Zatrudnienie majac dyplom historii sztuki - kliknij, aby przejść na forum
historycy.org > Forum > Historia - pozostałe sekcje > Studiowanie Historii
neil
Witam

Ten temat byl juz poruszany w temacie o historii i archeologii - przyszedl wiec czas na historie sztuki
Coraz powazniej zastanawiam sie czy jest sens studiowac Hs w obecnej sytuacji, znam kilka osob ktore skonczyly ten kierunek i naprawde jest problem zeby znalesc cokolwiek. Odwieczne pytanie czy studiowac co sie lubi czy to co sie oplaca powraca.
Owszem mozna po studiach wyjechac UK, stany czy kanada napewno nie odmowia tylko nie jest pewien czy tam jest az tyle wolnych miejsc dla historykow sztuki zeby przyjeli i "nas"

pozdrawiam
Necrotrup
A co się opłaca? Po czym łatwo znaleźć pracę?
neil
Nie przesadzajmy z tym pesymizmem. Na pewno latwiej znaleźć pracę ludziom z wyksztalceniem inzynierskim czy osobom po filologii angielskiej/niemieckiej. A jak ktos nie bedzie chcial, to jasne, że cale zycie przesiedzi na bezrobotnym...
źrenica.
studiowanie na dwóch kierunkach. to mój plan. nie zamierzam dać się obedrzeć z tego co mnie zachwyca. jeśli trzeba zostanę prawnikiem (to w moim wypadku), nie odmawiajc sobie przy tym kulturoznawstwa, historii sztuki czy archeologi. przecież marzenia są po to, żeby je spełniać. prawda?
Folkatka
I to mi się podoba! Tak naprawdę dziś są takie czasy, że chyba żaden kierunek nie zagwarantuje pracy, a zwłaszcza pracy w zawodzie - (ona jest mitem), dlatego jestem zdania że trzeba studiować to co się lubi, bo inaczej człowiek sie unieszczęśliwi na całe zycie, i w wieku 45 lat będzie wypalonym frustratem sleep.gif
Wbrew pozorom, po hsz mozna robic duzo rzeczy, pod warunkiem, ze będzie się chciało dalej rozwijać. Takie rzeczy, jak rozmaite studia podyplomowe stoją otworem. Różne kursy - np. grafika komputerowa czy dziennikarstwo - moje koleżanki z roku tak zrobiły i dziś pracują w radiu.
Moja rada: nie patrzeć na życie pod kątem pragmatyzmu, bo to może przynieść efekty odwrotne od zamierzonych. Troche wiary w siebie, i dobry pomysł na zycie - i wszystko będzie ok.
Pozdrawiam
Rothar
QUOTE(Folkatka @ 27/06/2006, 0:22)
Tak naprawdę dziś są takie czasy, że chyba żaden kierunek nie zagwarantuje pracy, a zwłaszcza pracy w zawodzie (...) Wbrew pozorom, po hsz mozna robic duzo rzeczy, pod warunkiem, ze będzie się chciało dalej rozwijać. Takie rzeczy, jak rozmaite studia podyplomowe stoją otworem. Różne kursy - np. grafika komputerowa czy dziennikarstwo (...)
*



Akurat wychodząc z takiego założenia to można skończyć równie dobrze filologię tuvalijską, a to co podałaś nie przemawia w sposób szczególny za tym kierunkiem studiów. Biorąc pod uwagę czysty pragmatyzm, to wydziałów gwarantujących większe szanse na pracę w zawodzie po studiach jest dużo (i nie przesadzajmy z tym czarnowidzeniem braku możliwości pracy w zawodzie - takie szanse są).

Należy jednak wyjść z założenia, że wybierając kierunek typu historia sztuki celem musi być poznanie tego, co fascynuje kandydata na takie studia. W przeciwnym wypadku może się to przemienić we wkuwanie nieciekawych dla takiej osoby informacji i tytuł magistra bez pokrycia. Nie wiem, czy to warte jest pięciu lat... przedłużenia młodości? Bo chyba to jest wtedy podstawą działania. Ewentualnie zjawisko owczego pędu.

Co do samego tematu: wychodzę zawsze z założenia, że dla prawdziwych pasjonatów dziedziny zawsze znajdzie się idealne dla nich miejsce, ponieważ takich osób zawsze brakuje i są poszukiwane. Pracodawca takie zacięcie zawsze doceni. Pracodawca nie potrzebuje papierka "studia wyższe", bo na nim nie zarobi. Stąd robienie byle-jakich-studiów, by móc w CV wpisać "wyższe" to IMO strata czasu.

By jednak nie zniechęcać nikogo do studiów (MEN mógłby mieć za złe), to warto poszukać tego co interesuje. Jeśli jest to historia sztuki, to czemu nie? To przynajmniej gwarantuje nawet przy braku pracy po studiach w zawodzie, że będzie można rozwinąć swoje zainteresowania - słowem, sprawi że te kilka lat nie zostanie tylko nadrukiem na świadectwie ukończenia studiów i pozwoli na rozwój samego siebie.

Czego Wam i sobie życzę wink.gif
Necrotrup
Powiedzmy sobie wprost - najlepsza droga do pracy to zawodówka, potem zaocznie technikum, i ewentualnie polibuda, może być też zaocznie. Taka droga daje jednocześnie wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Jeśli nawet nie znajdziesz w Polsce pracy po zawodówce, to najprawdopodobniej jesteś fachowcem poszukiwanym na Zachodzie (murarz, stolarz, hydraulik, frezer...).
syrenka
QUOTE(Rothar @ 27/06/2006, 1:48)
Co do samego tematu: wychodzę zawsze z założenia, że dla prawdziwych pasjonatów dziedziny zawsze znajdzie się idealne dla nich miejsce, ponieważ takich osób zawsze brakuje i są poszukiwane. Pracodawca takie zacięcie zawsze doceni. Pracodawca nie potrzebuje papierka "studia wyższe", bo na nim nie zarobi. Stąd robienie byle-jakich-studiów, by móc w CV wpisać "wyższe" to IMO strata czasu.
*



No nie wiem, Rothar, nie zgodzę się z Tobą. Mądry pracodawca doceni pasję - większość jednak, i to zdecydowana większość, polega nadal na papierkach. Ale zgadzam się z tym, że dla chcącego nic trudnego.

I Necrotrup też ma rację - lepiej teraz skończyć technikum niż babrać się w studiach. Na fachowców jest wzięcie jak nigdy!
Rothar
QUOTE(syrenka @ 27/06/2006, 13:14)
No nie wiem, Rothar, nie zgodzę się z Tobą. Mądry pracodawca doceni pasję - większość jednak, i to zdecydowana większość, polega nadal na papierkach. Ale zgadzam się z tym, że dla chcącego nic trudnego.
*



Z rozmów ze znajomymi wynoszę wrażenie, że pracodawca (niekoniecznie mądry, po prostu realistyczny) patrzy głównie na predyspozycje kandydata i jego motywację (późniejsze szkolenie to w końcu nie problem, liczy się potencjał). Natomiast kwestia papierków to jedynie sfera wymagana. Dokładniej - coś co nie jest warunkiem dostatecznym dostania pracy, ale jednocześnie ich brak często dyskwalifikuje.

Zresztą w chwili obecnej studiuje 50% młodej populacji. Nic dziwnego, że papierek jest pożądany przy staraniu się o większość vacatów. Jednocześnie samo jego posiadanie tak wiele wcale nie zmienia. Bo reszta starających się o pracę z pewnością też się będzie mogła pochwalić tym samym.
Rado
Wszystko zależy od branży- w zawodach "artystycznych" (doliczyłbym dziennikarstwo i kilka temu podobnych) najważniejsze jest portfolio, papierkami można sobie wypchać poduszkę. Z drugiej strony spodziewanie się stanowiska np. kustosza bez odpowiednich "papiórków" to naiwność czystej wody. Z pracą jest tak jak zawsze było- najlepsi znajdą ją bez problemów, reszta może sobie pluć w brodę że nie była najlepsza i szukać. Wadą całego systemu są żałosne stawki płacowe uniwersytetów- dla mnie (też po HS) była to zapora nie do przeskoczenia, która sprawiła że chcąc nie chcąc musiałem zrezygnować z etatu i "przebranżowić" się (jak ktoś woli- "sprzedać"). Patrząc na ostateczny rozrachunek nie narzekam ale rodzaj niesmaki zostaje.
syrenka
Rado - dlaczego zaraz "sprzedać"?? Co jest złego w "przebranżowieniu" się? Przecieżto jedyna metoda, żeby móc jakoś funkcjonować w dzisiejszych czasach! Tylko pogratulować przedsiębiorczości, a nie postawy - "skończyłem takie i takie studia, nie ma dla mnie pracy w zawodzie, wiec ja to chrzanię i w ramach protestu idę na zasiłek, będę czekać aż praca sama do mnie przyjdzie..."(<-- szalenie częsta postawa, która doprowadza mnie do szału)

Gdzies był temat o znaczeniu w Polsce studiów. Bardzo mi się podobało to co napisałeś o "wypychaniu papierami poduszek" smile.gif Studia jednak mało w Polsce znaczą, skoro można mieć dziś dyplom z malowania paznokci... :| A właściwie - uściślijmy - nie świadczą o człowieku - o tym że coś naprawdę potrafi i na tym się zna!
Rado
Syrenka- zatrąci to o pseudofilozofię (na dodatek moją prywatną) ale nie widzę nic złego w określeniu "sprzedać się". Oczywiście nie zmienia to faktu że jakoś tak u nas jest że bycie doktorem czy profesorem to -niezależnie od jakości pracy pana profesora czy pana doktora- powód do chodzenia w glorii natomiast odrzucenie tego i praca po 18 godzin dziennie dla- o zgrozo- pieniędzy to zdrada idei i pójście na łatwiznę smile.gif. Mając do wyboru zmuszanie swojej rodziny do poświęceń w imię idei wybrałem poświęcenie idei dla rodziny i godzę się z wynikającymi z tego osądami. Rzecz wkalkulowana wybór.
Kamila989
Zastanawiam się nad wyborem studiów. Chciałabym studiować historie sztuki, ale obawiam się , że później nie znajdę nigdzie pracy. Jak myślicie? Czy te studia mają jakieś perspektywy? Czy trzeba być jedynie zapalonym wielbicielem sztuki , żeby mieć własną satysfakcję a później pracować w tesco...

edit: połączone tematy.
Arbago
QUOTE
Powiedzmy sobie wprost - najlepsza droga do pracy to zawodówka, potem zaocznie technikum, i ewentualnie polibuda, może być też zaocznie. Taka droga daje jednocześnie wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Jeśli nawet nie znajdziesz w Polsce pracy po zawodówce, to najprawdopodobniej jesteś fachowcem poszukiwanym na Zachodzie (murarz, stolarz, hydraulik, frezer...).


A przy okazji hydraulik po pracy może czytać historyczne naukowe książki i udzielać się na forum Historycy.org.

QUOTE
Rado - dlaczego zaraz "sprzedać"?? Co jest złego w "przebranżowieniu" się? Przecieżto jedyna metoda, żeby móc jakoś funkcjonować w dzisiejszych czasach! Tylko pogratulować przedsiębiorczości, a nie postawy - "skończyłem takie i takie studia, nie ma dla mnie pracy w zawodzie, wiec ja to chrzanię i w ramach protestu idę na zasiłek, będę czekać aż praca sama do mnie przyjdzie..."(<-- szalenie częsta postawa, która doprowadza mnie do szału)


Słuszna prawda. Ja także studiowałem historię (zwykłą, nie sztuki) i w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że chociaż historia mnie fascynuje, to jakoś nie podoba mi się praca jako nauczyciel historii, czy jak wy proponujecie dziennikarz. Najbardziej interesowała mnie archiwistyka. W ciągu studiów zatrudniałem się do pracy w magazynach. Nienawidziłem tej mojej "robolskiej" strony i nienawidziłem wykonywanej pracy. Po pewnym czasie zauważyłem, że osiągam w mojej pracy coraz lepsze rezultaty i w końcu osiągnąłem kierownicze stanowisko. Przebranżowiłem się więc zupełnie, skończyłem odpowiednie kursy i studia podyplomowe i powiem wam, że po historii można nieźle zarabiać, należy tylko nie bać się przebranżowienia i pracy w zawodzie innym, niż wyuczony.

Poza tym archiwistyka, która była moją pasją, ma kilka punktów stycznych z logistyką, czym się obecnie zajmuje.

QUOTE
Studia jednak mało w Polsce znaczą, skoro można mieć dziś dyplom z malowania paznokci... :| A właściwie - uściślijmy - nie świadczą o człowieku - o tym że coś naprawdę potrafi i na tym się zna!


Poza tym na CV obok "wykształcenia", jest także rubryka "doświadczenie zawodowe" i to właśnie na tą rubrykę patrzą pracodawcy podczas przyjmowania do pracy. To się liczy.

QUOTE
Mając do wyboru zmuszanie swojej rodziny do poświęceń w imię idei wybrałem poświęcenie idei dla rodziny i godzę się z wynikającymi z tego osądami. Rzecz wkalkulowana wybór.


Slusznie!

QUOTE
Zastanawiam się nad wyborem studiów. Chciałabym studiować historie sztuki, ale obawiam się , że później nie znajdę nigdzie pracy. Jak myślicie? Czy te studia mają jakieś perspektywy? Czy trzeba być jedynie zapalonym wielbicielem sztuki , żeby mieć własną satysfakcję a później pracować w tesco...


Idź na politechnikę, wykształć się, zarabiaj dobre pieniądze. A kiedy osiągniesz już jako taką stabilizację zapisz się na zaoczne studia historii sztuki, jeżeli Cię to fascynuje.


ewi
Ja również mam pytanie. Będę wdzięczna za odpowiedź ludzi mądrzejszych smile.gif

Studia rozpoczynam w przyszłym roku.
Historia sztuki stała się dla mnie marzeniem. Jeśli chodzi o samo dostanie się, to wydaje mi się, że całkiem możliwym do spełnienia.
Ale ... z moim odwiecznym powołaniem do nauczycielstwa boję się, że jest to zawód po którym trudno znaleźć pracę. Jak wiemy szkół plastycznych - gimnazja, licea, nie jest szczególnie duzo, a szanse zostania na uczelni też nie są alternatywą dla wszystkich.
W zasadzie nie oczekuję, że ktoś mi wybierze na forum drogę życiową, ale byłoby miło gdyby powiedział jaka jest sytuacja na 'naukowym' rynku historii sztuki xD

A. I jeszcze druga sprawa . Jak wygląda zrobienie kursu pedagogicznego dla studentów HS ? Bo specjalizacja nauczycielska sama w sobie raczej nie istnieje
...
Domowik
Zacznę od końca:
QUOTE
I jeszcze druga sprawa . Jak wygląda zrobienie kursu pedagogicznego dla studentów HS ? Bo specjalizacja nauczycielska sama w sobie raczej nie istnieje

Te sprawy zależą od indywidualnych ustaleń na uniwersytecie. Na wielu uczelniach taki kurs jest dobrowolny i płatny.
QUOTE
W zasadzie nie oczekuję, że ktoś mi wybierze na forum drogę życiową, ale byłoby miło gdyby powiedział jaka jest sytuacja na 'naukowym' rynku historii sztuki

Poza wspomnianymi przez Ciebie: karierą naukową (a więc po magisterce studia doktoranckie i załapanie się na etacie uczelnianym jako doktor) i nauczycielską (przy konkurencji ze strony absolwentów edukacja artystycznej historyk sztuki ma najczęściej prawo tylko do nauczania przedmiotu "historia sztuki", który nie jest zbyt często obecny w szkołach), pozostają jeszcze wszelkiego typu placówki związane z kultura (czy to państwowe, czy prywatne). Od muzeów okręgowych począwszy a na prywatnych galeriach sztuki i domach aukcyjnych skończywszy.
A tak naprawdę jak uczy życie po historii sztuki można robić praktycznie wszystko. bardzo wiele zależy od indywidualnych umiejętności i zainteresowań. Plusem tego kierunku jest fakt, iż w przeciwieństwie do innych dyscyplin humanistycznych (politologia, socjologia, historia, etc.) roczniki na historii sztuki są zwykle mniej liczne, a więc przynajmniej w teorii konkurencja po studiach powinna być mniejsza (zakładając, że w danym mieście lub regionie jest o co konkurować...).
ewi
Dziękuję za tak szybką odpowiedź .
Chociaż nie wiem, czy miała być ona dla mnie jakimś pocieszeniem czy wprost przeciwnie ...
no ale- życie jest brutalne, więc to tylko fakty .

Aczkolwiek chyba (mimo wszystko) spróbuję rolleyes.gif
Domowik
QUOTE
Chociaż nie wiem, czy miała być ona dla mnie jakimś pocieszeniem czy wprost przeciwnie ...

Ani jedno ani drugie, miała być informacją z tzw. pierwszej ręki, czyli od historyka sztuki smile.gif
QUOTE
no ale- życie jest brutalne, więc to tylko fakty .

Na to jakie będzie nasze życie mamy bardzo duży wpływ własnymi działaniami.
QUOTE
Aczkolwiek chyba (mimo wszystko) spróbuję

Tak trzymać! happy.gif
ewi
Spróbuję trzymać smile.gif
Nie damy zniszczyć pasji bezrobociu xD
Domowik
QUOTE
studiuje na 2. roku archeologie na 1. historie po lic. chce z archeologii zaczac dodtakowo jeszcze historię sztuuki jako 3. kierunek co jest mozliwe do zrealizowania.

A można wiedzieć gdzie chciałabyś zacząć historię sztuki?
QUOTE
Mieszkam w Szczecinie. Mimo mojego zapału do nauki przeraża mnie wizja bezrobocia.
I słusznie. Nauka to nie wszystko. Bardzo ważne jest zdobycie doświadczenia zawodowego ( i znajomości w danej branży!) z dziedziny, która Cie najbardziej interesuje. Warto też nie zapominać o językach obcych. Z perspektywy czasu stwierdzam, że opanowania dodatkowego języka czy zrobienie praktyk w jakiejś znaczącej instytucji koniec końców okazuje się bardziej przydatne niż drugi (lub nawet trzeci) kierunek.
QUOTE
Gdzie po historii sztuki mogłabym znaleźć pracę poza uczelnią oraz co w moim wykształceniu muszę uzupełnić by zająć się koserwacją zabytków oraz czy hjest to dobry wybór ścieżki zawodowej?

Prócz uczelni to historykowi stosunkowo najłatwiej zaczepić się w szkole lub na jakiejś posadce muzealnej. Z tego co się orientuję jest dosyć duże zapotrzebowanie na historyków archiwistów.
Aby z kolei zająć się na poważnie konserwacją zabytków musisz po prostu...ukończyć konserwację zabytków. To bardzo wymagające studia, ale ukończenie dobrej specjalizacji pozwala wykonywać naprawdę ciekawą pracę. Najlepsza konserwacja w Polsce (a jednocześnie uznawana za jedną z najlepszych w Europie) jest na UMK w Toruniu.
To jest wersja pozbawiona grafik. Jeżeli chcesz przejść do głównego forum kliknij tutaj.