajdowały się siedziby owych Wenedów (czyli Słowian). Obowiązującym w nauce stanowiskiem jest hipoteza, iż opisane przez Jordanesa wydarzenia rozgrywały się w dorzeczu środkowego Dniepru. Ale czy słusznie? Wiemy, że wcześniej Hermaneryk opanował dorzecze górnej i środkowej Wołgi (ludy Mera, Mordwa i inne), a więc równie dobrze owi Wenedowie mogli w owym czasie zamieszkiwać dorzecze Wołgi.
Otóż w drugiej połowie IV wieku w wyniku oddziaływań kultury czerniachowskiej na wschodnim Powołżu (od Samarskiej Łuki po dolną Kamę) powstała kultura imieńkowska. Jej związek ze Słowianami zdaje się być niewątpliwy (do czego za chwilę wrócę). Zdaniem Siedowa, pojawienie się Słowian na tym terenie związane były z przybyciem na Powołże ludności czerniachowskiej. Problem tkwi w tym, iż nie ma żadnych podstaw do łączenia kultury czerniachowskiej ze Słowianami, natomiast poza dyskusją jest łączenie jej z Ostrogotami (kwestią dyskusyjną jest jedynie, czy rzecz tyczy się całej ludności czerniachowskiej, czy tylko jej – dominującej – części). Najprościej jest więc połączyć owe elementy czerniachowskie, które doprowadziły do wykształcenia się na Powołżu kultury imieńkowskiej, z ekspansją Hermaneryka...

Cofnijmy się więc nieco – oto bowiem na przełomie II / III wieku naszej ery na wschodnim Powołżu wykształciła się kultura sławkińska, która to odegrała ważną rolę w procesie formowania się kultury imieńkowskiej. Kultura sławkińska wykazuje liczne związki z kulturami zarubiniecką i przeworską...
4.Jednakże już wcześniej, nie mniej niż kilkadziesiąt lat przed przybyciem „zarubińców” i „przeworczyków” na Powołże, mianowicie w połowie II wieku (lub nawet jeszcze wcześniej), Ptolemeusz odnotował obecność na tym terenie ludu o nazwie Słowenie (), którzy to miał mieć za południowych sąsiadów Alanorsów (nazwa przypomina połączenie Alanów i Aorsów – dwa wielkie ludy sarmackie). W świetle przytoczonych faktów trudno uznać to za przypadkową zbieżność nazw.
Kultura sławkińska wykształciła się, co zostało przed chwilą wspomniane, w następstwie przybycia na te tereny ludności post-zarubinieckiej oraz ludności przeworskiej. Grupy imigrantów zmieszały się z ludnością autochtoniczną i w ten sposób doszło do wykształcenia się nowej jednostki kulturowej. Czy procesowi temu towarzyszył podbój jednych przez drugich czy trzecich, czy też może była to pokojowa koegzystencja, tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Jedno jest natomiast trudne do podważenia – wśród owych autochtonów musieli być odnotowani przez Ptolemeusza  i od nich to pochodzi nazwa Słowianie.
Paradoksalnie konstatacja ta nie przesądza jeszcze o kwestiach etnicznych. Nie wiadomo bowiem, czy owi Słowenie z początków naszej ery posługiwali się językiem określanym dziś przez nas mianem słowiańskiego, czy też język ów przynieśli ze sobą zarubinieccy przybysze.
5.Dodajmy, że pośród znanych nam plemion słowiańskich mamy Antów, Serbów i Chorwatów, których nazwy trudno uznać za słowiańskie, a które można wyprowadzić z irańskiego (sarmackiego?).

Ale wróćmy do czasów Hermaneryka, którego imperium runęło wraz z pojawieniem się u jego granic Hunów. Najprawdopodobniej słowiańscy Wenedowie stali się wiernymi sojusznikami Hunów (przeciwko nim to zwrócił się następca Hermaneryka Vinithar, podniósłszy bunt przeciw Hunom). Jest też wielce prawdopodobne, że pozostając w sojuszu z Hunami część Wenedów osiadła w dorzeczu Prypeci, gdzie w następstwie tego uformowała się kultura praska, która wykazuje silne związki z kulturami sławkińską i imieńkowską (nie wykazuje natomiast tak bliskich związków z kulturami czerniachowską, wielbarską, przeworską czy kijowską).

6.Część Słowian pozostała tymczasem na Powołżu, gdzie aż po VII wiek funkcjonowała kultura imieńkowska, zniszczona dopiero wskutek najazdu Bułgarów. Po najeździe Bułgarów Słowianie z Powołża udali się na zachód, na tereny zajmowane przez kulturę kołochińską, będącą kolejnym stadium rozwojowym kultury kijowskiej. Wraz z przybyciem Słowian z Powołża wykształciła się na obszarze przyszłej Rusi kultura wołyncewska (bezspornie słowiańska).

Ale bynajmniej nie wszyscy Słowianie w następstwie ataku Bułgarów opuścili w VII wieku Powołże. Jak wykazała Galina Iwanowna Matwiejewa w pracy wydanej w Samarze w roku 2004 (  IV - VII .:  ), znaczna część ludności imieńkowskiej pozostała na miejscu, a proces zmian kulturowych miał charakter ewolucyjny...

Nadto kraj, który wskutek tego znalazł się pod panowaniem Bułgarów, w dalszym ciągu – przynajmniej przez Arabów – zwany był krajem Słowian. Przekonuje nas o tym przede wszystkim przekaz Achmeda ibn Fadłana, który to w latach 921 - 922 posłował do nadwołżańskich Bułgarów, po czym sporządził obszerną relację z tejże wyprawy.

Nim owo poselstwo, w którego składzie znalazł się Achmed ibn Fadłan, udało się do kraju Sakaliba, którym to imieniem Arabowie określali Słowian, do al Muktadira przyszło pismo od al Hasana, syna Baltazara, władcy Bułgarów, którego to Achmed ibn Fadłan nazywał słowiańskim carem. W piśmie tym władca Bułgarów prosił o przysłanie kogoś, kto nawróciłby jego i jego poddanych na religię muzułmańską i kto wzniósłby w jego kraju meczet...
W składzie arabskiego poselstwa do owego cara Słowian, jak jest nazywany w omawianym tu źródle władca nadwołżańskich Bułgarów, znaleźli się między innymi: Nadir al Hurami, autor przekazu -  Achmed ibn Fadłan i Susan ap Rassi, ale także - Baris as Sakalabi, czyli Słowianin Borys oraz Takim at Turki (pochodzący z Choresmu Turek Takim). Prawdopodobnie ci dwaj ostatni pełnili funkcję tłumaczy. Możemy stąd wnosić o tym, jakie to nacje zamieszkiwały w pierwszej połowie X wieku Bułgarię Wołżańsko – Kamską...

Poselstwo wyruszyło z Bagdadu 21 czerwca 921 roku... Achmed ibn Fałdan bardzo szczegółowo opisuje drogę, którą przebyło poselstwo, nim dotarło do kraju Słowian:

http://www.hist.msu.ru/ER/Etext/fadlan.htm

Do Bułgarii Wołżańsko - Kamskiej poselstwo arabskie dotarło 12 maja 922 roku, a więc podróż trwała blisko rok. Po przybyciu na miejsce przybysze przystąpili do nawracania nadwołżańskich Turków i Słowian na islam.

Pozdrawiam
*



1. Najnowsze badania archeologiczne, lingwistyczne, genetyczne wskazują że Słowianie mogli być! południowymi Bałtami w okresie starożytnym zatem prawdopodobnie tworzyli oni kulturę Kijowską i wielość kultur leśnych północno-wschodniej Europy. Bliskość tradycji, religii czy języka świadczy o wspólnocie bałto-słowiańskiej. O tym że Słowianie w czasach starożytnych nie zamieszkiwali np. ziem dzisiejszej Polski świadczą takie fakty jak:
a) Słowianie nie mieli/nie mają rodzimej nazwy na określenie bursztynu.
cool.gif Rzymscy autorzy nie wymieniają nazw słowiańskich na ludy które na terenie dzisiejszej Polski zamieszkiwały.
c) Kultura przeworska i wielbarska była lepiej rozwinięta niż kultury Słowian z VI wieku z terenów Polski.
d) "Słowianie nie istnieją jako sprzymierzeńcy Gotów i Wandalów, którzy wyszli z "naszych" ziem. Gdyby Słowianie tu byli, niewątpliwie pociągnęliby razem z tamtymi germańskimi ludami"
e) W źródłach rzymskich nie pojawiają się imiona słowiańskie co świadczyło by o tym że Słowianie zamieszkiwali tereny położone daleko od granic Imperium.
f) Toponimy (nazwy rzek)z ziem dzisiejszej Polski są nie słowiańskie.
g)W językach Słowiańskich brak starych zapożyczeń z Greki czy z Łaciny.

2. A nie pierwszą pewną! wzmiankę o Słowianach, dał nam Prokopiusz z Cezarei pisząc o Longobardach i Ostrogotach z nimi walczącymi i o tym jak Taton został zabity przez Wakchona a Hildechis który był synem Tatona poniósł klęskę w walce z Wakchonem i musiał się ratować ucieczką do Słowian (nazwa tego słowiańskiego plemienia nie jest znana historyką) Wzmianka z około 510 toku (niesnaski w łonie królów Longobardzkich) ???

3. No tak tylko ze z nazwą Wenedowie łączona jest nazwą Wenetów osobnego ludu indoeuropejskiego nie wiemy czy Jordanes rzeczywiście psiał o Słowianach, to że wymienił Wenetów, Antów i Sklawenów nie oznacza że w tym czasie plemiona te były rzeczywiście słowiańskie, tak naprawdę są to tylko przypuszczenia.

4. Słowenie () poproszę was ponieważ nie znam greckiego alfabetu o dokładne tłumaczenie tej nazwy.

5. Dokładnie tak jak piszesz, to nie są nazwy pochodzenia słowiańskiego, oznacza to że po pierwsze nie wiadomo czy w tych czasach kiedy Jordanes pisał, pisał o Słowianach lub że Słowianie z jakimiś (może Sarmatami) plemionami weszły w nieznaną nam korelację, świadczą o tym około 60 słów pochodzenia irańskiego w językach słowiańskich! Słowa te są z zakresu tematyki głownie duchowej (bóg, raj, chwała)

6."Część Słowian pozostała tymczasem na Powołżu, gdzie aż po VII wiek funkcjonowała kultura imieńkowska, zniszczona dopiero wskutek najazdu Bułgarów."
A czy kultura imieńskowska nie przypadkiem też jest bezspornie kulturą słowiańską?
kmat
CODE
1. Najnowsze badania archeologiczne, lingwistyczne, genetyczne wskazują że Słowianie mogli być! południowymi Bałtami w okresie starożytnym zatem prawdopodobnie tworzyli oni kulturę Kijowską i wielość kultur leśnych północno-wschodniej Europy. Bliskość tradycji, religii czy języka świadczy o wspólnocie bałto-słowiańskiej.

To akurat jest tak sobie oczywiste. Języki Słowian i Bałtów ewoluowały bardzo wolno i ich podobieństwo nie musi być wcale świeżej daty. Ponadto obie grupy zawsze były gdzieś blisko siebie, więc wzajemny wpływ też miał prawo je upodabniać. Indyjskie i irańskie (które są bliższe niż bałtyjskie i słowiańskie) różniły się już w drugim tysiącleciu p.n.e. (superstrat w mitannijskim był indyjski, nie irańskiczy ogólnie indoirański). Do tego pewne różnice bałtyjskich i słowiańskich są bardzo archaiczne. Rozpad to spokojnie może być epoka brązu, i to dość głęboka.
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.