Zaufany doradca ks. Czartoryskiego - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Forum > Historia - pozostałe sekcje > Zabawy historyczne
Pages: 1, 2, 3, 4, 5
jkobus
Mili moi!

Jest sierpień roku 1731. Pani Zofia z Sieniawskich primo voto Doenhoffowa nareszcie przyjęła łaskawie smalącego do niej koperczaki już od dłuższego czasu Augusta Aleksandra ks. Czartoryskiego. Który tym samym - wkrótce stanie się panem największej fortuny w całej Rzeczypospolitej. Obejmującej m.in.:

CODE
Do dóbr Augusta i Zofii Czartoryskich należały m.in.: na Rusi Czerwonej Bukaczowce, Brzeżany, Jarosław, Oleszyce, Sieniawa, Wysock; w Małopolsce – Krzeszowice, na Lubelszczyźnie – Międzyrzec Podlaski i Puławy, na Podolu – Granów, Międzybuż, Mikołajów, Stara Sieniawa i Zinkowice, na Wołyniu – Klewań i Żuków, na Litwie – Stołpce, Szkłów i Wołożyn. Czartoryski dysponował też kilkoma starostwami, m.in. od 1742 grodzkim warszawskim, które w 1750 odstąpił Alojzemu Fryderykowi Brühlowi, za co 20 sierpnia 1750 otrzymał starostwo generalne ziem podolskich, które przekazał osiem lat później swemu synowi Adamowi.


Za Wiki, ale nie chcę Was tu zanudzać. Dodajmy do tego np. Wilanów, Puławy, Międzyrzec Podlaski, Końskowolę, a także np. starostwo kościerskie (to od Kościerzyny).

OTL zaufanym doradcą ks. Augusta Aleksandra był pan Tomasz Dłuski. Ale czyż tak wielki pan nie może mieć kilku zaufanych doradców..? Jasne, że może! I jednym z nich stajecie się - w owym, jakże dla księcia szczęśliwym sierpniu 1731 roku właśnie Wy!

Jak to się staje, o to już mniejsza. Gdybyśmy pisali powieść, rzecz miałaby znaczenie absolutnie kluczowe. Ale nie piszemy. Rozważamy tylko, jaką politykę ks. August Aleksander powinien przyjąć - żeby była, Waszym zdaniem, optymalna.

Jest tylko jeden warunek: aż takiego wpływu na księcia, żeby porzucił zamiar wyniesienie na tron syn - nie macie. To jest ambicja, która za głęboko w nim siedzi, żeby dało się zmienić. No i - odrobina realizmu zabawie nie zaszkodzi! Tak więc proponując optymalizacje, należy brać i to pod uwagę, że po śmierci Augusta III - książę chce widzieć swojego syna Adama Kazimierza na tronie. Jak przekonacie do tego pomysłu Katarzynę..? Oraz, co ważniejsze - samego księcia Adama Kazimierza, który miał ten pomysł swego ojca (całkiem słusznie zresztą!) za najszkodliwszą fanaberię..???

Na początek kilka moich propozycji:

1. W sprawach majątkowych. Książę August był znakomitym gospodarzem i majątki Sieniawskich, często zruinowane i zadłużone wyprowadził na prostą tak, że mimo rozbiorów, które sporo go kosztowały (np. utratę Szkłowa - czy wspomnianego wcześniej starostwa kościerskiego), w chwili śmierci zostawił dzieciom 100 mln zł do podziału. Ale można i w tej sprawie pójść krok dalej! W Puławach założyć Szkołę Agronomiczną dla synów oficjalistów dworskich, drobnej szlachty, z czasem - także dla dzieci chłopskich, jeśli tylko zdołają zdać egzaminy: absolwentów tej szkoły (najlepszych - po dodatkowych praktykach w Anglii i Holandii) zatrudniać nie tylko jako zarządców, ale też preferować przy rozdzielaniu dzierżaw, no i - polecać innym magnatom (co, dodatkowo, da wpływ na ich działania...). Dogadać się z możliwie najpobożniejszym biskupem (jakiś pobożny biskup przecież się chyba nawet i w ówczesnej Polsce znajdzie..???) i zasponsorować wzorcowe seminarium duchowne - dla możliwie jak najszerszego kręgu alumnów, także chłopskiego pochodzenia. Wreszcie - dodać do tego Szkołę Nauczycielską, która będzie kształciła nauczycieli dla "szkół elementarnych", zakładanych po wsiach - oczywiście: z językiem polskim jako wyłącznym (także na Rusi...). Po jakichś 20 latach (książę, szczęśliwie dla nas, był nie tylko bogaty, ale i długowieczny - i jest to cecha rodowa, bo i jego potomkowie długo żyli!) można zacząć, mając już zaczątek kadr wykształcony, szerszą reformę. Poszczególne klucze dóbr dzielimy na trzy kategorie gruntów: miejskie - gdzie organizujemy manufaktury i koncentrujemy siłę roboczą, przesiedlając (do wzorcowych domków - a jakże: z piecami, szybami w oknach, wygódkami, ogródkami i obórkami, każda na jedną krowę i kilka świnek, kurnikami) tych chłopów, którzy do pracy na roli są nam zbędni. Będzie się im płacić gotówką (oczywiście potrącając czynsz za domek, opał i korzystanie z pastwiska) za pracę w manufakturach. Dalej: folwarczne - gdzie urządzamy wielkoobszarowe folwarki czy to hodowlane (tam, gdzie warunki sprzyjają), czy to zbożowo - buraczano - ziemniaczane (gdzie gleba lepsza i jest dostęp do transportu rzecznego) oraz leśne. Na koniec: włościańskie - trochę gorsze, gorzej położone oraz otaczające miasteczka ziemie, które parcelujemy na 1 - 2 łanowe gospodarstwa czynszowe dla wyłącznie katolickich lub protestanckich kmieci (żadnych prawosławnych czy grekokatolików). Powinno to dać nie tylko wzrost dochodów, ale i - trudne do przecenienia skutki dla przyszłych stosunków narodowościowych. Bezrolnych fornali prawosławnych i grekokatolickich, pozbawiając ich opieki duszpasterskiej - przesiedlamy też w pewnej liczbie na zachód, do manufaktur.

2. Na planie politycznym - nie bawiłbym się w popieranie Leszczyńskiego, bo to zgrana karta i nic się na niej nie ugra. Order za zmianę strony to mało. Może dałoby się od Wettyna co więcej wytargować, od razu do niego przychodząc..?

Edit: żeby być bardziej dokładnym, to "reformę rolną" wyobrażam sobie następująco:

I. Do klucza dóbr (zespół folwarków i wsi, geograficznie spójny) wpada ekipa "agronomów" i pod osłoną paru chorągwi z prywatnej milicji księcia pana mierzy, bonituje (ocenia jakość gleby), sporządza szczegółowe mapy i dokonuje nowego podziału ziemi. Centrum każdego klucza powinno zajmować miasteczko, które będzie lokalnym rynkiem, centrum zbytu dla płodów rolnych produkowanych na miejscu i ich przetwórstwa (więc tam, gdzie będzie się hodowało owce na ten przykład - warto umieścić od razu jakichś tkaczy tak, aby finalnie sprzedawać gotowe tkaniny; w dobrach leśnych - miasteczko mieści tartak, być może wytwórnię mebli, a także np. hutę szkła czy wytwórnię mydła - itd.). Wokół miasteczka lokujemy drobniejsze czynszowe gospodarstwa włościańskie, które będą produkowały jarzyny na miejscowy targ. W rejonach najdogodniejszych pod względem jakości gleby i dostępności masowego transportu - duże, kilkusethektarowe towarowe folwarki, zasadniczo, produkujące na sprzedaż poza rynek lokalny i używające najnowocześniejszych dostępnych metod gospodarowania. Dalej od centrum, na gorszych glebach i bez dostępu do rzeki albo pozostawiamy las (lub, w obszarze stepowym - pastwiska), albo dzielimy teren między większe czynszowe gospodarstwa kmiece.

II. Najważniejszym celem "reformy" jest oczywiście zysk. Stąd - godzimy się na różne kompromisy, gdyby realizacja celów drugorzędnych miała zmniejszać zyski. Celem drugorzędnym jest natomiast - polonizacja. Przez co rozumiemy w szczególności:
- upowszechnienie "świadomości narodowej" poprzez powszechną edukację na poziomie elementarnym w języku polskim;
- katolicyzację albo przynajmniej - ograniczenie zasięgu obrządków wschodnich do warstwy bezrolnych fornali.
Polonizacja ruskich majątków księcia Czartoryskiego, jeśli się uda, stworzy duże i zamożne wyspy polskości na całym Wołyniu i Podolu - jest to swoiste ubezpieczenie na wypadek, gdyby nasze wysiłki w sferze politycznej skończyły się tym samym efektem, co polityka księcia Augusta w rzeczywistości, czyli - rozbiorami.

Pewnie, że OTL nikt się nie przejmował w jakim języku gwarzą sobie przy cienkim piwie wieśniacy, ani dokąd chodzą w niedzielę! Skądinąd jednak - polityka centralizacji i asymilacji mniejszości nie jest czymś ahistorycznym w wieku XVIII. Prusacy już wtedy w tym celowali - my tylko podpowiadamy księciu panu, jak to zrobić, przy okazji szukania większego zarobku - na co zawsze miał ochotę..!

III. Powodzenie "reformy" wymaga spełnienia kilku warunków. Po pierwsze - musi najpierw powstać dostatecznie liczna i kompetentna "ekipa agronomów" - stąd zacząć wypada od Szkoły. Po drugie - potrzebne jest solidne zaplecze finansowe na niezbędne inwestycje i przetrwanie kilku pierwszych lat. Stąd - nie da się zacząć od "reformy", proponuję poczekać z tym do przełomu lat 40-tych i 50-tych, kiedy to sytuacja finansowa książęcych majątków będzie już dostatecznie ustabilizowana i wprowadzać rzecz stopniowo, nie więcej niż jeden klucz dóbr na rok. Po trzecie - trzeba zapewnić rynek zbytu. O ile w przypadku "klasycznych" płodów rolnych, koniunkturę należy, zasadniczo, uważać za daną i niezależną, o tyle w odniesieniu do produktów przetworzonych - wiele zależy od obrotności i uczciwości książęcych faktorów, szczęścia i odpowiednich kontaktów. Ryzyko zawsze istnieje. Płacąc robotnikom gotówką o tyle je minimalizujemy, że przynajmniej - produkt powinien być odpowiedniej jakości (tam, gdzie próbowano urządzać manufaktury przy pomocy pracy pańszczyźnianej - różnie się to kończyło...). Być może warto podpowiadać księciu jakie nowinki techniczne zastosować, a jakich - wystrzegać się. Liczę na to, że Koledzy lepiej w tym temacie ode mnie obeznani podejmą się tej roli..?

IV. Oprócz szkolnictwa "elementarnego", które z czasem (w ciągu, powiedzmy - 40 lat..?) powinno objąć wszystkich poddanych i wolnych mieszkańców książęcej domeny, konieczne jest także zapewnienie pewnego rudymentarnego "szkolnictwa zawodowego". Proponuję, aby na kolonistów, otrzymujących czynszowe gospodarstwa wybierać wyłącznie albo wychodźców z Europy Zachodniej legitymujących się pewnym doświadczeniem w pracy na roli, albo też - "nadliczbowych" w stosunku do możliwości dziedziczenia synów chłopskich z "Polski właściwej", katolików, którzy przejdą przynajmniej 2 - 3 letnią praktykę w którymś z wzorcowych folwarków księcia i ożenią się. Nie chcemy przecież, żeby się nam koloniści rutenizowali, ganiając za mołodyciami, prawda..? Przy większych i co bardziej zyskownych manufakturach można też zakładać jakiś rodzaj "szkółek wieczorowych" dla młodych "czeladników" - w tym przypadku: także pochodzenia ruskiego.

V. Powodzenie katolicyzacji wschodnich majątków księcia wymaga utworzenia tam gęstej sieci parafii katolickich. Stąd - "wzorcowe seminarium". Będzie z tym zabawy, a i koszt niemały - ale warto. Księcia możemy pocieszać, gdy rachunki zobaczy, że przynajmniej - zyskuje skarb w Niebiesiech...

To tyle z mojej strony - na ten moment.
jkobus
Widzę brak odzewu, stawiam więc pytanie: czy odmienna postawa ks. Augusta (brak poparcia dla Leszczyńskiego) pomogłaby skrócić, uczynić mniej kosztowną, lub nawet - uniknąć wojny o tron polski?

Książę nie był w żadnym razie "głównym rozgrywającym" w obozie dzikowian. Gdyby wziął udział w "elekcji" Augusta III, z automatu stałby się przywódcą strony przeciwnej, bo tam "na dzień dobry" mało kto się zapisał. Czy jednak miał szansę przekonać bodaj Józefa Potockiego, o Tarle, czy samym Leszczyńskim nie wspominając? Dość wątpliwe...

A szkoda: brak tej wojny - i kaca moralniaka po licznych, a na ogół dość kompromitujących klęskach, mógł nam otworzyć inne szanse jeszcze w pierwszej połowie XVIII wieku...
Realchief
Podejrzewam, że użytkownicy forum po prostu są za mało oznajmieni z grami politycznymi połowy XVIII wieku, więc nie są w stanie wchodzić w takie detale.
Ja osobiście nigdy się tą epoką nie interesowałem, więc moja wiedza jest typowo szkolna, a postać księcia znam głównie z postów kolegi w innych wątkach.

Gdyby ten doradca miał naszą wiedzę, to z kasą i koneksjami księcia, by mógł zdziałać wiele, a tak ...
jkobus
Bez przesady - na forum jest co najmniej kilku specjalistów od XVIII wieku z wiedzą znacznie większą od mojej!

Pamiętam, że założyłem już co najmniej jeden wątek w HAP - ale utknęliśmy na upartym dążeniu Kolegów - militarystów do ukrywania jakichś militarnych przygotowań (jakby to było najważniejsze...). Tutaj specjalnie staram się zacząć możliwie jak najwcześniej i właśnie - wyposażyć "zaufanego doradcę" w co najmniej "lepszą wiedzę", aby nie pominąć niczego istotnego.

Książę August Aleksander jest kluczem do ewentualnego przetrwania Rzeczypospolitej przez wiek XVIII.

O ile synowie Zygmunta III podkopali potęgę państwa, Sobieski podciął jej nogi, August II wykopał solidny grób, o tyle - właśnie książę August był tym, kto chwiejącą się machinę państwową pstryknął palcem tak, że do owego grobu wpadła.

Konfederaci barscy z Kołłątajem i Kościuszką pospołu już tylko udeptali świeżą mogiłę tupiąc w wesołym oberku!
Realchief
Ogólnie rzecz biorąc w wielu momentach naszej historii, trzeba było po prostu nic nie robić.
A raczej siedzieć cicho i stawiać na gospodarkę i edukację (to zawsze popłaca).
Tyle, że nie potrafiono i wyszło jak wyszło.
jkobus
Fryderyk August Wettyn, czyli August III wcale nie był od początku preferowanym kandydatem na tron polski: poparcie wśród szlachty miał w granicach błędu statystycznego (nawet pod rosyjskimi bagnetami, pod aktem jego elekcji podpisała się bodaj najmniejsza liczba elektorów w całej historii wolnej elekcji...), a Rosja, Austria i Prusy stawiały na Portugalczyka.

Sejm konwokacyjny, prowokacyjnie odsuwając od elekcji cudzoziemców i ograniczając prawa innowierców - sprowokował sąsiadów Rzeczypospolitej do zbrojnego działania. Było to w interesie Francji, ale czy w interesie Rzeczypospolitej..?

Francja jest daleko, o efektywnej pomocy Ludwika XV na rzecz teścia nie było mowy. Jasnym było za to, że to Rzeczpospolita będzie pierwszym polem bitwy w tej wojnie - i że pozycja Leszczyńskiego jako króla jest nie do obrony wobec przewagi sąsiadów.

Jako doradca ks. Augusta namawiałbym go - i to już od samego początku, od 1731 roku - aby zasiał wśród magnaterii przekonanie, iż lepiej dogadać się z następnym Wettynem, niż nadstawiać karku we francuskim interesie.

Gdyby ten sam sejm konwokacyjny, nawet przyjmując te same uchwały przeciw dysydentom, jednocześnie zastrzegł elekcję do najbliższej rodziny zmarłego króla - przyszli (niedoszli...) zaborcy musieliby się pogodzić z tym faktem - tak, jak ostatecznie pogodzili się (mimo niezadowolenia Prus!) z Wettynem OTL, rezygnując z portugalskiej egzotyki (do czasu zakupienia marki "Biedronka" przez Jeronimo Martins - chciałoby się dodać...).

Czy było to do przeprowadzenia..?


Leszczyński miał wielu zwolenników - a francuski ambasador: pieniądze...
Realchief
Gdyby Książę strzelił mowę godną Jana Zamoyskiego udowadniającą wszem i wobec, że się u nas "zawsze" wśród synów zmarłego króla elekcję przeprowadzało, a Leszczyński to drugi Walezy, to kto wie.
Jakoś namówienia go do przebicia kasy francuskiej własną nie widzę bo i czemu by to miał zrobić?
jkobus
Akcja tej intrygi trwała zbyt długo, by jedna mowa coś zmieniła.

Gdyby tak samego Leszczyńskiego porwać..? Tj., oczywiście - ugościć, chroniąc dostojną osobę od frasunków i niebezpieczeństw. Bo jasne, że ród Czartoryskich nie może mieć nic wspólnego z zamachem na majestat, nawet wątpliwy. Koronkowa akcja. I trzeba by to zrobić PRZED konwokacją tak, aby stronników Leszczyńskiego sparaliżować i nie dopuścić do prowokacji w postaci "pro-Leszczyńskiej" uchwały.

Za wydatki zwróci, rzecz jasna, Wettyn. Z górką. A i Ludwik XV powinien się "odwdzięczyć" za "ochronę" Drogiego Teścia. Jak nie gotowizną, to bodaj jaką egzotyczną wysepką - w sam raz dla nazbyt zadziornych popów z książęcych dóbr...

To chyba już byłoby łatwiejsze od przekonywania...

Rozumie się samo przez się, że pod nowym panowaniem, książę pan obejmie przewodnictwo nowo utworzonej Rady Nieustającej...
Realchief
A to już całkiem dobry plan i mało kosztowny.
Zamoyski Maksymiliana po Byczynie u siebie gościł i się nawet zaprzyjaźnili, a arcyksiążę ojcem chrzestnym został.

Kusi kolega tą wyspą, oj kusi smile.gif
jkobus
Nie udało mi się znaleźć w sieci informacji, kiedy dokładnie Stanisław Leszczyński dotarł do Polski w 1733 roku.
Na pewnie nie mógł tego zrobić przed 1 lutego: datą śmierci Augusta II. Raczej nie było go jeszcze w kraju w czasie Sejmu konwokacyjnego (27 kwietnia – 23 maja). Był na pewno we wrześniu: 12 września wybrano go na króla, a już miesiąc później uchodził przed Rosjanami z Warszawy do Radomia (potem przez Toruń do Gdańska, z Gdańska – podobno w chłopskim przebraniu – do Królewca; bo tymczasem Prusy obraziły się na sojuszników za porzucenie kandydatury infanta Portugalii na króla Polski i zgodę na drugiego Wettyna – udzieliły więc gościny Leszczyńskiemu…).
Żeby intryga księcia Augusta mogła się powieść, Leszczyński (w miarę możliwości – razem z francuskimi pieniędzmi, listami od stronników, itd.) powinien znaleźć się w Polsce jak najwcześniej. Zapewne książę, rekrutując nauczycieli do Szkoły Agronomicznej będzie utrzymywał niemal stałe przedstawicielstwo w Paryżu i przy tej okazji – może przekonywać tak kardynała Fleury, ówczesnego pierwszego ministra Francji, jak i samego kandydata do jak najwcześniejszego przyjazdu – w miarę możliwości nie później niż w marcu/kwietniu. W sumie, z uwagi na stan dróg, kwiecień wydaje się bardziej prawdopodobny niż marzec…
W następnej kolejności trzeba zwabić Leszczyńskiego do Końskowoli (może to być zresztą dowolny inny majątek Czartoryskiego lub któregoś z Radziwiłłów, Wiśniowieckich, Sanguszków, Lubomirskich i Branickich – wybieram Końskowolę dla uproszczenia, bo OTL 30 lat później to tam książę będzie musztrował swoją milicję, próbując doprowadzić do elekcji syna…): jest to trochę nie po drodze z Paryża do Warszawy, ale z drugiej strony – nie wyglądałoby dobrze, gdyby kandydat przed konwokacją już się tak publicznie narzucał, więc czemu nie..?
Tam, po serdecznej, szczerej i pełnej śloz, całonocnej rozmowie z księciem Augustem (być może w towarzystwie jakiegoś kapelana, poręcznie obecnego w przedpokoju – i paru, odpowiednio znacznych, świadków…) Leszczyński podpisze manifest do swoich stronników w całej Polsce wzywający ich do poparcia Wettyna „w imię pokoju i miłości Ojczyzny” oraz proklamujący jakiś, relatywnie ogólnikowy, „program reform”, których szczegóły powierza się księciu Augustowi.
Pod osłoną 3-tysięcznej milicji Czartoryskich (w 1764 książę szarpnął się na milicję 9-tysięczną, ale nie przesadzajmy…) Leszczyński pozostanie już w Końskowoli do końca konfliktu (tu akurat położenie miasteczka na uboczu pomaga: zmniejsza ryzyko, że Sasi czy Rosjanie – gdyby jednak ich wkroczenie okazało się konieczne – „przypadkiem zaproszą” niedoszłego elekta do siebie; to by źle wyglądało w oczach publiczności..!).
Jednocześnie Fryderyk August Wettyn powinien również jak najszybciej znaleźć się w granicach Rzeczypospolitej. Prusacy będą temu przeszkadzać: na szczęście nie panują jeszcze nad Śląskiem – książę August, jako były oficer austriackiej floty, jak najbardziej może się przysłużyć nowemu królowi, mediując między nim a Wiedniem w duchu, finalnie zgodnym z rozstrzygnięciem znanym z OTL: Fryderyk August zrzeknie się pretensji do tronu cesarskiego (w stosunku do Rosji, analogicznie, zrzeknie się pretensji do tronu Kurlandii).
Wojska saskie (w przebraniach..?) powinny jak najszybciej zająć Kraków – podobnie jak w 1697. Sam Fryderyk August mógłby, taktownie, zatrzymać się na Jasnej Górze – to rozbroi część konserwatywnej opozycji.
Sejm konwokacyjny uchwala ograniczenie elekcji do potomstwa zmarłego monarchy – co praktycznie przesądza sprawę następstwa tronu, ograniczenie praw dysydentów (jak OTL) oraz – bez czytania, stąd nazwany zostanie „Sejmem ślepym” – pakiet reform przygotowany przez księcia Augusta (i uzgodniony z częścią magnaterii OTL popierającą Sasa – wymieniłem te rody powyżej): powołanie Rady Nieustającej z 6 posłów i 6 senatorów świeckich jako stałego organu Sejmu, działającego pomiędzy sejmami, nadzorującego władzę wykonawczą oraz przygotowującego propozycje ustaw na kolejny sejm; powołanie „komisji obojga narodów”: Skarbu, Interesów Cudzoziemskich, Policji (w praktyce: „spraw wewnętrznych”), Wojny i Edukacji Narodowej – na razie tylko jako organów „konsultacyjnych”, przygotowujących „właściwe reformy” – a nie urzędów centralnych; ale to oczywiście zasłona dymna, ciąg dalszy łatwy jest do przewidzenia…; reforma skarbowa (cło generalne, powołanie administracji celnej i skarbowej, racjonalizacja gospodarki królewszczyznami); reforma samorządu ziemskiego: zwiększenie liczby sejmików powiatowych, powołanie stałych organów wykonawczych na szczeblu powiatu i województwa: „komisji powiatowych” i „komisji wojewódzkich”.
Austria i Rosja akceptują Wettyna – jak OTL. Prusy się obrażają – jak OTL. OTL Prusy udzieliły schronienia Leszczyńskiemu. Czy tutaj – odważą się na otwartą zmianę sojuszy i przystąpienie do działań wojennych po stronie Francji (o ile kardynał Fleury odważy się – jak OTL – wypowiedzieć wojnę Austrii, skoro nie ma pretekstu w postaci austriacko – rosyjskiej interwencji w Polsce, a teść Ludwika XV sam zrzekł się pretensji do tronu..?)? Na pewno spróbują zmobilizować stronników Leszczyńskiego by zawiązali konfederację i spróbowali wszcząć ruchawkę. Czy jednak ma to sens w sytuacji, gdy sam pretendent aktywnie do tego zniechęca..?
Okoliczności są o tyle inne niż w 1768, że opór przeciw Wettynowi jest od początku „spersonalizowany”. Żeby walczyć w sytuacji gdy popierany pretendent sam rezygnuje – musieliby porzucić RÓWNIEŻ sprawę Leszczyńskiego (otwarcie głosząc, że został „ubezwłasnowolniony”, itd.) – to jest jednak troszkę trudniejsze do zrobienia, niż kreowanie jakiegoś ruchu politycznego „od zera”. Oczywiście i tak może się udać i tak jakaś ruchawka może z tego wyniknąć. Zapewne jednak – słabsza od OTL konfederacji dzikowskiej.
Być może samych wojsk saskich i (prawdopodobniej w tej sytuacji wiernych Wettynowi…) wojsk koronnych wystarczy aby ją stłumić? W tej sytuacji może w ogóle nie dojść do wkroczenia na terytorium Rzeczypospolitej wojsk rosyjskich. Do wojny francusko – austriackiej dojdzie, albo nie dojdzie: na dwoje babka wróżyła. Niezależnie od tego czy do niej dojdzie czy nie – ewentualny kompromis dyplomatyczny najprawdopodobniej będzie wyglądał tak samo jak OTL. Leszczyński dostanie Lotaryngię w dożywocie. Czyli – wszystko skończy się jak OTL z tym, że kilkadziesiąt tysięcy chłopa, którzy OTL zrosili swoją krwią bitewne pola Polski, Nadrenii, Belgii i Włoch – pozostanie przy życiu i zdrowiu a Rzeczpospolita będzie miała zaczątek centralnego rządu i nowoczesnej administracji…
tellchar
Temat całkiem ciekawy, założenia OK, ale miałbym jedną uwagę (a może pytanie). Czy w 1733 Czartoryski nie mógłby pokierować swojej energii i majątku nie na wspieranie Augusta III, lecz swojej własnej kandydatury? Wbrew pozorom taki słaby (z pozoru) monarcha mógłby być do zaakceptowania dla Austrii i Rosji. No i byłby to Piast, jak chciała szlachta na Sejmie konwokacyjnym. Książe August mógłby wprowadzić te same reformy i powoli przygotowywać miejsce dla sana
jkobus
Ksiecia Augusta podejrzewano o takie zamysły. Wydaje sie jednak o tyle bezpodstawnie, że jako człowiek wzglednie młody i dopiero co osiadły na włościach (żoninych), który bynajmniej nie przynosiły mu jeszcze takich kroci jak 3 dziesieciolecia później - był na to "za krótki". No i taki krok wywołaby naprawde ogromną opozycje. Rola "pierwsze ministra" na tym etapie powinna z naddatkiem zaspokajać ambicje ksiecia pana.

Syn mu sie zresztą urodzi dopiero 1 grudnia 1734 roku (ATL Leszczyński faktycznie pewnie bedzie ojcem chrzestnym - a Czartoryscy, dobrze to rozegrawszy, jednocześnie odziedziczą przywództwo całego "obozu profrancuskiego" i staną sie filarem i głową "partii saskiej"...).
orkan
Jaka ma być różnica kompetencji miedzy komisją wojewódzką a komisją powiatową. Czy znano już wtedy dwuszczeblowy samorząd terytorialny? Co za tym ze szczeblem prowincjonalnym samorządowym (prowincje celnoskarbowe podlegają razie nieustającej).

Co ze starostwami. Jak je przekształcamy. Powinny być organem Komisji Policji. Tylko że starosta powinien zostać normalnym urzędnikiem a nie leniwym sobiepanem który swoje starostwo widział w dniu inaugarcji i tyle. Czy przekształcamy stopniowo starostwa niegrodowe w komory dóbr państwowych zarządzanych przez agronomów i urzędników skarbowych? (tempo zmian w dobrach państwowych dostosowane do śmierci chlebowych?)


Czy reformujemy podatki na wsi i w miejsce prymitywnych : łanowego, pogłównego i dymowego dajemy plonowe (wzorowane na hattkorze?). Postulat dostosowania stawki podatku do wydajności ziemi przewija się na sejmikach od lat. Duńczycy pokazali nam jak to się robi i że można to zrobić.


Czy likwidujemy Pruską Strefę Wolnocłową? W zamian np za możliwość prowadzenia Giełdy i Prywatnego Banku Publicznego Gdańsk a zanim reszta Prus wchodzi w koronny obszar celny? (FIIW uzyskiwał na Fordonie kwoty przekraczające oba budżety RON). Giełda de facto jest (Długi Targ/Dwór Artusa) bank też (Miejska Kasa Wydatków Posiłkowych) chodzi o nadanie tym instytucja przywileju królewskiego i rozszeżenie nacały kraj. Jakiś prywatny bank publiczny potrzebny jest aby zbić cenę kredytu w prywatnych bankach kupieckich i w kahałach. Giełda i Bank pozowli nam zatrzymac kapitały zydowskie w kraju gdzie będą mogli w cieniu tajemnicy giełdowej i bankowej ten kapitał poukrywać zamiast słać na rachunek do Amsterdamu. Giełda Gdańska oprócz towarów mogła by handlowac papierem. Np obligacjami państwowymi, expetatywami zbozowymi i na inne tworay. Może jak prusacy utwożyc jakąś spółkę handlu morskiego która znalazła by finansowanie na giełdzie?

W OTL giełda gdańska powstała 1747 z tego co już było i ogrniczyła się do towarów. A szkoda bo można bybyło przez nią przyciągnąć kapitał holenderski który mógł by pomóc sfinansowac reformy. W latach upadku RON udało się nam pozyczyć lub zdobyć promesę na 40 mln guldenów a następne 20 mln było negocjowane. Kapitał holenderski miał szczególną rolę w przebudowie gospodarki Anglii. Dlaczego nie miał by tego zrobić u nas. Kontrakt na pniu juz finansował.

Można było by "stare długi" zamienić na obligacje skarbowe niewykupywalne (konsole) o wartości 3 lub 4% odsetek.


Oprócz Prywatnego Banku Publicznego dla obsługi kredytu kupieckiego (głównie dyskonto weksli) i prowadzenia odpłatnie depozytów (bank o 100% rezerwie) można by było w kilku bardziej kupieckich miastach królewskich dać przywilej na prowadzenie miejskich banków depozytowo-wekslowych. Kilka miast miało takie kasy jak Gdańsk. Chodziło mi tylko o uporządkowanie sektora i nadanie pewnych standartów jednakowyh dla wszyskich.


Aukcja wojska. Nalezało by oddzielić fundusz płac kadry od stawek dla szeregowych. Urealniło by to etat 24000 wojsk koronnych i etat wojsk litewskich 8000. Zamiast bezpośredniej egzekucji podatków przez wojsko robi to stopniowo rozbudowywana administracja państwa - komisja skarbu lub wzorem krajów w Cesarstwie Generalny Komisariat Wojenny.


Wprowadził bym nowy podatek w miastach - akcyzę. Miasta królewskie przechodzą we władanie komisji dobrego porządku powoływanych dla każdego z nich lub dla grupy nich. Wyłączamy z gry starosty a dla nadzoru prawidłowej exacji podatków w ich obrębie powołujemy intendentów miejskich którym będzie podlegały sprawy finansowe miast.










jkobus
Nie. Nie naśladujemy wątku "mątewskiego" - tylko realne reformy skarbowe po 1764 roku (wprowadzając je 30 lat wcześniej). Wielu rzeczy nie można robić otwarcie i wprost. Może sie uda cło generalne (bo jednak 30 lat wcześniej nasze położenie nie jest aż tak beznadziejne i raczej nie bedzie odwoływania już wprowadzonych zmian), ale taryfa bedzie faworyzowała importerów i konsumentów, a nie "producentów krajowych". Nie likwidujemy żadnych urzedów, tylko tworzymy nowe. Starostom grodowym zostaje tytuł i (dożywotnio) dochody - realna władza przechodzi w rece samorządu szlacheckiego. Oczywiście, że znano wówczas wielostopniowy samorząd! Langwedocja przykładem. Starostom niegrodowym dożywotnio zostają majątki, ale kwarta podlega urealnieniu, a po śmierci posiadacza, klucz zostaje wystawiony na przetarg i oddany w 30-letnią dzierżawe temu, kto zaoferuje wyższy czynsz. Być może z czasem zarząd "dóbr narodowych" bedzie sie poprawiał, ale przecież - nie od razu!

Unikamy za wszelką cene szumnych tytułów. Nie można drażnić sąsiadów! Niech jak najdłużej uważają nas za "Irokezów". Co tylko si da - realizujemy nie przy pomocy konstytucji i uchwał, tylko - prywatnych plenipotentów, przejmujących zarząd nad majątkami magnatów. Np.: aukcje wojska możemy przeprowadzić stopniowo i pokryjomu ujednolicając sposób rekrutacji, wyszkolenia i regulaminy - prywatnych milicji.
tellchar
W sumie z tym pierwszym ministrem jest OK. Do listy reform można dorzucić reformę pieniądza i otwarcie mennicy (to koniecznie) i reformy miar i wag (to opcjonalnie). Jak August III nie będzie się bawił w zagraniczną mennicę to unikniemy pruskich fałszerstw za 20 lat. Można by też rozważyć jakieś reformy sądowe na wzór tych z 1764, czyli np. osobny Trybunał Koronny dla Małopolski z sesjami w Lublinie i Lwowie, osobny dla Wielkopolski z sesjami w Piotrkowie, Poznaniu i w Warszawie.

No i czy nie przydałoby pomyśleć o jakimś szkolnictwie. Szkoła Rycerska 30 lat wcześniej? Czemu nie?
jkobus
Szkolnictwo jest rzeczą oczywistą. Pisałem o prywatnych fundacjach Księcia w tym zakresie. Oczywiście, można je wspomóc także kasą państwową - kiedy już się takowa pojawi. Akurat uważam Szkołę Rycerską za (względnie) mniej pilną od... dobrego seminarium duchownego!

Prężenie muskułów zwróci uwagę sąsiadów - a tego trzeba unikać najdłużej jak się da. Tymczasem pobożni, zdyscyplinowani i uczeni księża, w połączeniu z "pełzającyn, oddolnym oczynszowaniem wsi" - mogą w 2 - 3 pokolenia zmienić mapę wyznaniową i etniczną Rzeczypospolitej. Jeśli to się uda - niech nas rozbierają..! Udławią się tylko...
orkan
A robimy coś z Zachodniopruską Strefą Wolnocłową. Likwidujemy samodzielnośc skarbową tzw prowincji pruskiej? Pytam bo jedynie tam nie powstała prowincja celnoskarbowa. A to miejsce jest kluczowe ze względu na cła gdyż przyciąga 80% naszej wymiany handlowej z zagranicą.

To jakie kompetencje przyznajemy komisjom powiatowym a jakie komisjom wojewódzki. Jaki sad zastąpi sąd grodzki i egzekwowanie wyroków z tzw artykułów grodzkich (nie czterech bo tam doszły zczasem dwa następne). Czy to nie wymaga jakiś zmian w statutach wielkopolskim, małopolskim i III litewskim?

W ramach ukrywania siły militarnej może konstytucja o landmilicjach. Pruskie miasta utrzymywały silne załogi np Gdańsk 1500 ludzi na stopie pokojowej w 32 kompaniach i 3 kompaniach konnych. Na Podolu z Bracławiem utrzymywano również silne oddziały landmilicji przed kolinszczyzną. Może zamaist tonazywac z niemiecka landmilicją nazwac to obroną ziemską. Podciągnąc pod to garnizony z miast królewskich z Prus. Wykorzystując starą konstytucje o twierdzach Rzeczypospolitej i o twierdzy w Brześciu Litewskim również w nich potworzyć kompanie garnizonowe Obrony Ziemskiej. Włączyć do Obrony Ziemskiej milicje magnackie dokonujac ich inwentaryzacji. Ujednolicić ich wygląd (mundury obrony ziemskiej) i wyposażenie oraz regulaminy. Oddziały OZ w czasie pokoju będą podlegać Komisjom wojewódzkim.

W wojsku wprowadzić regulaminy jednolite jazdy, piechoty, artylerii i taborów. Ograniczyć kasę na szefostwa chyba że wykorzystujemy ją korupcje polityczną. Odebrać szefom gospodarkę pułkową na rzecz Trybunału Skarbowego. Wobec zaniku lustracji komisarskich województw i powiatów w wojsku powołać w jej strukturze obok sądu komisji likwidacyjnej Izbę Komisarską do badania w jednostkach gospodarki materiałowej i finansowej. TS w każdym regimencie i pułku powinien swojego komisarza który prowadzi jej gospodarkę materiałową i finansową i jest rewidowany przez rewizorów generalnych z TS. Dla celów wyposazenia wojska powołać Towarzystwo Wełniane i Towarzystwo Skórza na zasadach spółki akcyjnej. . Na rozwój produkcji broni palnej zakładom w Pomykowie, Przysusze i w Końskich można załatwić holenderski kredycik. Aby pokryć zapotrzebowanie wojska i Obrony Ziemskiej musieli by zwiększyć produkcje dwukrotnie (co 10 lat używany muszkiet powinien byc wymieniony + rezerwa itd daje nam to cojamniej 5000 muszkietów rocznie plus kilka tysięcy par pistoletów dla jazdy).


Przy niezmienianiu etatów 24000 (18000 korona i 6000 litwa) wydzielić fundusz płacy kadry zwiększając tym samym liczbę gemajnów. Albo wzorem Sobieskiego zwiększyć liczbę jednostek będących wstanie wchłonąć rezerwy z Obrony Ziemskiej.

Wybieram wariant pierwszy. Nowe formacje można twożyć w oparciu o stałe oddelegowując część kadry jednocześnie ją awansując (coś na kształ Reichswery Seeckta)

Przyboczna gwardia króla

Oczywiscie istniała konstytucja ograniczająca milicje królewską do 1200 ludzi ale AIIIS się tym nieprzejmował W 1746 było to nawet 4000 zołnierzy. Utrzymywani byli z koronnego i litewskiego skarbu nadwornego. W 1738 liczyła 2000 a potem tylko rosła do szczytu w 1746.

Proponuje stopniowy jej rozwój. Skłądała by się z
- Sztabu Generalnego: 2 generałów lejtantów (kawalerii i piechoty) 8 adiuntatów generalnych ( to nie byli żadni generałowie więc nazywanie ich generałami adiutantami jest błędem) (2 generałów lejtnatów i 5 królewskich) i oberaudytor.
- nadworny pułk lekkokonny gen mjr Sybilskiego 600
- nadworny pułk lekkokonny ksiecia Karola 600
- nadworny pułk karabinierów gwardii 390
- Inżynieria królewska 7
- nadworny pułk tatarski płk Jakuba Błędowskiego 800

Potem możliwa rozbudowa w latach 40tych o pułki nadwornych tatarów: Wilczewskiego, Rudnickiego i Osteina. Przekształcone z pułkiem Błędowskiego w Ułanów Nadwornych.
Da to liczbę blisko 5000 ludzi.

Wojsko Koronne


Jazda narodowa w koronie

reforma wg Regulamentu Polskiego Autoramentu Wojsk JKM i Rzeczypospolitej - autorstwo przypisuje się K Rudzińskiemu.

Trzy partie (wielkopolska, małopolska i ukrainna) w których skład weszły by łącznie 3 pułki husarskie, 6 pułków pancernych i 3 pułki lekkie oraz pułk pancerny i pułk lekki centralnego podporzadkowania.

Pułkownik mianowany przez Króla a rekomendowany przez Trybunał Skarbowy ze względu na kwalifikacje i doswiadczenie otrzymywał by od TS 10000 zł na utrzymanie siebie, adiutanta, kapelana, cyrulika, sędziego i muzyka

(pierwotnie 6000 koni po wprowadzeniu osobnego funduszu kadry 6000 ludzi)

Husaria:
Pułk Husarski Królewski - 6 chorągwi (1x100,5x55) 375 ludzi, taktycznie 2 skwadrony
Pułk Husarski Królewicza - 5 chorągwi (1x80,5x55), 355 ludzi, taktycznie 2 skwadrony
Pułk husarski Buławy Wielkiej - 5 chorągwi (2x80, 3x55) , 325 ludzi, taktycznie 2 skwadrony

razem 1055 ludzi

Pancerni
Pułk Pancerny Królewski - 12 chorągwi (1x100,11x50) 650 ludzi, taktycznie 3 skwadrony
Pułk Pancerny Królewicza - 12 chorągwi (1x100, 11x50) 650 ludzi, taktycznie 3 skwadrony
Pułk Pancerny Królowej -12 chorągwi (12x50) 600 ludzi, taktycznie 3 skwadrony
Pułk Pancerny Buławy Wielkiej - 11 chorągwi (1x80,11x50) 630 ludzi, taktycznie 3 skwadrony
Pułk Pancerny Buławy Polnej - 10 chorągwi (1x80, 11x50) 630 ludzi, taktycznie 3 skwadrony
Pułk Pancerny Strażnika Polnego - 10 chorągwi (12x50) 600 ludzi, taktycznie 3 skwadrony
Pułk Pancerny Oboźnego Polnego - 10 chorągwi (12x50) 600 ludzi, taktycznie 3 skwadrony


razem 4360 ludzi

Jazda Lekka
Pułk Lekki Królewski - 6 chorągwi 5x50 1x25 275 ludzi, taktycznie 2 skwadrony
Pułk Lekki Królewicza - 6 chorągwi 5x50, 1x25 275 ludzi taktycznie 2 skwadrony
Pułk Lekki Buławy Wielkiej - 5 chorągwi 5x50, 1x25 275 ludzi 2 skwadrony
Pułk Lekki Buławy Polnej - 5 chorągwi 5x50, 1x25 275 ludzi 2 skwadrony

razem 1100 ludzi



Nie bez przyczyny w 7 pułkach szefami są członkowie rodziny królewskiej smile.gif


Dragonia (pierwotny etat 4000 porcji):
Gwardia Konna 1000 ludzi 8 kompanii
Królewicza 550 ludzi 7 kompanii (w tym jedna kompania grenadierów konnych)
Królowej 500 ludzi 6 kompanii
Buławy Wielkiej 500 ludzi 6 kompanii
Buławy Polnej 500 ludzi 6 kompanii
Bukowskiego 500 ludzi 6 kompanii
Lubomirski 500 ludzi 6 kompanii


Po wprowadzeniu osobnego funduszu kadry i zwiększenie ilości gemajnów i rzemieślników wprowadziłbym w każdym regimencie po kompanii grenadierów konnych. Kompanie dragonów formowały by 2 kompanijne skwadrony.

Regimenty piesze


(pierwotnie 8000 porcji)
Reforma była by skierowana na uzupełnienie gemainami. Jednocześnie każdy regiment formował by taktycznie batalion (1 kompania grenadierów, 7 kompanii muszkieterów i sztab)

Gwardia Koronna 2 bataliony (22 kompanie muszkieterskie, 2 kompanie grenadierów, 2 sztaby batalionowe) 2500 ludzi
Królewicza 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Królowej 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Buławy Wielkiej 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Buławy Polnej 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi

Nieuwzględnienie regimentu Generała Artylerii daje nam podstawę do sformowania kolejnego regimentu - jako ze Potocki miał bzika na punkcie grenadierów to:
Grenadierów Koronnych - 1 batalion (12 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi

Jednocześnie można było by uskutecznić prace z lat 20tych nad odnajdywaniem łanów wybranieckich i łanów sołtysich i zgodnie z planem z 1726 roku (z 6012/5813 porcjami) sformować 4 regimentów łanowych:
Regiment Pieszy Koronny Łanowy Wielkopolski 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Regiment Pieszy Koronny Łanowy Małopolski 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Regiment Pieszy Koronny Łanowy Mazowiecki 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Regiment Pieszy Koronny Łanowy Podolski 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi

Razem regimenty łanowe 5200 ludzi. Utrzymywały by je łany wybranieckie i sołtysie dóbr duchownych i państwowych.

Razem piechota 13200 ludzi

W przypadku wojny w oparciu o rezerwę wchodząca w skład Obrony ziemskiej podwajamy liczbę batalionów gdzie stałe bataliony są dawcami kadry dla pozostałych. 20 batalionów (26 tyś piechoty) w polu odpowiadających rosyjskim pułkom pieszym to już znaczna siła. Przyjęta organizacja daje możliwość oszczędzania na etatach sztabowych i szefach.

do tego:
Chorągiew Janczarska Marszałka Wielkiego 150 ludzi
Chorągiew Janczarska Hetmana Wielkiego 98 ludzi
Chorągiew Węgierska Hetmana Wielkiego 98 ludzi
Chorągiew Węgierska Hetmana Polnego 100 ludzi




Artyleria


Wykorzystując zwiększony dopływ pieniędzy z kwarty Generał Artylerii mógł by przejąć z komputu Regiment Pieszy generała Artylerii który de facto miał służyć do osłony dział i pomocy puszkarzom i bombardierom. Freikompanie dragonów generała artylerii można by było rozwinąć do etatu regimentu dragonów generała Artylerii. Miał on służyć do osłony i eskorty dział.


Regiment Pieszy Koronny Generała Artylerii 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi
Regiment Dragonów Generała Artylerii 2 szwadrony po 3 kompanie razem 500 ludzi.

Twierdze:

1.Państwowe
Biała Cerkiew
Kamieniec Podolski
Okopy Św Trójcy
Wszystkie do odbudowy i rozbudowy

Dodatkowo można przywołać przez TS konstytucje o Twierdzach Rzeczypospolitej
Lwów, Kraków, Warszawa, Poznań.

Dodatkowo Malbork, Elbląg, Gdańsk. Oraz odbudowa Torunia jako miasta twierdzy. Budowa Lubowli, Trembowli, Niemirowa. Część wydatków można było by Komisje Wojewódzkie.


2. Prywatne
Łańcut, Wiśnicz, Zbaraż, Złoczów, Brzeżany, Ołyka, Zamość i Stanisławów, Brody, Bar itd.





W czasie wojny ordynacje Zamojska i Ostrogska oraz Pińczowska
Regiment Pieszy Koronny Ordynacji Zamojskiej 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi (rozwijany w czasie pokoju z 2 kompanii muszkieterskich 300 osócool.gif
Regiment Dragonów Ordynacji Zamojskiej 2 szwadrony po 3 kompanie razem 500 ludzi. (wystawiony z kompanii dragonów i 2 choragwi dragonów polowych ziemskich wystawianych przez osadników na prawie wojskowym)
Regiment Pieszy koronny Ordynacji Ostrogskiej 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi (wystawiany z ich milicji w tym 2 kompanii piechoty)
Pułk Ułanów Ordynacji Ostrogskiej (6 chorągwi po 50 ludzi + sztab) 311 ludzi ( chorągiew złota husarska i srebrna pancerna przekształcone w ułańskie + 4 tatarskie)
kompania piesza Ordynacji Pińczowskiej 100 ludzi
kompania konna Ordynacji Pinczowskiej - 50 dragonów

Razem 2700 piechoty 311 jazdy i 550 dragonii.

Obrona Ziemska:

Kozacy Grodowi
(Horodowi) 1200 ludzi (tu potrzeba reformy). Wydzielają do służby w polu:
Pułk Wiernych Kozaków Obrony Ziemskiej płk Sawy Całego 6 sotnii razem 600 kozaków. reszta pilnuje pogranicza.

Landmilicje/Obrona Ziemska:
Województwo Poznańskie i Kaliskie: chorągiew konna (nie wiem jakiej) w OTL 3 oficerów, 6 towarzyszy i 62 żołnierzy. Funkcja policyjna do zwalczania band. Koszt 25500 zł
Województwo Kijowskie - 3 kompanie dragonów (choragwie dragonów) Razem 299 ludzi
Województwo Bracławskie - 3 chorągwie powiatowe (konne) (winnicka, bracławska , zwinogródzka) prawdopodobnie 150 ludzi
Województwo Podolskie - 2 chorągwie konne, chorągiew piesza razem 324 ludzi

Wzmocnione wyprawami wojewódzkimi mogły by stanowić podstawę do rozwinięcia:
Regiment Dragonów Kijowskich OZ 500 ludzi (6 kompanii 3 skwadrony)
Pułk Konny Wielkopolskiego OZ 611 ludzi (6x100 plus sztab)
Pułk Konny Bracławski OZ 611 ludzi (6x100 plus sztab)
Pułk Konny Podolski OZ 611 ludzi (6x100 plus sztab)
Regiment Pieszego Podolski OZ - 1 batalion (11 kompanii muszkieterskich, 1 kompania grenadierów, 1 sztab batalionowy) 1300 ludzi

W czasie pokoju część z etatu wojennego by urlopowała i rotowała do składu na ćwiczenia. Podniosło by to niski poziom wyszkolenia wojsk wypraw wojewódzkich


Tworzenie Landmilicji Trybunał Wielki uznał za nielegalny w 1758. Mamy więc trochę czasu aby rozwinąć tą myśl i ugruntować.

Miasta Królewskie które można było by włączyć do Obrony Ziemskiej:
Warszawa - 24 pachołków
Gdańsk - 1500 żołnierzy garnizonu (30 kompanii pieszych i 3 konne) w czasie wojny nawet 6000 żołnierzy regularnych i 8000 uzbrojonych mieszczan (w OTL w 1758 król nawet przejął nad tym kontrole kiedy komendantem został oficer króla).
Milicja starościńska w Krakowie 200 ludzi

Duchowni
Biskupi - drobne oddziały obsadzające pałace biskupie
Karmelici Berdyczowscy - ok 50 piechurów
Paulini Jasnogórscy -90 piechurów

Magnaci
ks Hieronim Florian Radziwiłł - 1854 ludzi.
Michał Kazimierz Radziwiłł - 504 ludzi
Józef Potocki kilkanaście chorągwi lekkich do tego załoga Brodów 144 ludz. Razem z Mikołajem i Franciszkiem Salezym mogli mieć 3000-4000 ludzi.
Lubomirscy: 120 dragonów i piechurów w Rzeszowie i 85 w Równym. Mobilizować mogli kilkuset żołierzy.
Pułk Biliłkowski - Antoni Benedykt Lubomirski 1000 konnych i dragonów
Jabłonowscy dragonia i piechota 800 ludzi.
August Czartoryski - Międzyboże Granów 223 ludzi potem powiekszył do 450 ludzi (po śmierci AIIIS)
Stanisław Poniatowski - 3 chorągwie tatarska, konna, piesza 80 ludzi
Jan Mikołaj Chodkiewicz - milicja czarnobylska 50 ludzi
Tarło - 640 jazdy 70 dragonów

Ogółem liczebność milicji magnackich ocenia się na 5000 ludzi. Raczej do wykorzystania pojedyncze kompanie i chorągwie służące wzmocnieniu wypraw wojewódzkich.

Ja bym to uporządkował na wzór wojsk regularnych a jednostki budował bym z kilku domów magnackich.

Wyprawy wojewódzkie w czasie wojny o sukcesje polska (zamiast pospolitego ruszenia wolano opłacić oddziały wypraw wojewódzkich):
W 1735 było 10645 jazdy i 230 pieszych. Wcześniej nawet 18000 a rotowało 30000 ludzi. Chorągwie po 100 konni. Jazda typu pancernego. Piechotę wystawiły województwa podolska, poznańska i kaliska i prowincja pruska.

Proponuje więc w ramach Obrony Ziemskiej wystawienie na koszt województw podolskiego i innych ziem oraz poznańskiego i kaliskiej jednobatalionowych regimentów pieszych a prowincji pruskiej 1 batalionowego. Ponadto Gdańsk wystawi do dyspozycji RON jednobatalionowy regiment pieszy. Razem 5 batalionów z 7800 ludźmi przy czym wyszkolenie gemaini urlopowani i powoływani na 2 miesiące ćwiczeń w ciągu roku oraz w kilkanaście niedziel. Można tu ich podwoić (tych urlopowanych) i zwiększyć tu liczbę piechoty do 10000 ludzi W czasie wojny przechodziły by na etat komputowy i utrzymanie skarbu pospolitego. Zaopatrzenie w broń i w mundury i ledewerk pochodziło by z zasobów Trybunału Skarbowego. Reszta województw wystawiała by różne ilości chorągwi pancernych OZ formujących wojewódzki lub kilka wojewódzkich pułków konnych OZ.


Razem wiec 89 chorągwi wypraw wojewódzkich i magnackich milicji tworzących 15 pułków konnych OZ rozparcelowanych na poszczególne województwa w standarcie jazdy pancernej. 12 kompanii dragonów w regimentach dragonów OZ
5 batalionów pieszych OZ szkolących rezerwy dla siebie armii regularnej.

Możliwości poszczególnych województw na podstawie wypraw 1732-1736

Województwo:
wołyńskie: 15 chorągwi konnych 1500 ludzi + 1000 lipków
lubelskie: 4 chorągwie konnych 400 ludzi
ruskie - 11 chorągwi konnych 1100 ludzi kompania dragonów 60 ludzi
ziemia chełmińska - 2 chorągwie konne 200 ludzi, 300 pieszych
podolskie - 2 chorągwie konne 200 ludzi, 300 pieszych
krakowskie - 11 chorągwi konne 1100 ludzi, 200 dragonii, 120 pieszych
sandomierskie - 3 chorągwie konne 300 ludzi, 3 kompanie dragonów 200 ludzi,650 piechoty
poznańskie i kaliskie - 6 chorągwie konne 600, regiment dragonów 500, regiment pieszy 1300 ludzi
Mazowsze - 12 chorągwi konnych 1200 ludzi
Podlaskie - 6 chorągwi konnych 600 ludzi
rawskie - 3 chorągwie konne 300 ludzi
Prusy Królewskie - 2 chorągwie konne 200, 2 kompanie dragonów, 12 kompanii pieszych 1300 ludzi regiment pieszy
lubelskie - 3 chorągwie konne 300 ludzi
sieradzkie - 3 chorągwie konne 300 ludzi
belskie - 2 chorągwie konne 200 ludzi
łęczyckie -2 chorągwie konne 200 ludzi
Ziemia łęczycka - 2 chorągwie konne 200 ludzi




Litwa

Jazda


pułk husarski Królewski - 1x100,3x50,2x45 400 ludzi
pułk petyhorski Królewski - 2x80,11x40 600 ludzi
pułk petyhorski Buławy Wielkiej - 2x80, 11x40 600 ludzi
Pułk Tatarski Królewski 1x60,3x40, 2x30, 240 ludzi
Pułk Tatarski Buławy Wielkiej 4x40, 2x30 220 ludzi
Pułk Lekkokonny Królewski - 8x30 240 ludzi


Dragonii

Gwardii 600 (6 kompanii w 3 skwadronach, kompania grenadierów konnych)
Królewicza 300 (4 kompanie w 2 skwadronach)
Buławy Wielkiej 300 (4 kompanie w 2 skwadronach)
Buławy Polnej 300 (4 kompanie w 2 skwadronach)


Piechota
Regiment Gwardii Pieszej Litewskiej 1 batalion ( 9 kompanii muszkieterskich 1 kompania grenadierów + sztab) 1000 ludzi
Regiment Pieszy Litewski Buławy Wielkiej 1000 ludzi 1 batalion ( 9 kompanii muszkieterskich 1 kompania grenadierów + sztab) 1000 ludzi

a po weryfikacji łanów sołtysich i wybranieckich prawdopodobnie
Regiment Pieszy Litewski Łanowy 1 batalion ( 9 kompanii muszkieterskich 1 kompania grenadierów + sztab) 1000 ludzi

Chorągiew Janczarska Buławy Wielkiej 140 ludzi
Chorągiew Janczarska Buławy Polnej 100 ludzi
Chorągiew Kurucka (Węgierska) Kanclerza 60 ludzi

feikompania Generała artylerii wyłączona z komputu. Przeniesiony do Obrony Ziemskiej Regiment Buławy Polnej

Artyleria
Freikompania piesza Generała artylerii 150 ludzi
Freikompania konna Generała Artylerii 50 ludzi


Magnaci (zdolność mobilizacyjna)
Mikołaj Faustyn Radziwiłł - razem z Michałem Kazimierzem około 3000 ludzi
Michał Kazimierz Radziwiłł - 7 chorągwi konnych, kompania rajtarów, kompania grenadierów, chorągiew janczarów
M.S Wiśniowiecki - 2000 ludzi
Pociejowie - 2000 ludzi
Sapiehowie - 2000 ludzi

wyprawy wojewódzkie
około 5000 Ks żmudzkie 20 chorągwi reszta województw od 1 do 4 chorągwi 100 konnych. W tym 1000 piechoty Można więc je zorganizować w 40 chorągwi jazdy i batalion piechoty (10 kompanii)

.
jkobus
Orkan: a teraz pomyśl, co zrobi poseł austriacki albo rosyjski, albo pruski (albo wszyscy trzej) gdy taką konstytucję przeczyta..? I na której sztachecie ogrodzenia Pałacu Saskiego znajdzie się w konsekwencji głowa księcia Augusta, którego zaufanym doradcą jesteśmy..?

Tak nie można! To wszystko ładnie, pięknie - ale NIE jesteśmy na razie jeszcze państwem niepodległym. Jesteśmy zaledwie państwem, które o włos uniknęło ruinującej i kompromitującej wojny i dostało - z łaski sąsiadów oraz matrymonialno - awanturniczym zrządzeniem losu - nadspodziewanie silną egzekutywę. Ale ta egzekutywa musi wkładać wiele wysiłku w to, aby pozostać tak dyskretną i niewidoczną jak to tylko możliwe. Inaczej szybki będzie jej koniec...

Ujednolicenie regulaminów prywatnych milicji magnackich - ok. Ale nie drogą konstytucji sejmowej. Ujednolicenie mundurów..? W żadnym razie..! Nikt nie powinien widzieć - i to na pierwszy rzut oka - że panowie się dogadali i już nie dadzą się rozgrywać sąsiednim dworom jak dzieci w przedszkolu pedofilowi z worem lizaków. Sąsiedzi żadnej zmiany nie powinni w ogóle zauważyć!

Dlatego też rola tych milicji (poubieranych możliwie najrozmaiciej..!) powinna rosnąć, a nie maleć. Łatwiej je ukryć (pod pstrokacizną liberii...) niż wojska państwowe. Docelowo (ale to PO wojnie 7-letniej najpewniej...) każdy wolny, posiadający co najmniej 1-łanowe gospodarstwo chłop - powinien być jednocześnie "milicjantem - rezerwistą".

Tymczasem zaś zastanówcie się Koledzy: zbliża się I wojna śląska. Co doradzamy ks. Augustowi: czy Fryderyk August powinien się - jak OTL - sprzymierzyć z Prusami, licząc na jakiś kawałek łupu (OTL nic mu to nie dało), czy wręcz przeciwnie - stanąć po stronie Marii Teresy..? Rzeczpospolita na pewno w wojnie udziału nie weźmie - nie jest na to gotowa. Ale trochę ochotników pewnie by się znalazło...
orkan
Przecież nie zwiększam komputu oficjalnie. To szukanie łanów wybranieckich i sołtysich aby wybierać z nich podatek łanowy na regimenty łanowe (w OTL planowano utworzyć ich nawet 9 o 6000 porcjach) to też nie mój wymysł tylko konstytucja z 1726 roku.

Jak chcesz aby znaleźli ich tylko 1000 jak w OTL to dobrze to będzie mały regimencik z połową regulaminowych kompanii. Sądziłem że te 5300 etatów łanowych zrobimy tak niepostrzeżenie. Można tak jak w OTL sformować jeden regiment z wieloma kompaniami.



Pytanie więc czy w ramach małych kroczków tworzymy osobny fundusz dla kadry uzyskując wakaty dla szeregowych w wymiarze porcji i koni. Czy jednak było by działanie zbyt odkryte. Można było by je przeprowadzić podczas sejmu konwokacyjnego i etaty naszej armii 18000 i 6000 wypełnia się wpełni.


Co z milicją króla? Powiększamy ją tak jak napisałem?


Co do milicji wszelkiej milicji to okey. ALe w komisji wojskowej powinna być jakaś komórka ewidencyjno-rejestrowa prowadząca ich tajny wykaz.

Z punktu widzenia Saksonii chcącej mieć nie skrępowany dostęp do rynku a Ron do Saksonii powinniśmy w tej wojnie zawalczyć o polski Świebodzin i Saksońckie Krosno Odrzańskie oraz wielkopolskie Drezdenko pruski odcinek Noteci. Czyli stajemy po stronie Marii Teresy.
jkobus
To teraz jeszcze wymyśl, w jaki sposób możemy coś Marii Teresie realnie pomóc. Otwarcie i wprost - tylko dostaniemy becki. To jednak Fryderyk Wielki! Ale, skoro raz sie nam udało zadziałać niestandardowo - może nam to wejść w krew. Hmm... Tajna konwencja z Wiedniem, a otwarcie - przyjazne rozmowy ze Starym Frycem..? Po czym - niespodziewany cios w plecy. Tylko musi być w I wojnie śląskiej taki moment, żeby ten niespodziewany cios był faktycznie niespodziewany - i żeby Fryca zwalił na kolana od pierwszego razu. Na żadne długie wojny ani Saksonii, ani nas, ani Austrii - nie stać.
Tromp
A nie mogłoby się wszystko potoczyć, jak OTL? Z jakiegoś powodu ten August pomógł Prusom, nie Austrii. Jeżeli zakładamy, że Polska działa ciutkę lepiej, to można zaproponować Marii (Teresie chyba też) odwrócenie sojuszy w miarę, jak okaże się, że Saksonia i tak nic nie zyska? Z jakimś polskim korpusem dołączonym do Austriaków jako bonusem, wszystko omawiane (przynajmniej na początku) za pośrednictwem polskiej dyplomacji. Oczywiście w zamian za jakieś cesje na rzecz Saksonii (na Prusach) i Polski (najbardziej oczywiste są Prusy sensu stricte). Nie, żeby nasza armia miała ogromne możliwości, ale zawszeć to coś. Gdyby na przykład w czasie II wojny śląskiej wydutkać Fryca i obiecać mu pomoc, ba, wesprzeć na początku wypowiedzeniem wojny, a potem rzucić Austriakom tak ze 20 tysięcy ludzi? I tak to z grubsza nastąpiło, ale gdyby np. pod Dobromierzem Karol Lotaryński miał nie o kilka, a o 25 tysięcy ludzi więcej od Fryca, to kto wie?
Inna sprawa, że czort wie, co na to Petersburg.
jkobus
Nie, Rzeczpospolita jest "za krótka", żeby tak ryzykować własnym (nader nadwątlonym...) majestatem. To już lepiej nic nie robić - jak OTL.

Skądinąd: OTL August poparł Fryca. Niech i u nas poprze. I, oprócz Sasów, pośle mu na pomoc nawet i kilkanaście tysięcy ochotników z Polski. Tylko że w decydującej bitwie ci ochotnicy zaatakują stanowisko dowodzenia Fryca (trzeba go zabić, inaczej się zemści...)? Indiańska strategia. Ale i tak jesteśmy "Irokezami Europy" - trzeba działać tak, jak okoliczności pozwalają...
tellchar
Moim zdaniem na jakąkolwiek aktywność zbrojną RON będziemy gotowi raczej w okolicach wojny siedmioletniej. I powód się znajdzie, i sojusznicy, którzy zaakceptują nasz udział, i efekty z tego mogą być realne. Na razie musimy się zorganizować "wewnętrznie".
Tromp
QUOTE(jkobus @ 11/01/2019, 16:28)
Nie, Rzeczpospolita jest "za krótka", żeby tak ryzykować własnym (nader nadwątlonym...) majestatem. To już lepiej nic nie robić - jak OTL.

Skądinąd: OTL August poparł Fryca. Niech i u nas poprze. I, oprócz Sasów, pośle mu na pomoc nawet i kilkanaście tysięcy ochotników z Polski. Tylko że w decydującej bitwie ci ochotnicy zaatakują stanowisko dowodzenia Fryca (trzeba go zabić, inaczej się zemści...)? Indiańska strategia. Ale i tak jesteśmy "Irokezami Europy" - trzeba działać tak, jak okoliczności pozwalają...
*


Za. Przy czym od zabicia korzystniejsze może być porwanie go, choćby i celem oddania Austriakom (a jeszcze lepiej - Sasom). I jednocześnie większa część sił mogłaby wpaść na pruskie tyły, najlepiej razem z Sasami.
jkobus
Eee... W końcu trzeba go bedzie wypuścić. A wypuszczony - bedzie sie mścił. Naprawde lepiej załatwić raz a dobrze. Dla pewności - razem z całym otoczeniem. Taki lokalny overkill, żeby żadna tabakiera nie przeszkodziła...

Oczywiście - trzeba wybrać taką bitwe, żeby nasi "ochotnicy" jednocześnie zablokowali pruskiej armii jedyną droge odwrotu (most? wąwóz..?), przejeli jej tabory i magazyny, tudzież park artyleryjski i inne ruchomości - za czym, syci chwały i sławy - wrócili doma. Wszystko - w góra kilka miesiecy...
Prawy Książę Sarmacji
CODE
Tam, po serdecznej, szczerej i pełnej śloz, całonocnej rozmowie z księciem Augustem (być może w towarzystwie jakiegoś kapelana, poręcznie obecnego w przedpokoju – i paru, odpowiednio znacznych, świadków…) Leszczyński podpisze manifest do swoich stronników w całej Polsce wzywający ich do poparcia Wettyna „w imię pokoju i miłości Ojczyzny” oraz proklamujący jakiś, relatywnie ogólnikowy, „program reform”, których szczegóły powierza się księciu Augustowi.

Wybacz jkobusie, że do tego wracam ale dopiero spostrzegłem temat.
Dlaczego Leszczyński rezygnuje? Jak go do tego Czartoryski nakłoni albo "nakłoni"? Czy przejawiał OTL cechy makiaweliczne? Wydaje mi się, że nie lecz nie znam tej postaci tak dobrze jak Ty.

Poza tym jest pytanie czy opozycja (wszystko inne niż Familia, co stawiało na Leszczyńskiego już od 1725) zaakceptuje taki obrót spraw ot tak. Bo jak dla mnie mogą być pewne problemy. A jak są problemy to jest już pretekst dla kardynała Fleury. A jak jest pretekst to jest wojna. Fakt, że jeśli opozycja będzie słabsza a Leszczyński uwięziony, to ATL konfederacja dzikowska szybciej skończy swój byt, może Rosjanie nie będą musieli wkraczać. Racja, że kardynał nie chciał pełnoskalowej wojny ale pamiętaj jednak, że Francja i Hiszpania miały konkretne cele względem Austrii.

CODE
Tymczasem zaś zastanówcie się Koledzy: zbliża się I wojna śląska. Co doradzamy ks. Augustowi: czy Fryderyk August powinien się - jak OTL - sprzymierzyć z Prusami, licząc na jakiś kawałek łupu (OTL nic mu to nie dało), czy wręcz przeciwnie - stanąć po stronie Marii Teresy..? Rzeczpospolita na pewno w wojnie udziału nie weźmie - nie jest na to gotowa. Ale trochę ochotników pewnie by się znalazło...

OTL August miał jednak zasadne argumenty żeby iść z Prusami. Za tym przemawiał jego aktualny interes. Obawiam się, że ingerencja w tym miejscu jest nieco zbyt ahistoryczna, bo wiemy co się stało OTL.

Co innego gdyby Rzeczypospolita istniała bardziej aktywnie w polityce międzynarodowej. W takim scenariuszu, zgodnie ze starymi dobrymi czasami stoimy bliżej Habsburgów więc logiczne, że Rzplita wspiera Marię Teresę. Ale znowu niekoniecznie tego chciałby August III, choć może łatwiej byłoby mu to wyperswadować mając jakieś argumenta na rzecz przeważenia szali.

Albo gdyby chociaż August III został przed 1740r. wdowcem, bo żeby go nie ożenić z Marią Józefą to raczej szans nie ma.

Ten wariant z polskimi irokezami jest kuszący ale chyba jednak zbyt fantastyczny wink.gif
Tromp
QUOTE(Prawy Książę Sarmacji @ 11/01/2019, 19:24)
OTL August miał jednak zasadne argumenty żeby iść z Prusami. Za tym przemawiał jego aktualny interes. Obawiam się, że ingerencja w tym miejscu jest nieco zbyt ahistoryczna, bo wiemy co się stało OTL.

Co innego gdyby Rzeczypospolita istniała bardziej aktywnie w polityce międzynarodowej. W takim scenariuszu, zgodnie ze starymi dobrymi czasami stoimy bliżej Habsburgów więc logiczne, że Rzplita wspiera Marię Teresę. Ale znowu niekoniecznie tego chciałby August III, choć może łatwiej byłoby mu to wyperswadować mając jakieś argumenta na rzecz przeważenia szali.
*


Ale właściwie to po co? Jeżeli doradca Czartoryskiego ma wiedzę absolutną (czytaj: naszą, a dokładniej naszą wyjściowo i jest w stanie ją aktualizować - dzięki wycieczkom po książki z przyszłości), to właściwie dlaczego miałby przeszkadzać jakoś specjalnie Augustowi III we wsparciu Prus? Osłabienie pozycji negocjacyjnej Austrii nie jest chyba niczym specjalnie złym? Nieprzypadkowo pisałem, by pomóc Austrii z wykorzystaniem co najmniej dyplomacji RON i nie wcześniej, aniżeli po pierwszych poważniejszych porażkach w wojnie z Prusami.
CODE

Ten wariant z polskimi irokezami jest kuszący ale chyba jednak zbyt fantastyczny ;)

Przede wszystkim ma jeden słaby punkt: musi go wykonać mnóstwo ludzi. Ludzi, którzy mogą równie dobrze ostrzec Fryca, jak i przedwcześnie podjąć próbę jego utrupienia (porwania?) na własną rękę, niekoniecznie też zresztą udaną.
jkobus
Czartoryski w tym punkcie swojej kariery to taki "Barry Lyndon" - oglądaliście ten film Kubricka..? Był oficerem austriackiej marynarki, awanturnikiem, w końcu - wżenił się w pieniądze. Jako jego doradca, namawiam go do zachowań nie licujących z jego nowo nabytą powagą, ale przecież - dobrze mu znanych.

Porywa Leszczyńskiego (zwabia podstępem...), a co do metod perswazji... Awanturnicy mają swoje sposoby..! Nie sądzę, aby potrzebna była aż przemoc. Ale Leszczyński nie wyjdzie z tej komnaty, póki się nie zgodzi na wszystko...

Co do "Indian na tyłach Starego Fryca": od czego są rozkazy w zalakowanych kopertach..? Względnie kurierzy specjalni..? Nikt z ochotników nie musi nic wiedzieć...
tellchar
QUOTE(jkobus @ 9/01/2019, 8:50)
Szkolnictwo jest rzeczą oczywistą. Pisałem o prywatnych fundacjach Księcia w tym zakresie. Oczywiście, można je wspomóc także kasą państwową - kiedy już się takowa pojawi. Akurat uważam Szkołę Rycerską za (względnie) mniej pilną od... dobrego seminarium duchownego!

*


Jak już jesteśmy przy seminarium to może przydałoby się po pierwsze unowocześnić strukturę KRK w RON (diecezja warszawska, diecezja pińska, może jeszcze coś na wschodzie wraz z rozbudową sieci parafialnej) a po drugie przeprowadzić latynizację i częściową polonizację cerkwi unickiej?
Realchief
I to jest bardzo doby plan.

Ogólnie trzeba się skupić na 3 rzeczach: Administracja, Edukacja i Gospodarka.
Jak te 3 będą rozwinięte to siłę militarną można zbudować naprawdę szybko.

W ramach militariów lepiej postawić dobrą manufakturę broni (rzecz jasna myśliwskiej) i prochu. W razie potrzeby będzie można szybko zwielokrotnić produkcję i to wcale nie myśliwską.
jkobus
QUOTE(tellchar @ 13/01/2019, 1:25)
QUOTE(jkobus @ 9/01/2019, 8:50)
Szkolnictwo jest rzeczą oczywistą. Pisałem o prywatnych fundacjach Księcia w tym zakresie. Oczywiście, można je wspomóc także kasą państwową - kiedy już się takowa pojawi. Akurat uważam Szkołę Rycerską za (względnie) mniej pilną od... dobrego seminarium duchownego!

*


Jak już jesteśmy przy seminarium to może przydałoby się po pierwsze unowocześnić strukturę KRK w RON (diecezja warszawska, diecezja pińska, może jeszcze coś na wschodzie wraz z rozbudową sieci parafialnej) a po drugie przeprowadzić latynizację i częściową polonizację cerkwi unickiej?
*



Wiedząc z góry do czego doprowadziło istnienie obrządku grecko-katolickiego na terenie RON, raczej byłbym za tym, żeby go ograniczać i likwidować - dokładnie tak samo jak prawosławie. Poniekąd już to zaproponowałem w odniesieniu do prywatnego majątku ksiecia: samodzielne gospodarstwa czynszowe dostają tylko katolicy albo protestanci, ludność ruska zostaje pozbawiona ziemi i skoszarowana w czworakach jako bezrolny proletariat (wiejski i "miasteczkowy") - przy tej okazji zmniejsza sie też siatke parafii obrządków wschodnich, a rozbudowuje sieć parafii katolickich. Z tym, że reforma Kościoła to proces długi i powolny. Zmiana granic diecezji to ostatni krok - do wykonania za 30 - 40 lat.

Jeszcze jedno: po "nocy śloz" Czartoryski zostaje zaakceptowany jako "capo di tutti capi" głównie dlatego, że wydaje sie SŁABY. Majątek zawdziecza żonie. Samodzielną pozycje dopiero buduje. Pozostali magnaci mogą sie pogodzić z takim "przywódcą" - bo nie wydaje sie zagrażać ich pozycji.

Ale też - właśnie dlatego - Czartoryski nie może sobie pozwolić na błąd. Jedna porażka - a pozostali zjednoczą sie przeciw niemu i tyle bedzie całej polityki...

tellchar
Taka polonizacja i latynizacja jednak mogłaby być czymś przydatnym, choć docelowo należałoby unię zlikwidować. Najpierw przyzwyczailibyśmy unitów do rzymskiego rytu i języka polskiego, a po kilkudziesięciu latach dokonalibyśmy jej likwidacji. Wtedy unici, pozostawieni przed wyborem: rzymski katolicyzm czy prawosławie, bez wahania wybraliby ten pierwszy.

Przy okazji można by było też pokusić się o wprowadzenie jakiegoś nadzoru nad szkolnictwem, które na razie pozostawałoby pod kontrolą jezuitów i innych zakonów. No i zreformować Akademie w Krakowie i Wilnie, a przy okazji rozwiązać problem Akademii we Lwowie.
Czy fundujemy Szkołę Agronomiczną albo inną w Warszawie?
jkobus
Mamy dużo czasu. Czartoryscy są długowieczni - książę August, o ile nie wysadzi go z siodła geopolityką (ale nasza w tym głowa, aby do tego nie dopuścić: w szczególności musimy temperować zamiłowanie Księcia Pana do geostrategicznych kalkulacji na najwyższym poziomie abstrakcji; jest to przywara do tej pory obecna wśród polskich polityków - w XVIII wieku Francja nam nie pomoże, jeśli sami nie potrafimy sobie pomóc; w wieku XXI tak samo nie ma co liczyć na USA...), porządzi praktycznie do końca stulecia. Przez ten czas gruntownie zreformujemy edukację, osiągając jakiś rodzaj "oświeceniowego ideału". Na razie jezuici mają się dobrze. Trzeba stosować metodę małych kroczków.

Szkoła Agronomiczna już jest - prywatnej fundacji księcia, w Puławach. Druga jest niepotrzebna. Co najwyżej, można podrzucić kasy, jak już będzie.

Wzorcowe seminarium duchowne - powiedzmy: w Poznaniu..? Do tego Collegium Nobilium w Warszawie. Z czasem, choć nie od razu, Szkoła Rycerska, też w Warszawie.

W miarę reformowania prywatnej domeny księcia, pod koniec lat 40-tych może się pojawić potrzeba utworzenia jakiejś "Szkoły Pedagogicznej", kształcącej nauczycieli dla "szkół elementarnych" (chłopów, dzieci oficjalistów dworskich, szlachtę zagrodową) - to też raczej prywatną fundacją wypadnie opędzić (gdzieś na Podolu..?).

Równocześnie stopniowa budowa administracji podległej Radzie Nieustającej wymusi powołanie najpierw jakichś kursów "prawa i administracji", a potem - albo reformę obu akademii, albo - powołanie w Warszawie protoplasty KSAP. Zależy, co będzie łatwiejsze.

Na początku lat 50-tych można się spodziewać Szkoły Morskiej (Malbork albo Elbląg, Gdańsk się nie zgodzi na żadne instytucje jakkolwiek kojarzące się z władzą: na pewno nie będzie tam siedziby wojewody - to by w ogóle wojnę wywołało, katolickiego biskupstwa - luterańskiego też nie - czy jakichś "urzędów morskich") oraz jakiejś "Szkoły Handlu i Rzemiosła".

Dekadę później może uda się powołać Szkołę Sztuk Pięknych. Jeśli będzie posiadała wydział aktorski, otwarty także dla kobiet, to rektorem można w ciemno mianować stolnika litewskiego Stanisława Antoniego Poniatowskiego (nie pojedzie do Petersburga, a to zysk sam w sobie...). Urządzi najlepszy dom uciech w Europie. Pielgrzymki będą z Paryża do "warszawskich aktorek" ciągnąć..!

Dopiero kasata jezuitów, na początku lat 70-tych, pozwoli dokończyć budowę systemu: dwie "Szkoły Główne": w Krakowie i w Wilnie. W każdym województwie "szkoła wydziałowa", w każdym powiecie "szkoła podwydziałowa", w każdej parafii "szkoła elementarna" (w dużych parafiach: kilka takich szkół tak, aby do końca XVIII wieku edukację na poziomie podstawowym otrzymała większość populacji męskiej, bez względu na stan).

Równolegle, w podobnym tempie, będą przebiegały reformy:
Kościoła - najpierw jedno wzorcowe seminarium, potem stopniowe obsadzanie jego absolwentami kluczowych pozycji, zagęszczanie sieci parafii, tworzenie stowarzyszeń świeckich i zakonów tercjarskich (dla świeckich: idzie o odbudowę "moralnego kośćca" narodu, ograniczenie pijaństwa i saskiego rozluźnienia obyczajów - co tam w Warszawie robią "u aktorek", tego przynajmniej nie należy głośno roztrząsać w Łucku czy w Toruniu...), na samym końcu, w latach 70-tych: reforma administracyjna i nowe diecezje;

Domen magnackich - wzorując się na modelu wypracowanym przez Czartoryskiego i zatrudniając absolwentów jego Szkoły Agronomicznej, również inni magnaci i bogata szlachta powinna robić to samo: przechodzić na płodozmian i intensywną hodowlę zwierząt, większość wsi likwidując i tworząc w ich miejsce skomasowane folwarki, obrabiane najemną siłą roboczą, a na gorszych i gorzej położonych ziemiach - duże gospodarstwa czynszowe lub domeny leśne; wszyscy czynszownicy powinni być jednocześnie rezerwistami pańskich milicji;

Armii - w duchu "Reichswery": niewielka armia państwowa ma być kadrą dowódczą dla znacznie liczniejszej armii rezerwistów przygotowywanych przez "prywatne" milicje.

Mieszamy się, po indiańsku, do wojen śląskich, czy nie..?

Austriacy są irytujący i prztyczek w nos by im tylko pomógł. Boję się jednak, że jak Prusacy raz zdobędą Śląsk - to już go nie oddadzą. A po co tuczyć gadzinę..? Stary Fryc wielokrotnie ryzykował głową i nikt się nie zdziwi, jeśli ją straci - tym bardziej: na samym początku kariery, gdy mało kto o nim słyszał. Miał jednak równie zdolnego brata. Wykończyć obu..? To już trudniej, choć termin "brandenburski kryzys sukcesyjny" brzmi cudnie...
xxxxf
Od kiedy niby pijak i kobieciarz August Wilhelm był zdolny do czegokolwiek poza upijaniem się i płodzeniem bękartów? Taki władca wpędzi Prusy do grobu.
jkobus
Chodziło mi raczej o księcia Henryka...
xxxxf
August Wilhelm był starszy i to on odziedziczyłby tron po śmierci Fryderyka. Można więc Fryca likwidować bez obaw.
jkobus
Nie ważne kto "miał" dziedziczyć. Ważne, że Hohenzollernowie mają spore "rezerwy dynastyczne" o dużym potencjale. Łącznie jest czterech braci i kilka sióstr - dzieciatych...
xxxxf
Ależ jest ważne, bo Prusy to nie Rosja z tradycją obalania carów. August Wilhelm dostał tytuł następcy tronu (Prinz von Preussen) i nie miał z Henrykiem zbyt dobrych relacji. Nie słuchał go i to też się przeniosło na panowanie syna Augusta, Fryderyka Wilhelma II. Szanse Henryka na wywieranie wpływu na politykę pruską po zgonie Fryderyka II są równe zeru. Najmłodszy zaś z braci, August Ferdynand nie wyróżniał się niczym szczególnym. Ród Hohenzollernów nie ograniczał się do braci i sióstr Fryderyka Wielkiego z potomstwem. Nawet, gdyby RON doprowadził do śmierci ich wszystkich (razem z potomstwem) to i tak Hohenzollernowie nie wygaśliby. Czy jest więc sens próbować? Na marginesie siostry i ich potomstwo się nie liczą, bo one przecież nie miały praw do dziedziczenia korony pruskiej.
jkobus
W sytuacji kryzysowej książę Henryk wsparłby brata. Jego stosunki z Fryderykiem też nie były proste - a przecież go wspierał i był jego "prawą ręką". Chcąc doprowadzić do poważniejszych zaburzeń w berlińskiej polityce uważam, że dobrze byłoby zabić i Fryderyka i Henryka. Na początek.
xxxxf
Pozostaje pytanie na ile król August zasiadając na tronie w Berlinie by z tego wsparcia korzystał, ale to już mniej ważne...
Skoro Fryderyka likwidujemy na polu bitwy to Henryka możemy zlikwidować podczas negocjacji dyplomatycznych (tym się przecież książę Henryk zajmował, a można go zwabić do Warszawy pod tym pretekstem) zadając mu trutkę.
jkobus
Może lepiej nie w Warszawie, a np. w Petersburgu? Poza tym, w czasie wojen śląskich, to raczej dowodził w polu...
Tromp
Fryca można by się pozbyć, najlepiej wraz z dobiciem Prusaków wspólnie przez Sasów i "ochotników". Ładne by to było, honorowe i w ogóle, a przede wszystkim - sensowne.
xxxxf
QUOTE(jkobus @ 14/01/2019, 17:29)
Może lepiej nie w Warszawie, a np. w Petersburgu? Poza tym, w czasie wojen śląskich, to raczej dowodził w polu...
*



A czy ma jakieś to znaczenie? Poza tym Henryk dowodzić zaczął w 1756. August ma też na niego haka, ponieważ Henryk marzył o zdobyciu tronu polskiego. Czartoryski może zaproponować mu pomoc w tym, zwabić do Końskowoli i tam otruć.
jkobus
Henryk dowodził już wcześniej. Najlepiej załatwić obu braci jedną szarżą "ochotników". Tylko czy już podczas I, czy dopiero II wojny śląskiej - i w której bitwie..?
xxxxf
Ja bym sugerował zrobić to pod Małujowicami, kiedy marszałek Kurt Christoph von Schwerin zasugerował Fryderykowi opuszczenie pola bitwy - wtedy można wysłać po prostu "ochotników", aby śledzili Fryderyka i go dopadli.
jkobus
Szczerze pisząc nie znalazłem oczywistej okazji do działania. Zapewne takie były - tylko potrzeba czegoś więcej niż Wikipedii, żeby stosowny moment i miejsce wybrać. Idąc trochę za radą Trompa odłożyłbym to do 1742 roku choćby po to, żeby wojna o sukcesję austriacką zdołała się w pełni rozpalić tak, żeby nos Marii Teresy został przynajmniej trochę utarty. Chotusice 17 maja 1742..?

Nasi "ochotnicy" to będzie pewnie w większości kawaleria i, pod komendą starego von Buddenbrocka będą trzymać prawe skrzydło pruskie - w miejscu, gdzie ma do księcia Leopolda dołączyć sam Fryc. Po odparciu pruskiej szarży byłby dobry moment do działania. Nie idealny - nie ma gwarancji, że cała pruska armia zostanie zniszczona. Ale w miarę dobry...
Tromp
Jeżeli mamy pełną wiedzę, to nie chodzi nawet o utarcie nosa Marysi, a o uwzględnienie interesów sasko-wettyńskich. Z jakichś względów August III wybrał tak, a nie inaczej. Mógł przecież teoretycznie poprzeć MT, nieprawdaż? Miał jednak jakieś powodu ku temu, by uczynić w czasie I wojny śląskiej tak, a nie inaczej. Póki RON jest relatywnie słaba (a wciąż jest), to trzeba uwzględniać cudze interesy w bardzo dużym stopniu. My dziś wiemy, że A3 lepiej wyszedłby na popieraniu MT - ówcześni tego wiedzieć nie mogli i nawet, jeśli uda nam się ich przekonać do naszych racji, to chwilę to potrwa. Poza tym - zmiana stanowiska po szeregu klęsk z bonusem w postaci dodatkowego korpusiku z zaplanowaną zdradą powinno przekonać MT do przekazania jakichś fruktów (kosztem Prus IMO) Saksonii i/lub RON. A może Prusy jako drugie dziedziczne księstwo Wettynów? Co wymagałoby jednak pogromu Prusaków, ale jak głównodowodzącego nagle zabraknie (i wszystko jedno, czy ginie, czy nie - nie ma go i już), a tak z 1/3 armii zmienia stronę, to jest to IMO całkiem prawdopodobne...
orkan
Może ściągnąć Maurycego Saskiego - brata króla do dowdzenia sasko-ronowską armią?
jkobus
W maju 1742 roku cały Śląsk jest w pruskich rękach, a walki toczą się w Czechach i na Morawach. Co więcej - jest to wojna koalicyjna, w której bierze udział, oprócz Prus i Saksonii, także korpus francuski oraz armia bawarska.

Nagła zmiana strony przez Sasów (i polskich "ochotników"), prawdopodobna anihilacja pruskiej armii polowej - tuż przed momentem, gdy OTL Prusacy zawarli separatystyczny pokój - doda ducha Marii Teresie, ale faktycznie - będzie musiała się Augustowi III czymś opłacić.

O tym, żeby likwidować Prusy - nie ma mowy. Nikt nie ma na to sił ani środków, RON z pewnością nie!

W zasadzie to August III może dostać od Marii Teresy to, co sam na Prusakach zdobędzie - Karol Lotaryński będzie miał i tak dość roboty z Francuzami i Bawarczykami i w niczym mu nie pomoże.

Powstaje pytanie, czy Sasi są zdolni do wyparcia Prusaków ze Śląska..? Pruskiej armii polowej nie ma - ale pozostały przecież garnizony, a Prusy udowodniły wówczas wielką zdolność przetrwania nawet w skrajnie niekorzystnych warunkach.

Cokolwiek August III zdobędzie (OTL interesował go Górny Śląsk podobno - ja bym na jego miejscu zaczął jednak od oblężenia Głogowa: żeby odciąć pozostałe pruskie garnizony od Berlina...), będzie to jego osobisty, ewentualnie saski łup. Oddawanie czegokolwiek RON byłoby ryzykowne. Po co budzić niepokój w Petersburgu..?

Ewentualnie ks. Czartoryski, za tak szczęśliwe rady, może dostać coś małego osobiście (hmm... księstwo oławskie po Jakubie Sobieskim..?).
Tromp
A nie ma możliwości wprowadzenia do wojny RON bez wprowadzania RON do wojny? Powiedzmy do Gdańska co jakiś czas przypływałby holenderski albo brytyjski okręt ze złotem na żołd, ale byłyby to środki dla Sasów (oficjalnie), nie dla Polaków. Za te pieniądze w Polsce byłyby werbowane całe pułki piechoty i kawalerii, tworzące powiedzmy coś na kształt drugiego korpusu wojsk saskich (pierwszym byłby wojska niemieckie, własne i najemne).
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.