Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Jakub Szela
historycy.org > Historia Polski > POLSKA W NIEWOLI > Galicja i Śląsk Cieszyński
Pages: 1, 2
Ciunek
Szczerze mówiąc wiem niewiele, więc chciałbym zasięgnąć Waszego zdania na ten temat. Nie mówcie mi tylko, że są google i można sprawdzićtongue.gif. Chodzi mi może bardziej nie o to jaki był, tylko jak jest przez Was postrzegany?
Egzeginum
Dla mnie jest przejawem z jednej strony glupoty i naiwnosci, a zdrugiej wielkiego rozgoryczenia. Pokazuje jak latwo mozna manipulowac narodem, badz jego czescia, przeciwko reszcie, i jak moze sie to skonczyc. Jak latwo oszukac idee i podpisac pod nia zwykly MORD.
Kokosz
coś mi się obiło o uszy, że po całej burdzie ostatecznie w latach 50 czy 60-tych dostał od Austriaków jakiś mały mająteczek w postaci domku i ziemii - sprecyzować niestety nie potrafię co, jak i kiedy sad.gif
Egzeginum
Szela dostal w Serbii majatek i to bardzo duzy, ale daleko od Polskich chlopów i bacznie pilnowany i to do tego ziemie z mozliwoscia dzieciczenia. Jego dzieci zostaly wyksztalcone na koszt Cesarza, a on sam dostal dozywotnia rente. O Polsce zapomnial równie szybko jak szybko zakonczyla sie jego Rabacja- po roku, bo tak szybko otrzymal owa ziemie.
andgrzeg
Jakub Szela był przecietnym polskim przedstawicielem stanu chłopskiego, jest on tez jej głownym przedstawicielem, w połowie XIX wieku, fakt ze w dosc negatywnym kontekscie. Napewno był bardzo antyszlachecki, co wykorzystały słuzby austryjackie, zeby podburzyć go wraz z innymi chłopami do defastacji i mordów na szlachte polska, i oczywiscie jego radykalizm mozna zrozumieć, lecz dla mnie jest on tez wyrazem tragizmu historycznego, poniewaz defacto został wykorzystany przez austryjaków, toz po wygasnieciu rabacji, został uwieziony, i przetrzymywany, dopiero pozniej otrzymał ziemie w Bukowinie, oraz medal. Nic nie zyskał, nie osiagnoł zadnych ze swoich ideałow, a ziemia ktora otrzymał nie była rekapensata za jego czyny, bardzo radykalna a zarazem tragiczna postać, trudno mi go ocenic jednoznacznie.
zajączek
Ten chłopski "radykał" (wprowadził w Galicji modę na nieco przydługie nunczako na długo przed Brucem Lee) zapił się i zmarł z wychłodzenia w drodze z karczmy do domu.
Długie lata krążyła po narodzie plotka że szlacheckie "komando" pomogło Krwawemu Kubusiowi zakończyć doczesną egzystencję na tym łez padole ... i wcale bym się temu nie dziwił.
KSIĄŻĘ
Przede wszystkim był tym człowiekiem z którym od razu kojarzy sie pojecie rabacja galicyjska.Mozna by rzec,że był nawet jej wodzem.Chłopi podnosząc sie na swoich panów,mordując i grabiąc dwory szlacheckie i wten przykry sposób mszcząc się za lata życia w nędzy liczyli na poprawę swej sytuacji.Poprawę,którą mogli im dać Austriacy.Nawet wysłano odpowiedni list w którym chłopstwo prosiło władze austriackie o zmniejszenie niektórych powinności feudalnych,w tym najbardziej pańszczyzny.Jednak Austiacy pozostawili to bez odpowiedzi.
PwG
Ja sadze, że pojawienie się Jakuba Szeli było przejawem wielkiego rozgoryczenia i po prostu przysłowiowej biedy galicyjskiej. A fakt, że administracja austryjacka przerzuciła częsciowo na dwory funkcje fiskalne i administracyjne nie bardzo interesując sie jak właściciele dworów je sprawuja jeszcze ten stan pogłębiło.

Nicolas
Sądzę, że określanie splądrowania i wymordowania ok. tysięcznej grupy szlachty mianem "przykre" jest chyba jednak troszkę zbyt delikatne. Jest to tymbardziej smutne, że właśnie ta grupa społeczna była uświadomiona narodowo i świadomym nosicielem kultury polskiej. Rabacja chłopska w Galicji w 1846 r. jest związana ze smutnymi zjawiskami:
1. brak uświadomionego narodowo chłopstwa (za co częściowo odpowiada właśnie szlachta), na co czas stopniowo przyjdzie w II poł. XIX w. i I poł. XX w., przez co dało się bezrozumnie pokierować przez władze austriackie.
2. reakcji na biedę i ciężkie położenie ekonomiczne chłopstwa galicyjskiego
3. dewizę "divide et impera" skutecznie zastosowaną przez władze austriackie, co wkrótce zemściło się na Metternichu na forum międzynarodowym. Jednak rozprawienie się rękami chłopstwa ze szlachtą doprowadziło, że do końca istnienia monarchii habsbuskiej to szlachta galicyjska reprezentowała lojalistyczny stosunek do władz.
Polidaktyl
Jakie życie taka śmierć podobno Szela wracając z pijatyki utopił się w kałuży...
Chłop pańszyźniany to zawsze pozostanie chłop który swoim poziomem moż jedynie oporzadzać trzodę a jak się bierze za politykę to tak to wygląda, że chłopi byli skutecznym straszakiem na majętnych...
bosko_ancona
Moim zdaniem byl po prostu prostym, ciemnym chłopem, którego użyli austriacy do rozprawienie sie z polska szlachta. Nie mozna wyrazac sie pochlebnie o kims kto propagowal ,,zawody" w postaci ,,kto przyniesie wiecej szlecheckich glów" !!!
Filip II
Przesiedlono go na Bukowinę, gdzie otrzymał ziemie. Później został odznaczony austriackim medalam zasługi ze wstęgą...
Mefistofeles
QUOTE(Egzeginum @ 24/05/2005, 20:08)
Szela dostal w Serbii majatek i to bardzo duzy, ale daleko od Polskich chlopów i bacznie pilnowany i to do tego ziemie z mozliwoscia dzieciczenia. Jego dzieci zostaly wyksztalcone na koszt Cesarza, a on sam dostal dozywotnia rente. O Polsce zapomnial równie szybko jak szybko zakonczyla sie jego Rabacja- po roku, bo tak szybko otrzymal owa ziemie.
*



Nie w Serbii tylko na Bukowinie. A co o nim sądzę - był zdrajcą, i niech mówią za mną fakty.
Ciunek
Uzupełniając wypowiedź moich poprzedników, to chciałbym powiedzieć, że ta posiadłość na Bukowinie, to zagroda o niezbyt dużej wielkości. Niestety w dzisiejszych czasach, nie został po niej żaden ślad. Miała to być izolacja Szeli od miejsca, gdzie plądrował z resztą chłopstwa, a on zamiast zostać powieszonym lub ukaranym jakoś do końca życia, to sobie żył spokojnie na Bukowinie aż do śmierci.
Stonewall
Drodzy Forumowicze!
Przypominam, iż na niniejszym forum istnieje osobny temat poświęcony rabacji galicyjskiej, w ramach którego niedawno postowałem.
http://www.historycy.org/index.php?showtop...=0&#entry158252
Kozmicki
Kieniewicz nie oceniał go tak jednoznacznie. Wskazuje na wyróżniającą go wyraźnie na tle rabantów, którym przewodził, inteligencję oraz tonujący wpływ, ograniczający skalę i zasięg chłopskich wystąpień. Według Kieniewicza, Szela był "naturalnym przywódcą" ruchu, który i bez Szeli, zaistniałby niechybnie. Szela był autorem postulatów chłopskich skierowanych do adminstracji austriackiej, w których wnosił o ograniczenie pańszczyzny. Pamiętać też trzeba, że działał zgodnie z zaleceniami starosty tarnowskiego Breinla, a więc zgodnie z ówczesnym prawem. Przy ówczesnym stanie świadomości chłopa galicyjskiego winą za to, że Szela skierował swój gniew przeciwko organizatorom powstania, leży niestety po stronie tych ostatnich. Nikt z kierownictwa powstania nawet nie pomyślał o tym, że trzeba poszukać takich "Jakubów Szelów" na wsi i z nimi się dogadać. Mówiąc krótko językiem współczesnym: PR powstańców zawiódł na całej linii. A Austriacy nie dysponujący praktycznie istotnymi siłami w Galicji Zachodniej, spokojnie patrzyli jak powstańcy są rozbijani bez jednego choćby, austriackiego karabinu.
mate21
takich ludzi powinno się wieszać. Niedość że chłopi nie byli zbyt rozgarnięci, nie czuli się Polakami w XIX w, to jeszcze dzięki niemu mordowali polską szlachtę.
Kozmicki
QUOTE(mate21 @ 3/07/2006, 22:11)
takich ludzi powinno się wieszać. Niedość że chłopi nie byli zbyt rozgarnięci, nie czuli się Polakami w XIX w, to jeszcze dzięki niemu mordowali polską szlachtę.
*




Ale to że byli nierozgarnięci, że nie czuli się Polakami, to właśnie w ogrmonej mierze, zasługa owej szlachty. Szlachty, która rozwaliła najpierw swoje państwo, później próbowała w beznadziejnych (bo właśnie bez owego "głupiego i ciemnego chłopa") powstaniach państwo to odzyskać. Udało się odzyskać niepodległość, dopiero gdy chłop wyzwolony ze szlacheckiej pańszczyzny poszedł do szkoły, potem wyemigrował i powrócił jako ochotnik w szeregach Błękitnej Armii.
dzastineczka
Człowiek poprostu wykorzystał sytuację, zachciało mu się burt robić a że nadarzyła się okazja...
Pamietając o całkowitym braku wiedzy politycznej i sytuacji chłopów, którzy martwili się tylko aby mieli ciepło i co do garnka włożyć... a w swoich panach widzieli tylko prześladowców, którzy wymagaja od nich tylko pracy i pracy...a pojęcie wolnego państwa było całkowicie niezrozumiałe...
Jakub Szela jest w historii określany jako przywódca rzezi szlachty... jeszcze następne pokolenia pamietały o jego haniebnej działalności..miedzy innymi pojawia się w Weselu jako postać ociekająca krwią..
carantuhill
QUOTE
Człowiek poprostu wykorzystał sytuację, zachciało mu się burt robić a że nadarzyła się okazja...


To nie tak. Po pierwsze Szelę na przywódcę rabacji wykreowała emigracyjna i francuska prasa i pamiętniki Adama Bogusza, który negatywnie opisał osobę, która uważał za mordercę swojego ojca. Szelę można uznać za przywódcę buntu w okolicy Pilzna, tam cieszył się szacunkiem, poparciem chłopstwa, w imieniu którego próbował wcześniej interweniować u władz, celem obrony przed szlachtą. Byli inni lokalni przywódcy, którzy mieli więcej ofiar na koncie. Może właśnie Szela utkwił w pamięci potomnych, bo to on później organizował opór przeciwko odrabianiu pańszczyzny?
Świętosław
Ja nie rozumiem czemu oceniać go jako zdrajcę, kogo zdradził ?
Polską szlachtę, z którą nie był związany w żaden i to z winy samej szlachty.
Dla mnie to jest tak jakby uważać że niewolnik który zabije swojego pana jest tym "złym" bo jak śmiał podnieść rękę na swojego pana.
Ambioryks
Kilka lat temu, kiedy jeszcze chodziłem do liceum, mój nauczyciel historii nazwał Jakuba Szelę XIX-wiecznym Lepperem. Moim zdaniem to zbyt łagodne określenie, bo Lepper nie nawołuje do mordowania tych, którzy "rozkradają" Polskę, ani nie przewodzi krwawym rabacjom - jest jedynie krzykaczem, który od czasu do czasu zablokuje jaką drogę czy mównicę sejmową. Poza tym, Szela był zdrajcą Polaków, bo aktywnie sprzeciwiał się ich dążeniom narodowowyzwoleńczym, rozbijając powstańcze oddziały i działając ręka w rękę z zaborcą. Co prawda w powstaniu krakowskim brała udział przede wszystkim drobna szlachta, ale np. już w powstaniu kościuszkowskim brali udział chłopi - kosynierzy. Mimo że większość przywódców powstania była szlachcicami. Czyli tezy o "ucisku" chłopów przez szlachtę były mocno naciagane i przy tym wykorzystywane przez kłamliwą propagandę.
Na pewno nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że:
QUOTE
kogo zdradził ?
Polską szlachtę, z którą nie był związany w żaden i to z winy samej szlachty.
Dla mnie to jest tak jakby uważać że niewolnik który zabije swojego pana jest tym "złym" bo jak śmiał podnieść rękę na swojego pana.

Bo chłopi galicyjscy nie byli niewolnikami galicyjskim szlachciców. Prawda była taka, że zarówno szlachcice galicyjscy, jak i chłopi galicyjscy, byli 'niewolnikami' administracji austriackiej - tylko że położenie chłopów zawsze było gorsze niż szlachty i Szela to wykorzystał. Wykorzystał zwykłą ludzką zawiść, nakłaniając do zabijania nie tylko szlachciców, którym podlegali zbuntowani chłopi, ale wszystkich napotkanych szlachciców jak leci, oraz plądrowania i niszczenia ich majątków. To zwykły bandytyzm, a nie "powstanie niewolników".
Ja oceniam Szelę jako zdrajcę, malkontenta i podżegacza.
carantuhill
QUOTE
Czyli tezy o "ucisku" chłopów przez szlachtę były mocno naciagane i przy tym wykorzystywane przez kłamliwą propagandę.


Nie. Nie były kłamliwe. Przeczytaj cokolwiek o sam Jakubie Szeli. Bogusz dowolnie zwiększył mu wymiar pańszczyzny, umieścił go w więzieniu za to tylko, że był chłopskim mandytariuszem i jeździł ze skargami do Tarnowa i Lwowa. W kajdanach stał na mrozie, bo Bogusz chciał go upokorzyć. Mało tego dobra Bogusza, były jedynymi, gdzie karano chłopów śmiercią, co było w austriackim prawie zabronione Ksiądz z parafii, do której przynależał Szela pisał zresztą:
„Ślepa i głucha w swoim egoizmie była szlachta na problemy pańszczyzny. Szlachta polska zamknęła się w
izolowanej od otaczającej jej rzeczywistości twierdzy własnego egoizmu, bronionej pychą i chciwością”. Po prostu w pewnym momencie przelała się czara goryczy.

QUOTE
Prawda była taka, że zarówno szlachcice galicyjscy, jak i chłopi galicyjscy, byli 'niewolnikami' administracji austriackiej


Jakieś podstawy do tego stwierdzenia? Przypomnę Ci, że władza austriacka w feralnych latach 40-tych kończyła się na poziomie cyrkułu, to dominium szlacheckie było niższą jednostką administracyjną i ono właśnie zarządzało chłopami. Cyrkuł był jednostką odwoławczą i ratunkiem dla chłopa, gdy łamane były jego prawa.

QUOTE
Wykorzystał zwykłą ludzką zawiść, nakłaniając do zabijania nie tylko szlachciców, którym podlegali zbuntowani chłopi, ale wszystkich napotkanych szlachciców jak leci, oraz plądrowania i niszczenia ich majątków. To zwykły bandytyzm, a nie "powstanie niewolników".


Nie wszyscy szlachcie pojmani przez chłopów zostali zabici, ie wszystkie dwory zostały zniszczone, w parafii Szeli choćby majątek w Grudnej Dolnej należący do Eufrozyny Chwalibóg, siostry Apolonii Bogusz. Dlaczego? Bo Eufrozyna zapisał się dobrze w pamięci chłopów pomagając im podczas epidemii w 1805 roku, rozdając żywność. W tym majątku nic nie zginął, nie został nawet splądrowany, a chłopi sami warty ustawiali, które go strzegły. Rabacja poza tym nie objęła całej Galicji, a jej największe nasilenie miało miejsce w tarnowskim, gdzie nota bene wymiar pańszczyzny był najwyższy w całej Galicji.

Kwapinski
QUOTE(Polidaktyl @ 3/06/2005, 13:12)
Jakie życie taka śmierć podobno Szela wracając z pijatyki utopił się w kałuży...
Chłop pańszyźniany to zawsze pozostanie chłop który swoim poziomem moż jedynie oporzadzać trzodę a jak się bierze za politykę to tak to wygląda, że chłopi byli skutecznym straszakiem na majętnych...
*


de Ptysz
Niektórzy to chyba sądzą, że życie w Galicji w tych latach to była jakaś bajka, szczególnie dla chłopów. Ich sytuacja była naprawdę nie do pozazdroszczenia, a w tej sytuacji swój udział miało jak zwykle egoistyczne polskie ziemiaństwo. Według mnie cały ruch był sprawiedliwy, choć szkoda, że został wykorzystany przez Austriaków.
Dagome
QUOTE(Polidaktyl @ 3/06/2005, 13:12)
Chłop pańszyźniany to zawsze pozostanie chłop który swoim poziomem moż jedynie oporzadzać trzodę
*



Bzdury. Było masę wsi które nie przyłączyło sie do rabacji, a na Podhalu bywało że i chłopi pogonili bandytów. Trzeba jednak chylić czapki przed sprawną i bezwzględną polityką austryjacką która jak widać i dzisiaj tworzy jeszcze podziały.
lucyna beata
Rabacja galicyjska na terenie ziemi sanockiej nie miała tak bezwzględnego przebiegu ja w okolicach Jasła czy Tarnowa. Chciałabym Wam przy okazji podaj link do ciekawego artykułu zamieszonego na serwisie Kolegi http://www.twojebieszczady.pl/rozmaitosci/drew_art.php
opisujący dzieje bitwy pod Komańczą- salwę drewnianej artylerii.

Jaka była sytuacja ekonomiczna chłopów pańszczyźnianych na naszym ternie. Bardzo zła lub zła. Tu w latach nieurodzaju śmierć głodowa była na porządku dziennym. W Bieszczadach przeważnie spożywano jeden posiłek dziennie, tylko najbogatsi mogli sobie pozwolić na dwa. Mięso jadano tylko w najważniejsze święta, tu zapałki naprawdę dzielono na cztery części. Podstawą wyżywienia były ziemniaki i kapusta, kasze, dary lasu i nabiał. Tu krowa naprawdę była "żywicielką" rodziny.
Wymiar pańsczzny był różny, szczególnie uciążliwy w folwarkach dzierżawionych. Wykoty (chłopi płacili beskidnikom za zabranie ich nocą ze wsi i przerzucenie na stronę węgierską, tam nadal byli pańszczyźniani ale obciążenia były mniejsze) były na porządku dziennym, na porządku dziennym było także maltretowanie ludzi przez ekonomów, kary były często drakońskie, za pasienie krowiny na pańskim polu można było stracić życie lub odpracowywać szkodę przez kilka dni. Nie mówię już o tym, że właściciele nie wyrażali zgody na małżeństwa mieszane ( chłopi nie mogli żenić się bez zgody pana z chłopami z innych miejscowości).
Macie w większości rację, chłopi byli wstrętni, leniwi i nie wiadomo dlaczego nie chcieli pracować w polu odrabiając pańszczyznę. Powinni ze śpiewem na ustach harować od świtu do zmierzchu na rzecz pana.

Bardzo ciekawe obrzędy towarzyszyły zniesieniu pańszczyzny. Na naszym ternie doszło do tzw. pogrzebów pańszczyzny. Księgi powinności wobec dworu były wkładane do trumny i chowane w grobach. Cała ludność wsi nad grobem przysięgała, że nie dopuści do powstania pańszczyzny. W miejscach symbolicznych grobów stawiano krzyże i kapliczki.
Nie chce mi się szukać danych dotyczących pańszczyzny w XIX w., jeżeli pozwolicie to sięgnę do opracowania Macieja Augustyna "Stosunki ekonomiczne i społeczne w dobrach górskich rodziny Ossolińskich w XVIII w ( W świetle "Inwentarza klucza sznadrowskiego z 1769 r.)" zamieszonego w roczniku "Bieszczad" nr. 13. Powinności wobec właściciela wsi: czynsz płacony w gotówce,w przypadku płacenia pełnego czynszu gospodarstwa były zwolnione z "dni pańskich", dni pańskie, które odrabiało około 50 % gospodarstw, dniówka zaczynała się o 10, a kończyła o zmierzchu, danina z grzybów, pańszczyzna zadaniowa, stróża, warta na połoninach, szłasy (nawożenie pól poprzez wypas owiec), prace przy obróbce lnu i konopi, szarawarki (prace przy infrastrukturze np. drogi, młyny, prace na rzecz zamku leskiego, oprócz tego podatki płacone na utrzymanie armii, skopczyzna - na rzecz parafii.
I tak mamy dla jednego gospodarstwa:
- czynsz 26 zł 18 gr. był ekwiwalent w pańszczyźnie
- pańszczyzna ciągła lub piesza 1-2 dni w tygodniu,
- pańszczyzna zadaniowa 18 dni
- stróża nocna 7 nocy w roku
- stróżowanie dzienne 7 dni w roku,
- warta na połoninie 1 dzień
- obróbka lnu i konopi (0, 63 kwintala słomy)
- szarwark 1-2 dni
- prace na rzecz zamku ok. 12 dni co trzy lata
- podatek na rzecz skarbu 1-2 zł rocznie
- skopczyzna: 125 litrów owsa, 6 jaj i 1 chleb owsiany.

Tu mamy do czynienia ze wsiami zakładanymi na prawie wołoskim więc gospodarka oparta na czynszu i obciążenia mniejsze niż w innych regionach. Poza tym prawo wołoskie było oparte a wolności osobistej.
Pańszczyzna przez rząd austriacki została zwiększona, a wolnośc osobista chłopów zniesiona,.
bakufu
Mówiąc o sytuacji chłopów galicji przypomina mi się scena z Janosika. Kiedy ekonom pewnego szlachcica zmusza chłopa do zakupienia pańskiej wódki, a gdy ten nie chce jej kupić chcą go podtapiać w w beczce tej "cudownej" okowity.
lucyna beata
Tu dochodzi jeszcze kwestia monopoli. Chłop był zmuszony do wykupienia określonej ilości alkoholu. Ponad to np. we wsiach bieszczadzkich kobieta, która poszłaby do karczmy i wyciągnęłaby pijanego męża, brata, ojca zostałby publicznie ukarana chłostą. Właściciele wsi mieli monopol na alkohol oraz wyszynk, monopol młyński i solny.
carantuhill
QUOTE
Trzeba jednak chylić czapki przed sprawną i bezwzględną polityką austryjacką która jak widać i dzisiaj tworzy jeszcze podziały.


Raczej nie trzeba było do tego polityki austriackiej, zajrzyj np tu

QUOTE
Nie mówię już o tym, że właściciele nie wyrażali zgody na małżeństwa mieszane ( chłopi nie mogli żenić się bez zgody pana z chłopami z innych miejscowości). 


Z tym bym uważał smile.gif Dziś chłopi też nie mogą brać małżeństw z chłopami smile.gif

QUOTE
Bardzo ciekawe obrzędy towarzyszyły zniesieniu pańszczyzny. Na naszym ternie doszło do tzw. pogrzebów pańszczyzny.


Stąd wybuch rozruchów w Lesku, niemal 100 lat później - poszło o powiększanie drogi kosztem właśnie takiej kapliczki, gdzie pochowano pańszczyznę.

QUOTE
Pańszczyzna przez rząd austriacki została zwiększona, a wolnośc osobista chłopów zniesiona


Raczej ograniczona, a wolnością osobistą przed 1772 rokiem raczej niewielu mogło się szczycić. Cytat z Frasa i jego "Galicji":
Zastąpienie prawa polskiego austriackim doprowadziło w Galicji do ograniczenia przywilejów szlachty i pewnej poprawy położenia chłopów. Słabość miast galicyjskich sprawiła, ze to nie mieszczaństwo, które nie reprezentowało poważniejszej siły społecznej, ale rodząca się inteligencja stała się przeciwwagą dla elity arystokratyczno-ziemiańskiej. Ingerencja urzędników cesarskich w stosunki między właścicielem a chłopem miała nie tyle poprawić dolę włościan, ile zwiększyć dochody skarbu państwa przez sprawniejsze ściąganie podatków. Chłopi, którzy byli do tej pory wykorzystywani i oszukiwani przez szlachtę, w cesarskich urzędnikach, zawsze chętnie wysłuchujących ich skarg zaczęli upatrywać prawdziwych obrońców. Przychodzące na wieś za pośrednictwem urzędników cesarskie rozporządzenia przekonywały, że najjaśniejszy pan pamięta o swych chłopskich poddanych. Chłopi rozumieli także, że na świecie jest ktoś ważniejszy niż właściciel wsi
Ciekawe jest to, że o ile inteligencja np w zaborze rosyjskim wywodziła się później generalnie ze zubożonej szlachty, to w Galicji miała charakter mieszany chłopsko-szlachecki.
Ach, czy to nie Kazimierz Wielki powiedział chłopu, żeby spalił chałupę złego pana ? (Kazimierz Wielki - Wyrozumski Jerzy)
lucyna beata
Ja mówiłam o wsiach zakładanych na prawie wołoskim. Tu chłopi byli w lepszym położeniu niż w innych regionach.
http://www.historycy.org/index.php?showtop...06&#entry848106
Gronostaj
Dla mnie taki Szela to przede wszystkim symbol tego w jaki sposób kończy się brak rozwiniętej świadomości narodowej i że ludzki egoizm to na dłuższą metę zawsze głupota. Rabacja oczywiście byłaby się stała i bez niego, możliwe nawet, że wówczas byłaby jeszcze brutalniejsza, co nie zmienia jednak oceny jego zbrodniczej i kolaboracyjnej działalności na korzyść najbardziej podstępnego, ale też najbardziej nieudolnego ze wszystkich trzech zaborców.

Warto też pamiętać, że nie wszyscy chłopi w Galicji byli wrogami polskich dążeń niepodległościowych. Pragnę przypomnieć choćby powstanie chochołowskie, niestety stłumione przez... sąsiadów z Nowego Targu.

Pozdrawiam!
carantuhill
QUOTE
Pragnę przypomnieć choćby powstanie chochołowskie, niestety stłumione przez... sąsiadów z Nowego Targu.


Czarny Dunajec, Nowy Targ - wsio rowno dla Ciebie smile.gif? Chochołowski Nepomuk pokazuje cztery litery Czarnemu Dunajcowi!

QUOTE
Ja mówiłam o wsiach zakładanych na prawie wołoskim. Tu chłopi byli w lepszym położeniu niż w innych regionach.


Trochę tak. Sam mieszkam na wołoskim przysiółku. Ale ich sytuacja była niewiele lepsza, wystarczy np prześledzić jak wyglądała sytuacja w wołoskich wsiach przedrozbiorowego starostwa lanckorońskiego, np o powstaniu Jakuba Śmietany.

QUOTE
Rabacja oczywiście byłaby się stała i bez niego


Rabacja działa się w większości bez niego, Szela był tylko lokalnym przywódcą, nawet w okolicy Pilzna był przecież Józef Stelmach, wójt z Lisiej góry.

Gronostaj
QUOTE(carantuhill @ 8/05/2011, 17:25)
Czarny Dunajec, Nowy Targ - wsio rowno dla Ciebie smile.gif?
*


No nie wsio rowno, ale nie znam za dobrze tej waszej geografii. wink.gif Rzeczywiście Czarny Dunajec. Niemniej elementy z Nowego Targu, też na pewno przy tłumieniu tego powstania wystąpiły, ale jakie, to nie pamiętam dokładnie. Wiem, że coś z tym Nowym Targiem było na bank.
QUOTE(carantuhill @ 8/05/2011, 17:25)
Rabacja działa się w większości bez niego, Szela był tylko lokalnym przywódcą, nawet w okolicy Pilzna był przecież Józef Stelmach, wójt z Lisiej góry.
*


Tedy piszę, że to Szela stał się symbolem rabacji, utrwalonym choćby w znakomitym Turoniu Żeromskiego.

Pozdrawiam!
carantuhill
QUOTE
No nie wsio rowno, ale nie znam za dobrze tej waszej geografii.  Rzeczywiście Czarny Dunajec.


No nie ma żadnej różnicy pomiędzy sporym miastem i wsią sleep.gif

QUOTE
Niemniej elementy z Nowego Targu, też na pewno przy tłumieniu tego powstania wystąpiły, ale jakie, to nie pamiętam dokładnie. Wiem, że coś z tym Nowym Targiem było na bank.


A było, tyle, że z Nowego Targu (jako lokalnego centrum administracji) pochodziła austriacka straż, również tłumiąca powstanie.

QUOTE
Tedy piszę, że to Szela stał się symbolem rabacji, utrwalonym choćby w znakomitym Turoniu Żeromskiego.


A stał się symbolem, bo popularne były pamiętniki Bogusza.

Stonewall
Szanowni Państwo!
Widzę, że de Ptysz znów sprowokował burzliwą dyskusję. Nie ma jednego Jakuba Szeli i nigdy jednego nie było. Polecam wziąć do ręki malutką książeczkę Stanisława Białasa pt. „Jakub Szela: kim był?”, wydaną nakładem samego autora w roku 2006. To raptem 72 strony, więc nikt się nie zmęczy czytaniem. Białas przedstawił opinie, jakie krążyły na temat owej postaci. Nie chodzi przy tym o wypowiedzi późniejszych historyków, lecz o relacje świadków epoki, ludzi osobiście znających naszego Jakuba. Z pracy Białasa wyłania się obraz bardzo niejasny, pełen sprzecznych danych nawet o wyglądzie zewnętrznym Szeli. Sam autor wykazuje sporo sympatii, a przynajmniej zrozumienia dla działań słynnego rabanta. Przed przystąpieniem do dyskusji radzę każdemu zapoznać się z tymi 72 stronami.

Szela wysługujący się austriackiej władzy? Szela walczył o swoje i o to, co należało do jego ziomków lub należeć ich zdaniem powinno. To nie był człowiek zaprzedany rakuskiemu państwu jako takiemu, o czym świadczy przekaz mówiący o samookaleczeniu, na które zdecydować się miał we wczesnej młodości celem uniknięcia poboru do cesarskiego wojska. Jakub był wiejskim rzemieślnikiem, a utrata palca u ręki z pewnością pracy mu nie ułatwiała. Dziś trudno jest orzec nawet, czy rzeczywiście to on był spiritus movens ruchu antydworskiego w jego rodzinnych okolicach. Niewykluczone, a są ku temu przesłanki, że Szelę po prostu wciągnął wir dziejących się wtedy spraw. To tak jak z generałami powstania listopadowego. Podchorążowie zaczęli ambaras, a generałowie musieli nad tym zapanować. Szela zapanował i został królem 50 wsi, ale nawet na podległym mu terenie nie odpowiadał za wszystkie czyny dokonywane przez uzbrojone grupy chłopów, zwłaszcza we wczesnej fazie ruchu, gdy jego rola pozostawała i do dziś pozostaje nie do końca wyjaśniona.

Można oczywiście przywoływać plotki o kałuży, w jakiej miał się utopić chłop ze Smarżowej, ale zawsze będzie to li tylko manipulacją, jeśli owego przekazu nie skonfrontuje się z innym. Takim np. o synu Szeli, który przywoził ojcu na Bukowinę chleb upieczony z mąki pochodzącej z rodzinnej wioski bohatera rabacji. Stary miał wychodzić przed chałupę z pajdą tego chleba, by w jego smaku poczuć choć odrobinę tej małej ojczyzny, dla której dobra tyle poświęcił. Dwa obrazy, jeden człowiek. Pisząc o Szeli należy przywoływać obydwa, a nie zadowalać się tylko jednym.

Szela nigdy nie służył w austriackim wojsku, ale inni służyli. Carantuhill winien wiedzieć, że z ochotą en masse galicyjskie chłopki bijały się za cysorza. W dobie Wiosny Ludów, tak bliskiej czasowo rabacji, pułki galicyjskie zgromadziły całe wory orderów. To nie przypadek, że w grudniu 1848 roku w Ołomuńcu podczas koronacji Franciszka Józefa na kajzera straż przy młodym monarsze pełnili sądeczanie. W 20 lat potem w czasie koronacji budzińskiej na króla Węgier eskortę Franza utworzy 13 pułk ułanów, czyli chłopaki z ukochanych przez Lucynę Beatę Bieszczad, a nie żaden z licznych madziarskich regimentów huzarskich. Piszę tu o tym, bo to urlopnicy z armii rakuskiej tworzyli w roku 1846 najwierniejszy koronie habsburskiej zastęp do tłumienia powstania krakowskiego i niszczenia szlacheckich dworów (niekoniecznie związanych z powstaniem). Tworzony z wysłużonych żołnierzy batalion landwery wadowickiego okręgu uzupełniającego w całości deklarował galicyjskość i lojalność względem cesarza, przeciwstawione polskości i dążeniom odseparowania ziemi wadowickiej od Austrii. Chętnych do walki pod habsburskim sztandarem w lutym 1846 roku było tak wielu, że galicyjskie władze wojskowe nie były w stanie ogromnej ich części uzbroić. Ci, dla których zabrakło miejsca w regularnych szeregach, zasilili chłopskie bandy… ba, stali się ich liderami. Urlopnicy z wojsk zaborczych byli bowiem prawdziwymi sprawcami ruchów antydworskich w Galicji w czas rabacji, jak też w Królestwie Polskim w dobie prowadzonych od roku 1861 demonstracji patriotycznych. To urlopnicy tworzyli zręby chłopskiego oporu względem powstania styczniowego na wielu obszarach Kongresówki. Podali sobie wtedy dłonie z urlopnikami galicyjskimi, tworzącymi kordon na granicy między Królestwem i Galicją, celem którego była akcja wyłapywania powstańców. Urlopnicy ci to temat rzeka. Sprawy przy tym nie zawsze szły jednym torem, a urlopnik niejedno nosił oblicze. Kiedyś przy innej okazji przytoczę moim zdaniem ciekawą, choć nader obszerną, anegdotę o urlopniku z armii rosyjskiej i carskim uwłaszczeniu w roku 1864. Niech ta anegdota stanie się jeszcze jedną cegiełką w naszej forumowej budowie dziejów polskiej wsi w XIX wieku.

W temacie tym padło nazwisko Stefana Żeromskiego. Istotnie autor ów czerpał z tradycji pochodzącej od rodziny Boguszów. Te relacje były bardzo popularne na początku XX wieku (artykuł w Histmagu – poświęcony Szeli – świadczy o tym, że nadal są popularne), a Żeromski stanowił doskonałego odbiorcę takich przekazów. Dlaczego? Dlatego, że w tej galicyjskiej historii odnajdywał analogie do sytuacji z jakże bliskiej mu Kielecczyzny. Nie przypadkowo w poprzednim akapicie nawiązałem do dziejów Kongresówki. Stefan wychował się w Ciekotach, w samym sercu Gór Świętokrzyskich. Z pobliskiego Krajna pochodził Walenty Janic, człowiek, który wydał spisek Ściegiennego. Janic wraz ze swą familią zaangażowany był także w zwalczanie powstania styczniowego. Z rodzinnych przekazów Żeromski znał wielu takich Janiców, stąd nader ostro rysował portrety chłopów żyjących w czasie powstania. „Rozdzióbią nas kruki, wrony”, czy „Wierna rzeka” to ciąg negatywnych chłopskich postaci. Wójt Gała z „Ech leśnych” też miał wiele na sumieniu i jako żywo przypomina wójtów galicyjskich znanych Carantuhillowi. Nawet poczciwy Szczepan, opiekun Salomei Brynickiej, to staruch łasy na pieniądze, jakby chciwość była nieodzowną cechą każdego chłopa (taki pogląd przebija się nawet w tym wątku dyskusyjnym). Szela interesował Żeromskiego, bo pisarz ów znajdował w nim uosobienie tego, czym karmiono go w ciekockim dworku, z którego starych ścian pozostał już tylko jeden siestrzan. Szelę Stefan uwiecznił w „Turoniu”, Janica w „Puszczy jodłowej”. Obraz chłopa z Krajna maluje się u Żeromskiego niczym ta plotka o Szeli i kałuży. Wg niedoszłego noblisty obdarowywany hojnie przez zaborcę ziemią i orderami sprzedawczyk Janic miał zejść na dziady i pijany sypiać po rowach.

Ta historia powikłanych losów Polaków w XIX wieku ma w przypadku Stefana jeszcze jeden wątek. Ciekocki majątek ojciec literata dzierżawił bowiem od pułkownika Włodzimierza Dobrowolskiego, którego rzuciła narzeczona-patriotka, gdy ten otwarcie wystąpił przeciwko powstańcom roku 1863. Dobrowolski poszedł w generały, przeszedł na prawosławie i ostatecznie ożenił się z Rosjanką. Żeromski nienawidził Dobrowolskiego, łącząc twarde warunki dzierżawy z procarską działalnością Włodzimierza. W „Wiernej rzece” chłopi i Dobrowolski grają rolę zdecydowanie negatywną, choć ten ostatni pojawia się tam bezimiennie, po prostu jako zdrajca prowadzący moskiewskie hufce na Małogoszcz. Piszę o Dobrowolskim, bo gdy ten w roku 1877 padł śmiertelnie ranny pod jedną tureckich redut, obiecał 8 strzelcom, którzy znosili go z pola walki, order św. Jerzego. Włodzimierz zmarł na skutek obrażeń, ale ordery istotnie przyznano. Czy wśród owej ósemki byli polscy chłopi? Jeśli tak, czy zdawali sobie sprawę kogo niosą? Jaki mieli stosunek do armii, państwa rosyjskiego i tzw. sprawy polskiej? Być może byli najemnikami, którzy za sowity grosz poszli służyć za bogatszego sąsiada? Być może kiedyś poznam nazwiska tych ośmiu. Kto wie, może ujrzę tam nazwisko mojego prapradziadka, bo jestem świadom, że on nosił wtedy carski szynel. Czasem myślę o takich sprawach. O ukazie z 1864 roku, który nadał ziemię wielu moim przodkom. Zastanawiam się nad tym, co czuł wtedy np. Mateusz Suchacki. A co czuł, gdy w roku 1877 musiał swoje gospodarskie konie przekazać armii na wojnę turecką? Był wdzięczny za ziemię? Klął urzędników, że mu zabierają inwentarz? Przeklinał panów, którzy potrafili się wykpić od dostaw koni? Tak on, jak też jeden z jego synów swoje konie musieli wojsku odstawić. Do dziś zachowały się na to dokumenty. Koń koniem, ale na wojnie był przecież najstarszy z synów. Co czuł Mateusz, gdy przychodziły wieści o poległych sąsiadach? Ludzi z sąsiednich wiosek odnalazłem na szczątkowych listach strat z tamtej wojny. Czy zajmowało go to, że jego Franek czy Franuś w wojsku już Frankiem lub Franusiem nie jest? Czy interesowało go to, że tam na niego wołają Franc? Franc do domu wrócił nie jako kto inny, tylko jako urlopnik. Nie był urlopnikiem czasu powstania, nikt od niego nie żądał żadnego donosicielstwa. Na tym urlopie wziął ślub w małym wiejskim kościółku. Księga małżeństw owego roku 1883 zanotowała jednak ślad niedawnych podziałów z okresu styczniowego zrywu. W parę miesięcy po moim przodku na ślubnym kobiercu przed tym samym ołtarzem stanęła córka jednego z katów powstania, gen. Kaliksta Witkowskiego. Córa przyszła na świat w samym środku patriotycznych przedpowstańczych manifestacji, nosiła nawet po ojcu imię Kaliksta. Za świadków jej chrztu robił brat ojca, też oficer, i ksiądz-rodak będący kapelanem w carskim regimencie. Po 22 latach córa podpisywała się pięknymi bukwami, jej wybranek (miejscowy leśniczy) zresztą też (choć Polak i Michał mu było na imię, to i tak podpisał się Michaiłem – o ironio jeden z jego poprzedników był powstańcem, a w tym samym 1883 roku inny żeniacz z tej wsi pod rosyjskim aktem ślubu normalnie podpisał się łacińskim alfabetem). O Witkowskim, ojcu panny młodej, mówi się mniej, a i Żeromski o nim zapomniał, wszak ten w przeciwieństwie do Dobrowolskiego wiary katolickiej się nie wyrzekł, a i po jego zgonie córunia katolicki ślub wzięła, tyle że z Michaiłem.

Ekskurs kielecki uważam za nieodzowny. Malujmy szeroką panoramę dziejów, bo tylko wtedy będziemy mogli zrozumieć poszczególne ich wątki. „Turoń” i obraz Szeli staje się zrozumiały tylko na tle rodzinnych przekazów rodziny Stefana Żeromskiego. Jesteśmy na forum, a forum ogranicza formę. Wracam zatem do Galicji w roku 1846. Będzie bardzo krótko, ale chciałbym, abyście dostrzegli te parę spraw. Wydarzenia, jakie działy się wówczas na ziemiach południowopolskich, były mini-zapowiedzią tego, co stało się w dobie Wiosny Ludów w skali całej monarchii habsburskiej. Chodzi po prostu o jedną wielką komedię pomyłek, klasyczne qui pro quo. Wielu z Was może się wydawać, że wszystko było zaplanowane, obmyślone i realizowane z premedytacją. Tymczasem weźmy jeden mały epizod. Otóż pewien austriacki starosta posłał cesarskich żołnierzy, aby ci chronili Limanowę przed najściem ze strony hord rabantów. Inny austriacki starosta wysłał oddzielny oddział, aby wsparł on owych rabantów w walce z rzekomo zbuntowanymi przeciwko cesarzowi limanowianami. Każdy z owych urzędników działał zupełnie niezależnie od siebie i jeden drugiemu wchodził w drogę. W Limanowej cesarscy wojacy omal do siebie nie strzelali. Ba… jako pierwszy do miasta, aby go bronić, przyszedł mały pododdział kaprala Błażeja Szczypty. Szczypta wracał właśnie do Nowego Sącza jako dowódca eskorty pojmanych polskich powstańców, których odstawił w umówione miejsce. Zanim dotarł do Sącza otrzymał polecenie wsparcia straży miejskiej w Limanowej. Błażej dostał order nie za walkę z powstaniem krakowskim, ale za to, że strzałem z karabinu ubił górala, który był liderem rabantów idących tłumić rzekomą polską rewolucję w Limanowej. To tylko mały elemencik w większej tragikomedii pomyłek, jaką był w Galicji rok 1846. Wiosna Ludów w Austrii okazała się potem w większej skali podobnym „qui pro quo”, ale nie miejsce tu o tym pisać.

Poleciłem Wam książeczkę Białasa, polecę Wam zatem jeszcze mniejszą publikację, bo liczącą tylko 66 stron. W tym samym roku co „Jakub Szela: kim był?” nakładem Muzeum Okręgowego w Tarnowie ukazała się praca pt. „Rabacja na Powiślu: dziennik Marianny Pikuzińskiej i relacje chłopskie o krwawych wydarzeniach 1846 r.”. Sięgnijcie po nią choćby z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że ciekawie pokazuje ona problem nieudanego werbunku galicyjskich chłopów do powstania krakowskiego (jeszcze przed jego wybuchem), a po drugie z uwagi na przedstawiony mechanizm tworzenia pewnych mitów o rabacji. Chodzi w tym wypadku o domniemane makabryczne wręcz zbrodnie rabantów. Ta mała książka obala parę takich legend, konfrontując rzeczywiste okoliczności śmierci określonych osób – skryte na zakurzonych półkach archiwów – z rozpowszechnionymi malowniczymi i zarazem przerysowanymi opisami, które nadal się sączą z różnych publikacji.

Na koniec jedno nazwisko. Jan Siwiec. Carantuhill będzie wiedział, o kogo chodzi. Na naszym forum powstał temat o Jakubie Szeli, powstał też o Antonim Bryku. Brakuje mi bardzo topiku poświęconego Siwcowi. Dla pełniejszego poznania dziejów wsi i dworu galicyjskiego taki temat winien powstać. Mamy bowiem do czynienia z osobą, która przełamuje wiele stereotypów. To postać wciąż nie do końca zbadana. Spotykamy chłopa, który nie był królem 50 wsi, ale myślał w kategoriach męża stanu. On zastanawiał się nad rolą Austrii w całokształcie politycznej konstelacji Europy. Rozumował w kategoriach geopolitycznych. Chciał zreformować nie tylko swoją gminę, swój powiat, Galicję jako taką, ale całe państwo habsburskie. Jego historia jest historią tragiczną, pełną zagadek. Tę postać niejako historia skazała na zapomnienie. Jego osoba odżyła na krótko w latach 30 i 40 XX wieku, gdy tzw. kwestia reformy rolnej ogniskowała uwagę opinii publicznej, a przecież Siwiec to nie tylko spory o pastwiska, to historia wiecznego buntownika, człowieka bardzo wrażliwego, którego zaszczuwano na każdym etapie jego działalności. W dziejach perfidii i tworzenia czarnych legend w Polsce rozdział o Janie Siwcu winien znaleźć swe miejsce. Temu człowiekowi odbierano dobre imię, być może odebrano życie lub zmuszono, by on sam je sobie odebrał. Mówiono o nim jako o samobójcy, choć samobójstwa nigdy nie udowodniono. Mówiąc to odbierano mu prawo do Nieba, pochowano na obrzeżu cmentarza. W dziewiętnastowiecznym kraju katolickim większej hańby nie było. Być może kiedyś ktoś napisze w miarę pełną historię Jana Siwca. Póki co przywołajmy jego postać na tym forum, bo w moim rozumieniu ona na to zasługuje.
freeman2
QUOTE(andgrzeg @ 24/05/2005, 19:59)
Jakub Szela był przecietnym polskim przedstawicielem stanu chłopskiego, jest on tez jej głownym przedstawicielem, w połowie XIX wieku, fakt ze w dosc negatywnym kontekscie. Napewno był bardzo antyszlachecki, co wykorzystały słuzby austryjackie, zeby podburzyć go wraz z innymi chłopami do defastacji i mordów na szlachte polska, i oczywiscie jego radykalizm mozna zrozumieć, lecz dla mnie jest on tez wyrazem tragizmu historycznego, poniewaz defacto został wykorzystany przez austryjaków, toz po wygasnieciu rabacji, został uwieziony, i przetrzymywany, dopiero pozniej otrzymał ziemie w Bukowinie, oraz medal. Nic nie zyskał, nie osiagnoł zadnych ze swoich ideałow, a ziemia ktora otrzymał nie była rekapensata za jego czyny, bardzo radykalna a zarazem tragiczna postać, trudno mi go ocenic jednoznacznie.
*



od początku chodziło o wódkę pieniądze, sarmackich , masońskich majątków raczej nie złupiono bo ci kolaborowali z zaborcami a dla chłopów byli największą zakałą. W rabacji nie ma co się dopatrywać jakichkolwiek ideałów w Szeli również. Gloryfikowanie go jest analogiczne do gloryfikowania Heleny Wolińskiej, stawianie mu pomnika , stawianiu pomnika Wolińskiej.
Alexander Malinowski
Uwielbiam takie analizy, bez podania kontekstu.
Reformy cesarza Józefa - słynny Robot - rewolucja w stosunkach Pan - chłop. Zakładam, że zmniejszyły powinności chłopa.
Potem reforma została częściowo cofnięta, ale ostatecznie było na pewno lepiej, niż przed 1772 rokiem.

Ciekawe jakim cudem Boguszowie - ofiary Szeli - brały udział w konstytucji 3 maja, skoro Galicja była wtedy już austriacka?


QUOTE(carantuhill @ 8/05/2011, 16:33)


Raczej ograniczona, a wolnością osobistą przed 1772 rokiem raczej niewielu mogło się szczycić. Cytat z Frasa i jego "Galicji":
Zastąpienie prawa polskiego austriackim doprowadziło w Galicji do ograniczenia przywilejów szlachty i pewnej poprawy położenia chłopów. Słabość miast galicyjskich sprawiła, ze to nie mieszczaństwo, które nie reprezentowało poważniejszej siły społecznej, ale rodząca się inteligencja stała się przeciwwagą dla elity arystokratyczno-ziemiańskiej. Ingerencja urzędników cesarskich w stosunki między właścicielem a chłopem miała nie tyle poprawić dolę włościan, ile zwiększyć dochody skarbu państwa przez sprawniejsze ściąganie podatków. Chłopi, którzy byli do tej pory wykorzystywani i oszukiwani przez szlachtę, w cesarskich urzędnikach, zawsze chętnie wysłuchujących ich skarg zaczęli upatrywać prawdziwych obrońców. Przychodzące na wieś za pośrednictwem urzędników cesarskie rozporządzenia przekonywały, że najjaśniejszy pan pamięta o swych chłopskich poddanych. Chłopi rozumieli także, że na świecie jest ktoś ważniejszy niż właściciel wsi
Ciekawe jest to, że o ile inteligencja np w zaborze rosyjskim wywodziła się później generalnie ze zubożonej szlachty, to w Galicji miała charakter mieszany chłopsko-szlachecki.
Ach, czy to nie Kazimierz Wielki powiedział chłopu, żeby spalił chałupę złego pana ? (Kazimierz Wielki - Wyrozumski Jerzy)
*


glasgower
Co by nie mówić o prowokacji, manipulacji itp. (metod sprawowania władzy w każdym systemie), to jedno jest bezsprzecznie cenne w postaci Jakuba Szeli, a mianowicie że pod jego przywództwem ludzie zadali jednak trochę bobu polskim ponom. Dziś przydałaby się taka postać.
20 Sądecki Pułk Piechoty
Chcesz powiedzieć że popierasz masowy mord sad.gif ?
janekzz
Dla mnie Szela to symbol oporu przeciw upodleniu a rabacja galicyjska była wynikiem skrajnego egoizmu i postrzegania na zasadzie Polacy to my szlachta a reszta ma robić co my chcemy. Z jakiej racji chłopi mieli się przyłączyć do powstania które nic im nie dawało. Pamiętajmy że chłopi przyłączali się do powstańców w tych regionach gdzie trwała agitacja prowadzona przez radykałów takich jak "czerwony kasztelan" Dembowski i agitatorzy Związku Narodu Polskiego.
Jest takie powiedzenie kto sieje wiatr zbiera burze.
monx
QUOTE(janekzz @ 1/08/2011, 12:32)
Dla mnie Szela to symbol oporu przeciw upodleniu a rabacja galicyjska była wynikiem skrajnego egoizmu i postrzegania na zasadzie Polacy to my szlachta a reszta ma robić co my chcemy. Z jakiej racji chłopi mieli się przyłączyć do powstania które nic im nie dawało. Pamiętajmy że chłopi przyłączali się do powstańców w tych regionach gdzie trwała agitacja prowadzona przez radykałów takich jak "czerwony kasztelan" Dembowski i agitatorzy Związku Narodu Polskiego.
Jest takie powiedzenie kto sieje wiatr zbiera burze.
*



Zgadzam sie.
Jakub Szela i rabacja to wytwór wielowiekowej postawy szlachty. Ja sie tylko dziwie ze do podobnych wystąpien nie doszło po powstaniu listopadowym i styczniowym.
glasgower
QUOTE(20 Sądecki Pułk Piechoty @ 1/08/2011, 10:11)
Chcesz powiedzieć że popierasz masowy mord sad.gif ?
*



Co chciałem powiedzieć to powiedziałem, a ty możesz sobie interpretować jak ci się podoba. Pozdrowienia!

(A propos masowego mordu: masowym mordem to były wielowiekowe rządy polskich ponów nad polskim ludem).
janekzz
monx w powstaniu styczniowym wielu chłopów brało udział w obławach na powstańców.Wszystko zależało od tego jakie stronnictwo w danym rejonie miało przewagę czy czerwoni czy biali i czy prowadzono agitacje.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Medal_za_St%C...Polskiego_Buntu
carantuhill
QUOTE
od początku chodziło o wódkę pieniądze, sarmackich


Uwielbiam takie proste analizy smile.gif czyją wódkę i jakich Sarmatów? smile.gif

QUOTE
masońskich majątków raczej nie złupiono bo ci kolaborowali z zaborcami a dla chłopów byli największą zakałą.


A dowodem jest na to moje widzimisie i basta! smile.gif

QUOTE
Uwielbiam takie analizy, bez podania kontekstu.


Tzn?

QUOTE
Ciekawe jakim cudem Boguszowie - ofiary Szeli - brały udział w konstytucji 3 maja, skoro Galicja była wtedy już austriacka?


A kto pisał, że brali? Bo w tym temacie chyba nikt.

QUOTE
Pamiętajmy że chłopi przyłączali się do powstańców w tych regionach gdzie trwała agitacja prowadzona przez radykałów takich jak "czerwony kasztelan" Dembowski i agitatorzy Związku Narodu Polskiego.


Łopowiodos smile.gif Rabacja objęła głównie tarnowskie, jasielskie, częściowo sanockie, bocheńskie i sądeckie - głównie, nie objęła większości Galicji, w tym Galicji Wschodniej, rejonów górskich i zachodu - nijak nie da się powiązać z jakąkolwiek działalnością kogokolwiek, a już zwłaszcza Dembowskiego, bo tam gdzie organizował konspirację, rabacja miała najszerszy zasięg.

A zamiast pisać takie głębokie analizy przeczytajcie post Marcina, bo warto.






Dan23
Mój pra pra pra dziadek Filip brał udział w "rabacji" dostał za to konia i potem jeszcze go wciągnęli do c.k. ułanów landwehry !
carantuhill
QUOTE(Dan23 @ 1/08/2011, 23:22)
Mój pra pra pra dziadek Filip brał udział w "rabacji" dostał za to konia i potem jeszcze go wciągnęli do c.k. ułanów landwehry !
*




Eee smile.gif Konia to sobie mógł ukraść, bo nie dawali nagród za udział w rabacji, a do ułanów mogli go zmobilizować, za karę smile.gif

Tekst polecany przez Marcina: http://www.akowalczyk.yoyo.pl/info.htm
Dan23
Link nie działa ?

Dyplom/certyfikat - czy jak sie taki dokument nazywa o powołaniu do ułanów sam widziałem wiele lat temu - z 1850 albo 1851 roku był.

A o tym że pra pra pra dziadek Filip dostał za rabacje konia mówił mi pradziadek Władysław który jako dziecko znał swojego dziadka Filipa.
zresztą zawsze mi też mówił że: "nojlepi było za nieboscki Austrii"
carantuhill
QUOTE(Dan23 @ 2/08/2011, 11:29)
Link nie działa ?


Teraz działa.

QUOTE
Dyplom/certyfikat - czy jak sie taki dokument nazywa o powołaniu do ułanów sam widziałem wiele lat temu - z 1850 albo 1851 roku był.


Ale nie miało to żadnego związku z rabacją, chyba, że kara. Był z sądeckiego?

QUOTE
A o tym że pra pra pra dziadek Filip dostał za rabacje konia mówił mi pradziadek Władysław który jako dziecko znał swojego dziadka Filipa.




To tylko opowieść rodzinna, bo nagród za rabację nie było.

Dan23
z Juszczyna

nagrodą mogło być choćby to że o konia się nikt nie upominał (choć wszyscy wiedzieli że zdobyczny)
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org