Alamo - San Jacinto - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Historia powszechna > HISTORIA XIX WIEKU > Narodziny i ekspansja USA
Beukot
Padło z czyjejś klawiatury słowo Alamo i zacząłem się zastanawiać.

Obejrzałem ostatnio film o takim tytule i - abstrahując od jego jakości faktograficznej, której nie jestem w stanie za bardzo ocenić - wydał mi się wizualnie/batalistycznie całkiem niezłym filmem z epoki.

Jednak przy tej okazji zacząłem się zastanawiać nad faktami. Moje jedyne źródło to "Alamo - San Jacinto" wydane w serii HB Bellony. Książka zrobiła na mnie wrażenia krótkiej, ale całkiem przemyślanej. Czy zatem:

- w filmie armia meksykańska została przedstawiona jako niesamowici profesjonaliści vs. amatorzy Crocketta et consortes (a mam wrażenie, że to nie było tak fajnie)
- Santa Anna jest w filmie małym Hilterem, podczas kiedy z książki odniosłem wrażenie znacznie łagodniejsze, człowieka bogatego nie w umiejętności strategiczne ale głównie polityczne
- być może w filmie przeoczyłem, ale Sam Houston był trochę przeciwny zachowaniu "garnizonu" Alamo
Rian
Alamo to czesc mitologii amerykanskiej - wiec sadze, ze film raczej ukazuje to bardziej "mitologiczne" niz historyczne podejscie. Zreszta "Alamo" to produkcja z lat 50 - a wiadomo lata 50 to wojujacy antykomunizm, podnoszenie na duchu, ukazywanie bohaterstwa wlasnego i wrednego przeciwnika itd.
Beukot
QUOTE(Rian @ 28/05/2006, 14:47)
Alamo to czesc mitologii amerykanskiej - wiec sadze, ze film raczej ukazuje to bardziej "mitologiczne" niz historyczne podejscie.

No, nie jest to program Bogusława Wołoszańskiego - nieuczciwie byłoby zreszta od filmu z Hollywood wymagać jakiegoś nadamiru faktografii.
QUOTE(Rian @ 28/05/2006, 14:47)
Zreszta "Alamo" to produkcja z lat 50

Chodziło mi o nieco nowsze Alamo.
ROMELL
Podobnie jak imć Bełkot obejrzyłem kilka tyg. temu tą produkcję. Jak na film o tak małym budżecie i reklamie okazał się wybornym dziełem. Choć jak przyzwyczaili nas już Amerykańce mało ma on wspólnego z prawdą. Po za samym epizodem i autentycznymi osobami (Crokett, Bowie, Travis) zawiera mnóstwo przekłamań...tak sądze po lekturze Alamo-San Jacinto i z recenzji:P
A wracając do filmu to sama końcówka szturmu...majstersztyk!! 5 ostatnich obrońców i zchorowany Jim Bowie oddaje ostatnia salwe...ŚWIETNE
Rian
O Alamo napisano juz wiele - ale byla przeciez jeszcze jedna rzez Teksanczykow - pod Goliad (o tej z kolei nic nie wiem poza tym, ze byla).
ROMELL
A San Jacinto?? W filmie ukazano to jako błyskawiczny szturm (faktycznie trwał tylko 18min) na pozycje Meksykańczyków. Przecież Teksańczykó było ponad 2 razy mniej, byli wyczerpani ciągłym marszem (ucieczką przed Santa Anną) i zdołali pokonać wroga. Na ekranie widzieliśmy jak te niecałe 2000 Meksykańców od razu ucieka wraz z generałem a przecież moim zdaniem odparli by atak.
Sam ostrzał zatrzymał by napastników, oczywiście dochodzą do tego morale obu stron...Houston z okrzykiem za Alamo sprawił, że atakujący nie mieli nic do stracenia. Santa Anna zaś po podzieleniu swych sił miał niezły bajzel w szeregach... ale i tak dziwna rzecz się stała.
Co o tym myślicie??
TimGrayson
Sam sie ciagle zastanawiam dlaczego Santa Anna i jego armia nie mogli sobie poradzic z Tekańczykami - to wbrew logice - regularna, wyposazona armia i takie baty dostawali od Tekasasu potem od Amerykanów (tylko sie cofali w głąb kraju) a wydawało mi się ze była to jedna z lepszych armii w Ameryce Śr i Pd a tu takie coś - ciekawe gdyby amerykanie mieli wieksze siły podbili by pewnie całą Ameryke Śr i Pd - bo z tego co wiem w państwach Ameryki Pd armie były kilka razy mniejsze od Meksykańskiej (w bitwach średnio walczyło kilkaset do kilku tysiecy zołnierzy ;/ ) gdy w europie były to dziesiątki tysiecy smile.gif
Albuera
QUOTE
ciekawe gdyby amerykanie mieli wieksze siły podbili by pewnie całą Ameryke Śr i Pd

Amerykanie jak Polacy, nie lubili wladzy centralnej. Polacy silnych krolow, a Amerykanie silnego centralnego rzadu. Aby miec wielka armie i dlugie kampanie trzeba wysokich podatkow, a na to nie bylo zgody spoleczenstwa.

USA majac malo armie podbijalo Dziki Zachod, Indian, Mexyk, a polska nieliczna armia podbijala Dziki Wschod, Kozakow i Tatarow.
Roznica taka miedzy USA a Polsko ze oni nie mieli liberum veto oraz agresywnych i wielkich sasiadow (Rosja i Niemcy).
Mexyk i Canada nie mogo sie rownac z Niemcami (Prusami) i Rosjo.

kubao
Na San Jacinto Sam Houston uderzył niespodziewanie, ok godziny 16.00 po południu - Meksykanie się tego nie spodziewali. Moim zdaniem gdyby to Santa Ana pierwszy atakował rozniósłby Teksańczyków...
Na San Jacinto dokonał się pogrom wojsk Santa Any, zgineło kilka tysięcy Meksykanów i ok 60 Teksańczyków, ta bitwa przesądziła o kapitulacji meksykańskiego dowódcy...
childeryk
Dla zainteresowanych wklejam link pod którym można zobaczyć zdjęcie misji Alamo zachowanej do dziś. Obecnie stanowi ona atrakcję turystyczną San Antonio.

http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Alamo_TX.jpg


Pozdrawiam.
hubimohi93
film fajny (chodzi mi o ten z 2004 roku)a bitwa pod San Antonio byla w tym filmie dosyc smiesznie przedstawiona.roswscieczeni teksanczycy rozniesli przewazajace sily przeciwnika z taka latwoscia jak to robili nasi husarzy.a ta scena gdzie teksanczycy wyrzynali niemal "bezbronnych juz" meksykanow w tej rzece byla smiechowa.
hubimohi93
Polecam takze film "Sam Hauston-legenda teksasu"
Robi6697
Trzeba przyznać, że w amerykańskim kinie jest masa propagandy wink.gif Te odniesienia do Boga i Ojczyzny wink.gif A co do bitwy pod San Jacinto nie ma się co dziwić, że meksykanie ponieśli klęskę wink.gif Teksańczycy byli żądni zemsty za Alamo, a zaskoczeni Meksykanie po krótkim oporze po prostu uciekli biggrin.gif
Ironside
QUOTE(kubao)
Na San Jacinto dokonał się pogrom wojsk Santa Any, zgineło kilka tysięcy Meksykanów i ok 60 Teksańczyków

Ok. 700 Meksykanów i kilku Teksańczyków. I nie wojsk Santa Any, tylko raptem jednej kolumny.
QUOTE(hubimohi93)
a ta scena gdzie teksanczycy wyrzynali niemal "bezbronnych juz" meksykanow w tej rzece byla smiechowa.

"Śmiechowa"? Współczuję poczucia humoru... Cóż śmiechowego jest w w scenie bezpardonowej rzezi bezbronnych ludzi, zwłaszcza, że takowa rzeczywiście miała miejsce w bitwie na San Jacinto (a nie San Antonio, chyba się komuś coś pomyliło). Teksańczycy wyrżnęli podczas tej "bitwy" kilkuset poddających się żołnierzy meksykańskich i to mimo błagań, krzyków i zaklinań wyższych oficerów z Hustonem na czele.
QUOTE(Robi6697)
A co do bitwy pod San Antonio nie ma się co dziwić, że meksykanie ponieśli klęskę

San Jacinto rolleyes.gif
I wbrew temu co piszesz jest wyjątkowo dziwne, że Teksańczycy wygrali tę bitwę. A tym bardziej dziwne jest, że w ogóle wygrali tę wojnę. Przyczyną klęski Meksykanów był jeden błąd Santa Anny oraz splot wyjątkowo pechowych dla niego okoliczności. Na San Jacinto Huston miał naprzeciw siebie tylko 1/3 całej operującej w Teksasie armii meksykańskiej - i to zdecydowanie tą 1/3 najgorszą jakościowo, niemal samych rekrutów. To był błąd Prezydenta Meksyku - nie dość, że nie poczekał na zwycięską kolumnę Urrei, to jeszcze rozdzielił te siły, które miał pod Alamo i popędził za Hustonem na czele tej zdecydowanie gorszej części. A potem już tylko idiotyczne przypadki, a przede wszystkim ten, że Santa Anna dostał się do niewoli. Z pośród dziesiątek błąkających się po polach wokół pobojowiska Meksykanów patrol teksański zgarnął akurat jego, na dodatek nie mając pojęcia, kto zacz... Schwytany Prezydent kupił życie za pokój z Teksasem. Gdyby nie to przypadkowe wzięcie do niewoli, Santa Anna zapewne dotarłby szczęśliwie do reszty swoich wojsk i na pewno nie powtórzyłby błędów popełnionych pod San Jacinto. Prowadząc dwa razy większą niż w poprzedniej bitwie i zaprawioną w bojach armię zapewne rozniósłby Hustona w kolejnym starciu.

Nie rozumiem też, czemu przedmówcy zżymają się na film "Alamo" z 2004 roku i jego rzekomą niedokładność historyczną. Jak na film hollywoodzki jest to przecież dzieło wyjątkowo dokładne. Obejrzałem je ze trzy razy i nie znalazłem zbyt duże rzeczy, których można by się czepić. Wielkim plusem filmu jest UNIKANIE NIEPOTRZEBNEJ MITOLOGIZACJI. Postacie są przedstawione rzetelnie - Huston to pijak, Travis głupi goguś, Bowie awanturnik. Oddano sprawiedliwość Meksykanom (nie ma przesady w pokazaniu profesjonalizmu meksykańskiej armii, naprawdę była wówczas znakomita), nad Alamo powiewa właściwa flaga, nie uniknięto przykrej dla teksańskiego mitu prawdy o rzezi na San Jacinto. Jedynie postać samego Santa Anny jest karykaturalna i to jedyny znaczący dysonans.
Robi6697
QUOTE
I wbrew temu co piszesz jest wyjątkowo dziwne, że Teksańczycy wygrali tę bitwę. A tym bardziej dziwne jest, że w ogóle wygrali tę wojnę. Przyczyną klęski Meksykanów był jeden błąd Santa Anny oraz splot wyjątkowo pechowych dla niego okoliczności. Na San Jacinto Huston miał naprzeciw siebie tylko 1/3 całej operującej w Teksasie armii meksykańskiej - i to zdecydowanie tą 1/3 najgorszą jakościowo, niemal samych rekrutów. To był błąd Prezydenta Meksyku - nie dość, że nie poczekał na zwycięską kolumnę Urrei, to jeszcze rozdzielił te siły, które miał pod Alamo i popędził za Hustonem na czele tej zdecydowanie gorszej części. A potem już tylko idiotyczne przypadki, a przede wszystkim ten, że Santa Anna dostał się do niewoli. Z pośród dziesiątek błąkających się po polach wokół pobojowiska Meksykanów patrol teksański zgarnął akurat jego, na dodatek nie mając pojęcia, kto zacz... Schwytany Prezydent kupił życie za pokój z Teksasem. Gdyby nie to przypadkowe wzięcie do niewoli, Santa Anna zapewne dotarłby szczęśliwie do reszty swoich wojsk i na pewno nie powtórzyłby błędów popełnionych pod San Jacinto. Prowadząc dwa razy większą niż w poprzedniej bitwie i zaprawioną w bojach armię zapewne rozniósłby Hustona w kolejnym starciu.



Mimo to popełnił błędy fatalne w skutkach i to było przyczyną jego klęski, skąd ta pewność ,że gdyby Santa Anna nie dostał się do niewoli Huston przegrał by kolejną bitwę, może Santa Anna przestraszyłby się i po prostu cofnął, a Teksańczycy zebrali by większe siły wink.gif


QUOTE
"Śmiechowa"? Współczuję poczucia humoru... Cóż śmiechowego jest w w scenie bezpardonowej rzezi bezbronnych ludzi, zwłaszcza, że takowa rzeczywiście miała miejsce w bitwie na San Jacinto (a nie San Antonio, chyba się komuś coś pomyliło). Teksańczycy wyrżnęli podczas tej "bitwy" kilkuset poddających się żołnierzy meksykańskich i to mimo błagań, krzyków i zaklinań wyższych oficerów z Hustonem na czele.


Właśnie chodzi o tą rzeź bezbronnych ludzi w filmie ukazano to tak jakby Meksykanie mimo klęski wycofując się z pola bitwy, a nawet składając broń dali się wyrżnąć do nogi bez stawiania jakiegokolwiek oporu wink.gif i to jest śmiechowe biggrin.gif
hubimohi93
nie chodzilo mi o to ze fajnie wygladala ta rzez meksykanow tylko ze byla smiesznie przedstawiona w filmie w tak "amerykanski" sposob.smiesznie tez wygladala roznica wielkosci armii obu stron.meksykanie (tak wygladalo w fimie) mieli wiecej wojska oraz byli na latwiejszym do obrony terenie.w filmach "Alamo" i "Sam Hauston-legenda teksasu" obie te bitwy byly przedstawione w zupelnie inny sposob.który z tych filmow bardziej odzwierciedlal historyczna prawde? confused1.gif odp.
Beukot
QUOTE(Ironside @ 14/07/2008, 23:15)
(...)nie ma przesady w pokazaniu profesjonalizmu meksykańskiej armii, naprawdę była wówczas znakomita(...)

No więc kiedy mnie się właśnie tak nie wydaje. Do przesady zbiurokratyzowana, rozproszona, obciążona przez masy ludzi z patentami oficerskimi (nie mylić z oficerami) uprawniającymi do pobierania państwowej pensji. Na tle teksańskiej zbieraniny zapewne mogła przeważać uzbrojeniem i (zapewne) dyscypliną w polu, walką w szyku - ale żeby tam od razu znakomita?
hubimohi93
ta wojna mogla byc tez nazwana "wojna dwuch bardzo slabych i nieudolnych nacji".obie strony w porównaniu do panstw europejskich w tamtych czasach
byly nieporownywalne.
Ironside
QUOTE
Na tle teksańskiej zbieraniny zapewne mogła przeważać uzbrojeniem i (zapewne) dyscypliną w polu, walką w szyku - ale żeby tam od razu znakomita?

Uważam, że użyty przeze mnie epitet jest uprawniony. W armii, którą Santa Anna poprowadził przeciwko Teksańczykom armię złożoną w znacznym stopniu z weteranów wojny o niepodległość i walk wewnętrznych. W jej skład wchodziło kilka elitarnych, w pełni zawodowych batalionów oraz świetna kawaleria. Byli to żołnierze dobrze wyszkoleni, nieźle uzbrojeni i przede wszystkim bardzo doświadczeni. W armii było też oczywiście sporo świeżych zaciągów i to właśnie głównie ci nieszczęśnicy zostali zmasakrowani na San Jacinto. No i co do kadry oficerskiej - tutaj również było bardzo wielu doświadczonych dowódców, w tym kilku naprawdę świetnych, jak na przykład niepokonany generał Urrea, który skompromitował pułkownika Fannina pod Goliard. Sam Santa Anna również był niezłym wodzem, tylko po Alamo i Goliard kompletnie zlekceważył przeciwnika.
Także można chyba postawić tezę, którą popierają nawet niektórzy historycy amerykańscy, że ówczesna armia meksykańska była chyba najlepszą na zachodniej półkuli. Zmieniła to dopiero wojna ze Stanami Zjednoczonymi, kiedy to Meksykanom mocno dały się we znaki braki budżetowe. Dość wspomnieć, że jedną z decydujących dla tamtej wojny bitwę pod Buena Vista Zachary Taylor wygrał wyłącznie dzięki świetnej artylerii, ponosząc bardzo ciężkie straty.
QUOTE(hubimohi93)
ta wojna mogla byc tez nazwana "wojna dwuch bardzo slabych i nieudolnych nacji".obie strony w porównaniu do panstw europejskich w tamtych czasach
byly nieporownywalne.

Owszem, zarówno warunki prowadzenia wojny jak i choćby proporcje liczbowe w Europie a nad Rio Grande były nieporównywalne. Ale to jeszcze nie powód, aby mówić o "słabych i nieudolnych nacjach". Ta "słaba" nacja, jaką rzekomo mieli być Meksykanie, najpierw wygrała wojnę o niepodległość, potem stawiła zażarty opór Amerykanom, następnie wyrzuciła precz Francuzów.
Beukot
QUOTE(Ironside @ 15/07/2008, 21:49)
Uważam, że użyty przeze mnie epitet jest uprawniony. W armii, którą Santa Anna poprowadził przeciwko Teksańczykom armię złożoną w znacznym stopniu z weteranów wojny o niepodległość i walk wewnętrznych. (...)

Możesz wskazać jakąś literaturę? Może być po angielsku. (po hiszpańsku to raczej wolałbym nie)
hubimohi93
Tak... Meksyk wywalczył krwawo niepodległość....ale czy to się nie stało w okresie wojen napoleońskich kiedy Hiszpanie byli pod okupacja Francji? Meksykanie wybrali dobry moment na niepodległość-Hiszpania traciła z czasem panowanie nad koloniami np.powstanie Bolivara,albo wojna amer-hiszp. w której Hiszpanie stracili Florydę.(to było nieco później).Hiszpania w XIX wieku nie funkcjonowała tak jak w XVI czy XVII.
Meksykanie nie popisali się także w wojnach z USA-stracili ponad polowe swych ziem.Zostanę jednak przy zdaniu że Meksyk miał różne przykre wypadki w swojej historii.

ich dobre chwile w historii to wygrana wojna o niepodleglosc i wypedzenie francuzow ze swojego kraju....reszta to niepowodzenia......
Stonewall
Drodzy Forumowicze!
Wszystkie osoby zainteresowane morską kartą rewolucji teksaskiej zapraszam do lektury artykułu naszego forumowego kolegi Piechura 27:
http://www.historycy.org/index.php?showtop...=0&#entry473652
Jasra
Bardzo ciekawy temat. Jestem po oglądnięciu "Alamo" z 2004 r. oraz po przeczytaniu serii artykułów z tej oto strony (po angielsku). Chciałam więc odnieść się do paru spraw.

1) Wierność filmu historii - raczej duża (przynajmniej w porównaniu do wersji z 1960). Niektóre wątki przedstawione w skrócie. Film raczej dla znających historię, bo tym nieznającym może być trudno połapać się o co chodzi. Celowe "puszczenie wodzów fantazji" widoczne w scenach, które w końcu nie weszły do filmu, ale można je obejrzeć w dodatkach na DVD. Chodzi o ślub Santa Anny. We właściwym filmie jest tylko scena wejścia do sypialni młodej dziewczyny. W dodatkach przedstawiono ślub, przy czym rolę księdza pełni przebrany pułkownik Batras. Pogłoski o ślubie były faktycznie obecne, natomiast o ewentualnej roli Batrasa nic nie wiemy. Santa Anna był wtedy żonaty, więc jeśli brałby ślub musiałby być on nieważny. Błędem jest też informacja, że żoną Santa Anny była siostra gen. Cosa. Ci dwaj panowie byli spowinowaceni, ale to siostra Santa Anny była żoną Cosa.

Przyczepić się też można do podobieństwa zewnętrznego postaci. O ile główni bohaterowie są z reguły podobni do swoich portretów, to postacie drugoplanowe potraktowane są dość dowolnie. Cos jest zdecydowanie za stary (miał 33 lata), Almonte (to ten, który tłumaczy w scenie egzekucji Crocketta) był naprawdę Metysem i na portretach nie widać żeby nosił hiszpańską bródkę. Seguin jest dość podobny, choć lepiej by było gdyby miał oczy brązowe, a nie szare (przy dzisiejszej technice to chyba podbarwienie nie jest problemem). No, może się czepiam, bo akurat aktorzy grają dobrze.

2)
QUOTE(Ironside @ 14/07/2008, 23:15)
Gdyby nie to przypadkowe wzięcie do niewoli, Santa Anna zapewne dotarłby szczęśliwie do reszty swoich wojsk i na pewno nie powtórzyłby błędów popełnionych pod San Jacinto. Prowadząc dwa razy większą niż w poprzedniej bitwie i zaprawioną w bojach armię zapewne rozniósłby Houstona w kolejnym starciu.


Zgadza się. Przypadek tu odegrał znaczną rolę (w ogóle raczej w historii roli przypadku się nie docenia). Prawdopodobnie Teksańczycy nie wygraliby też wojny gdyby Santa Anna zginął w bitwie lub został stracony. Wtedy Urrea i inni wyruszyliby go pomścić.

3.
QUOTE(Ironside @ 14/07/2008, 23:15)
Wielkim plusem filmu jest UNIKANIE NIEPOTRZEBNEJ MITOLOGIZACJI. Postacie są przedstawione rzetelnie [...] Jedynie postać samego Santa Anny jest karykaturalna i to jedyny znaczący dysonans.

Raczej była to postać dość karykaturalna (jest osobny wątek, więc sprawy nie rozwijam dalej).
Są za to dwie postacie przedstawione wręcz jako idealne i też chyba zgodnie z prawdą. Po stronie obrońców Alamo to kapitan Seguin (wysłany z Alamo po pomoc, z rozkazu Houstona nie wrócił już przed klęską, później walczył pod San Jacinto i wrócił do Alamo pogrzebać towarzyszy broni), a po stronie Meksyku - gen. Castrillon (wielokrotnie bezskutecznie usiłował wpłynąć na Santa Annę by nie podejmował błędnych lub zbrodniczych decyzji).

4) Padło pytanie o Goliad - w filmie akurat nie ma mowy o klęsce pod Goliad (jest jedynie o tym, że dowódca - Fannin nie przyszedł z odsieczą). Obrońcy Goliad skapitulowali i większość z nich (ok 300 ludzi) została stracona z rozkazu Santa Anny. Pod San Jacinto były dwa okrzyki "Remember the Alamo" i "Remember Goliad". Masakra w Goliad była czymś gorszym niż rzeź Alamo, bo dotyczyła zabójstwa osób, od których wcześniej przyjęto kapitulację.
Jasra
Jeśli chodzi o przebieg bitwy pod San Jacinto i wydarzeń po bitwie to znalazłam taki oto link (po angielsku)

http://scholarship.rice.edu/jsp/xml/1911/2...cDelMe.tei.html

Szczególnie ciekawie czyta się
http://scholarship.rice.edu/jsp/xml/1911/2...dex-div1-N1027B

Są to wspomnienia meksykańskiego pułkownika Pedra Delgado. Obejmują okres od 14 kwietnia 1836 r. (kilka dni przed bitwą pod San Jacinto) do 25 kwietnia 1837 r., kiedy to autor wspomnień, wraz z innymi meksykańskimi oficerami został zwolniony z niewoli. Szczególnie zabawna jest końcówka (pozwólcie, że zacytuję):

QUOTE
The ball was intended to commemorate the bloody 21st of April, 1836, on which day so many illustrious Mexicans were immolated. These people had the effrontry to invite to that criminal entertainment General Cos, who, of course, declined.
[...]
However, it so happened that Bacchus inspired them with gentler feelings. There is no evil that does not work some good. We were told that they deliberated at length upon the question of the prisoners, and that they resolved to send a petition to their Government, which was signed even by the ladies, asking it to dispatch us at once or to set us free, as we were eating up their meat and supplies. They added that their destitution was daily increasing, and that they would soon have nothing left for their families, unless the Government granted them prompt relief.
Hallowed be the hour when this petition was inspired! Its result was that we were set free, which happy news reached us on the memorable 25th day of April, 1837.


Najbardziej podoba mi się fragment "signed even by the ladies".

Inny ciekawy link to:

http://www.tamu.edu/ccbn/dewitt/sanjacintolabadie.htm

Chodzi o wspomnienia chirurga - dr Nicholasa Labadie na temat bitwy i wydarzeń po niej następujących.
Kamaz73
Jak zawsze tak i tutaj propaganda ma swe znaczenie. W oficjalnych wydaniach historii USA można poczytać o wszystkim dotyczącym tej bitwy ale o faktycznych powodach buntu nie ma słychu ani widu.
Amerykanie dowodzą iż Alamo i bunt Teksańczyków ( czytaj białych kolonistów z USA) był spowodowany pragnieniem wolności w odniesieniu do centralistycznych zabiegów rządu Meksyku ... tymczasem jak dowodzą słusznie Meksykańczycy ten powód był jedynie forma oficjalnej idealistycznej przykrywki dla czysto gospodarczych celów buntu.
Tymi celami były:
- utrzymanie systemu niewolnictwa ( Meksyk zniósł niewolnictwo w 1829 roku co spowodowało pierwsze protesty wśród białych posiadaczy niewolników w Teksasie)
- zakaz sprowadzania do Meksyku dalszych białych kolonistów nie stosujących się do podstawowych wymagań nakładanych na imigrantów ( uznanie że jest się poddanym Meksyku, prymatu języka hiszpańskiego, wiara katolicka)
Niestety dla Meksykańczyków ostatni zakaz ( jak i inne wymogi prawne Meksyku) były nadal ignorowane przez białych kolonizatorów którzy ostatecznie doprowadzili do rebelii w oparciu o nieformalne wsparcie USA ( coś w stylu tego jak obywatele RON wspierali samozwańców w Rosji).
Pozdrawiam
Filip August
A czy Santa Anna naprawdę powiedział w tedy ,,Cóż znaczy życie żołnierzy wobec życia tych wszystkich kurczaków które dzisiaj zjedliśmy ?,, ?
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.