Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: White Flight
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
horst
White Flight to, najprościej rzecz biorąc, masowe przenosiny białej ludności wielkich amerykańskich miast na przedmieścia. White Flight przybrał gigantyczne rozmiary szczególnie w miastach Wschodniego Wybrzeża. Zapoczątkowany w latach 50-tych (w większości starych miast jest to szczytowy punkt rozwoju demograficznego), apogeum osiągnął na początku lat 70-tych.

Wraz z ucieczką białych na przedmieścia, centra miast podupadały - najgorszym tego przykładem jest Detroit, w którym całe kwartały budynków są całkowicie zdewastowane, pełne "one-dollar-houses" (domów, których właściciele oddają je za symbolicznego dolara, by tylko nie płacić podatku od nieruchomości) a w przepięknym teatrze urządzono... parking. Upadek centrów miast jest ściśle związany z odpływem kapitału, poniżej mapka dochodów w aglomeracji Detroit:

user posted image

Dla przykładu, zmiany ludności kilku miast przemysłowych na przestrzeni XX wieku.

Cleveland:
1900 - 381,768
1950 - 914,808 (maksimum w historii)
1970 - 750,903
1990 - 505,616
2010 - 478,403

Pittsburgh:
1900 - 321,616
1950 - 676,806
1970 - 520,117
1990 - 369,879
2010 - 309,602

Detroit (miasto / aglomeracja):
1900 - 285,704 / 542,452
1950 - 1,849,568 / 3,219,256
1970 - 1,514,063 / 4,490,902
1990 - 1,027,974 / 4,266,654
2010 - 910,920 / 4,403,437


Naturalnie, przyczyna White Flight nie jest tylko rasowa - biali tworzyli (i nadal tworzą) klasę średnią Amerykanów, która skorzystała jedynie z warunków stworzonych przez plan Eisenhowera (rozwój sieci autostrad oraz skierowanie sił produkcyjnych z przemysłu zbrojeniowego na przemysł motoryzacyjny) i wyniosła się z centrów miast do idyllicznych domków z trawnikiem na przedmieściach. Takie coś dzisiaj dzieje się w Polsce, a szczególnie niepokojące rozmiary przybrało na Górnym Śląsku (przede wszystkim w Bytomiu, Gliwicach i Katowicach). Jak powstrzymać odpływ klasy średniej? Czy nie ma alternatywy dla przedmieść?
Baszybuzuk
Polska rzeczywistość jest jednak inna - z braku autostrad i gorszej mobilności ludności (nawet klasy średniej, a bardziej chyba aspirującej do średniej) , przenosiny na przedmieścia są mocno ograniczone na rzecz tworzenia w strefie bliskich przedmieść (a czasem i całkiem blisko centrów) chronionych, izolowanych od miasta enklaw. Taka skrajna amerykańska "suburbia" w Polsce nigdy nie zaistniała.

Co do powstrzymywania... projekty renowacyjne/rewitalizacyjne zarówno starych osiedli, jak i centrów miejskich w jakimś stopniu ograniczają całe zjawisko (i tworzą również modne lokacje dla bogatszej klasy średniej - mieszkania w loftach itp.), ale zostanę przy opinii, że samo zjawisko póki co najlepiej ogranicza infrastruktura (nic zabawnego w staniu z rana i wieczorem w korkach) i zasobność aspirujących (którzy z braku kasy częściej wybierają ogrodzony i ochraniany blok, nazywany szumnie apartamentem).
yulian
U mnie w Poznaniu ten proces niestety też się zaczął, wiele zamożniejszych osób wyprowadza się na przedmieścia miasta. Spadają dochody miasta z podatków. Centrum jest zaniedbane i władze nie mają pomysłu na jego rozwój. Prezydent miasta jest tu krytykowany za brak kontrdziałań.

Na większą skalę w Polsce te procesy deurbanizacyjne są zaawansowane w Łodzi, która wydaje mi się takim polskim Detroit, zważywszy na fabryczny charakter obydwu miast.

QUOTE("horst")
Jak powstrzymać odpływ klasy średniej? Czy nie ma alternatywy dla przedmieść?


Baszybuzuk podał już jedną metodę - dbanie o projekty renowacyjne/rewitalizacyjne zarówno starych osiedli, jak i centrów miejskich. W Poznaniu wśród zamożniejszych mieszkańców modne są apartamenty budowane w zmodernizowanych dawnych kompleksach - np. ciekawie wyszedł projekt Osiedla zlokalizowanego w rejonie dawnych koszarów 2. Przybocznego Pułku Huzarów.
Metodą zapobiegającą deurbanizacji, jest także posiadanie przez dane miasto dalekosiężnych i szerszych wizji rozwoju miasta. Ważne jest także budowanie ciekawej marki miasta poprzez różne inicjatywy kulturalne,i ożywianie lokalnych społeczności.
emigrant
QUOTE(yulian @ 10/02/2011, 22:37)
U mnie w Poznaniu ten proces niestety też się zaczął, wiele zamożniejszych osób wyprowadza się na przedmieścia miasta.] Spadają dochody miasta z podatków.
Dlaczego mają spadać?
yulian
QUOTE("emigrant")
QUOTE(yulian @ 10/02/2011, 22:37)
U mnie w Poznaniu ten proces niestety też się zaczął, wiele zamożniejszych osób wyprowadza się na przedmieścia miasta.] Spadają dochody miasta z podatków.

Dlaczego mają spadać?


Bo mieszkańcy, którzy się wyprowadzili na przedmieścia, nie płacą już podatku do miasta Poznań, lecz miasteczek na przedmieściach, gdzie są zameldowani.
GrzOwc
W Polsce nadal modne są mieszkania w centrum. Na starówce w Gdańsku mieszkania są dosyć drogie, a mieszkanie tam to luksus. Na przedmieściach powstają szeregowce, które kojarzą się nam z młodymi bogatymi małżeństwami. A gdzie mają mieszkać ci ludzie? Mieszkania w centrach są zajęte przez ich rodziców, a nowe mieszkania powstają na przedmieściach. Mimo to w Polsce zjawisko white flight nie występuje. Polska to nie USA. smile.gif
Baszybuzuk
Występuje, tyle że inaczej. Ucieczka do chronionego osiedla, odgrodzenie się od miasta płotem, kamerami i cieciem (bo rzadko to faktyczny ochroniarz) to też ucieczka, taki "miś na miarę naszych możliwości".

Posiadanie dodatkowego mieszkania w prestiżowej, bogatej dzielnicy (bo bardzo rzadko jest to jedyne posiadane lokum takiej osoby) nie oznacza, że ona nie uciekła. Faktyczną różnicą jest w Polsce jednak istnienie w centrum miast życia, dla którego aspirujący do klasy średniej muszą w tym mieście bywać - podczas gdy w USA taka motywacja nie występowała.

W dużym skrócie - w USA na przedmieściach i w małych miasteczkach Amerykanie mają wszystko to, czego potrzebują do życia. Praca, centra handlowe, tereny rekreacyjne, szkoły, lokalne społeczności w których chętnie uczestniczą - a jeśli potrzebują uczestnictwa w jakiejś imprezie masowej, jest ona na wyciągnięcie ręki dzięki infrastrukturze transportowej (drogi, ale i lotniska). W Polsce jest pod tym względem dużo gorzej - większość elementów które aspirującym jest niezbędna do życia (uczestnictwo w życiu kulturalnym, lepsze szkoły, praca) jest w wielkim mieście, do którego trzeba się żmudnie przebijać. W tym układzie osiedle chronione wydaje się wygodniejszym rozwiązaniem, tym bardziej że w dużo mniejszym stopniu niż u Amerykanów ważne jest u nas uczestnictwo w społeczności lokalnej.

Oczywiście to pewna generalizacja, wielu ludzi marzy o własnym domu za miastem - tyle, że zwykle są te marzenia urealniane przez w/w czynniki.
emigrant
QUOTE(GrzOwc @ 11/11/2011, 11:13)
W Polsce nadal modne są mieszkania w centrum. Na starówce w Gdańsku mieszkania są dosyć drogie, a mieszkanie tam to luksus.

To co innego. W większości większych miast masz taką centralną dzielnicę gdzieceny są aż symbolicznie wysokie, w USA też (np. Manhattan w NY).
Ale nie rozumiem czemu z tej całej przeprowadzki bogatych robic problem? Co w tym złego, że mieszkają na przedmieściach?
GrzOwc
Zbyt duże rozwarstwienie społeczne jest zjawiskiem negatywnym. Obawa przed polskim "white flight" jest obawą przed rozwarstwieniem i pojawieniem się prawdziwej klasy średniej - zamożnych butnych ludzi pogardzających ludźmi mniej płatnych profesji.
Zamykanie się w ogrodzonych blokach zwanych apartamentowcami jest wyrazem tejże pogardy, pogarda zaś prowadzi do frustracji pogardzanych, frustracja prowadzi do gniewu, gniew do przemocy... Dlatego polskie "white flight" jest możliwym do wystąpienia niepokojącym zjawiskiem, któremu, jeżeli się pojawi, należy przeciwdziałać.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org