Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Kontakty obywatela z urzędami pracy
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
karolz77
Dziś zaliczyłem już entą wizytę w swoim życiu w Miejskim Urzędzie Pracy (nazywanymi przez jednego z naszych userów Urzędami Bezrobocia) i głowie się po co one istnieją, zwłaszcza w takiej formie. Dla Ewidencji Bezrobocia?

Chodzę tam na te wizyty co mniej więcej dwa miesiące, żeby dowiedzieć się, że nie ma dla mnie pracy. Jak praca jest to i tak pojawia się w necie i kto pierwszy ten lepszy. Więc nie wiem, po co się tam fatygować. wink.gif Jedyny plus to ubezpieczenie.

Co o tym sądzicie? Potrzebne czy nie? Jakie macie doświadczenia związane z tymi instytucjami?

Pozdrawiam Karol
MGora78
Moje doświadczenie z UP jest takie, że w czasie studiów zaocznych zakończyłem działalność mojej firmy i postanowiłem się zarejestrować jako bezrobotny ze względu na ubezpieczenie (nie chciałem żadnego zasiłku), gdyż miałem pracę jedynie na umowę-zlecenie.
Ilość dokumentów jakie zażądała ode mnie Pani w okienku (wtedy były konieczne zaświadczenia) skutecznie zniechęciła mnie do podjęcia próby rejestracji wink.gif

Wiem jednak, że sporo z moich znajomych skorzystało z funduszy wypłacanych przez UP na założenie działalności.
rsk1990
UP to dla mnie nieporozumienie nie wiem jak w innych miastach ale w Bolesławcu mnie załatwili miałem prace na czarno(ciężko o coś z umową, żeby zarobić więcej niż 1000zł) zarabiałem prawie 3koła i znaleźli mi pracę gdzieś na budowie zanim z gościem od tej budowy się spotkałem i miał już komplet ludzi było za późno i 3 miesiące teraz bez ubezpieczenia a do tego bez mojej roboty na czarno bo się szef wk#$%ił, że za często potrzebuję wolne i teraz jestem na bezrobociu super normalnie. Mi się wydaje, że każdy powinien być ubezpieczony a nie jakieś UPeki bo jak ktoś nie będzie chciał pracować to UP nic nie da. W sumie jak by pracodawce nie kosztowało aż tyle zatrudnienie pracownika to i by nikt na czarno nie śmigał.



Jestem trochę w stanie "błogosławionym" i może chaotycznie to napisałem:)
mariuniu
Moim skromnym zdaniem powinna panować pełna konkurencja między UP a prywatnymi instytucjami rynku pracy o środki z Funduszu Pracy dla poprawy efektywności wydawanych środków.
mobydick1z
A jaką pracę może zaproponować UP dla wykształciucha? Sprzątanie ulic? Śmieszne sad.gif Lepiej szukać pracy samodzielnie.
wysoki
Witam.
Moje doświadczenie to np. 1 prawie pusta tablica z ogłoszeniami dla "zwykłych" obywateli i 2 zapchane dla osób z orzeczoną niepełnosprawnością.
3 razy byłem bezrobotnym i za każdym razem pracę znajdowałem sam. Urząd znalazł mi ją raz. Za 3,2 zł netto na godzinę. Kiedy wróciłem z rozmowy o pracę do urzędu i podałem przyczynę nie zgodzenia się przeze mnie na tę jakże wspaniałą ofertę pani pozbawiła mnie natychmiast statusu bezrobotnego. Na moją uwagę, że w rozdawanej przez urząd broszurce "Prawa i obowiązki bezrobotnego" jest wyraźnie napisane, iż mam prawo odmówić bez żadnych konsekwencji oferty pracy jeśli płaca będzie niższa niż najniższa krajowa, pani odpowiedziała, że ją to nie interesuje. Więc musiałem się udać do kierowniczki, która zadała sobie trud sprawdzenia czy mówię prawdę (dzwoniąc do pracodawcy) i przeprosiła za zaistniałą sytuację przywracając status.
Ach, przypomniałem sobie jeszcze swoją pierwszą rejestrację ponad 10 lat temu smile.gif .
W moim mieście zamykali parę zakładów i kolejki były naprawdę spore. Przyszedłem o 7.30 i byłem 250-ty. W sumie było nas ok. 400 osób, bo reszta zrezygnowała. Do godz. 12-tej zarejestrowano ok. 150, zaczęliśmy się martwić, ile jeszcze zdążą do 14.45. I wtedy znajomy z kolejki przypomniał, że przecież dyrektor dzień wcześniej udzielił wywiadu, w którym obiecywał zaniepokojonej prasie, że wszyscy którzy przyjdą danego dnia będą tego dnia zarejestrowani (szły wybory smile.gif ). Wybraliśmy komisję, udaliśmy się do p. dyrektora. P. dyrektor wysłuchał i udał się do pań rejestrujących z informacją, że nie wyjdą dziś do domu, póki wszystkich nie zarejestrują. Wszedłem za pół godziny smile.gif .

Chris_w
QUOTE
Wszedłem za pół godziny.

Przy takiej motywacji jakiej dostały to nic dziwnego biggrin.gif
Ja osobiście mam słabe doświadczenia z UP - jakoś pod koniec studiowania poszedłem zarejestrować "bezrobocie" ale podpisałem liste tylko raz albo wcale - potem znalazłem pracę, zmieniałem pracę kilka razy - zawsze bez udziału UP. mam nawet podejrzenia (wynikające z obserwacji w mojej dużej firmie) że do UP zgłasza się zapotrzebowanie tylko na najgorsze stanowiska.
karolz77
A próbowaliście szukać pracy przez agencje pośrednictwa czy firmy headhunterskie? Jakie tu są efekty?
glasgower
QUOTE(karolz77 @ 24/10/2011, 15:30)
Co o tym sądzicie? Potrzebne czy nie?
*



Jak najbardziej potrzebne. Dają zatrudnienie zatrudnionym w nich smile.gif
glasgower
W "moim" urzędzie pracy na tablicy ogłoszeń o miejscach pracy wisiały swego czasu wycinki z Wyborczej, Rzeczpospolitej itp. o konkursach na dyrektorów, prezesów, kierowników.
karolz77
Wkleję tutaj artykuł ze szczecińskiej GW, który dobrze pokazuje jak wygląda pośrednictwo pracy w Polsce, które raczej jest zastępowane doradztwem zawodowym. To pokazuje, że trzeba szukać pracy samemu, nie licząc na pomoc różnorakich instytucji.

QUOTE
Kilkuset bezrobotnych obejrzało wczoraj eleganckie wnętrza hotelu Radisson BLU. Odbywała się tam giełda pracy dla niepełnosprawnych i osób w wieku 45+. Mało kto wychodził uśmiechnięty, bo ofert pracy jak na lekarstwo...

- To jest jakaś parodia. Szukam jakiejkolwiek pracy, byle na umowę, a tu nic takiego nie ma - irytował się Józef Maciak, odchodząc od jednego z boksów. - Mam 54 lata. Ostatnio pracowałem jako inkasent-ochroniarz na targowisku Rol-Hurt. W styczniu były redukcje, straciłem robotę. Myślałem, że tutaj coś znajdę. Może być budowa, może być pomoc w kuchni. Chodzę od jednego stanowiska do drugiego. Nikt nie chce mojego CV! Tylko doradzają, informują - mówił rozgoryczony.

To były właściwie dwie giełdy pracy, podsumowujące dwa projekty realizowane przez Północną Izbę Gospodarczą, Wojewódzki Zakład Doskonalenia Zawodowego oraz Stowarzyszenie Aktywność Bez Barier. Pierwszy wystartował w 2009 r., nazywa się "45+ nowe kwalifikacje, nowe perspektywy", drugi (rozpoczęty w styczniu br.) - "Kompleksowe rozwiązywanie problemów osób niepełnosprawnych". Oba przedsięwzięcia zostały dofinansowane ze środków unijnych, EFS Kapitał Ludzki. PIG, WZDZ i SABB stanęły do konkursów ogłoszonych przez Wojewódzki Urząd Pracy. Tylko na program dotyczący niepełnosprawnych dostały 850 tys. zł.

Co zrobiono za te pieniądze? Warsztaty, spotkania informacyjne, szkolenia, konsultacje indywidualne, zajęcia grupowe z prawnikiem, zajęcia z doradcami zawodowymi, indywidualne sesje z psychologiem - czytamy na stronie internetowej projektu. Tematy warsztatów? Np. "Aktywne formy przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu", "Radzenie sobie ze stresem i wypaleniem zawodowym", "Aspekty prawne i możliwości zatrudniania osób niepełnosprawnych". Program dla bezrobotnych 45+ obejmował szkolenia, warsztaty, kursy. Giełda pracy była niejako podsumowaniem.

Ci, którzy przyszli do Radissona (organizatorzy tłumaczyli, że o wyborze miejsca zdecydowała lokalizacja w centrum Szczecina, brak barier architektonicznych, miejsca parkingowe) w poszukiwaniu zatrudnienia, mogli czuć się rozczarowani. Większość z 23 stoisk w sali Vivaldi zajmowały instytucje (Powiatowy Urząd Pracy Szczecin, PUP Police, MOPR, PFRON) oraz agencje pośrednictwa pracy.

Żadnej oferty nie było dla Tomasza Rabińskiego (38 lat, poruszający się na wózku, absolwent prawa na US).

- Kilka lat pracowałem w kancelarii prawnej, później uczestniczyłem w ciekawym projekcie centrum telepracy, zorganizowanym przez Zachodniopomorską Szkołę Biznesu. Ale projekt się skończył. I nikt nie miał pomysłu, co dalej - opowiadał Tomek. - Dlatego założyłem Fundację Niezależnego Życia Osób Niepełnosprawnych Hussar. Chciałbym stworzyć w Szczecinie miejsce, gdzie niepełnosprawni mogliby się rozwijać, aktywizować zawodowo. Szukam firm, instytucji, które pomogą. I jednocześnie szukam pracy. Oferty? Kazali mi się zarejestrować i czekać.

Giełdę odwiedziło kilkaset osób. Próbowaliśmy ustalić, ile otrzymało konkretną propozycję zatrudnienia? Organizatorzy nie byli w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Dociekaliśmy, ilu uczestników projektów znalazło pracę po kursach i warsztatach.

- Z 210 zrekrutowanych w projekcie "45+" mam około 20 "potwierdzonych" zatrudnionych - poinformowała Magdalena Dziedzicka, doradca zawodowy z WZDZ. - To są osoby, które np. skończyły kurs spawania czy 160-godzinny kurs na kucharza, zakończony egzaminem czeladniczym. Państwowym. Jakie były "liczbowe" cele projektu? Założyliśmy, że pracę znajdzie 30 osób.

Jaki "próg" przyjęto w programie dotyczącym niepełnosprawnych?

- Nie było takiego założenia: tyle a tyle osób musi znaleźć pracę. Liczby dotyczyły uczestników warsztatów - tłumaczy Mariusz Woźniak z PIG.

Cel projektu? - Pokazanie przedsiębiorcom, że niepełnosprawny jest pełnosprawny w pracy. Skojarzenie pracodawców z pracownikami.

Zaktywizowanie niepełnosprawnych, po prostu zmobilizowanie do wyjścia z domu - wyjaśnia Woźniak.

Zauważamy, że na giełdzie pracy nie ma pracodawców.

- Są. Na przykład producent cukierków Nord, firma Alkon - słyszymy krótką wyliczankę.

Producent słodyczy być może będzie miał jakieś etaty od stycznia. Alkon szuka pracowników ochrony, nie na umowy o pracę, za marne stawki.

- Trudno rozwiązać problemy niepełnosprawnych, bezrobotnych jedną giełdą, jednym projektem - kończy Woźniak.

W Zachodniopomorskiem zarejestrowanych jest już ponad 100 tys. bezrobotnych (ponad 80 proc. bez prawa do zasiłku). Tylko w Szczecinie jest prawie 17 tys. ludzi bez pracy. Niepełnosprawnych zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy jest ponad 500. W stolicy regionu - ok. stu.

KOMENTARZ

Tomasz Maciejewski

Przez półtorej godziny obserwowałem tych, którzy wczoraj "błąkali się" po sali na parterze Radissona. Tak, błąkali się. Bezradni, zawstydzeni, poirytowani. Bo choć przy stoiskach siedziały sympatyczne panie, to swoim rozmówcom miały niewiele do zaoferowania. Tylko ulotki, informatory i... kruche ciasteczka. Jeśli tak wygląda podsumowanie dwóch dużych projektów, na które Wojewódzki Urząd Pracy, a właściwie Unia Europejska wyłożyła po kilkaset tysięcy złotych, to nasuwa się pytanie, jak wyglądały szkolenia, kursy, konsultacje organizowane dla tych samych bezrobotnych? Nie wątpię, że zajęcia były ciekawe i prowadzone przez fachowców (dobrze opłacanych). Ale ich uczestnicy pewnie byli tak samo zagubieni i bezradni jak na wczorajszej giełdzie. A dziś nadal są bez pracy.




A tutaj artykuł alternatywny o tym samym wydarzeniu, ale zupełnie inaczej opisujący tą giełdę.

QUOTE
"Sukces giełdy pracy

Ponad dwudziestu wystawców, setki ofert pracy i tłum zainteresowanych – tak wyglądały Giełda Pracy dla Osób Niepełnosprawnych oraz Giełda Pracy 45+ zorganizowane 27 października 2011 roku w Hotelu Radisson w Szczecinie przez Północną Izbę Gospodarczą. Uczestnicy mieli okazję zapoznać się z ofertami pracy, szkoleń, kursów i warsztatów. Konsultacje ze specjalistami od kadr i rekrutacji, pozwoliły bezrobotnym znaleźć odpowiedź na dręczące ich pytania, rozwiać wątpliwości i uzyskać praktyczne porady. Większość z nich znalazła się w bazach danych agencji pracy, co znacznie ułatwi im znalezienie posady. Niektórym udało się ją znaleźć już na miejscu.

Giełdy były okazją do tego, by dać się poznać bliżej pracodawcom szukającym osób niepełnosprawnych gotowych do podjęcia zatrudnienia a także doświadczonych i wykwalifikowanych pracowników po 45 roku życia. Konsultacje z ekspertami pomogły bezrobotnym uzyskać również przydatne informacje na temat zachodniopomorskiego rynku pracy. – Dowiedziałam się, w jakich sektorach mogę szukać zatrudnienia. I jak uświadomić potencjalnym pracodawcom, że mój wiek i doświadczenie nie są wadą, a zaletą – mówiła pani Barbara, 47-latka, która pracy szuka od prawie dwóch lat.

Podczas giełd zaprezentowali się przedsiębiorcy oraz agencje pośrednictwa pracy. Wśród firm i instytucji, które wystawiły swoje oferty były: Wojewódzki Zakład Doskonalenia Zawodowego, Powiatowy Urząd Pracy w Policach, Powiatowy Urząd Pracy w Szczecinie, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Szczecinie, Millenium Leasing, Indeks Sp. J., LSJ Agencja Pracy, Biuro Doradztwa Personalnego Unikadr, Kancelaria Konsultingowa Art of Business, Stowarzyszenie PION, Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło Terenowe w Policach, Stargardzka Szkoła Wyższa Stargardinum, Zakład Ortopedyczny Ortofach, CLAR System S.A, Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Alkon Security, Hunters Sp. z o.o. i inni. Wszyscy byli bardzo zadowoleni z uczestnictwa w tym wydarzeniu. – Podobne inicjatywy nie odbywają się często, a ilość zainteresowanych najlepiej pokazuje jak bardzo są potrzebne. Przez pierwsze dwie godziny nasze stoisko odwiedziło kilkadziesiąt osób. Pytają czy jest praca. Mają doświadczenie i powinni uczyć młodych ludzi, którym w pracy brakuje mentorów przekazujących wiedzę. Zdarzają się pracodawcy, którzy chcą zatrudnić osoby starsze, ale są to zazwyczaj pracodawcy zagraniczni, dlatego projekty takie jak ten, mają szansę zmienić mentalność polskich przedsiębiorców i właścicieli firm – mówiła Kamila Przybyszewska z Biura Doradztwa Personalnego Unikadr.

Giełdy były dla bezrobotnych świetną okazją do przedstawienia swoich kwalifikacji, pozostawienia CV i bezpośredniego kontaktu z potencjalnym pracodawcą. Bezrobotni, którzy chcieli uzyskać jak najwięcej informacji, mogli je znaleźć nie tylko u ekspertów, którzy pojawili się na giełdach, lecz również w szeregu materiałów promocyjnych przygotowanych przez organizatorów. Broszury, foldery i katalogi znikały ze stolików z każdą godziną. – Nie minęła jeszcze nawet połowa giełdy, a nam zabrakło już materiałów informacyjnych, których przygotowaliśmy naprawdę dużo – mówił Dawid Ratajczyk, z Agencji Pracy LSJ. – Kilka osób z miejsca dostało pracę, bo okazało się że idealnie spełniają kryteria wyznaczone przez naszych klientów – dodaje Ratajczyk.
Znalezienie pracy, nawiązanie kontaktu z osobami ją oferującymi, zrozumienie zasad funkcjonowania rynku i poruszania się na nim – to najczęściej wymieniane przez bezrobotnych korzyści z wzięcia udziału w giełdach pracy. Ilość przygotowanych przez wystawców ofert i ich dopasowanie do profilu odwiedzających, pozwoliły się im poczuć wartościowymi i potrzebnymi. – Gdy bezskutecznie szukasz pracy przez długi czas, zaczynasz myśleć, że być może jest z tobą coś nie tak. Momentami traciłem nadzieję i myślałem, że pozostaje mi już tylko się poddać. Miło jest odzyskać wiarę w siebie i zobaczyć, że nie stałem się niewidzialnym obywatelem. Co więcej, komuś jestem nawet potrzebny – mówił Pan Janusz, który znalazł podczas Giełdy pracę w produkcji."
glasgower
QUOTE(wysoki @ 24/10/2011, 20:30)
(...) Kiedy wróciłem z rozmowy o pracę do urzędu i podałem przyczynę nie zgodzenia się przeze mnie na tę jakże wspaniałą ofertę pani pozbawiła mnie natychmiast statusu bezrobotnego. Na moją uwagę, że w rozdawanej przez urząd broszurce "Prawa i obowiązki bezrobotnego" jest wyraźnie napisane, iż mam prawo odmówić bez żadnych konsekwencji oferty pracy jeśli płaca będzie niższa niż najniższa krajowa, pani odpowiedziała, że ją to nie interesuje. Więc musiałem się udać do kierowniczki, która zadała sobie trud sprawdzenia czy mówię prawdę (dzwoniąc do pracodawcy) i przeprosiła za zaistniałą sytuację przywracając status.
*



Tym samym ta pierwsza winna wylecieć z roboty za nieznajomość prawa albo przekroczenie uprawnień. No, ale u nas urzędas jest nietykalny.
alcesalces1
QUOTE(karolz77 @ 24/10/2011, 16:30)
Dziś zaliczyłem już entą wizytę w swoim życiu w Miejskim Urzędzie Pracy (nazywanymi przez jednego z naszych userów Urzędami Bezrobocia) i głowie się po co one istnieją, zwłaszcza w takiej formie. Dla Ewidencji Bezrobocia?

Chodzę tam na te wizyty co mniej więcej dwa miesiące, żeby dowiedzieć się, że nie ma dla mnie pracy. Jak praca jest to i tak pojawia się w necie i kto pierwszy ten lepszy. Więc nie wiem, po co się tam fatygować. wink.gif  Jedyny plus to ubezpieczenie.

Co o tym sądzicie? Potrzebne czy nie? Jakie macie doświadczenia związane z tymi instytucjami?

Pozdrawiam Karol
*


Urzędy Bezrobocia służą głównie do rejestrowania bezrobocia, wypłacania zasiłków, opłacania składek na ubezpieczenie. Większość szkoleń nie pomaga w znalezieniu pracy.
Generalnie sam sobie już odpowiedziałeś, po co się tam fatygować.
Puchciński
Lubię sobie psioczyć na UP, bo za stanie w kolejce przez cały dzień powinno się ludziom płacić - system jest koszmarny, a przecież wystarczyłoby zrobić proste numerki jak na poczcie (z "przechodzeniem" na nast. dzień) i wszystko by się usystematyzowało.

Niemniej jeśli się zastanowić, to do UP poszedłem po raz pierwszy bo musiałem, a po krótkim czasie dostałem telefon, że istnieje możliwość odbycia stażu - z braku laku plus tego, że była zima, a ja miałem już dość pracy na dworze na czarno, przyjąłem ofertę na półroczny staż.

A po dwóch miesiącach pracy kierownik proponował mi etat. Niestety wiedziałem, że tam nie zostanę, ale nawet namawiali mnie, bym zmienił zdanie.
Więc teoretycznie UP pomógł mi znaleźć pracę - choć nieco pośrednio. Wtedy jej nie przyjąłem, bo byłem młody i głupi i postanowiłem wyjechać za dziewczyną do Warszawy, pełen optymizmu, że "coś się znajdzie". Wyszło dobrze, wręcz dużo lepiej niż gdybym został w Lublinie, ale dziś bym ofertę przyjmował bez mrugnięcia okiem (powiedzmy, że jestem dziś lżejszy o sporą dawkę optymizmu tongue.gif).
karolz77
A ten staż miałeś w budżetówce czy u prywaciarza? Ja już mam ze sobą 2 staże z UP - jeden roczny, zaś drugi niecały półroczny w budżetówkach i za drugim razem byłem bliski przejścia na etat ale niestety nie udało się bo mimo starań kierownika góra nie widziała potrzeby dodatkowego etatu dla tej komórki.
Może gdybym skończył studia ze 2-3 lata wcześniej pewnie nie byłoby takich problemów, sam opiekun mojego pierwszego stażu powiedział, że się spóźniłem.
mariuniu
Nie byłem nigdy na stażu , jednak z opinii wiem ,ze faktycznie po nim trudno kontynuować pracę na etacie . Życzę powodzenia.
karolz77
Dlatego prawdopodobnie już się na staż nie wybiorę, choć jako tzw. niepełnosprawny poszukujący pracy mam taką możliwość. Chyba, że będzie jakaś szansa na zostanie, to wtedy się zastanowię. A w budżetówce to praktycznie niemożliwe w tej chwili. Z osób, których znam to udało się to chyba tylko koleżance, która pracuje w wojewódzkiej bibliotece - notabene najlepsza studentka ode mnie z roku, spec od RON Zrezygnowała ona ze studiów doktoranckich ponieważ nie było pewności czy potem dostanie etat w zakładzie.
mariuniu
QUOTE(karolz77 @ 4/11/2011, 8:49)
Dlatego prawdopodobnie już się na staż nie wybiorę, choć jako tzw. niepełnosprawny poszukujący pracy mam taką możliwość. Chyba, że będzie jakaś szansa na zostanie, to wtedy się zastanowię.
*


Powiedz mi jaką ,, uprawiasz dziedzinę " i jakie są perspektywy . Z autopsji powiem Ci ,ze zrezygnowałem z pracy w szkole stanowisko tylko administracyjne( specj. od pozyskiwania funduszy europejskich)i staram się o pracę w Starostwie. Zaryzykowałem i liczę na wpływowych kolegów ,ze pomogą. Nikt mi nie chce uwierzyć ,że sam odszedłem w terenie gdzie o pracą bardzo trudno . Ale tak było. A cha ,etat został zlikwidowany.
karolz77
Z wykształcenia jestem historykiem, staże miałem w instytucjach archiwalnych. Chciałbym robić w tej branży. Perspektywy są tutaj kiepskie ale nie można się zamykać tylko na tą dziedzinę, trzeba szukać też gdzie indziej, choćby jako zwykły biuralista. Zresztą Einstein też ponoć zaczynał w biurze. wink.gif

Stosunkowo łatwo mógłbym znaleźć tzw. telepracę czy pracę zdalną jako analityk zasobów internetowych lub wprowadzacz danych bo takie firmy hurtowo zatrudniają ludzi z orzeczeniem o niepełnosprawności lecz nie bardzo chce się zamykać z pracą w domu. Całkiem możliwe jednak, że z braku laku tak zrobię od nowego roku.

QUOTE
Zaryzykowałem i liczę na wpływowych kolegów ,ze pomogą.


Powodzenia. Bez znajomości to ciężko, choć z moich obserwacji wynika dziś nastały takie czasy, że te znajomości muszą być naprawdę bliskie i "wysokie", żeby mogły coś dać konkretnego.
Puchciński
W budżetówce - na Uniwersytecie Medycznym w LBN, stanowisko administracyjne (dokładniej to pani z dziekanatu tongue.gif). Fajna praca, zwłaszcza, że pracowałem w dziekanacie farmacji, więc prawie same studentki, a że im dalej na wschód, tym ładniejsze dziewczyny... biggrin.gif

No chwaliłem sobie wink.gif.
karolz77
QUOTE(Puchciński @ 4/11/2011, 16:35)
W budżetówce - na Uniwersytecie Medycznym w LBN, stanowisko administracyjne (dokładniej to pani z dziekanatu tongue.gif). Fajna praca, zwłaszcza, że pracowałem w dziekanacie farmacji, więc prawie same studentki, a że im dalej na wschód, tym ładniejsze dziewczyny... biggrin.gif

No chwaliłem sobie wink.gif.
*



Świetna robota, ja bym minuty się nie zastanawiał. wink.gif
mariuniu
Żle się dzieje z funduszem pracy ,środki zmniejszono o połowę?
http://wpolityce.pl/wydarzenia/17883-kocha...-kadencji-tuska
karolz77
Artykuł o problemie UP.

http://www.uwazamrze.pl/artykul/724046,101...ozorowanej.html
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org