Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Polski feminizm: zagubiona forma emancypacji
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
Pages: 1, 2, 3, 4, 5
Alexander Malinowski 3
Dzietność w Polsce leży, bo kobiety mają znacznie więcej ciekawych zajęć, niż zajmowanie się dziećmi. Dłużej są singielkami, a potem już za późno, ewentualnie jedno marne dziecko. Albo pojawi się w Polsce ideologia, która motywuje kobiety do bycia matkami jak np. w Izraelu, gdzie Żydówki ortodoksyjne wygrały swoimi macicami wojnę demograficzną z Palestynkami, albo nasza kultura skazana jest na wymarcie.
W dłuższym okresie natura nie znosi próżni, na miejsce wymarłej populacji wejdzie inna, gdzie kobiety chcą rodzić dzieci, żeby zadowolić męża, czy Allaha.
Elfir
QUOTE(misza88 @ 27/10/2017, 23:33)
W krajach gdzie generalnie niedoboru mieszkań nie ma, a ludzie żyją znacznie dostatniej czyli w Europie zachodniej, małżeństwa są zawierane jeszcze później niż w Polsce.


Ej, nie bądź konserwatystą. Małżeństwo nie jest potrzebne do rodzenia dzieci.
Dlatego lepiej jest w Wlk. Brytanii z dzietnością Polek niż w samej Polsce.


Z drugiej strony Ziemia jest przeludniona.
Ludzkości nie grozi wymarcie.
Wymarcie grozi co najwyżej białej, zamożnej populacji Europy.
Być może jest to taki ewolucyjny sposób rozwiązania problemu nadmiernie rozmnażającego się gatunku - egoizm i egocentryzm?
Elfir
QUOTE(gregski @ 28/10/2017, 1:54)

Gówniarzowi trzeba kupić kolejkę elektryczną!
Im szybciej tym lepiej!




A co zrobisz, jak go nakryjesz bawiącego z kuzynką lalkami?
kmat
Alexander Malinowski 3
CODE
Dzietność w Polsce leży, bo kobiety mają znacznie więcej ciekawych zajęć, niż zajmowanie się dziećmi.

Dzietność leży, bo manie dziecka to zbyt duże ryzyko obniżenia statusu materialnego z w porównaniu z niemaniem dziecka.
CODE
Albo pojawi się w Polsce ideologia, która motywuje kobiety do bycia matkami jak np. w Izraelu, gdzie Żydówki ortodoksyjne wygrały swoimi macicami wojnę demograficzną z Palestynkami, albo nasza kultura skazana jest na wymarcie.

Żadna taka ideologia się nie pojawi, bo nie ma z czego. Zresztą żeby była skuteczna, musiałaby być pokręcona na podobnym poziomie co ortodoksyjny islam czy hardcorowy judaizm. Czyli kędy się obrócić kuper z tyłu.
Jedyna opcja to taka zmiana realiów socjoekonomicznych, aby rodzenie dzieci nie groziło mocnym zbiednieniem rodziny. Co oznacza albo mocne wsparcie bezpośrednie, czyli różne pińćsetplusy na każde dziecko, albo duże inwestycje w żłobki, przedszkola, ulgi podatkowe dla zatrudniających kobiety wracające z urlopów macierzyńskich etc. Druga metoda o tyle lepsza, że nie grozi wyhodowaniem kasty zawodowych wiecznie bezrobotnych dzieciorobów jak w Anglii.
gregski
QUOTE
A co zrobisz, jak go nakryjesz bawiącego z kuzynką lalkami?

A kupiłbym mała dziecinną wiatrówkę. Na jej widok normalny zdrowy chłopak rzuci wszystkie inne pierdoły.
Zrobiłem tak na urodziny 10-cio letniego chrześniaka. https://www.militaria.pl/crosman/wiatrowka_...dn350_p5717.xml
Najlepszy prezent. Na inne nawet nie spojrzał.
Jego tata też zachwycony.
Alexander Malinowski 3
QUOTE(kmat @ 28/10/2017, 12:25)

Żadna taka ideologia się nie pojawi, bo nie ma z czego. Zresztą żeby była skuteczna, musiałaby być pokręcona na podobnym poziomie co ortodoksyjny islam czy hardcorowy judaizm. Czyli kędy się obrócić kuper z tyłu.
Jedyna opcja to taka zmiana realiów socjoekonomicznych, aby rodzenie dzieci nie groziło mocnym zbiednieniem rodziny. Co oznacza albo mocne wsparcie bezpośrednie, czyli różne pińćsetplusy na każde dziecko, albo duże inwestycje w żłobki, przedszkola, ulgi podatkowe dla zatrudniających kobiety wracające z urlopów macierzyńskich etc. Druga metoda o tyle lepsza, że nie grozi wyhodowaniem kasty zawodowych wiecznie bezrobotnych dzieciorobów jak w Anglii.
*



Zgoda.
Na razie musimy ściągnąć 5 milionów Ukraińców z rodzinami oraz milion Wietnamczyków żeby zapobiec demograficznej zapaści już, w międzyczasie kombinować nad produktami, które dałoby się sprzedać na światowym rynku, żeby wyjść z roli dostawcy części dla Niemiec.

Jak będziemy mieli produkty to kasę z nich należy włożyć, żeby przeciętny Kowalski miał 2-3 dzieci.

Należy się zastanowić, czy kasta produkująca dzieci zawodowo nie miałaby sensu? Ludzi z 5-6 dziećmi, ale na wysokim poziomie z edukacją przedszkolną od 4 lat plus szkolną od 6 lat, opieką psychologiczną itd. Niestety, ale matki wychowujące w domu produkują dzieci opóźnione emocjonalnie i intelektualnie.

Tylko, że na razie rządzi PiS, który rozwalił edukację, cofając wszelkie reformy, rozwalił armię i zatrzymał inwestycje. Klimuszko, który przewidział niepodległą Ukrainę i dobrobyt w Polsce, ograniczył jego czas do 50 lat co daje limit na około 2040 rok. Może to więc znaczyć, że ten manewr, który opisałem powyżej się nie uda.
misza88
kmat
CODE
Nie do mnie, ale parę uwag. Realnie to umiarkowana progresywistka ma większe szanse na znalezienie partnera niż konserwatystka, zwłaszcza taka mocno tradycjonalna. Wynika to z prostych uwarunkowań ekonomicznych. W świecie, gdzie praca kobiet jest normą, rodzina, gdzie tylko jedno pracuje, a drugie gra gosposię jest po prostu biedna (przeciętnie). W świecie gdzie pieniądze są istotne (czyli w świecie kapitalistycznym) jest też pozbawiona prestiżu. Kobieta, która do takiej roli aspiruje to po prostu kula u nogi, a dla takiej niedojdy z wyboru, po prostu nie warto spierniczyć sobie życia.

Zakładasz że faceci szukają kobiet niezależnych, pracujących i zarabiających. A według mnie jest to założenie błędne. Obrażasz kobiety, które wybrały takie życie, nazywając je niedojdami. Zachowajmy chociaż trochę przyzwoitości.
CODE
Co oznacza albo mocne wsparcie bezpośrednie, czyli różne pińćsetplusy na każde dziecko, albo duże inwestycje w żłobki, przedszkola, ulgi podatkowe dla zatrudniających kobiety wracające z urlopów macierzyńskich etc.

W ostatnich latach wprowadzono 500+ oraz płaty roczny urlop dla każdej matki. Czy w jakikolwiek sposób wpłynęło to na dzietność?
Na dobra sprawę to chyba nic już z tym zrobić się nie da...

Elfir
CODE
Małżeństwo nie jest potrzebne do rodzenia dzieci.

Racja, jednak w Polsce nadal znacząca większość dzieci rodzi się w małżeństwach. Ponadto przytaczałem już tutaj dane ukazujące zależność dzietności od wykształcenia. Im kobieta bardziej wykształcona tym ma mniej dzieci.

CODE
Z drugiej strony Ziemia jest przeludniona.
Ludzkości nie grozi wymarcie.

Skąd masz informacje że Ziemia jest przeludniona?
Oczywiście że ludzkości nie grozi wymarcie, jednak poważne kłopoty gospodarcze, które najbardziej odbiją się na staruszkach. Po prostu wydatki na emerytury i służbę zdrowia będą zbyt duże i pracująca część społeczeństwa w pewnym momencie powie "nie". Ciekawe jest czy w tym nowym świecie już po pęknięciu bańki demograficznej prawa kobiet będą tak respektowane jak dziś ma to miejsce w Europie... Czy walka o prawa kobiet (które również mają na to wpływ) jest w tym kontekście uzasadniona i pożądana?

Alexander Malinowski 3
CODE
Jak będziemy mieli produkty to kasę z nich należy włożyć, żeby przeciętny Kowalski miał 2-3 dzieci.


Teza że istnieje silny związek pomiędzy wpływem dzieci na zamożność rodziny a dzietnością jak na razie nie została udowodniona.
chassepot
QUOTE(misza88 @ 28/10/2017, 15:08)
(...)
CODE
Co oznacza albo mocne wsparcie bezpośrednie, czyli różne pińćsetplusy na każde dziecko, albo duże inwestycje w żłobki, przedszkola, ulgi podatkowe dla zatrudniających kobiety wracające z urlopów macierzyńskich etc.

W ostatnich latach wprowadzono 500+ oraz płaty roczny urlop dla każdej matki. Czy w jakikolwiek sposób wpłynęło to na dzietność?
Na dobra sprawę to chyba nic już z tym zrobić się nie da...




Przyznam się szczerze, że bardziej do mnie przemawiają programy wsparcia pomagające jednocześnie realizować ambicje zawodowe kobiet i posiadać przez nie dzieci jednocześnie.

Problem z konserwatyzmem jest taki, że robi dokładnie to samo, co zarzuca progresistom, a bardziej totalitaryzmom. Cytując kol. Bazylego - komunizm to chęć ukształtowania człowieka wg. z góry narzuconego wzoru.

Konserwatyzm robi dokładnie ten sam błąd, który popełniał Artur pierwszej fazie "Tanga" - wtłoczyć społeczeństwo w dawną formę, a za formą przyjdą zjawiska, które zatrzymają upadek świata.

Te 500+ realizuje (niezależnie, że jak powtarzałem milion razy już od roku, a teraz przyznają się do tego już jego twórcy i tutejsi apologeci jest to program kiełbasy wyborczej a nie pro dzietności) wizję konserwatywną. Kobieta w domu, wielodzietność - pożądane 3+, nie wypłacanie świadczeń nie małżeństwom, itp. W wizji i w aksjologii twórców podstawą struktury społecznej jest małżeństwo, wczesne wychodzenie za mąż, podstawowym spełnieniem kobiety ma być rola żony i matki.
A potem zdziwienie, że to nie trafia.
Zaprawdę nie ma współcześnie problemu z tym, aby kobieta miała pierwsze dziecko w okolicach 30-tki i aby do 40-tki mieć kolejną dwójkę. Nie ma przeszkód, aby zamiennie dzieckiem zajmował się tatuś i mamusia, poza jego najwcześniejszą fazą rozwoju. Nie ma przeszkód, aby dzieci rodziły się poza małżeństwem. Ale jeżeli chce się na siłę wrócić do świata sprzed pół wieku, to takie mamy tego skutki.

Uwaga - nie uważam, że czymś zdrożnym jest gdy pary dobrowolnie kultywują model sprzed 50, czy 100 lat, niemniej czymś innym jest szacunek wobec takich osób, a czym innym lansowanie i wspieranie tego modelu oraz tępienie innych.
Lord Mich
QUOTE(misza88 @ 28/10/2017, 15:08)
kmat
CODE
Nie do mnie, ale parę uwag. Realnie to umiarkowana progresywistka ma większe szanse na znalezienie partnera niż konserwatystka, zwłaszcza taka mocno tradycjonalna. Wynika to z prostych uwarunkowań ekonomicznych. W świecie, gdzie praca kobiet jest normą, rodzina, gdzie tylko jedno pracuje, a drugie gra gosposię jest po prostu biedna (przeciętnie). W świecie gdzie pieniądze są istotne (czyli w świecie kapitalistycznym) jest też pozbawiona prestiżu. Kobieta, która do takiej roli aspiruje to po prostu kula u nogi, a dla takiej niedojdy z wyboru, po prostu nie warto spierniczyć sobie życia.

Zakładasz że faceci szukają kobiet niezależnych, pracujących i zarabiających. A według mnie jest to założenie błędne. Obrażasz kobiety, które wybrały takie życie, nazywając je niedojdami. Zachowajmy chociaż trochę przyzwoitości.

*



Zależy od mężczyzny. Jak ktoś ma niskie poczucie wartości to rzeczywiście wolałby by kobieta siedziała w domu i bawiła dzieci.

Pozdrawiam!
Elfir
QUOTE(misza88 @ 28/10/2017, 14:08)
Skąd masz informacje że Ziemia jest przeludniona?


Z negatywnego wpływu populacji na stabilność środowiska naturalnego.
To podejście biologiczne, nie gospodarcze.

***
Lord Mich - nie do końca się z tobą zgodzę. Konserwatywny mężczyzna, nie musi mieć niskiego poczucia własnej wartości, by preferować ten typ rodziny.
Lord Mich
Ale z obserwacji moich znajomych taka korelacja występuje nadzwyczaj często.

Pozdrawiam!
Alexander Malinowski 3
QUOTE(chassepot @ 28/10/2017, 14:25)

Zaprawdę nie ma współcześnie problemu z tym, aby kobieta miała pierwsze dziecko w okolicach 30-tki i aby do 40-tki mieć kolejną dwójkę. Nie ma przeszkód, aby zamiennie dzieckiem zajmował się tatuś i mamusia, poza jego najwcześniejszą fazą rozwoju. Nie ma przeszkód, aby dzieci rodziły się poza małżeństwem. Ale jeżeli chce się na siłę wrócić do świata sprzed pół wieku, to takie mamy tego skutki.

*



To, że Tobie się wydaje, że taka koncepcja jest słuszna nic nie wynika. Rodzenie dzieci przez kobietę jest wypadkową mieszaniny hormonalnych i racjonalnych czynników.
Realny i empiryczny fakt jest, że jeśli kobieta urodzi dziecko później, to szansa urodzenia następnych dzieci maleje. Urodzenie dziecka poza małżeństwem nie koreluje dobrze z rodzeniem następnych dzieci.

Koncepcja zajmowania się naprzemiennie dziećmi jest fajna, jest genderowa i nawet wielu mężczyznom się to podoba. A psycholodzy dawno udowodnili, że mężczyzna pracujący w domu jest miły i niemęski, co na poziomie hormonalnym odrzuca kobietę, a efektem jest brak dalszych dzieci. Dodatkowym czynnikiem jest to, że żeby opieka mężczyzny nie powodowała wyrwy w dochodach rodziny potrzebna jest straszna redystrybucja dochodów, co przekłada się na wysokie opodatkowanie pracy, co przekłada się na wzrost bezrobocia, a bezrobotny mężczyzna też jest niemęski = brak dzieci.
Elfir
moich dzieciatych kuzynek jakoś nie odrzuca...
marc20
QUOTE(chassepot @ 28/10/2017, 14:25)
Kobieta w domu, wielodzietność - pożądane 3+, nie wypłacanie świadczeń nie małżeństwom, itp.  W wizji i w aksjologii twórców podstawą struktury społecznej jest małżeństwo, wczesne wychodzenie za mąż, podstawowym spełnieniem kobiety ma być rola żony i matki.
*


Jak to nie ?
http://www.rzecznikrodzicow.pl/poradnik-50...C5%BCe%C5%84stw?
QUOTE
.6 Czy świadczenie wychowawcze jest tylko dla małżeństw?
Nie. Rodzice mają prawo do świadczenia wychowawczego niezależnie od stanu cywilnego. „500 zł na dziecko” przysługuje zatem także rodzicom żyjącym w związkach nieformalnych, samotnym rodzicom oraz rodzicom po rozwodzie.


A tak w ogóle to skąd się wzięło przekonanie,że kobiety dawniej nie pracowały ? Przecież jak się choćby obejrzy dawne malarstwo to widać je pracujące prawie wszędzie - w polu,zagrodzie,rzemiośle,handlu...
misza88
chassepot
CODE
Zaprawdę nie ma współcześnie problemu z tym, aby kobieta miała pierwsze dziecko w okolicach 30-tki i aby do 40-tki mieć kolejną dwójkę. Nie ma przeszkód, aby zamiennie dzieckiem zajmował się tatuś i mamusia, poza jego najwcześniejszą fazą rozwoju. Nie ma przeszkód, aby dzieci rodziły się poza małżeństwem. Ale jeżeli chce się na siłę wrócić do świata sprzed pół wieku, to takie mamy tego skutki.


Popełniasz podobny błąd co ci, którzy chcą wrócić na siłę do świata sprzed pół wieku, rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Oczywiście że nie ma problemów aby ludzie posiadali dwójkę dzieci, nie ma przeszkód aby dzieckiem na zmianę zajmował się mamuś i tata. Jednak ludzie najczęściej decydują się obecnie na jedno dziecko, jeżeli te zachoruje urlop najczęściej bierze mama, podobnie jak urlop wychowawczy. Tak po prostu jest i trzeba brać to pod uwagę. Na ten problem należy patrzeć również, a może nawet przede wszystkim, przez pryzmat życia w naszym kraju następnych pokoleń.

CODE
Uwaga - nie uważam, że czymś zdrożnym jest gdy pary dobrowolnie kultywują model sprzed 50, czy 100 lat, niemniej czymś innym jest szacunek wobec takich osób, a czym innym lansowanie i wspieranie tego modelu oraz tępienie innych.

To charakteryzuje dwie strony. Nawet w tym wątku masz nazywanie takich kobiet "niedojdami" lub też twierdzenie że "tradycyjny układ ról społecznych jest szkodliwy dla kobiety". Oczywiście "tępienie" tego typu zachowań (czy to w jedną czy to w drugą stronę) jakie mają miejsce w społeczeństwie jest złe. Wydaje mi się jednak że krytyka różnego rodzaju postaw jest immanentna cechą każdego społeczeństwa, społeczeństwo nie może istnieć bez swoich tradycji, przyzwyczajeń, nieformalnej presji jaką na siebie narzuca etc.. W innym wypadku nie bylibyśmy Polakami, a jedynie zbitkiem jednostek, jakikolwiek ustrój demokratyczny również traciłby wtedy sens. Nie wspominając o podejściu do prawa, o jego przestrzeganiu. W "społeczeństwie" bez poczucia wspólnoty i dobra wspólnego ludzie będą np. płacić podatki tylko dlatego że boją się fiskusa nie dlatego że uważają to za sprawiedliwe. Kluczem jest aby krytyka nie ingerowała zbyt mocno w wolność jednostki i co najważniejsze nie miała odzwierciedlenia w prawie, a jeżeli już to jedynie w drodze wyjątku.

LordMich
CODE
Zależy od mężczyzny. Jak ktoś ma niskie poczucie wartości to rzeczywiście wolałby by kobieta siedziała w domu i bawiła dzieci.
Pozdrawiam!

Nie dostrzegam związku przyczynowo - skutkowego.
Lord Mich
QUOTE(misza88 @ 28/10/2017, 17:31)

LordMich
CODE
Zależy od mężczyzny. Jak ktoś ma niskie poczucie wartości to rzeczywiście wolałby by kobieta siedziała w domu i bawiła dzieci.
Pozdrawiam!

Nie dostrzegam związku przyczynowo - skutkowego.
*


Tak się boją możliwości odejścia kobiety od nich do innego mężczyzny, że wolą by siedziała w domu i przywiązała się dzięki:
1) braku samodzielności finansowej
2) braku znajomych

Pozdrawiam!
Elfir
Kobiecie z dzieckiem trudno jest odejść do innego mężczyzny, bo rzadko który przyjmie na siebie ciężar wychowania nie swojego potomka.
Elfir
Kobiecie z dzieckiem trudno jest odejść do innego mężczyzny, bo rzadko który przyjmie na siebie ciężar wychowania nie swojego potomka.
***

Misza - tak szczerze - płacisz podatki z patriotycznego obowiązku?
misza88
QUOTE(Elfir @ 28/10/2017, 17:27)
Kobiecie z dzieckiem trudno jest odejść do innego mężczyzny, bo rzadko który przyjmie na siebie ciężar wychowania nie swojego potomka.
***

Misza - tak szczerze - płacisz podatki z patriotycznego obowiązku?
*


Ja je płacić muszę, także nie wiem co ci mogę odpowiedzieć, jakbym był kiedyś postawiony w sytuacji: płacę lub zabieram sobie to bym Ci odpowiedział. Niemniej na takie decyzje zawsze składa się szereg czynników, patriotyczny obowiązek to jeden z nich. Faktem jest że inaczej do tego problemu podchodzą kraje byłego UW i kraje basenu morza śródziemnego, a inaczej np. Skandynawowie.
Nie same podatki są problemem a w ogóle dobro wspólne i zasadność przestrzegania prawa. Czyżbyś uważała pewne niepisane normy jakie są w społeczeństwie za zbędne? Czy nie dostrzegasz problemu dbania o dobro wspólne? Uważasz to za nieistotne?
Elfir
Odnosiłam się do opisanej przez ciebie świadomości wspólnego dobra u Polaków. Według mnie ta świadomość u nas jest nikła. Nie ma zupełnie zaufania do struktur państwowych. Państwo postrzega się jako opresyjne. To, co nas najbardziej łączy, to poczucie krzywd historycznych.
Svetonius21
QUOTE(marc20 @ 28/10/2017, 17:19)


A tak w ogóle to skąd się wzięło przekonanie,że kobiety dawniej nie pracowały ? Przecież jak się choćby obejrzy dawne malarstwo to widać je pracujące prawie wszędzie - w polu,zagrodzie,rzemiośle,handlu...
*


Też mnie to zastanawia, przecież to bzdura wierutna. Kobiety na dawnej wsi miały pracy co niemiara i wcale nie miały za dużo czasu dla dzieci. Moja babcia wspominała że swoje dzieci ledwo zdążyła nakarmić i musiała gnać na pole.
Podobnie jest dzisiaj np. w Czarnej Afryce. Widziałem kiedyś w filmie dokumentalnym taką scenę-wioska w Afryce dostała osły w ramach pomocy. Osły poszły do pługa, za pługiem szła kobieta a chłop stał na miedzy i przyglądał się jak żona orze. Później owa kobieta opowiadała jaka jest zadowolona z tych osłów, że pracuje się lżej i ma trochę czasu dla dzieci.
Alexander Malinowski 3
QUOTE(Elfir @ 28/10/2017, 17:27)
Kobiecie z dzieckiem trudno jest odejść do innego mężczyzny, bo rzadko który przyjmie na siebie ciężar wychowania nie swojego potomka.
***

Misza - tak szczerze - płacisz podatki z patriotycznego obowiązku?
*



Nie. Kobieta z dzieckiem może odejść do innego mężczyzny, jej wartość rynkowa spada więc musi wybrać mężczyznę odpowiadającą jej nowej wartości, czyli np. 15 lat starszego.
kmat
misza88
CODE
Zakładasz że faceci szukają kobiet niezależnych, pracujących i zarabiających. A według mnie jest to założenie błędne.

A według mnie nie. Jedna pensja w rodzinie to nie jest fajna sprawa. Chyba że to duża pensja, to zmienia postać rzeczy.
CODE
Obrażasz kobiety, które wybrały takie życie, nazywając je niedojdami. Zachowajmy chociaż trochę przyzwoitości.

Zależy od motywacji wyboru. Często jest to po prostu niechęć do wzięcia odpowiedzialności.
CODE
W ostatnich latach wprowadzono 500+ oraz płaty roczny urlop dla każdej matki. Czy w jakikolwiek sposób wpłynęło to na dzietność?

500+ nie wpłynie bo jest źle pomyślane. Nie stymuluje w ogóle do rozpoczęcia rozmnażania. Płatny urlop też niezbyt - dalej pozostaje problem powrotu do pracy.
CODE
Na dobra sprawę to chyba nic już z tym zrobić się nie da...

Dałoby się. Ot ulgi podatkowe dla zatrudniających wracające z urlopu macierzyńskiego.

chassepot
CODE
Przyznam się szczerze, że bardziej do mnie przemawiają programy wsparcia pomagające jednocześnie realizować ambicje zawodowe kobiet i posiadać przez nie dzieci jednocześnie.

W inny sposób się nie da, po prostu druga pensja jest druga pensja. Z kapitalizmem nie wygrasz. No chyba że socjalem, ale to się łatwo może przerodzić w hodowanie meneli.
CODE
A potem zdziwienie, że to nie trafia.
Zaprawdę nie ma współcześnie problemu z tym, aby kobieta miała pierwsze dziecko w okolicach 30-tki i aby do 40-tki mieć kolejną dwójkę. Nie ma przeszkód, aby zamiennie dzieckiem zajmował się tatuś i mamusia, poza jego najwcześniejszą fazą rozwoju. Nie ma przeszkód, aby dzieci rodziły się poza małżeństwem. Ale jeżeli chce się na siłę wrócić do świata sprzed pół wieku, to takie mamy tego skutki.

Nie da się wrócić. Trzeba by było cofnąć także całe zmiany społeczno-ekonomiczne z postępem technologicznym włącznie. Wrócić do czasów, kiedy podstawowym źródłem dochodu była siła fizyczna. A to jest niemożliwe.
Elfir
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/10/2017, 23:12)
Kobieta z dzieckiem może odejść do innego mężczyzny, jej wartość rynkowa spada więc musi wybrać mężczyznę odpowiadającą jej nowej wartości, czyli np. 15 lat starszego.




Nie pisałam, że nie może, tylko bardzo trudno jest znaleźć mężczyznę, który przyjmie kobietę z dzieckiem.
misza88
kmat
CODE
Zależy od motywacji wyboru. Często jest to po prostu niechęć do wzięcia odpowiedzialności.

Albo podział tej odpowiedzialności...
CODE
A według mnie nie. Jedna pensja w rodzinie to nie jest fajna sprawa.

Zakładasz że mężczyźni po pierwsze kierują się w tym przypadku przede wszystkim mamoną, po drugie są racjonalni w doborze środków. To jest radykalne uproszczenie problemu.

CODE
Dałoby się. Ot ulgi podatkowe dla zatrudniających wracające z urlopu macierzyńskiego.

Uważasz że pary tak często podejmują decyzje o poczęciu dziecka zastawiając się czy za dwa lata matka będzie mogła bez przeszkód wrócić do pracy? Również bardzo daleko idący wniosek. Nie wspominając o tym że znaczna część populacji zarabia niewiele, pracuje w zawodach niewykwalifikowanych i powrót do pracy, przy dzisiejszym bezrobocie nie stanowi problemu.

CODE
Nie da się wrócić. Trzeba by było cofnąć także całe zmiany społeczno-ekonomiczne z postępem technologicznym włącznie. Wrócić do czasów, kiedy podstawowym źródłem dochodu była siła fizyczna. A to jest niemożliwe

Być może dwie strony popełniają błąd. Jedna twierdząc że trzeba wrócić do starszych zachowań, druga twierdząc że małżonkowie są całkowicie równi na płaszczyźnie predyspozycji, a w związku z tym obowiązków.
Alexander Malinowski 3
QUOTE(Elfir @ 29/10/2017, 15:44)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/10/2017, 23:12)
Kobieta z dzieckiem może odejść do innego mężczyzny, jej wartość rynkowa spada więc musi wybrać mężczyznę odpowiadającą jej nowej wartości, czyli np. 15 lat starszego.




Nie pisałam, że nie może, tylko bardzo trudno jest znaleźć mężczyznę, który przyjmie kobietę z dzieckiem.
*



Łatwo, jesli obniży wymagania. Nie da, się jesli pragnie przystojnego singla rownolatka.
Erzherzogin
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 29/10/2017, 18:50)
QUOTE(Elfir @ 29/10/2017, 15:44)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/10/2017, 23:12)
Kobieta z dzieckiem może odejść do innego mężczyzny, jej wartość rynkowa spada więc musi wybrać mężczyznę odpowiadającą jej nowej wartości, czyli np. 15 lat starszego.




Nie pisałam, że nie może, tylko bardzo trudno jest znaleźć mężczyznę, który przyjmie kobietę z dzieckiem.
*



Łatwo, jesli obniży wymagania. Nie da, się jesli pragnie przystojnego singla rownolatka.
*



Tak sobie czytam Waszą pogawędkę i mam odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyzna, decydując się odejść od kobiety, z reguły nie zabiega o możliwość zabrania dzieci. On po prostu myśli pragmatycznie - chce zachować wysoką wartość rynkową...
Alexander Malinowski 3
QUOTE(Erzherzogin @ 29/10/2017, 20:03)

Tak sobie czytam Waszą pogawędkę i mam odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyzna, decydując się odejść od kobiety, z reguły nie zabiega o możliwość zabrania dzieci. On po prostu myśli pragmatycznie - chce zachować wysoką wartość rynkową...
*



Nie jestem pewien, czy to tak działa w przypadku mężczyzn. Jeśli przeczytasz wątek to dowiesz się, że w naszym kraju uważa się dzieci za własność matki. Zabieganie o zabranie dzieci w większości przypadków nie ma sensu, bo nie ma na to szans.
Grapeshot
CODE
Erzherzogin
Tak sobie czytam Waszą pogawędkę i mam odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyzna, decydując się odejść od kobiety, z reguły nie zabiega o możliwość zabrania dzieci. On po prostu myśli pragmatycznie - chce zachować wysoką wartość rynkową...


Mężczyzna, nawet bez dzieci przy sobie, ma znacznie obniżoną wartość rynkową, bo jest alimenciarzem. Kobiecie z dzieckiem a nawet dwoma udawało się niekiedy, w tamtych ciężkich czasach, wyjechać do starszego mężczyzny za granicę, ale wtedy miała ona gotowy plan B. Uczciwych zamiarów nigdy nie było.
Prawy Książę Sarmacji
QUOTE(Erzherzogin @ 29/10/2017, 21:03)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 29/10/2017, 18:50)
QUOTE(Elfir @ 29/10/2017, 15:44)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/10/2017, 23:12)
Kobieta z dzieckiem może odejść do innego mężczyzny, jej wartość rynkowa spada więc musi wybrać mężczyznę odpowiadającą jej nowej wartości, czyli np. 15 lat starszego.




Nie pisałam, że nie może, tylko bardzo trudno jest znaleźć mężczyznę, który przyjmie kobietę z dzieckiem.
*



Łatwo, jesli obniży wymagania. Nie da, się jesli pragnie przystojnego singla rownolatka.
*



Tak sobie czytam Waszą pogawędkę i mam odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyzna, decydując się odejść od kobiety, z reguły nie zabiega o możliwość zabrania dzieci. On po prostu myśli pragmatycznie - chce zachować wysoką wartość rynkową...
*


Jesli chodzi o kobietę to oprocz dzieci problematyczna jest tez kwestia wieku, co u mezczyzny z powodow biologicznych nie ma takiego znaczenia.

Poza tym statystyki mowia jasno - przy rozwodach to kobiety odchodza od mezczyzn a nie odwrotnie.
Alexander Malinowski 3
Może trzeba tu wprowadzić koncept kobiecej hipergamii?

Generalnie kobiety dzielą mężczyzn na alfa / do rozmnażania i beta / na partnera.
Feminizm oznacza akceptację swobodnego wyboru partnerów przez kobietę.

Zaczyna on więc swoje życie od partnerów alfa. Gdy zaczyna czuć potrzebę związku, stara się najpierw ubbetowić jakiegoś alfę, a jak to zawodzi to próbuje ualfić jakiegoś betę.

Kobieta się rozwodzi, bo jej próba ubettowienia partnera alfa, którego wybrała, zawiodła. Normalne jest, że kobieta ma w tej sytuacji warianty b c i d, czyli jakieś bety, do którego w razie czego może się udać.

Jeśli nawet Weronika Rosati znalazła partnera...

Problemem jest, że kobieta z doświadczeniem z ponad 10 partnerami preferuje mocne bodźce seksualne, więc może mieć problem z partnerem beta. Podobno trwałe rozwiązanie to parter beta jako związek, a na boku szereg alf, a z upływem czasu musi jednak płacić (z funduszy partnera beta zapewne...).

Przed feminizmem i antykoncpecją, kobiety nie wpadały w tę pułapkę, bo wpadały i znajdowały się w mniej lub bardziej trwałych związkach. Również kobiety byly dzielone na kategorie i te do związków nie mogły mieć wielu partnerów, co pozwalało im znaleźć szczęście i spełnienie w ramionach męża beta.

Wolny rynek miłości ma swoich przegranych.
misza88
QUOTE(Erzherzogin @ 29/10/2017, 20:03)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 29/10/2017, 18:50)
QUOTE(Elfir @ 29/10/2017, 15:44)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 28/10/2017, 23:12)
Kobieta z dzieckiem może odejść do innego mężczyzny, jej wartość rynkowa spada więc musi wybrać mężczyznę odpowiadającą jej nowej wartości, czyli np. 15 lat starszego.




Nie pisałam, że nie może, tylko bardzo trudno jest znaleźć mężczyznę, który przyjmie kobietę z dzieckiem.
*



Łatwo, jesli obniży wymagania. Nie da, się jesli pragnie przystojnego singla rownolatka.
*



Tak sobie czytam Waszą pogawędkę i mam odpowiedź na pytanie, dlaczego mężczyzna, decydując się odejść od kobiety, z reguły nie zabiega o możliwość zabrania dzieci. On po prostu myśli pragmatycznie - chce zachować wysoką wartość rynkową...
*


Zastanowiłbym się czy mężczyzna wychowujący dzieci na prawdę ma obniżoną wartość rynkową... Pewne badanie, które pamiętam z zajęć z psychologii. Na podstawie kilku zdjęć przedstawiających mężczyzn, kobiety miały powiedzieć, który z nich najbardziej ich urzekł. Był to mężczyzna pochylający się nad dzieckiem. Wygląda na to że kobiety w swojej większości nadal szukają u mężczyzn zapewnienia bezpieczeństwa, inaczej to wygląda w druga stronę.

Prosiłbym również o nie wrzucanie wszystkich kobiet i mężczyzn do jednego worka, rozwodnicy stanowią jedynie część społeczeństwa.
Grapeshot
Trzeba by w to jeszcze wkomponować jakoś tę zwiększającą się szansę na rozwód przy każdym kolejnym małżeństwie. W tym pierwszym małżeństwie szanse na przetrwanie w związku były najwyższe. W trzecim z kolei, szansa na przetrwanie jest tak nikła, że lepiej wcale nie zaczynać. Dla nas, mężczyzn, pogarsza sprawę fakt, że kobiety z wiekiem, wbrew biologii, nabierają wartości. Stają się tak wartościowe, że już same nie wiedzą co chcą.
Prawy Książę Sarmacji
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 30/10/2017, 10:18)
Może trzeba tu wprowadzić koncept kobiecej hipergamii?

Generalnie kobiety dzielą mężczyzn na alfa / do rozmnażania i beta / na partnera.
Feminizm oznacza akceptację swobodnego wyboru partnerów przez kobietę.

Zaczyna on więc swoje życie od partnerów alfa. Gdy zaczyna czuć potrzebę związku, stara się najpierw ubbetowić jakiegoś alfę, a jak to zawodzi to próbuje ualfić jakiegoś betę.

Kobieta się rozwodzi, bo jej próba ubettowienia partnera alfa, którego wybrała, zawiodła. Normalne jest, że kobieta ma w tej sytuacji warianty b c i d, czyli jakieś bety, do którego w razie czego może się udać.

Jeśli nawet Weronika Rosati znalazła partnera...

Problemem jest, że kobieta z doświadczeniem z ponad 10 partnerami preferuje mocne bodźce seksualne, więc może mieć problem z partnerem beta. Podobno trwałe rozwiązanie to parter beta jako związek, a na boku szereg alf, a z upływem czasu musi jednak płacić (z funduszy partnera beta zapewne...).

Przed feminizmem i antykoncpecją, kobiety nie wpadały w tę pułapkę, bo wpadały i znajdowały się w mniej lub bardziej trwałych związkach. Również kobiety byly dzielone na kategorie i te do związków nie mogły mieć wielu partnerów, co pozwalało im znaleźć szczęście i spełnienie w ramionach męża beta.

Wolny rynek miłości ma swoich przegranych.
*


To są politycznie niepoprawne tematy.

W ogole to w dyskusji wszyscy stosujemy spore uogólnienia no ale taki urok wątka wink.gif

Ubbetowienie alfy oznacza wsadzenie go pod pantofel. Co powoduje spadek zainteresowania seksualnego, jak ktoś podawał, z badan wynika że mężczyźni spelniajacy "kobiece" obowiązki domowe nie budzą pożądania. Co może prowadzić do poszukiwania nowego przedstawiciela płci meskiej u swojego boku.

Co do doswiadczenia relacja jest prosta - im wiecej kobieta miała partnerów seksualnych tym będzie mniej wytrwała u boku kolejnego. Może to mieć również wpływ na brak satysfakcji ze związku.

Pełna zgoda z ostatnim akapitem.



W zasadzie mamy podsumowanie podziału ktory wyniknął z dyskusji jakis czas temu - spoleczenstwa zorganizowanego ale stabilnego oraz relacji uwolnionych ktore jednak niosą ze sobą inne koszty społeczne. Pytanie czy jest możliwa jakas synteza powyższych, bo argumenty o nikłych możliwościach powrotu do stanu zorganizowanego z powodu przemian gospodarczych wydają sie być trafne.
jkobus
Ależ to proste i nie ma nad czym się rozwodzić!

Dobrobyt to kolejna "plaga Antoninów" czy inna "czarna śmierć". Ci, którzy nie są na tę zarazę odporni po prostu wymrą bezpotomnie - a Ziemię posiądą liczni i na pokusy dobrobytu odporni.

To znaczy, to oczywiście nie przebiegnie tak łatwo i prosto: bo raz, że tego rodzaju "odporność" dziedziczy się w memach, nie w genach (a przynajmniej trudno by chyba genetyczne podłoże "konserwatyzmu" odnaleźć) - np. w rodzinie mojej Żony już drugie pokolenie jest wielodzietne chociaż wcale nie musi (wcześniej trudno było mówić o wyborze, więc cecha ta nie miała charakteru różnicującego... Nota bene: i teściowa i szwagierka bardzo by się zdziwiły, gdyby ktoś je nazwał "niedojdami"... Radzą sobie znakomicie - choć i jedna i druga ma po czworo dzieci!). To wciąż za mało, żeby o "dziedziczeniu" mówić czy "współczynnik odziedziczalności" obliczać - dopiero czas pokaże, jak to będzie działało w dłuższej perspektywie.

Dwa - przegrywający mają do dyspozycji przynajmniej kilka strategii "kulturowego oporu":
- mogą za wszelką cenę demoralizować potomstwo "konserwatystów" (co faktycznie robią).
- mogą prokurować sobie potomstwo sztucznie (używając surogatek, w przyszłości może także prokurując sobie, dzięki inżynierii genetycznej "potomstwo na zamówienie", na różne sposoby "ulepszone" względem człowieka naturalnego...).

Poza tym, Koledzy ignorujecie dwa fakty:
- tak naprawdę to kobiety i TYLKO kobiety decydują o "ideowym obliczu" ludzkości - mężczyźni się po prostu dostosowują (i cały ten feminizm i rewolucja seksualna to, z pewnej perspektywy, wygląda wręcz na rozpaczliwą próbę mało atrakcyjnych mężczyzn "dorwania się" do kobiet - na które normalnie nie mieliby szans jako "nieperspektywiczni" reprodukcyjnie...);
- podejście biologiczne, socjologiczne nawet, z daleko idącymi ograniczeniami - ekonomiczne - to są tylko metody opisu, a nie prawdy wiary; tak naprawdę najpewniej nie ma ANI JEDNEGO PRZYPADKU, który by rzeczywiście tym paradygmatom jakkolwiek bądź odpowiadał w rzeczywistości! W rzeczywistości to ludzie się kochają. Albo nie...
Prawy Książę Sarmacji
CODE
cały ten feminizm i rewolucja seksualna to, z pewnej perspektywy, wygląda wręcz na rozpaczliwą próbę mało atrakcyjnych mężczyzn "dorwania się" do kobiet - na które normalnie nie mieliby szans jako "nieperspektywiczni" reprodukcyjnie...);

A drugą strone to nie?
jkobus
QUOTE(Prawy Książę Sarmacji @ 30/10/2017, 13:44)
CODE
cały ten feminizm i rewolucja seksualna to, z pewnej perspektywy, wygląda wręcz na rozpaczliwą próbę mało atrakcyjnych mężczyzn "dorwania się" do kobiet - na które normalnie nie mieliby szans jako "nieperspektywiczni" reprodukcyjnie...);

A drugą strone to nie?
*



Nie. W drugą stronę nie. Jak kobieta chce, to mężczyznę zawsze sobie znajdzie. Co najwyżej nie będzie księciem na siwym koniu...
chassepot
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 12:54)
(...)

Poza tym, Koledzy ignorujecie dwa fakty:
- tak naprawdę to kobiety i TYLKO kobiety decydują o "ideowym obliczu" ludzkości - mężczyźni się po prostu dostosowują (i cały ten feminizm i rewolucja seksualna to, z pewnej perspektywy, wygląda wręcz na rozpaczliwą próbę mało atrakcyjnych mężczyzn "dorwania się" do kobiet - na które normalnie nie mieliby szans jako "nieperspektywiczni" reprodukcyjnie...);
(...)


Huellebecq, który na kanwie rewolucji seksualnej popełnił niemal wszystkie (o ile nie wszystkie) swe powieści ma w tym temacie nieco inne zdanie.

Mianowicie wcale nie oznaczała ona swobodnego dostępu do seksu (dotyczy to osób płci obojga), a oznacza to nieograniczony dostęp wyłącznie dla osobników młodych oraz atrakcyjnych. Uważa, że wbrew pozorom wcześniejsze ograniczenia dawały znacznie większy dostęp do tego dobra. Zmiany obyczajowe po prostu zmieniły atraktory i zredukowały je przede wszystkim do wymiaru fizycznego. Na tej zasadzie taki książę Edward (późniejszy król Edward VII 1901-1910) we współczesnym nam świecie nie zaszalałby tak jak w swoim własnym.

Oczywiście mówimy wyłącznie o tzw. kulturze zachodniej. Ta zmierza wg Huellebecq'a do autodestrukcji, bowiem jej jedynym motorem jest spełnienie jednostki, cel samolubny i niemożliwy (przynajmniej dla wszystkich, a na pewno niemożliwy wiecznie) do spełnienia. Jednocześnie jest to model atrakcyjny w dłuższej perspektywie dla człowieka. Człowiek - przy całym bagażu kulturalnym jest organizmem rozmnażającym się drogą płciową. Jako taka istota poświęci bardzo wiele po to aby wykonywać czynności zmierzające do prokreacji, a kultury hedonistyczne dają im taką obietnicę (nie ważne czy dającą się spełnić czy nie). W konsekwencji Huellebecq prorokuje, że wszelkiego rodzaju integryzmy chrześcijańskie, czy muzułmańskie będą wyłącznie krótkotrwałymi (w rozumieniu historycznym) wykwitami reakcji na owe zjawisko prezentowane przez tzw. kulturę zachodnią - kwestia pół wieku, po czym wszystko utonie najpierw w hedonizmie a następnie we frustracji niespełnienia.
jkobus
E tam. Ludzie są zbyt różni, żeby w tak subiektywnej sprawie mieli się zachowywać identycznie.

Prawdę pisząc seks to nic specjalnego. Ale bycie ojcem tu suuuper sprawa!!!
Alexander Malinowski 3
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 11:54)

- mogą prokurować sobie potomstwo sztucznie (używając surogatek, w przyszłości może także prokurując sobie, dzięki inżynierii genetycznej "potomstwo na zamówienie", na różne sposoby "ulepszone" względem człowieka naturalnego...).

*



Surogatki oraz banki spermy to przestarzałe. Myślę, że przyszłość to produkcja nowych ludzi.

Jeśli chodzi o banki spermy to wynikiem ich działalności jest, że konserwatyści, tak, jak twoja rodzina, nie mają szansy na pozostawienie potomstwa. Jest za to szereg przypadków oszustw. Czytałem o właścicielu banku spermy, który po prostu wszystkim kobietom podawał swoje nasienie. Albo ten przypadek, gdy para lesbijek w całkowiecie białym miasteczku w USA dostala przez pomyłkę czarne dziecko. Ich skarga została zdaje się oddalona ze względu na oczywisty rasizm.

Pomyśl tak:
macie czwórkę dzieci i uważasz, że to dużo? W tej chwili w Afryce albo w krajach arabskich są mężczyźni, którzy mają paręset dzieci. Dawcy spermy liczą na dziesiątki tysięcy potmoków.

Przyszłość to:
- zniesienie granic państwowych, przez co populacja przepłynie z tych miejsc do Europy
- wyrówanaie szans wszystkich ludzi, niezależnie od wkładu (komunizm), w wyniku twoje dzieci dostaną dokładnie tyle ile wynosi produkcja świata podzielona na te 8 miliardów
- następnie racjonalna redukcja populacji do granic pojemności demograficznej planety - powiedzmy 1 miliarda.

Z twoich 4 dzieci po redukcji o czynnik 8 pozostanie pół dziecka, czyli jesteś ślępą uliczką w genetycznym rozwoju naszej planety.

Jedyna szansa to wielożeństwo albo bycie dawcą spermy.
jkobus
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 30/10/2017, 14:41)
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 11:54)

- mogą prokurować sobie potomstwo sztucznie (używając surogatek, w przyszłości może także prokurując sobie, dzięki inżynierii genetycznej "potomstwo na zamówienie", na różne sposoby "ulepszone" względem człowieka naturalnego...).

*



Surogatki oraz banki spermy to przestarzałe. Myślę, że przyszłość to produkcja nowych ludzi.

Jeśli chodzi o banki spermy to wynikiem ich działalności jest, że konserwatyści, tak, jak twoja rodzina, nie mają szansy na pozostawienie potomstwa. Jest za to szereg przypadków oszustw. Czytałem o właścicielu banku spermy, który po prostu wszystkim kobietom podawał swoje nasienie. Albo ten przypadek, gdy para lesbijek w całkowiecie białym miasteczku w USA dostala przez pomyłkę czarne dziecko. Ich skarga została zdaje się oddalona ze względu na oczywisty rasizm.

Pomyśl tak:
macie czwórkę dzieci i uważasz, że to dużo? W tej chwili w Afryce albo w krajach arabskich są mężczyźni, którzy mają paręset dzieci. Dawcy spermy liczą na dziesiątki tysięcy potmoków.

Przyszłość to:
- zniesienie granic państwowych, przez co populacja przepłynie z tych miejsc do Europy
- wyrówanaie szans wszystkich ludzi, niezależnie od wkładu (komunizm), w wyniku twoje dzieci dostaną dokładnie tyle ile wynosi produkcja świata podzielona na te 8 miliardów
- następnie racjonalna redukcja populacji do granic pojemności demograficznej planety - powiedzmy 1 miliarda.

Z twoich 4 dzieci po redukcji o czynnik 8 pozostanie pół dziecka, czyli jesteś ślępą uliczką w genetycznym rozwoju naszej planety.

Jedyna szansa to wielożeństwo albo bycie dawcą spermy.
*



Nikt nie wie, jakie są "granice pojemności demograficznej planety" - i czy w ogóle jakieś granice są?

Cała reszta cytowanej wypowiedzi to p...nie kompletnie bez sensu - i nawet nie ma z tym co dyskutować, bo nie dyskutuje się z bzdurami.
Baszybuzuk
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 14:14)
Nikt nie wie, jakie są "granice pojemności demograficznej planety" - i czy w ogóle jakieś granice są?


Ano. To po prostu kwestia odpowiedniego zaplanowania powierzchni produkcyjnych i mieszkalnych - chociaż powyżej pewnej liczby problemem nie będzie już produkcja żywności czy recykling, ale prozaiczne oddawanie ciepła do atmosfery. rolleyes.gif
jkobus
QUOTE(Baszybuzuk @ 30/10/2017, 16:17)
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 14:14)
Nikt nie wie, jakie są "granice pojemności demograficznej planety" - i czy w ogóle jakieś granice są?


Ano. To po prostu kwestia odpowiedniego zaplanowania powierzchni produkcyjnych i mieszkalnych - chociaż powyżej pewnej liczby problemem nie będzie już produkcja żywności czy recykling, ale prozaiczne oddawanie ciepła do atmosfery. rolleyes.gif
*



Od tego poziomu jesteśmy tak kosmicznie daleko, że doprawdy, lepiej już martwić się spadającymi na głowę asteroidami...
Alexander Malinowski 3
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 14:14)
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 30/10/2017, 14:41)
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 11:54)

- mogą prokurować sobie potomstwo sztucznie (używając surogatek, w przyszłości może także prokurując sobie, dzięki inżynierii genetycznej "potomstwo na zamówienie", na różne sposoby "ulepszone" względem człowieka naturalnego...).

*



Surogatki oraz banki spermy to przestarzałe. Myślę, że przyszłość to produkcja nowych ludzi.

Jeśli chodzi o banki spermy to wynikiem ich działalności jest, że konserwatyści, tak, jak twoja rodzina, nie mają szansy na pozostawienie potomstwa. Jest za to szereg przypadków oszustw. Czytałem o właścicielu banku spermy, który po prostu wszystkim kobietom podawał swoje nasienie. Albo ten przypadek, gdy para lesbijek w całkowiecie białym miasteczku w USA dostala przez pomyłkę czarne dziecko. Ich skarga została zdaje się oddalona ze względu na oczywisty rasizm.

Pomyśl tak:
macie czwórkę dzieci i uważasz, że to dużo? W tej chwili w Afryce albo w krajach arabskich są mężczyźni, którzy mają paręset dzieci. Dawcy spermy liczą na dziesiątki tysięcy potmoków.

Przyszłość to:
- zniesienie granic państwowych, przez co populacja przepłynie z tych miejsc do Europy
- wyrówanaie szans wszystkich ludzi, niezależnie od wkładu (komunizm), w wyniku twoje dzieci dostaną dokładnie tyle ile wynosi produkcja świata podzielona na te 8 miliardów
- następnie racjonalna redukcja populacji do granic pojemności demograficznej planety - powiedzmy 1 miliarda.

Z twoich 4 dzieci po redukcji o czynnik 8 pozostanie pół dziecka, czyli jesteś ślępą uliczką w genetycznym rozwoju naszej planety.

Jedyna szansa to wielożeństwo albo bycie dawcą spermy.
*



Nikt nie wie, jakie są "granice pojemności demograficznej planety" - i czy w ogóle jakieś granice są?

Cała reszta cytowanej wypowiedzi to p...nie kompletnie bez sensu - i nawet nie ma z tym co dyskutować, bo nie dyskutuje się z bzdurami.
*



Dzięki za komplement. Czyli nowe idee o których konserwa nie ma jeszcze pojęcia. One dopiero kiełkują w głowach przyszłych polpotów.
kmat
misza88
CODE
Albo podział tej odpowiedzialności...

To ma sens tylko w przypadku partnera wyraźnie bogatszego od przeciętnej.
CODE
Zakładasz że mężczyźni po pierwsze kierują się w tym przypadku przede wszystkim mamoną, po drugie są racjonalni w doborze środków. To jest radykalne uproszczenie problemu.

Zakładam, że tak to wygląda. Proces wcale nie musi być świadomy.
CODE
Uważasz że pary tak często podejmują decyzje o poczęciu dziecka zastawiając się czy za dwa lata matka będzie mogła bez przeszkód wrócić do pracy?

Nie do końca. Uważam że pary tak często podejmują decyzje o niepoczęciu dziecka zastawiając się czy za dwa lata matka będzie mogła bez przeszkód wrócić do pracy.
CODE
Również bardzo daleko idący wniosek. Nie wspominając o tym że znaczna część populacji zarabia niewiele, pracuje w zawodach niewykwalifikowanych

No i?
CODE
i powrót do pracy, przy dzisiejszym bezrobocie nie stanowi problemu.

Parę lat temu stanowił problem. Za parę lat może stanowić znowu.
CODE
Być może dwie strony popełniają błąd. Jedna twierdząc że trzeba wrócić do starszych zachowań, druga twierdząc że małżonkowie są całkowicie równi na płaszczyźnie predyspozycji, a w związku z tym obowiązków.

Zasadniczo obie strony ślizgają się po problemie, usiłując go rozgryźć wyłącznie jako kwestię przemian obyczajowych. A one są wtórne wobec przemian ekonomicznych i stanowią jedynie przystosowanie do nich. Tradycjonalizm stoi tu na szczególnie złej pozycji, bo usiłuje wtłoczyć społeczność w obyczajowość w oczywisty sposób do obecnych realiów socjo-ekonomicznych nieprzystosowaną. W oczywisty sposób bo właśnie te realia tą obyczajowość wykończyły. Nie jest przypadkiem, że bardzo duże problemy z dzietnością mają kraje bogate, demoliberalne, ale i względnie konserwatywne, jak Niemcy czy Japonia.

jkobus
CODE
Ci, którzy nie są na tę zarazę odporni po prostu wymrą bezpotomnie - a Ziemię posiądą liczni i na pokusy dobrobytu odporni.

Odpporni na dobrobyt są tylko menele - im dobrobyt z definicji nie grozi. Ale wątpię aby posiedli ziemię.
CODE
Nikt nie wie, jakie są "granice pojemności demograficznej planety" - i czy w ogóle jakieś granice są?

Wiadomo. Jeśli liczba ludności świata rośnie to znaczy, że jesteśmy przed granicą. Jeśli spada z powodów środowiskowych (głód wywołany niedostatkiem ziemi uprawnej) to za granicą. Jeśli spada wyłącznie z powodów społecznych (tu też głód wywołany wojnami, komunizmem itp.), bez śladów presji środowiskowej to przed granicą.

chassepot
CODE
Oczywiście mówimy wyłącznie o tzw. kulturze zachodniej

Na dłuższą metę o każdej, która wyszła ze zbieractwa-łowiectwa.
jkobus
To jednostronny, skrajnie uproszczający rzeczywistość determinizm ekonomiczny. Odbierający człowiekowi jakiekolwiek motywy poza... czym właściwie? Pisząc o "dobrobycie" nikt tu chyba nie miał na myśli butów, koszuli czy kawałka dachu nad głową, o pełnej misce nie wspominając. Tylko raczej najnowszy model smartfona i wakacje przynajmniej na Krecie. Ja na ten przykład - nie odczuwam najmniejszej zgoła potrzeby posiadania smartfona! Na wakacje też nie mam zwyczaju jeździć. I co? I cały ten wywód mnie po prostu nie dotyczy...
Lord Mich
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 16:52)
To jednostronny, skrajnie uproszczający rzeczywistość determinizm ekonomiczny. Odbierający człowiekowi jakiekolwiek motywy poza... czym właściwie? Pisząc o "dobrobycie" nikt tu chyba nie miał na myśli butów, koszuli czy kawałka dachu nad głową, o pełnej misce nie wspominając. Tylko raczej najnowszy model smartfona i wakacje przynajmniej na Krecie. Ja na ten przykład - nie odczuwam najmniejszej zgoła potrzeby posiadania smartfona! Na wakacje też nie mam zwyczaju jeździć. I co? I cały ten wywód mnie po prostu nie dotyczy...
*


Dotyczy z punktu widzenia biologii nie ma znaczenia, czy odkładasz decyzje odłożenia potomka z powodu smartfona czy koni ałtańskich.

Pozdrawiam!
Alexander Malinowski 3
QUOTE(jkobus @ 30/10/2017, 15:52)
To jednostronny, skrajnie uproszczający rzeczywistość determinizm ekonomiczny. Odbierający człowiekowi jakiekolwiek motywy poza... czym właściwie? Pisząc o "dobrobycie" nikt tu chyba nie miał na myśli butów, koszuli czy kawałka dachu nad głową, o pełnej misce nie wspominając. Tylko raczej najnowszy model smartfona i wakacje przynajmniej na Krecie. Ja na ten przykład - nie odczuwam najmniejszej zgoła potrzeby posiadania smartfona! Na wakacje też nie mam zwyczaju jeździć. I co? I cały ten wywód mnie po prostu nie dotyczy...
*




Najprawdopodobniej należysz do jakiejś społeczności niszowej. Dobór naturalny wymusza na młodym samcu epatowanie atrybutami zdolności do łożenia na rodzinę w postaci dom, samochód, najnowszy smartfon.
gregski
Wy się jakimiś duperelami podniecacie jak samochody czy smartfony.
A tu chodzi o rzeczy fundamentalne.
Na przykład by Machulski za "Seksmisję" przeprosił. http://www.rp.pl/Kraj/170919503-Mlynarska-...-Seksmisji.html
Baszybuzuk
Myślę, że Orwell (gdyby żył) powinien przeprosić za "Folwark Zwierzęcy". Obiektywnie rzecz biorąc, świnie i psy nie są przecież takie złe - a ta powieść zaszczepia dużo nieufności wobec ich kierownictwa.

PS. Za krasnoludki z Szuflandii Machulski też powinien przeprosić.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org