Polacy w wojnach indiańskich - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Historia powszechna > HISTORIA XIX WIEKU > Narodziny i ekspansja USA
godfrydl
Czy i jacy nasi rodacy brali udział w wojnach indiańskich po którejś stronie, oczywiście oprócz Ryszarda Kosa, pamiętnego z trylogii pana Okonia?
simon13
A ja pozwolę sobie spytac:czy ów Ryszard Kos występuje jeszcze gdziekolwiek,poza trylogią o Tecumsehu i jego spadkobiercach i Płonącą prerią oczywiście?Chocby w jakimś źródle?
almanzor

Witam
Zupełnie nie pamiętam ksiązek pana Okonia ale odnosze wrażenie, że jest to postac kompletnie wymyslona. Podobnie jak u Maya Dziki Zachód skolonizowany został przez Niemców, tak u polskich autorów musi byc Polak walczacy "ze nasza i waszą". O ile pamietam wystepuje taki np. u Wiesława Wernica. Natomiast w filmie J. Forda "Jesień Czejenów" pojawia sie sierżant US Cavalry polskiego pochodzenia, który nie może pogodzic sie z takim traktowaniem Indian i odreagowuje przy pomocy dużej ilości whisky. Gra go Mike Mazurki.
Polacy w armii USA na Zachodzie słuzyli ( podobnie jak wiele innych nacji) a co za tym idzie na pewno z Indianami walczyli. Opowiadano mi o jednym, ktory wrócił do Polski i jeszcze w pod koniec lat 50-tych opowiadał jak zapedzali ostatnich Indian do rezerwatu.
simon13
Książki pana Okonia znakomicie spełniły swoją rolę popularyzacji tematyki Indiańskiej,podobnie jak powieści Szklarskiego.Kiedyś poszukiwałem wiadomości o Kosie ale nie znalazłem absolutnie nic na ten temat.Przez przypadek natomiast natrafiłem na inne polskie nazwiska nadane drugoplanowym postaciom,byli to bodaj dezerterzy z armii,których przetransformowano w oficerów polskiego oddziału.Jak to w czasie zaborów bywało,Polacy walczyli w obydwu wojskach tj amerykańskim i angielskim.Na razie nie znalazłem żadnej wzmianki o rodakach,którzy dołączyli do Indian.
godfrydl
Nie wiem, ale w informacjach na końcu książek Okonia zawsze Kos przedstawiany był jako postać autentyczna, spotkałem się też z tym w jakichs omowieniach. Możliwe, że to blaga.
Stonewall
Drodzy Forumowicze!
Kontakty Polaków z kontynentem amerykańskim są wielowiekowe, toteż już od stuleci nasi Rodacy wplątywali się w wojny, jakie miedzianoskórzy toczyli z białymi lub innymi Indianami. Nie chciałbym tutaj sięgać zbyt daleko wstecz i domniemywać, czy pośród normańskich wojów bijających się ze Skrelingami byli także Słowianie, nie rzadko przyłączający się do wypraw wikińskich. Nie zamierzam także rozpisywać się o kampaniach Krzysztofa Arciszewskiego na ziemiach Nowej Holandii, w których również napotkać można było brazylijskich tubylców. Chciałbym jedynie wspomnieć kilka postaci i wątków, na jakie trafimy śledząc osiemnasto- i dziewiętnstowieczne dzieje kontynentu północnoamerykańskiego, choć na ląd południowy także zajrzymy.
Pisząc o bardziej znanych postaciach polskiego pochodzenia uwikłanych w północnoamerykańskie wojny indiańskie zacząć jednak wypada jeszcze od wieku XVII, kiedy to w Nowym Amsterdamie w ostatnich latach holenderskiego panowania nad ziemiami leżącymi u ujścia rzeki Hudson osiadł Olbracht Zaborowski, protoplasta słynnego amerykańskiego rodu Zabriskie. Protplasta ów zasłynął znajomością języków tuziemczych oraz umiejętnością rokowań z czerwonoskórymi. Jego najstarszy syn miał ponoć za wiedzą ojca przez wiele lat przebywać pośród pierwotnych Amerykanów celem nabycia podobnych umiejętności.
W wieku następnym pałeczkę po Zaborowskich przejęli Sadowscy, z których pierwszy, Jan Antoni, jako Anthony Zadouski prowadząc dalekosiężny handel futrami służył jednocześnie jako dyplomata w rokowaniach prowadzonych przez Pensylwanię ze szczepami rodzimymi. Swoją działalność człowiek ten przypłacił śmiercią poniesioną z rąk Indian w roku 1774. Jego syn trudnił się podobnymi zajęciami.
Sadowscy i Zborowscy pozostawili swój ślad przede wszystkim w narodzie amerykańskim, ale kolejna z postaci wykracza swą sławą poza ocean. Otóż gen. Kazimierz Pułaski w bogatej księdze własnego żywota zapisał także kartę jako "Indian fighter", gdy pod koniec roku 1778 udał się ze swymi legionistami nad rzekę Delaware, by bronić amerykańskich kolonistów przed atakami tubylczych poddanych Korony Brytyjskiej. Nawojować się tam pan Kazimierz nie nawojował, bo, jak donosił Jerzemu Waszyngtonowi, "dzicy uciekli, a zostały chyba niedźwiedzie do zwalczenia". Wiecej pracy mieli zapewne wychodźcy po Powstaniu Listopadowym, którzy, wedle badacza dziejów Polonii, Mieczysława Haimana, w liczbie nie przekraczającej dwudziestu osób zasilili wojska USA próbujące w latach 1835-42 zawojować władaną przez Seminolów Florydę. Więcej szczegółów o udziale naszych Rodaków w słynnej drugiej wojnie seminolskiej można odnaleźć w "Śladach polskich w Ameryce", napisanych przez tegoż Haimana.
II połowa wieku XIX nie przyniosła dokładniejszych danych o udziale Polaków w konfliktach indiańskich. Pewnym jest, że w latach 1867-70 służbę w Newadzie, jako porucznik 3 regularnego pułku amerykańskiej kawalerii, pełnił brevetowany generał brygady czasu wojny secesyjnej, Józef Karge. Nie posiadam bliższych danych o szczegółach jego działań na Zachodzie, choć wiem, że obszar Newady uchodził w owych latach za teren objęty wojną. Problem z ustaleniem narodowości wojskowych niższych szarż, służących na ziemiach zamieszkiwanych przez Indian, jest duży, wszak częstokroć zaciągali się oni pod przybranymi nazwiskami. Wobec znikomości danych trudno np. orzec, czy sierżant Stanislas Roy, uczestnik sławetnej batalii nad Little Big Horn, był naszym Rodakiem. Nie ma natomiast owych kłopotów w związku z inną postacią związaną z gen. Georgem A. Custerem, tj. z Sygurdem Wiśniowskim, autorem interesujących "Listów z Czarnych Gór", uwieczniających sławną ekspedycję roku 1874. Osobie Wiśniowskiego, który odegrał ciekawą rolę w łagodzeniu napięć między Arikarami i Siuksami, chciałbym w przyszłości poświęcić odrębny post w temacie o ludziach Starego Zachodu.
Jeśli chodzi o obszar kanadyjski, posiadam niewielką wiedzę o ewentualnym udziale Polaków w wojnach indiańskich. Być może w kontakt zbrojny z miedzianoskórymi weszło kilku naszych Rodaków, uprzednio służących w wojsku brytyjskim (podczas wojny z USA, lata 1812-1815), których hrabia Selkirk zaciągnął do obrony szkockich kolonistów żyjących nad Rzeką Czerwoną.
Warto raz jeszcze spojrzeć jednak i na kontynent południowoamerykański, gdzie działał mający polskie korzenie generał argentyńskiej kawalerii nazwiskiem Enrique Spika, któremu poświęcony artykuł odnajdziecie w zbiorze "Polacy i osoby polskiego pochodzenia w siłach zbrojnych i policji państw obcych" (redakcja państwa Judyckich). Spika ów był m. in. weteranem tamtejszych konfliktów z tubylcami. Warto też przypomnieć, iż na naszym Forum istnieje odrębny temat o krwawych zatargach polsko-indiańskich, jakie miały miejsce w Brazylii na przełomie XIX i XX wieku:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=24145
Kończąc swe wywody pragnę zwrócić uwagę jeszcze na pewien fakt mało w Polsce znany. Otóż w wieku XIX jedno z dużych powstań indiańskich w Kalifornii poprowadził czerwonoskóry noszący imię Stanisław (Estanislao), nadane mu na cześć jednego z polskich świętych przez meksykańskiego misjonarza. O indiańskim Stanisławie i jego rewolcie możecie przeczytać w ramach poniższego linka:
http://www.historynet.com/culture/native_a...?featured=y&c=y
carantuhill
Nie pamiętam dokładnie, ale jak nazywał się ten Indianin polskiego pochodzenie, którego mama uciekła z Syberii i dotarła do Kanady, do tegp samego plemienia, z którego pochodził Tecumseh? Sokole Oko? On walczył po stronie indiańskiej, kiedy Kanadyjczycy, chcieli ich zagnać do rezerwatu.
simon13
Pamiętam Sokole Oko Pierce'a z M.A.S.H ale nie kojarzę innych Polaków,wal;czących za wolnośc Naszą i Ich
Stonewall
Drodzy Forumowicze!
Rozumiem, że macie na myśli Stanisława Supłatowicza vel Sat-Okha, postać tyleż legendarną co kontrowersyjną, bo nawet jego bezpośrednie związki z Indianami ostatnio podważono. Odnośnie owej postaci polecam na początek tekst z Wikipedii, do którego dołączono linka do pracy magisterskiej dotyczącej jego żywota:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sat-Okh
carantuhill
Właśnie "Ziemię słonych skał" jak byłem nieco mniejszy czytałem...
Stonewall
Drodzy Forumowicze!
Przypominam, iż zapowiadany niegdyś przeze mnie w miejscu niniejszym post o Sygurdzie Wiśniowskim pojawił się 26 lipca w topicu poniższym:
http://www.historycy.org/index.php?showtop...15&#entry276672
Westa
mam za zadnie stworzyc opis bibliograficzny 10 pozycji dotyczących wojen indianskich w ktorych uczesticzyli Polacy. Szczezrze mowiac bardzo zaksoczyl mnie ten temat tutaj bo myslalam ze cwiczeniowiec sobie z nas jaja zrobil wink.gif(jeden z qmpli dostal temat: wpływ coco channel na mode damska w ktoryms tam wieku" wink.gif. no coz usprawiedliwia mnie fakt ze dopiero zaczynam swoja przygode z historia. mam jednak prosbe czy ktos zechciclaby sie podzielic tytułami ksiazek gdzie wystepuje motyw wojny indianskiej w ktorej uczestniczyli Polacy
Andrzej80
Drohojowski J. - Polacy w Meksyku, Ameryce Środkowej i krajach andyjskich

Dzikowska E. - Polacy w Ameryce Południowej, Warszawa 1979
Gebert B. - Pierwsi Polacy w Stanach Zjednoczonych
Polacy w Stanach Zjednoczonych Ameryki 1776-1865"- Bogdan Grzeloński, wyd. Interpress 1976
Rusinowa I i Grzeloński B, "Polacy w wojnach amerykańskich 1775-1783, 1861-1865" wyd. MON 1973
Haiman M., Polacy wśród pionierów Ameryki, Chicago, 1930
MacDonald F. - Indianie
Michalik L. - Indianie obu Ameryk, Kwidzyn 1997
polecam tez tą stronę http://www.offclub.krakow.pl/47.html
Bartosz Stranz −polski Indianin
Wojciech A. Wierzewski, Burzliwe życie Antoniego Sadowskiego w : Gazeta Polska, (Brooklyn, NY), 7-8 październik 2006 r. str.40-41(artykuł znajduję sie też na tej stronie http://www.poles.org/DB/S_names/Sadowski_A/Sadowski_pol.html )
Ludwik Powidaj: Polacy i Indianie w „Dziennik Literacki” 1864
"Ameryka w pamiętnikach Polaków-Antologia", wybór i komentarze Bogdan Grzeloński, wyd. INTERPRESS 1988
bachmat66
QUOTE(Stonewall @ 31/05/2007, 11:36)
Drodzy Forumowicze!
[...] ale kolejna z postaci wykracza swą sławą poza ocean. Otóż gen. Kazimierz Pułaski w bogatej księdze własnego żywota zapisał także kartę jako "Indian fighter", gdy pod koniec roku 1778 udał się ze swymi legionistami nad rzekę Delaware, by bronić amerykańskich kolonistów przed atakami tubylczych poddanych Korony Brytyjskiej. Nawojować się tam pan Kazimierz nie nawojował, bo, jak donosił Jerzemu Waszyngtonowi, "dzicy uciekli, a zostały chyba niedźwiedzie do zwalczenia".
*


czolem,
przegladalem sobie przypadkiem te strone - idac po linku z 'wojny z Botocudo z Brazyli' - musze sie odniesc do tego co Stonewallu napisales - 'tubylczy poddani Korony Brytyjskiej'

Jesli przyjmiemy ze pobyt Legionu Pulaskiego nad gorna rzeka Delaware w Minisink[dzisiaj Port Jervis, NY, hrabstwa Orange & Sullivan] (mial to byc Cole's Fort ale zostal spalony przez lojalistow et tubylcow), od listopada do grudnia 1779, byl skierowany przeciwko Indianom i brytjskim agentom a takze milicji lojalistow, to musial on miec przeciwnikow w tubylczych wojownikach z plemion Irokezow, zwlaszcza Senekow. Jakkolwiek najezdzali oni pogranicze to poddanymi Korony nie byli, mieli status sprzymierzencow - auxiliow, i w przypadku Senekow robili to sua sponte, a takze dlatego ze wielu z nich bylo zwiaznaych rodzinnie z torysami/lojalistami ktorzy walczyli przeciwko rebeliantom-Jankesom.
Walki te byly, jak wiemy, nadzwyczja krwawe i Cole's Fort byl spalony przez torysow i Indian, obroncy oddali ducha i zostali oskalpowani.
pare fragmentow listow Pulaskiego do Waszyngtona i Kongresu z tego okresu, rzucajacych swiatlo na sytuacje nad Delaware:

QUOTE
On November 15, 1778, Pulaski reported in French to Washington. The pith of his communication was:
He informs that he will march towards Colefort, but will halt at Rosecrantz till further orders, as his horses are in want of refreshment—Suffered much while employed at Egg Harbour—did not fare well at Sussex—and as there is good forage at Rosecrantz and none at Coles fort on the other side the Delaware that place having been burnt by the Indians—He observes if he is to make an attack upon the Indians he must take a little time to recover force and gain information; if he' is to take his quarters Coles fort for the reason above assigned appear to him an improper place—Rosecrantz a good one—and near enough for defence. He is however ready to obey


QUOTE
Minnesink, Novr. the 23d, 1778.

Dear General—Agreeable to your orders to me while at Sussex Court-house, I marched the legion to that Place and find the Indian Enemy have Retired near one-hundred miles from this—from which it Appears, that there will be Nothing for us to do—on Examining the Country I find it will Be impossible to Support the Cavalry with Forage Many Days; the Persons Appointed for that Purpose having Delivered me the Enclosed address which will account for the matter—My Reasons for not marching to Coles Fort the Place pointed out by you; are that there is neither Inhabitants Nor Forage for our subsistance—and the Gentlemen to whom you refer me for assistance in that Country Live thirty miles below this Post and have Not Procured one dock of Nag or Bushel of grain—the People from the Back Country having Fled to this Settlment among their friends our stay here will greatly distress the whole. 


QUOTE
To Congress Pulaski wrote on December 3, 1778, from " Menesing": Intention of invading the Indian country; need of surgical instruments; endorse Capt. Baldeski's accounts; Pulaski will not charge against the United States the money he has advanced; need of Lt. Col. Bedeau to exercise the men while in winter quarters.
The next day he wrote: Impossibility of continuing the legion here from lack of forage for the horses; postpones his intention of going to Europe now that there is a chance of military activity; regrets being obliged to complain at delay in settlement of his accounts; begs for any kind of a settlement so it is at once.


JA.
QUOTE(Stonewall @ 1/06/2007, 8:26)
Drodzy Forumowicze!
Rozumiem, że macie na myśli Stanisława Supłatowicza vel Sat-Okha, postać tyleż legendarną co kontrowersyjną, bo nawet jego bezpośrednie związki z Indianami ostatnio podważono. Odnośnie owej postaci polecam na początek tekst z Wikipedii, do którego dołączono linka do pracy magisterskiej dotyczącej jego żywota:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sat-Okh
*


Skoro wątek został odgrzany.
Doskonale pamiętam Sat-Okh'a. Właśnie z Ekranu z bratkiem i Teleranka.
W sumie to trochę się zasmuciłem, że podważa się jego pochodzenie. Ale zapewne znajdzie się też ktoś kto sprawę zbada naukowo i udowodni wte lub wewte. W końcu to nie prehistoria, tylko XX w.
CzarekS
A i owszem - znalazł się taki ktoś. Klaudiusz Jankowski (Amerykanin polskiego pochodzenia). Nakręcił dokument o dziadku Sacie.
"Sat-Okh. Wojownik z urodzenia"
i chwała mu za to :-)

emigrant
QUOTE(almanzor @ 29/05/2007, 8:23)
Podobnie jak u Maya Dziki Zachód skolonizowany został przez Niemców, tak u polskich autorów musi byc Polak walczacy "ze nasza i waszą".
Wątpię, czy mi almanzor odpowie, bo ostatni post miał w listopadzie '11, ale kto wie? Gdzie u Maya Dziki Zachód kolonizują Niemcy? Zresztą nie byłoby to takie dalekie od rzeczywistości. Po Anglikach to była chyba największa imigracyjna grupa etniczna...
QUOTE
O ile pamietam wystepuje taki np. u Wiesława Wernica.
Pamięta ktoś, w której książce? Coś chyba było...
Pietrow
Wątek Polaków jest obecny też w: Robert Kłosowicz "Wojna amerykańsko - brytyjska 1812 - 1814" i Mieczysław Haiman "Ślady polskie w Ameryce", także jako Miecislaus Haiman "The Poles in the Early History of Texas" - niestety te dwie ostatnie z lat 1930-ych.
Aquarius
QUOTE(emigrant @ 28/02/2012, 16:28)
Gdzie u Maya Dziki Zachód kolonizują Niemcy?
*



Jak tak spojrzeć w to, co napisał to główni bohaterowie, ci dobrzy oczywiście, to Niemcy, Austriacy i jeden Czech. Apacza nie liczę, był dobry ale nie kolonizował.
emigrant
QUOTE(Aquarius @ 28/02/2012, 19:06)
QUOTE(emigrant @ 28/02/2012, 16:28)
Gdzie u Maya Dziki Zachód kolonizują Niemcy?
*



Jak tak spojrzeć w to, co napisał to główni bohaterowie, ci dobrzy oczywiście, to Niemcy, Austriacy i jeden Czech.

A nazwiskami?
Aquarius
QUOTE(emigrant @ 28/02/2012, 19:07)
A nazwiskami?
*



A żebym to ja pamiętał dziecięcą lekturę. Oba Oldy to germańskie typy o ile pamiętam.

Za Wikipedią
Old Shatterhand (powieść)

Bohaterowie[edytuj]

Długi Dave – amerykański westman, towarzysz Jemmiego. Swój przydomek zawdzięcza dużemu wzrostowi i chudości
Gruby Jemmie – niemiecki westman, towarzysz Dave'a.
Winnetou – wódz Apaczów, towarzysz Old Shatterhanda.
Old Shatterhand – niemiecki westman, towarzysz Winnetou
Hobble-Frank – westman, znany z tego, iż jest kulawy. Uważa się za bardzo wykształconego, w rzeczywistości często przekręca słowa i pojęcia. Postać komiczna.
Marcin Baumann – kilkunastoletni westman, pochodzi z Niemiec. Syn sławnego Łowcy Niedźwiedzi, mimo młodego wieku bardzo doświadczony i odważny.
Wokhadeh – młody Indianin z wymarłego plemienia Mandanów, wychowany przez Siuksów.
Murzyn Bob – stary, wierny służący Baumannów. Postać komiczna, często z powodu swojej żarłoczności i niedoświadczenia często wpada w tarapaty.
Ciężki Mokasyn – wódz plemienia Ogallalla, znany z okrucieństwa.

Na pięciu białych, trzej to Niemcy.
Dziadek Jacek
QUOTE
Old Shatterhand – niemiecki westman, towarzysz Winnetou
Gruby Jemmie – niemiecki westman, towarzysz Dave'a


http://pl.wikipedia.org/wiki/Old_Shatterha...%C5%9B%C4%87%29

Gdy prowadzili rozmowę z Winnetou po niemiecku (w kinie) to jeszcze jakoś trawiłem, ale kiedyś w szkole czy na kolonii puścili film w wersji rosyjskiej to nie dało rady tego oglądać wink.gif
godfrydl
A pamiętacie spadkobierców Timpego?
Rian
17 marca 1876 nad rzeką Powder w walce z Czejenami i Miniconjou zostal ranny sierżant Charles Kamiński.
17 czerwca 1876 pod Rosebud w walce z wojownikami Szalonego Konia ranny został szeregowy John Losciborski (Lościborski??)
7 maja 1877 pod Muddy Creek w bitwie z Miniconjou wodza Kulawego Jelenia zginął szeregowy Frank Glackowski

"Naszych" w Wielkiej Wojnie z Siuksami z 1876-7 było z pewnością dużo więcej. Pewnie jacyś zginęli czy zostali ranni pod Little Big Horn.
Stonewall
Rianie!
Polacy oczywiście byli obecni nad Little Big Horn, bo i gdzież tych naszych rodaków można nie znaleźć. Udało mi się dotrzeć do Muster Roll 7 pułku amerykańskiej kawalerii, który to wykaz przedstawia nam również losy polskich żołnierzy biorących udział w tamtej bitwie. O Lechitach znad Potoku Tłustej Trawy, Rzeki Prochowej (wspomniana walka z 17 marca 1876 roku), z Cmentarza Rakowickiego w Krakowie, a także z kronik rodzinnych Roberta E. Lee (tego od wojny secesyjnej) chciałbym napisać w osobnym poście. To ciekawa historia, bo często Ci nasi Polacy kryją się pod przybranymi angielskimi nazwiskami.
carantuhill
CODE
Pamięta ktoś, w której książce? Coś chyba było...


Owen Chowerski, znaczy Owen Howe - sierżant konnej policji smile.gif

CODE

Na pięciu białych, trzej to Niemcy.


Hobble-Frank i ciotka Dolly to chyba z Czech i nawet z sąsiednich wsi pochodzili smile.gif
Rian
QUOTE(Stonewall @ 5/04/2012, 9:35)
Rianie!
Polacy oczywiście byli obecni nad Little Big Horn, bo i gdzież tych naszych rodaków można nie znaleźć. Udało mi się dotrzeć do Muster Roll 7 pułku amerykańskiej kawalerii, który to wykaz przedstawia nam również losy polskich żołnierzy biorących udział w tamtej bitwie. O Lechitach znad Potoku Tłustej Trawy, Rzeki Prochowej (wspomniana walka z 17 marca 1876 roku), z Cmentarza Rakowickiego w Krakowie, a także z kronik rodzinnych Roberta E. Lee (tego od wojny secesyjnej) chciałbym napisać w osobnym poście. To ciekawa historia, bo często Ci nasi Polacy kryją się pod przybranymi angielskimi nazwiskami.
*


To ciekawe... Dlaczego przybierali inne nazwiska?? Może Amerykanie nie bardzo potrafili wymówić ich właściwe nazwiska??
Stonewall
Rianie!
Zatem pora zacząć. Czemu zmieniano nazwiska? Czasami powodem były problemy z wymówieniem dotychczasowego, chęć adaptacji do anglosaskiego środowiska, próba ukrycia się przed wymiarem sprawiedliwości (wielu ówczesnych kawalerzystów amerykańskich to byli po prostu zbiegli przestępcy), czy skok na kasę (żołnierz zaciągał się w jednym miejscu, inkasował premię finansową, by potem zdezerterować i dalej zaciągać się pod różnymi nazwiskami, biorąc pieniądze, ale praktycznie nie pełniąc żołnierskich obowiązków). Ten proceder był na tyle powszechny, że znalazł swe odbicie także w kulturze masowej. Wystarczy obejrzeć klasykę w postaci „Dobrego, złego i brzydkiego”, by dostrzec motyw żołnierza służącego w wojsku pod przybranymi nazwiskami – pamiętna kwestia: „Znowu się zaciągnął, teraz nazywa się…” i tu pada nowe nazwisko wojaka. Bohaterowie Little Big Horn tym samym często nie nosili własnych pierwotnych nazwisk, o czym zresztą – o ile mnie pamięć nie zawodzi – wspomina Grzegorz Swoboda w swej jakże interesującej książce, poświęconej owej batalii. Najsłynniejszym przykładem jest tu postać trębacza Johna Martina, który pełnił rolę kuriera między podpułkownikiem Custerem i kapitanem Benteenem. Jego zeznania odegrały dużą rolę w procesie mającym wyjaśnić okoliczności klęski 7 regimentu w bitwie nad Potokiem Tłustej Trawy. Facet tak naprawdę nazywał się Giovanni Martini i faktycznie dosyć pobieżnie znał angielski, co było z pewnością jego słabą stroną w roli łącznika. Podobno Benteen nie był w stanie poza pisemnym rozkazem Custera, przywiezionym przez Martina, zbyt wiele dowiedzieć się od owego trębacza.

Nie o Martinie jednak, lecz o Polakach miałem dzisiaj pisać. Wkraczamy na grunt nader grząski, ale spróbuję co nieco naświetlić. Wspominałeś bitwę nad Powder, a za nią przecież Medal Honoru otrzymał Albert Glavinski (Wojciech Gławiński?), podkuwacz w kompanii M 3 pułku kawalerii. O żołnierzu tym podają, iż urodził się w Niemczech w roku 1852. To wszystko, czego się o nim dowiedziałem. Trudno orzec, czy był to jeden z owych Niemców noszących nazwiska ze ski, czy też Polak z pruskiego zaboru. Tak czy owak musimy brać go pod uwagę. Gdzieś kiedyś znalazłem trop do kawalera Medalu Honoru za walki z Apaczami, który mógł okazać się Polakiem. Trop jednak zgubiłem, będę musiał jeszcze poszperać.

Little Big Horn? Tutaj sprawy stoją lepiej. Widziałem wykaz żołnierzy 7 regimentu amerykańskiej jazdy. To dane nader szczegółowe, które pozwoliły mi wytypować trzy postacie jako potencjalnych Polaków. Co ciekawe każda z nich reprezentuje odmienny typ losu żołnierza związanego z Potokiem Tłustej Trawy. Zacznę od… Roberta Rowlanda! Myślę, że ostatnią rzeczą, która przyszłaby nam na myśl, byłoby polskie pochodzenie owego wojaka. Tymczasem w Muster Roll czytam: miejsce urodzenia – Warsaw Poland. Czarno na białym: albo sama Warszawa, albo po prostu Królestwo Polskie. Facet miał przyjść na świat w roku 1843 i służyć jako szeregowiec w kompanii G. Przed wstąpieniem do wojska, co nastąpiło 7 kwietnia 1876 roku, wykonywał zawód piekarza. Jego kompania wchodziła w skład kolumny majora Reno, lecz dokumenty mówią, że Rowland nie brał udziału w walkach nad Little Big Horn, gdyż był „on detached service”. Co kryje się za tym ostatnim stwierdzeniem? Wskazówkę daje nam Grzegorz Swoboda (nota bene nie wspominający o Polakach w 7 regimencie), piszący o tym, że świeżych rekrutów, a do tych przecież należał Robert, zostawiono nad Powder. Oficjalnie z braku wierzchowców, ale ponoć Custer chciał mieć ze sobą ludzi już w miarę wyszkolonych. Tak czy owak „detached service” miało jakoby objąć nawet setkę kawalerzystów. O Rowlandzie wiadomo coś jeszcze. Zmarł on w kwietniu 1879 roku w Bismarck na Terytorium Dakoty, a tym samym prawdopodobnie służył w 7 pułku do końca swych dni.

Drugim Polakiem, tym razem rzeczywistym weteranem pamiętnej ostatniej bitwy Custera, okazał się szeregowy Frank Berwald. W aktach stoi: miejsce urodzenia – Poland. Tyle, ale jakże dużo zarazem. Współcześnie na obszarze naszego kraju żyje jeszcze ok. 30 osób noszących nazwisko Berwald. Frank miał urodzić się w roku 1850 i służyć w kompanii E. Ta ostatnia została zmasakrowana jako część sił osobiście dowodzonych przez podpułkownika. Franek miał jednak dużo szczęścia. W dokumentach widnieje adnotacja, że był członkiem eskorty taboru, walczył na Wzgórzu Reno i przeżył ową straszliwą batalię. Skąd taki los? Znów z pomocą przychodzi Swoboda, podający informację, że 84 ludzi – wydelegowanych ze wszystkich kompanii – przeznaczono do osłony kolumny transportowej. Berwald musiał być jednym z nich. Co jeszcze wiemy? Przed wojskiem parał się kowalstwem, a do 7 regimentu wstąpił 25 stycznia 1873 roku. Tym samym mógł już uczestniczyć w bojach nad Yellowstone, toczonych latem owego roku. Nie są natomiast znane dzieje tegoż człowieka po bitwie nad Little Big Horn.

Trzecia z wytypowanych przeze mnie osób to Ygnatz Stungewitz (Ignacy Stankiewicz?). Miejsce urodzenia Ignaca określono następująco: Kuuno Russia. Trudno orzec, jaka naprawdę miejscowość kryje się pod tymże „Kuuno”. Gość przyszedł na świat w roku 1847, a przed wojskiem wykonywał zawód urzędnika. Do 7 regimentu zaciągnął się 15 września 1873 roku, tym samym mógł wziąć udział w ekspedycji pułku w Czarne Góry. Stungewitz służył jako szeregowy pod walecznym bratem podpułkownika, kapitanem Tomem Custerem, i wraz ze swym mężnym dowódcą poległ w ową feralną dla armii amerykańskiej niedzielę 25 czerwca 1876 roku.

Czy byli jeszcze jacyś Polacy znad Potoku Tłustej Trawy? Być może tak, a być może nie. Zagadką pozostaje osoba kaprala Stanislasa Roya (Medal Honoru za bój u boku Reno), późniejszego sierżanta. Wiadomo, że urodził się on we Francji 12 listopada 1846 roku. Imię Stanisław nadawano nawet rodowitym Francuzom, ale przecież nie można wykluczyć, że to dajmy na to potomek któregoś z listopadowych powstańców (ci ostatni nierzadko żenili się z Francuzkami). Wiadomo tylko tyle, że był żołnierzem z powołania, a to akurat cecha zarówno dziewiętnastowiecznych Polaków, jak też współczesnych im Francuzów. Pamiętać przy tym musimy, że nie każdy kawalerzysta Custera pozostawił w aktach pułku miejsce swoich narodzin, są bowiem wojacy z Siódemki, dla których brak takiej adnotacji. O nazwiskach już wcześniej pisałem, więc one same bez jakichkolwiek dodatkowych tropów niewiele mi pomogą.

Inni weterani walk z Indianami? Prawdopodobnie należał do nich kapitan Hipolit Gustowski, kaliszanin spoczywający na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Dzięki pomocy przyjaciół udało mi się ustalić, że służył on w US Army w latach 1850-86. Dotąd brak jednak bliższych danych na temat owej służby. Samego nagrobka Gustowskiego jeszcze nie widziałem, znam jednak datę roczną jego śmierci. Mam zamiar przejść się na cmentarz i zlustrować wszystkie napisy widniejące na grobie Hipolita. Zależy mi szczególnie na dacie dziennej zgonu, co pozwoli sprecyzować chronologię ewentualnego nekrologu prasowego, poświeconego osobie zmarłego oficera.

Interesującą postacią jest też Charles Radziminski, towarzysz broni Roberta E. Lee jeszcze sprzed wojny secesyjnej. O nim samym możesz Rianie poczytać w zamieszczonym w Internecie dosyć starym artykule (link poniżej). Od publikacji owego tekstu w formie drukowanej badania nad Radziminskim poszły daleko naprzód. Dużo miejsca Charlesowi poświęcił Francis Kajencki w książce „Poles in the 19th century Southwest”, która maluje portrety kilku fascynujących Polaków, bohaterów Starego Zachodu. Warto sięgnąć po tę pozycję, dostępną chociażby w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie.
http://digital.library.okstate.edu/Chronic...38/v038p354.pdf
Rian
QUOTE
Miejsce urodzenia Ignaca określono następująco: Kuuno Russia


Mogłoby to być Kutno??
Stonewall
Rianie!
Jeden z moich znajomych ma jeszcze inną koncepcję - Kulno, unicka miejscowość przy granicy z Galicją. Jak widać, możliwości jest więcej.

Skoro była mowa o postaciach związanych z Custerem, to warto przypomnieć mój stary post w temacie o ludziach Old Westu, poświęcony osobie Sygurda Wiśniowskiego:
http://www.historycy.org/index.php?showtop...ndpost&p=276672
godfrydl
A może chodzi o Kowno?
Stonewall
Godfrydlu!
Fonetycznie z pewnością najbliżej. Do tego dochodzi fakt, że to tzw. Ziemie Zabrane, a zatem już nie Królestwo Polskie, które najbardziej pasuje do określenia Poland w tamtym czasie.
godfrydl
Więc napisano: Russia.
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.