Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Sposoby niszczenia czołgów przez piechotę
historycy.org > Historia powszechna > II WOJNA ŚWIATOWA > Uzbrojenie > Wojska pancerne, piechota zmechanizowana i kawaleria
Pages: 1, 2, 3, 4
Sosabowski
Fajnym sposobem unieruchomienia czołgu było wrzucenie do SKARPETKI ładunku wybuchowego(C4 lub coś innego) i zaczepienie tego na czołgu.
jubysz
A może ktoś z kolegów/koleżanek oświeci mnie do czego służyła rusznica ppancerna? Chciano tym wybijać załogę w środku czy co? smile.gif
AKMS
QUOTE
A może ktoś z kolegów/koleżanek oświeci mnie do czego służyła rusznica ppancerna? Chciano tym wybijać załogę w środku czy co


Rusznica przeciwpancerna (jak kto woli karabin przeciwpancerny) służyła do zwalczania pojazdów pancernych, początkowo broń tego typu była całkiem skuteczna nawet przeciw czołgom. Wraz z wprowadzeniem nowszych czołgów skuteczność rusznic przeciwpancernych znacznie zmalała, dlatego też zaczęto stosować je do zwalczania lżej opancerzonych pojazdów np. samochodów pancernych
JacktheRipper
Czy w czasach IIWŚ używano dział bezodrzutowych. Chodzi o coś podobnego do bazooki z tym że tam jest wystrzeliwany normalny pocisk[nie to nie granatnik] taki jak z działa czołgowego.Obsługiwał to żołnierz opierając o ramie jak bazooke i strzelając. Czy wiecei coś o takiej broni?
qrak
QUOTE
Fajnym sposobem unieruchomienia czołgu było wrzucenie do SKARPETKI ładunku wybuchowego(C4 lub coś innego) i zaczepienie tego na czołgu.


Za bardzo Spielbergowi uwierzyles wink.gif
SStrike
Kurde, jak się zaczyna temat skarpet napchanych TNT jako "środka do niszczenia czołgów" to zaczynają mi się podobać granaty wrzucanie do lufy rolleyes.gif Ale to Kmicic był pierwszy !
Bormac
QUOTE(JacktheRipper @ 24/09/2006, 13:44)
Czy w czasach IIWŚ używano dział bezodrzutowych. Chodzi o coś podobnego do bazooki z tym że tam jest wystrzeliwany normalny pocisk[nie to nie granatnik] taki jak z działa czołgowego.Obsługiwał to żołnierz opierając o ramie jak bazooke i strzelając. Czy wiecei coś o takiej broni?
*



Z tego co wiem ten typ dział rozwinął się dopiero po IIWŚ.
Grzesio
QUOTE
Czy w czasach IIWŚ używano dział bezodrzutowych. Chodzi o coś podobnego do bazooki z tym że tam jest wystrzeliwany normalny pocisk[nie to nie granatnik] taki jak z działa czołgowego.Obsługiwał to żołnierz opierając o ramie jak bazooke i strzelając. Czy wiecei coś o takiej broni?


Tak, używano. Amerykańskie M18 Recoilless Rifle kalibru 57 mm.
Oprócz tego używano także oczywiście 'normalnych' dział bezodrzutowych z łożem i całym dobrodziejstwem inwentarza.

Pzdr

Grzesiu
Bormac
QUOTE(Grzesio @ 26/09/2006, 16:01)
Tak, używano. Amerykańskie M18 Recoilless Rifle kalibru 57 mm.
Oprócz tego używano także oczywiście 'normalnych' dział bezodrzutowych z łożem i całym dobrodziejstwem inwentarza.

Pzdr

Grzesiu
*



Dużo tego sprzętu miała US Army podczas DWŚ? Działa bezodrzutowe zawsze bardziej kojarzyły mi się z Koreą, czy Wietnamem.
Grzesio
Malutko - w Europie pierwsze 100 szt. dotarło do jednostek dopiero w marcu 1945, szerzej używano ich na Pacyfiku. Do końca wojny wyprodukowano 951 szt. M18 i 1238 M20 (kal. 75 mm).
Jako niejaką ciekawostkę zauważyć można, że takież same numery - M18 i M20 - przytrafiły się też bazookom. smile.gif

Pzdr

Grzesiu
JacktheRipper
Zastanwiam się czy takie działo bezodrzutowe obsługiwane przez piechura, miało wystarczającą celnośc i moc żeby stworzyć poważne zagrożenie dla tamtejszczych czołgów. Ma ktoś dane m18 i m20 recoilless rifles? Byłbym naprawde wdzięczny.
Von Slavek
QUOTE(AKMS @ 23/09/2006, 23:53)
QUOTE
A może ktoś z kolegów/koleżanek oświeci mnie do czego służyła rusznica ppancerna? Chciano tym wybijać załogę w środku czy co


Rusznica przeciwpancerna (jak kto woli karabin przeciwpancerny) służyła do zwalczania pojazdów pancernych, początkowo broń tego typu była całkiem skuteczna nawet przeciw czołgom. Wraz z wprowadzeniem nowszych czołgów skuteczność rusznic przeciwpancernych znacznie zmalała, dlatego też zaczęto stosować je do zwalczania lżej opancerzonych pojazdów np. samochodów pancernych
*



Mnie sie czepiacie a sami pojęcia mylicie rusznica a karabin ppanc to dwa różne pojęcia.
A z tym granatem ja tego nie wymyśliłem więc nie do mnie pretensje, bo zawsze przeciez można latać z wiaderkiem zaprawy i wlewać do lufy działa, może nawet 4 czołgi na jednym wiadrze da się tak załatwić.
AKMS
QUOTE
Mnie sie czepiacie a sami pojęcia mylicie rusznica a karabin ppanc to dwa różne pojęcia


Nie są to dwa różne pojęcia, zarówno karabin przeciwpancerny jak i rusznica przeciwpancerna oznaczają to samo, było nawet na ten temat w Nowej Technice Wojskowej w artykule dotyczącym karabinów przeciwpancernych PTRS i PTRD
Muchomorek
Inna sprawa, że - jeśli wierzyć Suworowowi - RKKA nie miała aż tyle rusznic ppanc, żeby mogły stanowić jakąś poważniejszą metodę walki z tankami. No, ale... Przez sito trzeba brać co Pan Rezun pisze wink.gif

I pytanko. Ktoś coś wie na temat RPG? Ale nie chodzi mi o granatnik, tylko coś w rodzaju granatu, ale silniejsze. RKKA podobno coś takiego miała przeciwko czołgom?
Necrotrup
Chodzi Tobie zapewne o ręczne granaty przeciwpancerne rpg-6, rpg-40 i rpg-43 o głowicy kumulacyjnej. Owszem, było coś takiego, wyglądało to tak:
Grzesio
Dwie malutkie uwagi - granaty na obrazku są odwrotnie podpisane, RPG-43 to ten z lewej, RPG-6 z prawej. wink.gif Są to granaty kumulacyjne z zapalnikami uderzeniowymi, stabilizowane w locie tekstylnymi taśmami (w położeniu spoczynkowym ukrytymi pod stożkowymi osłonami w tylnej części głowicy - po rzucie osłona była odrzucana od głowicy przez sprężynę, zsuwała się z rękojeści i rozwijała taśmy stabilizujące, na końcu których radośnie powiewała) - chodziło o to, aby granat uderzył w pancerz jedynie słuszną stroną, czyli przodem.
Oprócz tego w ZSRR używano jeszcze przeciwpancernych granatów burzących - RPG-40 (on, wbrew przedpiszcy, nie był kumulacyjny) i RPG-41; były to w sumie zwykłe granaty trzonkowe, bez specjalnych udziwnień, tyle że z bardzo dużą głowicą, zawierającą 1 kg materiału wybuchowego, z zapalnikiem czasowym (RPG-40, RPG-41) lub uderzeniowym (RPG-41).

Pzdr

Grzesiu
Speedy
Hej

Tak z pamięci oczywiście wszystkich danych nie podam, ale te podstawowe dla niniejszych rozważań to mniej więcej znam

QUOTE(JacktheRipper @ 26/09/2006, 20:18)
Zastanwiam się czy takie działo bezodrzutowe obsługiwane przez piechura, miało wystarczającą celnośc i moc żeby stworzyć poważne zagrożenie dla tamtejszczych czołgów. Ma ktoś dane m18 i m20 recoilless rifles? Byłbym naprawde wdzięczny.
*



M18 (57 mm) ważyło około 18 kg, można było strzelać z ramienia lub podstawy trójnożnej od karabinu maszynowego. M20 (75 mm) było cięższe, kilkadziesiąt kg, strzelało się tylko z podstawy. W obu przypadkach prędkość początkowa pocisku była rzędu 360 m/s. Oba działa były gwintowane, pociski stabilizowane obrotowo. Zapewniało to całkiem przyzwoitą celność, możliwość trafienia w czołg z odległości rzędu 1000 m, co dla przeciętnej rakietowej bazooki byłoby kompletną abstrakcją. Z drugiej strony artyleryjskie pociski kumulacyjne o stosunkowo niewielkim kalibrze i w dodatku wirujące (to źle wpływa na kumulację) nie miały zbyt dużej zdolności przebijania. W przypadku działa 57 mm przebijało ono przy prostopadłym trafieniu pancerz grubości 76 mm, zaś działo 75 mm - pancerz grubości 102 mm. Może i nie jest to bardzo mało, ale w końcowym okresie II ws większość czołgów średnich (nie mówiąc już o ciężkich) miała z przodu o wiele grubszy pancerz.
JacktheRipper
Aha no dzięki za dane.Czyli takim działem to co najwyżej można było lekkie czołgi niszczyć i wozy pancerne. Co do granatów przeciwpancernych, to czy ma ktoś dane i zdjęcia granatu N73 AT. Słyszałem że najlepszym granatem ppanc był panzerwurfmine inaczej PWM-L
Ponąć niełatwo się nim rzucało ale był celnejszy niż np rpg-43[nie wspominając o rpg-40 który miał za krótką rączke]. Czy ktoś wie coś o tym że głowice do tych granatów są praktycznie pomeniejszoną wersją głowic od panzerfausta? Bo spotykałem się z takimi opiniami.
Grzesio
Ja tam nie wiem, ongi - acz strasznie dawno - rzucałem jeno ćwiczebnym RPG-43, nie powiem, jest to pewne wyzwanie. smile.gif
PWM-1(L) na pewno miał ze swoimi dużymi statecznikami bez porównania lepszą stabilizację niż RPG, który zasadniczo leciał tylko głowicą w ogólnym kierunku do przodu. A co do celności - to zasięg rzutu granatem ppanc jest tak mały, że nie ma to - moim zdaniem - żadnego praktycznego znaczenia...
Głowica PWM nie jest pomniejszoną wersją panzerfaustowskiej - ot zwykła głowica kumulacyjna, wiele się w kształtowaniu takiej nie wykombinuje, więc i podobieństwa z reguły będą znaczne.

Pzdr

Grzesiu

EDIT
Muszę się przyznać, że skłamałem! sad.gif RPG-6 miał taśmy stabilizatora zwinięte nie pod osłoną z tyłu głowicy, ale wewnętrz blaszanej rękojeści - wywlekała je stamtąd odpadająca po rzucie łyżka.
Von Slavek
QUOTE(AKMS @ 27/09/2006, 22:27)
QUOTE
Mnie sie czepiacie a sami pojęcia mylicie rusznica a karabin ppanc to dwa różne pojęcia


Nie są to dwa różne pojęcia, zarówno karabin przeciwpancerny jak i rusznica przeciwpancerna oznaczają to samo, było nawet na ten temat w Nowej Technice Wojskowej w artykule dotyczącym karabinów przeciwpancernych PTRS i PTRD
*




A rozróżniasz może karabin maszynowy i pistolet maszynowy i pewnie to też to samo dry.gif
AKMS
QUOTE
A rozróżniasz może karabin maszynowy i pistolet maszynowy i pewnie to też to samo


Żebyś wiedział że rozróżniam

Co do karabinu przeciwpancernego, jakoś wszędzie gdzie czytałem pisze że karabin przeciwpancerny i rusznica przeciwpancerna to jest to samo, choćby w nowej technice wojskowej

Necrotrup
QUOTE
granaty na obrazku są odwrotnie podpisane, RPG-43 to ten z lewej, RPG-6 z prawej.

QUOTE
RPG-40 (on, wbrew przedpiszcy, nie był kumulacyjny)

Źródło: Mała Encyklopedia Wojskowa, WMON, W-wa 1967, wyd. I, tom I s. 467 (opis granatów) i 468 (obrazek). Stoi tam, że rpg - 40, 43 i 6 mają głowicę kumulacyjną, zaś działanie natychmiastowe.
Grzesio
Ja wszystko rozumiem, wszak skan obrazka mówi sam za siebie! smile.gif
Tym niemniej źle w tej encyklopedii napisali (w "Encyklopedii techniki wojskowej" z 1978 już to poprawili). Mamy tylko dowód, żeby ślepo nie wierzyć encyklopediom. wink.gif
A więc na rysunku litera a to RPG-43, a litera b to RPG-6. One oba były kumulacyjne, stabilizowane taśmowo i posiadały zapalniki uderzeniowe (mieściły odpowiednio 610-650 i 580 g mw i przebijały odp. 75 i 100 mm pancerza). RPG-40 był granatem burzącym, nie kumulacyjnym - ale przyznać się muszę, że skłamałem sad.gif - a Ty masz rację - zapalnik miał uderzeniowy. Za to RPG-41 (też burzący) występował z zapalnikiem uderzeniowym lub czasowym. RPG-40 zawierał 760 g mw i przebijał ledwo 20-25 mm pancerza, RPG-41 miał 1000 g mw, a uderzeniowy w wersji de luxe opracowany w GSKB-30 aż 1500 g mw - oba miały nadal przebijalność nie przekraczającą 25 mm (przy max. zasięgu rzutu 10-15 m rolleyes.gif ).

Pzdr

Grzesiu
JacktheRipper
A ja czytałem [na jakiejś stronce z granatami], że granat RPG-43 miał przebijalność do 60mm stali. Jak to w końcu jest ?
A co do RPG-40 to słyszałem, że Rosjanie go używali do niszczenia ścian budynków w których osadzeni byli Niemcy. Również używano ich do niszczenia samych stanowisk karabinów maszynowych.
Grzesio
Instrukcja obsługi z 1944 podaje dla RPG-43 75 mm, podobnie wspomniana "Encyklopedia techniki wojskowej" i radzieckie opracowanie "Rucznyje granaty" z 1943, aczkolwiek spotkałem się też w literaturze z "70-75 mm".

Pzdr

Grzesiu
JacktheRipper
A co z granatem N73 AT? Może mi ktoś ,podać jego dane skutecznośc i ilość tych granatów użytych podczas IIWŚ.
Sparrow
Witam!

Podczas IIWŚ Niemcy do niszczenia czołgów wykorzystywali drużyny "łowców czołgów". Drużyna składała się z dwóch osób (niszczyciel i dowódca/ochroniarz z bronią automatyczną) uzbrojonych w 2 panzerfausty lub miny magnetyczne, ponadto wykorzystywano też wiązki granatów (4-5 zwykłych "ubijaczy ziemniaków" związanych i odbezpieczanych jednocześnie - nie wiem czy po kolei, czy jakoś na raz, podobno dało się tym relatywnie łatwo zerwać gąsienicę, bo raczej nic ponadto). Przykład działań bojowych łowców czołgów daje M. Wańkowicz w książce "Monte Cassino".

Jednostki "panzerjager" wykorzystywano również na froncie wschodnim. Podobne oddziały mieli również Rosjanie, jednak nie wiem czy żołnierze przechodzili również spejalne szkolenie (jak Niemcy), czy było to na zasadzie "Wania i Misza - zgłaszacie się na ochotnika do zniszczenia Tigra!" smile.gif
pozdrawiam
ZoltY
Ktoś tu napisał, że rzucanie koktajli mołotowa służyło do nagrzewania pancerza, a ja słyszałem o jeszcze drugim celu, lepszym - a mianowicie rzuceniu mieszanki na wlot powietrza do silnika, wtedy silnik miałby zassać płomienie i się sfajczyć - wie ktoś jak to w końcu było? Obie metody stosowano po równo?

Co do metod, to niezłą szkołę dali Finowie podczas wojny zimowej - trick z kopaniem dołu z ukrytym w nim piechurem z winogronem, przy przewidywanych trasach przejazdu czołgów jest chyba ich autorstwa.
Co do dyskusji co jest metodą, a co wyjątkową sytuacją - moim zdaniem to zależy od okoliczności, jednak walki w mieście rządziły się zupełnie innymi prawami niż w otwartym polu.

O szkoleniu psów z ładunkiem na grzbiecie słyszałem, ale nie trzeba tego tematu zbytnio zgłębiać, żeby się domyślić, że była to pomyłka.
A co myślicie o wybitnie filmowym sposobiem - wskoczeniem na wieżę czołgu i wrzuceniem granatu do włazu(czyżby miały od góry klamkę:>)?
qrak
QUOTE
A co myślicie o wybitnie filmowym sposobiem - wskoczeniem na wieżę czołgu i wrzuceniem granatu do włazu(czyżby miały od góry klamkę:>)?



Klamki nie mial, ale wlaz mogl byc otwarty dla lepszej wentylacji wewnatrz.
Mysle, ze moglo to byc ulatwianie sobei uciaczki. Chyba ciezko jest mocowac sie z klamka wlazu kiedy pod tylkiem sie pali.
polllack
Co do otwartego włazu- w Normandii niemcy zniszczyli Aliancki czołg, bo pocisk z moździerza wpadł przez otwary właz prosto do środeczka czołgu;D

A dlaczego nie wysłać na czołgi plutony żołnierzy ze śrubokrętemi i wiertarkami? Może by coś rozkręcili, a czołgi się rozpadły? Ma ktoś lepszy pomysł?
ps-man
Fakt, że czasem Niemcy (Ruskie chyba też confused1.gif ) próbowali brać czołgi, zwłaszcza na żywca. Ale walka - paru ludzi z granatami przeciw czołgowi - to raczej jednrazowa akcja. wink.gif
sonora
Ciekawy granat mieli Brytyjczycy, na początku wojny.Jego głowica, wypełniona bardzo wrażliwym materiałem wybuchowym,była pociągnięta bardzo lepka substancją (która miała powodować przylepianie się granatu do pancerza).Z uwagi na bardzo specyficzna głowicę (czuły materiał wybuchowy i przylepianie się dosłownie wszystkiego,granat chroniony był metalowa osłona zdejmowana przed rzutem.Niestety nie pamiętam jego nazwy,ale zapewne Któryś z Kolegów wie i poda ją.
A co do niszczenia czołgów (przez piechotę), to sposobów było całkiem sporo.Spróbuje je usystematyzować:
1)granaty:
-granaty ręczne
-wiązki granatów
-granaty ppanc (kumulacyjne i o działaniu burzącym)
-osobną grupę winny stanowić granatu nasadkowe, używane przez wojska USA i granaty,wystrzeliwane z karabinów i pistoletów-rakietnic,używane przez wojska niemieckie
2)rusznice i karabiny ppanc
Dość masowo używane przez wszystkie walczące strony, na poczatku II w.ś.Z czasem,z uwagi na grubość pancerza, zanikły.Pozostały na uzbrojeniu ZSRR i wojsk fińskich
3)granatniki przeciwpancerne
Pojawiły się w zastępstwie rusznic.Amerykańska bazooka,niemiecki panzerfaust i "pancerszrek" (jego węgierski odpowiednik miał kal.66mm (?),angielski piat.
4)miny ppanc:
-denne
-denne kumulacyjne
-przeciwgąsienicowe
4)środki improwizowane:
-fugasy
-ładunki materiałów wybuchowych
-butelki zapalające i samozapalające
5)działa piechoty:
-klasyczne
-działa bezodrzutowe (amerykańskie i niemieckie)
6)budowy inżynieryjne (nie niszczyły bezpośrednio, ale zatrzymywał czołg, co ułatwiało jego zniszczenie)
-rowy przeciwczołgowe
-jeże
-zęby smoka
itd
Niezwykle interesującą metodę walki,z czołgami,mieli Rosjanie.W chwili,ataku czołgów,cała artyleria,z zaatakowanego odcinka, kierowała swój ogień na czołgi.Strzelano tym,co było "pod ręką".Czy było to skuteczne?Myślę,że tak.Nawet pocisk odłamkowy,słuszniejszego kalibry,nie jest dla "tanka" obojętny.
Krzysiek_Łódz
QUOTE(AKMS @ 23/09/2006, 22:53)
QUOTE
A może ktoś z kolegów/koleżanek oświeci mnie do czego służyła rusznica ppancerna? Chciano tym wybijać załogę w środku czy co


Rusznica przeciwpancerna (jak kto woli karabin przeciwpancerny) służyła do zwalczania pojazdów pancernych, początkowo broń tego typu była całkiem skuteczna nawet przeciw czołgom. Wraz z wprowadzeniem nowszych czołgów skuteczność rusznic przeciwpancernych znacznie zmalała, dlatego też zaczęto stosować je do zwalczania lżej opancerzonych pojazdów np. samochodów pancernych
*




Podobno Brytyjskie BOYS do końca wojny skuteczne kasowały gąsienice ,a dzisiaj mamy bareta smile.gif
AKMS
QUOTE
Podobno Brytyjskie BOYS do końca wojny skuteczne kasowały gąsienice ,a dzisiaj mamy bareta


No właśnie z tym zrywaniem gąsienic od trafień pociskami z karabinów przeciwpancernych to nie jest takie oczywiste. Był nawet wątek w którym dyskutowano na ten temat, dyskusja dotyczyła karabinów przeciwpancernych PTRD i PTRS, ale chodziło o to samo. Zdania na ten temat były podzielone

Link
Krzysiek_Łódz
A teraz mnie znany najśmieszniejszy , a zarazem najgłupszy pomysł. Podobno Rosjanie przywiązywali ładunki wybuchowe do psów wcześniej ucząc ich szukac jedzenia pod czołgami... TYLE , ZE POD SWOIMI BUAHAHAHAHA !!! Niech mają dziady za swoje , biedne psinki.

Jednym z lepszych sposobów był chyba Hurricane II B z dwoma działkami 20mm tzw. "otwieracz do konserw" ,czy u Ruskich Ił 2 u Niemców Sztuka no i oczywiście Mustang.

A za najlepszy uważam każdy tani sposób. Małym nakładem finansowym rusznica , albo panzerfaust mogły zniszczyc maszynę , która kosztowała kupę forsy , zużywała masę potrzebnych w czas wojny materiałów i absorbowała 3, 4 , czy 5 ludzi załogi nie mówiąc już o zapleczu logistycznym itp.

Pzatym niszczyciele czołgów , działa samobieżne , naloty strategiczne ( tak alianci zniszczyli całą dywizję Panzer Lehr stacjonującą zdaje się na lotnisku Cariquete ( karpiket)w Normandii i cała ta długa lista powyżej. Zawsze można też było ciepnąc granat przez właz , nie? smile.gif

Ostatecznie można szarże ...
Desert Fox
Zimmerit :"Od połowy 1943 roku kadłub ( boki , przód , tył a niekiedy także spód )oraz wieża pokrywane były mieszaniną gipsowo-cementową zimmerit mającą neutralizowac pole magnetyczne czołgu.Zimmerit miał chronic pojazd przed minami magnetycznymi."
Wydawnictwo 200 - Pzkpfw VI Tiger
pozdrawiam
Krzysiek_Łódz
No widze , że nie sam siedzę smile.gif masz jeszcze jakieś pomysły ? Słyszałem , że tygrysa można było wyeliminowac miną przeciwpiechotną. Od wybuchu spadała gąsienica , a że trudno było ją założyc to cała załoga wychodziła i zakładała. Jak dla mnie naciągane bo tygrys to raczej zawsze miał obstawę jakąś .
Desert Fox
Czołgi mimo pozorów dużej odporności czy siły ognia są łatwe do zniszczenia szczególnie w miescie.Wystarczy zlikwidowac obstawe w postaci piechoty a czołg pozostaje wręcz bezbronny.Nawet prosty worek cementu potrafi go unieruchomic co jest połową sukcesu.Wystarczy zrzucic go na przedział silnikowy co zapcha filtry powietrza silnika.
tamaryszek1
QUOTE(Nagano @ 27/05/2005, 16:07)
Pancerne Kamikadze.Tak nazywali sie zolnierze japonscy ,ktorzy mieli dlugi kij bambusowy z podczepionym na koncu ladunkiem wybuchowym.Taki kamikadze podchodzil do czolgu uderzal w pancerz a ladunek kumulacyjny wybuchal robiac zniszczenie.Oczywiscie japonczyk przewaznie ginal.Drugim sposobem japonskich kamikadze bylo wykopywaniu glebokich waskich dolow tak aby zmiescil sie tam czlowiek.Gdy czolg byl nad dziura zoltek uderzal kamieniem w zapalnik bomby rozpruwajac czolg od dolu.Obydwa sposoby nie sprawdzily sie za bardzo ,poniewaz Alinaci nie uzywali zbyt duzo czolgow w dzungli.
*


tych japonskich kamikaze anty pancenrych nazywali - NOKOHAGU KOHEKI
gtsw64
Czytając wspomnienia gen Kuropieski natknąłem się na taki oto fragment.Rzecz dzieje się podczas inspekcji jednostki przez wysokiego dowódcę. Pada pytanie z ust generała do piechurów. Co będą robili gdy na nich wyjdą czołgi? "Wszyscy odpowiedzieli, że będą strzelać do otworów, szczelin czołgu, by razić załogę (tak ich uczono!).Jakie wielkie są te szczeliny? - zapytał generał.Odpowiedzi były różne, ale nieprawidłowe."
Mam więc pytanie.
Czy rzeczywiście w przedwojennych regulaminach i instrukcjach zalecano taki sposób walki, i czy go ćwiczono?
qrak
We wspomnieniach są wzmianki o celowaniu i strzelaniu w wizjery.
A tu fragment regulaminu:

QUOTE
W razie natarcia samych czołgów cała drużyna bierze udział w zwalczaniu ich przy pomocy celnego ognia, skierowanego na słabe miejsca czołgów (szczeliny obserwacyjne).
Gdy za czołgami posuwa się piechota, dowódca drużyny powinien skierować główny wysiłek ogniowy na piechotę, by ja oddzielić od czołgów i nie dopuścić do własnych stanowisk; na czołgi kieruje ogień strzelców wyborowych i ewentualnie ręcznego karabina maszynowego


Regulamin piechoty. Część II. Walka oddziałów piechoty i musztra, Warszawa 1934.
gtsw64
Wielkie dzięki za informacje.
Jednocześnie mam pytanie? Gdzie można zapoznać się lub w jaki sposób zdobyć ten regulamin jakieś przedruki(oryginał pewnie jest nie do zdobycia lub za cenę zaporową). Słyszałem że jakieś regulaminy drukowano w Zeszytach Historycznych. Jednak w dostępnych numerach (tylko kilka)w mojej bibliotece nic nie znalazłem.
Za jakąkolwiek pomoc z góry Dziękuję.
qrak
Regulamin, którego fragment przytoczyłem (jak też kilka innych) znajduje się na www.cytadela.aplus.pl zakładka tematy wojskowe->musztra.

Regulaminy jako dodatki zamieszczał też Nowy Przegląd Kawaleryjski. Dotyczyły one kawalerii.

gtsw64
Niestety nie pamiętam gdzie przeczytałem o dość prostym sposobie. A mianowicie po wprowadzeniu Panter i Tygrysów większość radzieckich dział ppanc nie dawała sobie rady zwłaszcza z przednim pancerzem. Zalecano więc artylerzystom strzelanie w gąsienice w celu ich zerwania, co powodowało obrót z reguły o 45 lub 180 stopni i umożliwiało ostrzał słabiej opancerzone miejsca.
SNIPER.PL
Ja słyszałem o pewnym sposobie. Zrąbywało się drzewo i układano w taki sposób, że gdy czołg na nie najechal to się zawiesił i nie móg jechać. Nie pamiętam tylko czy to było wpoprzek, czy wzdłuż czołgu. Myślę, że raczej w poprzek, bo wtedy nie chicałoby im się objeżdżać, by zaryzykowali i utknęli. Jak ktoś coś o tym wie to niech pisze.
Celt
W poście wyżej widać że ktoś naczytał się książek o partyzantach...
Zastanawiam się tylko jak pojedyncze drzewo mogłoby zatrzymać ładne kilka kg stali;)
Słyszałem że Finowie potrafili w ekstremalnej syt. gdy czołgi radzieckie przełamywały ich linie okopów /a szły bez piechoty/ zatrzymywać je klinując belką gąsienice przy kole napędowym (jest kilka takich relacji we wspaniałej "Wojnie zimowej"), lecz był to typowy sposób improwizowany, wymagający odwagi graniczącej z szaleństwem.
Tylko o takim sposobie wykorzystania drzewa słyszałem.
Taktyka podcinania drzew mogła się sprawdzić ale przy pojazdach kołowych lub kołowo-gąsienicowych.
....chyba że ja o czymś nie wiem wink.gif
gtsw64
QUOTE
Zastanawiam się tylko jak pojedyncze drzewo mogłoby zatrzymać ładne kilka kg stali;)

Rzeczywiści pojedyncze drzewo nie mogło zatrzymać np.P VI, natomiast kilkanaście lub kilkadziesiąt mogło sprawić problemy np. P I - III. Niestety nie pamiętam (prawdopodobnie w Gazetach Wojennych) widziałem zdjęcie wysadzonej alei drzew (zrobiono objazd po polu obok drogi {nie zawsze taki objazd można było zorganizować - grząski teren, warunki atmosferyczne - np front wschodni})
Poza tym we wspomnieniach gen Kuropieska podaje że spotkał się z przypadkami tarasowania dróg kłodami drewna (teren Pszczyny - Bielska - Białej)uważając jednocześnie ten sposób jako archaiczny.
gtsw64
QUOTE
12/11/2007, 23:11    Report Post Quote Post

A teraz mnie znany najśmieszniejszy , a zarazem najgłupszy pomysł. Podobno Rosjanie przywiązywali ładunki wybuchowe do psów wcześniej ucząc ich szukac jedzenia pod czołgami... TYLE , ZE POD SWOIMI BUAHAHAHAHA !!! Niech mają dziady za swoje , biedne psinki.

W książce Czołgi sowieckie 1939 - 45 Valerija P. Panowa i Jacka Solarza znalazłem taką oto wzmiankę na temat użycia psów.
Gen. Panfiłow d - ca 316 Dywizji Piechoty opracował specjalną tresurę psów, tak aby rzucały się pod czołgi.Przyzwyczajone do posiłku podawanego pod czołgami rzucały się pod nie instynktownie. Nosiły materiał wybuchowy na grzbiecie z detonatorem w kształcie antenki który w zetknięciu z czołgiem powodował wybuch. Psy w zimę maskowano stosując białe okrycia. Pierwszej brygadzie złożonej z 3 tys psów sprowadzonych z Kirgizji, udało się zniszczyć 10 czołgów (!), przy czym cała "psia brygada" wyginęła w w czasie boju. Na szeroką skalę użyto "psów - niszczycieli czołgów" w operacji "Cytadela".
krv
Nie wiem czy tylko od propagandowej strony.. ale psy-nieszyciele czolgow braly udzial w paradzie zwyciestwa w Moskwie w 1945 zreszta widzialem fotke takiego szarika z mina (naturalnie wypchanego) z jakiegos rosyjskiego muzeum wiec mysle ze koszt-efekt musial wychodzic rosjana na +
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2014 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org