Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: 1 Sierpnia: święto państwowe czy dzień pamięci?
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
Ryju
Jakie są wasze opinie o ustanowieniu 1 sierpnia świętem państwowym?? Powstanie Warszawskie było przejawem bohaterstwa i heroizmu, ale dlaczego taki 30 listopad nie jest świętem narodowym?? Wtedy także Polacy odważyli się przeciwstawić katorgom carskim.
gtsw64
Święto - raczej nie.
Natomiast Dzień Pamieci jak najbardziej tak. Jest tylko sprawa czy będzie to dzień pamęci wszystkich powstań, tylko warszawskiego, walki okresu IIWŚ itp .
Ambioryks
Oczywiście jestem przeciwko robienia święta 1 sierpnia. A jeśli miałby być dzień pamięci, to niech będzie czysto regionalny - niech nie trąbią o tym w mediach.

Zgadzam się z prezydentem Stalowej Woli, że świadomości narodowej i patriotyzmu nie powinno się budować na klęskach, tylko na zwycięstwach. Poza tym: powstanie warszawskie było nie dość, że klęską, to jeszcze najbardziej regionalnym ze wszystkich polskich powstań. Nawet powstanie krakowskie 1846 ogarnęło większy obszar niż warszawskie, które dotyczyło raptem jednego miasta, i to nie całego, ale niektórych jego dzielnic. Znacznie większy obszar ogarnęło za to zwycięskie powstanie wielkopolskie - od Nakła i Szubina na północy do Rawicza i Krotoszyna na południu. I prawie cała Wielkopolska została wyzwolona. Czemu więc nie świętuje się 27 grudnia (rocznicy początku powstania) z taką samą (lub większą) pompą i nagłośnieniem, jak 1 sierpnia? Czemu 27 grudnia nie zaczyna się Teleekspresu, Faktów i Wiadomości od pokazywania najwyższych władz i dowódców wojskowych stojących na baczność i wyświetlania czarno-białych materiałów archiwalnych z powstania wielkopolskiego ani śpiewania piosenek powstańczych? Czemu powstanie wielkopolskie nie jest takim symbolem?
I dlaczego nie wspomina się tak często o drugim powstaniu śląskim, rozpoczętym w nocy z 19 na 20 sierpnia 1920, a zakończonym sukcesem 25 sierpnia? Przecież to powstanie, też wygrane, również ogarnęło większy obszar niż warszawskie.
3 maja to rocznica nie tylko konstytucji, ale również początku trzeciego powstania śląskiego - zakończonego częściowym powodzeniem. Dlaczego się o tym nie wspomina?
Jeśli chce się świętować klęskę, to dlaczego nie wybrano 16 sierpnia - rocznicy początku pierwszego powstania śląskiego - zakończonego klęską 24 sierpnia 1919. Dlaczego ta klęska nie jest uważana za tak samo romantyczną i symboliczną dla Polaków, jak ta z 1 sierpnia-2 października 1944?
15 sierpnia to rocznica zwycięstwa pod Warszawą 1920. Ale tak samo 26 września to rocznica zwycięstwa w bitwie nad Niemnem w 1920. Dlaczego o tym nie mówi się tak samo głośno, jak o bitwie warszawskiej?
Czy przyczyną tego wszystkiego jest fakt nadymania się Warszawy i jej mieszkańców? Centralizacja? Sztuczne koncentrowanie wszystkiego w stolicy (od 1611 roku)?
Spójrzcie chociażby na USA - czy tam wszystko jest tak samo skoncentrowane w Waszyngtonie jak w Polsce w Warszawie? Nie - bardzo ważnymi miastami - również dla władz - ale również dla przemysłu, kultury, wydawnictw - są m.in. Filadelfia, San Francisco, Los Angeles i Nowy Jork. Oraz Chicago i Princeton. Dlaczego w Polsce nie jest tak samo?
Polska jako państwo jest za bardzo warszawocentryczna. Warszawa się szarogęsi.
Tak naprawdę telewizja z siedzibą mieszczącą się w Warszawie to telewizja regionalna, a nie ogólnopolska. To telewizja warszawska. W Polsce nie ma telewizji ogólnopolskiej. Co oczywiście jest skandaliczne.

Powinny być porządne ogólnopolskie obchody powstania wielkopolskiego i powstań śląskich. To jest pewne. Natomiast jest wątpliwe, czy powinny być jakiekolwiek obchody powstania warszawskiego. Moim zdaniem mogą nawet sobie być - byleby regionalne. Naprawdę regionalne, a nie nagłaśniane w mediach.
Shephard
To proste. Warszawa czuje się po prostu zakompleksiona. Niby wielka, patriotyczna walka o wyzwolenie miasta, które miało być na wyciągnięcie ręki - a tu klęska, ludobójstwo i zrównanie miasta do poziomu gruntu na cały horyzont. W rezultacie Warszawa straciła wielu swych "tubylców", a pomniki pamięci o nich - zabytki i kamienice - tak charakterystyczne dla "silnych kulturowo" miast Europy zachodniej - bezpowrotnie stracono. Warszawce zostały tylko odbudowane repliki, a reszta objęta blokowiskami.
Podobnie działo się i w innych miastach kraju, ale nie na taką skalę.

Druga sprawa to fakt, że Warszawa jest ośrodkiem władzy, wciąż scentralizowanej, a polityka to hobby wielu Polaków, chociaż 3/4 z nich to osły w tej dziedzinie. Skoro gdzieś pojawia się prezydent i premier oraz ministrowie razem, to trzeba to w TV pokazać, nie ma bata. Ale to podniecenie minie. Jak minęła pamięć o powstaniach listopadowym i styczniowym (może tylko połowa Polaków o nich słyszała, ale coś o przywódcach, bitwach, dacie wybuchu wiedzą tylko miłośnicy historii), o pierwszej wojnie światowej (temat zbrodniczo zaniedbywany, choćby i o historii powszechnej, a to obok II WW największe wydarzenie XX wieku! Jest coś o tym w TV? Nic. Pamięć o powstaniach śląskich, wielkopolskim (były i jeszcze 2 wcześniejsze wielkopolskie) czy krakowskim też równa zeru. To samo będzie z II WW w XXII(?) wieku.

Takich to mamy historyków u władzy. Sądząc po wynikach jej sprawowania, zabroniłbym wszystkim humanistom kandydowaniu do parlamentu. Choć sam nim jestem, potrzeba tam analitycznych myśli, a nie romantycznych urojeń.
Za mojego i waszego życia nic się raczej nie zmieni. Co za różnica, czy wygra PO, PiS, SLD czy PSL? Banda czworga i tyle. Ale życzę udanej zabawy w politykę. Jeśli jeszcze was pasjonuje.
salvusek
Pozostaje mi tylko zacytowac Tadeusza Matuszkiewicza z którym się zgadzam w pełni :

" Rodzimi niepodległościowcy-insurekcjoniści, czciciele klęsk, głupoty politycznej i frazesu szykują oto kolejny instrument terroru na świadomości zbiorowej narodu w duchu swojej chorej wizji historii. Oto prezydent Kaczyński wyszedł z inicjatywą ogłoszenia dnia wybuchu Powstania Warszawskiego świętem narodowym. Wraz z Kaczyńskimi i PiS-em wracają oto najgorsze tradycje martyrologicznej choroby psychiki narodowej, tym razem narzucane siłą za pomocą instrumentów propagandowych. Jak widać romantycy-niepodległościowcy pragną nadal infekować polską psychikę narodową (wbrew tezom prof. Legutki najbardziej w ostatnich wiekach infekowali swoimi chorymi poglądami duszę polską właśnie niepodległościowcy, których czystą emanacją jest dzisiejszy PiS). "

Dziękuje za uwagę .
fala
Nie widzę logicznego uzasadnienia dla robienia święta państwowego z rocznicy PW bo jest co najmniej 100 innych wydarzeń o podobnym znaczeniu dla naszej historii. Poza tym dziś niby święta nie ma a rocznicę wybuchu PW obchodzi się z pełnym ceremoniałem państwowym i niech tak zostanie bo jest OK.
wlodekmik
Jestem całkowicie przeciw ustanawianiu rocznicy wybuchu powstania świętem narodowym. Dzień zaduszny już mamy. Jeżeli naprawdę chcemy czcić bohaterską śmierć polskich żołnierzy ustanówmy święto w dzień zdobycia klasztoru Monte Cassino - tam, ich śmierć przynajmniej przyczyniła się do zwycięstwa nad niemcami.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org