Właśnie ciekawe jaką Moskwa w tym czasie rodzaj zabudowy, bo od tego wile będzie zależalo, jaką zastosujemy taktykę i będą wyglądały nasze kroki. Wydaję mi się (moim nie sprawnym okiem), iż do zabudowy murowanej skuteczna jest altyleria, do drewnianej pożar. Biorąc pod uwagę pożar Moskwy z realu z 1812r., metoda nasuwa sie sama, choc idzie zima i my tez musimy, gdzieś kwaterować.
---------
To niech sobie nas drab Wojciech Broda żyje, choć ran majac bez liku, to pochwał i nagród za swoje czyny odbierze nie mało, a jak sie już odkuruje i dalsze wojny odprawi, osiędzie na roli i zastęp podobnych wielkoludów płodzi
Realchief
11/08/2011, 11:27
A co będziesz rabował i kogo gwałcił jak spalisz miasto?
Natomiast zrównanie z ziemią ogniem artylerii kilku domów z których się strzela spowoduje, ze opór tego rodzaju się zakończy. Bo na kiego się bronić jak i tak się nikogo nie zastrzeli i opór nic nie da bo i tak przejdą po gruzach, a jeszcze ludzie na giną i dom stracisz, a nie tylko to co dadzą radę wynieść?
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...f/f5/Moscow.gifhttp://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Moscow_in_artWygląda, że po połowie drewno i murowane raczej już z przewagą tego drugiego.
QUOTE(Realchief @ 11/08/2011, 12:27)
A co będziesz rabował i kogo gwałcił jak spalisz miasto?
Tak będzie szybciej i prościej... Poza tym, raczej całe miasto nie spłonie, a i nie każda Moskalka się
puści z dymem, zamiast z naszym soldatem
CODE
Natomiast zrównanie z ziemią ogniem artylerii kilku domów z których się strzela spowoduje, ze opór tego rodzaju się zakończy. Bo na kiego się bronić jak i tak się nikogo nie zastrzeli i opór nic nie da bo i tak przejdą po gruzach, a jeszcze ludzie na giną i dom stracisz, a nie tylko to co dadzą radę wynieść?
Obawiam się, że w podobnej sytuacji ludzie mogą nie myśleć logicznie.
Realchief
11/08/2011, 11:41
Za Napoleona w zasadzie całe spłonęło.
Tu masz plan Moskwy 1812 i na czerwono zaznaczone co spłonęło.
U nas raczej
to będzie przypominać niż tą za Napoleona z reala.
A jeśli nie zaprzestaną oporu, to się wybije z dział szerokie aleje dla kolumn do szturmu na dalsze mury. Trzeba mieć gdzie mieszkać w zimę i co okradać.
QUOTE(Realchief @ 11/08/2011, 12:41)
Za Napoleona w zasadzie całe spłonęło.
Prawda. Podpalone przez swoich, żeby Napoleon nie miał za lekkiego życia.
CODE
A jeśli nie zaprzestaną oporu, to się wybije z dział szerokie aleje dla kolumn do szturmu na dalsze mury. Trzeba mieć gdzie mieszkać w zimę i co okradać.
Pewnie-ale to długo trwa i daje czas na budowę barykad. Da się je wprawdzie rozbić, ale to też trwa.
Realchief
11/08/2011, 12:06
Zerknij na plan z 1612 roku wtedy pomiędzy murami było po kilka domów.
A i na planie z 1812 (murów już nie ma) było po góra kilkadziesiąt.
Nie sądzę więc by to dłużej niż 2-3 dni zajęło.
QUOTE(Realchief @ 11/08/2011, 13:06)
Zerknij na plan z 1612 roku wtedy pomiędzy murami było po kilka domów.
A i na planie z 1812 (murów już nie ma) było po góra kilkadziesiąt.
Nie sądzę więc by to dłużej niż 2-3 dni zajęło.
Niby masz rację-ale to i tak daje czas na okopanie się gdzie indziej. Chyba, że uda nam sie wprowadzić szpiega do środka i zrobić rwetes, np wysadzić prochownię czy coś...
Po tylu latach koraboracji częsci Rosjan, nawet jak wyduszą większości, to zapewne kilku mocno zakamuflowanych stronników naszy w Moskwie będzie. będą mieli swiadomość, do czego nieuchronnie cała ta insurekcja prowadzi i my po zwycięstwie będziemy rodawać "godnośc" tym, którzy pośród Rosjan w chwili próby niezawiedli... Zatem jakiś sabotaż dodatkowo w samej Moskwie jest możliwy, ale czy miałby większe znaczenie?
QUOTE(azdaj @ 11/08/2011, 13:24)
Zatem jakiś sabotaż dodatkowo w samej Moskwie jest możliwy, ale czy miałby większe znaczenie?
Znasz historię oblężenia Pskowa? Nie padł, bo obrońcy mieli mnóstwo prochu, my mało. Generalnie chodzi mi tutaj o to, by Moskwę owych prochów pozbawić. A jakby jeszcze coś podpalić, poza wysadzeniem prochowni i magazynów, to byłaby pełnia szczęścia.
Mam nawet pomysł na naszego konia trojańskiego!
"Beczkowóz moskiewski" to wóz z ogromną beką pełną gorzały, ofc. podpisaną. Moskale ją dostaną, wezmą, a z beczółki wylezą (mam nadzieję, że w miarę trzeźwi) nasi wojacy, dwóch czy trzech. Podłożą ogień, gdzie trzeba i chodu!! A potem otworzą bramy, jeśli się uda
Ale jakby Moskwianie z powodu braku instratuktury produkcyjnej, surowców i wczęsniej potrzeb, tego prochu dużo nie mają, tyle ile wcześniej u nas kupili w zasadzie.
Sabotaż to nie tylko wysadzanie magazynow, to takze puszczanie najdziwniejszych plotek i otumanianie tłumu pogłoskami.
Realchief
11/08/2011, 12:48
Nie mają. W zasadzie cała Europa bazuje na saletrze, którą im BKA sprzedaje bo my mamy łapę na źródłach.
Co przy okazji oznacza, że jednak Francuzi mogą próbować jakiegoś wypadu na nasze indianmany osłaniane przez okręty by saletrę capnąć i będziemy mieć jakąś bitwę morską z naszym udziałem.
A nasi stronnicy wystarczy, że posieją trochę defetyzmu i będą gardłować za ocaleniem miasta czyli poddaniem się.
chassepot
12/08/2011, 8:25
Po uwagach Kolegów z grubsza wyklarował mi się taki przebieg wydarzeń - artyleria zostaje wprowadzona po wdarciu się kolumny VIII (gwadria piesza i regiment połtawski) na Arbat, na skutek współpracy z kolumną VII, która uprzednio wraz z grenadierami Poniatowskiego dokonała decydującego przełomu w Worobiowych Górach - około godziny 11. Pomiędzy godziną 10 a 11 następuje swojego rodzaju impas wzdłuż Znamienki.
Po wprowadzeniu artylerii rzecz ma się mniej więcej tak jak opisuje kol. Realchief, natomiast do momentu kiedy grenadierzy nie wedrą się na Kreml ( a akurat artyleria którą dysponujemy za bardzo się do tego celu nie nadaje) Rosjanie, beznadziejnie bo beznadziejnie usiłują bronić poszczególnych kwartałów miasta. Pamiętajmy, że nie chcemy antycypować wydarzeń z 1812 r. zimować w ruinach i zgliszczach, stąd wysiłek aby poprzez zajęcie Kremla złamać do reszty morale obrońców. Skrwawionych grenadierów wspomogą zatem jednostki przerzucone z innych kolumn, co trochę czasu zabierze - ale około godziny 13-14 z Kremla będzie powiewał już sztandar RON. Spowoduje to wstrząs po stronie rosyjskiej oraz polowanie, jakie sobie urządzą nasi dzielni wojacy w szczególności na opłoczeńców, uznawanych za półżołnierzy (też kalka z kampanii 1812 r.) "bezprawnie" i "wbew regułom sztuki" występującym przeciw regularnemu wojsku. Opłoczeniec schwytany z bronią w ręku jest likwidowany natychmiast, regularny żołnierz moskiewski często też. Dochodzi też do spontanicznej rzezi i rabunku części ludności cywilnej. Do wieczora ostatni opór w dzielnicy Kitajgród zostaje stłumiony. Garnizon Zamoskwieriecza kapituluje rankiem następnego dnia.
Po stronie piechoty koronnej straty krwawe wynoszą ok 4000 zabitych i rannych, zaś garnizon moskiewski został anihilowany wraz ze znaczną częścią ludności cywilnej szacowanej na ok 10.000 osób różnego wieku i płci. Największe straty ponieśli grenadierzy Poniatowskiego - 6 października do walki z 4 batalionów było zdolnych 1600 żołnierzy z wyjściowych 3150, w regimentach kijowskim i czernihowskim pozostało po 1100 ludzi z wyjściowych po 1590. Z szeregów gwardzistów i regimentu połtawskiego ubyło po 300 żołnierzy i oficerów. Pozostałe 900 to straty pozostałych jednostek wdzierających się później w walkach ulicznych na północy i wschodzie miasta oraz użytych do wspomożenia szturmu Kremla.
Ja uwag żadnych nie mam. Po zdobyciu miasta nastapią zapewne awanse i posypią się nagrody, a zbiegnie się to dodatkowo z koronacją Jakuba III, więc pewnie jakiś nowy order też by się przydał. A że zima tuż tuż, wojska pokrwawione i zmęczone, pewnie nastapi pauza, tylko kawaleria powinna działać wokół stolicy gniotąc jakies partyzanckie gromady oraz ściągać kontrybucje z tubylców. Rosjanie też powinni już w bardzo morowych nastrojach i narastajacych wewnętrznych sporach powinni się także przegrupowywać do następnej wiosennej kampanii, jak sądzę.
Realchief
12/08/2011, 9:38
Nad Katarzyną zacznie się ciosanie kołków, że zostawiła stolicę i odeszła z wojskiem, które zresztą się będzie rozłazić w szwach jak się nic nie zrobi. Z tych dwóch powodów zapadnie decyzja by postawić wszystko na jedną kartę i na wiosnę wydać Polakom wielką bitwę w polu.
chassepot
12/08/2011, 10:04
Przemyślmy sobie teraz sprawę kwaterunku wojsk RON w Moskwie i okolicach:
Przyjmując, że wyjściowo w Moskwie żyło w niniejszym ATL ok 100 tys. mieszkańców należy uznać, że składała się z około 14-15 tys. budynków różnego rodzaju, z których po walkach ulicznych pozostało nadających się do wykorzystania około 10 tys. Dodatkowo koronna i litewska gwardia piesza może stacjonować na Kremlu, tak więc nie ma szczególnych problemów lokalowych - powiedzmy po 5 - 6 żołnierzy na przeciętny dom mieszkalny. Znajdą się też miejsca na lazarety, piekarnie, arsenał, warsztaty itp. istotne dotatki.
Można przyjąć, że do końca października liczba strat w wojskach RON wynosi:
- 4000 z walk w Moskwie - z czego do szeregów powróci ogólnie 1/5 tej liczby jako lżej ranni
- 1500 z bitwy pod Borodino - do szeregów w perspektywie powróci ok 300 osób
- ryczałt około 500 z walk małej wojny
i około 1000 chorych ze strat niebojowych.
Na wiosnę 1766 r. do sił głównych mają szanse przybyć marszkompanie nowozaciężnych z zaciągu wiosennego 1765 r.
Jakieś 3 bataliony zostaną oddelegowane do Wiaźmy, jakieś 4 do Tuły, po powrocie z rajdu kawalerii, 1 batalion do Kaługi. Wysunięte placówki znajdują się w Kołomnie, Oriechowo-Zujewie i Siergiejew-Posadzie. Do działań osłonowych, ochrony transportów (bo niestety całej żywności i furażu nie zbierzemy na dotychczas okupowanych terytoriach) zostaje wydzielonych oprócz dotychczasowych 14 dywizjonów ułanów jeszcze po jednej kompanii dragonów z każdego uczestniczącego w inwazji regimentów (grenadierzy konni pozostają cały czas jako osłona do przemarszów artylerii, a w czasie ewentualnej batalii, jak to było przyjęte w zwyczaju stanowią wydzielony oddział straży przedniej). Docelowo garnizon Moskiewski winien liczyć - podobnie jak analogiczny rosyjski w Warszawie ok. 8000 żołnierzy.
Na zimę 1765/66 podstawowymi zadaniami oddziałów RON będzie organizacja zdobytych terytoriów, tworzenie nowej - moskiewskiej podstawy operacyjnej, ochrona linii komunikacyjnej i zwalczanie oporu localsów, utraczki z analogicznymi rosyjskimi patrolami.
Może ktoś zechciałby podsumować z kolei dotychczasowy przebieg powstania Kozaków i "askari" na terytorium umownie nazwanych na potrzeby niniejszego scenariusza księstw "dońskich" od zimy 1764/65 do zimy 1765/66?
Niestety opóźni się nieco formowanie Koronnego Regimentu Piechoty Lekkiej oraz Regimentu Piechoty Lekkiej Wielkiego Księstwa Litewskiego. Z tej prostej przyczyny, że Karol "Panie Kochanku" Radziwiłł może doświadczenia zleceważyć i zanim przeciekną one do koroniarzy upłynie nieco czasu. Powiedzmy, że stosowny memoriał czy raport zostanie sporządzony w czasie zimowania w Moskwie, a w lutym 1766 znajdzie się na biurku Hetmana Wielkiego czy Ministra Wojny i zostanie zaaprobowany przez króla. Najprawdopodobniej akcja formowania ruszy z wiosną 1766 r., zaś pierwsze kompanie będą gotowe w lipcu/sierpniu 1766 r. i do armii dotrą już po wzięciu Niżnego Nowogrodu.
Początkowo byłby to twór na wzór OTL analogicznych "komend" w armii rosyjskiej z 1765 r. liczący sobie w założeniach 20 kompanii w regimencie koronnym i 6 kompanii w litewskim. Kompanie te byłyby przydzielane poszczególnym brygadom piechoty operującym w polu (analogicznie do rosyjskich komend - komenda stanowiąca liczebną równowartość półkompanii na pułk piechoty, u nas kompania na dwupułkową brygadę piechoty).
Realchief
12/08/2011, 10:41
Jakiego powstania? O żadnym powstaniu jako takim nie mam mowy. Są chłopskie rozruchy i bunt znikomej części oddziałów wojskowych PKA (2-3 tyś).
Ot w ciągu zimy roku 1764/65 wycięto kilkanaście polskich wioch i ze 2-3 miasteczka. Kolejnej takiej próbie położyli już kres Tatarzy i na wiosnę 1765 zbuntowane tereny zostały wyizolowane. Potem zaczęła się odpłata. Wojska PKA będą równać z ziemią zbuntowaną wiochę za wiochą, paląc, rabując, mordując mężczyzn i biorąc w jasyr kobiety i dzieci po, drodze dojdzie do kilku większych potyczek czy to z lepiej zorganizowanymi chłopami czy to resztkami askari. Na niektórych terenach
taki widok ucztujących Tatarów będzie standardowy.
Kilka odległych wioch ostanie się bez kary przez kolejną zimę i na wiosnę 1766 będzie po sprawie.
W nagrodę z piękną postawę Tatarów, Chan (który by to z Girejów akurat nie był, bo się strasznie tasowali) dostanie zaproszenie (nie do odrzucenia) by zamieszkał wraz z rodziną w pięknym ufundowanym przez PKA pałacu w Warszawie (nie to co ten kurnik w Baczysaraju), można też mu jakiś order i tytuł księcia RON dać coby połechtać. Dzięki temu pozbawi się go resztek władzy, będzie mieć na oku i do końca skorumpuje. Tak profilaktycznie, bo jeszcze by mu woda sodowa do głowy uderzyła i coś by zaczął kombinować.
Trzeba by mu tylko coś ładnego w stylu orientalnym z ogrodem i meczetem zaprojektować.
chassepot
12/08/2011, 10:54
Po walkach w Moskwie sformowano nowy OdB piechoty wojsk Koronnych):
A. Garnizon Moskiewski:
Batalion regimentu radomskiego – 750 żołnierzy
Batalion regimentu warszawskiego – 750 żołnierzy
Batalion regimentu podlaskiego – 750 żołnierzy
Batalion regimentu ruskiego – 750 żołnierzy
Batalion regimentu wołyńskiego – 750 żołnierzy
Batalion regimentu inflanckiego – 750 żołnierzy
Regiment kijowski -1100 żołnierzy
Regiment czernihowski – 1100 żołnierzy
uzupełnione marszkompaniami nowozaciężnych
B. Garnizon Tuły
Batalion regimentu wołyńskiego
Batalion regimentu ruskiego
Batalion regimentu podolskiego
C. Garnizon Wiaźmy
Grenadierzy „kremlowscy” – 1600
D. Garnizon Drohobuża
Batalion regimentu bracławskiego – 750
E. Garnizon Rżewa
Batalion regimentu żmudzkiego – 610 (lit)
F. Garnizon Tweru
Batalion regimentu brzeskiego – 600 (lit.)
Regiment płocki (2 baony) 1570
Regiment rawski (2 baony) 1570
Regiment mazowiecki (4 baony) 3150
Regiment radomski (2 baony) 1500
Regiment warszawski (1 baon) 750
Regiment podlaski (1 baon) 750
Regiment ruski (2 baony) 1500
Regiment wołyński (2 baony) 1500
Regiment gwardii pieszej koronnej (2 baony) 1500
2 bataliony grenadierów koronnych – 1300
Razem: 15.090 piechoty koronnej w 20 batalionach. Batalionom pozostawianym jako garnizony odjęto po jednym dziale regimentowym stąd bataliony przeznaczone do służby w polu posiadały teraz po 3 armaty 3 funtowe, zaś brygady po 12 armat regimentowych
Brygada gwardyjsko-grenadierska:
Regiment gwardii pieszej koronnej – 1500
2 bataliony grenadierów koronnych – 1300
I Brygada liniowa
Regiment płocki – 1570
Regiment rawski – 1570
II Brygada liniowa
Regiment mazowiecki – 3150
III Brygada liniowa
Regiment radomski – 1500
Regiment warszawski – 750
Regiment podlaski – 750
IV Brygada liniowa
Regiment ruski – 1500
Regiment wołyński – 1500
Wojska litewskie – poza wydzielonymi oddziałami osłonowymi zostały przeznaczone do zdobycia Jarosławia i dotarcia do Wołgi, w celu przygotowania ataku na Niżny Nowogród przy użyciu transportu w dół rzeki. Katarzyna mogłaby skłonić Sałtykowa do:
a. próby ataku na wydzieloną kolumnę litewską
b. próby pobicia wojsk koronnych osłaniających kolumnę litewską
O ile pamiętam zdania były nieco podzielone w przedmiocie zasięgu powstania vel ruchawki na obszarach księstw dońskich i Powołżu, a w każdym razie "jednolita linia orzecznicza" nie została ustalona.
Co z mojego punktu widzenia znaczenia nie ma nijakiego - wydaje mi się, że z armii RON nie zostanie wysłany żaden z jej oddziałów na południe. Do czasu zajęcia Niżnego i Kazania przynajmniej.
Realchief
12/08/2011, 11:21
Raczej doszliśmy wtedy do konsensusu.
Z armii RON nic wysyłać nie będzie trzeba, PKA z drugiej strony wojsk na północy do połowy 1766 na pewno nie wyśle.
Zgodziliśmy się też, że wytną nam trochę polskich wioch i kilka miasteczek.
Buntownicy Moskwy jakimiś większymi oddziałami też nie wesprą, ot kilka oddziałów Kozaków po kilkaset osób.
Co do lekkiej piechoty to pierwsze jej oddziały to powinny być owe garnizony graniczne co mają już doświadczenie w małej wojnie tylko im dać sztucery, pistolety i nowe bagnety. Cześć trzeba oddelegować do szkolenia tych nowych regimentów, które już będą miały zielone mundury i wtedy otrzymają je także graniczne wiarusy.
Co do pałacu dla Chana to moja propozycja:
http://aytch.mnsu.edu/URBS110/Middle%20Eas...an%20palace.JPG do tego rzecz jasna ogród na tyłach bo ten mały poniżej meczetu to dla haremu.
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...ah_painting.jpghttp://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...e7/40sotoon.jpghttp://www.persian.asia/sites/default/file...an_palace_3.jpghttp://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...stan-takht2.jpg http://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm..._Palace_001.jpgAlhambra wysiada
QUOTE(Realchief @ 12/08/2011, 12:21)
Co do lekkiej piechoty to pierwsze jej oddziały to powinny być owe garnizony graniczne co mają już doświadczenie w małej wojnie tylko im dać sztucery, pistolety i nowe bagnety. Cześć trzeba oddelegować do szkolenia tych nowych regimentów, które już będą miały zielone mundury i wtedy otrzymają je także graniczne wiarusy.
I ja tak myślę. Dot ego obowiązkowo kaski... A może nie? Może kapelusze z piórkiem, podobne do późniejszych nakryć głowy bersalierów?
CODE
Co do pałacu dla Chana to moja propozycja:
I to wszystko w Wawie?
Realchief
12/08/2011, 11:33
Ustaliliśmy wcześniej, że kaski.
A gdzie wszyscy mają swoje rezydencje? Pewnie, że w Warszawie. Pewnie nawet od wschodniej strony alei Wilanowskiej, niech ma. Złota klatka to złota klatka.
Posiadanie chociaż apartamentu w obrębie ścisłego miasta i pałacu na przedmieściach to mus, dla każdego co chce coś znaczyć.
Generalnie uzgodniliśmy, iż w ks. Dońskich będzie ruchawska, wpierw z zaskoczenia jesienią zacznie się "zerzanie" niektórych naszych osad, ale potem wierne odziały PKA, z głownym udziałem Tatarów, najpierw zastopują rzezie i przejdą w trakcie 1766 do pacifikacji tubylców, którzy zdradzili, stopniowo maszerując na pólnoc, ale wcześniej na ich udział w walkach w samym ks. moskierwskim liczyć nie będzie można, jak już na etapie ostatniej fazy interwecji, czyli tłumienia lokalnego i regularnego oporu, czyli gdzieś po 1766r. Czyli w reguralnych działaniach sił PKA nie bardzo jest brac pod uwagę, z drugiej nie mam też potrzeby odsyłania naszych wojsk na południe, a po trzecie siły moskiewskie zostaną wsparte przez w niewielki komput pośród pobitych i zepchniętych na północ dońskich reberiantów.
W tym czasie wydaje się, iż mający sławę ostaniego "starego chana" pod wględem ambicji i umiejetnosci - Krym Girej, bedzie przewodził (w realu były właśnie to lata naszej wojny), więc z jednej strony tatarzy działać będą sprawnie a po drugie nam będzie zależało go "zaprosić" do warszawy, aby rzeczywiście głowa sodowa mu do łba nie trzeliła i zaczął snuć jakieś już dla nas z kolei niezbezpieczne plany. W końcu krymska arystokracja spłodzona w większości z matek Słowianek była już tak nie "azjatycka", że myślę, iż chyba nie było by jakiś większych oporów zaakceptować ich i włączyć do elit, stopniowo asymilując i wiążąc mariażami. To co powyżej plus stopniowy napływ naszych osadników na Krym powinno w sposób "miękki" pozwolić nam go wchłonąć.
chassepot
12/08/2011, 12:55
Kawaleria armii koronnej przed kampanią 1766 r.
Pułk kawalerii narodowej buławy polnej koronnej – 725 żołnierzy
Pułk kawalerii narodowej szkoły rycerskiej – 725 żołnierzy
Pułk husarski – 825 żołnierzy
6 pułków dragonii po 780 żołnierzy
6 kompanii grenadierów konnych do osłony artylerii – 610 żołnierzy
8 pułków ułanów po 610 żołnierzy
Artyleria polowa: 24 6f, 12 12 f, 12 gr 7f
Park artylerii oblężniczej
Batalion pontonierów koronnych
Ogółem armia koronna operująca w polu – 30-32 tys. żołnierzy 108 dział
Do osłony linii komunikacyjnych, magazynów i transportów oraz walk przeciwpartyzanckich wydzielono 16 szwadronów ułanów – 2400 żołnierzy i 6 szwadronów dragonów (930 żołnierzy)
Litewskie OdB:
Piechota:
Gwardia piesza litewska – 1750 2 baony (wydzielony)
I Brygada:
Regiment wileński – 1500 (2 baony)
Regiment trocki – 550 (baon)
Regiment nowogródzki – 550 (baon)
II Brygada:
Regiment miński – 2000 (3 baony – jeden słabszy, trzykompanijny)
Regiment mścisławski – 720 żołnierzy (baon)
III Brygada:
Regiment smoleński – 1400 (2 baony)
Regiment połocki – 700 (baon)
Regiment witebski – 700 (baon)
Brygada grenadierska
Regiment grenadierów WXL – 2100 3 baony
Oddziałom pozostawionym w garnizonach odebrano działa regimentowe, z których po jednym przydzielono każdej z brygad (poza gwardią). Ogółem piechota przeznaczona do działań na Jarosław liczyła sobie 11.970 żołnierzy i 29 armat regimentowych
Kawaleria:
Pułk husarski – 620 żołnierzy
Regiment gwardii konnej litewskiej – 610 żołnierzy
3 pułki kawalerii narodowej – 2200 żołnierzy
5 pułków dragonów po 720 żołnierzy
6 pułków ułanów po 600 żołnierzy
5 kompanii grenadierów konnych – 500 żołnierzy
Razem kawaleria - prawie 11 tys. żołnierzy
Artyleria polowa 16 x 6pd, 8 x 12 pd, 8 granatników
batalion pontonierów
Ogółem: 24 tys. żołnierzy i 61 dział
Oddziały wydzielone do osłony transportów, magazynów i służby patrolowej:
12 szwadronów ułanów – 1800 żołnierzy
5 szwadronów dragonów – 750 żołnierzy
Oddziały rosyjskie w polu (bez opłoczenia) i różnej proweniencji partyzantów będą prawdopodobnie liczyły około 40 tys. ludzi, z czego na regularną kawalerię przypada ok 8-9 tys. żołnierzy, piechotę - 20-22 tys. żołnierzy, 1-2 tys. artylerzystów i służb i około 7-10 tys. półregularnych formacji pomiestnych, Kozaków ect. razem z regimentówkami mają około 50 dział różnych wagomiarów. Generalnie nie bardzo widzę możliwości podjęcia próby zmierzenia się z całością sił litewskich wydzielonych do wyprawy na Jarosław ani tym bardziej z całością osłaniających ich sił koronnych. Tylko, że Katarzyna ma niejako nóż na gardle i spróbuje. Może zaktywizować jakiś miejcowych opłoczeńców - ile się przyłączy do szeregów, podejrzewam nie więcej niż 5 tys. a ich wartość będzie problematyczna. Może Sałtykow zdecyduje się w jakiś sposób wciągnąć jakiś większy oddział RON w pułapkę i pójść za ciosem? Na razie szczerze nie mam pojęcia.
Realchief
12/08/2011, 13:04
Tak jak z oddziałów granicznych mających doświadczenie w małej wojnie powinny być utworzone kompanie strzelców, tak chyba z dragonów powinna powstać lekka dragonia uzbrojona w sztucery. Do rozpoczęcia kampanii 1766 roku powinni chłopakom podrzucić z Kozienic sztucery.
Nowo tworzone w kraju regimenty lekkie wymienią na zimę liniowe które w 1767 nie bardzo będą miały co w Rosji szukać bo po rozgromieniu wojska Katarzyny nie będzie już dla nich przeciwnika.
Zostaną w WKM jednostki stanowiące garnizony i logistykę wraz z osłoną, a działania będzie prowadzić: lekka kawaleria, lekka piechota i lekka dragonia.
Może zamiast próby pokonania nas w polu spróbują obejść nasze siły i zająć Moskwę osiągając sukces propagandowy i odcinając nas od zaopatrzenia? Jako, że wobec wachlarza naszej lekkiej kawalerii to się nie uda to ich z kolei odetniemy i będą musieli przyjąć bitwę by się na wschód wycofać?
chassepot
12/08/2011, 13:12
Och, będą miały czego szukać

- jeszcze w ciągu 1767 r. czeka nas miła wycieczka Nowogród-Kazań, a klęska wojsk powstańczych późnym latem 1766 r. to nie jakiś totalny pogrom, tylko widziałbym coś w rodzaju zmultiplikowanej równiny Abrahama z 13 (bodajże września) 1759 r. Po drodze czeka wojna z opłoczeńcami, czyszczenie różnego rodzaju przejść, zasieków, na pół ufortyfikowanych miasteczek, a zanim się z Pugaczowem dogadamy to i z jego ruchem się parę strzałów wymieni. Oczywiście, że Katarzynie nie uda się odtworzyć po późnym lecie 1766 r. jakiejś sensownej armii, ale też nie zniszczymy in toto całego moskiewskiego wojska.
Trochę bym widział analogii z wojny paragwajskiej (a co - pochwalę się HB-ka sobie kupiłem

). Wprawdzie Kasia Daszkowa to nie Diabeł Lopez, ale różnice sprowadzają się do drugo i trzeciorzędnych cech płciowych, no i my dopadniemy w końcu Kasię żywą.
Rozważałem próbę odcięcia od szlaków zaopatrzeniowych ale taki marsz po łuku o 200 km promieniu niemal na oczach naszych patroli jest taki sobie. Pomyślę, zastanowię się - może ktoś mi coś zasugeruje. Weźmy też pod uwagę, że Sałtykow i Rumiancew są nieco lepiej predysponowani do posiadania "kepełe" w te klocki niż osobnicy pokroju Panie Kochanku. My posiadamy dość przyzwoitą średnią kadrę z kolei a w niższej bijemy przeciwnika na głowę.
Ewentualnie może mój pomysł z wzięciem Jarosława i przygotowaniem flotylli do marszu wzdłuż Wołgi jest do d...., choć na z grubsza się taki nie wydaje. W szczegółach armia koronna powinna naciskać na główne siły rosyjskie - nie za mocno, aby do zbyt dużych strat własnych przy ataku nie doprowadzić, bo zakładam, że Sałtykow-Rumiancew jakieś fortyfikacje polowe na podejściu do Włodzimierza przygotują, ale tyle by w wystarczającym stopniu je związać. A może to Koroniarze przygotują pułapkę - prowokując Rosjan dzieląc się na dwie dywizje, z których jedna ma pomaszerować za ciosem za Litwinami?
Realchief
12/08/2011, 13:25
Ale czy oni sobie zdają sprawę z liczby lekkiej kawalerii jaką mamy? Równie dobrze mogą zakładać, że jesteśmy w stanie prowadzić zwiad tylko dookoła poruszających się korpusów i reszta terenu jest dla nas niewiadomą.
Litwini jak rozumiem maszerują wzdłuż Wołgi na Jarosław i sobie klamoty Wołgą transportują. Koroniarze ich osłaniają maszerując na północ wzdłuż Klaźmy i też klamoty wodą puszczają.
Rosjanie by mogli założyć, że nie wiemy co się nad Oką dzieje i próbować obejścia na południe od rzeki via Riazań (jak rozumiem dalej w ręku Katarzyny?) i na Moskwę. Wtedy bitwa by gdzieś pod Riazaniem była jak koroniarze zawrócą na południe i odetną Rosjan.
Ja tam widzę bitwę jako Kłuszyn z obowiązkową szarżą husarii (tym razem udaną, a nie jak ostatnio).
A i jeszcze jedno dopiero teraz zauważyłem. Twer jest w Szwecji więc nijak go obsadzać swoim wojskiem nie możemy.
Katarzyna będzie musiała coś zrobić z powodu rosnącej presji otoczenia i pojawiajacego się tu i ówdzie defetyzmu, a drugiej strony fanatyzmu części jej obozu pod wpływem utraty Świętej Moskwy...
Widzę tutaj kalkę wyprawy Skrzyneckiego na Gwardie, dla Katarzyny wyprawa ta z jednej strony:
- jeśli uda sie w polu pobić jakieś nasze ugrupowanie i poprosić nawet wtedy nas o pokój, to jej pozycja rośnie, bo nam już 1766r. ni jak będzie chciało dalej brnąć w głąb Rosji, a Katarzyna będzie daleje mobilizowała na tym terytorium siły i środki do dalszej walki
- kakulancja, iż agresywne posunięcia jej wojsk, ożywią prosty lud, gnieciony srogo zimą przez naszą okupacją i porwany jak w czasach Wlk. Smuty ideą odzyskania Moskwy, zatem odrodzi sie ruchawka, która sparalizuje naszą komunikacje, zaopatrzenie, zmusi gros naszych sił do uwikłania się na masową skalę w dziłania przeciw nieregularnym oddziałom reberiantów
Dlatego też, przed Niżnym Nowogrodem postawi jakiś oddział osłonowy, który będzie robił wszytko aby pokazać, iż stanowi główny trzon rosyjskiej armii, gdy rzeczywista armia uderzy na jakieś nasze zgrupowanie z nadzieją zaskoczenia nas i wywołania ludowych wystąpień. Jaki wówczas obiorą kierunek, teoretycznie i propagandowo naturalna wydaję się Moskwa, ale... to takie pewne nie jest bo im potrzebne jest szybkie i zaskakujące zwycięstwo w polu, a uderzenie wprost na miasto to ryzyko utknięcia przy oblężeniu bez artyleriii w zasadzie plus szybka nasza odsiecz i koniec. Przy czym już w trakcie działań Rosjanie mogą dziłać mało zdecydowanie, gdyż będą już tak wenętrznie podizieleni, iż ich poczynania będą mocno labilne i nie zdecydowane, co pozwoli nam opanować sytuacje, zgnieść ich i uderzyć w kierunku Niznego Nowogrodu.
-----------
My też musimy kalkulować. W końcu wiemy, ze nie udało sie rozbić armii moskiewskiej, jej widmo gdzieś krązy, my za nim goniamy po wielkim terytorium i póki niewmnewrujemy jej do bitwy, to nasze poczynania też będą ostrożne, bo nie wiadomu, gdzie moze sie nagle pojawić i uderzyć. Jej istnienie potrzymuje też ducha oporu w narodzie, a czas dla nas łaskawy nie jest i nasi też już zimą musieli choć trochę posmakować jak wygląda "okupacyjny opór", dlatego też rzeczywiście pojawi sie może u nas myśl (a może będzie to też nasza odpowiedź na wysondowane z obozu Katarzyny wieści o wiosennych zamiarach ofensywnych), iż my także będziemy sygerować, iż pchamy się na Niżny Nowogród i na wabia wystawimy jakąś dywizję na zapleczu sił głównych, która była by w zasięgu wojsk rosyjkich i tym sprowokowac je do ataku.
Wypadki na południu.
To nie będzie spacerek! Przede wszystkim dlatego, że PKA nie utrzymuje nie wiadomo jak wielkich garnizonów - utrzymuje tyle i dokładnie tyle wojska, ile jest jej normalnie potrzebne. Tak więc "łańcuch ochrony" jej szlaków handlowych, wzdłuż których już postępuje także i polskie osadnictwo - zostanie z całą pewnością przerwany - w kilka miesięcy po wybuchu powstania w Moskwie. Ze wszystkimi tego konsekwencjami, przede wszystkim psychologicznymi - będziemy mieli nasz odpowiednik Gordona oblężonego w Chartumie, w postaci dzielnych dragonów PKA broniących się w Nowoczerkasku (może pod Pułaskim? Facio był trochę niekonwencjonalny, więc w regularnym wojsku chyba by kariery nie zrobił - ale do takiej roboty: jak znalazł!) przez całą jesień i zimę, nim dopiero wiosną uda się ich odblokować...
Pojawi się też obsesyjna nieufność do localsów - co będzie miało swoje dalsze konsekwencje!
Kim będą buntownicy? Ich główna masa składa się z dwóch elementów: to Kozacy dońscy zamieszkali powyżej Nowoczerkaska - tradycyjnie uważani za "doły" społeczności kozackiej (ongiś głównie dlatego, że mieli trudniej "chadzać na Morze Czarne" - pobratymcy z dolnego biegu Donu ich nie przepuszczali...) - oraz osadnicy pochodzenia wielkoruskiego.
Jednak przedłużanie się buntu na południu grozi zachwianiem lojalną do tej pory postawą tamtejszych nie-rosyjskich koczowników (Tatarów i Kałmuków) - oraz rozlaniem się powstania także na Ukrainę, gdzie przyspieszona kolonizacja zmultiplikowała żale pozbawionych możliwości kontynuacji "dawnego trybu życia" Rusinów, stających się we własnej ojczyźnie mniejszością (i to egzotyczną...).
Dlatego przewiduję bardzo brutalne i bardzo zdecydowane działania. Na tym odcinku żadnego "Panie Kochanku", czy innego fiu-bździu nie będzie, bo tu chodzi o pieniądze, a nie o honor czy temu podobne. Stąd przewiduję wiosną 1766 roku zmasowaną inwazję wszystkiego, co da się zmobilizować na Krymie - do ostatniego pastucha i dziewki nawet, jeśli tylko potrafi jeździć konno i machać "siablą" - i wszystkiego, co tylko PKA i siostrzane kompanie zdołają zebrać w kraju, wynająć w Azji czy na Kaukazie - a choćby i z Indii sprowadzić, jeśli będzie trzeba. Nie będzie też żadnej subtelności. Kozaków - winnych, niewinnych, mężczyzn, kobiety, dzieci i starców - czeka masowa zagłada. Holocaust, tym brutalniejszy, że realizowany głównie przy pomocy pala, stryczka lub broni białej...
Don będzie po tym zasiedlany na nowo - kolonistami z głębi Polski i z Europy Zachodniej. Na powtórkę czegoś takiego, nikt sobie pozwolić nie zamierza...
Wypadki na północy
Katarzyna musi pójść na bitwę w otwartym polu - bo konkurencją staje się dla niej najpóźniej od jesieni 1765 roku "Pugaczow" (tak swoją drogą: Pugaczow - Pugaczow, czy "Pugaczow" umowny, bo tak naprawdę, Diabli wiedzą kto..?). Musi go przelicytować w radykaliźmie, podobnie jak i "wewnętrznych" malkontentów, co już Koledzy zauważyli.
Co może wymyślić Sałtyków? "Plan zasadzkowy" - podobnie jak (nie wiadomo co prawda czy nie apokryficzny przypadkiem...) ów nieszczęsny plan Prądzyńskiego pod Ostrołęką. Z tym, że po Sałtykowie należy się spodziewać, że przynajmniej wybierze dogodny dla realizacji takiego planu teren.
Generalnie w tej walnej bitwie rosyjski dowódca musi wykorzystać liczebność swojej armii - i różnice w jakości jej komponentów. Może to zrobić na dwa sposoby. Albo jak Hannibal: wystawiając swoje najgorsze jakościowo odddziały na łup atakującym Polakom aby ich zmęczyć, zmieszać ich szyki i sprowokować do przedwczesnego pościgu, który naprowadzi ich na zasłonięte i dobrze przygotowane do kontrataku oddziały regularne. Albo jak Kościuszko: wypracowując sobie dogodną pozycję do zmasowanego ataku na wąskim odcinku frontu w takim miejscu, gdzie da się ową nieregularną masą podejść bez ryzyka rozstrzelania z armat i karabinów nim dojdzie do zwarcia...
Realchief
12/08/2011, 16:24
PKA żadnych Dragonów nie ma. A bunt w Księstwach to nie powstanie Chmielnickiego. PKA ma co najmniej 20 kilka tysięcy Tatarów ciągle pod bronią. Ktoś musi trzymać porządek, ktoś musi eskortować, ktoś musi tą Syberię odkrywać.
Wiosną 1765 po prostu całe to towarzystwo wytną Tatarzy Krymscy stanowiący personel militarny PKA. Co najwyżej zaiste się z nich Krym ogołoci.
A Tatarzy oprócz doskonałych szabel mają i karabinki, PKA dobrze ich wyposażyła to nie czasy końskiej szczęki na kiju.
Też nie wydaję mi się, zeby powstanie w ks. Dońskim było podobne do relanego powstanie Chmielnickiego, nie ten układ sił. Samo przekupywanie lokalnych kacyków mocno obniży możliwości reberiantów a obietnica wydania buntowników na tatarski żer i kilka bardzo przykłądnych i okrutnych pacyfikacji, element początkowo niezdecydowany. Nie należy też przeceniać jakiejś zbyt wybujałej świadomości narodowej, zwłaszcza o ruskich, chłopskich osadników - w końcu uciekali oni przed biedą, wojną i uciskiem feudalnym w swojej ojczyźnie, a nad Donem znaleźli zapewne lepsze warunki dla swej egzystencji i po kilkunatu latach ich carem jest Jakub, a nie jakaś Katarzyna...
Co oczywiście nie znaczy, że walk i kilku krawywch epizodów, w tym obrony przez naszych "kompanijnych" najemników pod Puławskim w Nowoczerkasku. Kilka naszych miasteczek bedzie splądrowanych, trochę więcej wsi spłonie, ale na samą dyplomację mamy z 5mln rocznie plus do tego dużo PKA sypnie, aby zebrać najróżniejszy element, aby najbardziej zagożałych buntowników w ciągu 1765r. utopić we krwi jak nie ujdą na północ. Ma to też i tą dobrą stronę, iż rzeczywiście pozbedziemy sie najbardziej niebezpiecznego dla nas elementu, mowiącinaczej nasi traperzy w oparciu o nasze forty wraz z zaprzyjaźnionymi Indianami wyrżną Inadian nam wrogich. Ponadto jak zacznie się jakakolwiek ruchawka, to PKA zakupi takie ilosci broni, iż w ciagu krótkiego okresu czasu nasi osadnicy z RON będą stanowili liczną, dobrze uzbrojoną milicję, w przeciwientwie do niedozbrojonych buntowników. Zastanawiam sie przy tej okazji, czy specyfika tego obszaru nie spowoduje, iż właściciele ziemscy już wczesniej w opraciu o swoich chłopów nie będą z takimi formacjami eksperymentowali.
Dla mnie elementem napędowym tej reberii nad Donem będą zorganizowane z poczatku wystąpienia poprostu zmityngowanych przez Moskwę kozaków trudniacych sie rozbojem. Cihajdamacy mają na pieńku co oczywiste z PKA i nieustannie piorą się z Tatarami. Dla nich juz nie starczyło zajęcia w ramach PKA, a ich styl życia powoduje, iż naturalnie będą żerowali łupiestwami na jego interesach, więc przy okazji tego buntu PKA będzie miała okazję wytępic ten "przestępczy" element.
chassepot
12/08/2011, 19:15
Bo i w opisie jkobusa wbrew pozorom niewiele jest wspólnego z powstaniem Chmielnickiego. Nie ma jakiegoś szczególnego centrum decyzyjnego ani jądra wokół którego skupia się ruch - tzn istnieją dalekie echa wydarzeń w Moskwie, które stają się luźną inspiracją. Co nie oznacza, że nie będzie powszechny, być może na zasadzie akcja powoduje reakcję itd.
Kompania nie ma jakiś wybitnie licznych sił wojskowych - raczej coś na kształt służb patrolowych służących ochronie dróg, punktów przeładunkowych, składów ect. Skład etniczny owych zawodników może być różny i do czasów wybuchu walk nie jest tak, że gremialnie Krym pozostaje wyludniony. Od fantazji natomiast dyrektorów będzie zależało jak nazwie i jak wyposaży poszczególne jednostki - komendy, praktycznie nie liczniejsze pojedynczo od kompanii.
Kolejnym elementem miejscowych sił zbrojnych będą wojska prywatne - choćby dla splendoru i niewielkie oddziałki o charakterze policyjnym miejscowych książąt pochodzących z RON. Tu częściowo będzie służył element wielkoruski, kozacki, ale także wołoski, węgierski i Bóg wie jeden jaki.
Skoro w karabinki zostaną wyposażeni Tatarzy (powiedzmy szczerze - tylko ci, co są na etacie kompanii bądź książąt) to tak samo w karabiny (karabinki) zostaną wyposażeni wielkoruscy i kozaccy askari. Nikt nie będzie traktował ich jako element niepewny. Oczywiście do czasu roku 1764. Onegdaj nikt nie protestował, aby w latach 1732-38 brać rosyjskich jeńców i wcielać ich do oddziałów książąt, czy kompanii przydając im polskich oficerów i podoficerów. Nie będzie też powodów, aby na przestrzeni ćwierćwiecza miałoby być inaczej.
1. Powstanie na południu wybucha spontanicznie w kilka miesięcy po wydarzeniach moskiewskich - nie wcześniej niż w lutym, być może dopiero w marcu - kwietniu 1765 roku.
2. Najgwałtowniejszy przebieg mają wydarzenia nad Donem, powyżej Nowoczerkaska: tamtejsi Kozacy klepią biedę, ani na służbę dla Kompanii, ani do żadnych wojsk prywatnych się nie załapali (etatów starczyło co najwyżej dla ich i tak zamożniejszych pobratymców zamieszkałych poniżej Nowoczerkaska - ci zresztą też są elementem niepewnym i użycie ich do pacyfikacji kozackiej biedoty może się nie udać, wśród nich może się też pojawić przywódca, który lokalnie nada ruchowi organizację!).
3. Podobne, spontaniczne wybuchy zdarzają się jednak - w różnej formie i z różną intensywnością - na ogromnym obszarze od wybrzeży Morza Czarnego po rzekę Ural i od rzeki Terek po Carycyn. Jest niemożliwym, aby w tej epoce tak rozległy terytorialnie ruch miał jakiś jednolity ośrodek kierowniczy i dlatego o powtórce z powstania Chmielnickiego (poza Donem!) nie może być mowy - raczej będzie to jak Dziki Zachód tylko do n-tej potęgi: wszystkie żale jakie ktokolwiek miał czy to do polskich okupantów, czy to do swoich sąsiadów - rolników, przez których nie może już swobodnie bydła i koni na stepie wypasać i którzy mu ryby z rzeki płoszą, czy to do zamożniejszych sąsiadów nawet, jeli trybem życia się niczym nie różnią - wszystkie te żale i anse w ciągu kilku miesięcy wiosny i lata 1765 roku zostają w taki, czy w inny sposób "załatwione" - a wszelka władza na tym obszarze ustaje i znika, mamy Hobbesowską "wojnę każdego z każdym": poza naturalnie punktami koncentracji sił kompanijnych czy prywatnych (nie sądzę, aby jakimkolwiek rozbójnikom czy powstańcom udało się opanować Carycyn czy Astrachań i ich najbliższe okolice - oblężenie Nowoczerkaska, w którym zdąży się schronić wielu Polaków i część niechętnej rozróbie starszyzny kozackiej z rodzinami będzie najdłuższym i najbardziej dramatycznym momentem kampanii, ale też i zacznie się nie wcześniej niż jesienią 1765, bo jest to przedsięwzięcie, które już pewnej organizacji wymaga - a zatem wymaga i czasu.
4. Z czysto technicznych względów niewiele da się zrobić w roku 1765 - będzie panował chaos, zaskoczenie i improwizacja. Przed zimą powinno udać się przetransportować Donem, nim rzeka zamarznie, posiłki i zaopatrzenie dla Nowoczerkaska - będzie przy tej okazji bitwa rzeczna, wszak Kozacy potrafią pływać - a i jakieś armatki mają, które mogliby na czajki wsadzić!
Swoją drogą byłoby zabawnie, gdyby jedna czy dwie kompanie wygłodzonych i zbiedniałych przez tak długi czas pokoju Dońców wypuściły się na czajkach na Bakczysaraj, a może nawet i na wybrzeże tureckie? To by uzasadniało zaproszenie Krym Gereja do Warszawy...
5. Dopiero wiosną 1766 nastąpi zmasowana kontrofensywa która odblokuje izolowane punkty oporu lub regiony "spacyfikowane" - większość tych, którzy będą w stanie, ucieknie do "Pugaczowa", nad środkową Wołgę, reszta pójdzie pod nóż - a dożynanie watachy potrwa jeszcze ze 2 - 3 lata, nim się wszystko uspokoi ostatecznie...
Realchief
12/08/2011, 19:57
Jkobus opisał wielkie powstanie ogarniające cały kraj i rozlewające się na boki i setki tysięcy ciżby przemieszczającej się i mordującej.
Według mnie to będą po prostu niezorganizowane bunty chłopskie w kilkudziesięciu mniejszych czy większych ośrodkach, nie więcej niż po kilka tysięcy czynnych buntowników na raz w każdym.
Będzie się ich wycinać po kolei kwestia tylko zatrzymania rozprzestrzeniania się i czasu by ich wyciąć po kolei (góra kilka na raz).
PKA ma kilkadziesiąt tysięcy ludzi bo oprócz tego co wymieniłeś ma na głowie: eksploatację Syberii i eskortowanie karawan na południe. Skład etniczny to w 90% Tatarzy Krymscy (z różnych powodów) + największe kreatury z miejscowych co to za 2 zł sprzedadzą własną matkę (część z tych kreatur się zbuntuje bo uzna, że więcej zarobi na rabunku).
PKA wyposaży swoje wojsko w to co może tanio kupić czyli w pośredniej jakości produkcję z Radomia przeznaczoną na eksport, co można kupić w ilości kilkudziesięciu tyś egzemplarzy i git. Nadwyżkę się sprzeda osadnikom z RON. Wojsko kompanii będzie o niebo lepiej uzbrojone i zorganizowane niż buntownicy. Ba będą mieli nawet mundury z nadwyżek wojskowych (tyle, że pewnie starszych wzorów).
Nie ma żadnych wojsk prywatnych. Dawno temu ustaliliśmy, że zamiast zarządzać swoimi majątkami na końcu świata owi książęta i reszta powołują PKA która zajmuje się zarządzaniem owym terenem oraz handlem z Persją i wschodem. Żadnych prywatnych armii nie ma, jest tylko jedna PKA. Nominalni książęta sobie mieszkają w Wawie i nic ich nie interesi co się dzieje na tym terenie póki mają regularnie wypłacane dywidendy bo zarządza za nich PKA.
Nikt żadnych jeńców nigdzie nie wcielał to byli osadnicy, oni mają pracować na polu i koniec. Nikt się nie będzie zastanawiał nad niepewnością miejscowych bo kogo to interesuje u chłopa.
Nikt też ich do wojska nie będzie brał bo i po co skoro pod ręką są o wiele bitniejsi i całkowicie od tego środowiska odstający Tatarzy Krymscy, a przy okazji się ich neutralizuje i od RON odsuwa. Łatwiej też takie wojsko zbudować bo po prostu się płaci Chanowi za dostarczenie tylu to a tylu konnych. Przydzieli się im tylko polskich oficerów, wyda mundury i broń i po krzyku. Oficerowie ich muszą tylko trochę urobić a'la Kmicic.
A tych co na pal się nie nabije proponuję zapędzić do kopania kanału Wołga-Don.
A tego kanału to my przypadkiem już nie mamy..? Chyba że drugi, równoległy, żeby woda równomiernie w obie strony przepływała (jest i taki projekt!).
Ciżba się nie przemieszcza - ciżba atakuje tylko w najbliższej okolicy. Do wywołania takiego zamieszania o jakim piszę starczy kilkadziesiąt tysięcy awanturników - a tylu się ich tam na pewno znajdzie!
Liczby personelu Kompanii, które Kolega podaje są absolutnie fantastyczne. Ilu ludzi Piotr I na Syberię posyłał? Jeśli PKA ma kilka tysięcy gotowej siły zbrojnej - to max!
Realchief
12/08/2011, 20:13
Nie wiem czy mamy, już któryś raz proszę o dyskusję o kanałach i nie ma chętnych. Uznałem więc,ze tego nie ma.
Piotr I potrafił wysłać na Syberię wyprawy i po kilkanaście tysięcy ludzi, tak więc 20 kilka tysięcy wojska PKA to nic nadzwyczajnego. W przeciwnym wypadku musimy uznać, że armia WKM też liczy tylko kilka tyś ludzi, w końcu obszar podobny, księstwo biedniejsze niż PKA, a i zadań ta armia ma mniej dla niego niż Kompania.
Jeśli ciżba się nie przemieszcza to po prostu się ją wytnie po kolei za karę za spalenie najbliższej polskiej wiochy.
A co do tych Kozaków to oni od 2 pokoleń u pługa siedzą, a jakiekolwiek wyprawy to znają co najwyżej z opowiadań zniedołężniałego dziadka i po nim też w co którymś domu samopał został tylko prochu nie ma i Polaków trzeba było klasycznie widłami i kijami zarzynać.
To dotyczy Zaporożców, którzy jeśli w ogóle jacyś żyją, zostali zapędzeni do pługa nie 2, a 4 pokolenia wcześniej (ale pamięć Chmielnickiego w narodzie szlacheckim żyje, więc i tu może się pojawić panika...). Dońcy zachowali swoją organizację, niewielka ich część pracuje dla Polaków i ci jakoś sobie radzą, większość klepie biedę, ale dalej ma formalny status kozacki - no bo niby z jakiej okazji było im go odebrać..?
Realchief
12/08/2011, 20:24
Albo będą uprawiać ziemie albo zdechną z głodu, że czego się mają utrzymywać? Za bandytyzm na pal i koniec. To nie słabiutki RON, są środki by spokój wyegzekwować.
Taka EIC miała w II poł XVIII wieku w Indiach 70 tyś żołnierzy, a na początku XIX już 150 tyś. Prywatna Kompania miała największą stałą armię świata w tym okresie, kilkukrotnie większą niż państwo z której się wywodziła.
Do samej eskorty karawan do Persji trzeba ze 2-3 tyś Tatarów. 5-7 tyś na wyprawy na Syberię i 10 tyś + by trzymać w ryzach obszar większy niż współczesna Polska gdzieś koło wielkości IIRP (nawet większy).
Jeśli ten bunt nie wybuchnie zaraz po Moskwie to nie ma w ogóle o czym mówić. Przecież PKA na pierwszą wieść o tym co się dzieje w WKM zacznie robić nowe zaciągi na Krymie. Jeśli nie w przewidywaniu, że może się z Moskwy do Ks. Dońskich rozszerzyć to do pomocy w tłumieniu powstania Katarzyny. W końcu przez nią cierpią interesy, a Tatarzy są tani.
Trochę to trąci koliaczyzną...
Te bandy powstańcze to wkońcu same za siebie też zaczną się brać, PKA jest lepiej zorganizowana, ma większe możliwości, w pewnych zwartych miejscach naszego osadnictwa, osadnicy nabiorą cech ludzi pogranicza i sami dość sprawnie będą wstanie bronić się sami. O jakimś patryjotyźmie, wyższych ideach buntowników nie ma co myśleć, chodzi im o pieniądze, w takiej czy innej formie, czy będzie to zawiśc, chęć zbogacenia się... nieważne, więc wiele przekupstwem i "posłowaniem" też zdziałać można.
chassepot
12/08/2011, 20:46
Powtórzę, te kilkadziesiąt tysięcy trzeba podzielić przez 10. Mniej więcej będzie tego tyle, co francuskich Les Compagnes Franches de la Marine w Kanadzie i na Antylach łącznie - czyli do 7,5 tys. Mowa o oddziałach Kompanii i jednostkach książąt "dońskich" razem. Oczywiście ze względu na różniący się od Kanady i Antyli teren owe kompanie przynajmniej w 60 % będą konne. A jak kto je nazwie, ubierze i wyposaży będzie zależało od potrzeb i fantazji dyrektorów czy książąt.
Coś mi się wydaje jednak, że nasze osadnictwo będzie przypominało zwarte grupy osadników francuskich w pobliżu ośrodków takich jak Quebec, Montreal i Trois Rivieres, bez owego komponentu courrieurs de bois. Analogie z Dzikiego Zachodu są nie do końca trafione. Tu jesteśmy gdzieś pomiędzy - już za dużo insytytucji i panów by prowadzić samodzielne i zdane na samego siebie życie, za mało by wszystko trzymać w karbach. Czyste zobrazowanie przysłowia "dobrze jak dobrze". No i nie przesadzajmy - nasi Irokezi mają epokę kamienia łupanego dawno za sobą, a wojowniczy są równie jak ci zza oceanu.
Co do kwestii porządkowych - Twer jest zdecydowanie za blisko Moskwy i na grzyba Szwedom jest górny bieg Wołgi - dla nas z kolei jak znalazł. Z tym, że daje to nam - jeśli chcemy na przykład wpaść na pomysł transportu przynajmniej ciężkiego sprzętu i bardziej kłopotliwych utensyliów wodą, to owszem - na Jarosław można się wyprawić, ale nie całą pozostającą do dyspozycji armią litewską (ot - dwie/trzy brygady piechoty z czterech z ciężką kawalerią i dwoma pułkami ułanów, żeby ewentualny pierwszy opór dać i mieć czym się odciąć - te 3000 pancernych w tym 600 husarzy w sam raz). Reszta zamiast gonić via Rostów do Jarosławia kontroluje oba brzegi Wołgi od Tweru do Uglicza, a później dalej w dół, i tam rozpoczyna się budowa (oraz konfiskaty) różnego rodzaju pływających jednostek transportowych. Może ktoś pomyśli - do dzieła Kolego
Realchief 
- o oddelegowaniu kadetów i młodszych oficerów marynarki do kierowania tym i zbudowaniu flotylli rzecznej. Da się zrobić to do maja 1766 czy nie?
W takiej sytuacji armia litewska jest w sumie bezpieczna od Rosjan, których gros znajduje się we Włodzimierzu. Impreza w stylu wyprawy na gwardie jest prawie tak samo niebezpieczna w rejon Rostowa (nie mylić z dońskim of course) i Uglicza jak próby przemieszczenia się do Riazania, Tuły i obejścia Moskwy od południwego zachodu. Prawie - mam na myśli, że ta pierwsza jest nad wyraz ryzykowna, druga beznadziejna. Czyli jednak zabawa nastąpi gdzieś pomiędzy Włodzimierzem Jarosławiem a Rostowem.
Jeśli zatem występuje model zwartego osadnictwa, który jest tym realniejszy, iż to rzeczywiście nie "Dziki Zachód" pod wględem własności ziemi, a mozaika wielkich "parceli" będących właśnoscią poszczególnych akjonariuszy PKA, pod jej zarządem, to kolonizacja powinna być zwarta - osada typu miejskiego i wianuszek osad rolniczych wokół, wdłuż istniejących szlaków handlowych w miejscach najbardziej dogodnych. W rezultacie łatwiej jest bronić takich enklaw, niech nawet bandy buntowników wiją się po stepie, nasze osady są wstanie organizowac w jakieś mierze niezależny opór, pozwaljąc Tatarom na rozbijanie w stepie band i organizowanie odsieczy. Kanada może być analogiczna do ks. Dońskiego, Antyle już nie bardzo, ale jest jeden wazny dodatkowy szczegół odrózniający położenie Francuzów w Kanadzie a połozenie RON nad Donem - łączność między metropolią a koloniami, my mamy poteżniejszą przewagę, ks. Dońskie jest znacznie lepiej zitegrowane z RONem.
Realchief
12/08/2011, 21:05
To ja powtarzam. Nie ma żadnych jednostek książąt bo oni całą swoją władzę scedowali na rzecz PKA w zamian za pakiety akcji i nikt indywidualnie swoim włościami nie rządzi, ba nawet w nich nie był. Są tylko i wyłącznie oddziały PKA w stosowniej liczbie. Albo tak, albo przerabiamy cały temat od 2 smuty bo nie powstaje w ogóle PKA i wszystkie założenia są nieaktualne.
Ks. Dońskie to taki swoisty Kołchoz. Ziemia należały formalnie wciąż do członków tworzących Kompanię, ale jest przekazana w bezterminowe użytkowanie tejże, w zamian za co ta wypłaca dywidendy w wysokości stosowanej do wkładu. Wszelki zarząd, administracja, ochrona itd są tylko i wyłącznie w gestii zarządu Kompanii. W ramach bonusu dochodzą jeszcze zyski z handlu z Persją i eksploatacji Uralu i Syberii.
Jeśli PKA ma tylko kilka tysięcy to w takim razie armia WKM nie może mieć razem więcej niż 7,5 tyś. Skoro PKA może przy pomocy 7,5 tyś utrzymywać wielkością zbliżony obszar i jeszcze móc wysyłać oddziały poza to tym bardziej biedniejsze WKM może.
Realchief - ja o z Tobą o kanałach rozmawiałem w RON

ale wątku tego o ks. Dońskim nie rozpatrywaliśmy. Ze swojej strony myślę, że jest zbyt wazny, żeby juz w poł XVIIIw. był, o ile technicznie byłoby to wykonalne.
Ja też wyobrażam sobie funkcjonowanie ks. Dońskiego jako ziem zarządzanych i ekplootowanych przez PKA, która otrzymała do tego pełnomocnitwa od akcjonariuszy, tj. naszyj szyszek, które po pierszej interwecji w Rosji weszły do interesu pod nazwą ks. Dońskie. To tak jakby fracuscy arystokraci weszli przykładowo udział w spółce pod nazwą "Wyspy cukrowe".
Realchief
12/08/2011, 21:26
Wykonalny jest, choć bardzo trudne. Piotr I się za to brał kilka razy i zawsze mu coś przerywało. Kwestia zamęczenia na śmierć kilkudziesięciu (w okolicach 100) tysięcy ludzi przez kila lat (okolice 10). Przy przejmowaniu Księstw nie bardzo widzę by się tym zajęto, potem nie ma tych ludzi, a teraz się znajdą. Chyba, że kanał jest budowany ze 30 lat i właśnie ukończony, a zagania się po raptem kilka tysięcy na raz.
Przecież tak to opisywał Jkobus jak zaproponował utworzenie PKA x stron temu. Nie wyobrażałem sobie, że może być inaczej.
Jeśli po pierszej interwencji mają być jeńcy, różni uciekinierzy z Moskwy, to można ich do prac przy budowie kanału zmusić, ci którzy przetrwają zostaną nad Donem osadnikami, a nasi inżynierowie nabiorą doświadczenia przy tego rodzaju inwestycjach, ale oczywiście ta budowa będzie trwała ładnych parę lat, ale przed powstaniem moskiewskich powinien juz zarabiać.
I jeszcze inaczej, do takiej inwestycji i pochodnych w końcu zapędzi się pewnie przymusowo także tubylcze doły i część kozactwa, tych którzy do poważniejszych zadań nienajęto, które z kolei poczyni sobie to za zniewagę, a to z jednej strony zwerbuje to całe towarzystwo do oficjalnego buntu, gdy reberia wybuchnie, ale z drugiej strony potrzeba doglądania "kopaczy" spowoduje, iż nad Donem przy budowie kanału będzie zlokalizowane więcej Tatarów "niż norma przewiduje" i może się okazać, iż w rejonie samego budowanego (moze to być w sumie końcowy jego etap) kanału stoi parę tysięcy Tatarów.
Realchief
12/08/2011, 21:54
Tylko mam wątpliwości czy tak od razy ktoś wpadnie na pomysł kanału i tam ludzi zapędzi. Raczej pierw powstanie PKA potem trzeba się zagospodarować, potem pomierzyć i dopiero można budować. A to oznacza kilka latek, a tym samym jeńcy zostaną już gdzieś zagospodarowani i nie będzie ich luzem. Chyba, że wiemy o kanale Piotra i mamy ichnie papiery inżynieryjne.
Więc po namyślę, stwierdziłem, że po kilku latach po już urządzeniu PKA ktoś wpadnie na pomysł zmuszenia tubylców, którzy się ostali bez kompanijnej pensji do przymusowego kopania kanału, który jest potrzebny na gwałt bo interes kreci sie, ale dopiero po wybudowaniu kanału nabrałby ogromnego rozmachu, a dla pilnowania i mobilizowania "kopaczy" najmie się dodatkowo parę tysiecy Tatarów i tak sprawa kanału w dwójnasub wpłynie na kształt wystapień w ks. Dońskich w interesujacym nas okresie.
Analogia z EIC jest całkowicie od czapy. EIC zarządzała w Indiach bogatymi, gęsto zaludnionymi i przynoszącymi wielkie dochody terytoriami, których liczba ludności wielokrotnie przewyższała liczbę ludności metropolii.
Czym Wy właściwie chcecie "zarządzać" nad Donem i dolną Wołgą..? Jak tam jest może 300, może 500 tysięcy głów ludności wszelakiej, z czego ok. 1/5 to Kozacy, 2/5 to koczownicy wszelkiego rodzaju, reszta - to bliżej nie zidentyfikowana narodowościowo "czerń"?
To wyjściowo - bo przez te 30 lat zapewne napłynie drugie tyle osadników z RON i z Europy Zachodniej, którzy w niektórych miejscach będą stanowili dominującą liczebnie grupę ludności (dotyczy to w szczególności obszaru wzdłuż planowanego kanału Wołga - Don - analogicznie jak niemieccy osadnicy przeważali w rejonie Bydgoszczy, wzdłuż kanału Noteci zresztą: uważam, że przez 30 lat kanał ten zostanie wybudowany - i wcale niekoniecznie tak wielkimi ofiarami ludzkimi, jak to się Piotrowi I nie udawało, to przecież kwestia organizacji! "Nasi" stanowią też większość w rejonie Astrachania i na niektórych, szczególnie żyznych obszarach Kubania - i tam oczywiście, żadnego powstania nie będzie...).
Populacja licząca raptem może milion głów nie utrzyma stałej armii liczonej w dziesiątki tysięcy! Tym bardziej, że nie sądzę, aby wiele podatków dało się z tej populacji wycisnąć. "Localsi" zajmują się głównie hodowlą bydła i koni oraz rybołóstwem (a tak w ogóle, to najchętniej by się zajmowali rabunkiem, tylko im nie dają - i to jest najgłówniejszy powód niezadowolenia...), można zarobić na handlu z nimi, skupując od nich bydło, konie, suszoną rybę czy kawior - ale opodatkować..? Szukaj wiatru w polu! A i świeżo sprowadzonym osadnikom z Zachodu też się należą jakieś ulgi i zwolnienia, inaczej skozaczą się i sami się zbuntują...
Tak więc obrót PKA generowany jest nie przez podatki (które były stosunkowo ważnym źródłem dochodów dla EIC), tylko przez handel - i wszelkie obciążenia typu zbrojna ochrona łatwo mogą Kompanię doprowadzić do ruiny, jeśli jej kapitału obrotowego w wyniku ponoszenia takich kosztów zabraknie! Cała ta "ochrona" musi być zatem na kupiecką, nie na imperialną miarę.
Tym bardziej, że żadna imperialna armia nie jest potrzebna. Nie ma żadnych "karawan do Persji"! Szczęśliwie, po ostatnim zlodowaceniu, pozostało nam Morze Kaspijskie. Jeśli nawet Kompania utrzymuje jakąś straż swoich składów i faktorii na południowym i wschodnim wybrzeżu tego morza, to jest to raptem kilkuset najemników - więcej nie trzeba, wszak z Persją mamy doskonałe stosunki, nieprawdaż?
Do eksploracji Syberii i pobierania jarłyku wystarczą ekspedycje po kilkaset ludzi.
W "polskich" centrach osadniczych stacjonuje po kompanii dragonów (dragonów właśnie - bo powinni być uniwersalni - i konno i na piechotę w razie potrzeby bandytyzm zwalczając) - do tego dochodzą różnorodne "komendy" o zróżnicowanym składzie, generalnie jednak nie liczniejsze niż po sto, stokilkadziesiąt głów, rozrzucone wzdłuż Donu (z centrum w Nowoczerkasku - Azow jest, przypominam, turecki! Znowu więc, nie ma potrzeby utrzymywania tam jakiegoś garnizonu, Turcy pilnują porządku, co najwyżej przez jakąś kompanię lub dwie kompanijnych najemników wspierani...), dolnej Wołgi, oraz Kubania, Tereku i ewentualnie gdzieś na Stepach Salskich. 7,5 tysiąca ludzi całkowicie wystarczy na wszystkie tego rodzaju potrzeby.
A i tak boję się, że PKA działa na granicy opłacalności i że owa dywidenda wypłacana jest akcjonariuszom nie co roku. Co z całą pewnością niektórych spośród nich zdopingowało do tego, żeby przynajmniej jakieś folwarki zacząć sobie na bajecznie żyznych ziemiach południowej Rosji tworzyć.
Z tym, że w pańszczyznę na tym obszarze nie wierzę: to będą albo folwarki wyspecjalizowane, hodowlane - albo od razu oparte o pracę najemną i płodozmian. Winnice się pierwsze pozakłada na ten przykład... A winnice na Kubaniu - przepyszne! Jedzie się samochodem 40 km, a po obu stronach szosy nic, tylko winorośl... I ludzie jacy w takich miejscach mili, spokojni, nawet drogówka nie łapie innostrańców - ale to off top, przepraszam, rozmarzyłem się!
Biedni Kozacy, którym się obszar pastwisk i łowisk wraz z postępami osadnictwa kurczy, żyją często z pracy najemnej - albo dla takich właśnie folwarków (które z tego powodu mogą być lokowane głównie nad Donem, tym bardziej, że to stosunkowo najbliżej), albo - co częściej - dla osadników - chutorników, gospodarujących na samodzielnych "farmach" (zakładam, że typowa farma to powinno być 4 - 5 łanów, czyli ok. 100 ha na chłopską rodzinę...). Ci z nich, którzy już wcześniej byli w miarą zamożni i zorganizowani, sami zaczynają w taki sposób gospodarować, tym większą wzbudzając zazdrość mniej zaradnych pobratymców.
To nie jest "wojna chłopska", czy "powstanie chłopskie". To jest "wojna z Irokezami" - w której Irokezi tę mają przewagę, że nie muszą się liczyć z budżetowymi ograniczeniami - i tak nic nie mają do stracenia... Są też, jak słusznie zauważył chassepot, "Irokezami epoki prochowej", a nie kamiennej...
To, co Kompania może realnie zrobić, to:
- ewakuować zimą 1764/1765 najsłabsze i najbardziej odległe "komendy", koncentrując swoje oddziały w miejscach zdatnych do obrony,
- stworzyć jakąś, wcześniej nie istniejącą z braku takiej potrzeby "siłę manewrową", której zadaniem byłoby właśnie tłumienie buntu,
- uzbroić i zorganizować w milicję "polskich" (piszę w cudzysłowiu, bo wcale niekoniecznie muszą na co dzień po polsku mówić...) osadników, na owej milicji opierając obronę "polskich enklaw": będzie to siła górująca nad koczownikami ilością kul i prochu, ale już niekoniecznie - celnością strzałów i wojowniczością (no, chyba że mamy tam paru ex-francuskich hugonotów, ci to akurat wcale zażarci byli w tępieniu "diabelskiego pomiotu", cokolwiek za ów "diabelski pomiot" uznali...),
- rozpocząć akcję dyplomatyczną zmierzającą do pozyskania Krymu (większość najemników na służbie Kompanii to Tatarzy, to prawda, ale piatigorscy, czyli ex-budziaccy, a nie krymscy!), Kałmuków i najemników z Azji Środkowej i Kaukazu.Zakładam przy tym, że ze względu na braki w kasie, cenniejsi będą "sojusznicy", walczący za obietnicę np. nadań ziemskich czy po prostu, we wspólnej sprawie (Tatarzy się z Dońcami nie kochają...) - niż najemnicy, którym trzeba płacić...
- ewakuować w bezpieczne miejsca Żydów oraz tych osadników, którzy osiedlili się poza obszarami zwartego osadnictwa "polskiego".
Zakładam przy tym, że nie jest możliwym, aby reakcja Kompanii była w 100% adekwatna do zagrożenia. To są kupcy, a nie żołnierze. Ich celem nie jest "zniszczenie przeciwnika", czy "budowa imperium" - tylko maksymalizacja zysków.
Zakładam zatem, że owa "siła manewrowa", słusznie i celowo skoncentrowana właśnie w Nowoczerkasku - okaże się zbyt słaba w stosunku do stawianych jej zadań. Wystarczy do tego, aby zaszachować powstanie kozackiej biedoty - ale nie do tego, aby owo powstanie stłumić.
W rezultacie, kiedy dojdzie do zdrady części (lub nawet całości, co też wielką tragedią nie będzie) posyłanych na bratobójczy bój Kozaków znad dolnego Donu - owa "siła manewrowa" zostanie w Nowoczerkasku oblężona. Dopiero pod koniec lata 1765 roku. I dopiero wtedy władze nie tyle Kompanii (oni będą do końca kierować się rachunkiem ekonomicznym - nie mają innego wyjścia), co RON, gdzie bohaterstwo Pułaskiego i rozpaczliwa sytuacja kilku tysięcy kobiet i dzieci których w Nowoczerkasku broni odezwie się szerokim echem - zdecydują się na pełnoskalową odpowiedź.
Pozyskanie chana Krymu nie powinno być trudne. Wprawdzie, gdyby miał ambicje powrotu do "dawnych, dobrych czasów", to powinien powstania w Moskwie i nad Donem właśnie poprzeć - bo to stwarza przynajmniej iluzje szansy na odbudowę dawnej "równowagi sił" Jeśli jednak nawet taka koncepcja pojawi się w Bakczysaraju (jej pojawienie się doskonale tłumaczy bierność chana w roku 1765...) - to nie ma szans na jej realizację ze względu na stopień skorumpowania miejscowej elity. Tym niemniej - akcja "zaproszenia" chana i bejów do Warszawy też wymga przemyślenia. Przecież tak sami z siebie nie przyjadą! Trzeba ich przez Stambuł nacisnąć z jednej strony - a jakąś demonstracją zbrojną pogrozić z drugiej - i jeszcze właśnie ową "złotą klatkę" wiarygodnie obiecać tak, aby "pull and push" był na tyle silny, żeby się krymska elita dała na to złapać.
Poza tym, zakładam, że wobec stosunkowo mało produktywnego oblężenia Nowoczerkaska, miejscowy ataman nie utrzyma Kozaków na miejscu i rzeczywiście, kilka ich setek wyprawi się na Morze Czarne - że po 2 pokoleniach przerwy będą trochę mało wytrenowani, to jedno, a że plotka stugębna wywoła panikę na Krymie, a może i w Stambule - to zupełnie co innego!
W rezultacie jeszcze jesienią 1765 uda się, z turecką i tatarską pomocą, nawiązać łączność z oblężonym Nowoczerkaskiem, wprowadzić tam posiłki i zapasy, a ewakuować część cywilów. Zimą, po zamarznięciu Donu, łączność ta zostanie przerwana. Czy Nowoczerkask padnie i "nasz Gordon" podzieli los tego oryginalnego..? Możemy to zrandomizować - legenda byłaby piękna i w jednym i w drugim przypadku...
Na wiosnę 1766 roku ruszy zaś, już przeze mnie opisywana pacyfikacja.
Po zakończeniu której zarząd "księstw dońskich" trzeba będzie przemyśleć od początku - PKA nie daje sobie rady - i być może trzeba ją albo rozwiązać, albo przynajmniej - zwolnić z obowiązków administracyjnych..?
Realchief
13/08/2011, 9:13
W końcówce XVIII wieku pod rządami EIC był mniejszy teren niż Ks. Dońskie i jakieś 15 mln dusz. Do kontrolowania czego potrzebowali 70 tyś wojsk lądowych + floty.
U nas teren większy, ludności z 1/3 tego i 1/3 wojska co używali Brytyjczycy. Niby na czym się to bogactwo opierało? Ono pochodziło z handlu a nie bogactwa opodatkowanych ludzi.
Analogia więc nie najgorsza.
Raczej koło 5 mln ludności. 0,5 mln to było w przededniu przejęcia przez PKA, a potem gwałtownie rosło. Przecież tam osiedlano te setki tysięcy: jeńców oraz uprowadzonych w czasie smuty lub dobrowolnie się tam osiedlających chłopów z innych rejonów WKM, do tego osadnicy z RON.
Tak więc z powiedzmy 1 mln w latach 30-tych od 5 w 60-tych można spokojnie dojść. 80% z tego to chłopi na własnej ziemi zobowiązani jedynie do uiszczania podatków PKA.
Piotrowi się nie udawało bo ciągle mu jakaś wojna i inne wydatki przerywały. Piotr mógł zapędzić na budowę dziesiątki tysięcy chłopów my nie. Ale tak czy siak przez 30 lat dałoby się wybudować.
Na populację koło 5 mln te 10 tyś wojska PKA to wcale niewiele, drugie tyle jest na Syberii (odkrycia, ochrona kopalń srebra i złota) lub na południu (ochrona karawan).
Oczywiście, że gros dochodów generuje handel i kopalnie, podatki zapewne akurat na pokrycie kosztów starczają.
Wszak z władzami w Kabulu USA ma doskonałe stosunki po co im ta armia i konwoje?
Doskonałe stosunki to: pozwolenia na handel, glejty, monopole i dzierżawy, ochrona przed rabunkami przez regularną armię perską. Przed setkami lokalnych kacyków musimy się bronić sami. Marną pociechą będzie powieszenie kilku okolicznych chłopów przez oddziały Szacha za rabunek ładunku dywanów z karawany, które były warte miliony bo się komuś postanowiła zaoszczędzić malutkie w stosunku do wartości straconego towaru kwoty na eskortę 200 Tatarów.
Oczywiście, że starczą oddziały po kilkuset ludzi, z 10 na Syberii (3-4 kopalnie, 2-3 wyprawy odkrywcze, 3-4 do ściągania danin) i 6-7 w Persji ile to mamy tysięcy? Przypadkiem tak z 10?
Oczywiście, że nie ma dragonów za drogo to wynosi, trzeba by ich wyszkolić i odpowiednio płacić. Tatarowi wystarczy dać broń i mundur oraz wyżywić + kieszonkowe co by rodzinie na Krym wysłał, do tego łapówka dla Chana. A jeśli dostanie działkę żyznej ziemi i będzie mógł nad Wołgę żonę z dzieciakami ściągnąć to będzie po buciorach z wdzięczności całował.
Azow nie jest turecki jest częścią Ks. Dońskich. Jak go Piotr zajął tak już w Turcji nigdy nie był.
PKA generuje bardzo przyjemne zyski i nie ma kłopotów finansowych.
Będą wolni chłopi płacący PKA podatki w zamian za nadziały ziemi. Nic innego nie ma sensu.
Kozacy schłopiali po prostu, albo uprawiają swoją ziemię, albo robią za robotników najemnych.
Co musi zrobić PKA już pisałem.
Doskonale sobie ze stłumieniem rozruchów w 2 lata poradzi.
QUOTE(Realchief @ 13/08/2011, 10:13)
U nas teren większy, ludności z 1/3 tego i 1/3 wojska co używali Brytyjczycy. Niby na czym się to bogactwo opierało? Ono pochodziło z handlu a nie bogactwa opodatkowanych ludzi.
Analogia więc nie najgorsza.
Nie wydaje mi się, by wówczas możliwy byłby 10-krotny wzrost ludności w takiej dziczy. Ze 3 miliony MOŻE by były, ale wątpię, by było więcej.
Daje to (przy niższych kosztach utrzymywania wojska, na co w OTL wskazywano za granicą) z 10tyś. Tatarów i parę tys. Kozaków itp, głównie jako dragonów.
CODE
A jeśli dostanie działkę żyznej ziemi i będzie mógł nad Wołgę żonę z dzieciakami ściągnąć to będzie po buciorach z wdzięczności całował.
Oczywiście. Ale KUBPCY przesadzać z liczebnością nie będą.
CODE
Azow nie jest turecki jest częścią Ks. Dońskich. Jak go Piotr zajął tak już w Turcji nigdy nie był.
Ależ u nas w łapki Piotra nie wpadł, o ile pamiętam.
CODE
PKA generuje bardzo przyjemne zyski i nie ma kłopotów finansowych.
Ile tego może realnie być?
Azow jest na 200% turecki. Piotr nie zdążył wziąć udzału w wojnie Ligi Świętej z Turcją, bo lizał rany po porażce z rąk Jana III, a jego własna wojna z Turcją skończyła się status quo ante (poza utworzeniem "buforu" piatigorskiego, zaraz zasiedlonego Tatarami z Budziaku).
Wzorst do 5 mln ludności jest absolutnie nierealny. 1,5 mln to by już było ogromnie dużo.
Osiedleni na tym terenie chłopi - farmerzy zaczną płacić podatki gdzieś tak po roku 1770 - bez "wolnizny" to nie 1,5 mln, ale nawet tego 1 miliona ludności, o którym pisałem - nie będzie!
PKA przędzie ledwo - ledwo: w lepszych latach wypłaca dywidendę, w goszych - zapożycza się u udziałowców (bo na kredyt w Amsterdamie ta kompania raczej liczyć nie może...).
Realchief
13/08/2011, 13:06
Ustaliliśmy, że wojna się skończyła Azowem dla Piotra i księstwem buforowym na przedkaukaziu.
Pół dziecka na parę przez 2 pokolenia? To nawet dziś na tym obszarze przyrost jest większy, a jest zapaść demograficzna.
40 lat wolizny? Żyć nie umierać.
Pewnie te 2 tony złota i kilkanaście srebra rocznie to bida z nędzą.