Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Karpacki subiektywny kącik
historycy.org > Biblioteka Cyfrowa Historycy.org > Turystyka Historyczna > Podkarpackie
Pages: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
lucyna beata
"Bieszczad 1 i 2"

W 25 rocznicę powstania Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Oddział Bieszczadzki Koledzy (część czyta nasze Forum) zrobili nam miłośnikom historii Bieszczadów piękną niespodziankę. Pod koniec 2010 roku ukazała się reedycja pierwszego i drugiego numeru "Bieszczadu" wydana we wspólnym tomie. Oba numery wydane niegdyś w formie broszur metodą kserograficzną zachowały swoją "autentyczność", wznowione zostały bowiem w technice offsetowej przy maksymalnym zachowaniu wierności pierwodrukom. Z całą serią optycznie łączy je okładka, piękne podkreślenie ciągłości działań Towarzystwa. Znajduje się bowiem na niej zdjęcie przedstawiające cerkiew w Bystrem.
Większość z nas jest miłośnikami tego rocznika. Dla osób jeszcze nie wtajemniczonych w specyfikę tego wydawnictwa przetoczę kilka słów z nowej, jakże pięknej strony internetowej TOnZ http://tonzbieszczadzki.pl/ .
"Początki rocznika Bieszczad były skromne. Po zebraniu sprawozdawczo-wyborczym za rok 1992 wydano metodą małej poligrafii, w niewielkim nakładzie, biuletyn wewnętrzny Oddziału. Zeszyt wzbudził duże zainteresowanie, co skłoniło nas do podobnej formy opracowania sprawozdania za rok 1993. Odbiór drugiego zeszytu wśród miłośników Bieszczadów zmobilizował zespół redakcyjny do przygotowania rocznika Oddziału, który byłby obszerniejszy, wydany w dużym nakładzie, na dobrym poziomie edytorskim. Stało się to możliwe po uzyskaniu grantu z Funduszu Rozwoju Euroregionu Karpackiego, pozyskaniu sponsorów i reklamodawców.
Obecnie Bieszczad ma ugruntowaną pozycję na rynku wydawniczym, liczne grono odbiorców w kraju i za granicą, szczególnie w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Izraelu. Poziom merytoryczny naszego wydawnictwa został doceniony jesienią 1998 r. przez Zarząd Główny PTTK, który przyznał Bieszczadowi I nagrodę specjalną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Książki Krajoznawczo-Turystycznej w Poznaniu."

Spis treści
* Powstanie i działalność Oddziału TOnZ w Michniowcu w latach 1985 - 1992 Zdzisław Kwasek
* Cerkiewnicy (przy cerkwi św. Michała Archanioła w Beniowej, pow. Turka - Bojkowszczyzna) Roman Tymczuk od tłumacza Maciej Augustyn
* Szlakami bieszczadzkich kolejek wąskotorowych Mieczysław Darocha
* Remont cerkwi w Bystrem (ab)
* Zabytki żydowskie w Bieszczadach Andrzej Szczerbicki
* Festiwal Kultury Karpackiej (ab)
* Sprawozdanie Zarządu oddziału TOnZ Michniowiec za rok 1993
#Remont cerkwi w Bystrem Bogdan Augustyn
#Remonty i konserwacja krzyży przydrożnych Bogdan Augustyn
#Wykaz remontów obiektów zabytkowych w Bieszczadach Bogdan Augustyn
#Lokalizacja huty szkła z końca XVIII w. w Bereżkach Maciej Augustyn
#Śladami bieszczadzkich kolejek wąskotorowych Mieczysław Darocha
#Kolejne "Nadsanie" Robert Sochacki
# Ruiny klasztoru Karmelitów Bosych w Zagórzu Andrzej Szczerbicki
#Mona Liza z Łokcia Stefan Omelian z Wenhrynowicz
# Kalendarium

Tytuł: "Bieszczad 1 i 2"
Autor: TOnZ Oddział Bieszczadzki
Wydanie: II
Stron: 75
ISBN: 978-83-928621-8-5
Wydawnictwo: Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Oddział Bieszczadzki
Ustrzyki Dolne 2010





Bogdan Augustyn "'Remont cerkwi w Bystrem"
Cerkiew w Bystrem k. Czarnej od początku istnienia Oddziału TOnZ w Michniowcu (obecnie w Ustrzykach D.) była przedmiotem szczególnej troski i uwagi jego członków. Od 1983 roku trwały zabiegi o rozpoczęcie remontu mającego na celu zabezpieczenie obiektu przed zniszczeniem. W tym okresie uporządkowano wnętrze cerkwi, zabezpieczono pozostałe z wyposażenia przedmioty, zorganizowano stałą ekspozycję fotograficzną dotyczącą zabytków cerkiewnych. Dwukrotnie wykorzystano obiekt i jego otoczenie do organizacji imprez kulturalnych: w 1991 roku występowały tu zespoły z Ukrainy, a w 1993 r. zorganizowano Festiwal Kultury Karpackiej.

Dzięki zabiegom i inicjatywie Oddziału, przy ścisłej współpracy WKZ w Krośnie, udało się w 1993 r. zabezpieczyć dach w cerkwi oraz wyremontować całkowicie przycerkiewną dzwonnicę. W roku 1994 cerkiew w Bystrem została jako obiekt zagrożony wciągnięta do programu prac interwencyjnych „Zabytki cerkiewne”, na które środki przeznaczył Generalny Konserwator Zabytków.

Kilkakrotnie Oddział apelował w pismach do WKZ i Konserwatora Generalnego o ratowanie obiektu opisując jego stan. Przyniosło to w efekcie decyzję o przyznaniu na remont kwoty 300 mln starych złotych.

Czas na remont był już najwyższy, gdyż zabezpieczenie dachu w roku ubiegłym niewiele pomogło, a podczas zimy powstały nowe przecieki – najpoważniejsze w kopule głównej i nad prezbiterium w okolicy ikonostasu. Funkcję inwestora przejęła Komisja Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej (TOnZ).
30 lipca 1994 r. do Bystrego przybył jej przewodniczący Pan Bogdan Martyniuk celem omówienia zakresu prac i terminu ich rozpoczęcia. Remontu podjęła się krośnieńska firma budowlana „JETIKA”, która jako jedyna w województwie posiada uprawnienia do prowadzenia tego typu prac. Po wstępnych ustaleniach 24 sierpnia przekazano wykonawcy obiekt do remontu. Nieco rozwlekłe ustalenia wstępne sprawiły, że do bezpośrednich prac przystąpiono dopiero z początkiem października, kiedy to definitywnie zakończył się okres bezdeszczowy (wyjątkowo suche lato).

Biorąc pod uwagę prace na wysokościach, październikowe opady deszczu i śniegu na pewno nie ułatwiły zadania wykonawcy. Niemniej jednak w połowie listopada tę fazę remontu zakończono. Wymieniona została w całości blacha pokrywająca kopułę i dach nad prezbiterium oraz obicie deskowe. Zakonserwowano okna i krzyż na kopule. Pozwoliło to zlikwidować całkowicie przecieki nad ikonostasem. W trakcie prac zrezygnowano na razie z wymiany blachy (z uwagi na jej niezły stan i brak przecieków) na gont, którym pierwotnie przykryty był daszek okalający cerkiew.

W ustaleniach końcowych w dniu 14 grudnia komisja podsumowująca prace zapoznała się z ich zakresem. Ustalono, że wymiana blachy na gont nastąpi w ostatniej fazie remontu. Wyrażono tez opinię, że ze względu na stan pozostałej części obiektu należy zabiegać w przyszłym roku o fundusze na całościowy remont bystrzańskiej świątyni.

Bogdan Augustyn"

Ze strony TOnZ można pobrać kilka artykułów, które tam ukazały się w "Bieszczadzie".

Drodzy Koledzy Przewodnicy proszę wznówcie jeszcze numer 4 "Bieszczadu". Brakuje mi go do kolekcji, na rynku jest nieosiągalny, czasami można kupić na aukcjach internetowych za bardzo duże pieniądze.
lucyna beata
"Poczet starostów sanockich XIV-XVIII w."

Muzeum Historyczne w Sanoku wydaje ciekawe książki, które niestety nie są promowane, a szkoda. Chciałabym je bliżej przedstawić. Wśród moich ubiegłorocznych zakupów jest ładnie wydana książeczka "Poczet starostów sanockich XIV-XVIII w.". Ostatnio sięgnęłam po nią poszukując informacji o prawie miecza. Lektura to dość przyjemna, bardzo pouczająca i na pewno w sposób znaczący rozszerzająca moją wiedzę o historii Ziemi Sanockiej. Autor przedstawił biografie 25 starostów sanockich, którzy rządzili naszą ziemią przez prawie 400 lat. Wśród nich było wiele osobistości, które na trwałe weszły do historii nie tylko naszej krainy jak chociażby Jerzy Mniszek - ojciec słynnej Maryny czy Mikołaj Wolski. Bardzo ciekawy jest "Wstęp" przybliżający nam urząd starosty, jego fragmenty zacytuję poniżej.
Jak wspomniałam książeczka jest ładnie wydana, twarda oprawa, szyta, bardzo dobrej jakości papier, starannie ilustrowana. Na początku rozdziałów znajdują się herby poszczególnych starostów, niektóre biografie są ozdobione zdjęciami, w tym archiwalnymi, portretami itd. Całość robi bardzo przyjemne wrażenie. Książka została wydana w 75 rocznicę Muzeum Historycznego w Sanoku.
Niewiele informacji o tym wydawnictwie znajduje się w sieci. Poszukując wiadomości natrafiłam na rzecz bardzo dziwną. Na stronie muzeum podano iż kosztuje 10 zł. Ja za ową książeczkę zapłaciłam ponad 30 zł.

Spis treści
Wstęp
Piotr Kmita herbu Szreniawa
Klemens z Moskorzewa (Moskorzewski) herbu Pilawa
Wierzbieta z Branic (Branicki) herbu Gryf
Janusz z Kobylan (Kobylański) herbu Grzymała
Mikołaj z Chrząstkowa (Chrząstkowski) herbu Kościesza
Piotr ze Smolic (Smolicki) herbu Szreniawa
Jan Kuropatwa z Łańcuchowa herbu Szreniawa
Wojciech z Michowa (Michowski) herbu Rawicz
Mikołaj Pieniążek herbu Jelita
Stanisław Pieniążek herbu Jelita
Mikołaj Kamieniecki herbu Pilawa
Klemens Kamieniecki herbu Pilawa
Stanisław Szafraniec z Pieskowej Skały herbu Leliwa
Stanisław Ocic Z Pilczy (Pilecki) herbu Leliwa
Mikołaj Wolski herbu Półkozic
Piotr Zborowski herbu Jastrzębiec
Sebastian Lubomirski herbu Szreniawa
Mikołaj Cikowki herbu Radwan
Jerzy Mniszek z Wielkich Kończyć herbu własnego
Stefan Jan i Stanisław Bonifacy Mniszchowie herbu własnego
Franciszek Bernard Mniszek herbu własnego
Jerzy Jan Wandalin Mniszek herbu własnego
Józef Wandalin Mniszek herbu własnego
Jerzy August Wandalin Mniszek herbu własnego
Józef Jan Tadeusz Mniszek herbu własnego
Zakończenie
Wykaz starostów sanockich XIV-XVIII w.
Bibliografia
Indeks nazwisk
Indeks miejscowości


Tytuł: "Poczet starostów sanockich XIV-XVIII w."
Autor: Krzysztof Kaczmarski
Wydanie: I
Stron: 103
ISBN: 978-83-60380-25-3
Wydawnictwo: Muzeum Historyczne w Sanoku
Sanok 2009

Wstęp str. 7-8
"[...] Od 1454 r. starosta na swoim terenie nie mógł być jednocześnie kasztelanem ani wojewodą, nie mógł również piastować urzędu sędziego ziemskiego. Ponadto jego dobra ziemskie powinny należeć do województwa, w którym leżało jego starostwo. W XVI w. starostów posiadały już wszystkie ziemie Królestwa Polskiego. Do tego też czasu uprawnienia starosty zawęziły się do do sprawowania w imieniu króla administracji i sądownictwa oraz zarządzania - przeważnie jako dzierżawca - majątkami królewskimi, które przynosiły staroście duże dochody. W hierarchii urzędów ziemskich starosta znajdował drugie miejsce po podkomorzym.
Poza obowiązkiem należytego utrzymywania grodów i zamków starostowie sprawowali także funkcje policyjne. Mieli czuwać nad spokojem i bezpieczeństwem, szczególnie na drogach. Władza administracyjno-sądownicza starostów wymagała posiadania własnych sądów. Sądy te (zwane grodzkimi) pojawiły się równocześnie z formowaniem się urzędu starościńskiego i rozpatrywały sprawy związane z naruszaniem spokoju i bezpieczeństwa wewnętrznego. W szczególności należały do nich tzw. cztery artykuły grodzkie: gwałt, podpalenie, rozbój na drodze i najście cudzego domu.Oprócz tego sąd ten rozpatrywał niektóre sprawy cywilne. Stopniowo sądy grodzkie zaczęły przejmować kompetencje sądów ziemskich.
Starosta posiadał również tzw. prawo miecza, czyli obowiązek egzekwowania na swym terenie wyroków sądowych wszystkich instancji, w tym także sądów kościelnych.
Starosta stał na czele władz grodzkich. Oprócz niego tworzyli je: podstarości (vicecapitaneus), burgrabia (zarządca zamku), notariusz i pisarz. Ciężar bieżącej działalności urzędu grodzkiego spoczywał głównie na barkach podstarościego. Był on zastępcą i namiestnikiem starosty, przez niego wybieranym i zaprzysiężonym. Formalnie miał wykonywać wyroki sądu grodzkiego, ale starostowie przeważnie spychali swe obowiązki na zastępców. Niejednokrotnie więc podstarości sprawował sądy, troszczył się o stan obronny zamku, nadzorował gospodarkę starościanską. Zapewniał również ciągłość działalności starostwa w okresach vacatu urzędu starosty. Wtedy, podobnie jak w czasach nieobecności czy choroby starosty, podstarości przejmował wszystkie jego uprawnienia i obowiązki. [...]"
lucyna beata
"Przystanek Bieszczady bez litości"

"Przystanek Bieszczady bez litości" to jedna z najbardziej znanych i najczęściej kupowanych przez turystów książek znanego dziennikarza i pisarza Andrzeja Potockiego. Jest to zbiór 21 opowiadań i reportaży, które łączy osoba autora i obszar dość szeroko pojmowanych Bieszczadów. Moim zdaniem każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie, poruszana tematyka jest bardzo rozległa. Mamy tu bowiem i ciekawy reportaż "Przerwany lot",i wstrząsające opowiadanie "Pies mego dzieciństwa", i artykuły poświęcone historii: "Z archiwum "Chrynia", "Zbrodnia NKWD w Lesku", "Tragedia Terki",i zanotowane wspomnienia Jerzego Makary "Odyseja po bieszczadzku", i biografie "Ruski bachor", "Bydlęcy żywot Teodora S". Autor też snuje swoje wspomnienia, mnie osobiście bardzo zaciekawiło pierwsze opowiadanie "Przystanek Bieszczady" poświęcone Lesku i jego mieszkańcom. Autor ma wyjątkowy dar obserwacji i cięte pióro więc książkę czyta się jednym tchem.
Minusem tej publikacji są czarnobiałe zdjęcia, niektóre z nich ciekawe, nawet artystyczne ale niestety są tak fatalnie i niechlujnie wydrukowane, że aż prawie nieczytelne.

Spis treści
1. Przedmowa
2. Przystanek Bieszczady
3. Plaża nieboszczyków
4. Byli, minęli
5. Sprofanowane sacrum
6. Dwa ostrza miecza
7. Tragedia Terki
8. Zbrodnia NKWD w Lesku
9. Z archiwum "Chrynia"
10. Odyseja po bieszczadzku
11. Ruski bachor
12. Poeta
13. Syberyjska młodość Heleny Michajłowny
14. Pies mego dzieciństwa
15. O tym, jak w śnie obciąłem sobie ucho
16. Bydlęcy żywot Teodora S.
17. Jednonogi
18. Krzyż
19. Strzeżcie się fałszywych proroków
20. Przerwany lot
21. Moje Bieszczady


Tytuł: "Przystanek Bieszczady bez litości"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 207
ISBN: 978-83-89183-43-7
Wydawnictwo: Libra
Rzeszów 2008

"Tragedia Terki" str. 73-74
"[...] Z listu starosty powiatowego w Lesku Tadeusza Pawłusiewicza do Wojewody Rzeszowskiego z 2 stycznia 1946 roku dotyczącego dowódcy 36 pułku 8 dywizji Wojska Polskiego, pułkownika Nikołaja Kiryluka, wyłania się obraz krwawego watażki, którego zapewne NKWD z premedytacją zainstalowało w polskim wojsku . Oto fragmenty tego pisma, opatrzonego klauzulą tajne:
"W związku ze stacjonującym w tutejszym powiecie 36 pułkiem 8 dywizji, na czele którego stoi dowódca Kiryluk, relacjonuje następująco: Od 15 września 1945 r. rozpoczął wyżej wymieniony Pułkownik akcję oczyszczająca z band banderowskich, w rezultacie której band tych nie pomniejszono z tego powodu, że bandy grupowały się po lasach, do których wojsko wcale nie dochodziło. Spalono tylko kilka gromad ukraińskich, za które banderowcy spalili polskie wsie i wymordowali kilkanaście osób polskich. Wysiedlenie ludności ukraińskiej za pomocą wyżej wymienionego pułku nie dało również prawie żadnych rezultatów. Miały jedynie miejsce cale szeregi grabieży inwentarza, ubrań i sprzętu od ludności, która nie chcąc wyjeżdżać na Wschód opuszczała wioski i kryła się do lasu. Grabiono nawet przy tym ludność polską, która przebywała w domach. (...)
Ob. Kiryluk rozkazuje swoim podwładnym przyprowadzać sobie na kwaterę przymusowo dziewczęta miejscowe, celem rozpusty. Aresztowane kobiety każe sobie przyprowadzać na kwaterę (niby celem przesłuchania), a zmusza je pod groźbą pistoletu do spółkowania ze sobą. Ob. Kiryluk w dzień targowy na rynku robi masowe łapanki na ludzi, aresztuje ich pod pretekstem banderowców, rozbija tym sposobem targi, trzyma ich w więzieniu, a następnie zwalnia za okupem. Ostatnio pobrał 25.000 zł z gromady Postołów. Okazuje się też, że więzi ludzi niewinnych . Podpalił osobiście ostatnio gospodarstwo w gromadzie Glinne, z którego uciekał przed nim jakiś człowiek. Okazało się, ze również niewinny, a poczytał go sobie Pułkownik za banderowca i dlatego zniszczył jego warsztat pracy. Posłańcowi z gromady Uherce, który był wysłany konno przez gminnego referenta świadczeń rzeczowych w sprawie ściągnięcia kontyngentu siana z gromady Orelec, zabrano konia na drodze poczytując go za łącznika banderowców. Aresztowano również trzech gospodarzy z Paszowej , wiozących na zlecenie starostwa drzewo opałowe dla tutejszego Urzędu. Gospodarzy tych uwięziono w Sztabie Pułku, a następni biją się już jechać, wobec czego wszelkie dalsze świadczenia ustają. (...)
Ostatnio w czasie spalenia gromady Mchawa w gminie Baligród - za zabicie dwóch żołnierzy polskich przez banderowców - spalono 40 gospodarstw ukraińskich. Ale za co spalono przy tym 14 gospodarstw polskich i zabito pięciu Polaków, skoro Polacy byli zupełnie niewinni i stale przez banderowców prześladowani? Ludzi więzionych przez Pułkownika, o których wyżej nadmieniono, Pułkownik karze biciem tak, że wynoszono jednego z nich nieprzytomnego... (...) Wszystkie wyżej przytoczone fakty wywołują wielkie rozgoryczenie wśród ogółu, podkopują autorytet Wojska Polskiego, stwarzają nieufność ludzi do Wojska i nienawiść, budują reakcję i mnożą bandy. Padają dzielni, niewinni i zasłużeni żołnierze polscy, którzy przeszli walkę ze straszliwym najeźdźcą germańskim, bo bandy nie tylko po lasach mszczą się na nich za czyny Pułkownika, robiąc zasadzki po drogach...(...). Gromada Wołkowyja stanowi ośrodek w 90 procentach polski. Ludność przerażona ostatnimi wypadkami jest bez żadnego zabezpieczenia. Ogarnia ją panika przed bandami. Zamierza uciekać, a bandy jej nie wypuszczają grożąc śmiercią. Zamierzają ją trzymać jako zakładników na wypadek wysiedlenia ludności ukraińskiej z sąsiednich gromad. (...) Wysiedlenie tutejszej ludności ukraińskiej jest bardzo wskazane i konieczne, ale bez odpowiedniej siły ku temu niewykonalne, a to z powodu przeważających band, które należy najsampierw i można by przy użyciu paru tysięcy wojska zlikwidować. (...)
Po podpisaniu niniejszego aktu zgłosił się do tutejszego Starostwa Sołtys gromady Nowosiółki Stanisław Leicht, Polak, zw swoją kilkunastoletnią córką, z następującym zażaleniem na Pułkownika Kiryluka. Do domu wyżej wymienionych wpadł Pułkownik z rewolwerem w ręku i zaczął gwałcić jego córkę. Dziewczyna broniąc się została uderzona przez napastnika rewolwerem w głowę. Wyrwawszy się mu jednak z rąk, wybiegła na podwórze. gdzie ją dopędził i dalej włóczył po dziedzińcu. Wyrwawszy się powtórnie zdołała uciec. Następnie Pułkownik wrócił z powrotem do mieszkania i zrabował Sołtysowi 1300 zł. W drugim wypadku dzwonił znowuż z Baligrodu do tutejszego Starostwa w dniu dzisiejszym lekarz Kuźmak o ratowanie jego córki, którą porwał Pułkownik Kiryluk z jego domu w kierunku Leska. W trzecim wypadku doszło teraz do wiadomości tutejszego Starostwa, że przed paru dniami Pułkownik przywiózł jakąś panią z Rymanowa, którą gwałcąc u siebie pokąsał ją do uszkodzenia ciała."
lucyna beata
"Siwerniak"

Kolega Przewodnik Łukasz Bajda kiedyś podarował mi biuletyny informacyjne SKPB Lublin "Siwerniak". Przeczytałam je od dechy do dechy, naprawdę bardzo spodobały mi się. To studenckie czasopismo jest na wysokim poziomie merytorycznym, równie wysokim co np. "Magury" czy "Połoniny". Szkoda, że nieznane szerszemu gronu odbiorców. "Siwierniak" ukazuje się nieregularnie od ponad 25 lat. Po przerwie został wznowiony w 2010 r. Jego redaktorem jest właśnie Łukasz Bajda, przewodnik beskidzki znakomicie znający Bieszczady, naszą historię, kulturę, przyrodę. Jego Koledzy jak można sadzić po niektórych artykułach są równie dobrze obeznani z TU (terenem uprawnień). Cieszę się, że miałam możliwość na dotarcia do tych ciekawych biuletynów, gorąco je polecam wszystkim miłośnikom regionu.

Spis treści
Nr 1 (39)
TUtaj i tam
Karolina Koziura "Opowieści z wnętrza karpackiej wioski... Słów kilka o regionie etnograficznym Bojkowszczyzny
Anna Śliwa "Aktywność organizacyjna Łemków"
Łukasz Bajda "O człowieku, który kulom się nie kłaniał. Życie i legenda gen. Karola Świerczewskiego"
Relacje z wypraw i wycieczek
Adam Wnuk "Mont Blanc 24VIII-2IX 2007
Warto przeczytać
Łukasz Bajda "H. Olszański, Zamieszańcy"
Zauważono na półce
Działalność koła
XLIII Rajd Bieszczady
Małe podsumowanie 2008/09

Całość można pobrać z http://www.skpb.lublin.pl/siwerniak/Siwerniak39.pdf

Łukasz Bajda
„O człowieku, który się kulom
nie kłaniał”. życie i legenda
Karola Świerczewskiego (1897
– 1947).
Postać generała broni Karola
Świerczewskiego nie doczekała się jeszcze
rzetelnej biografii. Dziesiątki wspomnień,
artykułów, opracowań, a nawet tekstów
literackich poświęcanych mu w Polsce
Ludowej najdelikatniej można określić
jako prace nieobiektywne. Przeważa też
w nich przede wszystkim warstwa
ideologiczno – propagandowa. Celem
niniejszej pracy nie jest dokładne
opisywanie życia Karola Świerczewskiego.
Chciałbym tutaj zarysować przyczyny
i proces tworzenia się jego legendy,
przedstawiając jednocześnie niektóre fakty
przemilczane w oficjalnym, peerelowskim
życiorysie. Nie zamierzam również
wdawać się tutaj w rozważania na temat
śmierci „Waltera”.
Karol Wacław Świerczewski, syn
Karola Klemensa i Antoniny
z Jędrzejewskich urodził się 22 lutego
1897 r. w Warszawie. W wieku piętnastu
lat stracił ojca, pomagał matce
w wychowywaniu sześciorga rodzeństwa.
52 W 1915 r. w trakcie ewakuacji fabryki
Gerlacha, której był pracownikiem, został
przewieziony w głąb Rosji. Aż do
rewolucji październikowej pracował
w fabrykach Kazania, a potem Moskwy.
Już w listopadzie 1917 r. wstąpił do
sformowanej przy fabryce „Prowodnik”
grupy bojowej Gwardii Czerwonej.
W szeregach Pierwszego Moskiewskiego
Oddziału Gwardii Czerwonej pomiędzy
grudniem 1917 r., a lutym 1918 r.
z oddziałami Skoropadskiego na Ukrainie.
W czerwcu 1920 r., dowodząc batalionem
w walkach z Polakami na Białorusi, został
ranny w głowę i lewe ramię. W trakcie
pobytu w szpitalu zachorował na tyfus
i dlatego nie powrócił już na front wojny
polsko – bolszewickiej. Następnie
przebywał w Moskwie na urlopie
zdrowotnym, po czym został mianowany
dowódcą batalionu złożonego z Polaków,
słuchaczy Szkoły Czerwonych
Komunardów, na czele którego w maju
i czerwcu 1921 r. brał udział w walkach
z wojskami generała Antonowa.
Przyszły generał wykształcenie
wojskowe zdobył w latach 1924 – 1927
w Akademii Wojskowej im. Michała
Frunze. Po powrocie z Hiszpanii został
starszym wykładowcą tejże uczelni.
Świerczewski jako pułkownik
Armii Czerwonej został doradcą
wojskowym Kominternu do spraw
organizowania Brygad Międzynarodowych
przeciwko zwolennikom gen. Franco.
Wówczas został awansowany na generała,
a na przełomie listopada i grudnia
przerzucono go do Hiszpanii. Objął
dowództwo nad XIV Brygadą, złożoną
przede wszystkim z Belgów i Francuzów.
W grudniu 1936 r. brał udział w bitwie
o Madryt i w powstrzymaniu frontalnego
natarcia frankistów. Od lutego pełnił
funkcję dowódcy dywizji. Uczestniczył
w walkach na frontach południowym,
aragońskim i katalońskim.
W czerwcu 1941 r. Świerczewski
został dowódcą 248 Dywizji Piechoty.
W opiniach wielu historyków na skutek
błędów „Waltera” jednostka ponosiła
podczas odwrotu duże straty,
a w listopadzie została doszczętnie rozbita
pod Wiaźmą.56 W tej bitwie zginął rodzony
brat Świerczewskiego, Maksymilian.
Zanim został przeniesiony do
nowotworzonych jednostek polskich pełnił
funkcje szkoleniowe na tyłach.
Początkowo był komendantem Kijowskiej
Szkoły Oficerskiej Piechoty
w Syberyjskim Okręgu Wojskowym.
W czerwcu 1943 r. został skierowany do
Nowosybirska. Dwa miesiące później, jako
generał brygady został zastępcą dowódcy
1 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych
w ZSRR. Od sierpnia do września 1944 r.
był zastępcą dowódcy Armii Polskiej w
Związku Radzieckim, po czym zajął się
organizowaniem 2 Armii, którą teŜ
dowodził (VIII – IX 1944 i XII 1944 – VI
1945). 58 W międzyczasie powierzono
generałowi Świerczewskiemu zadanie
utworzenia 3 Armii. Z powodu braków
kadrowych plan ten został zarzucony
a „Walter” powrócił na poprzednie
stanowisko. Brał udział w operacjach
drezdeńskiej, budziszyńskiej i praskiej.
TuŜ po zakończeniu II wojny
światowej został awansowany na
najwyższy stopień generalski – generała
broni. Od czerwca do września 1945 r.
pełnił funkcję Generalnego Inspektora
Osadnictwa Woskowego, a następnie
dowódcy Poznańskiego Okręgu
Wojskowego. W lutym 1946 r. został
wiceministrem obrony narodowej.
W 1946 r. wziął udział w obradach
III Kongresu Słowian Amerykańskich jako
przedstawiciel państwa polskiego.
Wówczas odwiedził równieŜ skupiska
polonijne w Stanach Zjednoczonych,
Kanadzie i Meksyku.
Generał Świerczewski zginął 28
marca 1947 r. w Jabłonkach pod
Baligrodem w zasadzce zorganizowanej
przez partyzantów UPA z sotni „Chrina”
i „Stacha”. Śmierć „Waltera” posłużyła za
pretekst do przeprowadzenia przesiedlenia
ludności ukraińskiej z południowo –
wschodniej Polski na Ziemie Odzyskane.
Decyzje o akcji „Wisła” zapadły na kilka
miesięcy przed śmiercią generała. Już
w styczniu 1947 r. zaczęto sporządzać
spisy rodzin przeznaczonych do
wysiedlenia.61
Zdaniem Michałem Komara, jeśli
chodzi o udział Karola Świerczewskiego
w hiszpańskiej wojnie domowej, nikt nie
musiał tworzyć mitu po śmierci „Waltera”.
Generał cieszył się szacunkiem Ŝołnierzy
republikańskich. Gdy w 1946 r. przybył do
Stanów Zjednoczonych, to amerykańscy
ochotnicy z Brygady im. Abrahama
Lincolna witali go bardzo serdecznie.62
RównieŜ Polacy walczący w Hiszpanii,
którzy przez krótki czas znaleźli się pod
komendą Świerczewskiego mieli o nim jak
najlepszą opinię.63 Dobrego zdania
o Świerczewskim byli takŜe Hiszpanie.
W marcu 1947 r. na bankiecie u polskiego
ambasadora w ParyŜu, La Pasionaria64
w rozmowie z Włodzimierzem Sokorskim
nazwała Waltera „człowiekiem
o nieustraszonym Ŝyciu”.65
Nowe państwo potrzebowało
swoich bohaterów – Polaków, ale szczerze
oddanych ideom „rewolucyjnym”.
życiorys gen. Karola Świerczewskiego
idealnie odpowiadał potrzebom
propagandy. Przede wszystkim, zanim
został „gorliwym bojownikiem o wolność
proletariatu” był robotnikiem.66 W dobie
rewolucji październikowej przebywał
w Moskwie i szybko poparł hasła
bolszewickie. Używając frazeologii
z okresu PRL, „Walter” przebywał na
„froncie walki z faszyzmem” od samego
początku, od walk ze zwolennikami Franco
na Półwyspie Iberyjskim. Spośród 142 wyŜszych dowódców wojska polskiego na
wschodzie, których biogramy zestawił
Maciej Szczurowski, Świerczewski jest
jedynym weteranem wojny domowej
w Hiszpanii.
Według ustaleń Macieja
Szczurowskiego w służbie polskiej poległo
czterech wyższych dowódców. Trzech
z nich poległo w kwietniu 1944. Pierwszy
to poległy 21 kwietnia ppłk Aleksander
Gorlenko. Zginął, gdy jego samochód
został trafiony z niemieckiej
pancerzownicy.68 Następny to płk Michaił
Kudriawcew, dowódca 16 Brygady
Pancernej który zginął w czołgu
ostrzelanym przez Niemców 22 kwietnia.69
Kolejnym poległym spośród wyŜszych
dowódców był generał brygady
Aleksander Waszkiewicz. Próbując
wyprowadzić z okrążenia sztab 5 Dywizji
Piechoty został ranny i schwytany przez
Niemców, którzy go bestialsko
zamordowali.70 Generał Świerczewski był
zatem najstarszy stopniem spośród
czterech poległych wyższych dowódców
wojska polskiego na wschodzie. Do tego
jako jedyny spośród tej czwórki Polak padł
w walce, a nie w nieprzyjacielskiej
niewoli, jak gen. Waszkiewicz.
„Generał Świerczewski miał duży
mir w wojsku. Był dobrym organizatorem,
a polotem i energią przewyższał
wszystkich generałów WP. (…)
Sprzeciwiał się zaśmiecaniu wojska przez
element ludzki o małej wartości. Domagał
się usunięcia złodziei, pijaków,
niezdyscyplinowanych.” Wbrew
pozorom zdania te nie pochodzą z jeszcze
jednego propagandowego tekstu. Jest to
fragment sprawozdania Zarządu Głównego
WiN z czerwca 1947 r. Mało tego. Nawet
w kręgu OUN – UPA można znaleźć echa
dobrej opinii, jaką miał się cieszyć generał
67 M.„Walter” u społeczeństwa. Biuletyn
informacyjny nadrejonu OUN – „Beskid”
z marca 1947 r. głosił, Ŝe „…po śmierci
gen. K. Świerczewskiego o wiele bardziej
ludność polska odkryła swoje oblicze.
żąda zemsty, ogromnie Ŝałuje go jako
Ŝołnierza.” W związku z tymi opiniami,
warto zastanowić się czy są one wytworem
legendy, czy raczej kolejnymi tworzącymi
ją elementami.
Jeśli przyjąć, że działacze WiN
oraz OUN – UPA ulegli oficjalnej
propagandzie, to już nie można
powiedzieć tego o Erneście Hemingwayu.
„Walter”, jako dowódca XIV Brygady
Międzynarodowej budził w pisarzu wielki
szacunek. Autor „Pożegnania z bronią”
zawarł ze Świerczewskim bliską
znajomość, a takŜe sportretował go jako
generała Golza w wydanej 1940 roku
głośnej powieści „Komu bije dzwon”. Na
kartach swojego dzieła Hemingway
przeciwstawia dobrego dowódcę Golza –
Świerczewskiego, podejrzliwemu
i bezwzględnemu towarzyszowi
Massardowi, którego pierwowzorem był
nielubiany przez pisarza francuski
komunista Andre Marty (1886 – 1956).
Tego ostatniego, nie bez racji nazywano
„rzeźnikiem z Albacete”. Odpowiedzialny
był za dziesiątki wyroków śmierci na
podejrzanych o „szpiegostwo”, „trockizm”
i inne „zbrodnie”.Odmalowany na
kartach powieści Hemingwaya
Świerczewski przypomina bardziej
dobrego ojca niż bezwzględnego
sowieckiego oficera. Nie wydaje
niebezpiecznego rozkazu tylko prosi,
głównego bohatera książki o wykonanie
trudnej misji.
Karol Świerczewski niewątpliwie
łatwo zjednywał sobie żołnierzy – zarówno
rodaków, jak i obcokrajowców. Jego podkomendni z okresu walk z Hiszpanii,
w czasie, gdy rozważano kandydaturę
„Waltera” na zastępcę dowódcy korpusu
polskiego, wystawiali swojemu generałowi
jak najlepsze referencje. W ich opinii
„…rysowała się wyraźnie postać
szczerego, prostego, uczciwego człowieka,
mężnego i całym sercem oddanego idei
Ŝołnierza, doskonałego przełżonego,
zdolnego dowódcy i kochanego przez
podwładnych towarzysza broni” Jako
pierwszy z sugestią powołania
Świerczewskiego do 1 korpusu wystąpił
jego podkomendy z Hiszpanii – kapitan
Mietkowski.78 Niewątpliwie przy
tworzeniu tego dobrego wrażenia miał
znaczenie fakt, że generał pomimo ponad
dwudziestoletniego przebywania poza
ojczyzną nie zapomniał rodzimego języka.
Zrobiło to potężne wrażenie na gen.
Zygmuncie Berlingu: „Prawdziwą i bardzo
miłą niespodzianką dla mnie był jego
czysty, warszawski dialekt bez
jakichkolwiek naleciałości. Dziw, że przez
tyle lat zachował go w tak oryginalnym
stanie, jak gdyby wczoraj przywędrował
z Warszawy (…)”
W trakcie odpraw, różnego rodzaju
spotkań i pogadanek Świerczewski
wzbudzał pozytywne emocje wśród
podkomendnych. Jak wspominał gen.
Berling: „Świerczewski miał dosadny,
żołnierski i trafiający do przekonania
sposób ujmowania zagadnień.” W innym
miejscu: „…mówił rubasznie, prostym,
żołnierskim językiem i jego wypowiedzi
często wywoływały wybuch wesołości
i burzliwe oklaski”.
Jak świadczą opinie „Hiszpan”,
Hemingwaya czy La Pasionari, legenda
„Waltera” kształtowała się juz za jego
Ŝycia. Po śmierci generała
Świerczewskiego przystąpiono do
utrwalania i dalszego formowania mitu.
77 Z.Janina Broniewska, działaczka
ZPP, a przed wojną autorka utworów dla
dzieci była kolejną osobą zafascynowaną
postacią gen. Świerczewskiego. W trakcie
II wojny światowej, jako członek ZPP
zajmowała się działalnością kulturalno –
propagandową, apotem została
korespondentem wojennym. Wówczas
poznała „Waltera”, który pomagał jej
w zbieraniu materiałów do reportaży,
zabierając ją na swoje inspekcje.
Broniewska poświęciła mu wówczas jeden
ze swoich tekstów – „El general
Polacco”.
Już na drugi dzień po śmierci
generała, najwyższe władze państwowe
podjęły pierwsze decyzje związane
z uczczeniem Karola Świerczewskiego.
Wówczas pośmiertnie nadano „Walterowi”
Order Virtuti Militari I Klasy, dawnej
fabryce Gerlacha, w której pracował jako
młody chłopak nadano jego imię, podobnie
postąpiono z ulicą przy której stał rodzinny
dom Świerczewskich. Rząd podjął uchwałę
o wzniesieniu pomników upamiętniających
„Waltera” w miejscu śmierci i na
cmentarzu 2 Armii nad Nysą Łużycką.
Pogrzeb generała odbył się pierwszego
kwietnia. Wzięło w nim udział
kierownictwo PPR, rząd, korpus
dyplomatyczny, przedstawiciele sejmu
i wojska.84 Świerczewski został
pochowany na Powązkach Wojskowych
w Alei Zasłużonych. Szczątki „Waltera”
złożono w kwaterze zmarłego w kwietniu
1939 r. Walerego Sławka, którego prochy
przeniesiono do sektora Żołnierzy z 1920
r.
Wspomniana wyżej Janina
Broniewska w 1948 r. wydała reportażową
opowieść przeznaczoną dla młodzież pt.
„O człowieku, który się kulom nie
kłaniał”. Książeczka ta rychło stała się
lekturą uzupełniającą dla trzechnajstarszych klas szkoły podstawowej. Do
1987 miała aż 16 wydań, które łącznie
uzyskały prawie milion egzemplarzy
nakładu.
W 1948 Władysław Broniewski –
znany poeta, a zarazem były mąz Janiny,
wygrał zorganizowany przez Związek
Zawodowy Literatów Polskich konkurs na
poemat o Świerczewskim. Fragment jego
„Opowieści o Ŝyciu i śmierci Karola
Waltera – Świerczewskiego Robotnika
i Generała” znalazł się później na płycie
granitowej przy monumentalnym pomniku
w Jabłonkach. Dwa lata po śmierci
„Waltera” zostały wydane „Poematy
o generale Świerczewskim”. Utrzymane
w doktrynie realizmu socjalistycznego
wiersze sławiące czyny generała tworzyli
obok Władysława Broniewskiego:
Stanisław Dobrowolski, Wiktor
Woroszylski, Leopold Lewina, Stanisław
Wygodzki czy Tadeusz Kubiak.87
W 1966 r. wydano zbiór prac
„Waltera” dotyczących wojny
hiszpańskiej.88 W zestawionej tamże
bibliografii publikacji poświęconych
generałowi znalazło się około 90 pozycji,
a trzeba przy tym podkreślić, Ŝe
wymieniono tam teksty napisane tylko
w ciągu pierwszych dwudziestu lat, jakie
upłynęły od śmierci Świerczewskiego.
Większość z nich to materiały prasowe –
wywiady, wspomnienia, reportaże, ale nie
brakuje takŜe obszerniejszych form.
Jednakże spośród utworów literackich
i opracowań poświęconych generałowi
największy wkład w utrwalenie legendy
miała książeczka Broniewskiej.90
W kultywowaniu legendy
Świerczewskiego nie poprzestano jednak
na prozie i poezji. Już w 1948 r. uznano za
konieczne nakręcenie filmu o życiu
generała. 8 maja 1953 r. wszedł na ekrany
kin dwuczęściowy film Wandy
Jakubowskiej pt. „żołnierz zwycięstwa”.
Scenariusz był opiniowany przez
B. Bieruta i K. Rokossowskiego, którzy
mieli wiele krytycznych uwag.91 Jak
wspominał Włodzimierz Sokorski: „…zły
scenariusz położył jeszcze gorszy film”.
„Żołnierz zwycięstwa” po kilku
miesiącach zszedł z ekranów i aż do końca
PRL nie pokazywano go publicznie.
Legenda i kult Świerczewskiego
znalazły swoje odbicie takŜe w topografii
Bieszczad. W 1977 r. dla uczczenia
trzydziestej rocznicy śmierci generała
zmieniono nazwę wsi Rabe pod
Baligrodem na Karolów. W sześć lat
później przywrócono pierwotną nazwę.94
Dziesięć lat przed Karolowem, również
z okazji uczczenia okrągłej rocznicy
śmierci generała, na mapach pojawił się
szczyt Walter (836 m.). Wówczas
zmieniono nazwę Woronikówki góry nad
Jabłonkami. Nazwa ta przetrwała dłużej
niż Karolów i nawet dziś pojawia się na
wielu mapach i jest dosyć powszechna
wśród turystów.
Wykreowano zatem generała
„Waltera” na „świeckiego świętego”
i wpisano go do narodowego panteonu
obok takich postaci, jak Tadeusz
Kościuszko, Józef Bem czy ks. Józef
Poniatowski. Stworzono wychwalającą go
literaturę, a w 1975 r. jego podobizna
znalazła się banknocie o nominale 50 zł.
Nowy „święty” potrzebował swojego
centralnego miejsca kultu. Jan Gerhard
w 1968 r. wystąpił z propozycja
utworzenia w Bieszczadach na wzór
Verdun sanktuarium pamięci narodowej,
z centrum w Jabłonkach.
Przedstawianie „Waltera”
w kulturze masowej PRL ulegało zmianom
w ciągu całego czterdziestolecia.
Początkowo kładziono nacisk na
wizerunek komunisty – ideowca,
a z czasem skupiono się na podkreślaniu
cnót żołnierskich i wtapianie postaci
generała w tradycyjny polski panteon
wybitnych wodzów.
Po 1989 r. legenda „człowieka,
który się kulom nie kłaniał” zaczęła
blednąć. Światło dzienne ujrzały fakty
dotąd ukrywane, a Świerczewskim mozna
już było pisać swobodnie. W latach 1990 –
1991 zostały wydane wspomnienia
generała Zygmunta Berlinga. Na ich
kartach odnajdujemy wiele ciekawych
szczegółów dopełniających nam biografię
„Waltera”.
Wspomniano wyżej jakie wrażenie
wywarła na Berlingu polszczyzna
Świerczewskiego. Na tym jednak
skończyły się zachwyty. Rozczarowywał
już sam wygląd: „Wydawało mi się, Ŝe
powinien to być dobrze zbudowany,
postawny wysoki człowiek, a tymczasem
stał przede mną raczej niski starszy pan
z zadyszką, o wybitnie krótkiej szyi i po
kawaleryjsku wygiętych goleniach.”.
Później było już tylko gorzej. Berling
opisuje, jak „Walter”, bez przełykania
potrafił wlać w siebie prawie pełną
szklankę wódki. Wybryki alkoholowe
Świerczewskiego spowodowały, że
Berling obdarzył go następującymi
epitetami: „bezużyteczny ludzki wrak”
i „żałosny pijaczyna”.
Z całą pewnością generał Karol
Świerczewski był alkoholikiem.
Zastanawiać możemy się tylko nad
przyczynami jego choroby alkoholowej
i momentem w którym jej uległ. Jan Józef
Kasprzyk w cytowanym wyŜej biogramie
„Waltera” z „Encyklopedii białych plam”
juŜ niepowodzenia generała w walkach
z Niemcami w 1941 r., składa na karb
zaawansowanego alkoholizmu. Powołujesię przy tym na „opinię współczesnych”.
Na potwierdzenie swoich słów kieruje
czytelnika do wspomnień Zygmunta
Berlinga i Włodzimierza Sokorskiego.100
Berling rzeczywiście opisał problemy
alkoholowe, ale dopiero od momentu gdy
Świerczewski przybył do obozu w Sielcach
w sierpniu 1943 r.101 Podobnie jest ze
wspomnieniami Włodzimierza
Sokorskiego, który nazwał „Waltera”
„jednym z największych pijaków jakich
poznał”.102 Trudno zatem oprzeć się
wraŜeniu, Ŝe pan Kasprzyk nie korzystał
osobiście z tekstów Berlinga
i Sokorskiego. Przemawia za tym takŜe
fakt, Ŝe fragment ze wspomnień generała
Berlinga podał według reportaŜu Piotra
Lipińskiego.
Trzeba tu dodać, Ŝe według
Berlinga, choroba alkoholowa „Waltera”
była zupełnym zaskoczeniem dla Polaków,
którzy pamiętali go z walk w Hiszpanii.103
Choroba alkoholowa wpłynęła na
zdolności dowódcze Świerczewskiego,
które zdaniem wielu historyków i tak nie
były zbyt wielkie. Wspomniano wyŜej
o rozbiciu 248 dywizji piechoty, którą
„Walter” dowodził w 1941 r., jednakŜe to,
jak marnym był dowódcą pokazał gdy po
raz drugi przewodził 2 Armii Wojska
Polskiego. Zarówno w opinii historyków
wojskowości, jak i współczesnych sobie
Świerczewski popełnił szereg błędów.
Przeprowadzał m.in. ataki piechoty bez
wsparcia artylerii i broni pancernej, a takŜe
niedostatecznie wykorzystując lotnictwo.
Będąc pod wpływem alkoholu wydawał
sprzeczne ze sobą rozkazy. Pod
dowództwem Świerczewskiego 2 Armia
utraciła zdolność bojową.104 Wówczas
stracił Ŝycie lub zaginął co piętnasty Polak,
100 J. J. Kasprzyk, dz.spośród wszystkich walczących w II
wojnie światowej.
„Walter” skłócony był z innymi
oficerami.. O jego decyzjach bardzo źle
wypowiadał się m.in. wspomniany wyżej
gen. Aleksander Waszkiewicz. To właśnie
w skutek rozkazów Świerczewskiego sztab
5 Dywizji Piechoty wraz z batalionem
szkolnym i batalionem saperów zostały
okrążone w rejonie Tauer w kwietniu 1945
r.1
Jako jeden z dowódców jednostek
taktycznych generał Świerczewski miał
prawo zatwierdzania wyroków
i możliwość ułaskawiania skazanych
w sądach wojennych. W grudniu 1944 r.
dziewięciu byłych akowców, a obecnie
żołnierzy 2 Armii WP zostało skazanych
na karę śmierci za „uczestnictwo w tajnych
zebraniach nielegalnej organizacji AK, na
których omawiano sposoby wrogiej
działalności w stosunku do KRN i WP oraz
o sposobie uprowadzania żołnierzy z WP
do band AK”. Wszyscy zwrócili się do
Świerczewskiego z prośbami
o ułaskawienie. Tylko w jednym wypadku
generał zamienił wyrok na 10 lat ciężkiego
więzienia.
Już od pierwszych dni po śmierci
„Walter” zaczęto snuć domysły na temat
okoliczności zamachu na generała. Sprawa
ta znalazła swój oddźwięk także
w opiniach WiN. W sprawozdaniu Zarządu
Głównego sformułowano następujący
wniosek: „Sprawa zabójstwa 2 – go
wiceministra obrony narodowej jest dosyć
zagadkowa i nie została dotychczas
wyjaśniona.108 Nie zamierzam tu wchodzić
we wszystkie teorie i domniemania na
temat potyczki pod Baligrodem, ale
wydaje mi się, Ŝe poprzednie zdanie nadal
możemy uważać za aktualne, wbrew temu
co twierdzi np. pan Henryk Pająk.
W związku z wydarzeniami 28
marca 1947 roku Państwowy Komitet
Bezpieczeństwa zarządził przeprowadzenie
szczegółowego dochodzenia w sprawie
okoliczności, w jakich zginął
Świerczewski. Szeroko zakrojone śledztwo
nie dało jednoznacznych rezultatów.
JednakŜe wszyscy wzięci do niewoli jeńcy
z sotni „Chrina” i „Stacha” twierdzili, że
ich dowódcy nie mieli pojęcia jaki oddział
zaatakowali i nie znali jego liczebności.
Dlatego teŜ, gdy nadjechał drugi samochód
generalskiej eskorty, uznali, Ŝe to
przybywa odsiecz z Baligrodu i dlatego
wycofali się. Zdaniem Antoniego
Szcześniaka i Witolda Szoty zamach na
„Waltera” był przypadkowy.109 Podobnie
twierdzi teŜ np. prof. Andrzej Garlicki,110
Grzegorz Motyka i Edward Misiło.
Chociaż już wcześniej okoliczności
śmierci generała Świerczewskiego budziły
wiele emocji to po 1989 r. wszelkie
spekulacje zyskały podatny grunt do
dalszego rozwoju. Nawet śmierć Jana
Gerharda, który był przy Świerczewskim
28 marca 1947 roku, zamordowanego w
swoim mieszkaniu w 1971 łączono z
zamachem na „Waltera”.
Śmierć generała zyskała zatem
własną legendę, która z czasem zastąpiła
legendę życia.
Generał „Walter” sprawia problemy
nawet sześćdziesiąt lat po śmierci Na
przykład w Bychawie mieszkańcy
protestują przeciwko zmianie nazwy ulicy
Karola Świerczewskiego. Podstawowym
argumentem są w tym przypadku
pieniądze. Zmiana nazwy ulicy pociąga za
sobą konieczność wymiany dokumentów.
Co prawda w tym przypadku wydanie
nowego dowodu osobistego byłoby
bezpłatne, ale za nowe prawo jazdy czy
dowód rejestracyjny mieszkańcy musieliby
zapłacić. Radni z Bychawy chcąc już
w lecie 2007 r. pozbawić „Waltera”
patronatu nad ulicą wycofali się z tego
pomysłu. Trzeba tutaj zaznaczyć, że
problemy tego rodzaju nie dotyczą tylko
Bychawy. Świerczewski w dalszym ciągu jest patronem dziesiątków ulic w Polsce.
Ostatnio głośna była także sprawa pomnika
„Waltera” w Poznaniu, który monument
już niedługo zniknie z krajobrazu miasta.
RównieŜ w Bieszczadach, owym
„sanktuarium” generała Waltera, do dziś
pozostały liczne ślady pamięci po
Świerczewskim. Jak wspomniano
wcześniej, Rabe, w 1983 roku wróciło do
pierwotnej nazwy. Jednakże do dziś
leśnictwo obejmujące grunty tej wsi nosi
nazwę Karolów i tak samo jest
z przystankiem autobusowym przy drodze
z Baligrodu do Cisnej. W Jabłonkach nadal
stoi monumentalny pomnik generała
i chociaż teren wokół, niegdyś urządzony
jak park, jest mocno zaniedbany, to do
dziś zatrzymują się tutaj niemal wszystkie
wycieczki jadące przez Baligród do Cisnej.
Jednakże uroczyste przemówienia
wypowiadane podczas składania kwiatów
przy pomniku zostały zastąpione, przez
domysły na temat okoliczności śmierci
opowiadane przez przewodników mniej
lub bardziej zaciekawionym grupom.
W kwietniu bieżącego roku po raz
kolejny złożono kwiaty pod pomnikiem
w Jabłonkach. Wieńce opatrzone były
szarfami z napisem „Zarząd Wojewódzki
Sojuszu Lewicy Demokratycznej
w Rzeszowie” i „Związek Byłych
Żołnierzy Zawodowych i Oficerów
Ludowego Wojska Polskiego”.
Teksty z „Polityki” i „Gazety Wyborczej”
zostały zaczerpnięte z internetowych wydań"
lucyna beata
"Krosno i powiat krośnieński w latach 1944-1956"

Pora przedstawić drugą książkę, która jest plonem współpracy pomiędzy Instytutem Pamięci Narodowej, Muzeum Podkarpackim w Krośnie i Podkarpackim Towarzystwem Historycznym. Zarówno artykuły opublikowane w 2003 r. "Dziejach Podkarpacia" (o tej publikacji piszę powyżej) jak w "Krosno i powiat krośnieński w latach 1944-1956" dotyczą podziemia antykomunistycznego, Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krośnie i jego więźniów, sytuacji polityczno-społecznej Ziemi Krośnieńskiej. Łączy je jeszcze to, że wszystkie zostały wygłoszone na konferencjach naukowych przez historyków specjalizujących się dziejach powojennych Polski reprezentujących różne środowiska naukowe. Moim zdaniem obie publikacje uzupełniają się.
"Krosno i powiat krośnieński w latach 1944-1956" to zbiór 19 referatów wygłoszonych przez naukowców reprezentujących : IPN Oddział w Rzeszowie, Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Muzeum Podkarpackie w Krośnie, Uniwersytet Rzeszowski, Politechnikę Rzeszowską, Wyższą Szkołę Wschodnioeuropejską w Przemyślu. Książka pozwala czytelnikowi zapoznać się z niektórymi wydarzeniami społeczno-politycznymi rozgrywającymi się na terenie Ziemi Krośnieńskiej w latach 1944-1956, biografiami osób czynnie zaangażowanych w życie konspiracyjne, ze strukturą i działalnością aparatu represji, Polskiej Partii Robotniczej, Milicji Obywatelskiej, antykomunistycznych organizacji młodzieżowych, podziemia poakowskiego i narodowego, Kościoła katolickiego.
Moim zdaniem książka warta polecenia. Twarda oprawa, szyta, dobrej jakości papier, przystępna cena to także jej atuty.

Spis treści
Krzysztof Kaczmarski, Mariusz Krzysztofiński, Czesław Nowak
Wstęp
Zbigniew K. Wójcik
Sytuacja polityczno-militarna na terenie Podokręgu AK Rzeszów w drugiej połowie 1944 r.
Wiesław Syrek
"Początki władzy komunistycznej w powiecie krośnieńskim (od "wyzwolenia" do powstania Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej)
Mariusz Krzysztofiński
Ludzie krośnieńskiej PPR (1942-1948)
Zbigniew Nawrocki
Kierownictwo krośnieńskiej bezpieki w latach 1944-1956. Próba charakterystyki
Dariusz Byszuk
Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej w Krośnie (1944-1954)
Ewa Bereś
Władze miejskie w Krośnie w latach 1944-1956
Wiesław Syrek
Referendum 1946 w powiecie krośnieńskim
Wiesław Syrek
Wybory do Sejmu Ustawodawczego 1947 r. w powiecie krośnieńskim
Arkadiusz Indraszczyk
Polskie Stronnictwo Ludowe w powiecie krośnieńskim w latach 1945-1956
Tomasz Bereza
Kolektywizacja wsi w powiecie krośnieńskim w latach 1948-1956
Zbigniew K. Wójcik
Władze Polski Ludowej wobec Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego (1944-1955). Zarys problematyki
Grzegorz Ostasz
Poakowskie podziemie niepodległościowe w powiecie krośnieńskim
Grzegorz Ostasz
Siatki WiN i Brygad Wywiadowczych na ternie powiatu krośnieńskiego
Czesław Nowak
Sylwetki działaczy Brygad Wywiadowczych
Krzysztof Karczmarski
Okoliczności śmierci Kazimierza Człowiekowskiego "NIemisty" 19 kwietnia 1954 r.
Czesław Nowak
Okoliczności śmierci Tadeusza Bąka
Ryszard Sługocki
Próba wysadzenia pomnika Armii Czerwonej w Krośnie w listopadzie 1945 r.
Wykaz skrótów
Indeks osób
Indeks miejscowości

Tytuł: "Krosno i powiat krośnieński w latach 1944-1956"
Redakcja: Krzysztof Kaczmarski, Mariusz Krzysztofiński, Czesław Nowak
Wydanie: I
Stron: 446
ISBN: 978-83-7629-112-3
Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej Oddział Rzeszów
Rzeszów-Krosno 2009

Grzegorz Ostasz
Siatki WiN i Brygad Wywiadowczych na ternie powiatu krośnieńskiego
"Pod względem organizacyjnym Okrę Brygad Wywiadowczych Rzeszów cechował się, ogólnie rzecz ujmując, kontrastami. Najlepiej funkcjonowały inspektoraty: przemyski ("Most") i rzeszowski ("Mazur"), nieco słabiej krośnieński ("Nafta") i mielecki ("Las"). Przy czym Inspektorat Przemyski BW był liczebnie najmniejszy. Według rozpoznania bezpieki skupiał 32 konspiratorów. Inspektorat Rzeszowski BW miał 47 ludzi (wraz z personelem okręgowego "Biura Studiów"), natomiast krośnieński - 36, a mielecki - 37.
Inspektorat BW Krosno ("Nafta"), zrazu pod kierownictwem Józefa Klusa "Wacka", a następnie - od końca 1945 r. - Włodzimierza Janickiego "Styksa", obejmował terytorialnie część powiatów (obwodów). Na czele obwodu BW Krosno stała przez trzy miesiące Stanisława Jaworska, a od jesieni 1945 r. kilka miesięcy Stanisław Szarek "Sas", "Znicz", który zbiegł stamtąd w obawie przed aresztowaniem. W Obwodzie BW WiN Krosno jako wywiadowca pracował Andrzej Bocheński, który materiały przekazywał Stanisławie Jaworskiej. Informatorami tego obwodu byli również Henryk Kurek "Kazik" i dwaj funkcjonariusze WUBP w Rzeszowie: Marian Krokoś i Władysław Sęp "Orzeł Biały". Władysław Sep 1 września 1946 r. zdezerterował z bezpieki, by stać się członkiem oddziału "leśnego" Antoniego Żubryda; zginął 28 września (wg Czesława Nowaka 1 października) 1946 r. podczas akcji UB.
Miesięczne sprawozdania zbiorcze oraz raporty specjalne Inspektoratu Krosno przygotowywał Włodzimierz Janicki "Styks", kierownik inspektoratu BW Krosno. Zawierały mnóstwo szczegółów dotyczących aktualnych wydarzeń. Były bardzo rzetelnie opracowane. Janicki twierdził, że - w miarę możliwości - starał się weryfikować wszystkie materiały, które otrzymywał od informatorów - nawet te, zdawałoby się błahe, drugorzędne. Zapamiętał, że poprawił błąd w zapisie nazwiska jednego z konspiratorów, ujętego przez bezpiekę w Krośnie. W okręgowym sprawozdaniu społeczno-politycznym BW z marca 1946 r. istnieje adnotacja: " Z początkiem lutego aresztowany w Krośnie Stahl Antoni pod zarzutem przynależności do NSZ. W czasie przesłuchiwania był bity przez majora NKWD oraz komendanta UB". Nazwisko aresztowanego zostało podane poprawnie, oskarżenie o współpracę z NSZ oparto na materiałach UB, natomiast nieścisła jest data zatrzymania - Antoni Stahl bowiem został aresztowany 30 stycznia 1946 r.
Aresztowania krośnieńskich działaczy Brygad Wywiadowczych trwały przez kilka lat. Jeden z konspiratorów z BW, potem funkcjonariusz UB, "wtyczka" w Rzeszowie, a następnie członek oddziału Antoniego Żubryda - Władysław Sęp "Orzeł Biały", został zabity 28 września 1946 r. podczas akcji UB. Pozostałych na wolności działaczy BW nie chroniła przed zatrzymaniem nawet amnestia z 1947 r. Z tej szansy próbował korzystać Włodzimierz Janicki, który ujawnił się 17 marca 1947 r. w Gdyni. W piśmie skierowanym do redakcji "Gazety Rzeszowskiej"wzywał "wszystkich swoich byłych współpracowników czynnych w powiatach Lesko, Gorlice, Jasło, Krosno do skorzystania z amnestii i spełnienie obowiązku ujawnienia się".
lucyna beata
"Popularny plan ochrony Bieszczadzkiego Parku Narodowego"

Ostatnio dużo rozmawiamy o ochronie przyrody na terenie parków narodowych, rezerwatów. Warto więc zapoznać się z "Popularnym planem ochrony Bieszczadzkiego Parku Narodowego". Autorami są pracownicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego: B. Ćwikowska, C. Ćwikowski, G.Holly, M. Holly, S. Kucharzyk, A. Madejczyk, R. Prędki, A. Szary, B. Szary, T. Winnicki, B. Zemanek. Plan można było dostać w Ośrodkach Edukacyjnym BdPN w Lutowiskach i Ustrzykach Dolnych.
Lektura obowiązkowa dla przewodników.
Jest to książka formatu A-4 zawierająca liczne ryciny, w tym mapy, zdjęcia.

Spis treści:
1. Wstęp
2. Cele utworzenia BdPN oraz kolejne zmiany powierzchni
3. Położenie, piętra roślinno-klimatyczne, powierzchnia i strefowanie ochronne
4. Relacje BdPN z Międzynarodowym Rezerwatem Biosfery "Karpaty Wschodnie'' oraz z obszarami NATURA 2000
5. Zarządzanie i zadania Służby Parku Narodowego oraz elementy struktury organizacyjnej i nadzór
6. Ochrona zasobów abiotycznych i gleb
7. Ochrona fitocenoz leśnych
8. Ochrona fitocenoz połoninowych
9. Ochrona fitocenoz nieleśnych "krainy dolin"
10. Ochrona walorów florystycznych
11. Ochrona fauny bezkręgowej
12. Ochrona fauny kręgowej
13. Ochrona walorów krajobrazowo-kulturowych
14. Badania naukowe i wymiana informacji
15. Edukacja ekologiczna w BdPN
16. Udostępnienie BdPN do zwiedzania
17. Osadnictwo, obiekty turystyczne i infrastruktura komunalna na obszarze Parku
18. Sieć dróg i przejścia graniczne w regionie
19. Wytyczne dla otuliny w zakresie turystyki, leśnictwa i rolnictwa
Literatura

Tytuł: "Popularny plan ochrony Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 48
ISBN: 83-88-505-36-X
Wydawnictwo: Bieszczadzki Park Narodowy
Ustrzyki Górne 2005

Obecnie trwają prace nad powstaniem projektu nowego planu ochrony przyrody BdPN. Z materiałami roboczymi związanymi z przygotowaniem owego projektu możecie zapoznać się na http://www.bdpn.pl
zakładka plan ochrony.

"13.2. Cele ochrony i ewentualne zagrożenia podmiotów ochrony oraz procedury i zabiegi ochronne.
Głównym celem Parku jest ochrona zasobów i procesów naturalnych przy możliwie minimalnej ingerencji, aby nie zniszczyć harmonii środowiska i walorów krajobrazowo-kulturowych. Szczególnej troski wymaga jednak zabytkowy krajobraz kulturowy w "krainie dolin", którego trwałe istnienie może być utrzymywane tylko dzięki stałym zabiegom.

Podmiot ochrony
Ślady dawnej zabudowy: miejsca ze starodrzewiem po historycznych cerkwiach (tzw. cerkwiska), cmentarze, krzyże przydrożne, fragmenty podmurówek dworów, folwarków, tartaków, młynów, zagród oraz fragmenty torowiska kolejki wąskotorowej.

Cele ochrony, ewentualne zagrożenia, procedury i zabiegi ochronne
Zachowanie śladów dawnej kultury materialnej wymaga stałych zabiegów ochronnych. W przeciwnym razie ulegną one naturalnemu procesowi niszczenia. Dlatego zachowane podmurówki powinny być oczyszczane i wzmacniane kamiennymi elementami. Ponadto powinno się systematycznie usuwać w ich obrębie obsiewającą się roślinność, która przyspiesza proces niszczenia. W celu uczytelnienia dawnej zabudowy zalecane jest wysadzanie , zgodnie ze zwyczajem dawnych mieszkańców, rodzimych gatunków roślin zielnych (smotrawa okazała, chaber miękkowłosy, które dawniej sprowadzano z naturalnych siedlisk ze względu na ich dekoracyjny wygląd. Szczególnej opieki konserwatorskiej wymagają nagrobki i krzyże przydrożne, związanej ze specjalistycznymi zabiegami.
Obszarem obejmującym historyczne zespoły cerkiewne i cmentarze projektuje się nadanie statusów rezerwatów kulturowych, a pojedynczym obiektom - wpisanie do katalogu zabytków. Niezależnie prowadzone są badania historyczne.

Podmiot ochrony
Ślady dawnych struktur wsi: przebieg historycznych granic wsi i granicy rolno-leśnej, łanowy układ pól, przebieg dawnej drogi, zdziczałe sady owocowe.
Cele ochrony, ewentualne zagrożenia, procedury i zabiegi ochronne
Zachowanie w ternie historycznej struktury wsi wymaga systematycznych zabiegów ochronnych. W przeciwnym razie nastąpi zacieranie się dawnych śladów terenów osadniczych, zanikanie dawnych sadów, a wraz z nimi - zamieranie, starych, rodzimych odmian. W celu zahamowania tych procesów stosuje si regularny wypas w formie ekstensywnej oraz selektywne wykaszanie mechaniczne i ręczne. Zgodnie z dawną tradycją, w obrębie przebiegu dawnych dróg i miejsc zagrodowych, dworów oraz cerkwi, wysadzane są lipy, jawory, wiązy i jesiony. Natomiast w obrębie zamierających sadów wysadza się rodzime odmiany drzew owocowych. Obszarom przechowującym ślady dawnego użytkowania projektowane jest nadanie statusu parku kulturowego. Bardzo cenne jest przy tym gromadzenie materiałów kartograficznych i ikonograficznych.

Podmiot ochrony
Stare drzewa występujące w obrębie dawnej zabudowy - lipy, jawory, jesiony, wiązy
Cele ochrony, ewentualne zagrożenia, procedury i zabiegi ochronne
Świadectwem dawnej zabudowy są stare drzewa o charakterze pomnikowym występujące w obrębie dawnych cerkwisk, cmentarzy i zagród. Pozostawione bez opieki konserwatorskiej narażone są na szybszy proces rozkładu. Dlatego usuwa się z nich próchno i posusz, konserwuje rany środkami grzybobójczymi, zabezpiecza przed złamaniami

Podmiot ochrony
Historyczne nazewnictwo
Cele ochrony, ewentualne zagrożenia, procedury i zabiegi ochronne
Bardzo ważnym celem jest też zachowanie dawnego nazewnictwa przyczółków, wzniesień, polanek, rzek, źródeł i innych elementów wsi. wraz z wysiedleniem autochtonicznej ludności przerwana została dawna tradycja. Dlatego warto gromadzić dane historyczne i upowszechniać je w informatorach praz przewodnikach i mapach."
lucyna beata
"Bieszczadzkie losy"

Poszukując w internecie informacji o tej książce natrafiłam na stronę Autora. Tak Andrzej Potocki pisze o swoim dziele.
http://www.potockiandrzej.pl/index.php

"Książka w żadnej mierze nie pretenduje do miana pracy naukowej. Jest w niej co prawda wiele wskazań, dotyczących źródeł, i wiele cytatów, także kilka rozdziałów opracowanych na podstawie moich badań terenowych, ale starałem się nadać temu wszystkiemu kształt opowieści o historii dwóch społeczności: bojkowskiej i żydowskiej.

Kiedyś byli solą tej ziemi, bowiem Bojkowie - ruscy górale, stanowili 85% mieszkańców Bieszczadów, natomiast Żydzi - 10%. Historia Bieszczadów, pisana po II wojnie światowej, skrzętnie pomijała te wcześniejsze pięćset lat dziejów lub też manipulowała faktami albo je wręcz przemilczała. Dowodzą tego m.in. losy Terki i Zawadki Morochowskiej. "Bieszczadzkie losy" są pierwszym powojennym opisem historii Bieszczadów, także tej z okresu "Łun w Bieszczadach" i "Ogniomistrza Kalenia". W moim przekonaniu Bieszczady poprzez tragizm losów Bojków i Żydów zasługują na to, by potraktować je poważnie i nie czynić z ich historii propagandy utrwalania władzy ludowej, która nie tyle była ludowa, co sowiecka.

Książka ta uświadamia, jak kruche jest ludzkie jestestwo i pamięć o nim. Z cerkwi w Beniowej pozostała tylko podmurówka. Z kamiennej blizny odczytuję kształt świątyni. Trzy prostokątne nawy, półkoliście zamknięte prezbiterium i dwie zakrystie. W miejscu prystupu porzucony kamień w kształcie łodzi z wizerunkiem ryby, symbolem pierwszych chrześcijan. Cerkiew stała na wysokim brzegu Sanu. Rzeka, kamień i ryba. Jak blisko siebie to wszystko, więc może pogański to znak. W chwilach zadumy szukam w historii Bieszczadów rzeźbiarza tej ryby. Niedaleko stamtąd starożytny kupiec, podróżujący na północ po bursztyn, zgubił rzymską monetę. Może to on, czekając tu na tratwę, pozostawił po sobie ten ślad w kamieniu. Może uczynili go uczniowie Cyryla i Metodego, kiedy stawiali w Bieszczadach pierwsze krzyże. Po ich krzyżach pozostała tylko pamięć w nazwach szczytów - Chryszczata, Chrest. Krzyże zbutwiały, ryba wykuta w kamieniu przetrwała..."

Moim zdaniem jest to publikacja godna polecenia wszystkim miłośnikom wielokulturowych, wieloetnicznych Bieszczadów. Została napisana dość dawno temu ale moim zdaniem niewiele straciła na aktualności. Oczywiście, jest to książka popularna, rodzaj ciekawej gawędy, którą snuje Autor. Jest wydana niezbyt atrakcyjnie. Miękka okładka, klejona, wkładka z czarnobiałymi, niechlujnie wydrukowanymi zdjęciami, niewyraźne ryciny, kiepski papier to jej minusy. Atrakcyjna cenowo, można ją nabyć tu http://www.jewishinstitute.org.pl/pl/ofert...ta/110,110.html za 14 zł, w Bieszczadach widziałam tę książkę w leskiej księgarni Bosza 15.50 zł i na zaporze - tu cena znacznie wyższa, od 20 zł wzwyż.

Spis treści
Moje Bieszczady
Bojkowie
Wędrowni pasterze wołów
Zbójeckie pasje Wołochów
Granice dawnej Bojkowszczyny
Życie codzienne
Specyfik złodziejski (opowieść gwarą)
Obrzędy bojkowskie
- Urodziny i chrzest
- Ślub i wesele
- Śmierć i pogrzeb
Bojkowskie cerkwie
Ikona
Obrzędy świąteczne
Zabobony i zwyczaje
Maryjne Sanktuarium bojkowskie
Na linii frontu
Wojna o Bieszczady
Bezdroża nienawiści
Tragedia Terki
Zapomniane cmentarze
Żydzi
Z ziemi obiecanej do Polski
Żydzi bieszczadzcy
Religia i zwyczaje
Chasydzi
Tajemnica leskiej synagogi
Galicyjska karczma żydowska
Żydowski herszt
Zagląda i pamięć
Zabytki kultury żydowskiej w Bieszczadach
Najliczniejsze skupiska Żydów według spisów
Streszczenie
Bibliografia
Indeks miejscowości
Indeks nazwisk
Zdjęcia

Tytuł: "Bieszczadzkie losy"
Autor: Andrzej Potocki
Wydanie: I
Stron: 225
ISBN: 83-88065-39-4
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Apla"
Rzeszów-Krosno 2000

Bardzo podoba mi się gawęda o "Galicyjskiej karczmie żydowskiej" str. 158-159, oto jej fragmenty
"[...] Skąd Żydzi w karczmach? Otóż szlachta zajmowała się tylko ziemią, bo wszystkie inne zajęcia przynosiły jej ujmę na honorze. Dlatego też swoje handlowe i przemysłowe przedsięwzięcia wypuszczała w pacht Żydom. W wykazie powinności mieszkańców Trepczy, wsi koło Sanoka, w latach 1661-1665 wzmiankowany jest Żyd karczmarz. W latach 1745-1778 Żydzi dzierżawili browar i karczmy w Zarszynie i Długiem. W Galicji w latach 1789-1848 mieli zakaz dzierżawienia szynków i karcz, ale przepisy te omijano, skoro w 1805 r. karczmę "Piorunka" na trakcie z Leska do Sanoka arendowali Herszko Tefar i Tobiasz Abramowicz. Do nich też należał przewóz promem i łódkami przez San. W tamtym też czasie dzierżawili w Lesku od właściciela miasta browar i gorzelnię. W latach 1803-1804 browar miodny dzierżawił Żyd leski Herszko Lewita, po nim zaś Lejba Paszowski. W latach 1804-1805 gorzelnię na Posadzie Leskiej arendowali Moszko Hoenig, Szmul Spirer i Michler Przemyski, natomiast od roku 1806 - Szole Dobromilski, który później w latach dzierżawił propinację gorzałczaną. Zakaz propinacji karczm i wyszynków dla Żydów został zniesiony w 1848 r. Wówczas niemal wszystkie karczmy oni wzięli w arendę. Wspomnianą już "Piorunkę" od 1866 r. dzierżawił Isak Konar, który w tym samym czasie arendował leską propinację gorzałczaną. W tamtym okresie były już w Lesku małe browary żydowskie, produkujące za zgodą hrabiego Krasickiego. Do roku 1910 ziemiaństwo polskie miało wyłączność propinacji. Dopiero od roku 1911 koncesje na prowadzenie karczem znalazły się na wolnym rynku i większość stała się własnością Żydów. W tym momencie opanowali oni najważniejszą instytucję użyteczności publicznej w Galicji
Zachowało się kilka opisów bieszczadzkich karczem drewnianych z 1773 r. W Dwerniku karczma składała się z kilku pomieszczeń: stajni na woły, komory, izby szynkowej, sieni i boiska. W izbie szynkowej stał piec piekarniczy z prostych kafli. Obok karczmy stały dwa budynki gospodarcze. W Smolniku nas Sanem karczma zbudowana była na węgieł, kryta słomą, w oknach szyby w drewnianych ramach, w izbie piec z kafli białych z kominem kapiastym. W budynku była też piekarnia. Obok dwie stajnie połączone boiskiem. Za stajniami trzy brogi.W osobnym budynku winiarnia. W Tarnawie Niżnej w karczmie, "po prawej ręce izba szynkowa, w której piec piekarski zwyczajny. Okien z szyb okrągłych w drewno oprawnych trzy. Ławy duże, powała z dylów. Za izbą pomost przez połowę budynku. Budynek ten zbudowała gromada z brusowańców na węgieł. Dach z dołu dranicami pobity, słomą posesora poszyty." Największe karczmy miały wymiary do 26 metrów długości i 12 metrów szerokości, najmniejsze 1414x7m. [...]"
lucyna beata
"Śpiewnik pograjkowy pogranicza bojkowsko-łemkowskiego"

Przedwczoraj jadąc z Piotrem_S na stady tour "Karpackie Niebo" http://obserwatorium.lubomir.weglowka.pl/i...e&id=2&Itemid=5 (będę o tym pisać w innym wątku) na Słowację wstąpiliśmy do informacji turystycznej w Komańczy, gdzie zostaliśmy obficie obdarowani materiałami promocyjnymi wydanymi przez Gminę. Muszę przyznać, że bardzo interesującymi. W czasie trwania imprezy na Słowacji część otrzymanych przewodników po ścieżkach rozdałam uczestnikom, nie muszę chyba mówić iż spodobały im się materiały promocyjne.
Wśród otrzymanych "reklamówek" była też niezmiernie ciekawe publikacja "Śpiewnik pograjkowy pogranicza bojkowsko-łemkowskiego" wydana w ramach projektu "Pograjka - stara muzyka starej Komańczy". Ta książeczka moim zdaniem jest bezcenna albowiem jest to próba ocalenia naszej historycznej spuścizny. Jaka ona jest? Moim zdaniem najlepiej to wyjaśni sam autor opracowania.
"Śpiewnik Pograjkowy jest zbiorem łemkowskich melodii śpiewanych i granych podczas dawnych zabaw i wesel na terenie gminy Komańcza. Wiele z nich śpiewa się do tej pory. Oprócz utworów znanych także w innych częściach Łemkowszczyny znajdują się tu melodie wykonywane lokalnie, przypisywane tylko jednej wsi tego łemkowsko-bojkowskiego pogranicza. W innych widać wyraźne akcenty pochodzące od zamieszkałych tu Cyganów czy niedalekich Słowaków. Trzeba pamiętać, że pieśni ludowe tradycyjnie funkcjonują w obiegu ustnym, nie posiadają tekstu kanonicznego, a ich główną cechą jest wariantywność. W związku z tym nie sposób umieścić w tego typu pozycji wszystkich wariantów danej piosenki, czy to pod względem językowym czy muzycznym.
Zebrany materiał został zapisany po łemkowsku i przetranskrybowany półfonetycznie tak, aby oddać najwierniej warstwę tekstu. Pochodzi on z badań prowadzonych przez Radosława Krochmala i Pawła Królikowskiego oraz ze starych śpiewników zeszytowych spisywanych przez osoby, którym folklor muzyczny tego regionu nie jest obcy.
Pieśni wykonywane były głównie przez Eudokię Mychajłyszyn z Kulasznego i Pawła Onyszkanycza z Jawornika. Zapis nutowy w formie prymy wykonał Radosław Krochmal. Na końcu śpiewnika znajdują się utwory instrumentalno-taneczne obecnie prawie już nie wykonywane przez tradycyjnych muzykantów starszego pokolenia.
Mamy nadzieję, że niniejsze wydawnictwo pomoże przybliżyć szerszemu gronu część tak bogatej i różnorodnej kultury ludowej tego regionu
Paweł Królikowski"

Spis treści
Wstęp
Jak ja buła jeszcze mała
Nese Hala wodu
U susida chata biła
Oj letily huson'ky
Oj czorna ja sy czorna
Była mene maty
Jak jiszow ja z Debreczyna do domu
Oj chmelu
Tam za sełom drażka
U horach Karpatach
Ne pyj Waniu
Tecze woda kałamutna
Iwanku, Iwanku
Czom ty ne pryszoł
Oj ne chodu Hryciu
Tycha woda
Nyże Jawornyczka
Rozpryhajte chłopci koni
Moja myla ne otweraj dwery
Walc Mikołaja Mychałyszyna z Kulasznego
Walc Jana Pasławskiego
Czardasz od Komańczy
Rombany
"poGrajkowa Łemkowska" Kapela Michała Sałaka"

Śpiewnik jest nagrodą w naszych forumowych konkursach.

Tytuł: "Śpiewnik pograjkowy pogranicza bojkowsko-łemkowskiego"
Opracowanie: Paweł Królikowski
Wydanie: I
Stron: 47
ISBN: 978-83-60483-060
Wydawnictwo: Urząd Gminy w Komańczy
Komańcza

"Jak ja buła jeszcze mała

Jak ja buła jeszcze mała
Noly, noly, noly, no
Mene maty kołysała
Noly, noly, noly, no
Jak ja mała lit szesnajcit'
Noly, noly, noly, no
Lubyly nja chlopci z bajci
Noly, noly, noly, no
Jak ja mała dwajcit' sztery
Noly, noly, noly, no
Lubyly nja oficery
Noly, noly, noly, no
Jak ja mała trytcit' pjaty
Noly, noly, noly, no
Lubyly nja botodaty
Noly, noly, noly, no
Jak ja buła molodycia
Noly, noly, noly, no
Ciłuwaly chłopci lycia
Noly, noly, noly, no
A teper ja stara baba
Noly, noly, noly, no
Ne całujut chocz bym rada
Noly, noly, noly, no"


"U horach Karpatach

U horach Karpatach oj tam by ja żyw
Z hory na dołynu wse bym sja dywyw
Tam ptaczky spiwajut' zlehen'ko
Wse u-cha, cha, cha
A hołos sopiłky tam czuty szczo dnia

U horach Karpatach parubky jak lwy
Za wołu, swobodu stanut' do borby
Tam ptaczky spiwajut' zlehen'ko
Wse u-cha, cha, cha
A hołos sopiłky tam czuty szczo dnia

U horach Karpatach diwczata jak mak
Spiwajut', tanciujut' wsi na odyn takt
Tam ptaczky spiwajut' zlehen'ko
Wse u-cha, cha, cha
A hołos sopiłky tam czuty szczo dnia"
lucyna beata
"Monografia przyrodniczo-historyczna Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego"


"Monografia przyrodniczo-historyczna Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego" Radosława Janickiego jest jedną z moich ulubionych książek poświęconych naszemu regionowi. Bardzo często z nie korzystam opracowując rozpiski tras, to takie kompendium wiedzy o przyrodzie Pogórza. Część historyczna jest moim zdaniem słabsza. Jest to praca doktorska ale napisana bardzo przystępnie, laik nie ma problemu z jej rozumieniem. Nie wszyscy są nią zachwyceni tak jak ja. Nie wiem czy powinnam pisać o naszych prywatnych rozmowach, mam nadzieję, że ujdzie mi to na sucho. Marcin część przyrodniczą i historyczną mimo, że nie zauważa w niej błędów ocenia dość nisko. Oczywiście z pozycji naukowca.
Jest to wydawnictwo Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu, bezpłatne, ilustrowane, zawierające kilka mapek poglądowych.

Spis treści:
Wstęp
Charakterystyka przyrodnicza Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego
1. Położenie
2. Budowa geologiczna i tektonika
3. Rzeźba terenu
4. Pokrywa glebowa
5. Stosunki hydrograficzne
5.1 Wody powierzchniowe
5.2 Wody podziemne
6. Klimat
7. Szata roślinna
8. Ochrona przyrody
Historia osadnictwa i gospodarki
1. Czasy przedhistoryczna
2. Średniowiecze
3. Rozbiory
4. Czasy współczesne
Literatura

Tytuł: "Monografia przyrodniczo-historyczna Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego"
Autor: Radosław Janicki
Wydanie: I
Stron: 83
ISBN: 83-89479-16-8
Wydawnictwo: Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu
Przemyśl

Charakterystyka przyrodnicza Parku Krajobrazowego Pogórza Przemyskiego str. 7-8
" 1. Położenie
Park Krajobrazowy Pogórza Przemyskiego powołano do życia w 1991 roku. Zajmuje on powierzchnię blisko 62 tys. ha (618,62 km2) i rozciąga się na południowy zachód od Przemyśla. Jego północną granicę wyznacza dolina Sanu, od Dynowa po Przemyśl. Na wschodzie granica biegnie południkowo od Prałkowców aż do granicy państwowej i dalej ta granica ku południowemu zachodowi. Na południu i na południowym zachodzie granica Parku pokrywa się z granicą dawnego województwa przemyskiego. Najdalej wysunięte punkty Parku sięgają od 49 stopni 34 minut do 49 stopni 50 minut szerokości geograficznej północnej oraz od 22 stopni 14 minut do 22stopni 46 minut długości geograficznej wschodniej. Daje to rozciągłość równoleżnikową 29,5 km, a południkową 38 km.
Pod względem administracyjnym teren Parku należy od 1 stycznia 1999 roku do województwa podkarpackiego, powiatów przemyskiego i rzeszowskiego. W momencie, gdy rozpoczęto badania, kilka lat przed reformą administracyjną, teren ten leżał w granicach województwa przemyskiego. W jego skład wchodziły w całości lub częściowo gminy: Birczy, Dubiecko, Dynów, Fredropol, Krasiczyn, Krzywcza, Przemyśl i miasto Dynów. Granice gmin po wprowadzeniu nowego porządku administracyjnego, na badanym terenie pozostały bez zmian.
Park Krajobrazowy Pogórza Przemyskiego leży w obrębie dwu jednostek fizyczno-geograficznych. Przebiega przezeń granica pomiędzy dwoma prowincjami: Zewnętrznych Karpat Wschodnich i Zachodnich. Główna część Parku to Pogórze Przemyskie, natomiast najwyższe, skrajne fragmenty na południu leżą w obrębie Gór Sanocko-Turczańskich. Region Pogórze Przemyskie należy do makroregionu zwanego Pogórzem Środkowobeskidzkim. Jest ono skrajnie na wschód wysuniętą częścią Zewnętrznych Karpat Zachodnich. Góry Sanocko-Turczańskie leżą w obrębie Beskidów Lesistych, a te Beskidów Wschodnich, Zewnętrznych Karpat Wschodnich. Granicą pomiędzy dwoma opisywanymi regionami jest równoleżnikowy odcinek doliny Wiaru, jego dopływ Roztoka i dopływ Sanu - Potok Tyrawski. Pogórze Przemyskie zajmuje powierzchnię około 640 km2 i niemalże w całości chronione jest jako Park Krajobrazowy Pogórza Przemyskiego (Kondracki 2000)."

"Fragment Parku Krajobrazowego Pogórze Przemyskie, leżący w granicach gminy Fredropol, ma w przyszłości wejść w skład planowanego Turnickiego Parku Narodowego. Prace projektowe są już zakończone i prowadzi się czynności administracyjne zmierzające do utworzenia tego Parku, jednak od wielu lat, pozostaje on niestety tylko w fazie planów"
lucyna beata
"Dolina Wiaru ocalić od zapomnienia"

W ubiegłym tygodniu otrzymałam ciekawe publikacje z Nadleśnictwa Bircza. Wśród nich była interesująca książeczka "Dolina Wiaru ocalić od zapomnienia" napisana w ramach projektu, którego celem była próba ocalenia zwyczajów i lokalnej tradycji. Projekt realizowały był przez dzieci które zbierając informacje o codziennych zwyczajach, tradycji, obrzędowości, wierzeniach ,modlitwach, pracy wykonywanej w polu i lesie, hodowli, codziennej kuchni przyczyniły się do zachowania kulturowej spuścizny. Dzieciaki zwiedzały okolice poszukując miejsc świadczących o dawnej kulturze, wieloreligijnej i wielonarodowej społeczności, badały stare dokumenty zachowane w domach czy archiwum, a przede wszystkim słuchały opowieści swoich bliskich. Plonem ich pracy jest właśnie ta bardzo specyficzna publikacja. Mamy bowiem w tej książeczce zawarty świat, który odszedł, mini zarys monograficzny o dolinie Wiaru widzianej oczami jej mieszkańców. W książeczce zawarte są informacje o historii okolicy, o zabytkach, o lokalnych nazwach, o ludziach, którzy już odeszli. Są tu też przedstawione bajki i opowieści starszych ludzi, przysłowia, wierzenia i miejscowe przesądy, przepisy kulinarne. Całość jest naprawdę interesująca. Oczywiście należy brać poprawkę na bardzo liczne błędy zawarte w tej publikacji. Jest to książka opata przede wszystkim na opowieściach, na zawodnej ludzkiej pamięci.
Tę skromnie wydaną książeczkę polecam wszystkim miłośnikom doliny Wiaru i wszystkim miłośnikom "małych ojczyzn". Książeczka doczekała się drugiego wydania, które zostało sfinansowane przez Nadleśnictwo Bircza.

Spis treści
Wprowadzenie
I. RYS HISTORYCZNO-ETNOGRAFICZNY DOLINY WIARU
II. ZWYCZAJE I TRADYCJE
- Zima
- Wiosna
- Lato
- Jesień
III. CZYTANIE ŻYWEJ KSIĘGI PRZYRODY
IV. WIERZENIA I PRZESADY
V. PRZYSŁOWIA
VI. ŚWIĘTA RODZINNE
VII. INNE GOSPODARSKIE PRACE I ZAJĘCIA DZIECI
VIII.KUCHNIA DOLINY WIARU
IX. JAK REALIZOWANO PRPJEKT

Tytuł: "Dolina Wiaru ocalić od zapomnienia"
Autor: zespół
Wydanie: II
Stron: 103
ISBN:
Wydawca: Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Doliny Wiaru
Wojtkowa 2007

"Kuchnia doliny Wiaru
[...] Młyny
Zboże wożono najczęściej do młyna w Dobromilu (dawne miasto powiatowe, do Birczy, Przemyśla. Był mniejszy młyn w Wojtkowej prowadzony przez pana Machnika.

Gospodarze mieli swoje sposoby na przechowywanie surowca na chleb. Worek z mąką należało dobrze zawiązać, następnie włożyć do wiadra. Wiadro z mąką spuszczano do studni tak, żeby woda nalała się do środka wiadra i uzupełniła miejsce wolne między mąką, a brzegami naczynia. Zewnętrzna warstwa mąki nasiąkała do pewnego momentu i tworzyła powłokę, ścianę, za którą była sypka mąka. Taka metoda zabezpieczała produkt przed różnym robactwem, pająkami i psuciem.
Przygotowywanie chleba:
Do rozczynienia należy przygotować zakwas: ciepła woda, mąka żytnia, trochę drożdży. Pozostawić na 8 godzin. Później dodajemy kolejne składniki: ciepłą wodę, sól, mąkę żytnią i tyle mąki pszennej, ile zbierze ciasto. Następnie wyrabiamy je i odstawiamy do wyrośnięcia. wszytko robi się w cieple, bez przeciągów, a w piecu chlebowym palimy drewnem jałowcowym.
CHŁODNIK OGÓRKOWY - gorące ziemniaki w całości zalewano zalewą z ogórków razem z pokrojonymi w kostkę ogórkami.
DYNIANKA - po uprzednim wybraniu pestek, krojono dynię na kawałki i gotowano w wodzie do miękkości. Dodawano trochę soli. Potem dolewano mleka, a na samym końcu dodawano lane ciasto lub też skubano kawałki ciasta pierogowego.
GOŁĄBKI ZIEMNIACZANE - w liście kapusty należy zawinąć farsz: tarte ziemniaki, grzyby, grysik, czosnek, cebule, przyprawy do smaku, tłuszcz z cebulą do omaszczenia.
KARTOFLANIKI - aby przygotować kartoflaniki należy zrobić ciasto jak na pierogi, rozwałkować, nałożyć farsz (mięsny, z kapusty, z grzybów, z kaszy) zawinąć i piec na blasze lub w piekarniku.
KUDŁAJE - Trzeba zetrzeć ziemniaki na tarce, odcisnąć wodę, dodać sól, mąkę ziemniaczaną, mąkę pszenną, gotowane ziemniaki. Z masy uformować małe kulki i wrzucać na wrzącą wodę. Odcedzić i polać tłuszczem. Można też uformować placuszek, nałożyć na niego farsz z gotowanych ziemniaków, zawinąć i ugotować."

Te potrawy jadałam jako dziecko. Moja ulubiona to ziemniaczane gołąbki i kudłaje z mlekiem.

Jureczkowa [...]Przed wojną istniała tu czteroklasowa szkoła i tartak oraz dwa dwory: Korwinów oraz Krupińskich. Dwór Korwinów położony był na wzniesieniu ponad rzeką Wiar. Był to budynek długi, murowany, parterowy, z wieloma oknami, tynkowany na biało, kryty blachą. Dwór zamieszkiwały dwie rodziny. W jednej części mieszkali Korwinowie, w drugiej - ich szwagier - Popiel. Dom Korwinów stał równolegle do obecnej drogi. wejście było od zachodu, zaś od południa znajdował się oszklony ganek. Dom Popiela - z cegły, murowany, prostopadle ustawiony z prawej strony zabudowań Korwinów. Dworek upiększony był trzema altankami, alejkami, drzewami egzotycznymi oraz mnóstwem kwiatów. Stajnia zbudowana była z kamieni - hodowano tam trzodę, bydło, konie, drób, zaś na ozdobę pawie. Korwinowie posiadali własną mleczarnię w której przerabiali mleko. Większość mieszkańców znajdowała tam zatrudnienie: pracowała przy zasiewach, zbiorach, hodowli, w lesie, w mleczarni, a także w samym dworze oraz przy powożeniu państwa Korwinów bryczką. Fjakierem (powoźnikiem) był pan Zapotoczny. Ten opuszczony majątek po wojennej zawierusze uległ grabieży, a resztki fundamentów i podmurówek wykorzystano do budowy dróg. Pozostałością po dawnej świetności dworu są: starodrzew, aleje, altana lipowa (nasadzenie stołowe), ślady dwóch prostokątnych stawów z groblą oraz stara kamienna studnia. Pozostałości dworu w którym mieszkali , stanowią obecnie teren ścieżki edukacyjno-przyrodniczej p.n. "Drzewa parku podworskiego w Jureczkowej". [...]"

Więcej o ścieżce pisałam tu http://www.historycy.org/index.php?showtopic=74242
lucyna beata
"Bóbrka koło Soliny - historia i współczesność - śladami Józefa Blizińskiego"

Pora przedstawić następna książkę o której milczą elektroniczne media. "Bóbrka koło Soliny - historia i współczesność - śladami Józefa Blizińskiego" to mini zarys monograficzny tej popularnej miejscowości połączony z notą biograficzną.
Prawdę powiedziawszy nie wiem co mam o niej powiedzieć. Jest przeciętna do bólu, niezbyt ciekawa, ale też i nie nudna, dość ładnie wydana, w miarę poprawna jeżeli chodzi o prezentowaną wiedzę. Największym jej plusem jest zgromadzenie przez Autorów w jednym miejscu fragmentów korespondencji i cytatów w publikacji dotyczących Bóbrki i Blizińskiego. Bardzo zaciekawiły mnie rozdziały: "Bóbrka w latach 30. XX wieku", "Współcześni o twórczości Blizińskiego",
"Wybór korespondencji"oraz popularyzacja twórczości tego trochę zapomnianego twórcy. Niewiele osób wie, że Józef Bliziński był związany z naszym regionem. Mieszkał przez 12 lat w Bóbrce, to tu niekorzystnie zainwestował pieniądze w poszukiwania ropy naftowej.Tu także prowadził badania etnograficzne. Przyjaźnił się m.in. z Oskarem Kolebrgiem, to dzięki Blizińskiemu ten znany etnograf opisał obyczaje mieszkańców okolicznych wsi. Jego dom nie przetrwał, znajdował się w miejscu obecnie zalanym przez wody Jeziora Myczkowieckiego.
Niewątpliwym minusem jest cena tej książeczki, kilka lat temu zapłaciłam za nią ponad 30 zł. Relacja jakość cena jest tu dla czytelnika bardzo zła.

Spis treści
Wstęp
Z przeszłości
Powstanie Leskie
Bóbrka w latach 30. XX wieku
Z dziejów parafii
Kapliczka pańszczyźniana
Atrakcje turystyczne Bóbrki
Oświata, kultura, działalność społeczna
Józef Bliziński - pisarz i ziemianin
Bliziński w Bóbrce
Współcześni o twórczości Blizińskiego
Wybór korespondencji
Śladami Kolberga
Przyjaciele Józefa Blizińskiego
W okolicy
Informator podręczny
Bibliografia

Tytuł: "Bóbrka koło Soliny - historia i współczesność - śladami Józefa Blizińskiego"
Autor: Jadwiga i Janusz Pypeć
Wydanie: I
Stron: 84
ISBN: 83-7450-028-X
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Apla"
Krosno 2006

str. 9-10
"Powstanie leskie
Rozruchy chłopskie w bieszczadzkich wsiach, które wybuchły w 1932 r., przeszły do historii jako tzw. powstanie leskie. Zaczęło się to od próby zorganizowania przez władze, w ramach tzw. święta pracy, bezpłatnych robót przy naprawie drogi w Brzegach Dolnych. Święta pracy miały w tym czasie dość szeroki zasięg, zaś pomysłodawcami byli Potoccy, właściciele Rymanowa. Był to rodzaj pracy społecznej na rzecz własnego środowiska. Podczas świąt budowano drogi, mosty, obiekty użyteczności publicznej, porządkowano poszczególne miejscowości. Nie było na tym tle żadnych nieporozumień czy spięć,ludzie pracowali ochoczo i mieli satysfakcję ze swoich dokonań.
Tymczasem w Brzegach Dolnych agitatorzy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, bazując na nieświadomości chłopów, w większości analfabetów, rozpowszechnili pogłoskę, że bezpłatna praca oznacza ponowne wprowadzenie pańszczyzny. To wywołało wrzenie wśród ludności i manifestacje z udziałem około 300 chłopów uzbrojonych w pałki, drągi, motyki, widły. Interweniowała policja, kilku uczestników manifestacji aresztowano.
Fakt ten spowodował rozszerzenie się fali rozruchów, objęły one ogółem 19 wsi i około 15 tys. chłopów. Doszło do starć w rejonie Łobozewa, Teleśnicy Sannej i Oszwarowej, Ustianowej i Bóbrki. Na stokach Jawora rozegrała się prawdziwa bitwa. Byli zabici i ranni. Ostatecznie, biorące udział w rozruchach wsie spacyfikowano. Wielu mieszkańców aresztowano, a sądy skazały na więzienie przywódców powstania. Walki pochłonęły 6 ofiar śmiertelnych i wielu rannych. W 30 rocznicę powstania odsłonięto w Bóbrce, na wzgórku przy drodze do Soliny, pomnik poświęcony wydarzeniom sprzed lat"

"Bliziński w Bóbrce" str. 35
"Okoliczności osiedlenia się Józefa Blizińskiego w Bóbrce, nie są do końca jasne. Być może zachęcił go do tego szwagier, Konstanty Sokołowski, mieszkający w Posadzie Olchowskiej pod Sanokiem, a będący właścicielem Bóbrki. Zapewne na decyzję Bliżińskiego wpłynęły doświadczenia z gospodarowania na Kujawach, które zbliżyły go do problemów polskiego ludu, folkloru, ukazały, ukazały możliwość spokojnego, sielskiego życia, urozmaiconego pracą twórczą. Tęsknił za wsią i w końcu zamieszkał na niej.
Zygmunt Sarnecki, przyjaciel pisarza, zanotował w swoich wspomnieniach: "W 1876 roku, w lutym przeniósł się Bliziński z Królestwa Polskiego do Galicji i osiadł w Sanockiem, na pogórzu karpackim, gdzie wskutek układów familijnych za należność, jaką w tych stronach żona jego posiadała, nabył około 300 morgów gruntu, wydzielonego wraz z lasem z wsi Bóbrka, upamiętnionej przez Zygmunta Kaczkowskiego jako siedziba Nieczui, bohatera powieści niesłusznie dziś zapomnianych. Na tej przestrzeni nasz znakomity komediopisarz, a bardzo lichy gospodarz, założył nowy folwark, nazwany hipotecznie Bóbrką Blizińską, a wzniósłszy dom mieszkalny na wybranym przez siebie miejscu w prześlicznym położeniu, nad Sanem, z widokiem na Beskid i połoniny, otoczył go ogrodem, sadem i samorodnym parkiem, który ciągle ukształca i przekształca, i zdobi, wycinając lub dosadzając drzewa i krzewy, co stanowi dla niego ulubioną rozrywkę w chwilach wolnych od pracy; tu bowiem jego twórcza wydała najpiękniejsze owoce, tu urodził się "Pan Damazy", jeden z najdoskonalszych utworów literatury dramatycznej."
Kłopoty towarzyszyły Blizińskiemu od momentu nabycia posiadłości. Z braku wpisu hipotecznego, który uzyskał dopiero po kilku latach, nie miał żadnego zabezpieczenia przy ubieganiu się o kredyt, toteż musiał korzystać z lichwiarskich pożyczek. Wędziły go one w długi i w konsekwencji doprowadziły do bankructwa. [...]"
lucyna beata
"Pielgrzymowanie wśród wilków"

Ks. Franciszek Stopa pierwszy proboszcz parafii w Polańczyku to człowiek legenda tych stron. Urodził się w wielodzietnej rodzinie chłopskiej 21 październiku 1917 r. w Zaczerniu, tam skończył szkołę podstawową. Do gimnazjum uczęszczał w Rzeszowie, codziennie do szkoły szedł pieszo pokonując kilkanaście kilometrów. Po ukończeniu nauki parał się różnymi zajęciami, w 1938 r. wstąpił do przemyskiego seminarium. W czasie wojny kontynuował naukę w na wpół legalnym seminarium w Brzozowie, święcenia uzyskał w 1943 r. Pierwsze posługi kapłańskie pełnił w Bóbrce koło Krosna. W 1945 r. został przeniesiony do Jedlicza, a w 1948 r. otrzymał parafię w Polańczyku, którą opiekował się do 1970 r. Bez wątpienia to był człowiek i kapłan niezwykły, z charyzmą, miał niezły aczkolwiek prawy charakterek. Nikt kto go znał nie pozostawał w stosunku do niego obojętnym. Inteligentny, odważny, pracowity, gospodarz pełna gębą zasłynął jako mistrz pszczelarstwa, czerpiący pełna garścią z życia, myśliwy nie wylewający za kołnierz, lubiący ludzi to chyba główne cechy jego charakteru. Starsze panie z okolic Jeziora Solińskiego coś tam wspominają o jego trojgu nieślubnych dzieciach. Żył w czasach ciekawych, zapisał się w naszej lokalnej historii więc bardzo chciałam przeczytać jego biografię. Natrafiłam na książeczkę "Pielgrzymowanie wśród wilków" i... przeżyłam szok. Tej biografii nie da się czytać, rzadko czytelnik spotyka się z taką grafomanią. Ta książka w większości pozbawiona jest treści, nasiąknięta jest infantylnością i patosem. Autor biografię pisał na kolanach. Być może literatura religijna charakteryzuje się swoistymi prawami ale są pewne granice, których autor nie powinien przekraczać. Granice dobrego smaku. Z trudnością przebrnęłam przez tę książczynę, jej czytanie traktowałam jaką specyficzną pokutę.


Spis treści
Wstęp
Czas żółci i popiołów
Ziemia obiecana łzami ochrzczona
Jutrzenka nadziei
Utarczki z władzą
W kręgu codzienności
Pielgrzymowanie wśród wilków
Lekcja pokory
Bieszczadzkie Betlejem
Apostołowie dobroci
Pożegnanie
Listopadowa opowieść
"Zostałeś nazwany bieszczadzkim biskupem"
Powrót do gniazda
Epitafium dziękczynne
Posłowie

Tytuł: "Pielgrzymowanie wśród wilków"
Autor: Aleksander Sałapata
Wydanie: I
Stron: 149
ISBN: 83-914224-3-7
Wydawca: Drukarnia "Piast Kołodziej"
Lesko-Polańczyk 2000

str. 30-32
"Lecz minął czas gniewu, wypaliła się nienawiść, wypełniły się dni. Nastał czas pokoju. Okaleczeni wojną ludzie, gojąc broczące pamięcią rany, wyglądali zewsząd pocieszenia, nadziei. Chcieli wierzyć, że niedawno miniony koszmar już się nie powtórzy. I jak ongiś Noemu tęczę, tak wtedy synom tej ziemi Bóg - przez sługę swego Księdza Stopę - wskazał cudowny obraz Matki Boskiej Łopieńskiej.
Dzieje tej ikony zaznaczone były przez wieki darami łask Bożych. Jej sława i wiara w cudowną moc promieniowała blaskiem daleko poza granice Karpat. Wizerunek Madonny przetrwał szczęśliwie wojenną zawieruchę, będąc w samym środku dziejowej burzy. Słyszał płacz niewinnych dzieci i kobiet, widział łuny pożarów trawiących ludzki dobytek. Opuszczony przez swoich, wzgardzony przez obcych, czekał cierpliwie na swój dzień, na czas powrotu do łask, czekał pod opiekuńczym skrzydłem Opatrzności.
I oto w wielki Czwartek 1949 roku, w dniu omroczonym pamięcią męki Chrystusa, wyłonił się znowu z otchłani zapomnienia, stając się perłą parafialnego kościoła katolickiego. Od tego dnia głosi niestrudzenie ewanagelię pojednania zastygłym na ustach szeptem modlitwy, rozsiewa ciepłem matczynego spojrzenia, unosi po górach i dolinach głosem kościelnych dzwonów.
Ikona z Łopienki stała się dla parafian wizerunkiem Matki, danej im na Wspomożycielkę w tych trudnych i bolesnych czasach.
Przeniesienie ołtarza z cudownym obrazem z Łopienki do Polańczyka nie zdobyłoby takiego rozgłosu, gdyby nie okoliczności, które mu towarzyszyły gdyby nie znaki zapytania, przywołane pamięcią o tamtych wydarzeniach i faktach. Oto niektóre z nich:
- Czy to nie przypadek, że w czasie wojennej zawieruchy nie spłynęła w Polańczyku z powodu nietolerancji religijnej ani jedna kropla krwi?
- Czy to przypadek, że w Bieszczady trafił człowiek w sutannie, którego każdy rys twarzy zaznaczony był dobrocią, tolerancją, serdecznością, a nie Kapłan, któremu wcześniej zadanie to wyznaczył zwierzchnik?
- Dlaczego Polańczyk stał się siedzibą nowej parafii, a nie Wołkowyja, gdzie był duży kościół, a parafia katolicka istniała od dawna?
- Jak to się stało, że tak cenna ikona z Łopienki ocalała z wojennej pożogi, będąc pozostawiona przez kilka lat na pastwę losu?
- Czy to zbieg okoliczności, że patronką świątyni w Łopience i w Polańczyku była św. Paraskewia, opiekunka chorych i potrzebujących?
_ Czy to zbieg okoliczności, że dzięki zamianie na kościół ocalała cerkiew, a dzięki cerkwi mógł powstać kościół parafialny w Polańczyku?
- Czy to przypadek, że wraz z przyniesieniem cudownej ikony do Polańczyka, miejscowość stała się - podobnie jak przed wieki Łopienka - celem masowych pielgrzymek po zdrowie? ( W marcu 1949 roku nikomu nie śniło się nawet, że Polańczyk stanie się największym kurortem w tej części Karpat?)
- Czy te wszystkie okoliczności to tylko zbieg przypadkowych zdarzeń czy też przejaw ingerencji sił nadprzyrodzonych?

Ksiądz Franciszek Stopa wydarzeniach związanych z łopieńskim obrazem mówił z powagą i pietyzmem. Przywołując kiedyś pamięć tamtych dni, spytałem Go, czy ten ciąg zdarzeń i faktów mógł być dziełem przypadku, zbiegiem okoliczności.
Odrzekł bez namysłu, jakby odpowiedź znał od dawna.
- Nie, to nie był zbieg okoliczności ani dzieło przypadku. Tych, tak zwanych dziwnych zbiegów okoliczności było nazbyt dużo, aby to, co stało się, nazwać dziełem przypadku. To wszytko, od początku do końca, układało się w logiczny łańcuch zdarzeń, sterowanych jakąś niewidzialną ręką.
Proszę sobie wyobrazić duży, kilkumetrowy ołtarz i ludzi, niefachowych, którzy gołymi rękami usiłują go rozebrać. Do dziś nie mogę pojąć, jak to się mogło udać. A jednak ktoś czuwał, aby tak się stało. Tam, gdzie jest wola Boża, tam nie ma zbiegów okoliczności, nie ma zdarzeń przypadkowych.
Obraz Matki Boskiej Łopieńskiej był dla powojennego pokolenia mieszkańców bieszczadzkich wsi uzdrowiającym źródłem łaski, był zwiastunem nowych czasów.
Był Jutrzenką Nadziei."
Kilka słów o sanktuarium
http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/c...w_polanczyk.php
http://www.polanczyk.bieszczady.pl/sanktua...otogaleria.html
lucyna beata
"Ochrona zasobów kulturowych w Bieszczadzkim Parku Narodowym"

"Ochrona zasobów kulturowych w Bieszczadzkim Parku Narodowym" ukazała się jako tom XIII Monografii Bieszczadzkich. Moim zdaniem jest to książka niezmiernie interesująca, polecam ją wszystkim miłośnikom Bieszczadów, a przede wszystkim przewodnikom. Większość osób będąc na ternie BdPN nie zwraca uwagi na pozostałości po dawnych czasach, nie potrafi "odczytać" śladów po kulturze bojkowskiej, która odeszła już w niebyt. Część turystów wprawdzie wie co to jest tzw. "kraina dolin" ale nie potrafi odkryć jej w terenie. Co najwyżej zwracają uwagę na cerkwiska, krzyże przydrożne. Monografia o której mówię pozwala nam odkryć "bieszczadzkie Pompeje pokryte lawą bujnej, karpackiej przyrody" jak to niegdyś ktoś ładnie określił. Na terenie BdPN nie ma ani jednego zabytku znajdującego się w rejestrze. Krajobraz kulturowy powoli zacierałby się w terenie, gdyby nie praca parkowców. Książka przedstawia zasady ochrony zasobów kulturowych BdPN. Prezentuje wytyczne i zalecenia ochronne w obszarze parku. Zasadniczą częścią monografii jest prezentacja "Kartotek uroczysk w obszarze Bieszczadzkiego Parku Narodowego obejmujących historyczne miejscowości" i "Kartotek historycznych miejscowości w obszarze otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego". Taka kartoteka posiada: numer, dane obwodów ochronnych podzielonych na ochronę ścisłą i częściową, charakterystykę uroczyska lub danej miejscowości, prezentuje przedmioty, cele i procedury ochronne oraz zabiegi ochronne, mapę danego obwodu i rysunki podmiotów ochrony. Jakie mamy podmioty ochrony, bo one dla przeciętnego czytelnika-turysty są najważniejsze? Są to ślady zabudowy i rozłogów pól, granice historycznych wsi, pozostałości po kolejce wąskotorowej, historyczne kompleksy leśne i połoniny, historyczne granice leśno-rolne, układy dróg, cmentarze przycerkiewne, cerkwiska, kapliczki i krzyże przydrożne itd. Tak o tym pisze Autor prezentując grupy wartości historycznej:
"- w grupie potencjalnej wartości historycznej najwyższej - w zasobach kulturowych materialnych znalazły się historyczne układy lasów i połonin, czytelne granice historyczne oraz ww. obszary z nieco przekształconą granicą rolno-leśna,
- w grupie potencjalnej wartości historycznej wysokiej - w zasobach kulturowych materialnych znalazły się zespoły historyczne wielowątkowe, słabo czytelne lub zdegradowane czy zdominowane przez współczesne formy, jednak na tle układu historycznego; tu najczęściej kwalifikowano historyczne rozłogi pól i ślady osadnictwa, zdominowane sukcesją roślinną cy też zatarte granice, ślady kolejki etc.
- w grupie potencjalnej wartości historycznej średniej lub jednorodnej współczesnej - wystąpiły najczęściej układy zatarte współczesnymi inwestycjami, udokumentowane przekazami historycznymi (np. centrum Bereżek, Ustrzyk Górnych, Wołosatego, Wetliny etc),
- w zasobach tzw. znaczeń - wystąpiły nazwy zmienione lub zatarte, znaczenia współczesne czy zharmonizowane z dawnymi (np. kościoły w miejscach cerkwisk, zajazdy w miejscach dawnych karczem, etc)."
Monografię można kupić w prawie każdym punkcie kasowym BdPN.

Spis treści
1. Wprowadzenie
2. Ważniejsze wytyczne i zalecenia ochronne w BdPN
3. Ważniejsze wytyczne i zalecenia ochronne otuliny BdPN
4. Podsumowanie
5. Kartoteki uroczysk w obszarze BdPN obejmujące miejscowości
[...]
6. Kartoteki historycznych miejscowości w obszarze otuliny BdPN
7.Wybór literatury
8. Summary

Tytuł: "Ochrona zasobów kulturowych w Bieszczadzkim Parku Narodowym"
Autor: Zbigniew Myczkowski
Wydanie: I
Stron: 183
ISBN: 83-903209-2-4
Wydawnictwo: Ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego
Ustrzyki Dolne 2001

"Kartoteka uroczyska-9
Obwód ochronny-Wołosate
Ochrona ścisła - oddziały, pododdziały: 163, 164, 166-174, 176-179
Ochrona częściowa - oddziały, pododdziały: 175, 180-183, 184-185

Charakterystyka
Wołosate dawna wieś królewska lokowana na prawie wołoskim, o wydłużonym liniowym zarysie niegdysiejszej zabudowy wzdłuż głównej drogi (dawny trakt węgierski na Przełęcz Beskid) i potoku Wołosatka, o łanowym układzie rozłogu pól z bojkowską cerkwią filialną p.w. św. Dymitra w miejscu wcześniejszej (!837-1946). Obecnie z historycznego układu zachowane jedynie cerkwisko z nagrobkami i starodrzewiem (poprawnie urządzona ścieżka dydaktyczna). Wieś zdominowana zespołem byłej bazy Igloopolu, gdzie należy dokonać licznych zabiegów korygujących wraz z architektoniczno-krajobrazowym oraz współczesnym osiedlem domków jednorodzinnych. W północnej części uroczyska historyczna granica między Wołosatem, a Ustrzykami Górnymi. Dla obszarów w.w. wsi liczne źródła umożliwiają wyznaczenie historycznych zasięgów zabudowy, granicy rolno-leśnej, kierunków i podziału łanów etc.

Literatura i źródła
1. Augustyn M., Bogdanowski J., J. Dyba O., Kołodziejski S., Marcinek R., Myczkowski Z., Potoczka P., Siwek A., 1994/95 "Operat kulturowy planu ochrony BdPN", ROŚiOŚK, Kraków
2. "Bieszczady Słownik historyczno-krajoznawczy, część 1. Gmina Lutowiska. 1995. BdPN, Wyd. S. Kryciński. Ustrzyki Górne - Warszawa

(Poniższe dane umieszczone są w tabelce)
Zabiegi ochronne
1.Przedmiot ochrony: ślady wsi (cerkwiska, zasięgu pól, układu dróg etc.) w szczególności
Cel ochrony: uczytelnienie w terenie, rekonstrukcja na modelu,
Procedura ochronna: dokumentacja, historyczna, studium historyczno-krajobrazowe, rekonstrukcja na modelu, uczytelnienie poprzez rekonstrukcję w terenie, ekspozycja w terenie i muzeum.
2. Przedmiot ochrony: Cerkiew filialna p.w. św Dymitra w miejscu wcześniejszej (1837-1946)
Cel ochrony: dokumentacja historyczna, ew. rekonstrukcja na modelu
Procedura ochronna: publikacje, ekspozycja muzealna w terenie i w muzeum
3.Przedmiot ochrony: Cmentarz przy cerkwi j.w. zachowane nagrobki i starodrzew
Cel ochrony: konserwacja nagrobków, starodrzewu i śladów cerkwiska, ekspozycja w ternie, edukacja
Procedura ochronna: informacja w terenie i w przewodnikach, ogrodzenie, utrzymanie i rozwój ścieżki dydaktycznej
4.Przedmiot ochrony: Młyn wodny(dolny) na Wołosatce (od XVII w do II wojny)
Cel ochrony: dokumentacja historyczna, uczytelnienie miejsca w terenie
Procedura ochronna: publikacje, ew. ekspozycja źródeł w muzeum BdPN oraz informacja w terenie uczytelniająca miejsce
5.Przedmiot ochrony: Młyn wodny górny
Cel ochrony: dokumentacja historyczna, uczytelnienie w terenie
Procedura ochronna: publikacja, ew. ekspozycja źródeł w muzeum BdPN oraz informacja w terenie (np. tablica przy drodze na Rozsypaniec)
6.Przedmiot ochrony: Folwark Arenda pocz. XVIII w - 2 poł. XIX w.
Cel ochrony: dokumentacja historyczna
Procedura ochronna: publikacja, ew. ekspozycja źródeł w muzeum BdPN
7.Przedmiot ochrony: Dwa krzyże przydrożne: 1 zachowany z 1906 r, 2 jedynie we fragmencie cokołu
Cel ochrony: zachowanie in situ, rekonstrukcja drugiego krzyża wg. uzyskanych źródeł
Procedura ochronna: konserwacja i zabezpieczenie w terenie, publikacje

Monitoring
Kontynuacja badań i dokumentacji historycznej, obserwacja ścieżki dydaktycznej na i przy cerkwisku, udoskonalenie form uczytelnienia i interpretacji terenowej. Obserwacja sukcesji roślinnej i prac w ramach ochrony czynnej w zakresie uczytelnienia poprzez rekonstrukcję historycznych zasięgów, układu pól i zabudowy (por operaty przyrodnicze i krajobrazowy)."


lucyna beata
"Leśne ślady wiary Kapliczki, cmentarze i Dęby Papieskie ma terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie "

"Leśne ślady wiary Kapliczki, cmentarze i Dęby Papieskie na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie" zostały wydane z inicjatywy leśników z okazji 30-lecia Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Jest to bez wątpienia jedna z najładniejszych książek w mojej bibliotece. Bardzo bogato ilustrowana została wydana na kredowym papierze, jest szyta nićmi, posiada twardą oprawę. Jej prawdziwą ozdobą są pastele Tadeusza Marszałka. Oprócz tego karty tej książki zdobią bardzo liczne fotografie, w tym archiwalne, pocztówki, fragmenty map turystycznych wskazujące drogę do każdej atrakcji. Do publikacji dołączono mapę poglądową w skali 1:400 000 na której znajdują się zestawienia opisywanych kapliczek i Dębów Papieskich. Książkę zamyka wykaz wszystkich Dębów Papieskich posadzonych na terenie RDLP w Krośnie w którym podano: certyfikat drzewa, miejsce posadzenia, datę, krótki opis uroczystości i dane administratora terenu oraz spis wszystkich leśnych kapliczek na obszarze RDLP w Krośnie z: nazwą kapliczki i miejscowością w której znajduje się, podano leśnictwo i oddział oraz kilka istotnych informacji o danym obiekcie. W wykazie są umieszczone także małe obiekty sakralne nieopisane w innym miejscu przez Autora.
Moim zdaniem współtwórcą tego przepięknego wydania jest Ariusz Nawrocki, który tę książkę opracował graficznie i zrobił projekt okładki.
(A co bezczelnie pochwalę się, pan Ariusz także mi zaprojektował przepiękne materiały reklamowe i stronę internetową.
Jest to książka, której wydanie współfinansowały LP więc jest cenowo bardzo konkurencyjna. Proponowana cena to 39 zł. Niestety, jej nakład chyba się już skończył. Od dawna nie można jej kupić w Bieszczadach.
Spis treści:
Wstęp
Od autora
Kapliczki jako lesne ślady wiary
Kibakowa kapliczka (Kapliczka szczęśliwego powrotu)
Kapliczka Synarewa pod Chryszczatą
Kapliczka "Pod Gajem'' w Olchowcach
Złota Studzienka pod Cergową
Leśne wotum z Barwinka
Matka Boża od wilków z Ulucza
Kapliczka św. Huberta w Młocinie
Kapliczka św. Huberta "Na skraju puszczy''
''Święta Dziupla w Heluszu
Kapliczka spod Czajkowskiej p.w. św. Huberta
Kaplica nad cudownym źródłem w Balnicy
Matka Boska Leśna z Komańczy
Radoszyckie źródełko
Kapliczka przy gajówce Kontrawers
Kapliczka ''Zjawlinja'' w Kormanicach
Kapliczka werbowna z Łukowegp
Kapliczka pod Gawganiem
Kapliczka " Na Kudłaczu"
Kapliczka w Borowcu
Kapliczka '' z aniołem śmierci " w Rudce
Futory-Kapliczka na "bratobójczym" dębie
Matka Boska Jagodna z Lichaczy
"Wilcza" sosna spod wilczycy
"Wilcza'' sosna spod Jagiełły
"Wilcza" kapliczka z Łysej Góry
Kapliczka Kurierska
Kapliczka "choleryczna" w Mołodyczu
Kapliczka w rezerwacie "Góra Chełm"
Kapliczka w Kamionce-Sekwestr
Krzyż pańszczyźniany w Jaworcu
Leśne mogiły
Madonna z Puszczy Łaskami Słynąca
Miejsca kultu św. Franciszka
Święty Franciszek z Asyżu
Dęby Papieskie na terenie RDLP w Krośnie
Leśne kapliczki na terenie RDLP w Krośnie
Wybrana literatura

Tytuł: "Leśne ślady wiary Kapliczki, cmentarze i Dęby Papieskie ma terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie "
Autor: Edward Marszałek
Wydanie: I
Stron: 207
ISBN: 978-83-7530-025-3
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2008

Do przewodnika mapę poglądową w skali 1:400 000 "Leśne kapliczki i dęby papieskie na terenie Regionalnej Dyrekcji lasów Państwowych w Krośnie" na której znajdują się także listy opisanych dębów i kapliczek.
Jest to jedna z najładniej wydanych książek w moich zbiorach, bardzo często kupowana jako pamiątka przez grupy.

Fragmencik rozdziału ""Leśne mogiły"
" Podczas II wojny światowej las był prawdziwą "zieloną twierdzą". Leśniczówki i gajówki pełniły rolę kwater partyzanckich i punktów kontaktowych. Też tak było na naszym terenie. Wielu ludzi lasu straciło tu życie działając w podziemiu. Do tych aktywnych należał Zygmunt Sikorski,inżynier leśnik, leśniczy w leśnictwie Brzycka Wola w ordynacji Potockich (Obecnie Nadleśnictwo Leżajsk). Zginął od partyzanckiej kuli, skierowanej do obersturmbahnfu(umlaut)rera Knu(umlaut)sslinga. w dniu 1 sierpnia 1943r. Kulisy tej leśnej tragedii długo czekały na ujawnienie. Dziś w miejscu śmierci leśniczego Sikorskiego, przy leśnym dukcie, znajduje się krzyż z emblematem Polski Walczącej.
Nie brakło też leśników wśród beskidzkich kurierów przeprowadzających ludzi przez Karpaty. Jednym z nich był Wojciech Grodziński, inżynier leśnik, leśniczy w lasach Biskupstwa Przemyskiego w Jaśliskach (Nadleśnictwo Rymanów). Wzięty do niewoli w kampanii wrześniowej 1939r. uciekł Niemcom i powrócił w rodzinne strony. Jako kurier beskidzki wielokrotnie przeprowadzał ludzi przez Przełęcz nad Czeremchą na południową stronę Karpat. W 1942 r. za swoją działalność aresztowany przez Niemców zmarł w obozie w Oranienburgu. W tym samym obozie rok później zmarł inny kurier beskidzki leśniczy z Równego koło Dulki Wojciech Karnia.
Na terenie Bieszczadów funkcjonowały również trasy kurierskie. Obsługiwał je Jakub Pałasiewicz - leśniczy w Balnicy majątku Krasińskich. Aresztowany za swą działalność przez Niemców, trafił do Oświęcimia, gdzie 5 III 1941 r. został zamordowany.
Nie można dziś znaleźć ich grobów. Jedynie pomnik "Kurierom beskidzkim" w Jasielu (Nadleśnictwo Rymanów) na terenie rezerwatu "Źródliska Jasiołki" przypomina o ich życiu i działalności.

Wielu innych straciło w tej wojnie życie. Wiosną 1944 roku za działalność w AK aresztowanych zostało dwóch leśników z okolic Ustrzyk Dolnych: leśniczy Józef Wilk - pseudonim "Dzik" i gajowy Marian Zachariasz. Obaj zostali rozstrzelani przez Niemców w dniu 27.07.1944 roku w Zagórzu pod lasem, w przysiółku Hanusiska, w tzw. "Sosenkach" i pochowani w zbiorowej mogile pod lasem (Nadleśnictwo Lesko)

Jednak najwięcej istnień ludzkich pochłonęła bitwa o Przełęcz Dukielską, jedna z największych bitew górskich podczas II wojny światowej. Pociągnęła ona za sobą 134 tysiące ofiar wśród walczących wojsk. Nie nadążano chować poległych. Ich szczątki długo straszyły po karpackich lasach, aż wreszcie zrosły się z ziemią. Zdarzy się jednak jeszcze, że znaleziony pod dywanem jeżyn hełm żołnierski okrywa czaszkę leżącą wprost na leśnej ściółce. Choć minęło już ponad pół wieku, lasy pomiędzy Duklą, a Żmigrodem są wciąż wielkim nieodkrytym grobem, w którym wielu bohaterów spoczęło na zawsze bezimienne."
lucyna beata
"Dawna i współczesna architektura Bieszczadów i Beskidu Niskiego"

O konferencji i publikacjach dotyczących ochrony krajobrazu pisałam w tym wątku kilkakrotnie m.in. post 39, o szkoleniach prowadzonych przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju i Promocji Podkarpacia Pro Carpathię, które były częścią tego samego projektu co omawiana książka „Turystyka bez granic – wzmocnienie współpracy trans granicznej w turystyce w oparciu o zrównoważony rozwój środowiska”, współfinansowanego przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska – Republika Słowacka 2007-2013 jest dość dużo w sprawozdaniach z naszych połazęgowisk na bieszczadzkimforum."Dawna i współczesna architektura Bieszczadów i Beskidu Niskiego"jest to bardzo interesująca książka zahaczająca o kilka dziedzin nauki i o rozwiązania prawne, powstała w ramach projektu, nie jest więc komercyjnie dostępna. W jaki sposób można wejść w jej posiadanie ? Należy skontaktować się z Pro Carpathią http://www.procarpathia.pl dobrze umotywować chęć zdobycia tej książki i wszystko wskazuje na to, że ją dostaniecie. Należy spieszyć się, nakład niewielki - tylko 1000 egzemplarzy. Publikacja składa się z dwóch części-esejów: „Księgi wzorców architektonicznych” Wojciecha Wierdaka i „Księgi zasad inwestowania w regionie Bieszczadów i Beskidu Niskiego” Macieja Nitki. Poświęcona jest ogólnie rzecz biorąc wspólnej przestrzeni, w tym kulturowej, architekturze regionalnej i polityce przestrzennej państwa. Tak o tym piszą na stronie projektu " Autorzy przedstawiają dwa eseje będące próbą ujęcia problemu inwestowania na obszarze Bieszczadów i Beskidu Niskiego i zawierają one opis charakterystycznych dla regionów wzorców, poczynając od najważniejszy cech otaczającego krajobrazu, poprzez opis wsi, miasteczka pojedynczego domu - na detalu i małej architekturze kończąc. Tworzą listę wzorów - pozytywnych i negatywnych, o których warto pamiętać, chcąc zachować regionalny charakter budownictwa na tym terenie. Sugerują metody rozwiązania problemów i konfliktów wynikających ze współczesnych potrzeb inwestowania i planowania przestrzennego.
Napisane przez architektów, zawierają wnioski i obserwacje wynikające z ich zawodowych doświadczeń. Kierujemy je do wszystkich, których dotyczą problemy inwestowania na obszarze Bieszczadów i Beskidu Niskiego - zarówno do samorządów określających kierunki rozwoju przestrzennego jak i do inwestorów zamierzających zmienić przestrzeń poprzez nowe budowy. Kierujemy je także do wszystkich, którym bliskie są wartości historyczne, kulturowe, a przede wszystkim krajobrazowe - tej niezwykłej krainy.
Autorzy: Maciej Nitka, architekt Wojciech Wierdak, architekt "
Źródło
http://karpaty.turystyka.pl/subpages/view/357

Spis treści

Wojciech Wierdak
Księgi wzorców architektonicznych
- Wstęp
- Na co ma wpływ lokalny samorząd przy opracowaniu plany zagospodarowania przestrzennego, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz innych dokumentów planistycznych i strategicznych w kontekście kreowania wzorców architektonicznych
- Wzorce i schematy architektoniczne w budownictwie na ternie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Wzorzec architektury i jego ochrona
Wzorzec architektoniczny a inwestycje
zapobieganie
- Materiały budowlane i rozwiązania architektoniczne zalecane dla inwestycji planowanych na ternie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Materiały powszechnie stosowane w tradycyjnym budownictwie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Schematy rozwiązań architektonicznych i materiały wynikające z tradycji - podsumowanie
- Lokalizacja inwestycji przy zachowaniu osi widokowych i dawnych układów przestrzennych
- Zakończenie

Maciej Nitka
Księgi zasad inwestowania w regionie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Wstęp
- Jak budując współcześnie można nawiązać do tradycji i krajobrazu Bieszczadów i Beskidu Niskiego
Od dawien dawna aż do wczoraj
Dziś czyli jak jest
Jutro czyli jak by mogło być
- Przykłady dobrych i złych praktyk budowlanych na ternie Bieszczadów i Beskidu Niskiego
- Mała architektura w tradycji lokalnej
- Przykłady z innych regionów, gdzie wprowadzono wzorce architektoniczne oparte na lokalnej tradycji
-Zakończenie


Tytuł: "Dawna i współczesna architektura Bieszczadów i Beskidu Niskiego"
Autor: Wojciech Wierdak Maciej Nitka
Wydanie: I
Stron: 173
ISBN: 978-83-61577-07-2
Wydawnictwo: Pro Carpathia
Rzeszów 2010

"Schematy rozwiązań architektonicznych i materiały wynikające z tradycji - podsumowanie" str. 53-54
"[...]
Formy budynków
Jeżeli budynek ma posiadać dach zbliżony do tradycyjnego, winien posiadać:
- kąt nachylenia połaci zbliżony do 45 stopni, najlepiej nieznacznie go przekraczający,
- symetryczne połacie dachu
- wysunięty, mocno eksponowany okap,
- czytelny układ połaci i kalenic,
- pokrycie dachu podkreślające horyzontalny układ kompozycji
Sam budynek winien:
- być dopasowany do naturalnego otoczenia i wtopiony w zieleń
- w maksymalnym stopniu wykorzystywać walory ukształtowania terenu
- posiadać wyraźnie horyzontalny układ kompozycji
- mieć podział na pionowe ściany przyziemia oraz kondygnację dachową, obie te części winny być proste i jednorodne
- być dopełniony elementami małej architektury

Materiały budowlane
Materiały używane do budowy konstrukcji budynku nie wpływają na regionalne cechy budynku. Stanowią bowiem szkielet konstrukcji, który pokrywają następnie materiały wykończeniowe.
Materiały wykończeniowe zakorzenione w tradycji to oczywiście wszystkie te, które można pozyskać na miejscu: różnego rodzaju drewno oraz kamień zarówno pozyskiwany z rzek i potoków , jak też wydobywany w kamieniołomach piaskowiec.
Należy dążyć do przywrócenia tradycyjnym materiałom miejsca w niewielkich partiach elewacji współczesnych budynków. Trudności z pozyskaniem, realizacją i eksploatacją dachów wykonanych z tradycyjnych materiałów, takich jak strzecha lub gont, w zasadzie je wyeliminowały. Jednak można zalecać takie wykonanie poszycia dachów, aby podkreślały cechy tradycyjnych form.
Wydaje się poza tymi - niżej opisanymi rozwiązaniami materiałowymi, które określono jako niekorzystne - materiały wykończeniowe znakomicie pozwalają dostosować się do charakteru budynku tradycyjnego. Niektóre materiały wybitnie nie odpowiadają dość skromnej i surowej formie budynków regionu. Warto ich unikać także przy współczesnych realizacjach.
Należą do nich z pewnością:
- blacha falista, trapezowa,
- okładziny z tworzyw sztucznych (siding)
- blacha felcowana i trzcina (jako poszycie dachów).
[...]"
Vercingetorix
Zygmunt Rygiel "Wspomnienia bieszczadzkiego leśnika". Dość przyjemna lektura.



Tomasz Pudłocki
Iskra światła czy kopcąca pochodnia?

Inteligencja
w Przemyślu
w latach 1867-1939

Towarzystwo Wydawnicze Historia Iagellonica, Kraków 2009

Obszary mieszane etnicznie, gdzie nastepuje styk i przenikanie się wielu kultur, w istotny sposób wpływają na kształtowanie się tożsamości i jednostek. Tożsamości te nierzadko bywają ambiwalentne, złożone, niespójne a zarazem otwarte w swej hybrydyzacji. I odwrotnie. To właśnie na kresach nierzadko można zaobserwować zachowania skrajne, dążące do krystalizacji poglądów, narodowości, religii itp., by w „morzu wielokulturowości" zachować „czystość". Nie inaczej było w przypadku inteligencji Przemyśla, która dzięki swej niejednorodności narodowościowej, kulturalnej i religijnej stanowi zagadnienie badawcze niełatwe do uchwycenia. [...] Tematyka poszczególnych rozdziałów pozwala odpowiedzieć na pytanie postawione przeze mnie w tytule głównym książki - czy inteligencja Przemyśla była „iskrą światła czy kopcącą pochodnią?". [...] Czy tytułowe „iskry światła" faktycznie na tyle mocne rozświetlały ówczesną przestrzeń mentalną mieszkańców miasta, czy też dawały się przyćmić „kopcącym pochodni...

Ze wstępu
lucyna beata
Huta Polańska to nieistniejąca wieś znajdująca się w pobliżu pasma granicznego w Beskidzie Niskim. Turystom znana jest przede wszystkim jako interesujące miejsce przez które przebiega szlak niebieski i ze schroniska Hajstra. Miłośników historii regionu ciekawią jej dzieje, to była enklawa polskości wśród Łemków. Mi kojarzy się z naszą bieszczadzką Łopienką, także w Hucie Polańskiej pozostała świątynia, która została uratowana dzięki staraniom jednego człowieka księdza Jana Delekty. Książeczka o której chcę Wam opowiedzieć to taki mini zarys monograficzny miejscowości i kościoła pw. św. Jana z Dukli. Autor w swoim opracowaniu opowiada nam o dziejach wsi, trudach związanych najpierw z budową świątyni, a potem z jej odnowieniem, o placówce duszpasterskiej i ośrodku życia religijnego "Betania". Sięga do źródeł m.in do dokumentów znajdujących się w Archiwum Archidiecezjalnym w Przemyślu, Archiwum Diecezji Rzeszowskiej, korzysta z zasobów biblioteki Ośrodka Archiwów, Bibliotek i Muzeów Kościelnych przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim prezentując nam losy ośrodków kultu: kaplicy publicznej i kościoła wzniesionego w latach 1936-1939. W opracowaniu znajdują się m.in. wykazy: gospodarstw Hurty Polańskiej z 1939 r i mszy świętych z lat 1991-2002. Ozdobą tej publikacji jest wkładka ze zdjęciami, w tym archiwalnymi i prezentującymi etapy odbudowy kościoła.
Warto zapoznać się z dziejami kościoła. Jeżeli nie macie dostępu do książeczki to polecam stronę internetową
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/obiekty&ID=438

Spis treści
Słowo Biskupa Rzeszowskiego
Przedmowa
Wstęp
Zarys dziejów wsi
Ośrodki życia religijnego
Placówka duszpasterska
Dom duszpasterski "Betania"
Zakończenie
Wykaz skrótów
Bibliografia
Aneks

Tytuł: "Huta Polańska Dzieje ośrodka duszpasterskiego 1904-2003"
Autor: ks. Sławomir Zych
Wydanie: I
Stron: 103
ISBN: 83-89326-25-6
Wydawnictwo: Poligrafia Wyższego Seminarium Duchownego w Rzeszowie
Rzeszów 2003

Fotogaleria
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/miejscowosci&ID=47

"Zarys dziejów wsi" str. 17-18
"[...] Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości (1918) w Hucie Polańskiej usytuowano placówkę Straży Granicznej podlegającą komisariatowi w Krempnej. W latach międzywojennych ważną rolę w życiu wsi odgrywała szkoła. Była ona jednoklasowa. Wiadomo, że w 1029 r. uczyła w niej bliżej nieznana nauczycielka, która prowadziła również katechizację dzieci. Podobna sytuacja panowała w następnych latach. W 1938 r. Kuria Biskupia ob. łac. w Przemyślu udzieliła misji kanonicznej do nauczania religii miejscowemu nauczycielowi Rudolfowi Batorowi. W 1940 r. w szkole prowadził zajęcia polski nauczyciel Urbański, uciekinier z Kresów wschodnich, okupowanych przez Sowietów.
Wraz z wybuchem II wojny światowej rozpoczął się ostatni okres w dziejach wioski. walki obrony polskiej z niemieckimi dywersantami i wojskami słowackimi w okolicach Huty Polańskiej trwały już 2 IX 1939 r. ,a w dzień później (3 IX) 1 kompania batalionu Obrony Narodowej "Rzeszów" por. Mariana Pobożniaka dokonała udanego wypadu na oddziały słowackie w Hucie, zmuszając je do wycofania się za granicę. W wyniku walk w dniach 7-9 IX Huta Polańska znalazła się pod okupacją niemiecką. Wtedy to zniszczono prawdopodobnie budynek polskiej Straży Granicznej, ponieważ Niemcy urządzili strażnicę Grenschutzu w szkole i dopiero ok. 1941 r. przenieśli się do nowo wybudowanej tzw. "Kasarnii".
W czasie okupacji przez Hutę przebiegał szlak kurierski, którym przedostawali się na Słowację, a następnie na Węgry żołnierze WP, a także kurierzy władz polskich na emigracji. prowadził on z Nowego Żmigrodu przez lasy Doliny Hałbowskiej z ominięciem Krempnej przez Łan do Huty Krempskiej, a dalej przez Wielki Las i Głębokie do Huty Polańskiej. Miejsca noclegowe mieściły się w domach Władysława i Jana Adamskich oraz Józefa Zagórskiego. Niekiedy korzystano z domu Jana Zięby. Szlak zwano "Korytarzem", przeszło nim szczęśliwie ok. 400 osób. Funkcjonował on do jesieni 1944 r., funkcję przewodnika pełnili w nim m.in. bracia Adamscy i Jan Zięba z Huty Polańskiej.
Rok 1944 przyniósł zagładę wsi. W wyniku walk o Przełęcz Dukielską od 8 IX do 15 I 1045 . uległa zniszczeniu zabudowa miejscowości z wyjątkiem kilku domów. Na czas działań wojennych mieszkańcy wsi zostali wysiedleni przez Sowietów do Lubatowej k. Rogów. Po zakończeniu działań wojennych do Huty powróciły rodziny Maciejczyków, Frankiewiczów i Ziębów, jednak w wyniku rozporządzeń władz dotyczących pasa przygranicznego z 1947 r. opuściły one miejscowość."

Na górskim Forum ukazała się fajna, ozdobiona licznymi zdjęciami relacja z tych okolic. Pozwolę sobie tu wrzucić link, zapraszam
http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=3619
lucyna beata
"Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich"

Muzeum Podkarpackie w Krośnie swego czasu organizowało konferencje poświęcone zagadnieniom archeologicznym i wydawało publikacje pokonferencyjne. W sumie ukazało się siedem monograficznych publikacji dotyczących paleolitu, epoki neolitu, początkom epoki brązu, epoki brązu, wczesnej epoki żelaza, okresu lateńskiego i rzymskiego, wczesnego średniowiecza, późnego średniowiecza i archeologii okresu nowożytnego. Udział w konferencjach brali przedstawiciele nauki z krajów karpackich, wśród nich byli nie tylko archeolodzy lecz także przedstawiciele nauk pokrewnych: gleboznawcy, geomorfolodzy, paleobotanicy, językoznawcy itd. "Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich" to publikacja zawierająca referaty wygłoszone na archeologicznej konferencji naukowej, która odbyła się w dniach 17-18 listopada 2004 r. Zawarto w niej 30 artykułów autorstwa naukowców z Polski, Słowacji i Ukrainy. Część opublikowanych referatów jest w językach obcych, prawie wszystkie mają streszczenia w języku angielski, jeden w języku polskim i jeden w języku niemieckim.

Spis treści
Wstęp
Michał Parczewski
Stan badań nad zasiedleniem pogranicza polsko-rusko-słowackiego (węgierskiego) we wczesnym średniowieczu
Jacek Poleski
Przyczynek do poznania wczesnośredniowiecznego osadnictwa w polskiej części Karpat Zachodnich
Radosław Liwoch
Stan badań nad wczesnym średniowieczem ukraińskiego Przykarpacia
Joanna Podórska-Czopek
wczesnosłowiański kompleks osadniczy nad Wisłokiem na przedpolu Karpat
Joanna Kociuba
Ślady osadnictwa z okresu wczenosłowiańskiego na stanowisku nr 2 w Czudowicach, gm. Roźwienica, pow. Jarosław
Sylwia Cygan
Wczesnośredniowieczne półziemianki kwadratowe w strefie Karpat polskich i słowackich
Gabriel Fusek
Nitra-Śindolka. Stredoveke śiedliska a pohrebiska
Jozef Zabojnik
Avari v predhori karpat (na vychodnem Slovensku a v Kosickiej kotline
Elżbieta Pohorska-Kleja
Materiały wczesnośredniowieczne z wielokulturowej osady w Sanoku, stan. 54, woj. podkarpackie
Jacek Poleski
Wczesnośredniowieczne grody plemienne i państwowe w polskiej części Karpat Zachodnich
Jan Gancarski, Jacek Poleski
Trzcinica, pow. Jasło
Jan Gancarski, Robert Fedyk
Skarb wczesnośredniowieczny z grodziska "Wały Królewskie" w Trzcinicy, pow. Jasło
Michał Wojenka
Wielkość i rozplanowanie umocnień wczesnośreniowiecznych grodzisk słowiańskich okresu plemiennego z ziem polskich
Peter Śalkovsky
Fortyfikacia a śidliskove objekty podhrodia vćasnostredovekeho hradiska w Spisskych Tomaśovciach
Dominik Lulewicz
Stan badań nad wczesnośredniowiecznymi grodziskami z terenu Słowacji
Maria Łanczot, Jolanta Nogaj-Chachaj, Kazimierz Klimek
Z badań nad geomorfologicznymi skutkami osadnictwa wczesnośredniowiecznego na Wysoczyźnie Kańczuckiej (przedpole Karpat)
Zbigniew Pianowski
Przemyśl jako 'sedes regni" monarchii pierwszych Piastów
Wira Gupało
A Special Type of Pottery from Zvenygorod
Katarzyna Łojewska
Wczesnośredniowieczna ceramika z grodziska "Horodyszcze" w Trepczy koło Sanoka
Piotr N. Kotowicz
Zabytki archeologiczne z okolic grodziska wczesnośredniowiecznego "Horodna" w Trepczy, pow. Sanok, stan. 1
Antoni Lubelczyk
Osadnictwo wczesnośredniowieczne na ternie Pogórza Strzyżowskiego w świetle weryfikacyjnych badań powierzchniowych i wykopalisk w latach 1996-2003
Maria Kotorova-Jencova
Slovenske osidlenie vranovskeho regionu
Jerzy Okoński, Barbara i Andrzej Szpunar
Osada na stanowisku 32 w Tuchowie pow. tarnowski na tle wczesnośredniowiecznego osadnictwa w Kotlinie Tuchowskiej
Andrzej Szpunar, Jerzy Okoński, Kazimierz Bańburski
Wczesnośredniowieczna osada na stanowisku 1 w Tarnowcu, gm. Tarnów
Maria Fejer, Edelgarda M. Foltyn, Eugeniusz Foltyn
Dorzecze górnej Odry między Ostrawicą, a Rudą w starszych wiekach średnich. Przyczynek do regionalnych badań osadniczych na przykładzie wybranych stanowisk archeologicznych
Marek Florek
Osadnictwo grup ludności z terenu Węgier w Małopolsce i na Rusi Halickiej w XI-XIII w. w świetle źródeł archeologicznych i toponomastycznych
Agnieszka Wacnik, Kazimierz Szczepanek, Krystyna Harmada
Przemiany roślinności jako zapis zjawisk osadniczych w okresie średniowiecza na terenach przyległych do Przełęczy Dukielskiej w Beskidzie Niskim
Nataliya Kalinovych, Lubov Martynyak
Pyłki roślin synantropijnych w późnoholoceńskich pokładach wschodniego Beskidu
Maria Lityńska-Zając, Jan Gancarski
Wczesnośredniowieczne pozostałości roślinne ze stanowiska 1 w Trzcinicy, powiat Jasło
Leszek Starkel
Uwagi o średniowiecznej aktywizacji erozji gleb i procesów fluwialnych w Karpatach i na ich przedpolu
Wykaz stosowanych skrótów

Tytuł: "Wczesne średniowiecze w Karpatach polskich"
Redakcja: Jan Gancarski
Wydanie: I
Stron: 787
ISBN: 83-86588-83-7
Wydawnictwo: Ruthenus
Krosno 2006

Michał Parczewski
Stan badań nad zasiedleniem pogranicza polsko-rusko-słowackiego (węgierskiego) we wczesnym średniowieczu str. 20-21
"[...]
Między innymi dzięki weryfikowalnym rezultatom wielu akcji poszukiwawczych, prowadzonych w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski (AZP), powstała szansa na rekonstrukcję rozmieszczenia wczesnośredniowiecznych plemiennych i wczesnopaństwowych enklaw osadniczych oraz zasięgów terenów niezaludnionych (Parczewski 1991). W konsekwencji możliwe stało się sformułowanie lub rozbudowanie kilku hipotez, dotyczących pytań kluczowych dla historii wczesnego średniowiecza w omawianym regionie. Obejmują one m.in. następujące kwestie:
1. Sposób eksploatacji środowiska przyrodniczego przez ludność słowiańską. Ogromnie zróżnicowane warunki krajobrazowe, oferowane przez naturę w północnych Karpatach, wykorzystywano w VI-XII wieku w sposób zdecydowanie bardziej ograniczony niż w dobie prehistorycznej. Nie przekraczano w zasadzie (poza paroma grodami na kulminacjach wyższych wzniesień) bariery wysokościowej ok. 350 m n.p.m. Zajmowano głównie kotliny śródgórskie i doliny większych rzek.
2. Usytuowanie terytoriów plemiennych. Dysponujemy niezłą podstawą do odtworzenia stosunkowo dokładnej geografii terytoriów plemiennych w VIII-X w. (ryc.2) Jak widać są to niezbyt duże wycinki obszaru dzisiejszej południowo-wschodniej Polski. Na tym tle interesująco przedstawia się położenie grodów, które lokalizowano na krawędzi ekumeny w odległości ok. 15-20 km od siebie. Dodajmy, że grody wczesnopaństwowe (Przemyśl, zapewne Biecz i Sanok) wznoszono według innej zasady: w węzłach strategicznych, umożliwiających kontrolę skupisk osadnictwa otwartego oraz dobrą komunikację ze światem zewnętrznym.
3. Obecność na przełomie IX/X i /lub w pierwszych dekadach X w. drużyny wojowników starowęgierskich w Przemyślu (wraz z rodzinami, a więc stacjonujących tu co najmniej kilka lat) pozwala nadzorować jeden ze wspomnianych głównych węzłów strategicznych, a tym samym sprawować władzę nad niemałym zapewne skupiskiem słowiańskiej ludności plemiennej. Względnie długotrwały kontakt grupy Węgrów z autochtonami, udowodniony w Przemyślu, może wskazywać (jako jedna z przesłanek) na identyfikację owych Słowian z ludem Lędzian, za czym przemawia archaiczna nazwa Polaków w języku węgierskim.
4. Argumenty historyczne, które najpełniej (choć nie bez uchybień - por. błędna lokalizacja Pieczyngów) zostały zebrane przez G. Labudę (1988), a które świadczą o pobycie Lędzian m.in. w dorzeczu Sanu, można wzmocnić odwołując się do przesłanek archeologicznych.
5. Podział etniczny miejscowej ludności na Słowian wschodnich i zachodnich następuje najwcześniej od schyłku X w., gdy doszło do całkowicie sztucznego rozcięcia integralnych terytoriów plemiennych przez granicę państwową w efekcie zderzenia się ze sobą ekspansji Polski i Rusi. Dopiero od XI-XII w. różnicuje się jednolita do tej pory kultura mieszkańców ziem po obu stronach rubieży.
[...]"
lucyna beata
"Pasterski pies stróżujący Wychowanie i szkolenie owczarka podhalańskiego"

Dziś kolej na wyjątkowo ciekawą książeczkę "Pasterski pies stróżujący Wychowanie i szkolenie owczarka podhalańskiego" Wojciecha Śmietany. "Publikacja powstała w Instytucie Ochrony Przyrody PAN w Krakowie w ramach projektu "Ochrona zwierząt gospodarskich przez wilkami-edukacja, działania profilaktyczne" . Wydawcą zaś była WWF znana międzynarodowa organizacja ekologiczna.
Dr Wojciech Śmietana wprowadził w Bieszczadach bardzo udany projekt szkolenia psów pasterskich. Szczenięta w czasie socjalizacji przebywały w stadzie zwierząt hodowlanych np. kóz czy owiec. W okresie , kiedy młody psiak uczy się życia w stadzie, bycia częścią sfory jest pozostawiany w towarzystwie zwierząt, którymi ma się zajmować. Nawiązuje z nimi silny kontakt emocjonalny. Staje się "psychicznie" jednym z nich. Znam dwa psy szkolone tą metodą. Magda młoda sunia żyje ze swoim stadem pod Połoniną Wetlińską. Jest chyba alfą. Rano wyprowadza swoją "sforę" na pastwisko, wieczorem sprowadza do koszaru. Pilnuje aby nie wchodziły w zakrzaczenia, nie rozdzielały itd. W nocy bardzo ciężko pracuje. Wilki często podchodzą do koszaru. Nie lubi kontaktów z ludźmi, Nikos twierdzi, że jest bardzo wydanym pracownikiem. Przy okazji polecam sery z bacówki w której pracuje sunia. Bardzo łatwo tam trafić, przy obwodnicy pod Połoniną Wetlińską znajduje się budka z napisem sery karpackie. Pyyychota, szczególnie ser huculski i twaróg owczy.
W jaki sposób można dostać tę książeczkę? Ja otrzymałam kilkanaście egzemplarzy od Autora. Porozdawałam. W publikacji jest podany e-mail sądzę więc, że mogę go "przekazać "
wojsmietana@go2.pl
Strona organizacji ekologicznej
http://www.wwf.pl

Spis treści
1.Wstęp
2. Psy pasterskie
3. Owczarek podhalański
4.Charakterystyka dobrego pasterskiego psa stróżującego
5. Wybór psa
6. Wychowanie i szkolenie
7. Organizacja wypasów
8. Koszty finansowe, niedogodności i korzyści
9. Polecana literatura

Tytuł: "Pasterski pies stróżujący Wychowanie i szkolenie owczarka podhalańskiego"
Autor: Wojciech Śmietana
Wydanie: I
Stron: 29
ISBN: 83-920712-8-X
Wydawnictwo: WWF
warszawa 2006

"Wstęp
na terenach rolniczych otoczonych lub graniczących z obszarami występowania dużych ssaków drapieżnych (wilków, niedźwiedzi i rysi) dochodzi często do powstania konfliktu pomiędzy nimi, a hodowcami zwierząt gospodarskich. Konflikt ten występuje niezależnie od tego czy w danym momencie drapieżniki te są gatunkami łownymi, czy ściśle chronionymi. Dzikie drapieżniki podejmują ataki na zwierzęta hodowlane w celu zaspokojenia głodu. Zwierzęta gospodarskie są łatwiejszym łupem niż zwierzęta dzikie, a miejsca ich wypasu są dobrze znane lokalnym drapieżnikom. W wyniku udomowienia zwierzęta hodowlane zatraciły swoje pierwotne możliwości unikania drapieżników i obrony przed nimi, a tym samym stały się dla nich bardzo łatwą zdobyczą. szczególnie dotyczy to owiec i kóz. W Polsce większość szkód wśród owiec i kóz powodują wilki. Sporadycznie stwierdza się ataki niedźwiedzi i rysi. Owce zabijane są głównie w Karpatach gdzie owczarstwo jest dominującym kierunkiem hodowli. Chociaż zwierzęta domowe stanowią tutaj tylko kilka procent pokarmu wilków to każdego roku około 500 owiec pada ich łupem. Często zdarza się, że wilki atakując owce i kozy nie poprzestają na zabiciu jednej sztuki lecz uśmiercają ich większą liczbę. Natomiast zjadana jest tylko jedna. Dzieje się tak, ponieważ zabicie jednej owcy lub kozy nie jest dużym wysiłkiem, a ogarnięte paniką stado prowokuje drapieżników do dalszych ataków. Od 1998 roku za szkody spowodowane przez wilki wypłacane są odszkodowania przez Skarb Państwa. Jednak wypłacanie odszkodowań "leczy" jedynie skutki, a nie przyczynę problemu. Poza tym hodowcy zdają sobie doskonale sprawę z tego, że strata szczególnie wartościowej sztuki nie może być rekompensowana. Również eliminacja z danego regionu drapieżników nie rozwiązuje problemu, gdyż na ich miejsce za jakiś czas pojawią się nowe, które prędzej czy później odkryją, że pozostawione bez ochrony zwierzęta hodowlane są łatwym źródłem pożywienia. Dlatego zwierzęta te muszą być przed atakami drapieżników w odpowiedni sposób zabezpieczone. [...]"
lucyna beata
"NATURA 2000 w Karpatach Bieszczady"

Wyjątkowo ciekawy informator "NATURA 2000 w Karpatach Bieszczady" autorstwa dr. Stanisława Tworka otrzymałam na ostatnich warsztatach poświęconych NATURZE 2000, które odbywały się w Bieszczadach. Wtedy po raz ostatni spotkaliśmy się w bardzo licznym gronie jako userzy i czytacze for bieszczadzkich. Reprezentowaliśmy różne środowiska od ekologów poprzez pracowników samorządów, naukowców po gestorów turystyki. Różniliśmy się w bardzo wielu kwestiach ale łączyło na jedno: fora bieszczadzkie i lobbing na rzecz regionu.

Tak oto pisałam o tym spotkaniu
Warsztaty poświęcone strategii zarządzania obszarem NATURA 2000 Bieszczady.
31.03.2009

27 marca w Centrum Konferencyjno-Wypoczynkowym "Połoniny" w Bukowcu odbyły się warsztaty poświęcone strategii zarządzania obszarem NATURA 2000 Bieszczady. Spotkanie zorganizowane przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie w całości było poświęcone dokumentowi strategii oraz problemom związanym z ochroną przyrody w Bieszczadach i zarządzaniem obszarem NATURA 2000.

W warsztatach prowadzonych przez dr Stanisława Tworka udział wzięli leśnicy, naukowcy, samorządowcy, miejscowi ekolodzy, przewodnicy i gestorzy turystyczni związani z Grupą Bieszczady. Referat "Ochrona walorów obszaru NATURA 2000 a realizacja gospodarki leśnej" wygłosił Marcin Scelina.
Spotkanie miało charakter konsultacji. Jego pierwsza część upłynęła pod znakiem problemów związanych z wdrażaniem strategii na terenie gminy Cisna - jedynej w Europie objętej siecią NATURA 2000 w całości.
Wójt pani Renata Szczepańska miała bardzo dużo zastrzeżeń związanych z obostrzeżeniami inwestycyjnymi na terenie gminy Cisna. Wtórowała jej pani Małgorzata Puchyr - urbanistka - zwracając uwagę na fakt, iż gmina została obłożona nowymi obowiązkami za którymi nie poszło dofinansowanie. Palącym problemem jest znalezienie rozwiązań finansowych związanych z pilnymi inwestycjami komunalnymi na terenie gminy.
Najbardziej palącym problemem w gminie wg pani Wójt Renaty Szczepańskiej jest brak możliwości realizacji budowy kanalizacji i oczyszczalni ścieków na ternie gminy. Nie mogą pozyskać dofinansowania z projektów, gdyż gmina nie spełnia przyjętych przez Unię kryteriów. Liczy tylko 1600 mieszkańców. Z bardzo emocjonalnym apelem do ekologów zwrócił się pan Marcin Dobrowolski ze Stowarzyszenia Rozwoju Wetliny prosząc, aby poparli samorządowców w kwestii starań związanych ze skanalizowaniem obszaru gminy.

Tę część dyskusji zamknął Robert Nowak z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przedstawiając projekt organizacji tzw. okrągłego stołu, spotkania w którym wszystkie zainteresowane strony mogłyby wypracować kompromis w zagospodarowaniu przestrzennym terenów położonych w obrębie sieci. Pomysł spotkał się z bardzo dobrym odzewem.

Drugą część dyskusji rozpoczął Marcin Scelina z Nadleśnictwa Baligród, przedstawiając bardzo ciekawą prezentację "Ochrona walorów obszaru NATURA 2000, a realizacja gospodarki leśnej", poświęconą możliwości łączenia ochrony siedlisk i gatunków z zabiegami gospodarczymi prowadzonymi przez Lasy Państwowe. Sieć NATURA 2000 obejmuje w całości obszar Bieszczadzkiego Parku Narodowego, Nadleśnictw: Stuposiany, Wetlina, Cisna i w dużej mierze Nadleśnictw: Baligród, Komańcza, Lutowiska więc opracowanie strategii ochrony siedlisk i gatunków jest tu priorytetem.

W dyskusji o dobrych praktykach dla ochrony przyrody w gospodarce leśnej, która wywiązała się po prezentacji bardzo aktywny udział wzięli: Marcin Scelina, dr Stanisław Tworek, dr Wojciech Śmietana, Roman Zielonka, Roman Jurek, Andrzej Luks i inni przedstawiciele LP. Zwrócono uwagę na brak programu edukacyjnego przeznaczonego dla pracowników zakładów usług leśnych bezpośrednio zajmujących się pozyskiwaniem drewna.
http://www.twojebieszczady.pl/aktualnosci/nat2000.php

Informator "NATURA 2000 w Karpatach Bieszczady" autorstwa dr. Stanisława Tworka jest to publikacja bezpłatna, wyjątkowo ładnie wydana. Jej prawdziwą ozdobą są ciekawe zdjęcia: C. Ćwikowskiego ( Fantastyczny portret rysia), W. Maślanki, W.Mroza, S. Tworka, L. Kostkiewicza i in.
Ta książeczka to mini kompendium wiedzy nie tylko o sieci NATURA 2000 Bieszczady ale także o naszej przyrodzie.

Spis treści
- Rozmawiajmy!
- Obszar NATURA 2000: PLC180001 Bieszczady
- Bieszczady jako Obszar Specjalnej Ochrony Ptaków - OSOP
- Bieszczady jako Specjalny Obszar Ochrony Siedlisk - SOOS
- Gatunki NATURA 2000 w Bieszczadach - rośliny
- Gatunki NATURA 2000 w Bieszczadach - zwierzęta
- Ochrona siedlisk przyrodniczych i gatunków na obszarze PLC180001 Bieszczady.

Tytuł: "NATURA 2000 w Karpatach Bieszczady"
Autor: Stanisław Tworek
Wydanie: I
Stron: 32
ISBN:
Wydawnictwo: Instytut Ochrony przyrody
Kraków 2009

"Gatunki NATURA 2000 w Bieszczadach - zwierzęta
[...]
Najliczniejszą grupę gatunków Natura 2000 w Bieszczadach tworzą ssaki. Wśród nich, bardzo ważna grupa to ssaki drapieżne, których zagrożenie we współczesnej Europie wynika przede wszystkim z fragmentaryzacji i zmniejszającej się powierzchni siedlisk. Bieszczady są ostoją wszystkich występujących w Polsce dużych drapieżników: niedźwiedzia brunatnego, rysia i wilka. Dla nich zachowana jest jedna z największych ostoi w Polsce.

Niedźwiedź brunatny, największy ssak drapieżny w Polsce - zamieszkuje lasy, zarówno iglaste, jak i liściaste. w zimie zapada w sen, trwający ok. 3,5 miesiąca. Okres ten spędza w gawrach, usytuowanych w młodnikach leśnych, jaskiniach, wiatrowałach itp. Niedźwiedzia cechuje duża plastyczność ekologiczna, co wyraża się m.in. urozmaiconym składem pokarmu, w którym przeważają elementy roślinne. Bieszczady to najważniejszy obszar dla ochrony tego gatunku w Polsce. Liczebność niedźwiedzia w polskich Bieszczadach szacowana jest na 50-60 osobników, ale należy pamiętać, że mają one ogromne areały osobnicze dochodzące u samców nawet do 2000 km2.

Wilk, najbardziej chyba znany drapieżnik żyje w grupach rodzinnych zwanych watahami. Wielkość terytorium jednej watahy wilczej wynosi w Polsce 15-300 km2 i zależy od zagęszczenia ofiar, którymi są ssaki kopytne, głownie jelenie. Przy braku naturalnego pokarmu wilki zabijają zwierzęta gospodarskie, a nawet psy. Ślady aktywności wilków w terenie to tropy, znakowania (drapania) na skrzyżowaniach dróg, odchody, resztki zabitych ofiar. W Bieszczadach żyje 7 wilczych watah, co daje ok. 35-40 osobników.

Ryś, największy z europejskich kotowatych, zamieszkuje duże kompleksy leśne i prowadzi bardzo skryty tryb życia. Jest gatunkiem mięsożernym, a jego podstawowym pokarmem są dzikie ssaki kopytne, przede wszystkim sarny. W polskich Bieszczadach żyje do 20 rysi.

Żywiąca się głównie rybami wydra zasiedla brzegi rzek i strumieni, a także okolice stawów rybnych. Większość brzegów rzek w Bieszczadach jest w naturalnym stanie zachowania stąd obecność wydry stwierdzono tu na wszystkich głównych ciekach wodnych."
lucyna beata
Z trzy dni temu byłam w bardzo urokliwym miejscu, w Obniżeniu/Dolinie Górnego Sanu (tzw. worek bieszczadzki), w stadninie koni huculskich w Tarnawie i na ścieżce spacerowej Tarnawa-Dźwiniacz. Bardzo lubię bywać w stanicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego, tu przebywają ogiery i wałachy tej rasy koni "górskich". Część zwierzaków znam, prawdę powiedziawszy hucułki fascynują mnie i ciągle zaskakują. Może nie są tak piękne jak araby ale na pewno są charakterne, zmyślne, pomysłowe, żywotne, spokojne, wytrwałe i przeważnie dobrze nastawione do ludzi. Mają dobrą pamięć, Lemur i Ony najczęściej pracujące z grupami rozpoznają mnie mimo tego, że bywam tam kilka/kilkanaście razy w sezonie. One lubią kontakt z ludźmi, lubią z nami współpracować. Przekonałam się o tym, gdy Ony bezczelnie kazał zbierać mi kwiaty mniszka lekarskiego (mleczu). To jeden z jego ulubionych przysmaków i karmić się z ręki. Co chwila pokazywał mi głową: oo tam rosną. Każdy koń ma swoją osobowość i charakter. Lemur jest dość władczy, mądry, pracowity, wie, że jest ulubieńcem Opiekunki. Ony to raczej inteligentny leń o wyjątkowym apetycie. Szarak jego imię mówi o nim wszystko, przeprasza, że żyje, ciągle wstydzi się i stoi w kąciku. Jurand to raczej zawadiaka, obibok, który w zaprzęgu lubi gro pracy zrzucać na Lemura. Oczywiście koni jest znacznie więcej. Niedługo, do Tarnawy trafią półroczne ogierki, które zostaną odłączone od matek. Moim zdaniem bezwzględnie należy zapoznać się tymi zwierzakami, szczególnie polecam tę okolice gościom mającym małe dzieci. Dla nich to wyjątkowa radocha. Wczoraj przez chwile obserwowałam małego chłopca, nie mógł się doczekać jazdy konnej. Gdy konie były przygotowywane (czyszczone, szczotkowane itd) on ciągle pytał się: no kiedy wreszcie. Równie ciekawa jest ścieżka spacerowa Tarnwa-Dźwiniacz ale o niej napiszę w innym wątku. W okolicy mamy także bardzo interesującą ścieżkę wiodącą po pomostach nad torfowiskami wysokimi.
W 2009 r. BdPN wydał ciekawy informatorek poświęcony koniom huculskim. Są w nim zawarte podstawowe informacje o hucułach, stadninie i turystyce konnej na terenie naszego parku narodowego. Informatorek budzi mój niedosyt, jest napisany w sposób bardzo ciekawy aczkolwiek bardzo lakoniczny. Uwielbiam słuchać pogawędki Magdy (opiekunki koni), hucuły to temat rzeka. Szkoda, że Park nie wydał żadnej monografii dotyczącej Hodowli Zachowawczej Koni Huculskich.
Jak wspomniałam ta książeczka kieszonkowego formatu to mini skarbnica wiedzy o tych koniach, jest tu kilka słów o ich pochodzeniu, cechach charakterystycznych w tym maści, pokroju, celach hodowli, utrzymaniu populacji, programie hodowlanym. Gro miejsca zajmuje omówienie oferty turystyki konnej i przedstawienie tras.
Informatorek, ładnie ilustrowany jest moim zdaniem wart polecenia.

Spis treści
Koń huculski
Turystyka konna


http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_co...d=98&Itemid=107
http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_co...=306&Itemid=174

Tytuł: "Hucuły w Bieszczadzkim Parku Narodowym Informator"
Autor: Agnieszka Bordzoł, Magdalena Suwała
Wydanie: I
Stron: 19
ISBN: 978-83-88505-07-2
Wydawnictwo: Bieszczadzki Park Narodowy
Ustrzyki Górne 2009

"Bieszczadzki Park Narodowy chroni dziką przyrodę Karpat wschodnich i elementy kultury regionu. Jednym z zadań Parku jest zachowanie koni rasy huculskiej w miejscu ich historycznego występowania. Te niewielkie koniki górskie są rasą rodzimą dla Karpat, zaś nazwę wywodzą od górali - Hucułów - dla których te konie odgrywały bardzo ważną rolę w życiu codziennym.
Pierwsza wzmianka o koniach huculskich pochodzi od Dorohostajskiego, który w wdanej w 1603 roku "Hippice ..." wspominał o koniach górskich z Karpat, wspaniale sprawdzających się w najtrudniejszych nawet warunkach. Do połowy XIX wieku, poza terenami rdzennej Huculszczyzny, konie nie budziły wśród użytkowników i hodowców większego zainteresowania. Znano je i użytkowano tylko we wschodnich Karpatach - w dolinach Prutu, Czeremoszu, Putyły, Suczawy.
Pochodzenie koni huculskich nie jest do końca zbadane. Można się doszukać w nich cech koni tatarskich, tureckich, orientalnych, koni Przewalskiego, a także noryckich.
Rasa ta kształtowała się głownie pod wpływem środowiska - ostrego klimatu górskiego, ubogiej paszy i prymitywnych warunków bytowania. Konie huculskie, znane ze swojej dzielności, doskonale sprawdzały się w różnych formach użytkowania. Pierwotnie służyły góralom jako konie juczne i wierzchowe, potem także jako konie zaprzęgowe.
W 1856 roku w Łuczynie powstała stadnina na potrzeby hodowli koni użytkowanych jucznie w wojsku. W Kosowie, na ternie galicyjskiej Huculszczyzny, powstała w 1891 roku pierwsza stacja ogierów. W 1899 roku odbyła się pierwsza wystawa koni huculskich. W 1925 roku, w Polsce, powstał Związek Hodowców Koni Huculskich. [...]"
lucyna beata
„Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”

Tej książki miłośnikom regionu nie muszę przedstawiać, cieszy się zasłużoną sławą jednej z najbardziej interesujących monografii dotyczących naszego regionu.

Tak o książce, Autorze pisze redaktor wydania II Leszek Puchała
"Biblia” badaczy regionu – wyd. 2
„Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650” to opus magnum największego, jak do tej pory, obok prof. Feliksa Kiryka, historyka naszego regionu doc. dra Adama Fastnachta.
Pierwsze wydanie rozprawy ukazało się przed prawie pięćdziesięciu laty (Wrocław 1962) nakładem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Od razu też stało się „Biblią” dla badaczy historii ziemi sanockiej, zarówno profesjonalistów, jak i licznych regionalistów, twórców monografii miejscowości, przewodników turystycznych, a ostatnio również stron internetowych – śmiało można powiedzieć, że każdy autor chcący rzetelnie zajmować się dziejami naszego regionu, zaczyna od Fastnachta...
Tak bardzo wykorzystywane opracowanie po latach stało się prawdziwym bestsellerem. W bibliotekach książka udostępniana jest jedynie na miejscu i strzeżona jak prawdziwy skarb. To sprawiło, że Miejska Biblioteka Publiczna im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku podjęła się przygotowania 2. wydania dzieła Adama Fastnachta. Jako wzór posłużył nam „ossoliński” pierwodruk. Drobne zmiany wynikają jedynie z ujednolicenia przypisów oraz współczesnej ortografii. Wydanie nasze zostało wzbogacone o streszczenia w j. angielskim i ukraińskim, natomiast zrezygnowaliśmy z przedruku mapy z zabytkami archeologicznymi.
Niestety, krótki czas przygotowania pracy do druku sprawił, że nie udało nam się znaleźć badacza, który podjąłby się opracowania krytycznego wstępu do niniejszego wydania. Nie umniejsza to jednak wartości edycji, gdyż w świecie naukowym panuje zgodna opinia o wysokich walorach dzieła Adama Fastnachta – opracowanego pod kierunkiem prof. Franciszka Bujaka, twórcy polskiej szkoły historii społecznogospodarczej, z wykorzystaniem źródeł przechowywanych w Archiwum Państwowym we Lwowie, gdzie znalazł się zasób dawnego Archiwum Akt Grodzkich i Ziemskich. Czytelników zainteresowanych bliżej biografią Adama Fastnachta odsyłamy do wyczerpującego artykułu pióra Anny Fastnacht-Stupnickiej (jego córki), opublikowanego właśnie w IX tomie „Rocznika Sanockiego” (A. Fastnacht-Stupnicka, Obecność przeszłości, [o Adamie Fastnachcie], Sanok 2006). Niżej, korzystając z opracowania Anny Fastnacht-Stupnickiej, podajemy podstawowe informacje dotyczące życia i pracy naukowej naszego Autora.
Adam Fastnacht był sanoczaninem z urodzenia (rocznik 1913). Tutaj ukończył Państwowe Gimnazjum im. Królowej Zofii, a w październiku 1931 roku rozpoczął studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Już na początku drugiego roku studiów został zaproszony przez prof. Franciszka Bujaka do uczestnictwa w prowadzonym przez niego seminarium. Dodatkowo studiował geografię, co mu bardzo pomogło w prowadzeniu późniejszych prac badawczych nad osadnictwem. Po otrzymaniu dyplomu współpracował ze swoim mistrzem jako asystent – wolontariusz w Zakładzie Historii Społecznej i Gospodarczej UJK, rozpoczynając też gromadzenie materiałów do dysertacji doktorskiej na temat średniowiecznego osadnictwa ziemi sanockiej. Umożliwiło mu to stypendium otrzymane na wniosek prof. Bujaka z Funduszu Kultury Narodowej.
Pierwsze efekty swoich badań przedstawił już w 1938 roku na posiedzeniu Sekcji Historii Społecznej i Gospodarczej lwowskiego Towarzystwa Naukowego, wygłaszając referat „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”. Gdyby nie wybuch II wojny światowej młody badacz byłby na najlepszej drodze do szybkiego zamknięcia i obrony dysertacji doktorskiej. Stało się to dopiero w 1946 roku, na Uniwersytecie Jagiellońskim, po usilnych namowach prof. Bujaka, który pisał do Autora, że pracę najwyższy czas kończyć, bo trzeba ją światu pokazać. I te słowa wytrawnego historyka są najlepszym wstępem krytycznym do dzieła Adama Fastnachta.
Po wojnie Fastnachtowie opuścili Sanok, wyjeżdżając do Wrocławia, gdzie Adam Fastnacht podjął pracę (16 października 1946 r.) w Ossolineum, które stało się dla niego zawodową przystanią i miejscem, gdzie mógł wykorzystać dla dobra nauki swoje kompetencje badacza, mediewisty, znawcy rękopisów. Tej wielkiej instytucji narodowej kultury i nauki poświęcił 30 lat swojej pracy zawodowej jako pracownik, a następnie kierownik Działu Rękopisów Ossolineum. Na emeryturę odszedł w 1979 r., mianowany wcześniej docentem, co dawało mu stanowisko samodzielnego pracownika naukowego. Jego bibliografia zestawiona przez Annę Fastnacht-Stupnicką obejmuje 32 artykuły, monografie, szkice, katalogi; 7 recenzji; 6 tomów prac redakcyjnych, min. Księgi Pamiątkowej Gimnazjum Męskiego w Sanoku, Biuletynu Informacyjnego Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku oraz cztery tomy Inwentarzy rękopisów Biblioteki ZNiO we Wrocławiu.
Ziemia sanocka pozostała do końca życia największą miłością Adama Fastnachta. Mimo prawie 500-kilometrowej odległości między Sanokiem a Wrocławiem nie tracił związku ze swoim ukochanym miastem i regionem. Przyjeżdżał tu na urlopy, wspomagał swoją wiedzą sanockie przedsięwzięcia – wspierał swojego przyjaciela Aleksandra Rybickiego w zakładaniu Muzeum Budownictwa Ludowego, współorganizował zjazdy koleżeńskie, a nade wszystko pisał na temat dziejów ziemi sanockiej. Jego rzetelne artykuły i samodzielne prace zawsze były wydarzeniem dla miłośników historii regionu i nadal są najczęściej cytowanymi rozprawami zamieszczanymi w poszczególnych tomach Rocznika Sanockiego czy Materiałach Budownictwa Ludowego. Nie bez powodu wymieniamy jednym tchem frazę „Adam Fastnacht – historyk ziemi sanockiej”
Leszek Puchała"

Źródło http://www.biblioteka.sanok.pl/www/osz.html
To jest książka o którą najczęściej jestem pytana na forum http://www.historycy.org" target="_blank" target="_blank Gdzie ją można nabyć? W Sanoku w bibliotece, księgarni PTTK i w ksiegarence znajdującej się przy kasie muzealnej w skansenie. Najtaniej można ją nabyć w bibliotece i w skansenie, kosztuje chyba 36-38 zł. Niestety, nie prowadzą sprzedaży wysyłkowej. Szczególnie zainteresowanym historykom pomagamy my przewodnicy.

Spis treści
OD AUTORA
I. DOTYCHCZASOWA LITERATURA, ŹRÓDŁA
II. GRANICE ZIEMI
III. WARUNKI FIZJOGRAFICZNE
IV .DROGI
V. ŚLADY ARCHEOLOGICZNE
Zabytki neolityczne
Zabytki z epoki brązu
osady i ceramika epoki żelaza
Monety i inne importy rzymskie
Monety bizantyjskie i arabskie
Grodziska (wczesnohistoryczne i nieustalone) i nazwy typu grodowego
Znaleziska wczesnośredniowieczne
VI. ROZWÓJ WIELKIEJ WŁASNOŚCI
Wielka własność ziemska ok. r. 1450
A. Królewszczyzny
B. Własność duchowna
C. Własność szlachecka
D. Własność miejska
Zestawienie ogólne
VII. ROZWÓJ OSADNICTWA W LATACH 1340-1650
1. DORZECZE STOBNICY, RYJAKA I MLECZKI
2. DORZECZE SANU OD RUSZELCZYC DO OBARZYMA
3. DORZECZE SANU OD JABŁONICY RUSKIEJ DO UJŚCIA OSŁAWY
4. DORZECZE WISŁOKA
5. DORZECZE JASIOŁKI
6. DORZECZE OSŁAWY
7. DORZECZE SANU OD UJŚCIA OSŁAWY DO ŹRÓDEŁ
8. CHARAKTERYSTYKA OGÓLNA ROZWOJU OSADNICTWA
Ogólne zestawienie rozwoju osadnictwa
VIII. MIGRACJE
1. MIGRACJE PRZED ROKIEM 1340
2. WSIE I MIASTA NA PRAWIE NIEMIECKIM
3. WSIE NA PRAWIE WOŁOSKIM
IX. ROZPOWSZECHNIENIE PRAW RUSKIEGO, POLSKIEGO, NIEMIECKIEGO I WOŁOSKIEGO
1. PRAWO RUSKIE
2. PRAWO POLSKIE
3. PRAWO NIEMIECKIE
Wykaz osad na prawie niemieckim
4. PRAWO WOŁOSKIE
Wykaz osad na prawie wołoskim
X. UWAGI KOŃCOWE
POSŁOWIE
WYKAZ NAJWAŻNIEJSZYCH SKRÓTÓW
ANSIEDLUNG IM LANDE SANOK IN DEN JAHREN 1340-1650
THE COLONIZATION OD THE SANOK LAND FROM 1340 TO 1650
ZASIEDLENNJA SIANOCKOJ ZEMLI W 1340-1650 ROKACH
INDEKS MIEJSCOWOŚCI
MAPA (POD OPASKĄ)


Tytuł: „Osadnictwo ziemi sanockiej w latach 1340-1650”
Autor: Jerzy Fastnacht
Wydanie: II
Stron: 331
ISBN: 978-83-61043-00-3
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Grzegorza z Sanoka w Sanoku
Sanok 2007

"IX. ROZPOWSZECHNIENIE PRAW RUSKIEGO, POLSKIEGO, NIEMIECKIEGO I WOŁOSKIEGO
1. PRAWO RUSKIE
Położenie ziemi sanockiej na pograniczu ziem polskich i ruskich, a równocześnie granicznym grzbiecie Karpat, miało wpływ na to, że na tym obszarze, bardziej może niż na jakimkolwiek innym, pojawiły się różna formy organizacyjne osad. Różna przynależność etniczna osiedlającej się ludności, zmiany przynależności państwowej, a wreszcie i różne warunki fizjograficzne w obrębie samej ziemi wpłynęły na tę różnorodność. Nadto pamiętać należy, że rozpatrując rozwój procesów osadniczych na przestrzeni kilku wieków, mamy równocześnie do czynienia z rozwojem stosunków społecznych i zmianami dokonującymi się z biegiem czasu. Omawiając szczegółowo rozprzestrzenianie się osadnictwa, wspominaliśmy wielokrotnie przy poszczególnych osadach o prawach ruskim polskim, niemieckim i wołoskim, tu natomiast rozpatrzymy poszczególne kategorie tych praw i ich związek z tworzeniem osad, uwzględniając momenty chronologiczne i terytorialne.
prawem występującym w dość znacznej grupie osad było prawo ruskie, którego urządzenia przechowały się tu od czasów ruskiej przynależności tej ziemi. Jakkolwiek przeważająca większość osad ziemi sanockiej powstała po r. 1340, to jednak nie ulega wątpliwości, ze przed tym czasem istniała już pewna ich ilość, niedająca się dokładniej ując liczbowo. Odtworzenie całej sieci tych osad nie jest łatwe z powodu braku wcześniejszych materiałów źródłowych. Pomijając sprawę grodzisk, do których archeologia nie dostarczyła nam jeszcze danych co do czasu funkcjonowania grodów i ich kulturowego charakteru, oprzemy się wyłącznie na źródłach pisanych. Te są skąpe do połowy XIV w., ale nawet źródła z XV w i jeszcze z XVI w, a właściwie głownie one, pozwalają nam oświetlić sprawę osad prawa ruskiego. [...]"
lucyna beata
"Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954"


Monografia "Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954" została wydana przez IPN w cyklu "Studia i materiały". Powstała w ramach projektu badawczego "Osoby skazane na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954" realizowanego na terenie całego kraju, podobnych monografii jest kilka (są do pobrania w pdf, niżej podaję linkę do tej publikacji). Jej celem było ustalenie listy osób skazanych przez w/w sąd i odnalezienie miejsc ich pochówku. To drugie niestety nie powiodło się. Wykaz obejmuje 122 osoby narodowości polskiej skazane z przyczyn politycznych na karę śmierci. Są tu wymienione osoby, które otrzymały kary łącznie jak i te z karami cząstkowymi. Publikacja składa się z kilku części: omówienia zagadnienia, wykazu skazanych i z prezentacji dokumentów zawartych w aneksie. Całość opracowania jest lapidarna, podano tylko fakty i źródła.
Zapraszam do lektury.

Spis treści

I. Program badawczy IPN „Osoby skazane na karę śmierci przez Wojskowe Sądy Rejonowe w latach 1946-1955”
Założenia i realizacja programu (Tomasz Bereza)
Źródła i stan badań (Janusz Borowiec, Piotr Chmielowiec)
Konstrukcja wykazu (Tomasz Bereza)

II. Sądownictwo wojskowe jako organ represji wobec przeciwników politycznych
Podstawowe akty prawne stosowane przez sądownictwo wojskowe (Tomasz Bereza, Janusz Borowiec)
Wojskowe Sądy Rejonowe – organizacja i funkcjonowanie (Janusz Borowiec)
Współdziałanie Urzędu Bezpieczeństwa z Wojskowymi Sądami Rejonowymi (Janusz Borowiec)
Od wydania wyroku po egzekucję (Tomasz Bereza, Janusz Borowiec)

III. Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie – biogramy (Tomasz Bereza, Piotr Chmielowiec)

Wykaz skrótów

Aneks
Nr 1. 1956 czerwiec 26, Wronki – Pismo Adama Zastawnego do Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie z prośbą o rewizję wyroku.
Nr 2. 1945 wrzesień 1, Warszawa – Pismo Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza do kierowników wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego dotyczące powołania plutonów egzekucyjnych.
Nr 3. 1946 wrzesień 16, Warszawa – Pismo szefa Departamentu Służby Sprawiedliwości MON i Naczelnego Prokuratora Wojskowego płk. Henryka Holdera do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego dotyczący trybu wykonywania wyroków śmierci.
Nr 4. 1946 listopad 15, Warszawa – Projekt okólnika Ministra Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza w sprawie wykonywania wyroków śmierci.
Nr 5. 1946 wrzesień 26, Rzeszów - Protokół wykonania wyroku śmierci na Józefie Gajdzie
Nr 6. 1948 październik 11, Rzeszów – Prośba Tadeusza Pleśniaka do Prezydenta RP o zamianę w drodze łaski kary śmierci na karę więzienia.
Nr 7. Po 8 maja 1946, Rzeszów – Pismo WSR w Rzeszowie do NSW z opinią składu sądzącego w sprawie przeciwko Józefowi Koszeli i towarzyszom
Nr 8. 1946 maj 18, Krasne – Prośba Stanisławy Koszelowej do Prezydenta RP o zamianę kary śmierci dla Józefa Koszeli na karę więzienia
Nr. 9. 1946 maj 29, Warszawa – Decyzja Prezydenta KRN wobec skazanych na karę śmierci
Indeks osobowy


MATERIAŁY INSTYTUTU PAMIĘCI NARODOWEJ
Skazani na karę śmierci
przez Wojskowy Sąd Rejonowy
w Rzeszowie w latach 1946-1954
http://www.honor.pl/ksiegi-ipn/mater-rzeszow.doc

Tytuł: "Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie 1946-1954"
Redakcja: Tomasz Bereza, Piotr Chmielowiec
Wydanie: I
Stron: 97
ISBN: 83-89078-42-2
Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej
Rzeszów 2004

"BODZIAK BRONISŁAW
s. Macieja, ur. 7 XI 1906 r. w Mrzygłodzie, powiat Sanok.
Zarzut: kierowanie oddziałem zbrojnym NSZ na terenie powiatu Sanok.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Partyka Władysław, Śliwa Stanisław, Fugas Józef, Lewicki Marian, Klimkowski Aleksander.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Kluza Kazimierz; ławnicy: Grabania Julian, Szot Stanisław.
Prokurator: Klimkowski Aleksander.
Data i wysokość wyroku: 24 VIII 1950 r. – kara śmierci; wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 384/50.

DĄBROWIECKI MIECZYSŁAW
s. Edwarda, ur. 13 II 1924 r. w Sanoku.
Zarzut: działalność w oddziale NSZ Stanisława Kossakowskiego, a następnie Antoniego Żubryda, ps. „Żubryd”, na terenie powiatów: Sanok, Lesko i Brzozów.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Popow Wiktor, Kolwiński (brak imienia), Polewka Mieczysław, Suski Józef, Mederer Florian, Stokłosa Marian, Matkowski Cezary.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Białek Zygmunt; ławnicy: Sowiński Wincenty, Kubicki Kazimierz.
Prokurator: Stokłosa Marian.
Data i wysokość wyroku: 5 III 1947 r. – 15 lat (cząstkowa kara śmierci); wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 74/47.

KABALA STANISŁAW
s. Franciszka, ur. 24 X 1926 r. w Tarnawie Górnej, powiat Lesko.
Zarzut: działalność w oddziale NSZ, Antoniego Żubryda, ps. „Żubryd”, na terenie powiatu Sanok
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Popow Wiktor, Kot Teofil, Nowakowski (Zdzisław?), Zaniewski (imię nieznane), Mickiewicz (imię nieznane), Stępień Stefan, Węglarz Stanisław.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Borowski Aleksander; ławnicy: Mikitowicz Konstanty, Bereźniak Antoni.
Prokurator: Nowowiejski Kazimierz.
Data i wysokość wyroku: 25 IX 1947 r. – kara śmierci; wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 93/48.

KOCYŁOWSKI KAZIMIERZ
s. Michała, ur. 27 VII 1925 r. w Samborze.
Zarzut: dezercja z posterunku milicji w Woli Michowej (powiat Lesko); działalność w oddziale NSZ, Stanisława Kossakowskiego, a następnie Antoniego Żubryda, ps. „Żubryd”, na terenie powiatu Sanok.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: I-II proces: Babula (imię nieznane), Kolwiński (imię nieznane), Popow Wiktor, Pawłowski (imię nieznane), Osetek Józef, Suski Józef, Mederer Florian, Stokłosa Marian, Matkowski Cezary.
Skazany przez sąd w składzie:
I proces: przewodniczący: Białek Zygmunt; ławnicy: Sowiński Wincenty, Kubicki Kazimierz.
Prokurator: I proces: Stokłosa Marian.
Data i wysokość wyroku: I proces: 5 III 1947 r. – 15 lat (trzykrotna cząstkowa kara śmierci); wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat; NSW przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia, z powodu „błędnego zastosowania ustawy o amnestii”.
Skazany przez sąd w składzie:
II proces: przewodniczący: Lubaczewski Jan; ławnicy: Pawlak Edmund, Jakomulski Feliks.
Prokurator: II proces: nieobecny.
Data i wysokość wyroku: II proces: 23 V 1947 r. – kara śmierci; prezydent zamienił karę na dożywotnie więzienie.
Sygnatura akt: Sr. 74/47; Sr. 410/47.

PAULO KAZIMIERZ
s. Józefa, ur. 17 I 1925 r. w Dobrzanach, powiat Gródek Jagielloński.
Zarzut: działalność w oddziale NSZ, pod dowództwem nieznanego „Mściciela”, a następnie Józefa Kurasia, ps. „Ogień” na terenie województw: rzeszowskiego i krakowskiego.
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Śliwa Stanisław, Grela Zenon, Zarzycki Józef.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Kluza Kazimierz; ławnicy: Kominiak Ryszard, Boluk Wacław.
Prokurator: Gomulski Edward.
Data i wysokość wyroku: 26 II 1951 r. – kara śmierci; wyrok złagodzony przez NSW; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 79/51.

SZCZEPKOWSKI STANISŁAW
s. Kazimierza, ur. 30 X 1903 r. w Stanisławowie.
Zarzut: współpraca z oddziałem Antoniego Żubryda, ps. „Żubryd”; współudział w zastrzeleniu 3 żołnierzy ACz, dokonujących gwałtów i rabunków w Strachocicach (powiat Sanok).
Funkcjonariusze/prokuratorzy: Grela Zenon, Giebułtowski Jan, Jędrys Stanisław, Sieracki Władysław, Lech Eustachy, Panas Zygmunt.
Skazany przez sąd w składzie:
przewodniczący: Lech Eustachy; ławnicy: Nowak Ernest, Kowolik Norbert.
Prokurator: Mielczarek Jerzy.
Data i wysokość wyroku: 28 I 1953 r. - 15 lat (cząstkowa kara śmierci); wyrok zamieniony na podstawie amnestii z 22 II 1947 r.; 15 lat.
Sygnatura akt: Sr. 19/53.

Od wydania wyroku po egzekucję

Po orzeczeniu kary śmierci skład orzekający miał obowiązek odbyć naradę w celu rozważenia, czy skazany zasługuje na ułaskawienie oraz jaka kara byłaby w tym wypadku odpowiednia. Opinię w tej sprawie dołączano do akt sprawy. Okólnikiem nr 19 z 9 października 1945 r. NSW sprecyzował, że zmiana wyroku może być proponowana m.in. z uwagi na młody wiek skazanego lub jego niedoświadczenie życiowe. W czerwcu 1946 r. DSS MON przedstawił tryb załatwiania ułaskawień osób skazanych przez sądy wojskowe . W przypadku pozytywnej opinii sprawę rozpatrywał szef DSS. Na szczeblu departamentu
procedura była podobna. Należy podkreślić, że tylko w przypadku pozytywnej opinii składu orzekającego o skazanym nadawano dalszy bieg prośbom o ułaskawienie . Akta osób skazanych były przekazywane do Wydziału Prawnego Biura Prezydialnego KRN, gdzie wnioskami o ułaskawienie zajmowali się pracownicy tegoż biura. Sporządzali oni opis sprawy z odnośnikami do akt oraz z wnioskiem skorzystania lub nieskorzystania z prawa łaski. W wypadku nieobecności Bolesława Bieruta wyroki zatwierdzał Roman Zambrowski, jako wiceprzewodniczący KRN . W późniejszych latach prawo do stosowania ułaskawień przysługiwało Prezydentowi RP, a następnie Radzie Państwa .
Od chwili wydania wyroku, skazanych na śmierć przenoszono do specjalnej celi. W więzieniu na Zamku w Rzeszowie mieściła się ona w piwnicy. Przetrzymywano w niej wszystkich skazanych, bez względu na narodowość. Jej wygląd opisał, za Michałem Maksoniem, Franciszek Franus: „Mury w piwnicy były bardzo grube. Okno w celi podwójnie okratowane. Zabezpieczone siatką. Parapet był szeroki ceglany. Przebywali [więźniowie] w tej celi aż do momentu rewizji procesu [...]. Żyli w niepewności. W oczekiwaniu na końcowy wyrok, w prowadzonych rozmowach, poruszali aspekty życia pozagrobowego. Jeżeli kogoś wywoływał strażnik z tej celi, to nikt nie wiedział, ani nawet osoba wyprowadzana, czy idzie na śmierć czy na ułaskawienie” .
W przypadku negatywnego rozpatrzenia prośby o ułaskawienie wyrok podlegał wykonaniu. Sposób wykonania kary śmierci regulowały specjalne instrukcje i okólniki, w rzeczywistości jednak wiele egzekucji przeprowadzano nie oglądając się na regulaminy . W przypadku śmierci przez rozstrzelanie, stosowano „strzał katyński” (w potylicę z bliskiej odległości). Na rzeszowskim Zamku egzekucje wykonywano w celi śmierci, która znajdowała się w piwnicy, w pobliżu więziennych warsztatów, obok ustępu. Według żołnierza AK, Antoniego Buczaka, wyglądała ona następująco: „miała jakieś 3,5 x 6 m, na dole beton i ściek, jak w rzeźni, a na jednej ścianie parkan z desek, za nim piasek. Pod tym parkanem rozstrzeliwano więźniów” . Wyroki przez powieszenie wykonywano na szubienicy na więziennym dziedzińcu."


lucyna beata
"Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich"

Kilka dni temu bezczelnie chwaliłam się prezentami, które otrzymałam m.in. od Kolegi przewodnika Antoniego Derwicha. Muszę przyznać, że ów dar-praca doktorska wyjątkowo mnie uradowała. "Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich" to część projektu realizowanego przez Stowarzyszenie Górnego Sanu w 2006 r.. Projekt nosił nazwę Zrównoważony byt nad Górnym Sanem 2006". Miałam przyjemność w niewielkim stopniu zapoznać się z nim w czasie szkolenia prowadzonego przez dr. Derwicha. To wtedy innymi oczyma spojrzałam na Obniżenie/Dolinę Górnego Sanu i połknęłam bakcyla. Książkę przeczytałam jednym tchem. To praca naukowa recenzowana przez prof. Zbigniewa Głowacińskiego i doc. Kajetana Perzanowskiego ale przeciętny czytelnik nie ma większych problemów ze zrozumieniem sedna zagadnienia. Prawdę powiedziawszy dawno nie czytałam tak interesującej książki przyrodniczej, to kopalnia wiadomości o bobrach i o tej części doliny Sanu. "Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich" ozdobiony jest dużą ilością zdjęć dokumentujących proces wsiedlenia i przedstawiających efekty działalności bobrów. Są także interesujące fotografie "księżycowego krajobrazu" przedstawiające efekty źle prowadzonych melioracji i gospodarki leśnej w latach 80 XX w. Oprócz tego jest tu bardzo dużo wykresów, tabelek, wzorów, które sumiennie przestudiowałam poszerzając swoją wiedzę. Książka wzbudziła duże zainteresowanie wśród Kolegów biologów, będzie pucharem przechodnim. Kilka osób chce się zapoznać z wynikami pracy dr. Derwicha.

Spis treści
1. Od historii do współczesności
2. Ogólna charakterystyka ternu
3. Uwarunkowania wsiedlenia bobrów
4. Odłowy i wsiedlenia bobrów
5. Wytypowanie stanowisk do badań
6. Kryteria oceny badanych stanowisk
7. Predykcja liczebności
8. Badane stanowiska
8.1. Stanowisko nr 1. "Niedźwiedzi Potok"
8.1.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.1.2. Charakterystyka stanowiska
8.1.3 Baza żerowa
8.1.4. Ocena stanowiska
8.2. Stanowisko nr 2 "Potok Bobrowiec"
8.2.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.2.2. Charakterystyka stanowiska
8.2.3. Baza żerowa
8.2.4. Ocena stanowiska
8.3. Stanowisko nr 3 "Potok Handie"
8.3.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.3.2. Charakterystyka stanowiska
8.3.3. Baza żerowa
8.3.4. Ocena stanowiska
8.4. Stanowisko nr 4 "Tarnawa -rów melioracyjny"
8.4.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.4.2. Charakterystyka stanowiska
8.4.3. Baza żerowa
8.4.4. Ocena stanowiska
8.5. Stanowisko nr 5 "Potok Syhłowaciec"
8.5.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.5.2. Charakterystyka stanowiska
8.5.3. Baza żerowa
8.5.4. Ocena stanowiska
8.6. Stanowisko nr 6. "Nad Solinką - Moczarne"
8.6.1. Plan sytuacyjny rozmieszczenia stawów i tam
8.6.2. Charakterystyka stanowiska
8.6.3. Baza żerowa
8.6.4. Ocena stanowiska
9. Ocena przekształceń środowiska w skali wszystkich badanych stanowisk
9.1. Tamy
9.2. Stawy bobrowe
9.3. Retencja wody
9.4. Sedymentacja
10. Wpływ obecności bobrów na zmiany florystyczne
11. Lokalne zmiany w liczbie gatunków kręgowców
11.1. Ssaki
11.2. Ptaki
11.3. Gady
11.4. Płazy
11.5. Ryby
12. Negatywne aspekty bytowania bobrów
13. Ocena badanych stanowisk
14. Regulowanie liczebności
15. Predykcja lokalnej liczebności populacji bobrów
16. Uwarunkowania prawne ochrony gatunkowej bobra w Polsce
17. Literatura

Tytuł: "Bóbr w biotopach Bieszczadów Wysokich"
Autor: Antoni Derwich, Paweł Brzuski, Magdalena Hędrzak
Wydanie: I
Stron: 112
ISBN: 83-922750-1-2
Wydawnictwo: Zespół Metod i Organizacji Hodowli Zwierząt Gospodarskich i Wolno Żyjących
Kraków 2007

"Odłowy i wsiedlenia bobrów
Bobry odławiano w północno-wschodniej Polsce. Odłowów dokonywała wyspecjalizowana grupa strażników PZŁ pod kierownictwem Antoniego Łanczakowskiego. Koordynatorem działań był Jan Goździewski - łowczy ZW PZŁ w Suwałkach.
Po zlokalizowaniu stanowiska, z którego odłowione miały być bobry i wykonaniu prac przygotowawczych, żeremie otoczono pionowo zanurzonymi (w niewielkim odstępie) dwoma pasami sieci i rozkopywano na tyle, aby do komory można było wpuścić psy, w celu wypłoszenia bobrów. Wpadające do sieci zwierzęta natychmiast wyjmowano, gdyż przebywanie pod wodą groziło im utopieniem. Zmagania te wymagały dużej wiedzy o zwyczajach i zachowaniu się bobrów oraz siły i zręczności.
Po schwytaniu, bobrom aplikowano środki uspakajające i umieszczano je w klatkach.Odłowione zwierzęta transportowano do miejsca wysiedlenia samochodem. Klatki ze zwierzętami ustawiono w aucie na grubej podściółce ze słomy obficie zlanej wodą. Do klatek wkładano gałązki wierzby i jabłka. W samochodzie wentylacja zapewniała wymianę świeżego powietrza ale nie narażała zwierząt na przeciąg. Podczas transportu, po przebyciu 200-250 km, zwierzęta polewano wodą lub zanurzano klatki na kilkanaście centymetrów w wodzie napotkanego zbiornika lub cieku wodnego. Kilka minut takiej kąpieli pozwalało bobrom ugasić pragnienie, nawilżyć futro, łapy, ogon oraz załatwić potrzeby fizjologiczne.
Po przybyciu na miejsce wysiedlenia, bobry wpuszczono do sztucznego noro-żeremia. Ponieważ są to zwierzęta raczej o nocnym trybie życia, to czynności te wykonywano w godzinach porannych, oczekując, że w ciągu dnia szybko nie podejmą próby wydostania się z ukrycia. Do komory wrzucano ściółkę z klatki, w której bobry transportowano. Przy umiejętnym manewrowaniu klatką w momencie wypuszczania bobrów nie było potrzeby bezpośredniego kontaktu ze zwierzęciem.
Jeżeli jednak wynikła taka konieczność, to silnym i zdecydowanym ruchem chwytano bobra z tyłu "pod pachy" kończyn przednich albo łapano za ogon i szybko unoszono zwierzę grzbietem do podnoszącego. Wyprostowane ramiona oddalały zwierzę tak, ze silne siekacze bobra nie zagrażały podnoszącemu. Kilka osikowych/wierzbowych kołków wbitych przy wyjściu z noro-żeremia miało opóźnić wydostanie się zwierząt, a tym samym zmniejszyć stres wywołany odłowem i długim transportem oraz umożliwić adaptację do nowego siedliska.
Bobry wsiedlano wiosną (najczęściej do końca drugiej dekady kwietnia), oraz jesienią (zwykle do połowy października). Wsiedlając bobry wiosną oczekiwano, iż samice będące w zaawansowanej ciąży nie podejmą dalekich wędrówek, gdyż szybko muszą znaleźć dogodne miejsca do wydania potomstwa.
Wsiedlając bobry jesienią przypuszczano, że nie wyemigrują daleko od miejsca wsiedlenia, gdyż muszą poczynić intensywne przygotowania do zimy tj. spiętrzyć wodę, wykopać lub pogłębić nory, przygotować zapas zimowego żeru. [...]"
lucyna beata
"Diariusz muzealny 1942-1948"

W ostatnią niedzielę wracałam z Przemyśla w Bieszczady przez Rzeszów. Oczywiście, w stolicy naszego województwa ukulturniałam się wędrując po atrakcjach turystycznych, zaglądnęłam też do Muzeum Okręgowego. Muszę przyznać, że mają interesujące zbiory militari i dobrze zaopatrzoną księgarenkę ze swoimi wydawnictwami. W tej ostatniej obłowiłam się nieźle za niewielkie pieniądze. Wśród nabytków był "Diariusz muzealny 1943-1948" Franciszka Kotuli. Dalsza podróż uprzyjemniło mi czytanie pamiętnika.
Muszę przyznać, że jest to niezmiernie ciekawa lektura, od której trudno było mi się oderwać. Lekkie, dobre pióro, umiejętność przekazywania emocji to moim zdaniem dodatkowe atuty książki.
Franciszek Kotula od 1039 do 1948 r. pisał pamiętnik w którym notował najważniejsze wydarzenia w swojej pracy kustosza muzealnego. Żył w ciekawych czasach, był pasjonatem więc pamiętnik jest nieocenionym źródłem jeżeli chodzi o fakty dotyczące pracy muzealnika w czasie okupacji i tuż po. Niestety, zachowały się tylko dwa zeszyty, pierwszy z lat 1939-1942został zniszczony. Diariusz udostępniło Muzeum Okręgowe w Rzeszowie. Pamiętnik można tam kupić za niecałe 16 zł.

Spis treści
Od redaktora
Wstęp
Fragmenty pamiętnika archiwalnego i muzealnego z 1939 r.
Diariusz muzealny
Indeks osób
Noty biograficzne
Indeks nazw geograficznych
Summary

Tytuł: "Diariusz muzealny 1942-1948"
Autor: Franciszek Kotula
Wydanie: I
Stron: 166
ISBN: 83-88085-03-4
Wydawnictwo: Muzeum Okręgowe w Rzeszowie
Rzeszów 1999

Kilka słów o Franciszku Kotuli
http://www.muzeumetnograficzne.rzeszow.pl/Fkotula.html
"Niemiła wizytacja
14 VIII 1943.
Często się słyszy, że Niemcy na kierowniczych i odpowiedzialnych stanowiskach administracyjnych, a więc należący do śmietany partyjnej, w znacznej części są anormalni. To odnoszę również i do komisarza Pavlu. Po tym, co widziałem i czego doświadczyłem, mogę się pod tą opinią w pełni podpisać.
W związku z trzecim remontem w muzeum Pavlu zdecydował się wpaść do obiektu. I rzeczywiście nie przyszedł, a wpadł. Nie powiedziałbym, żeby go coś interesowało. Przebiegł szybko sale muzealne, gdzieś od niechcenia rzucił jakąś uwagę, tak ni przypiął, ni przyłatał. Np. zapytał: A te meble po co tu stoją? - i wskazał na śliczny biedermajerowski salonik stojący w hallu. gdzie powinien stać. I czy można na to odpowiedzieć?
Jego oczy gdzieś niespokojnie i błędnie biegały - pewnie za myślami, których były wyrazem. Nie przyglądał się obrazom czy strojom ludowym, ale wlazł do komórki i zauważył, że jest ciasno.
Jakiś czas zatrzymał się przy archeologii. Jego uwagę zwróciły brązowe siekierki. Kiedy zapytałem, czy mogę mówić po polsku, to mnie najpierw skrzyczał, dlaczego nie umiem po niemiecku, ale ostatecznie mówiliśmy po słowiańsku, to znaczy ja po polsku a on po czesku.
Do jakiego narodu należały te siekierki? - zapytał nagle.
Nie wiem - szczerze odpowiedziałem. To on znowu do mnie mówi, co ze mnie za kustosz. Dopiero przyjął wytłumaczenie, że kustosz tylko zbiera, a fachowcy to oceniają i badają. Wtedy mi kazał jeździć po okolicy i zbierać te rzeczy, ale skąd wziąć na to środki, nie powiedział.
Radzili mi, po niewczasie, żebym powiedział: Te siekierki są germańskie! Byłbym wziął i na posadzkę i na drzwi. Może szkoda? Pavlu powiedział jednak, że o odrzwiach i drzwiach myśli i szuka na to pieniędzy. Czy znajdzie?
Będąc w kuchni zwróciłem mu uwagę, że konieczne są szafki na naczynia, których robotę wstrzymał swego czasu. Odpowiedział przy świadku inż. Brzuchowkim, że jeśli pracownia stolarska ma drewno, to niech robi. Zaraz napisałem pismo, dałem Goerowi do podpisu i poszło do pracowni stolarskiej. Żeby chociaż zrobili.
Pavlu zostawił mnie nieco rozstrojonego. Taki dziwny człowiek, który wprowadza niepokój i roztrzęsienie. Odetchnąłem jak poszedł.

20 VIII 1943.
Powiedziano mi, że Pavlu oświadczył kiedyś inż. Posadzkiemu, że muzeum leży mu na sercu, że szuka pieniędzy na wykończenie frontu. Żeby je wreszcie znalazł.
Salki na dole wymyto, wstawiono drzwi. Bardzo się cieszę. Zacznę teraz urządzać. Ale wcale nie będę się spieszył. "
lucyna beata
"Miejsce i przestrzeń Krajobraz w doświadczeniu mieszkańców Bieszczadzkiego Parku Narodowego"

„Krajobraz jest niewątpliwie aspektem dziedzictwa kulturowego. W Lutowiskach piękny krajobraz to codzienność, ale jako zjawisko jest on bardziej wielowątkowy niż moglibyśmy przypuszczać.” Z takiego założenia wyszedł Krystian Połomski biorąc udział w projekcie badawczym realizowanym na obszarze przyległym do Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Naukowiec wszedł w lokalną społeczność prowadząc badania oparte na obserwacji uczestniczącej. Plonem Jego pracy jest niezmiernie ciekawa publikacja "Miejsce i przestrzeń Krajobraz w doświadczeniu mieszkańców Bieszczadzkiego Parku Narodowego". Została ona nagrodzona przez Fundację Polskiego Rolnictwa. Zawiera ona bardzo bogaty materiał badawczy, dokumentacyjny, utrwala ciekawe zjawiska zachodzące w lokalnej społeczności, analizuje aspekty socjologiczne funkcjonowania parku narodowego. Mimo iż jest to praca socjologiczna laik zainteresowany Bieszczadami czyta ją z dużą przyjemnością. Pasja autora udziela się czytelnikowi. Prawdę powiedziawszy dzięki tej książce odkryłam inny obraz Bieszczadów. Mnie mieszkankę regionu zaszokowały niektóre postawy ludzi mieszkających w gminie Lutowiska. Coś mi się zdaje, że oni żyją w innym świecie, czasami niewiele mając wspólnego z tym dynamicznie rozwijającym się regionem, którego ja przynależę.

Kilka słów o Autorze
http://www.fdpa.org.pl/index.php?option=co...mid=498&lang=pl

Tytuł: "Miejsce i przestrzeń Krajobraz w doświadczeniu mieszkańców Bieszczadzkiego Parku Narodowego"
Autor: Krystian Połomski
Wydanie: I
Stron: 183
ISBN: 978-83-7383-412-5
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe Scholar
Warszawa 2010

"4.2. Krajobraz korzyści" 107-108
"[...] Młody stażysta ze Smolnika o korzyściach z parku mówi następująco
Juri: Chodzi o to, że dzięki parkowi powstało trochę szlaków dla turystyki i w ten sposób się rozsławiło i zyskał popularność Bieszczadzki Park Narodowy, tak każdy patrzy na to: park narodowy, no tam to pewnie (...) wszystko odseparowane, czysta natura, każdy sobie myśli w ten sposób, tak się kojarzy ludziom i chętnie jadą w Bieszczady, że to dzicz, busz i tak dalej i dlatego
Dzięki parkowi powstały więc szlaki turystyczne, łatwiej jest trafić w różne ciekawe miejsca w Bieszczadach. Istnienie parku spowodowało także negatywne skutki, gdyż przyjeżdżający w Bieszczady myślą o tym obszarze jako dzikim i niedostępnym. Często zdarzały się pobicia przyjezdnych prze miejscowych. W regionie podkreśla się dobre nastawienie do turystów, jednak rzadko kiedy zwraca się uwagę na tarcia pomiędzy turystami, a mieszkańcami. Ten sam respondent w czasie wakacji opowiadał ze szczegółami o "wychowaniu turystów":
Mieszkańcy początkowo nie lubili turystów, którzy przyjeżdżali pooglądać sobie park. W Smolniku w latach dziewięćdziesiątych powstało pierwsze gospodarstwo agroturystyczne. Słyszałem wiele opowieści o tym, jak miejscowa młodzież zbierała się przed nim, żeby wychować turystów z Warszawy. Polegało to na pobiciach, po których zwykle turyści szybko wyjeżdżali. Nie były to bójki bez powodu - "turyści" uważali się za lepszych, jako, że przyjeżdżali z większych miast, próbowali podrywać miejscowe dziewczyny i uważali, że wszystko im wolno. Mężczyźni nie pozwalali obcym panoszyć się na ich terenie, stąd solidarnie ich tłukli (notatka służbowa z Jurim.) "

Duży fragment książki poświęcony borówkom, gumisiom i zbieraczom opublikowany jest tu
http://www.witrynawiejska.org.pl/strona.php?p=1891&c=4249
lucyna beata
Ostatnio obserwuję coś wyjątkowo obrzydliwego - masowe zabijanie gadów. Codziennie można spotkać trupki żmij, zaskrońców, padalców, a nawet węży Eskulapa. W sobotę na drodze Dołżyca-Bukowiec widziałam dwa martwe węże Eskulapa leżące przy drodze. Jeden z nich został przejechany specjalnie na poboczu, ślady były jednoznaczne. Mam nadzieję, że temu kierowcy będzie to policzone na sądzie ostatecznym. Jeszcze w jakimś tam stopniu mogę zrozumieć lęk przed żmijami, jest on podsycany przez media. Codziennie spotykam ludzi bojących się jadu żmij, słucham opowieści mrożących krew w żyłach. Nie rozumiem jednak niechęci do nieszczęsnych padalców, które nie są nawet wężami ale jaszczurkami beznogimi. Co one mogą uczynić złego człowiekowi? Głupota ludzka nie ma granic, zabijają nawet obok kaplic. Dwa martwe padalce widziałam obok kaplicy nad cudownym źródełkiem w Zwierzyniu.
Problem masowego zabijania węży dotyczy nie tylko naszego regionu. Na Roztoczu wybito węże Eskulapa, nasze jedyne dusiciele. Jak tak dalej pójdzie to i u nas przestaną żyć. Coś z tym należy zrobić. Co? Oto jest pytanie dręczące wiele osób.
Odpowiedzi na to pytanie usiłuje udzielić Bartłomiej Najbar w bardzo interesującej książeczce "Ochrona węży i ich siedlisk" wydanej przez Wydawnictwo Lubuskiego Klubu Przyrodników. Ta monografia jest przeznaczona dla laików, miłośników przyrody, ludzi zainteresowanych poznaniem podstawowych informacji o naszych wężach i sposobach i ochrony. Autor podaje jednak bogatą bibliografię w której zainteresowani zdobyciem większej ilości wiedzy znajdą informacje o publikacjach poświęconych poszczególnym gatunkom. W książce przedstawiono wszystkie nasze gatunki węży: zaskrońca zwyczajnego, gniewosza plamistego, węża Eskulapa, żmiję zygzakowatą. Należy pamiętać, że Bieszczady to jedyny region, gdzie występują wszystkie wymienione gatunki węży.

Spis treści
Wstęp
Rodzime gatunki węży
Zaskroniec zwyczajny - Natrix natrix
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
Gniewosz plamisty Coronella austriaca
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
Wąż Eskulapa - Elaphe longissima
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
Żmija zygzakowata - Vipera berus
Środowisko występowania
Rozmieszczenie
Podgatunki
Morfologia, ubarwienie
Dymorfizm płciowy
Rozmnażanie
Pokarm
Wrogowie naturalni
Właściwości biologiczne i ekologiczne
Zachowania obronne
Zagrożenia
Ochrona
2. Zagrożenia dla rodzimych gatunków węży
3. Działania mogące przeciwdziałać zanikaniu populacji węży
Ochrona biotopów
Wiadukty
Bariery
Doświetlanie stanowisk
Usypiska kamieni
Pryzmy (kopce) - wtórne stanowiska, składanie jaj przez węże jajorodne
Usytuowanie pryzm
Przygotowanie pryzm
Przemiany zachodzące wewnątrz pryzm
Wykorzystania różnej wielkości pryzm przez węże jajorodne jako legowiska
Pożytki i niebezpieczeństwa związane z przygotowaniem pryzm jako elementu programu ochrony węży
Pożytki
Niebezpieczeństwa
Pielęgnacja pryzm
Stery pni, korzeni, gałęzi - "pniakowiska"
Pielęgnacja pniakowisk
Przesiedlenie węży
Hodowla węży
Programy ochrony węży w Polsce
"Ochrona gniewosza plamistego (Corolla austriaca) w Polsce środkowej"
"Ochrona gatunkowa węża Eskulapa, oraz zachowanie różnorodności biologicznej na terenie rezerwatu Krywe"
"Program ochrony węży i ich siedlisk na Ziemi Lubuskiej"
Zakończenie
Literatura
Słowniczek



Tytuł: "Ochrona węży i ich siedlisk"
Autor: Bartłomiej Najbar
Wydanie: I
Stron: 78
ISBN: 83-87846-20-1
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lubuskiego Klubu Przyrodniczego
Świebodzin 2002

"Najlepszym sposobem ochrony zwierząt jest ochrona ich naturalnego środowiska
3. Działania mogące przeciwdziałać zanikaniu populacji węży
Podobnie jak w przypadku innych zwierząt - na co już zwracano uwagę - dla skutecznej ochrony gadów bardzo istotne jest właściwe rozpoznanie i precyzyjne zdefiniowanie ponadregionalnych i lokalnych zagrożeń wywierających wpływ na poszczególne populacje węży. O ile niekorzystne oddziaływanie w skali ponadregionalnej jest z reguły trudne bądź niemożliwe do szybkiego wyeliminowania , o tyle niektóre czynniki charakteryzujące się ograniczonym zasięgiem, udaje się niekiedy szybko i znacznie zmniejszyć lub nawet całkowicie wykluczyć. Rozpoznanie owych czynników pozwala podjąć optymalnie skuteczne działania ochronne.
Dla zobrazowania jednego z konkretnych przykładów (zmniejszenia się areału występowania gatunku), można opisać sytuację zaskrońca zwyczajnego na terenie Europy. Należy on do gatunków o bardzo szerokim zasięgu występowania (wykraczającym poza kontynent europejski) i na wielu stanowiskach jest pospolity. Jednak w ostatnich latach na dużych obszarach, szczególnie północnej, zachodniej i środkowej Europy stwierdzono szybko postępujący zanik. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest drastyczne zmniejszanie nadających się do zasiedlenia rozległych podmokłych, bagiennych itd. środowisk, zanieczyszczenie środowiska wodnego oraz budowa gęstej sieci dróg i nasilający się ruch samochodowy. Zmniejszenie lub całkowite wyeliminowanie szkodliwego działania tych czynników niewątpliwie jest trudne lub wręcz niemożliwe do całkowitego wyeliminowania. W tym aspekcie perspektywy egzystencji zaskrońca są raczej mało optymistyczne.
Z kolei szczególnie w północnych regionach Europy stwierdzono, że jednym z decydujących czynników ograniczających liczebność populacji zaskrońca jest po prostu upadek tradycyjnie prowadzonej gospodarki rolniczej, charakteryzującej się m.in. tym, że niegdyś niemal przy każdym gospodarstwie znajdowały się stale uzupełniane sterty kompostu, do którego zaskrońce mogły składać jaja. W tamtejszym, chłodnym klimacie, ciepło panujące wewnątrz kopców pozwalało na rozwój zarodków niemal niezależnie od zewnętrznych warunków atmosferycznych. Dzięki temu sukces rozrodczy gatunku był znacznie wyższy, co pozwalało na utrzymanie liczebności i jego stopniowe rozprzestrzenianie się na tereny przyległe. Tak więc niejako nieświadomie, człowiek poprzez swoją ówczesną działalność, przyczynił się do utrzymania gatunku na tym ternie. [...]"
lucyna beata
"III Ogólnopolska Konferencja Naukowa z DYNAMIKA ZMIAN ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI" oraz Jubileuszu 45 - lecia pracy naukowej Profesora Jana Lacha"


Dzisiejszy poranek mija mi przy lekturze ciekawej publikacji pokonferencyjnej, którą otrzymałam od naszego forumowego Kolegi Przewodnika Piotrka Kutiaka. Są to streszczenia referatów i posterów, które zostały wygłoszone na III Konferencji Naukowej z cyklu:DYNAMIKA ZMIAN ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI, która odbyła się w dniach 16-18 września 2010 r. w Krakowie i Sanoku oraz Jubileuszu 45 - lecia pracy naukowej Profesora Jana Lacha. Organizatorami konferencji byli ZAKŁAD OCHRONY I KSZTAŁTOWANIA ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO INSTYTUT GEOGRAFII
UNIWERSYTET PEDAGOGICZNY W KRAKOWIE
oraz URZĄD MIASTA W SANOKU, POLSKIE TOWARZYSTWO GEOGRAFICZNE - ODDZIAŁ W KRAKOWIE, INSTYTUT METEOROLOGII I GOSPODARKI WODNEJ.
Konferencja składała się z trzech bloków tematycznych
- przestrzeń przyrodnicza i jej użytkowanie,
- przyrodnicze skutki antropopresji,
- zagadnienia edukacyjno-informacyjne.

W związku z tym, że spis treści 2 i pół strony A-4 będę musiała go skrócić i przedstawię tylko jego fragment ograniczając się do artykułów i posterów dotyczących Karpat i turystyki.

Spis treści
ANTROPOGENICZNA TRANSFORMACJA ŚRODOWISKA PRZYRODNICZEGO
Eligiusz Brzeźniak - Anomalie opadowe w Karpackim Wschodnim Regionie Pluwialnym
Wojciech Blecharczyk - Kryteria oceny przyrodniczych i edukacyjnych walorów karpackiej części dorzecza Sanu
Zygmunt Wnuk - Rezerwat geologiczny "Prządki" w Województwie Podkarpackim
Józef Kukulak - Trwałość otoczaków skał krystalicznych w terasach i stożkach Czarnego Dunajca na Podhalu
Szymon Biały - Proces renaturalizacji śladów górnictwa w dolinie Jaworzynki w Tatrach i jego skutki w krajobrazie kulturowym
Danuta Limanówka - Warunki klimatyczne Sanoka w latach 1951-2009 (na przykładzie stacji Sanok-Trepcza)
DYNAMIKA ZMIAN ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI
I. PRZESTRZEŃ PRZYRODNICZA I JEJ UŻYTKOWANIE
Szymon Biały, Marek Doktor - Metody waloryzacji antropogenicznych obiektów geoturystycznych w Tatrach Polskich
Rafał Bielecki - Pieniny - turystyczne i gospodarcze użytkowanie przestrzeni przyrodniczej
Janusz Chmura - Przemieszczanie się osi matalimnionu w głąb zbiornika solińskiego latem 2002 i 2008 r.
Robert Pyrc - Zmiany użytkowania terenu w Beskidzie Wyspowym w XX i I dekadzie XXI wieku
Bohdana Senczyna, Natalija Brydnak - Ekologiczne skutki rekreacyjnego użytkowania gór niskich w Karpatach ukraińskich (na przykładzie wsi Werchnij Studenyj)
Piotr Skóra, Wanda Wilczyńska-Michalik - Waloryzacja środowiska geograficznego Nadleśnictwa Rymanów pod kątem atrakcyjności turystycznej
Witold Warcholik, Marcin Semczuk, Marcin Baranowski - Monitoring ruchu turystycznego w Pienińskim Parku Narodowym (wyniki monitoringu prowadzonego w latach 2007-2009 przez SKNG UP)
II. Przyrodnicze skutki antropopresji
III. Zagadnienia edukacyjno-informacyjne
Kondrat Białas - Projekt Eko-Sanok
Marek Marynowicz - Działalność Ligii Ochrony Przyrody w okręgu bieszczadzkim
Piotr Kutiak - Park Miejski w Sanoku
Postery
Opis trasy wycieczki
Materiały informacyjne


Tytuł: "III Ogólnopolska Konferencja Naukowa z DYNAMIKA ZMIAN ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO POD WPŁYWEM ANTROPOPRESJI" oraz Jubileuszu 45 - lecia pracy naukowej Profesora Jana Lacha"
Autor:
Wydanie: I
Stron: 83
ISBN:
Druk sfinansował: Urząd Miasta w Sanoku
Sanok 2010

"Piotr Kutiak Urząd Miasta, Sanok
Park Miejski w Sanoku
Park miejski w Sanoku powstał w 1896 roku na wzniesieniu zwanym Stróżnią, w centrum miasta. W 1898 r. na szczycie góry usypano Kopiec Mickiewicza wieńcząc go kamiennym głazem na pamiątkę 100 rocznicy urodzin Adama Mickiewicza. Kopiec został usypany przez młodzież sanockiego gimnazjum. W tym samym roku Rada Miasta Sanoka nadała parkowi i ulicy biegnącej obok imię Adama Mickiewicza. Ówczesny park liczył 6 ha powierzchni i pieczę nad nim sprawował ogrodnik miejski. W roku 1909 w wyniku działań Towarzystwa Upiększania Miasta Sanoka dr Aleksander Mniszek-Tchórzyński ofiarował miastu 7 morgów ziemi przyległej do istniejącego parku. Nową część ogrodu miejskiego decyzją Towarzystwa nazwano imieniem Fryderyka Chopina upamiętniając 100 rocznicę jego urodzin. W 1910 roku obudowano piaskowcem źródełko w parku, a na ścianie oporowej umieszczono pamiątkową tablicę przedstawiającą medalion z wizerunkiem kompozytora.
Wędrując alejkami parkowymi o łącznej długości 3 km, ułożonymi głównie wzdłuż warstwic Góry Parkowej, podziwiać można wiele pamiątek historycznych pozostałych po kilku pokoleniach sanoczan. Oprócz kopca i źródełka należy wymienić tu pomniki: Tadeusza Kościuszki, stację pomp z pocz. XX wieku oraz Pomnik Wdzięczności będący hołdem dla poległych żołnierzy podczas II wojny światowej ( w miejscu małej wojskowej mogiły).
Oddana do użytku w wrześniu 2007 r. platforma widokowa, stała się niewątpliwą atrakcją Parku Miejskiego w Sanoku, dostarcza niesamowitych widoków na Dolinę Sanu, Góry Słonne, Pogórze Dynowskie i Bukowskie oraz Beskid Niski i fragment Bieszczadów. Z platformy możemy obserwować nie tylko piękne widoki i zjawiska atmosferyczne, ale także otaczającą nas przyrodę. Taras widokowy jest doskonałym miejscem do obserwacji ptaków, owadów oraz zmian zachodzących w szacie roślinnej parku."

http://www.zielonekarpaty.org.pl/ParkMiejskiWSanoku.html
lucyna beata
"Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii"

Chciałabym w naszym wątku przedstawić pracę bardzo luźno związaną z Podkarpaciem. Podmiotem łączącym monografię "Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii" z Bieszczadami jest Autor, prof. Jerzy Czajkowski. Tak o Nim pisze w notce biograficznej Wydawca:
"Jerzy Czajkowski (ur. 1931) absolwent etnografii UJ, doktor habilitowany, od 1985 docent, od 1999 profesor na Wydziale Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Doktorat otrzymał w 1965r. za pracę "Wiejskie budownictwo mieszkalne w Beskidzie Niskim i na przyległym Pogórzu", tytuł doktora habilitowanego w 1983r. na podstawie opublikowanej rozprawy "Muzea na wolnym powietrzu w Europie", wyróżnionej przez Ministra Kultury i Sztuki powołaniem autora na stanowisko docenta.
W latach 1953-1972 był pracownikiem muzeum Etnograficznego w Krakowie, a w latach 1973-1999 dyrektorem Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Przez wiele lat był członkiem Komitetu Etnologicznego PAN w Warszawie i Komisji Etnograficznej PAN w Krakowie, członkiem Związku Muzeów na Wolnym Powietrzu oraz różnych naukowych stowarzyszeń w kraju i za granicą. Jest też autorem licznych artykułów z zakresu kultury materialnej, sztuki ludowej, budownictwa, skansenologii oraz historii osadnictwa Karpat w fachowych czasopismach krajowych i zagranicznych. Obecne opracowanie stanowi dwusetną publikację Autora i jest pokłosiem jego częstych podróży po krajach Europy."
"Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii" to książka o charakterze monograficznym przedstawiającą rys historyczny architektury drewnianej, formy domostw występujących na terenie Polski i ich pochodne, specjalistyczną terminologię, kierunki rozwoju domu. To praca naukowa więc książkę raczej nie czyta się jednym tchem. Ja przyjmowałam wiedzę etapami, codziennie czytałam jeden podrozdział. Książka moim zdaniem jest bardzo interesująca, kompleksowo i wyczerpująco przedstawiająca zagadnienie. Dla mnie odkrywcza, szczególnie rozdział I "Rys historyczny". Niewiele wiedziałam o pierwszych domostwach Słowian, o średniowiecznych domach. Pan Profesor korzysta z wielorakich źródeł m.in. z opublikowanych lustracji i inwentarzy z XVI-XVIII w., wypisów z ksiąg ziemskich, posługuje się analizą retrospektywną.
Książka jest ładnie wydana,w twardej oprawie, na dobrym papierze, bardzo bogato ilustrowana: zdjęcia, ryciny w tym plany, mapy. Najtaniej można ją nabyć w kasie sanockiego skansenu, ja za swoją zapłaciłam 35 zł. W księgarniach kosztuje od 45 do 60 zł.


Spis treści
Uwagi wstępne
Wprowadzenie historyczne
ROZDZIAŁ I: RYS HISTORYCZNY
1. Etap najstarszy
Dom jednownętrzny
Terminologia domu
Terminologia izby
Ziemianka jako mieszkanie
Izba jako dom
2. Początkowy etap rozwoju domu
Dom dwuwnętrzny
Izba z sienią szałasową
Izba połączona konstrukcyjnie z sienią
Terminologia sieni
Izba z komorą
Inne pojęcia dotyczące pomieszczeń mieszkalnych
3. Etap średniowieczny
Komora i jej terminologia
Komnata i jej terminologia
Budowa domu z komnatą
Izba biała i czarna
Piekarnia
Alkierz
ROZDZIAŁ II: DOM SZEROKOFRONTOWY
1. Kierunki rozwoju domu
Ustalenia teoretyczne
2. Dom szerokofrontowy, asymetryczny
Forma podstawowa: Dom centralny
Formy pochodne
Dom centralny z izdebką w sieni
Dom ze zredukowaną sienią
Dom trójwnętrzny z dwiema izbami w amfiladzie, bez komory
Dom z dwiema izbami w amfiladzie pomiędzy sienią a komorą
Dom centralny ze stajnią dostawioną do komory
Dom centralny ze stajnią dostawioną do sieni
Dom z komorami z boków budynku
3. Dom szerokofrontowy, symetryczno-trójwnętrzny
Forma podstawowa: dom symetryczno-trójwnętrzny z komorą
Odkrycia w Pułtusku: czas powstania domu
Zasięg geograficzny domu symetryczno-trójwnętrznego z komorą od XVI do XX wieku
Formy pochodne
Dom z dwiema izbami w amfiladzic. / sienią i komorą lub stajnią
Dom trójwnętrzny ze stajnią przy komorze
4. Dom szerokofrontowy. symetryezno-dwuizbowy od XVI do XX wieku
Forma pochodna: dom symetryezno-dwuizbowy z przybudowaną stajnią
5. Dom szerokofrontowy. trójwnętrzny. ze stajnią
Wcześniej był okólnik
Stajnia, obora czy chlew?
Dom jednoizbowy ze stajnią
6. Dom szerokofrontowy. wielownętrzny
ROZDZIAŁ III: DOM WĄSKOFRONTOWY
1. Uwagi ogólne
2. Forma podstawowa: dom wąsko frontowy, trójwnętrzny, bez podcienia
Uwagi historyczne
3. Dom wąskofrontowy, podcieniowy
Uwagi historyczne
4. Różne formy domów wąskofrontowych
Dom z podcieniem nadwieszonym
Dom z podcieniem narożnym
Dom z podcieniem słupowym w szczycie
5. Podlaska odmiana domów z podcieniem narożnym

Spis map
Spis rycin
Spis ilustracji
Słownik pojęć
Bibliografia
Skorowidz geograficzny
Summary: The Wooden Home in Poland: A Thousand Year History
Zusammenfassung: Holzhauser in Polen. Tausend Jahre Geschichte

Tytuł: "Dom drewniany w Polsce Tysiąc lat historii"
Autor: Jerzy Czajkowski
Wydanie: I
Stron: 252
ISBN: 978-83-7688-052-5
Wydawca: Zakład Wydawniczy "Nomos"
Kraków 2011

"Wstęp
W badaniach nad życiem ludzi w przeszłości wiele uwagi poświęcano budownictwu. W nim widziano przejaw dawnych stosunków etnicznych i osadniczych, nie mówiąc już o kulturowych. Do badań etnogenetycznych było i jest włączane regionalne budownictwo drewniane. Tam, gdzie brakowało drewna, skupiano uwagę na domach konstruowanych z różnych materiałów. Niektórzy autorzy ujmowali problem w szerokim zakresie, dopatrując się związków historycznych w wielkiej skali, inni omawiali temat z lokalnego punktu widzenia, patrząc na drewniany dom własnego pradziadka jak na świadka narodowych dziejów. Zasadność kwestii skupia się właściwie na jednym problemie, tj. na obiektywnym podejściu do badanego zagadnienia. Na ogół nie spotykamy podstawowych fałszywych wniosków w pracach regionalnych, bowiem mały zakres terenowy badań zwykle nie zezwala na formułowanie szerszych wniosków, zwłaszcza o charakterze genetycznym. Natomiast przy omawianiu określonych tematów o dużych, międzynarodowych zasięgach geograficznych można natrafić na trudności w osiągnięciu materiałów dowodowych, na szybszy ich zanik i niemożliwość sprawdzenia. Ponadto przy retrospektywnej analizie, co jest szczególnie istotne przy etnogenetycznym ujmowaniu budownictwa, cofając się dochodzimy do momentu, gdy zaczyna brakować materiałów dowodowych w postaci konkretnych obiektów, ale są źródła historyczne, w których znajdujemy materiały opisowe. Stosując analizy retrospektywne postępujemy zgodnie z metodą retrogresywną, o której Zygmunt Kłodnicki pisał: "Metoda retrogresywna jest tym sposobem postępowania naukowego, który prowadzi do tego, co jest lepiej znane do odtworzenia tego, co znane jest gorzej, a więc z reguły od stanu późniejszego do wcześniejszego". Bez dedukcji na temat form architektonicznych i ich związku z chronologią nie byłoby możliwe wyciągnięcie właściwych wniosków, a nawet powstawałyby przesłanki ahistorycznego ujmowania zjawisk".
lucyna beata
"Renowacje i zabytki nr 1 (37)"

Na recepcji w Zamku w Krasiczynie można nabyć pierwszy tegoroczny numer kwartalnika "Renowacje i zabytki" mającego pod stopką dopisek: historia, architektura, budownictwo. Jest to czasopismo przeznaczone dla ludzi związanych z branżą konserwatorską, z historią architektury itd. Po raz pierwszy z nim spotkałam się i wpadłam w zachwyt. Z tak interesującym, stojącym na takim poziomie merytorycznym czasopismem wydawanym na rynek ogólnopolski jeszcze nie zetknęłam się. Numer o którym wspominam jest w dużej mierze poświęcony Ziemi Przemyskiej, przede wszystkim Przemyślowi, Krasiczynowi i Twierdzy Przemyśl. Wszystkie artykuły są skarbnicą wiedzy, w sposób bardzo ciekawy i drobiazgowy przedstawiono historię miasta, dzieje zabytków koncentrując się na budowlach o znaczeniu strategicznym, militarnym. Godny polecenia jest także tekst o historii, charakterystyce i przebudowie przemyskich kamieniczek.
Bardzo ciekawy okazał się także cykl zatytułowany "Krasiczyn Zespół Zamkowo-Parkowy". Jest on w bardzo dużej mierze poświęcony konserwacji zabytków ale napisany przystępnie więc laik bez problemu może zapoznać się z tematem.
Kwartalnik jest przebogato ilustrowany, ładnie wydany, moim zdaniem ten numer powinien znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika regionu.
W czasopiśmie podano stronę www.renowacjeizabytki.pl ale ja z niej nie mogę skorzystać. Pojawia mi się informacja o braku jakiś ciasteczek więc nie jestem w stanie Wam powiedzieć, czy artykuły są dostępne w internecie.
Spis treści
Wiadomości z firm

Przemyśl
Kresowy Przemyśl Lucjan Fac
Świątynie Przemyśla - historia i teraźniejszość Mariusz Czuba
Zabudowa mieszczańska Przemyśla Irena Zając
Rewaloryzacja krajobrazu warownego Twierdzy Przemyśl Tomasz Idzikowski, Krzysztof Wielgus

Krasiczyn
Kompleksowa konserwacja i restauracja Zamku w Krasiczynie - katalog najważniejszych problemów Edward Kossakowski
Zamek w Krasiczynie Andrzej Sokalski
Renowacja Zamku w Krasiczynie okiem wykonawcy Jerzy Śliwa
Zastosowanie dokumentacji graficznej do wspomagania procesu konserwacji Zamku w Krasiczynie Ewa Zielińska
Panny Mądre i Panny Głupie z Baszty Boskiej Zamku w Krasiczynie Agnieszka Kosakowska

Renowator - artykuły techniczne (wybrane artykuły)

Wybrane problemy technologiczne konserwacji elewacji i wnętrz Zamku w Krasiczynie Remmers Polska
Renowacja elewacji Zamku w Krasiczynie Powrót do świetności Sto-ispo
KEIM iPor - hydroaktywny system termoizolacji wewnętrznej dla obiektów zabytkowych Keim Farby Mineralne
Millenium w strefie Sacrum: Sanktuarium Matki Boskiej Boreckiej w Borku starym k/Rzeszowa

Karty techniczne



Tytuł: "Renowacje i zabytki nr 1 (37)"
Kwartalnik
Stron: 160
ISBN: 1643-2029
Wydawnictwo:
Kraków 2011

"Rewaloryzacja krajobrazu warownego Twierdzy Przemyśl" Tomasz Idzikowski, Krzysztof Wielgus
"Pod koniec roku 2010 do Zarządu Związku Gmin Fortecznych Twierdzy Przemyśl spłynęły projekty budowlane kilkudziesięciu inwestycji, wpisujących się w bezprecedensowy w skali kraju program o nazwie:Zagospodarowanie zespołu zabytkowego Twierdzy Przemyśl w celu udostępnienia dla turystyki kulturowej. Po raz pierwszy podmiotem spójnego programu, przewidzianego do sfinansowania przez Unię Europejską, jest XIX-XX - wieczna twierdza pierścieniowa. Nowatorstwem jest synergiczne, nie zaś asocjalne, podejście do tematu: twierdza stawiana i broniona jako całość, jako całość też winna być rewaloryzowana i adoptowana do nowej, humanitarnej służby. Jest to wynik niemal półwiecznych badań naukowych, bogatego zasobu publikacji, aktywności przemyskich służb konserwatorskich oraz dojrzałości i determinacji samorządów. Przedmiotem projektów jest więc w istocie najbardziej uniwersalny i szeroki wizerunek zorganizowanego środowiska walki - historyczny krajobraz warowny. Krajobrazowa perspektywa programu wpisuje się w treść ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 r. dającej po raz pierwszy możliwość ochrony krajobrazu zabytkowego poprzez tworzenie parków kulturowych. Docelowa forma zarządzania i urządzenia krajobrazu warownego Przemyśla i okolic to zespół takich parków. Wchodzący w fazę realizacji projekt udostępnienia turystycznego znacznej części twierdzy zgodnie z jej wartościami historycznymi, memorialnymi i przyrodniczymi, będzie sprawdzianem wiarygodności tych założeń. Utworzenie parków oraz dalsze formy ochrony obszarowej , od wpisu na listę pomników historii po starania o wpis na listę dziedzictwa UNESCO, wymagać będą suwerennych decyzji samorządów. Dlatego sukces projektu adaptacyjnego, opartego na holistycznym ujęciu tematu i kulturowym, nie zaś doraźno-komercyjnym celu adaptacji, stanowi warunek dla społecznego przyzwolenia na rzeczywiste zaistnienie parków kulturowych jako prawnej ochrony i zrównoważonego kształtowania krajobrazu. Niniejszy artykuł jest rodzajem raportu z przełomowego momentu owych zamierzeń: przejścia od idei do realizacji. [...]"
lucyna beata
"Cmentarze przemyskie przewodnik"

Szperając w stosach książek w antykwariacie znalazłam przewodnik wydany w 1981 r. Jest w pewnej mierze zdezaktualizowany ale bez wątpienia warto po niego sięgnąć.
"Cmentarze przemyskie przewodnik" praca zbiorowa został wydany przez Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Przemyślu. Jest to mini kompendium wiedzy o nekropoliach przemyskich. Otwiera go rozdział napisany przez Augusta Fenczaka "Zarys dziejów cmentarzy przemyskich" opisujący nekropolie od okresu staropolskiego do czasów Polski Ludowej. Irena Zając i Maria Ziębińska oprowadzają czytelników po cmentarzu głównym, analizują stylistycznie pomniki nagrobne i je "typologizują' oraz przedstawiają charakterystykę pól cmentarza. Publikacja siermiężnie wydana zawiera 59 czarno-białych zdjęć, przypisy, indeks nazwisk i bibliografię oraz plan Cmentarza Głównego.

Spis treści
August Fenczak Zarys dziejów cmentarzy przemyskich
1. Cmentarze w okresie staropolskim
2. Stary Cmentarz
3. Cmentarz Główny
4. Inne cmentarze XiX i XX wieku
5. Cmentarze w okresie Polski Ludowej
Przypisy
Irena Zając i Maria Ziębińska Cmentarz Główny
1. Pomniki nagrobne typologia i analiza stylistyczna
2. Charakterystyka pól cmentarza ze wskazaniem grobów interesujących pod względem artystycznym i historycznym
Przypisy
Literatura
Ilustracje
Indeks nazwisk

Tytuł: "Cmentarze przemyskie przewodnik"
Praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 94
ISBN:
Wydawnictwo: Polskie Towarzystwo Historyczne Przemyśl
Przemyśl 1981

"Cmentarze w okresie staropolskim" str. 3
"Cmentarze związane ściśle z kulturą i obyczajami pokoleń od wieków stanowiły i stanowią do dziś nierozłączny element krajobrazu osad ludzkich. Ich ilość i wielkość uzależniona była od charakteru i stopnia rozwoju skupisk ludzkich w kolejnych okresach historycznych. Zwłaszcza w ośrodkach miejskich występowało wiele cmentarzy. W związku z rozwojem przestrzennym miast stare ulegały likwidacji, a w ich miejsce powstawały nowe. Po wielu z nich nie ma dziś żadnego śladu w terenie. O wielu nie zachowały się nawet wzmianki w źródłach pisanych, a stwierdzenie ich istnienia i lokalizację umożliwiają tylko prace archeologiczne.
Na terenie Przemyśla najstarsze cmentarze znamy głównie dzięki badaniom archeologów. W ich świetle najwięcej możemy powiedzieć o cmentarzu odkrytym na Górze Zamkowej na terenie wczesnośredniowiecznego grodu przemyskiego.
Gród obronny założony został w Przemyślu w X wieku. Otoczony wałem ziemnym wzmocnionym wewnątrz konstrukcja z drewna posiadał zabudowę drewnianą - chaty o konstrukcji zrębowej. Na przełomie X-XI w, powstała w jego obrębie centralna budowla - rotunda połączona z paladium - wybudowana z kamienia. Istnienie rotundy stanowiącej niewątpliwie kapicę grodową zdaje się sugerować możliwość występowania w jej najbliższym sąsiedztwie pochówków osób z otoczenia księcia, czy jego namiestnika. Prace wykopaliskowe jednak takich pochówków nie potwierdziły.
Odkryty na dziedzińcu Zamku cmentarz archeologowie łączą z inną budowlą sakralną - cerkwią fundacji księcia Wołodara, po której zachowała się tylko posadzka mozaikowa i kamienne detale architektoniczne. Cmentarz ten datowany na wiek XII zawierał kilkadziesiąt trumien dębowych, w których prócz szkieletów ludzkich zachowały się relikwie obuwia skórzanego oraz metalowe elementy odzieży. Został on zlikwidowany w wieku XV.
We wczesnym średniowieczu cmentarze istniały także w osadach otaczających gród przemyski. Ich ślady odnaleziono na Zasaniu przy ulicy Grunwaldzkiej oraz na Kazanowie. Pierwszy z nich, którego pochówki odkryto w roku 1896 i 1911 datowany jest na okres XII-XIII w. Cmentarz otaczał także datowaną na XII-XIII w. rotundę św. Mikołaja, której relikty znajdują się w podziemiach katedry.
w latach 1976-1977 przemyscy archeologowie dokonali jeszcze jednego, rewelacyjnego odkrycia. Na Zasaniu przy ulicy Rycerskiej odkryto groby kryjące szczątki ludu staromadziarskiego. Pierwsze na ziemiach polskich cmentarzysko Węgrów datowane jest jest wstępnie na wiek X. Dalsze prace wykopaliskowe z pewnością pozwolą sformułować pełniejsze wnioski dotyczące czasu i okoliczności powstania tego cmentarza. [...]"
lucyna beata
"Łemkowie w historii i kulturze Karpat część pierwsza "

Dwutomowa publikacja "Łemkowie w historii i kulturze Karpat" należy do żelaznego kanonu książek poświęconych naszemu regionowi, to lektura obowiązkowa wszystkich miłośników Karpat. Nie dziwię się, że nasz forumowy Kolega poszukiwał informacji, gdzie można ją nabyć. Niestety, na rynku księgarskim jest nieosiągalna, można tylko szukać ją po antykwariatach i na aukcjach internetowych. Osiąga dość zawrotne ceny. "Łemkowie w historii i kulturze Karpat" to zbiór artykułów wygłoszonych na interdyscyplinarnej międzynarodowej konferencji o tej samej nazwie zorganizowanej w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Motywem przewodnim tych opracowań jest Łemkowszczyzna. Temat fascynujący jak fascynująca jest historia, kultura, obyczaje Łemków. Ta publikacja jest moim zdaniem bardzo cenne z uwagi na rozszerzenie zagadnień związanych z kolonizacją wołoską i z Łemkowszczyzną na obszar północno-wschodniej Słowacji i Moraw. Konferencja była poświęcona, a ta praca jest dedykowana prof. Romanowi Reinfussowi. Tak o tym we Wprowadzeniu pisze prof. Jerzy Czajkowski:
Jednym z zaproszonych do udziału w konferencji był Profesor Doktor Roman Reinfuss, dziś już nestor polskiej etnografii. W 1990 r. obchodził On 80 rocznicę swoich urodzin. W ciągu swego niezwykle aktywnego życia poświęcił wiele czasu na studiowanie historii i kultury Łemków. Sam jest zdania, że dzięki zetknięciu się z Łemkami w wieku 23 lat stał się miłośnikiem i badaczem ich kultury. Należy obiektywnie stwierdzić, że stał się największym znawcą Łemków i Łemowszczyzny, co udokumentował 50 pracami z tego zakresu, w tym najnowszą książką, z którą przybył na konferencję, pt. "Śladami Łemków" (wyd. PTTK "Kraj" 1990). Gdybym miał zrecenzować tę pracę, rzekłbym, że w tej książce Roman Reinfuss więcej powiedział o Łemkach, niż oni sami o sobie wiedzą."


Spis treści
Wprowadzenie
Michał Parczewski - Geneza Łemkowszczyzny w świetle wyników badań archeologicznych
Jerzy Czajkowski - Dzieje osadnictwa historycznego na Podkarpaciu i jego odzwierciedlenie w grupach etnicznych
- Wstęp
- Pierwszy etap kolonizacji średniowiecznej
* Do końca XIII wieku
* Pierwsze półwiecze XIV wieku
- Osadnictwo wczesnośredniowieczne w okolicy Przemyśla i Sanoka
- Drugi etap kolonizacji średniowiecznej
* Druga połowa XIV wieku
* XV wiek
- Końcowy etap kolonizacji na terenach podgórskich (XVI-XVIII wiek)
- Osadnictwo górskie (Beskid Niski, Bieszczady)
* XIV wiek
* XV wiek
* XVI wiek
* XVII wiek
- Wołoskie elementy osadnicze
- Wpływ osadnictwa na zróżnicowanie etnograficzne
Roman Reinfuss - Związki kulturowe po obu stronach Karpat w rejonie Łemkowszczyzny
Feliks Kiryk - Tylicz. Ze studiów nad miastami i miasteczkami w rejonie
osadnictwa łemkowskiego w okresie porozbiorowym
Tadeusz M. Trajdos - Początki osadnictwa Wołochów na Rusi Czerwonej
Wojciech Sołtys - Związki wsi i dworu z cerkwią we wsiach beskidzkich i podbeskidzkich od XVI w. do końca ery galicyjskiej
Jiři Langer - Znaczenie kolonizacji wołoskiej w kształtowaniu kultury ludowej północnych i zachodnich Karpat
Mirosław Sopoliga - Granice i główne cechy kultury Łemków w południowo - wschodniej Słowacji
Zdzisław Budzyński - Struktura terytorialna i stan wiernych Kościoła unickiego na Łemkowszczyźnie w XVIII wieku
Anna Krochmal - Stosunki między grekokatolikami i prawosławnymi na Łemkowszczyźnie w latach 1918 - 1939
Bogusław Prach - Apostolska Administracja Łemkowszczyzny
Krzysztof Z. Nowakowski - Sytuacja polityczna na Łemkowszczyźnie w latach 1918 - 1939
Kazimierz Pudło - Dzieje Łemków po drugiej wojnie światowej (Zarys problematyki)
Iwan Krasowski - Problem autochtonizmu Rusinów w Beskidzie Niskim
Dyskusja

Tytuł: "Łemkowie w historii i kulturze Karpat część pierwsza "
Redakcja : Jerzy Czajkowski
Wydanie: II uzupełnione i poprawione
Stron: 408
ISBN: 83-85195-59-9
Wydawnictwo: Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Sanok 1995

Ta publikacja jest naprawdę bardzo interesująca więc mam problem z wyborem fragmentu książki. Może pójdę tropem "innego spojrzenia" i zaprezentuję część artykułu czeskiego naukowca Jiři Langera - "Znaczenie kolonizacji wołoskiej w kształtowaniu kultury ludowej północnych i zachodnich Karpat ". str. 241-242
"[...] Ludowa kultura w północnych i zachodnich Karpatach rozwijała się na bazie dwu zasadniczo różnych elementów. Pierwszy stanowiły górskie (różnorodne) grupy etniczne utrzymujące się z archaicznego, ekstensywnego pasterstwa. Drugi, to ludzie z dolin, skonsolidowani pod względem narodowym, mieli za sobą długi, nieprzerwany rozwój gospodarczy i społeczny. Pierwszy, górski, traktujemy jako kolonizację zewnętrzną, drugi nizinny, ma charakter kolonizacji wewnętrznej., ponieważ pochodził z terytorium niezróżnicowanego kulturowo. Miało to znaczenie na styku kulturowych stref i wyrażało się szerzeniu innowacji w ramach głównych dolin, gdzie były duże ośrodki ekonomiczne. Co więcej, chodzi przy tym o kontakty bardzo spokrewnionych słowiańskich narodowych kultur: morawskiej i śląsko-czeskiej, słowackiej, polskiej i rusińsko-ukraińskiej. Można to obserwować w jednej z najbardziej charakterystycznych obiektywnych cech ludowej architektury, występującej w trójdzielnym symetrycznym zrębowym domu w rejonie południowo-zachodnim (czeskim i słowackim z niektórymi przylegającymi terenami), w koncepcji asymetrycznej w rejonie północno-wschodnim (polskim i polsko-ruskim). Zakładamy, że wzmiankowane narodowe kultury dojrzały zapewne już w XVI w. (współczesne dowody pochodzą tylko z przełomu XVII i XVIII w.), czego dowodem w zakresie architektury ludowej jest konstrukcja domu zrębowego z białą izbą i paleniskiem w części sieni. Przy kolonizowaniu gór stosowano również bardziej proste i prowizoryczne formy budownictwa. Ich funkcja niekiedy była tymczasowa, a złe warunki ekonomiczne nie pozwoliły na dalszą ewolucję. Takie chałupy miały tylko jedynie kurną izbę, przybudowaną sień, a także zrębową stajnię.
Kolonizacja wewnętrzna w zasadzie jest wynikiem rozwiązywania feudalnych problemów społecznych. W tym ustroju podstawą egzystencji gospodarczej była własność ziemi. Jedynie w okolicach wielkich miast, gdzie był rozwinięty handel mogły istnieć niezależne od rolnictwa inne gałęzie produkcji. W bardziej odległych wsiach już w XVI w. powstały nadwyżki ludności, szukającej możliwości osiedlenia się na nowych górskich gruntach. Feudał mógł w owym czasie zaoferować tylko tereny górzyste, najgorszego gatunku, z nie sprzyjającymi warunkami klimatycznymi. Tam można było utrzymać się wyłącznie z pasterstwa prowadzonego sposobem ekstensywnym."
lucyna beata
"Łemkowie w historii i kulturze Karpat Część druga"

Tom II znanej książki "Łemkowie w historii i kulturze Karpat" to także zbiór referatów wygłoszonych na konferencji w sanockim skansenie. Jest to kontynuacja pewnego przedsięwzięcia naukowego na który składały się dwie konferencje i dwie pokonferencyjne publikacje. W II tomie są umieszczone referaty i artykuły naukowców z Polski, Czechosłowacji i Węgier dotyczące architektury i sztuki cerkiewnej, Cerkwi grekokatolickiej i obrzędowości. Do książki dołączono 9 map autorstwa prof. Jerzego Czajkowskiego "Dzieje osadnictwa historycznego na Podkarpaciu i jego odzwierciedlenie w grupach etnograficznych".

Spis treści
Przedmowa
Jerzy Czajkowski - Cerkwie na Podkarpaciu w XVII do XIX w. (w świetle źródeł archiwalnych)
Jerzy Czajkowski - Przypisy
Ryszard Brykowski - Kolejne fazy rozwoju cerkiewnego krajobrazu na ziemi sanockiej i południowej części ziemi przemyskiej (w. XVIII - XX)
Ryszard Brykowski - Przypisy
Ryszard Brykowski - Łemkowska architektura cerkiewna
Ryszard Brykowski - Przypisy
Miroslav Sopoliga - Z problematyki typologii budowli sakralnych na terytorium północno - wschodniej Słowacji
Miroslav Sopoliga - Przypisy
Wojciech Sołtys - Sanok jako miejsce kultu religijnego chrześcijan obrządku wschodniego (do 1939 r.)
Wojciech Sołtys - Przypisy
Józef Półćwiartek - Pozycja gospodarcza parochii greckokatolickiej na Łemkowszczyźnie w czasach nowożytnych
Józef Półćwiartek - Przypisy
Romualda Grządziela - Proweniencja i dzieje malarstwa ikonowego po północnej stronie Karpat w XV i na początku XVI w.
Romualda Grządziela - Przypisy
Bernadett Puskás - Między Wschodem, a Zachodem - ikony z regionu Karpat z XV - XVIII wieku
Bernadett Puskás - Przypisy
Helena Duć - Fajfer - Kult i ikonografia świętego Dymitra z Salonik na Łemkowszczyźnie
Helena Duć - Fajfer - Przypisy
Danuta Blin - Olbert - Rok obrzędowy u Łemków
Danuta Blin - Olbert - Przypisy
Józef Bubak - Analiza językowa nazwisk Łemków z zachodniej Łemkowszczyzny
Józef Bubak - Przypisy

Tytuł: "Łemkowie w historii i kulturze Karpat Część druga"
Redakcja: Jerzy Czajkowski
Wydanie: I
Stron: 368
ISBN: 83-902276-4-9
Wydawnictwo: Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Sanok 1994

Danuta Blin - Olbert - Rok obrzędowy u Łemków str. 338
[...] Dzień św. Jerzego ("Swiatoho Jury" lub "Jurija")wiązano ze szczególną aktywnością czarownic, odbierających krowom mleko. Przed świtem zbierały one na łąkach zioła niezbędne przy czarowaniu. To zapewne o kobietach podejrzanych o tego rodzaju praktyki. "bosorkyniach", piszą nauczyciele w materiałach zebranych w Jaworniku i Dołżycy w latach 1930. Podobnie jak przed świtem w Wielki Piątek, biegały one nago wokół stajni, próbując przenieść mleczność krów sąsiadek na własne przez okadzenie ich dymem z uciętego kawałka ogona (Jawornik). "Bosorkyni" mogła także uciąć kawałek progu lub węgła ze stajni i w ten sposób zabrać krowom mleko (Dołżyca). Dla ustrzeżenia się od bosorek, podobnie jak w Zwiastowanie czy w Wielki Czwartek, kładziono pod drzwiami stajni bronę odwróconą zębami do góry, a w nocy gospodarze trzymali straż, co nie zawsze było skuteczne. Robiono także mazią (dziegciem) znaki krzyża nad drzwiami stajni, kółko na masielnicy o znaki na rogach krów.
Wzmożona działalność czarownic związana była z tym, że dzień św. Jerzego był tradycyjnym dniem pierwszego wypędu bydła na paszę. Aby odwrócić ich uwagę, krowom zakładano na głowę wianki z żółtych kwiatów (Dołżyca). Te ostatnie występują na obszarze wschodnich Karpat, u Bojków, Hucułów i we wschodniej części Zakarpacia. U Hucułów dawano żółte kwiaty do zjedzenia krowom aby mleko było dobre, a śmietana żółta. Czasami podawano je z kawałkami święconej paski. Pod próg stajni kładziono gałązkę z palmy wielkanocnej, a wypędzając krowy uderzano je palmą lub leszczynowym kijkiem (Królik Wołoski), czasami okadzano dymem ze święconych ziół (Surowica) lub dymem ze spalonej paski (przed lub po powrocie z pastwiska). Przed przestąpieniem progu przez bydło kładziono na nim łańcuch, żeby nie rozbiegało się po pastwisku, a pastuch obiegał je trzy razy, a więc jakby je zamykał w kole, dawał także chleb. Zabierał też ze sobą zamknięta kłódkę, aby wilk nie mógł otworzyć paszczy i pożreć bydła (Jasiel). Zwyczaj ten praktykowany był - jak pisze Moszyński - przez włościan ruskich i dotyczył pierwszego wiosennego wypędu koni na pastwisko. Okrążano wtedy stado trzykrotnie z kłódką w ręku, otwierano ją wciąż i zamykano, by zamknąć wilkom paszczę. [...]
lucyna beata
"Pustułka"

W Bieszczadach, Beskidzie Niskim i Górach Sanocko-Turczańskich rozpoczął się "sezon na drapole". Ostatnio w naszym gadulcu coraz częściej mówi się o obserwacjach m.in. sokołów.
Polecam ciekawą monografię przyrodniczą wydaną przez Wydawnictwo Klubu Przyrodnika "Pustułka" Pawła Śliwy i Łukasza Rejta. Ten gatunek powinien być znany bardzo wielu z Was. Można go spotkać zarówno w górach i rozległych lasach jak i w mieście. Potrafi gniazdować w skrzynkach na balkonach. W naszym regionie pustułki można spotkać w szerokich dolinach rzecznych np. Sanu czy Wisłoka, gdzie zagęszczenie wynosi 2,6 paty na 100 km2. W Górach Słonnych w 1998 r. odnotowano tylko 2 pary, a w Bieszczadach Zachodnich i Górach Sanocko-Turczańskich w latach 1980-1995 wykryto tylko 15 stanowisk.
Monografia zawiera podsumowanie wiedzy o pustułkach. Jest napisana przystępnie. Zawiera bardzo dużo informacji-ciekawostek, które mogą zainteresować przeciętnego "podglądacza przyrody". Wzbogacona jest zdjęciami, tabelami i rysunkami, które przybliżają nam zagadnienia związane z opisem gatunku, biologią i ekologią, rozmieszczeniem, liczebnością, interakcjami z innymi gatunkami, pokarmem, sposobem polowania, śmiertelnością i migracją pustułek.
Autorzy publikacji polecają stronę Komitetu Ochrony Orłów
http://www.koo.free.ngo.pl
Kilka informacji o pustułkach możecie znaleźć na
http://www.ptaki.info/abc/ptak.php?id=66

Spis treści
Od autorów
Wstęp
1. Stanowisko systematyczne, gatunki pustułek
2. Nazewnictwo
3. Opis gatunku
3.1. Ubarwienie
3.1.1. Ptaki młode
3.1.2. Ptaki dorosłe
3.2. Rozmiary ciała
3.3. Przebieg pierzenia
3.3.1. Pierzenie częściowe (post-juvenalne)
3.3.2. Pierzenie całkowite
3.4. Głosy
4. Rozmieszczenie geograficzne i środowisko życia
5. Liczebność i zagęszczenie w Europie
5.1. Pustułka w Polsce
6. Biologia i ekologia
6.1. Wybór terytorium i tworzenie się par
6.1.1. Kopulacje
6.1.2. Kopulacje pozapartnerskie i poligamia
6.2. Gniazdo
6.3. Przebieg lęgów
6.3.1. Fenologia lęgów
6.3.2. Opis jaj
6.3.3. Wielkość zniesienia
6.3.4. Inkubacja
6.3.5. Drugie lęgi i lęgi powtarzane
6.3.6. Przyczyny straty jaj
6.3.7. Asynchronia i sukces kłucia
6.3.8. Pisklę i opieka rodziców
6.3.9. Proporcje płci piskląt
6.3.10. Karmienie i opieka nad młodymi
6.3.11. Liczba piskląt i straty w lęgach
6.3.12. Wyloty z gniazda
6.4. Miejsca noclegowe
7. Interakcje z innymi gatunkami
8. Pokarm
8.1. Zapasy
8.2. Nietypowy pokarm
9. Polowanie
9.1. Rewir łowiecki
9.2. Kleptopasożytnictwo
9.3. Polowanie w nocy
9.4. Wykorzystywanie ultrafioletu
10. Budżet energetyczny
11. Przemieszczanie i migracje
12. Zimowanie
13. Śmiertelność i zagrożenia
13.1. Długość życia
13.2. Przyczyny śmiertelności
13.2.2. Antropogeniczne przyczyny śmiertelności i inne zagrożenia
14. Ochrona gatunku
14.1. Skrzynki lęgowe
Podziękowania
Literatura
Summary
Zusammenfassung

Tytuł: "Pustułka"
Autor: Paweł Śliwa Łukasz Rejt
Wydanie: I
Stron: 192
ISBN: 83-87846-85-6
Wydawnictwo: wydawnictwo Klubu Przyrodników
Świebodzin 2006

Mnie najbardziej zaciekawił rozdział poświęcony ochronie pustułek. Może przytoczę jego fragment
str. 144
" [...] Chociaż skrzynki lęgowe są chętnie zasiedlane przez pustułki, w przyszłości mogą one nie wystarczać do powstrzymania trwającego w większości krajów spadku liczebności. Dla przetrwania tego gatunku niezbędne jest utrzymanie urozmaiconego krajobrazu z odpowiednią bazą pokarmową. Dlatego wskazane jest tworzenie obszarów chronionych, gdzie prowadzone będzie mniej intensywne rolnictwo z ograniczoną ilością stosowanych środków ochrony roślin, z fragmentami nieużytków, koszonych łąk i pastwisk, miedzami i zakrzaczeniami śródpolnymi. Pozwoli to na utrzymanie się w środowisku różnorodności ofiar pustułek, które będą dostępne dla tego drapieżnika. Stwierdzono, że obszary ekstensywnie użytkowane rolniczo są mniej atrakcyjne dla pustułek jako miejsca polowań ze względu na wyższą roślinność, jednak stanowią one swoisty matecznik np. dla gryzoni, które przemieszczają się na pola i łąki intensywnie użytkowane, gdzie wyłapywane są przez ptaki (Aschwanden i in.2005). Chociaż obecnie problem intensyfikacji rolnictwa jako czynnika negatywnie wpływającego na stan pustułki dotyczy głównie zachodniej Europy, to także w Polsce warto wprowadzić rolnictwo bardziej sprzyjające dzikiej przyrodzie, np. w parkach narodowych, krajobrazowych czy obszarach Natura 2000."
lucyna beata
"Seminarium trepczańskie"

Jestem zawalona pracą więc po macoszemu traktuję tę rubryczkę. Rekompensuję sobie to jednak kupując książki. Ostatnio wpadłam do Muzeum Historycznego w Sanoku i za 90 zł kupiłam kilkanaście fantastycznych książek. W większości te publikacje są wydawane dzięki wsparciu finansowemu wielu instytucji m.in. Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego więc cenowo są naprawdę bardzo konkurencyjne. Nie muszę chyba mówić, że pod względem merytorycznym stoją na bardzo wysokim poziomie. W zdecydowanej większości są to publikacje popularno-naukowe więc przeciętny zjadacz chleba nie ma problemu z ich "czytaniem ze zrozumieniem".
Wśród zakupionych publikacji jest "Seminiarium trepczańskie" pokłosie konferencji naukowej poświęconej wczesnośredniowiecznym i średniowiecznym dziejom pogranicza rusińsko-polsko-słowackiego, która odbyła się we wrześniu 2005 r. w Muzeum Historycznym. Nie wiem czy jesteście zainteresowani archeologią? Jeżeli tak to nie muszę Wam mówić jakich bez mała przełomowych odkryć dokonano na Horodnej i Horodysku w Trepczy. Jeżeli zaś nie to mogę tylko i wyłącznie zaprosić do lektury m.in. tej publikacji mając cichą nadzieję, że temat Was zainteresuje. Muszę zaznaczyć, iż ta książka tylko w małym stopniu poświęcona jest odkryciom archeologicznym w naszym regionie, dwa artykuły tylko bezpośrednio mówią o sanockich wykopaliskach: "Stan badań nad osadnictwem wczesnośredniowiecznym Sanoka", "Fragmenty wysokiego obuwia skórzanego z badań archeologicznych na wzgórzu zamkowym w Sanoku", a trzeci "Kołtki z południowo-zachodniej Rusi" (kołtki - damska biżuteria - ozdoby damskiej głowy) tylko w niewielkim stopniu, mimo tego że owa publikacja powinna znaleźć się w księgozbiorze każdego miłośnika historii naszego regionu. Tym bardziej, że jest ładnie wydana - miętka okładka, dobry papier, bardzo liczne rysunki przedstawiające m.in. znaleziska, mapy, zdjęcia czarno-białe archiwalne i barwne współczesne. Jedyny mankament to ten, że "Seminarium trepczańskie" podobnie jak większość wydawnictw Muzeum Historycznego w Sanoku ma format A-4. (mam problemy z załadowaniem publikacji do plecaka).

Spis treści:
Piotr Kotowicz Wstęp
Maria Zielińska "Stan badań nad osadnictwem wczesnośredniowiecznym Sanoka"
Tomasz Dzieńkowski, Stanisław Gołub " Wstępne wyniki badań archeologicznych wczesnośredniowiecznej osady z IX-X wieku na Horodysku, stan.13 "
Dominik Lulewicz "Grodzisko Bini nad Hronem-stan badań i próba objaśnienia genezy oraz funkcji"
Jerzy Kuśnierz, Andrzej Urbański "Ratowniczo-sondażowe badania archeologiczne w obrębie wczesnośredniowiecznego kompleksu osadniczego w Guciowie, gm Zwierzyniec,pow. Zamość"
Agata Haduch, Radosław Liwoch "Kołtki z południowo-zachodniej Rusi"
Piotr N. Kotowicz " Problematyka "Zamczyska" w Mymoniu w świetle zabytków archeologicznych ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku"
Piotr Wolanin "Fragmenty wysokiego obuwia skórzanego z badań archeologicznych na wzgórzu zamkowym w Sanoku"
Autorzy

Tytuł: "Seminarium trepczańskie"
Redakcja: Wiesław Banach, Ewa Kasprzak, Piotr N. Kotowicz
Wydanie: I
Stron: 72
ISBN: 978-83-60380-11-6
Wydawnictwo: Muzeum Historyczne w Sanoku
http://www.muzeum.sanok.pl
Sanok 2007

Maria Zielińska "Stan badań nad osadnictwem wczesnośredniowiecznym Sanoka" str. 9-10
"[...] Najwcześniej archeolodzy i historycy-mediewiści zainteresowali się "wzgórzem zamkowym" (Sanok, stan.1), które spełniało wszystkie warunki strategiczne do budowy grodu w okresie wczesnopaństwowym. Przesłanki topograficzno-fizjograficzne, a także epizod historyczny - militarna wyprawa króla węgierskiego Gejzy II na Ruś w 1150 r., opisana w tzw. latopisie halickim, oraz zajęcie grodu Sanok (Fastnacht 1962, 46-47, 49-51 - tam dalsza literatura), sugerowały jego istnienie właśnie w tym miejscu, natomiast metryka grodu była starsza. Obszar, na którym istniał wspomniany źródłowo gród sanocki, zajęty był w okresie plemiennym najpewniej przez Lędzian, których domeny obejmowały m.in. dorzecze Sanu. Plemię to już w I połowie X w. zostało ujarzmione przez Ruś Kijowską, około połowy tego wieku prawdopodobnie przez państwo czeskie, a w 981 r. książę Włodzimierz "poszedł ku Lachom (Lędzianom) i zajął grody ich", o czym informuje "Powieść minionych lat" (Parczewski, Pohorska-Kleja 1995, 81-82; Labuda 1996, 17; Parczewski 2003, 157). Gród co najmniej od 1 połowy XII w. był centrum administracyjnym i społeczno-gospodarczym wołości sanockiej. Wymienione fakty historyczne i jeszcze dwukrotnie wzmianki w latopisie halickim grodu Sanok, jako miejsce politycznych spotkań osobistości ruskich i węgierskich (Parczewski, Pohorska-Kleja 1995, 85; Ginalski 2001, 372) dawały nadzieje na bogate znaleziska ruskiej kultury materialnej.
Stanowisko na "wzgórzu zamkowym" zajmujące obecnie (pomniejszone o oberwane przy krawędziach dziedzińca fragmenty) ok. 0,7 ha, rozpoznawane było wykopaliskowo w kilku etapach, począwszy od lat.50. ubiegłego stulecia. Pionierem tych prac była Karpacka ekspedycja Archeologiczna kierowana przez A. Żakiego, której sondażom zawdzięcza się potwierdzenie osadnictwa z interesującego nas okresu. Lata 1962-1963 to czas działalności badawczej A. Kunysza z Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. W trakcie prowadzonych przez niego wykopalisk odkryto relikty drewnianej zabudowy mieszkalnej (jamy i dołki posłupowe) i gospodarczej grodu, a także fragment cmentarzyska szkieletowego (Kunysz 1962, 25-27; 1963, 44-46; 1963 a, 86-88, 1971, 11). Chociaż nie natrafiono na elementy obronne, konfiguracja terenu przed wejściem na obecny dziedziniec, a ówczesny majdan , tj od strony najłatwiej dostępnej, sugerowała istnienie fosy i wału obronnego. Pozostałe odcinki obwodu wzgórza broniły strome zbocza, San płynął tuż u jego podnóża i wody Potoku Płowieckiego. Kolejnym etapem były badania M. Sydoruk z Pracowni Archeologicznej PP PKZ w Lublinie przy współpracy M.Zielińskiej z Muzeum Historycznego w Sanoku. Celem tych badań było odnalezienie umocnień obronnych i drogi komunikacyjnej pomiędzy podgrodziem, a grodem. Celu nie osiągnięto, ale odkryto kolejne obiekty z czasów wczesnego średniowiecza i późniejsze relikty zabudowy wzgórza aż do czasów nowożytnych (opracowanie M. Sydoruk i dokumentacja z badań znajdują się w Sanoku). [...]"
lucyna beata
"Ikona karpacka przewodnik po wystawie"

Prawdziwą ozdobą sanockiego skansenu jest kolekcja ikon, jedna z największych i najcenniejszych w kraju. Powstawała głównie na początku lat 60-tych, wiele cennych dzieł sztuki zostało pozyskanych w czasie zabezpieczania dóbr pocerkiewnych przez służby konserwatorskie (1961-1967). Skansen dysponujący własną pracownia konserwatorską brał czynny udział ratując wiele zabytków przed całkowitym zniszczeniem.
Powstała słynna wystawa "Ikona karpacka" licząca około 200 dzieł sztuki. Eksponowane ikony są ułożone chronologicznie, zestawione w zespoły warsztatowe i ikonostasy. Dzięki temu możemy prześledzić rozwój malarstwa cerkiewnego, które powstało w specyficznym wielokulturowym, wielowyznaniowym obszarze Karpat. Ta kolekcja uzupełnia się z wystawą w sanockim Muzeum Historycznym, obie mają wielką wartość poznawczą i naukową.
Moim zdaniem każdy zainteresowany kulturą naszego regionu powinien zwiedzić skansen i wystawę. Na mnie największe wrażenie robi część kolekcji znajdująca się w sali nr.1. Są tu zgromadzone najstarsze ikony z XV i XVI w. Wszystkie z wyjątkiem ikony Sądu Ostatecznego były częścią ikonostasu. Nie dziwi więc fakt, że właśnie w tej sali jest rekonstrukcja najstarszej formy przegrody ołtarzowej, bowiem tak możemy też określać ikonostas. Mimo tego, że zbiory są bardzo duże nie udało się zrekonstruować całego ikonostasu, gdyż brakuje tu dwóch ikon: namiestnej Pantokratora i ikony Ukrzyżownia. Miałam kilkakrotnie przyjemność zwiedzać tę wystawę z koneserami sztuki, ta kolekcja zachwyca. Jedna z nich jest nie tylko moim zdaniem szczególna, to ikona Archanioła Michała.
Pisząc to miałam przed oczyma przewodnik po wystawie "Ikona Karpacka" Andrzeja Szczepkowskiego wydany przez Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku w 2004 r. Jest bardzo ciekawy, ładnie wydany, bogato ilustrowany całostronicowymi z barwnymi fotografiami przedstawiającymi przede wszystkim ikony oraz cerkwie z Ulucza, Grąziowej i Ropek. Do przewodniczka dodano mapki poglądowe: pochodzenie ikon ze zbiorów MBL w Sanoku i diecezja przemyska obrządku wschodniego XVII-XVIII w.
Tę książkę można nabyć w kasie skansenu za niewielkie pieniądze, chyba kosztuje 12 zł.

Oficjalna i moim zdaniem najlepsza strona o
skansenie
www.skansen.mblsanok.pl

Szczególnie polecam wirtualny spacer po muzeum i Skansen we Lwowie (jest baner).

Spis treści
Wstęp
Sala 1
Sala 2
Sala 3


Tytuł: "Ikona karpacka przewodnik po wystawie"
Autor: Andrzej Szczepkowski
Wydanie: I
Stron: 47
ISBN: 83-915210-3-6
Wydawnictwo: Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku
Sanok 2004

Ozdobą tej galerii jest ikona Archanioła Michała. str. 18
" Archanioł Miachał - wiszący obok ikony św. Paraskewii,był symbolem zwycięstwa nad ikonoklazmem (ruch obrazoburczy w Bizancjum w latach 726-843),a tym samym zawiera ideę ochrony wiary. Archanioł Miachał przedstawiony jest jako wojownik, walczący rycerz odziany w zbroję i wyposażony w miecz, pogromca zbuntowanych aniołów, ten który pokonał szatana (symbolizuje go podnóżek w formie leżącej ósemki na którym stoi archanioł). Wokół niego sceny ilustrujące wydarzenia biblijne i cuda: Bóg w osobie Chrystusa rozkazuje wypędzenie z raju pierwszych rodziców, Archanioł Michał wypędza z raju Adama i Ewę, Archanioł ochrania trzech młodzieńców skazanych na śmierć w ogniu za wiarę, której nie chcieli się wyrzec, biblijna scena walki Jakuba z aniołem, Ofiara Abrahama, Archanioł nie pozwala na śmierć Izaaka, Cud w Chanoe, ocalenie świątyni Archanioła Michała słynącej z uzdrowień przed zniszczeniem przez pogan, Zwycięstwo Dawida nad Goliatem za sprawą Archanioła Michała, który pomógł sprawiedliwemu królowi, Zburzenie Sodomy i Gomory, Ocalenie proroka Daniela, Archanioł wyprowadza z lwiej jaskini skazanego na pożarcie przez lwa proroka, Archanioł zatapia wojska faraona w trakcie pościgu za Izraelitami prowadzonymi przez Mojżesza do ziemi obiecanej, Archanioł nakazuje Nawinowi zejść z konia i zdjąć obuwie przed wejściem do świątyni. Ikona Archanioła Michała zawieszona w ikonostasie pełni funkcję opiekuna i obrońcy wiernych przed szatanem w trakcie ich ziemskiej wędrówki do Boga".
lucyna beata
"Oblicza ikony"

Czym tak naprawdę jest ikona? To pytanie pada prawie na każdej wycieczce. Szukam na nie odpowiedzi od lat. Na część wątpliwości znalazłam w ciekawej książce "Oblicza ikony" Macieja Bielawskiego. Dla mnie ta publikacja była przełomowa.Prze długie miesiące wydawało mi się (znałam tylko ikony karpackie) , że kanoniczna może być tylko ikona stworzona na desce. Nie jest to prawda. Autor w ciekawy sposób przedstawia ikony (i ich hermeneje) pisane =malowane na nietypowych materiałach jak kość słoniowa, wosk, szkło, tynk,złoto, akryl ikoną może grafika, miniatura, drzeworyt, płaskorzeźba, tkanina i haft. Mamy w tej publikacji opisane przepiękne dzieła sztuki, które są zarazem podmiotem czci jak "Ikona Trójcy" Rublowa, mozaika "Dziewica z dzieciątkiem' z Haga Sofia, ewangeliarz wenecki, freski Teofana Greka, ikony Nowosielskiego. Są ty także rozdziały poświęcone historii i symbolice ikony: "Przeciw obrazom i materii. Dzieje ikonoklazmu", "Ikona i słowo', "Ikona i symbol".
Książka jest stosunkowo ładnie wydana, ozdobiona kilkoma kolorowymi fotografiami ikon i wieloma małymi czarnobiałymi zdjęciami (dość fatalne, niezbyt wyraźny druk, w miękkiej okładce.

Spis treści
Wstęp
Kolory.Ikona trójcy Rublowa
Złoto - blask i cienie
Wosk. Ikona z Synaju
Przeciw obrazom i materii. Dzieje ikonoklazmu
Mozaika. Dziewica z Dzieciątkiem z Haga Sofia
Miniatura. ikony w rękopisach
Kość słoniowa. Rzeźbiona ikona wjazdu do Jerozolimy
Emalia. Ewangeliarz wenecki
Tkanina i haft. Epitafios z Meteorów
Fresk. Teofan Grek
Na szkle malowane
Grafika. Drzeworyt rylski
Akryl. Ikony Nowosielskiego
Ikona i słowo
Ikona i symbol

Tytuł: "Oblicza ikony"
Autor: Maciej Bielawski
Wydanie: I
Stron: 165
ISBN: 83-89598-95-7
Wydawnictwo: Homini SC
Kraków 2006

"Oblicza ikony"
"Na sklepieniu sąsiadującego z katedrą baptysterium w miasteczku Albenga, leżącym na wybrzeżu między Genuą i San Remo, znajduje się mozaika z V wieku. Jest to cenny i niezwykle piękny zabytek sztuki starochrześcijańskiej. Na ciemnobłękitnym gwiaździstym tle widać trzy koncentryczne koła z wpisanymi w nie po przekątnych literami: A i W składają się na przekątną poziomą, pozostałe ramiona tworzą P i X. Całość otacza dwanaście białych gołębi. Osoba choć trochę znająca chrześcijańską symbolikę z łatwością rozszyfruje niniejszą kompozycję. Nałożone na siebie X i P to dwie litery greckiego alfabetu chi i ro - dwie pierwsze litery słowa Christos ( nie chodzi tu, jak czasami można usłyszeć o skrót słowa łacińskiego pax). Obecność dwóch innych liter greckich: A i W nawiązuje do trzykrotnej powtórzonej wypowiedzi Jezusa Chrystusa, który mówi o sobie : "Ja jestem alfa i omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec" (Ap 22,13 zob.także 1,8 i 21.6).Trzy koła to aluzja do Trójcy Przenajświętszej , dwanaście gołębi to dwunastu apostołów, a osiem promieni tworzących przekątne to (całe wnętrze baptysterium jest oktagonalne) to biblijny symbol wieczności i pełni".
Po ustaleniu symboliki owej mozaiki można pogłębiać i rozwijać interpretację całości, co przypomina rodzaj intelektualnej gry skojarzeń. Ciemne sklepienie to świat, w którym obecny jest Trójjedyny Bóg. Ponieważ Bóg ten objawił swoją tajemnicę przez Jezusa, centralne, najmniejsze koło jest najjaśniejsze i wyraźnie na nim widać napis odnoszący się do Chrystusa. Rytmiczne powtarzanie liter A, W, X i P we wszystkich trzech kołach może wskazywać, że Jezus objawia ducha i Ojca, a zarazem to właśnie Ojciec i Duch objawiają światu Syna. Trzy Osoby Boskie przenikają się wzajemnie i są jednością - stąd koncentryczność trzech kół. Dwanaście gołębi to nie tylko dwunastu apostołów, którzy zostali powołani do głoszenia objawienia się boga w Jezusie. To także nawiązanie do dwunastu pokoleń Izraela, co podkreśla historyczną ciągłość działania Boga - przed i po Jezusie, włączając w to tajemnicze dzieje narodu żydowskiego. Dwanaście to także symbol dwunastu bram Nowego Jeruzalem (zob.Ap. 21, 12-14), a więc i eschatologicznej pełni, do której według chrześcijan zmierza całe całe stworzenie i dzieje świata. Tę pełnię wyraża także liczba osiem obecna w konstrukcji baptysterium i promienistej strukturze mozaiki [...]."
lucyna beata
"Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982)"


IPN Odział w Rzeszowie wydał kolejną niezmiernie interesująca monografię poświęconą historii współczesnej naszego regionu. "Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982) dotyczą jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski Ludowej czyli wprowadzenia stanu wojennego, losów osób internowanych, przedstawiają funkcjonowanie ośrodków odosobnienia na terenach byłych województw: krośnieńskiego, przemyskiego, rzeszowskiego, tarnobrzeskiego, obszaru terytorialnemu w dużej mierze pokrywającemu się z diecezją przemyską. Opisane są "internaty" w których przetrzymywano mężczyzn czyli : w Uhercach, Nowym Łupkowie, Załężu oraz miejsce internowania kobiet Areszt Śledczy w Nisku. Oprócz tego Autor wspomina o Arłamowie - rządowym ośrodku wypoczynkowym w którym przebywał Lech Wałęsa.Monografia ma układ chronologiczny, przedstawia problematykę związaną z zagadnieniem szczegółowo, jest oparta na rzetelnej kwerendzie naukowej. Mnie osobiście zainteresowały nade wszystko losy więzień i internowanych na terenie naszego regionu, ta praca wzbogaciła w sposób znaczny zasób mojej wiedzy nie tylko o problematyce związanej z głównym zagadnieniem ale także w znaczny sposób poszerzyła wiadomości o współczesnych dziejach Bieszczadów. Monografia podzielona jest na kilka części: 4 rozdziały poświęcone: powstaniu i działalności ośrodków odosobnienia, internowanym- profil socjologiczny, życiu codziennemu w ośrodkach odosobnienia, kontaktom ze światem zewnętrznym, aneks - relacje internowanych, dokumenty, wykaz osób internowanych w ośrodkach odosobnienia. Książka została wzbogacona zakładką z archiwalnymi zdjęciami
Można ją nabyć za 25 zł w leskiej księgarni Bosza.

Spis treści
Wstęp
Rozdział I. Powstanie i działalność ośrodków odosobnienia
1. Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego
2. Status prawny
3. Zaplecze logistyczne
4. Praca operacyjna SB
Rozdział II. Internowani - profil socjologiczny
Rozdział III. Życie codzienne w ośrodkach odosobnienia
1. Relacje z kadrą więzienną
2. Formy spędzenia wolnego czasu
3. Twórczość internowanych
4. Akcje protestacyjne i inne formy oporu
Rozdział IV. Kontakty ze światem zewnętrznym
1. Kościół rzymskokatolicki, a internowani
2. Wizyty i wizytacje
Zakończenie
Bibliografia
Aneksy
Relacje internowanych
- Relacja Adama Szostkiewicza z 17 marca 2007 r.
- Relacja Ewy Kubery z 29 kwietnia 2007 r.
- Relacja Zbigniewa Kruk-Strzebowskiego z 10 marca 2008 r.
- Relacja Stanisława Alota z 22 lutego 2007 r.
- Relacja Jana Lucjana Wyciślaka z 19 kwietnia 2007 r.
- Relacja Janiny Świerk z 18 kwietnia 2008 r
Dokumenty
Nr 1. 1981 grudzień13, Warszawa - Rozporządzenie ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego w sprawie tymczasowego regulaminu pobytu internowanych w ośrodkach odosobnienia
Nr 2. 1981 grudzień 30, Warszawa - Rozporządzenie ministra sprawiedliwości Sylwestra Zawadzkiego w spraie regulaminu pobytu internowanych w ośrodkach odosobnienia
Nr 3. 1982 marzec 1, Warszawa - Wytyczne w sprawie postępowania z osobami internowanymi przekazane komendantom ośrodków odosobnienia na naradzie służbowej w Centralnym Zarządzie Zakładów Karnych
Nr 4. 1982 marzec 26, Rzeszów - Zarządzenie komendanta ośrodka odosobnienia dla internowanych w Rzeszowie-Załężu regulujące pobyt internowanych w ośrodku
Nr 5. 1982 marzec 29, Warszawa - Notatka służbowa z wizytacji ośrodka odosobnienia w Uhercach przeprowadzonej 24 marca 1982 r. przez inspektorów Wydziału Inspekcji Centralnego Zarządu Zakładów Karnych
Nr 6. 1982 marzec 29, Warszawa -Notatka służbowa z wizytacji ośrodka odosobnienia w Łupkowie przeprowadzonej 25-27 marca 1982 r. przez inspektorów Wydziału Inspekcji Centralnego Zarządu Zakładów Karnych
Nr 7. 1982 kwiecień 13, Rzeszów - Notatka służbowa z kontroli ośrodka odosobnienia internowanych w Rzeszowie-Załężu przeprowadzonej 8-10 kwietnia 1982 r. przez przedstawicieli Okręgowego Zarządu Zakładów Karnych w Rzeszowie
Nr 8. 1982 kwiecień 14, Warszawa - Pismo zastępcy dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych płk Juliusza Petrykowskiego do dyrektorów okręgowych zarządu zakładów karnych i komendantów ośrodków odosobnienia precyzujące obowiązki administracji ośrodków odosobnienia
Nr 9. 1982 [maj], Łupków - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty w ośrodku odosobnienia dla internowanych w Łupkowie 12-13 maja 1982 r.
Nr 10. 1982 [czerwiec], Arłamów - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty u Lecha Wałęsy w ośrodku odosobnienia w Arłamowie 26 czerwca 1982 r.
Nr 11. 1982 sierpień 30, Warszawa - Dokument roboczy nr 59 z wizyty delegatów Międzynarodowego Czerwonego Krzyża u Lecha Wałęsy w w ośrodku odosobnienia w Arłamowie 27 czerwca 1982 r.
Nr 12. 1982 [grudzień], Uherce - Raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z wizyty w ośrodku odosobnienia dla internowanych w Uhercach 15 grudnia 1982 r.
Wykaz osób internowanych w ośrodkach odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej w okresie stanu wojennego
Wykaz skrótów
Indeks osób
Ilustracje

Tytuł: "Ośrodki odosobnienia w Polsce południowo-wschodniej (1981-1982)"
Autor: Grzegorz Wołk
Wydanie: I
Stron: 352 plus wkładka z czarno-białymi fotografiami
ISBN: 978-83-76290-46-1
Wydawnictwo: IPN ... Oddział w Rzeszowie
Rzeszów 2009

Przetoczę fragment rozdziału 1. "Utworzenie ośrodków odosobnienia w kontekście wprowadzenia stanu wojennego" str.40
" Zakład karny w Uhecach powstał w 1972 r., kiedy minister sprawiedliwości przeniósł placówkę penitencjarną z pobliskiej Olszanicy. Jak wynika z kroniki zakładowej, początkowo warunki socjalne były tutaj bardzo trudne. Administracja więzienna mieściła się w barakowozach, a skazani mieszkali w namiotach. Tutejszy zakład karny powstał na tzw. surowym korzeniu. Budowali go ludzie skazani, którzy trafili tu jako pierwsi penitencjariusze. Pierwsi przybyli zatem więźniowie, dopiero później zaczęły powstawać budynki, które miały je pomieścić.
W 1974 r. oddany został do użytku pierwszy pawilon dla skazanych oraz dwa bloki mieszkalne z przeznaczeniem dla pracowników SW i ich rodzin. Gdy w 1975 r. naczelnikiem zakładu został mjr Marian Kara, nastąpił przyspieszony rozwój zakładu. Do 1977 r. oddano do eksploatacji kolejne dwa pawilony oraz sześć bloków mieszkalnych na sąsiadującym z zakładem karnym osiedlu mieszkalnym ( z przeznaczeniem dla pracowników SW z ich rodzinami). Wykonane w tym czasie prace budowlane spowodowały, że tutejszy zakład karny przekształcono w nowoczesną (jak na więzienia istniejące w tym czasie w kraju) placówkę typu ośrodkowego."
lucyna beata
"Bieszczady w Polsce Ludowej w 1944-1989"

Pora przedstawić wyjątkowo ciekawą książkę o której już opowiadałam w innym wątku (relacja ze spotkania z Autorami http://bieszczadzkieforum.pl/post4514.html...20uczucia#p4514 wydaną przez IPN Oddział W Rzeszowie. "Bieszczady w Polsce Ludowej 1944-1989" pod redakcją Jakuba Izdebskiego, Krzysztofa Kaczmarskiego i Mariusza Krzysztofińskiego to publikacja niezmiernie interesująca, moim zdaniem to powinna być lektura obowiązkowa wszystkich Bieszczadolubów. Jest to zbiór artykułów napisanych przez historyków specjalizujących się w historii współczesnej Polski i poświęconych zagadnieniom etniczno-religijnym, społecznym, politycznym, kulturowym. Dwadzieścia artykułów, każdy poświęcony innemu fragmentowi naszych bieszczadzkich dziejów ale mimo to można je połączyć w bloki: losy ludności łemkowsko-ukraińskiej, dziejom kościoła i cerkwi, sprawom kultury. Na mnie największe wrażenie zrobił wyjątkowo ciekawy artykuł Artura Brożyniaka i Małgorzaty Gliwy "Terka - Wołkowyja 1939-1947. Mikrohistoria krwawego konfliktu ukraińsko-polskiego" oparty na bardzo rzetelnej kwerendzie naukowej. Autorzy wyjaśniają genezę zbrodni na tle narodowościowym sprali zbrodni, które wydarzyły się w Terce i Wołkowyi w lipcu 1946 r. i pokazuje rolę sprawczą Hrycia Łoszyci i kapitana Lucjana Zuberta. Równie interesujący miejscami wstrząsający jest artykuł Janusza Borowca "Wojskowy Sąd Grupy Operacyjnej "Wisła". Każdy tekst jest interesujący i wnosi wiele w odkrywanie współczesnych dziejów Bieszczadów.
Książka mimo iż nie jest monografią to jednak jest najpełniejszym źródłem dotyczącym powojennej historii Bieszczadów. Twarda oprawa, szyta, posiada wkładkę z archiwalnymi fotografiami.

Spis treści

Jakub Izdebski, Krzysztof Kaczmarski, Mariusz Krzysztofiński - Wstęp
• Katarzyna Dufrat: Cywilne struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w Bieszczadach (1945-1947)
• Artur Brożyniak: Ukraińska Powstańcza Armia w Bieszczadach
• Małgorzata Gliwa: Przesiedlenia ludności ukraińskiej z Bieszczad Zachodnich w latach 1944-1947
• Artur Brożyniak, Małgorzata Gliwa: Terka - Wołkowyja 1939-1947. Mikrohistoria krwawego konfliktu ukraińsko-polskiego
• Janusz Borowiec: Wojskowy Sąd Grupy Operacyjnej "Wisła"
• Grzegorz Ostasz: Śmierć generała Waltera i jego legenda
• Zbigniew K. Wójcik: Zmiana granicy wschodniej Polski Ludowej w 1951r. (zarys problematyki)
• Piotr Chmielowiec: Urząd Bezpieczeństwa i Służba Bezpieczeństwa w Bieszczadach. Struktury - ludzie - działalność
• Robert Witalec: Mniejszość grecka w Bieszczadach w świetle dokumentów wytworzonych przez UB-SB
• Mirosław Surdej: Między polityką a wypoczynkiem - wizyta Josipa Broz Tito w Polsce w 1975 r. w świetle akt aparatu bezpieczeństwa PRL
• Paweł Piotrowski: Militarne dzieje Bieszczad w XX wieku
• Ks. Stanisław Nabywaniec: Kościół rzymskokatolicki w Bieszczadach 1944-1989. Powrót - odbudowa - rozwój
• Krzysztof Kaczmarski: Działania aparatu bezpieczeństwa wobec ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego w czasie jego internowania w Komańczy (1955-1956)
• Ks. Henryk Borcz: Nieudana próba likwidacji przez władze komunistyczne parafii rzymskokatolickiej w Wołkowyi w Bieszczadach (na kanwie dramatycznych wydarzeń z 3-4 października 1967 roku)
• Igor Hałagida: Kościół Greckokatolicki w Bieszczadach (1944-1989) (szkic zagadnień)
• Artur Brożyniak, Ryszard Ziobroń: Prawosławie w Bieszczadach po II wojnie światowej
•Tomasz Bereza: Strajki ustrzycki (grudzień 1980 - luty 1981)
•Olga Kurzynoga: Utracone dobra kultury w Bieszczadach 1944-1989 (zarys problemu)
• Jan Malczewski: Inwestycje w Bieszczadach i ich geneza
• Bogusław Kleszczyński: Autobusem w Bieszczady. Z dziejów osobowej komunikacji samochodowej
• Wykaz skrótów
• Indeks osób
• Indeks miejscowości

Tytuł; "Bieszczady w Polsce Ludowej w 1944-1989"
Autor; praca zbiorowa
Wydanie: I
Stron: 491
ISBN: 978-83-7629-111-6
Wydawnictwo: IPN Oddział Rzeszów
Rzeszów 2009

Niewiele osób wie, że konflikt ukraińsko-polski miał trochę inne oblicze niż to powszechnie prezentowane. Prawie nikt nie zwraca uwagi na krzywdy i tragedie grekokatolików, Łemków, Ukraińców. Ten artykuł mną wstrząsnął, jest o zbrodniach sądowych.
Janusz Borowiec: "Wojskowy Sąd Grupy Operacyjnej "Wisła"
str. 101-102
'[...]Przy pomocy szefa PUBP w Przemyślu ppor. Jana Żugaja kontrolującemu udało się odnaleźć dwie kobiety zamknięte w pomieszczeniu na pierwszym piętrze budynku PUBP. Lekarz więzienny, stwierdziwszy "ciężki stan ich pobicia (zagrażający życiu zatrzymanej Kality)", uznał, że Ewa Klita i Maria Zajączkowska były torturowane w czasie przesłuchań. Naczelna Prokuratura Wojskowa po uzyskaniu zawiadomienia od WPR w Rzeszowie o popełnieniu przestępstwa wszczęła postępowanie karne przeciwko mjr. Stanisławowi Wróblewskiemu (art. 141 KKWP), gdyż Ewa Kalita na skutek stosowania u niej tortur zmarła w więzieniu w Przemyślu". Henryk Tadla, pełniący funkcję oficera śledczego PUBP w Przemyślu od 9 grudnia 1946 do 1 października 1947 r. po latach wspominał, że śledztwo przeciwko funkcjonariuszowi MBP "końcowej fazie pozostało bez biegu".Skargę na stosowanie niedozwolonych metod podczas śledztwa złożyli również: Paraskiewia Babiak, Maria Matyczak, Włodzimierz Bak, Piotr Bulicz i Roman Dynowiec. Kontrola wykazała ponadto, że na 160 podejrzanych o przynależność do UPA tylko w stosunku do 20 osób funkcjonariusze UB uzyskali wymaganą zgodę na zatrzymanie od prokuratora. Kontrolującemu nie udało się udało się ustalić, kto ich zatrzymał i o jakie czyny przestępcze są podejrzani, stwierdzając, że brak materiałów dowodowych przyczynił się do stosowania niedozwolonych metod podczas śledztwa. [....["
str. 104-105
"[...]Procesy karne prowadzone przed Wojskowym Sądem Grupy Operacyjnej "Wisła" przeciwko oskarżonym o przynależność do UPA ukazują mechanizm współdziałania organów bezpieczeństwa z wojskowym wymiarem sprawiedliwości, oparty na z góry przyjętych założeniach w kwestii formułowania zarzutu, prowadzenia przesłuchania, sporządzenia aktu oskarżenia i uzasadnienia wyroku. Z braków dowodów winy w postaci raportów jednostek WP czy zeznań świadków, które pozwoliły by ustalić szczegóły działalności oskarżonych, określić straty, jakie poniosły z tego powodu oddziały WP i ludność cywilna, składy sędziowskie w swym orzecznictwie opierały się na niepełnych i lakonicznych wyjaśnieniach skazanych. Podczas rozprawy obrońcy z urzędu w mowie przed ogłoszeniem wyroku zazwyczaj prosili o sprawiedliwy wymiar kary lub o karę więzienia.
Piotr Dmytryszyn został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie na sesji wyjazdowej w Sanoku 14 maja 1947 r. za przynależność do UPA na karę śmierci. W lakonicznym uzasadnieniu wyroku skład sędziowski pod przewodnictwem por. Ludwika Kiełtyki podał, że na podstawie całokształtu okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego, a w szczególności wyjaśnień samego oskarżonego, sąd ustalił, iż strzelec o pseudonimie "Lipa" (Dmytryszyn), członek sotni "Chrina", w marcu 1946 r. w okolicach wsi Mikolo i Zajniczek uczestniczył w gwałtownym zamachu "na nieustaloną bliżej jednostkę". Do aktu oskarżenia dołączono następujące dowody rzeczowe: protokół rewizji osobistej, oświadczenie oskarżonego, ze znaleziona w jego domu broń jest jego własnością, oraz protokół przeprowadzonej rewizji. [...]
Vapnatak
QUOTE(lucyna beata @ 31/07/2011, 8:32)
Na mnie największe wrażenie zrobił wyjątkowo ciekawy artykuł Artura Brożyniaka i Małgorzaty Gliwy "Terka - Wołkowyja 1939-1947. Mikrohistoria krwawego konfliktu ukraińsko-polskiego" oparty na bardzo rzetelnej kwerendzie naukowej. Autorzy wyjaśniają genezę zbrodni na tle narodowościowym sprali zbrodni, które wydarzyły się w Terce i Wołkowyi w lipcu 1946 r. i pokazuje rolę sprawczą Hrycia Łoszyci i kapitana Lucjana Zuberta.

Rozumiem, że to zbieg okoliczności? wink.gif

vapnatak
lucyna beata
Data? Zdecydowany zbieg okoliczności. Wołkowyja? Czekam z niecierpliwością, mam nadzieję, że niedługo zapoznam się z Twoim artykułem. Prawdę powiedziawszy nie dość, że temat mnie zainteresował to jeszcze czytając o wilkach i wilkowyjach wpadłam w kompleksy wink.gif
Vapnatak
Tak, Wilkowyja...
A dlaczego miałabyś wpadać w kompleksy? smile.gif

vapnatak
lucyna beata
Widzę przepaść dzielącą mnie od większości tutejszych userów sad.gif
Mam tak duże braki we wiedzy, że czasami nie jestem w stanie zrozumieć o czym piszecie. Bywa, że prace naukowe czytam z słownikami w ręku. Wprawdzie sporadycznie to dotyczy monografii historycznych (przeważnie geologicznych) ale zawsze.
Nie zapominaj, ze od tym iż istnieje archeologia porównawcza dowiedziałam się od Ciebie. Nic innego mi nie pozostaje, muszę zimą zrobić "przyspieszony kurs historyczny" i sięgnąć po podręczniki akademickie.
Vapnatak
Ależ lucyno beato! My też się od Ciebie dużo uczymy. Ja rodowity rzeszowainin, mieszkaniec Podkarpacia, bywalec na szlakach turystycznych Bieszczadów i Beskidu Niskiego, jestem autentycznym profanem jeśli idzie o wiedzę z naszego regionu. Powiem szczerze, że w pewnych kwestiach dopiero raczkuję, a o innych mam "jako taką" wiedzę i zorientowaniem. Nie chodzi o to aby się tutaj "spowiadać" ze swoich luk w wiedzy, ale forum historycy.org z założenia ma nas wszystkich uczyć. smile.gif

vapnatak

P.S. A skoro już tutaj z Tobą dyskutuję, to spodziewaj się na dniach, jak sądze, jakiegoś priv. ode mnie do Ciebie, bo muszę się z czymś skonsultować. Powód: bo nie wiem heh!
lucyna beata
"Kruk" Dorota Zawadzka

Wędrując po bieszczadzkich połoninach możemy zobaczyć niewiele zwierząt. Czasami tylko przelatują nad nami pojedynczo lub parami kruki. Do wczoraj sądziłam, że dość dużo wiem o tym gatunku. Jadąc do grupy włożyłam do plecaka monografię przyrodniczą "Kruk" Doroty Zawadzkiej wydaną przez Wydawnictwo Klubu Przyrodników. W autobusie przeczytałam pierwsze kilka stron i książka złapała mnie w swoje sidła. Gorąco polecam jako lekturę na jesienne wieczory.
Kruki okazały się fascynującymi zwierzakami, niezwykle inteligentnymi. Niektóre z nich potrafią używać narzędzi.
Zapoznałam się z podstawowymi informacjami jakie muszą znaleźć się w każdej monografii: systematyką, morfologia, anatomią, występowaniem, biologią i ekologią, dynamiką populacji, metabolizmem itd. Ta publikacja omawiająca ten interesujący gatunek zawiera jednak dodatkowe rozdziały takie jak: zachowania socjalne i inteligencja, potrzeby badawcze, zwalczanie czy ochrona, kruk w literaturze. W całej monografii ten padlinożerca jest pokazany jako wyjątkowy gatunek, o ciekawym bahawiorze . Po przeczytaniu opracowania uporządkowałam swoje obserwacje. Kruki widziałam wielokrotnie np. obserwowałam około setkę ptaków wzbijających się w powietrze ( zjadały padlinę, spłoszyliśmy je, poderwały się w górę i przeleciały nad naszymi głowami, scena jak z horroru), kruka zjeżdżającego na plecach po śniegu, odciągającego dużego kota od swojego pożywienia. To co wydawało mi się niepojęte okazało się "standardowymi zachowaniami" tych ptaków. W sumie nie zdziwiły mnie wyniki badań na inteligencję przeprowadzonych przez prof. Kotrschala. Poddał on obserwacji kilka gatunków zwierząt. Okazało się, że kruki są wyjątkowo inteligentne, ich budowa mózgu
przypomina mózg małp naczelnych i jest przykładem konwergencji, czyli niezależnego powstania odmiennie zbudowanych ośrodków odpowiedzialnych za inteligencję.

"Kruk" Doroty Zawadzkiej został wydany jako 15 numer w mojej ulubionej serii "Monografie przyrodnicze". Wszystkie książeczki są niezmiernie interesujące, w ciekawy sposób przybliżają omawiane gatunki, ale ta spodobała mi się szczególnie. Autora omawia nie tylko zagadnienia biologiczne ale także przedstawia stosunek ludzi do tego zwierzaka, "określa" jego role w sztuce, literaturze, mitologii i symbolice.
Jednym słowem jest to książeczka, która polecam z całego serca. Dodatkowy plus to ten, że jest bardzo tania. Kosztuje około 15 zł. Zresztą wszystkie monografie wydawane w tej serii są niezmiernie atrakcyjne cenowo, kosztują od 8 do 15 zł.


Tytuł: "Kruk"
Autor: Dorota Zawadzka
Wydanie: I
Stron: 196
ISBN: 83-87846-88-0

Wydawnictwo: wydawnictwo Klubu Przyrodników
Świebodzin 2006


"Inteligencja kruków" str. 125
" Czy kruki są inteligentne? Jeżeli tak, to pod jakim względem. Pojecie inteligencji jest antropocentryczne. Inteligencja zwierząt zazwyczaj przejawia się w typowo "ludzkich" cechach, jak zabawa, eksploracja, rozwiązywanie problemów, zdolność uczenia się samodzielnego lub od innych, tworzenie aliansów, działania celowe, używanie narzędzi (Kotrschal et al 2004). Porównanie takich właśnie, subiektywnie wybranych cech przez prof. Kurta Kotrschala z austriackiego Instytutu Lorenza u 3 gatunków: szympansa, gęsi i kruka, wykazało wyższość tego ostatniego nad pozostałymi. W rzeczywistości ocena stopnia inteligencji u gatunków odległych ewolucyjnie (np. wilków i kruków) nastręcza wiele trudności metodycznych , a wyniki są najczęściej zależne od sformułowania hipotezy badawczej i doboru metod jej testowania (Kotrschal et al. 2004). O inteligencji krukowatych stanowią nie tylko umiejętności rozwiązywania fizycznych problemów , ale proces wykorzystywania socjalnej informacji , takiej jak z kim i przeciw komu tworzyć przymierza. Budowa mózgu krukowatych i małp naczelnych jest przykładem konwergacji, czyli niezależnego powstania odmiennie zbudowanych ośrodków odpowiedzialnych za inteligencję u różnych grup zwierząt cechujących się wysoką inteligencją (Emery i Clayton 2004).
Kruki zaskakują niezwykłymi zachowaniami socjalnymi, zdolnością nauki, plastycznością zachowań, ewidentnymi przykładami zabaw i mobbingu oraz relacjami z innymi gatunkami. Nie tylko łatwo naśladują głosy słyszane w otoczeniu, ale także stosują je z wyraźnym zrozumieniem, czyli odpowiednio do ich rzeczywistego znaczenia. Według Wilczka (1996) hodowany przez niego kruk "Nie kierował się automatycznymi odruchami. Dobrze wiedział co czyni i realizował zamiary działając proporcjonalnie do sytuacji." "Przejawiał skłonność do złośliwości i nieuzasadnionej, brutalnej agresji, a zarazem potrafił przymilać się do zaprzyjaźnionej osoby z niezwykłą czułością." Kruk i gatunki pokrewne mają umiejętność znalezienia rozwiązań alternatywnych przy rozwiązywaniu problemów, np. zdobycia niedostępnego pożywienia. Cechują się też zdolnością wyobraźni i przywidywania pewnych faktów (Emery, Clayton 2004). O inteligencji kruków świadczy nie tylko zdolność naśladowania i rozumienia mowy ludzkiej potwierdzona w wielu przypadkach ptaków oswojonych, ale także wykształcenie własnego, kreatywnego i skomplikowanego języka, pozwalającego na precyzyjny przekaz różnych informacji (Kotschel et. al 2004). Podobnie jak u ludzi, właśnie to warunkuje możliwość wytwarzania systemu socjalnego i współdziałania grupowego.Analiza 12 typów głosów ptaków dorosłych oraz warunków ich wydawania wskazuje na różne sposoby ich kulturowego przekazu. Osobne głosy służą do przekazu informacji w obrębie pary, w obrębie płci,wobec sąsiadów oraz oddalonych osobników. repertuar głosów i sposób ich używania odzwierciedlają płeć, wiek, pozycje socjalną i kondycję ptaka (Pfister i Enggist-Dublin 2004). Obok rozwiniętego języka mówionego (a właściwie krakanego, kruki mają doskonale wykształcony system "mowy ciała", niezbędny u gatunków żyjących i działających grupowo.Samopoczucie, nastrój, kondycja i status socjalny osobnika prezentowane są określonymi układami i ruchami poszczególnych części ciała oraz partii upierzenia (Heindrich 1999. Specyficzne zachowania towarzyszą relacjom w obrębie pary ptaków (Glandt 2003) [...]"
lucyna beata
"Dwory i dworki z Krośnieńskiego"

W informacji turystycznej w Krośnie do tej pory można nabyć ciekawą książeczkę "Dwory i dworki z Krośnieńskiego" wydaną w 1995 r. Kosztuje dosłownie grosze, więc moim zdaniem mimo pewnych niedostatków wynikających z tego, że była poniekąd pionierską pracą, warto ją kupić. Jest to publikacja opowiadająca o dworach dawnego powiatu krośnieńskiego i o rodach, które kształtowały historię tej ziemi. Autor nie przedstawia losów poszczególnych obiektów, nie jest to katalog ale gawęda o architekturze, historii Ziemi Krośnieńskiej, o powojennych losach tych budowli. Nie ma charakteru monograficznego, temat potraktowany jest bardzo powierzchownie. Ciekawy jest rozdział poświęcony stanowi aktualnemu tych zabytków w latach 90. XX w. Dziś to swoiste świadectwo swoich czasów, samo w sobie ma wartość poznawczą jako "źródło".
Książeczka jest bogato ilustrowana, jest tu 59 zdjęć czarno-białych i kolorowych, w tym archiwalnych. Książeczka dość skromnie wydana, okładka miękka, klejona.

Spis treści
Od autora
I. O fortyfikacjach, dworach i założeniach dworsko-parkowo-folwarcznych
II. Pozostały tylko stare drzewa
III. Żołnierze, ziemianie, przemysłowcy
IV. Pozostały w krajobrazie...
Bibliografia
Przypisy
Spis ilustracji
Ilustracje

Tytuł: "Dwory i dworki z Krośnieńskiego"
Autor: Zdzisław Gil
Wydanie: I
Stron: 124
ISBN: 83-902190-9-3
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Krośnieńskiej
Krosno 1995

Fragment rozdziału "Żołnierze, ziemianie, przemysłowcy"str. 32-33
"Gry rozpoczęła się okupacja hitlerowska na Polskę właściciele ziemscy oraz ich synowie, często będący oficerami rezerwy, stanęli w obronie ojczyzny.
Za scenariusz filmu sensacyjnego mogłyby posłużyć wojenne dzieje Ksawerego Dwernickiego, współwłaściciela Witryłowa nad Sanem, który już po wojnie w 1947 r. ożenił się z Olgą Ostaszewską, dziedziczką Ladzina koło Rymanowa. Jego bratanek Zbigniew Dwernicki napisał do mnie: " Stryj Ksawery odbył wszystkie wojny, jakie miały miejsce na naszych ziemiach w XX wieku." Wzięty do armii austriackiej, znalazł się w niewoli na terenie Włoch. Później wstąpił we Francji do armii generała Józefa Hallera, w której w 1919 r. walczył z Ukraińcami na wschodnich kresach Rzeczpospolitej. Brał udział w słynnej wyprawie kijowskiej w 1920 r. W 1939, już jako kapitan rezerwy brał udział w wojnie z Niemcami. W czasie okupacji działał w Armii Krajowej. Po wojnie gospodarzył w majątku w Ladzinie. Oficerem rezerwy był również Bogdan Lesikowski właściciel Łęk Strzyżowskich. Również i on walczył z Niemcami w 1939 roku, później był osadzony w oflagu. Opowiadała mi Stanisława Narbuttowicz z Bieleckich, właścicielka z majątku ziemskiego w Przybówce gm. Wojaszówka, że galowy mundur Bogdana Lesikowskiego, z zawodu lekarza weterynarii, ukryty był przez całą okupację w specjalnej skrytce obok komina na strychu jej dworu. Pierwszy mąż Stanisławy Narbuttowicz, Marian Nadachowski - właściciel dużego majątku ziemskiego w Baranowie nad Złotą Lipą na Wschodzie, oficer rezerwy Wojska Polskiego, został zamordowany 17 września 1939 roku przez enkawudzistów na terenie swej posiadłości. Drugim jej mężem był rotmistrz kawalerii Andrzej Narbuttowicz (1906-1992). W czasie okupacji był żołnierzem Armii Krajowej, za co został aresztowany i więziony, po II wojnie w Bytomiu. W archiwum domowym w Przybówce przechowywany jest odpis notatki naczelnika więzienia, porucznika Bebbota, dotyczącej Andrzeja Narbuttowicza. M.in. jest tam napisane: "... Do Polski Ludowej jest wrogo ustosunkowany, co zostało stwierdzone na podstawie obserwacji i rozmów indywidualnych z nim przeprowadzonych...Planował ucieczkę z więzienia przez przkopanie przekopu, za co został zdjęty z pracy i odizolowany, jest nieposłuszny i mało zdyscyplinowany, gdyż są adnotacje, że był 6-krotnie karany...". W latach 1960-1980 Andrzej Narbuttowicz, posiadający również ukończone studia budowlane pracował jako inspektor nadzoru, m.in. przy remoncie kamienicy Barianów Rokickich i Baszty Katowskiej w Bieczu. W wielu majątkach ziemskich ukrywali się w czasie okupacji żołnierze Armii Krajowej. W murowanym spichlerzu, usytuowanym w sąsiedztwie dworu Marii Konopnickiej w Żarnowcu znajdowała się siedziba Inspektoratu Związku Walki Zbrojnej - Armii Krajowej. Czynnymi żołnierzami konspiracji byli ówcześni właściciele Żarnowca - córka poetki Zofia i jej mąż Stanisław Adam Mickiewicz. W 1942 r. Adam Mickiewicz został aresztowany i zamordowany przez gestapo."
lucyna beata
W rozmowie na innym forum padła sugestia, że zbyt dużą uwagę przywiązuję do publikacji IPN. Być może, gdy takie słowa padają z ust utytułowanego historyka warto brać je pod uwagę. Niestety, niewiele mam książek poświęconych historii powojennej Podkarpacia. Wielu, które ukazały się na pewno nie kupię, nie polecę. Niech kurtyna milczenia spadnie na wydawnictwa narodowonacjonalistyczne, które bardzo często zafałszowują historię. Podobnie na część wydawnictw ukraińskich narodowonacjonalistycznych. Część z nich przeczytałam, części nie byłam w stanie "strawić".
Wśród książek oprotestowanych m.in przez Związek Ukraińców w Polsce jest "Akcja "Wisła" Przyczyny, przebieg, konsekwencje Materiały konferencji naukowej zorganizowanej 23-24 lutego 2007 r. w Przemyślu". Owa konferencja zorganizowana była m.in. przez Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Przemyślu. Jej termin zbiegł się z apelem Światowego Kongresu Ukraińców skierowanym do ONZ, Rady Europy i Unii Europejskiej. W apelu domagano się od państwa polskiego odszkodowania za Akcję "Wisła". Dobór prelegentów był ponoć tendencyjny i stał się podmiotem sporów i komentarzy, także na Ukrainie.
Organizatorom zarzucano brak współpracy ze stroną ukraińską i wydźwięk nacjonalistyczny.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,34397,3944140.html

Spis treści

Od organizatorów

Czesław Partacz "Założenia ideologiczne budowy nacjonalistycznego państwa ukraińskiego według OUN"

Lucyna Kuklińska "Eksterminacja i uchodźstwo kresowych Polaków na skutek ludobójczej akcji nacjonalistów ukraińskich w latach 1943-1044 w świetle materiałów Rady Głównej opiekuńczej"

Bogumił Grott "Problematyka ukraińska w paryskiej "Kulturze" 1989-2000..."

Andrzej Zapałowski "Działalność OUN-UPA w latach 1944-1947 na przykładzie powiatu przemyskiego"

Ryszard Szawłowski "Podstawy prawne akcji "Wisła"

Tomasz Bereza "Aspekty militarne akcji "Wisła". Kilka uwag o strategii i taktyce stron"

Zdzisław Konieczny "Przyczyny i skutki akcji "Wisła"

Bogusław Bobsia "Warunki przesiedlenia ludności w ramach akcji "Wisła"

Małgorzata Gliwa "UPA wobec akcji "Wisła"

Ewa Siemaszko "Operacja "Wisła" w świetle "Naszego Słowa"

Podsumowanie - Czesław Partacz

Tytuł: "Akcja "Wisła" Przyczyny, przebieg, konsekwencje..."
Komitet redakcyjny
Wydanie: I
Stron: 295
ISBN: 978-83-88172-32-6
Wydawnictwo: Archiwum Państwowe w Przemyślu

Czesław Partacz "Założenia ideologiczne budowy nacjonalistycznego państwa ukraińskiego według OUN"
str. 27-28
"Zabójstwa Polaków dokonywane były z wielkim okrucieństwem. Oto fragment raportu Komendy AK Obszaru lwowskiego z dnia 1 września 1943 r. o rzezi na Wołyniu : "(...) Kobiety nawet ciężarne przebijali bagnetami do ziemi, dzieci rozrywali za nogi, inne nadziewali na widły i rzucali przez parkany, inteligentów wiązali kolczastym drutem i wrzucali do studzien, odrąbywali siekierami ręce, nogi, głowy, wycinali języki, odcinali nosy i uszy, wydłubywali oczy, wyrzynali przyrodzenie, rozpruwali brzuchy i wywlekali wnętrzności, młotkami rozbijali głowy, żywe dzieci wrzucali do płonących domów. Żywych ludzi przecinali piłami, kobietom obcinali piersi, inne nadziewali na pale albo uśmiercali kijami. Wielu ludzi skazali na śmierć - z wyroku - odrąbując im ręce, nogi, a na końcu głowę. Do kryjówek podziemnych i do piwnic, gdzie zdołała się schronić większa ilość ludzi, wrzucali granaty lub pęki zapalonej słomy.
A oto obraz tych krwawych wydarzeń widziany oczami Ukraińca - świadka i mieszkańca Wołynia: "(Ukraińscy partyzanci napadali na wsie, w których mieszkali Polacy i wszystkich, którzy nie uciekli do miasta, zabili. Zabili bez najmniejszego ludzkiego serca, bez ludzkiego sumienia. Zabijali małe dzieci, chorych starców, zabijali każdego Polaka. wszystkie polskie gospodarstwa spalili. Pamiętam, jak właśnie tej nocy wyszedłem za swój sad na pole. Za górką leżała niewielka polska wieś. Nad nią wznosiły się kłęby czarnego dymu i ognia. Było słychać ryk bydła, krzyk ludzi, karabinowe strzały. Tam odbywał się straszny sąd, zawitała tam okrutna zemsta, niemiłosierna ludzka nienawiść. Na prawo za lasem - druga pożoga, bo tam również na wpół polska wieś. Patrzyłem w tamtym kierunku i moje serce rozrywało się od bólu. Na moich oczach pisała się straszna historia naszej ziemi, pisała się krwawymi literami, pisała się niewinną krwią. I co winne są te małe dzieci, kto rozpoczął i po co rozpoczął to straszne ludobójstwo.65"
" 63
"63 AAN, (AM 1745/2), tom 203 XV-42.k.78. Komenda Obszaru Lwów, Raport rzezi na Wołyniu także [w]CAW, syg, 56/62/53. k. 95 Armia Krajowa, raport nr 31/11 z dnia 01.09.1943 r."
"65. Mychajło Podworniak, "Witer z Wołyni", Winnipeg 1981, s.176-177"

Artykuł Czesława Partacza bardzo podobny w treści tu
http://www.kuriercodziennychicago.com/imag...ieologiczne.pdf
lucyna beata
"Twierdza Przemyśl Dziennik oficera Landsturmu"

W 2004 roku w rocznicę wybuchu I wojny św. Wydawnictwo Tomasz Idzikowski Fory VIII "Łętownia" rozpoczęło wypuszczać na rynek serię książek Architectura et Ars Militaris. Prezentowane są w niej źródła i opracowania poświęcone historii wojskowości. W pierwszym numerze opublikowano "Dziennik oficera Landsturmu" oraz moim zdaniem interesujący artykuł Marcina Wichrowskiego "Galicja 1914" poświęcony przegranej przez Austrię bitwie o Galicję.
O autorze "Dziennika" niewiele wiadomo, był najprawdopodobniej węgierskim oficerem służącym w 10. pułku Landsturmu wchodzącym w skład 97. Brygady Landsturmu.
"Dziennik pisany jest w charakterystycznym dla ówczesnych wojskowych stylu - jest to sucha relacja, często spowodowana pośpiechem w sporządzaniu notatek, zmęczeniem autora po całodziennej służbie. Pomimo to sam autor pisząc dziennik rozumiał, która z jego części będzie najistotniejsza dla potomnych. Oczywiście chodzi o relację z walk o fort I/1 "Łysiczka", stoczonych 7 października 1914 r. podczas pierwszego oblężenia Twierdzy Przemyśl. Dlatego też relacji tej nie spisał na bieżąco, czekając kilka dni, aż nastąpi spokojniejszy okres służby i dopiero wówczas, na spokojnie przelał na papier dostępna mu wiedzę o szturmie fortu - wydarzeniu, które okazało się być w przyszłości, jednym z najciekawszych dla historyków wojskowości epizodem z walk o forty przemyskie." - fragment tekstu pochodzi z rozdziału "Od redakcji".

Spis treści
Od redakcji
Galicja 1914
Dziennik oficera Landsturmu
Załączniki

Tytuł: "Twierdza Przemyśl Dziennik oficera Landsturmu"
Redakcja: Piotr Idzikowski, Grzegorz Klebowicz
Wydanie: I
Stron: 79
ISBN: 83-920541-0-5
Wydawnictwo: Tomasz Idzikowski Fort VIII "Łętownia"
Przemyśl 2004

"[...]
13.VIII.1914, piątek
Dalej w transporcie kolejowym. Aż o wczesnego ranka transport przebiegał gładko. Problemy zaczynały się od stacji Lesko-Łukawica. Przestoje po 1/2, 3/4 do całej godziny, wskutek zakorkowania linii przez transporty wojskowe. I tak dalej, i tak dalej, aż do stacji pod Przemyślem, gdzie dotarliśmy nie za piętnaście pierwsza po południu, lecz dopiero o ósmej wieczorem. Zapadł zmrok, tak że dowódca bataliony zarządził biwak.
14.VIII. 1914, piątek
Pierwsza noc pod gołym niebem. Spałem całkiem smacznie na noszach, tyle, że strasznie marzłem. O brzasku marsz do Siedlisk, nędznej wioski pod Przemyślem. Pełno tu Ukraińców. Kwaterunek u chłopów.
15.VIII.1914, sobota
Z czwórką moich oficerów spałem w namiocie. Znowu zimna noc. Dzisiaj szczegółowe szkolenie żołnierzy. Przed południem chwyty z bronią w szeregu i w plutonach. Po południu służba wartownicza i meldunkowa. Zaczyna funkcjonować zaopatrzenie dla oficerów. Dzisiaj dołączyliśmy do pułku. Trzy piękne bataliony. Przed posiłkiem przedstawiono cały korpus oficerski brygadierowi gen. Weeberowi. Pierwszy deszczowy dzień. Na szczęście przydzielono nam pokój z 25 łóżkami dla oficerów. Znowu mogę spać pod dachem. Za to tylko połowa moich biednych ludzi znalazła tam miejsce, reszta musiała spać w namiotach.
16.VIII.1914, niedziela
Wizyta lekarza, potem wypłata gaży, a ponieważ tego dnia nie fasowaliśmy jeszcze mięsa, o dziesiątej wyszedłem z kompanią ćwiczyć służbę na czatach i to aż do południa. O pół do trzeciej po południu instruktaż lekarza batalionowego dotyczący opatrunku osobistego. Potem przekazałem jeszcze żołnierzom rozkazy i zwolniłem ich."


lucyna beata
Cykl "Medytacje" Karol Klauza


"Ikona Narodzenia Pańskiego"

Mam coś ciekawego w biblioteczce. Cykl książeczek wydanych przez PAX poświęconych symbolice ikon prof Karola Klauza. Niestety, ukazało się tylko siedem tomików-zbiorów modlitw. Każda książeczka rozpoczyna się rozdziałem "Modlitwa słowa i obrazu", potem jest hermeneja ikony, modlitwa ikonopisarzy (ikonomalarzy), a następnie wybór modlitw.
Modlitwa malarzy ikon

Ty, Boski Mistrzu
wszystkiego co istnieje,
oświeć i kieruj duszą i ciałem
Twoich sług;
prowadź ich ręce,
aby mogli godnie i doskonale
przedstawić Twój obraz,
obraz Świętej Twej Matki
i Wszystkich Twoich Świętych
ku chwale, radości i upiększeniu
Świętego Twego kościoła.
Amen

Pierwszy tomik o którym wspominałam nosi tytuł "Ikona Narodzenia Pańskiego". Fajnie jest promowana przez wydawnictwo PAX "Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem." Te słowa Ireneusza z Lyonu dobrze oddają przekonanie i wiarę Kościoła pierwszych wieków, że człowiek jest ikoną Boga, Jego obrazem".
Książeczka jest swoistym rozważaniem na temat jakże nam bliski w owym okresie tajemnicy Bożego Narodzenia.
Mam nadzieję, że nie naruszę dobrych obyczajów przepisując cały rozdział książeczki "Ikona Narodzenia Pańskiego" opracowanej przez Karola Klauza wydanej przez wydawnictwo PAX w serii Medytacje.

"Hermeneja ikony Narodzenia Pańskiego

Główne elementy ikony to:

*centralna postać Bożej Rodzicielki, leżącej na purpurowym łożu, nad Nią wznosi się symbolizująca Maryję góra (gdyż to z niej zstąpił Chrystus, ukazując się w ciemnej grocie owinięty w płótna. Wskazuje to na związek tajemnicy Narodzenia i Zmartwychwstania).

*trójkątny promień światła Bożego opromienia tajemnicę groty i łona Maryi; to element boskiego Wcielenia, którego ludzkim dopełnieniem są postaci niewiast obmywających Nowonarodzonego.

* pozioma oś ikony przebiegająca przez postać Maryi dzieli narrację ikonograficzną na tajemnicę świata wiecznego, rajskiego, niebieskiego i ziemskiego, doczesnego.

* atrybutami Mesjasza są zwierzęta: wół i osioł, w czym należy widzieć nawiązanie do tekstu Iz 1, 3; wół rozpoznaje swego Pana, a osioł żłób swego właściciela. Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie. Izrael nie rozpoznał swego czasu nawiedzenia przez Najwyższego, skoro tajemnicę Wcielenia adorowali jedynie pasterze i obcy Mędrcy, wyobrażeni na ikonie. W polu ikony oznaczającej niebo obecni są aniołowie.

* postaci św. Józefa zamyślonego nad tajemnicą wcielenia towarzyszy Kusiciel. Przypomina o tym fragment Akatystu: " Niosąc w swoim sercu nawałnicę sprzeczności czysty Józef żył w niepokoju, lecz oświecony przez Ducha Świętego, radośnie zaśpiewał Alleluja."

*na ikonie obecne są owce, co pozwala przywołać mesjański tytuł Dobrego Pasterza oraz Baranka Eucharystycznego.

* kolory dominujące w ikonie to: zieleń, czerwień, brąz i purpura w pełni sharmonizowane, co odpowiada idei unii hipostatycznej natury Boskiej i ludzkiej w Chrystusie."

*czerń groty i czerń szaty Maryi to symbol rozpaczliwego wyczekiwania, w które wstępuje Bóg, niosąc nadzieję i radość Emmanuela - Boga z nami.


Ojciec spojrzawszy z wysoka na ziemskie niziny
I podobnego Tobie nie znalazł nikogo.
Posłany z woli Ojca schodzi Syn jedyny
I z Ciebie bierze postać człowieka ubogą."


Owa seria to przede wszystkim zbiór modlitw. Niektóre z nich zachwyciły mnie swoim pięknem i prostotą.

"Brama Wschodzącego Słońca
Etiopska Weddase Maryam (Pochwała Maryi)

Wszystkie hufce niebieskie
chwalą Cię bez końca:
"Witaj Błogosławiona, drugie niebo ziemi!
O Panno, Tyś jest Bramą wschodzącego słońca!
Oblubieniec Cię Boski swą komnatą mieni".
---------------------------------------------------------------------
"Ikona Chrztu Pańskiego"

Prawie wszystkie książeczki poświęcone są ikonom z rzędu dodekaortion czyli z jarusu prazdników (rok liturgiczny). Drugi tomik "Ikona Chrztu Pańskiego" poświęcony jest świętu Objawienia Pańskiego (19 styczeń).
Tym razem chciałabym przybliżyć Wam rozdział "Modlitwa słowa i obraz"

"Ikona Chrztu Pańskiego" wybór tekstów Karol Klauza, wydawnictwo PAX
"Ikona to miejsce zgłębienia Tajemnicy. Dokonuje się nie przez rozumowanie, dyskurs,sztukę zamykania Tajemnicy w słowie, ale przez kontemplację. Dlatego w ikonie nie ma zbędnych elementów. Zarówno postaci jak i otaczająca je przyroda, kolory oraz rzeczy , mają za zadanie odsłonić różne aspekty Tajemnicy.

Prostota wyrazu ikony, rezygnacja z perspektywy i proporcji przybliża do odkrycia w sobie samym "Nieopisywalnego Słowa Ojca, które stało się opisywalne" dzięki Wcieleniu. Taka jest Boska ekonomia Zbawienia, którym istotnym elementem stała się kenoza- wyniszczenie Boga. "Słowo stało się ciałem, aby ciało stało się Słowem" zauważa św. Marek Asceta. W ikonie Chrztu Pańskiego odkryciu tej Tajemnicy pomaga teofania: głos Ojca, postać Syna zanurzonego w wodzie Jordanu pośród grzeszników i gołębica - wyobrażenie Ducha Świętego..."

"Otworzą się bramy niebios"
Arabska ewangelia apokryficzna (VIII w)

...rzekł Pan do uczniów:
Dziś złamię tego, który jest zbrodniarzem...
Dziś stanie się wam jasne, Kim jestem...
Dziś ukaże się wam istota Trójcy Świętej...
Dziś otworzą się bramy niebios...
Dziś rozraduje się Jordan i wszystkie rzeki.
Dziś niebo i ziemia wołać będą, a wody gorzkie staną się słodkimi...
Dziś odnowię to,
co stworzyłem

---------------------------------------------------------------------
"Ikona Zwiastowania"

Trzeci tomik serii "Medytacje" to "Ikona Zwiastowania". Moim zdaniem to jeden z najciekawszych, polecam go wszystkim, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o ikonach i o hermeneji Zwiastowania. Wybór tekstów, mimo, że jest obszerny, moim zdaniem jest tylko dodatkiem do rozdziałów: "Modlitwa słowem i obrazem" i "Hermeneja ikony Zwiastowania".
Autor prof. Karol Klauza w sposób przystępny tłumaczy czym jest ikona.
"Przez bramę ikony wchodzimy w przestrzeń i czas właściwe Bogu, w których trwa wieczne "tu i teraz". Dzięki niej, ikonie, wierzący staje się świadkiem wydarzeń wiecznych, a one stają się aktualne w historii jego życia. To dlatego witamy ikonę, wstępując do świątyni na liturgię, dlatego wprowadzamy ją do naszego domu i nosimy pośród naszych codziennych obowiązków, to dlatego w końcu w pokorze schylamy się przed nią świadomi, że za jej materialną barierą obecna jest Ona - wybrana przez Boga, i On - zstępujący w ludzką naturę, i anielski posłaniec, układny, stateczny o złotych włosach i skrzydłach niosących go do czternastoletniej Maryi, ukrytej gdzieś w cieniu nazaretańskiej izby".

"Słowo poczyna się w ciele
Prawosławne Oficjum Wprowadzenia Najświętszej Bogurodzicy do świątyni Pieśń 8

Theotokion
Przedwieczne słowo poczywa się w ciele,
rodząc się według swej woli z wybranej Dziewicy,
i jako Bóg, i jako człowiek,
z ogromnego swego miłosierdzia
podnosząc nas,
przedtem upadłych".
--------------------------------------------------------------------
"Ikona Ukrzyżowania"

Czwarty tomik serii ''Medytacje" nie współgra z tymi świętami. Ta ikona nie znajduje się w rzędzie ikon świątecznych. Tak o niej piesze Autor:
" Nie dziwi więc fakt, że w ikonografii chrześcijańskiej scena ukrzyżowania stanie się najważniejsza, a krzyż -ikona ikon- będzie traktowany jako emblemat chrześcijaństwa. On bowiem oznacza pierwszy etap Paschy - przejścia ze śmierci do życia, objawionego w pełni w Zmartwychwstaniu. Chrześcijaństwo patrzy na krzyż z nadzieją i świadomością wiary w pusty grób. Ten, który umarł - żyje i śmierć nad nim nie panuje. Liturgia zaznacza ów związek dogmatu o odkupieńczej śmierci Syna Bożego z dogmatem o zmartwychwstaniu poprzez Triduum Paschalne - poniekąd najważniejsze i centralne. Nie brak teologów ikony, którzy tajemnicę krzyża bezpośrednio i pośrednio dostrzegali w każdym wydarzeniu ekonomii zbawczej, obrazowanym klasyczną ikoną - od Zwiastowania po Wniebowstąpienie. Za syntezę treści ikony Ukrzyżowania uznają gest Boga Ojca wskazujący na ofiarny kielich w ikonie Trójcy Świętej Andrieja Rublowa, będącej dla wschodu normatywem obrazującym przedstawienie dogmatu tryniatarnego."

Ofiarę dźwigasz świętą
hymn brewiarzowy na Wielki Piątek
Krzyżu, błogosławieństwo ziemi,
W tobie zbawienie i nadzieja
Byłeś hańbiącej śmierci znakiem
Teraz do niebios jesteś bramą

Oto ofiarę dźwigasz świętą,
Która ku sobie wszystko wzywa;
Książę ciemności chciał Jej szkodzić,
Ale nic nie ma w Niej swojego".
---------------------------------------------------------------------
sinobrody
[quote=lucyna beata,14/08/2011, 8:39]
W rozmowie na innym forum padła sugestia, że zbyt dużą uwagę przywiązuję do publikacji IPN. Być może, gdy takie słowa padają z ust utytułowanego historyka warto brać je pod uwagę. Niestety, niewiele mam książek poświęconych historii powojennej Podkarpacia. Wielu, które ukazały się na pewno nie kupię, nie polecę. Niech kurtyna milczenia spadnie na wydawnictwa narodowonacjonalistyczne, które bardzo często zafałszowują historię. Podobnie na część wydawnictw ukraińskich narodowonacjonalistycznych. Część z nich przeczytałam, części nie byłam w stanie "strawić".
Wśród książek oprotestowanych m.in przez Związek Ukraińców w Polsce jest "Akcja "Wisła" Przyczyny, przebieg, konsekwencje Materiały konferencji naukowej zorganizowanej 23-24 lutego 2007 r. w Przemyślu". Owa konferencja zorganizowana była m.in. przez Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Przemyślu. Jej termin zbiegł się z apelem Światowego Kongresu Ukraińców skierowanym do ONZ, Rady Europy i Unii Europejskiej. W apelu domagano się od państwa polskiego odszkodowania za Akcję "Wisła". Dobór prelegentów był ponoć tendencyjny i stał się podmiotem sporów i komentarzy, także na Ukrainie.
Organizatorom zarzucano brak współpracy ze stroną ukraińską i wydźwięk nacjonalistyczny.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,34397,3944140.html


Rozumiem, że odrzucasz wszystkie polskie prace o wydźwięku nacjonalistycznym,a ukraińskie o podobnym wydźwięku odrzucasz jedynie w części? Ciekawe stanowisko.
Nie czas i miejsce, by dyskutować o akcji "Wisła" ale trudno oczekiwać, by Ukraińcom się ona podobała. Jednak w interesie polskim była ona niezbędna. Inaczej w południowo-wschodniej Polsce mielibyśmy powtórkę z Jugosławii.
Jeżeli coś nie podoba się ukraińskim środowiskom z "Naszego Słowa" i "gazecie" to dla mnie najlepsza rekomendacja, że konferencja i publikacja były udane.

To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2014 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org