Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Plany Hitlera wobec Polaków
historycy.org > Historia Polski > II WOJNA ŚWIATOWA A POLSKA > Okupacja, ruch oporu, terror
Bolesław Śmiały
Jak wiadomo wojna się skończyła i nazistowskie plany nigdy się nie ziściły. To znaczy zaczęto je realizować, ale zasadniczym zadaniem było jednak wygranie wojny. Z tego co słyszałem, to nazisci mieli konkretne plany wobec Polaków na czasy powojenne. Więc jak to było, mieliśmy być jako podludzie kolejnymi w kolejce do komór gazowych, czy stać się niewolnikami bez żadnych praw i własności?
ania02101
Niewolnikami bez praw i własniści w początkowej fazie, kiedy potrzebne byłyby rece do roboty. Odbudowa miast i tak naprawde wszstkeigo co w trakcie wojny zostało zniszczone. A później no cóż- pewnie czekały by i komory.
Bolesław Śmiały
Znalazłem na sieci taką stronkę, ale nie wiem na ile jest wiarygodna: http://www.dac.neu.edu/holocaust/Hitlers_Plans.htm


Strona jest bardzo interesujaca, rzetelnie opracowana, jest indeks zrodlowy - ale to wszystko dostepne dla znajacych j. angielski.
MODERATOR N_S
przemekm1990
W większości źródeł jest, ze Polacy mieli być tania siłą roboczą. Ziemie włączone do Rzeszy miały ulec germanizacji w 10 lat, natomiast te Generalnego Gubernatorstwa w 20 lat.
Pod koniec wojny niemieccy naukowcy wysunęli projekt skrzyżowania rasy aryjskiej z polską. Hitler według moich zrodeł wstepnie ten plan poparł. Miało to na celu połączyć rzetelność i praworządność Niemców z energia i pomysłowością Polaków.
balum
QUOTE(przemekm1990 @ 21/05/2009, 19:43)
Pod koniec wojny niemieccy naukowcy wysunęli projekt skrzyżowania rasy aryjskiej z Polską. Hitler według moich żrudeł wstepnie ten plan poparł. Miało to na celu połączyć rzetelność i praworządność niemców z energia i pomysłowością Polaków
*


Możesz podac źródło tej rewelacji?

Były projekty pozyskania elementów wartościowych rasowo. Dzieci o tzw. cechach nordyckich zabierano do szkół janczarów.
Zas wg Generalplanost 10 mln Polaków miał zostac na miejscu jako siła robocza, a reszte wysiedlonoby na wschód, poza granice Wielkich Niemiec
emigrant
Kiedyś czytałem, że Niemcy wyliczyli, że żeby naród się zdegenerował, trzeba doprowadzić do tego, żeby konsumpcja alkoholu wynosiła średnio trzy i pół litra spirytusu na głowę rocznie. I mieli takie plany wobec Polaków. Nie wiem czy dali radę je zrealizować. Pewnie nie, bo inne rzeczy mieli na głowie w czasie wojny. Heca polega na tym, że po wojnie i to grubo po wojnie, średnia spożycia alkoholu na głowę wynosiła w PRLu w porywach chyba trzy razy więcej. Tak to jest jak się abstynent zabiera za takie rzeczy... wink.gif
Danielp
QUOTE(emigrant @ 25/05/2009, 10:19)
Kiedyś czytałem, że Niemcy wyliczyli, że żeby naród się zdegenerował, trzeba doprowadzić do tego, żeby konsumpcja alkoholu wynosiła średnio trzy i pół litra spirytusu na głowę rocznie. I mieli takie plany wobec Polaków. Nie wiem czy dali radę je zrealizować.
*


Pozwolę sobie na drobny alkoholowo-okupacyjny OT:
80 % wyprodukowanego w GG piwa i wódki konsumowało wojsko i policja.
tadato
Znaczy Plan Niemców przewidywał by:
"Zapić naród polski na śmierć"?
smile.gif
nie słyszalem
proszę o źródło tej informacju, z tego co pamiętam większość nielegalnych wytwórni alkoholu - przynajmniej w wawie było zarządzanych przez AK - i było źródłem dodatkowych dochodów.
QUOTE
konsumpcja alkoholu wynosiła średnio trzy i pół litra spirytusu na głowę rocznie.


Co to jest 3,5 litra?
smile.gif))
QUOTE
Liczbę osób nadużywających alkoholu w Polsce szacuje się na około 2,8-3,5 mln, w tym 0,6-0,9 uzależnionych .Poniższe dane statystyczne nie uwzględniają spożycia alkoholu pochodzącego z nielegalnego gorzelnictwa. Najnowsze dane określają spożycie napojów alkoholowych na 10,5 litra 100% alkoholu na 1 mieszkańca. Według szacunków GUS nie zarejstrowane spożycie wysokoprocentowych napojów alkoholowych wynosi 20-30% rejstrowanego spożycia wódki. W Polsce przeważa spożycie mocnych napojów alkoholowych oraz obyczaj picia nieumiarkowanego. W ogólnej strukturze spożycia napojów alkoholowych napoje mocne (wódki) stanowią około 70% całości.
Polska z kraju ,który w 1937 roku legitymował się spożyciem alkoholu nie większym niż 0,7 litra w przeliczeniu na jednego mieszkańca doszła w latach pięćdziesiątych do 3-4 litrów, aby następnie po okresie względnej stabilizacji na poziomie 7 litrów w latach osiemdziesiątych zanotować kolejny skok do ponad 10 litrów czystego alkoholu na głowę w latach dziewięćdziesiątych.

Bez Hitlera doszliśmy do 10 litrów
smile.gif

http://szymon.plejada.pl/25,7679,1,odc8_-_...ii,1,wideo.html

To może też sprawka Niemców?
smile.gif

tadato
DariuszJerczyński
QUOTE(Bolesław Śmiały @ 12/06/2008, 14:40)
Jak wiadomo wojna się skończyła i nazistowskie plany nigdy się nie ziściły. To znaczy zaczęto je realizować, ale zasadniczym zadaniem było jednak wygranie wojny. Z tego co słyszałem, to nazisci mieli konkretne plany wobec Polaków na czasy powojenne. Więc jak to było, mieliśmy być jako podludzie kolejnymi w kolejce do komór gazowych, czy stać się niewolnikami bez żadnych praw i własności?
*


Naziści uważali Polaków po części za potomków zeslawizowanych Gotów (teza ta miała swoje historyczne uzasadnienie) lub spolonizowanych średniowiecznych osadników niemieckich (to fakt historyczny, wystarczy spojrzeć jak wielu Polaków nosi niemieckie nazwiska), których chcieli przywrócić na łono narodu niemieckiego. Ci, u których nie widzieli żadnych germańskich korzeni lub nie chcieli się zgermanizować mieli ostatecznie zostać wysiedleni za Ural (bez inteligencji, która miała zostać zgermanizowana lub eksterminowana, jako niebezpieczna) i stanowić grupę etniczną z ambicjami ograniczonymi do pracy fizycznej. Nie było planów fizycznej eksterminacji narodów słowiańskich, które razem z germańskimi współtworzyły grupę indoeuropejską (indogermańską wg nazistowskiej ideologii) i częstokroć były przez nazistów postrzegane, jako etnicznie germańscy potomkowie Gotów (vide Chorwaci, czy Goralenvolk).
MikoQba
Dokładnie. To że Polacy mieli by być po wojnie wyłącznie "niewolnikami i prostytutkami", jest nie popartym niczym twierdzeniem komunistycznej propagandy.
Po wojnie niemal wszystkich Polaków czekała intensywna i brutalna germanizacja. Po prostu większość Polaków miała stać się Niemcami. Elementy oporne były by oczywiście wymordowane. Ale zważywszy na to że 2 mln obywateli polskich podpisało volkslistę pewnie by się to udało. W pierwszej kolejności językowo i dalej kulturalnie.
Danielp
QUOTE("MikoQba")
Dokładnie. To że Polacy mieli by być po wojnie wyłącznie "niewolnikami i prostytutkami", jest nie popartym niczym twierdzeniem komunistycznej propagandy.

To też komunistyczna propaganda http://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Pabsta ?

QUOTE(MikoQba @ 4/12/2009, 15:44)
Po wojnie niemal wszystkich polaków czekała by intensywna i brutalna germanizacja. Po prostu większość polaków miała stać się Niemcami.

Raczej parobkami Niemców/obywatelami II kategorii - ktoś musiałby pracować na chwałę tysiącletniej ("próbkę" tego co nas czeka po zwycięstwie tysiącletniej pokazano w Kraju Warty).

QUOTE
Gdyby Nazistowskie Niemcy wojnę wygrały to teraz pisalibyśmy na forum Historiker.org.

O ile ludzie II kategorii mogliby sobie pozwolić/ zezwoliły im władze na posiadanie dostępu do sieci/ komputera.

edit:poprawiłem cytowanie
arnold
QUOTE(MikoQba @ 4/12/2009, 15:44)
Dokładnie. To że Polacy mieli by być po wojnie wyłącznie "niewolnikami i prostytutkami", jest nie popartym niczym twierdzeniem komunistycznej propagandy.
Po wojnie niemal wszystkich polaków czekała by intensywna i brutalna germanizacja. Po prostu większość polaków miała stać się Niemcami. Elementy oporne były by oczywiście wymordowane. Ale zważywszy na to że 2 mln obywateli polskich podpisało volkslistę pewnie by się to udało. W pierwszej kolejności językowo i dalej kulturalnie.
Gdyby Nazistowskie Niemcy wojnę wygrały to teraz pisalibyśmy na forum Historiker.org.
*



Oczywiście Generalplan-Ost to równiez wymysł komunistycznej propagandy?
gtsw64
QUOTE
Po prostu większość polaków miała stać się Niemcami

Pierwsze słyszę o takiej koncepcji choć czytałem wspomnienia H Franka w których dość szczegółowo oraz na przestrzeni zmieniającej się sytuacji na froncie opisuje plany dotyczące Polaków oraz terenów wschodnich. Materiały pochodziły z częstych narad przeprowadzanych wśród wyższych funkcjonariuszy partyjnych i rządowych.
MikoQba
Volkslista byla juz podczas wojny sposobem na zdobycie obywatelstwa niemieckiego. W trzeciej kategorii wystarczalo miec niemieckobrzmiace nazwisko lub udowodnic posiadanie minimum jednego przodka niemieckiego i juz sie mialo obywatelstwo III Rzeszy na lat 10, jesli w tym czasie nie prowadzilo sie zadnej 'antygermanskiej' dzialalnosci to na stale. W czwartej kategorii do ktorej mogl przystapic kazdy polak obywatelstwo bylo przydzielane w drodze selekcji osob pewnych lub nie. Z tych opcji skorzystalo 2 mln obywateli polskich.
gtsw64
QUOTE
Volkslista byla juz podczas wojny sposobem na zdobycie obywatelstwa niemieckiego.

Zdecydowanie czy innym jest Volkslista a czym innym nadanie obywatelstwa "z nadania" podbitemu narodowi. Volkslistę podpisywał pojedyńczy obywatel (decydowano czy można mu przyznać lub nie). W przypadku nadania obywatel czy chce czy nie automatycznie dostaje niemieckie obywatelstwo. A to są dwie różne sprawy.
Danielp
QUOTE(MikoQba @ 5/12/2009, 16:44)
Rewizjonizm? I co jeszcze? Volkslista byla juz podczas wojny sposobem na zdobycie obywatelstwa niemieckiego. W trzeciej kategorii wystarczalo miec niemieckobrzmiace nazwisko lub udowodnic posiadanie minimum jednego przodka niemieckiego i juz sie mialo obywatelstwo III Rzeszy na lat 10, jesli w tym czasie nie prowadzilo sie zadnej 'antygermanskiej' dzialalnosci to na stale. W czwartej kategorii do ktorej mogl przystapic kazdy polak obywatelstwo bylo przydzielane w drodze selekcji osob pewnych lub nie. Z tych opcji skorzystalo 2 mln obywateli polskich.  Tyle faktow, jak dla niektorych rewizjonizmu.
*


Fakty faktami tylko jak się spojrzy jak to wyglądało to wychodzi, że było "trochę inaczej" .
Wszystko zależało od polityki jaką prowadził dany namiestik w terenie.
Na Górnym Śląsku czy Pomorzu Zachodnim nikt się nie pytał (że tak to nazwijmy) i masowo wpisywano Polaków na VL. Na Śląsku (styczeń 1944) wpisano 930 tys Polaków na VL III i IV klasy., na Pomorzu - także styczeń 44 727 tys., przy czym ową politykę tolerował Hitler i Goebbels, przeciwny byli Himmler, Bormann.
MikoQbo - dwie prowincje to już ca 1 650 tys czyli 83 % z twoich 2 mln.


Za to w Kraju Warty Greisler początkowo "rękoma i nogami" bronił się przed przyznawaniem "papierów na Niemca" (odrzucanie podań nikogo nie dziwiło) w efekcie na VL III i IV klasy było 90 tys. (także styczeń 1944) Polaków.
DariuszJerczyński
Na Górnym Śląsku III kat. DVL otrzymywali raczej ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Oberschlesier (Górnoślązak) 400-500 tys. (wg tajnego reskryptu Himmlera, bo te deklaracje wliczano do niemieckich), Slonzaken Volk ("ślązacką" w części cieszyńskiej) 157 tys. lub Deutsch oraz język "wasserpolnisch" 105 tys. (w części przemysłowej), Slonzakisch 184 tys. (w części cieszyńskiej) lub Deutsch. Na Pomorzu Wschodnim (zachodnie było w Rzeszy, więc tam żadnej Volkslisty nie było) III kat. DVL otrzymywali ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Koschoben Volk i język: Kaschobisch, jeśli dobrze pamiętam 49 tys. Nie zgodziłbym się więc z twierdzeniem, że na Volkslistę masowo wpisano Polaków. Każdy miał prawo Volkslistę odrzucić i wielu zdeklarowanych Polaków tak uczyniło, oczywiście wielu podpisało (również członków polskiej konspiracji), nie chcąc budzić zainteresowania gestapo. Tak więc Polacy byli wpisani na Volkslistę, ale na pewno nie masowo.

Zgodnie z filozofią nazistów w pierwszej kolejności germanizacji mieli ulec ci, którzy nie uważali się za Niemców, ale odrzucali też polskość (Kaszubi, Ślązacy, Mazurzy, Górale), bowiem byli uznani za bardziej podatnych na germanizację. Polaków, uznanych za wartościowych rasowo, planowano zgermanizować później, gdy III Rzesza wygra wojnę, poprzez przesiedlenia wgłąb Rzeszy, pozostałych Polaków chciano osiedlić za Uralem.
Danielp
QUOTE(DariuszJerczyński @ 8/12/2009, 12:31)
Na Górnym Śląsku III kat. DVL otrzymywali raczej ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Oberschlesier (Górnoślązak) 400-500 tys. (wg tajnego reskryptu Himmlera, bo te deklaracje wliczano do niemieckich), Slonzaken Volk ("ślązacką" w części cieszyńskiej) 157 tys. lub Deutsch oraz język "wasserpolnisch" 105 tys. (w części przemysłowej), Slonzakisch 184 tys. (w części cieszyńskiej) lub Deutsch. Na Pomorzu Wschodnim (zachodnie było w Rzeszy, więc tam żadnej Volkslisty nie było) III kat. DVL otrzymywali ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Koschoben Volk i język: Kaschobisch, jeśli dobrze pamiętam 49 tys. Nie zgodziłbym się więc z twierdzeniem, że na Volkslistę masowo wpisano Polaków. Każdy miał prawo Volkslistę odrzucić i wielu zdeklarowanych Polaków tak uczyniło, oczywiście wielu podpisało (również członków polskiej konspiracji), nie chcąc budzić zainteresowania gestapo. Tak więc Polacy byli wpisani na Volkslistę, ale na pewno nie masowo.
*


Zgoda - trochę uogólniłem z masowością.
Spotkałem się z danymi dot Polaków, którzy nie podpisali VL:
Pomorze Wsch (mój błąd że było zach ) - 605 tys.
Górny Śląsk - 1 040 tys.
lancaster
Polacy do masowej germanizacji???
Panowie wystarczy przeczytac Genaralny Plan Wachodni lub dzienniki H.F , Polacy ograniczeni do 3 - 4 mln i deportowni na syberie ( GG czysto germanski gau ( osadnicy z Flandrii , Danii i oczywiscie z Rzeszy )) Dzis trudno to zrozumiec ale pogarde i nienawisc , to byli masowi mordercy. Polakow czekal los Zydow . Himller nie chcial rozwodnienia "rasy panow" jedynie wydzielenia 15 % "cennych" rasowo elementow i wyzej rasowo ocenial Bialorusinow niz Polakow .
DariuszJerczyński
QUOTE(Danielp @ 8/12/2009, 22:29)
QUOTE(DariuszJerczyński @ 8/12/2009, 12:31)
Na Górnym Śląsku III kat. DVL otrzymywali raczej ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Oberschlesier (Górnoślązak) 400-500 tys. (wg tajnego reskryptu Himmlera, bo te deklaracje wliczano do niemieckich), Slonzaken Volk ("ślązacką" w części cieszyńskiej) 157 tys. lub Deutsch oraz język "wasserpolnisch" 105 tys. (w części przemysłowej), Slonzakisch 184 tys. (w części cieszyńskiej) lub Deutsch. Na Pomorzu Wschodnim (zachodnie było w Rzeszy, więc tam żadnej Volkslisty nie było) III kat. DVL otrzymywali ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Koschoben Volk i język: Kaschobisch, jeśli dobrze pamiętam 49 tys. Nie zgodziłbym się więc z twierdzeniem, że na Volkslistę masowo wpisano Polaków. Każdy miał prawo Volkslistę odrzucić i wielu zdeklarowanych Polaków tak uczyniło, oczywiście wielu podpisało (również członków polskiej konspiracji), nie chcąc budzić zainteresowania gestapo. Tak więc Polacy byli wpisani na Volkslistę, ale na pewno nie masowo.
*


Zgoda - trochę uogólniłem z masowością.
Spotkałem się z danymi dot Polaków, którzy nie podpisali VL:
Pomorze Wsch (mój błąd że było zach ) - 605 tys.
Górny Śląsk - 1 040 tys.
*


W stosunku do Górnego Śląska ewidentny błąd:
1. Większa część Górnego Śląska w międzywojniu było w granicach Niemiec (Prownicja Górnośląska, od 1934 zdegradowana na Rejencję Opolską z Opolem, Raciborzem, Gliwicami, Zabrzem i Bytomiem), więc tam żadnej Volkslisty nie było.
2. W grę wchodziło międzywojenne woj. śląskie, liczące 1 435 000 mieszkańców.
Wg spisu ludności z grudnia 1939 w części "pruskiej" było 998 000 Niemców i Górnoślązaków (wg tajnego reskryptu Himmlera Górnoślązaków 400-500 000), 50 000 Polaków, w części cieszyńskiej 157 000 "Ślonzoków", 107 000 Polaków, 86 000 Niemców, 47 000 Czechów.
3. I lub II kategorię Volkslisty otrzymało ponad 300 000, III kat. 941 000, IV kat. 49 000.
4. Volkslisty nie podpisało zaledwie 59 000, z tym, że część Polaków, którzy napłynęli na Górny Śląsk wyjechało do GG, część polskich działaczy osadzono w obozach koncentracyjnych.
5. Porównując te dane ze spisem ludności wychodzi, że Volkslistę podpisało zaledwie kilka tysięcy osób, które w spisie ludności zadeklarowało narodowość polską.

Do Lancaster. 15% ludności polskiej to chyba ówcześnie 3 mln. Zapewne nie liczyli znacznej liczby ludności z ewidentnie germańskimi korzeniami, którą uważali za niemiecką, a ona sama uważała się za polską. Trudno powiedzieć, jaki rzeczywiście odsetek pozostałej ludności uznano by za "cenną rasowo". Na pewno nie mordowano by bezcelowo siły roboczej, ograniczając ją do 4 mln, a na to wskazują te liczby. Nawet jeśli Himmler miał takie plany, to inni by je zmienili. Oczywiście inteligencję niepodatną na germanizację czekała eksterminacja, ale ta na pewno nie stanowiła kilkunastu milionów. To byli masowi mordercy, ale nie bezmyślni, bardzo precyzyjnie kalkulowali co im się opłaca.
lancaster
Panie Dariuszu
Przykro mi sie z panem nie zgodzic, lecz opierajac sie na zachowanych zrodlach,
plany nazistow wobec Polakow i Polski, byly proste: masowa eksterminacja i deportacja.
Twierdzi Pan ze plany Himmlera inni by zmienili, co do panskiego twiedzenia ze moze hitlerowcy byli masowymi mordercami ale nie byli bazmyslni to pozwole sie nie zgodzic. Ideologia byla dla nich najwazniejsza, dla niej zlikwidowali 6 mln Zydow co stanowi pokazna sile robocza, dla zbrodniczej ideologii zrezgnowali z etuzjazmu bylych obywateli sowieckich do wspolpracy ( pozniejsze proby, KNOR, Wlasow itp. byly spoznione), popelniajac zbrodnie na cywilach.
Co do 3 mln jak pan wyliczyl Polakow przeznaczonych do germanizacji to pozostale 19 mln czekal los niewolnikow lub piece Auschwitz.
z szacunkiem
Lancaster
czerwonykat
No cóż DVL podpisywano z różnych powodów,ale wśród Volksdeutschów ze Śląska byli oprawcy z KZ Auschwitz oraz pacyfikatorzy powstania warszawskiego,oni może byli przeznaczeni do germanizacji.A Polacy mieli być zlikwidowani,bądź kulą,gazem bądź morderczą pracą, IV kategorie DVL dostawały prawdziwe odpady nie zakwalifikowane do innych kategorii DVL,renegaci,konfidenci itd itp.
DariuszJerczyński
QUOTE(lancaster @ 10/12/2009, 20:02)
Panie Dariuszu
Przykro mi sie z panem nie zgodzic, lecz opierajac sie na zachowanych zrodlach,
plany nazistow wobec Polakow i Polski, byly proste: masowa eksterminacja i deportacja.
Twierdzi Pan ze plany Himmlera inni by zmienili, co do panskiego twiedzenia ze moze hitlerowcy byli masowymi mordercami ale nie byli bazmyslni to pozwole sie nie zgodzic. Ideologia byla dla nich najwazniejsza, dla niej zlikwidowali 6 mln Zydow co stanowi pokazna sile robocza, dla zbrodniczej ideologii zrezgnowali z etuzjazmu bylych obywateli sowieckich do wspolpracy ( pozniejsze proby, KNOR, Wlasow itp. byly spoznione), popelniajac zbrodnie na cywilach.
Co do 3 mln jak pan wyliczyl Polakow przeznaczonych do germanizacji to pozostale 19 mln czekal los niewolnikow lub piece Auschwitz.
z szacunkiem
Lancaster
*


W kwestii żydowskiej naziści byli rzeczywiście bardzo dogmatyczni, natomiast w kwestii narodów słowiańskich byli już bardziej elastyczni i masowo doszukiwali się w nich potomków germańskich Gotów. O bardzo niejednoznacznym stosunku nazistów do Polaków świadczy hołubienie przez samego Hitlera pamięci Piłsudskiego, czy warta honorowa przy jego grobie w latach 1939-44 na rozkaz Goeringa. To nie bardzo pasuje do tez, jakoby naziści uważali Polaków za gorszy gatunek i to przeznaczony do eksterminacji. Na pewno na negatywny stosunek nazistów miał wpływ opór Polaków, nie porównywalny z żadnym innym okupowanym państwem Europy.
lancaster
Panie Jerczynski
warta honorowa na grobie Marszalka ma rownowazyc miliony ofiar ( nie pasuje do tez jakoby nazisci uwazali Polakow za gorszy gatunek ), zakladam ze zna pan jezyk niemiecki wiec odsylam pana do GENERALPLAN OST i zrodel niemieckich z okresu WWII , czy zna pan plany edukacyjne wobec Polakow slynne nauka do 500 i podpis. Co do Gotow cos tam planowali z Kozakami ale tylko w celu uzyskania miesa armatniego . Polacy na terenach wlaczonych do Rzeszy traktowani byli jak Zydzi w GG oznaczenie , czapkowanie , zakaz chodzenia po chodnikach ( w wielu miejscowosciach pomorza ). G.G to poprostu pozbawiony autonomii batustan dla polskich murzynow z niemcami ktorzy mogli bezkarnie zabijac , rabowac , porywac kobiety do swoich burdeli .
panzergrenadier
QUOTE LANCASTER "Himller nie chcial rozwodnienia "rasy panow" jedynie wydzielenia 15 % "cennych" rasowo elementow i wyzej rasowo ocenial Bialorusinow niz Polakow "

Mógłbys podać jakies bliższe szczegóły?.
Danielp
QUOTE(DariuszJerczyński @ 10/12/2009, 4:01)
QUOTE(Danielp @ 8/12/2009, 22:29)
QUOTE(DariuszJerczyński @ 8/12/2009, 12:31)
Na Górnym Śląsku III kat. DVL otrzymywali raczej ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Oberschlesier (Górnoślązak) 400-500 tys. (wg tajnego reskryptu Himmlera, bo te deklaracje wliczano do niemieckich), Slonzaken Volk ("ślązacką" w części cieszyńskiej) 157 tys. lub Deutsch oraz język "wasserpolnisch" 105 tys. (w części przemysłowej), Slonzakisch 184 tys. (w części cieszyńskiej) lub Deutsch. Na Pomorzu Wschodnim (zachodnie było w Rzeszy, więc tam żadnej Volkslisty nie było) III kat. DVL otrzymywali ci, którzy w spisie ludności podali narodowość: Koschoben Volk i język: Kaschobisch, jeśli dobrze pamiętam 49 tys. Nie zgodziłbym się więc z twierdzeniem, że na Volkslistę masowo wpisano Polaków. Każdy miał prawo Volkslistę odrzucić i wielu zdeklarowanych Polaków tak uczyniło, oczywiście wielu podpisało (również członków polskiej konspiracji), nie chcąc budzić zainteresowania gestapo. Tak więc Polacy byli wpisani na Volkslistę, ale na pewno nie masowo.
*


Zgoda - trochę uogólniłem z masowością.
Spotkałem się z danymi dot Polaków, którzy nie podpisali VL:
Pomorze Wsch (mój błąd że było zach ) - 605 tys.
Górny Śląsk - 1 040 tys.
*


W stosunku do Górnego Śląska ewidentny błąd:
1. Większa część Górnego Śląska w międzywojniu było w granicach Niemiec (Prownicja Górnośląska, od 1934 zdegradowana na Rejencję Opolską z Opolem, Raciborzem, Gliwicami, Zabrzem i Bytomiem), więc tam żadnej Volkslisty nie było.
2. W grę wchodziło międzywojenne woj. śląskie, liczące 1 435 000 mieszkańców.
Wg spisu ludności z grudnia 1939 w części "pruskiej" było 998 000 Niemców i Górnoślązaków (wg tajnego reskryptu Himmlera Górnoślązaków 400-500 000), 50 000 Polaków, w części cieszyńskiej 157 000 "Ślonzoków", 107 000 Polaków, 86 000 Niemców, 47 000 Czechów.
3. I lub II kategorię Volkslisty otrzymało ponad 300 000, III kat. 941 000, IV kat. 49 000.
4. Volkslisty nie podpisało zaledwie 59 000, z tym, że część Polaków, którzy napłynęli na Górny Śląsk wyjechało do GG, część polskich działaczy osadzono w obozach koncentracyjnych.
5. Porównując te dane ze spisem ludności wychodzi, że Volkslistę podpisało zaledwie kilka tysięcy osób, które w spisie ludności zadeklarowało narodowość polską.
*


Obawiam się że nie zrozumieliśmy się - dla mnie Górny Śląsk (jak i źródła) do ziemie polskie wcielone do Prowincji Śląskiej.


QUOTE
To nie bardzo pasuje do tez, jakoby naziści uważali Polaków za gorszy gatunek i to przeznaczony do eksterminacji. Na pewno na negatywny stosunek nazistów miał wpływ opór Polaków, nie porównywalny z żadnym innym okupowanym państwem Europ

Zanim Niemcy zabrali się z GPO "próbkę" pokazali w 1939/1940 w Kraju Warty (egzekucje elit - trzy dni terroru w październiku 1939, wysiedlenia, ... , traktowanie Polaków za ludzi II kategorii)
lancaster
[QUOTE]Panzergrenadier
Niemcy planowali wysiedlic 85% ludnosci polskiej 15% poddac przymusowej germanizacji
( oczywiscie glodem , gazem , itp wczesniej redukujac polska populacje ( tzn. Duzy GPO ))
wskazniki dla Bialorusinow byly troche lepsze 75% do 25% .
Na Bialorusi nazisci powolali autonomiczne organy krajowe Bialoruska Centralna Rade , oraz Bialoruska Obrone Krajowa . Polacy mieli tylko organizacje samopomocowe i byli w mysl zasad hitlerowskich niegodni nosic broni ( nie wspominam tu Schutzmanschaft 202 bo to wyjatek potwierdzajacy regule ).
Polecam :
A. Szczesniak - GPO Zaglada Slowian
Cz. Madajczyk - GG w planach hitlerowskich
Fuser
QUOTE(DariuszJerczyński @ 12/12/2009, 2:34)
Na pewno na negatywny stosunek nazistów miał wpływ opór Polaków, nie porównywalny z żadnym innym okupowanym państwem Europy.
*


Myli Pan skutek z przyczyną. Zbrodnie niemieckie zaczęły się od pierwszego dnia wojny, a późniejsza brutalność okupantów była porównywana tylko z tym, co robili na zajętym przez siebie obszarze ZSRR.
Dagome Sędzia
Co do wyżej wspomnianej DVL, wrzucam taki cytat:
QUOTE
Czytając o powyższych wymaganiach łatwo zauważyć, że - teoretycznie - na DVL nie powinna zostać zapisana żadna osoba czująca się Polakiem i nieposiadająca niemieckich korzeni ani małżonka. Mimo to na liście znalazło się ponad 2 mln. Polaków: ok. 1 050 tys. mieszkańców Górnego Śląska, 727 tys. mieszkańców Pomorza oraz ok. 499,5 tys. osób z Kraju Warty. Sytuację tę wyjaśnia fakt niedokładnego przestrzegania kryteriów przyjmowania do poszczególnych grup i rejestrowania obywateli tak zgadzających się dobrowolnie, jak i zmuszanych do tego pod wpływem różnorakich środków represji, np. odbierania przydziałów kartek żywnościowych, wyrzucania z lokali mieszkaniowych, odbierania miejsc pracy, nękania przez policję, a nawet wywożenia całych rodzin do obozów koncentracyjnych lub przesiedleńczych (i warunkowaniu zwolnienia podpisaniem DVL). Podczas całej wojny najsilniejszym naciskom poddawani byli mieszkańcy Śląska oraz Pomorza. Nie bez znaczenia na fakt podpisania volkslisty miało również wielokrotne wyrażanie zgody i wręcz zalecanie tego m.in. przez Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych i premiera Rządu Polskiego na uchodźctwie, gen. Władysława Sikorskiego, a także biskupa diecezji śląskiej Stanisława Adamskiego oraz Arki Bożka, członka Rady Narodowej na uchodźctwie, którzy namawiali Ślązaków, Wielkopolan i Pomorzan do podpisywania DVL (używano określenia "maskowanie się"), aby uchronić naród przed biologicznym wyniszczeniem.

Znane są również przypadki - zwłaszcza w późniejszych latach wojny - wciągania na volkslistę osób wbrew ich wiedzy lub zgodzie. Prowadziło to do sytuacji, w których na volkslistę wpisywani byli krewni np. powstańców śląskich, osób aresztowanych za współpracę z podziemiem lub objętych tzw. aresztem prewencyjnym i umieszczonych w obozach koncentracyjnych.

Wobec powyższych faktów jasnym staje się, dlaczego przedwojenni obywatele polscy narodowości polskiej, pozbawieni jakichkolwiek związków z Niemcami, masowo podpisywali volkslistę. W większości wypadków była to jedyna szansa zapewnienia sobie przetrwania. Całościowe traktowanie podpisywania DVL na ziemiach wcielonych jako oportunizmu czy wręcz kolaboracji świadczy o brakach w wiedzy historycznej.

http://www.wehrmacht-polacy.pl/dlaczego_wcielano.html

Ossee
CODE
ok. 1 050 tys. mieszkańców Górnego Śląska,


A ilu mieszkańców liczył wtedy sobie Górny Śląsk?
lancaster
QUOTE(Ossee @ 10/02/2013, 1:43)
CODE
ok. 1 050 tys. mieszkańców Górnego Śląska,


A ilu mieszkańców liczył wtedy sobie Górny Śląsk?
*


"Województwo w 1921 roku zamieszkiwało 1 125 528 osób[19]. W 1931 roku w województwie mieszkało 1 295 027 osób[19]. Jeśli chodzi o podział narodowościowy, to przeważali Polacy – w 1921 roku stanowili 71,5% mieszkańców. Według spisu z 1931 roku Polacy stanowili 92,3%, Niemcy 7%, a Żydzi 0,5% mieszkańców województwa śląskiego[20]. W 1938 roku po przyłączeniu Zaolzia ludność województwa wzrosła o 227 400 mieszkańców. Na terenie województwa występował bardzo niski, a w niektórych latach ujemny przyrost naturalny "
Za wiki , wychodzi na to ze circa 1 500 000 mieszkancow .
wojtek k.
QUOTE(Ossee @ 10/02/2013, 1:43)
CODE
ok. 1 050 tys. mieszkańców Górnego Śląska,


A ilu mieszkańców liczył wtedy sobie Górny Śląsk?


Na dzień 10 października 1943 roku:

Była część niemiecka:

DVL I – 80.086
DVL II – 164.371
DVL III – 718.163
DVL IV – 47.543

Razem DVL – 1.010.163

Polacy – 52.532

Była część austriacka (Śląsk Cieszyński):

DVL I – 12.557
DVL II – 42.669
DVL III – 222.781
DVL IV – 1.553

Razem DVL – 279.560

Polacy – 236.450

***

4 marca 1941 roku wyszła ustawa o obywatelstwie niemieckim na ziemiach wcielonych i DV, a 13 marca zarządzenia wykonawcze ministra spraw wewnętrznych. Przy okazji ustalono „kontyngent” Górnoślazaków, podlegających „przywróceniu niemczyźnie”, którzy mieli zostać wpisani do II i III grupy DVL, określając go na 400 – 500 tysięcy „Wasserpolaków” i 120 tys. „Ślązaków”. W sumie liczba osób, które miały być zaliczone do II i III grupy DVL, miała wynieść ok. 600 tys. osób. Kontyngentu tego nie wolno było przekraczać (dla utrzymania czystości rasowej).
Voksdeutsche wpisani do III grupy mieli być przesiedleni w głąb Rzeszy, by tam mogli przejść „regermanizację”. Przy tym nie mieli oni pełni praw obywatelski, w tym nie podlegali obowiązkowej służbie wojskowej. W maju 1941 roku Bracht, który był gorącym orędownikiem „przywrócenia niemczyźnie” wszystkich Górnoślazaków, uzyskał zgodę na przeprowadzenie „naturalizacji” Górnoślązaków na miejscu, tj. na Górnym Śląsku. Równocześnie Himmler zgodził się na powoływanie posiadaczy III grupy DVL do Wehrmachtu. W listopadzie 1941 roku Bracht przeforsował odblokowanie kont oszczędnościowych należących do posiadaczy III grupy DVL. Nieco później zaś na – prawo do kupowania gruntów, częściowy zwrot skonfiskowanego mienia, do awansu na urzędniczych stanowiskach.
Równocześnie Brachtowi udało się przeforsować to, że wszyscy Górnoślązacy mieli zostać uznani za Niemców, w czym zawierał się obowiązek służby w Wehrmachcie. Wyjątkiem mieli być ci, którzy znani byli z działalności przeciwniemieckiej oraz kryminaliści. Jak już pisałem, osoby znane z działalności antyniemieckiej w okresie międzywojennym mogły „odkupić swoje winy” wskazując, że ktoś z jego bliskich krewnych służy w Wehrmachcie. Tak więc grupa pozbawiona „prawa” do ubiegania się o wpis na DVL ograniczona została do bardzo wąskiego grona (zwłaszcza że większość tych, którzy znani byli z działalności przeciwniemieckiej w swej podstawowej masie bądź to przebywali zagranicą bądź na terytorium GG, albo znaleźli się w obozach koncentracyjnych, a wielu dawno już pozbawiono życia).

W rezultacie - wpis na DVL, który pierwotnie miał być przywilejem, stał się obowiązkiem, od którego trudno było się wykręcić (a opornych wzywano na Gestapo).

Co ciekawe – polityka Brachta, która doprowadziła do tego, iż w III grupie DVL znalazło się 1.150 tys. osób, a więc dwa razy więcej niż przewidziano to w ramach ustalania „kontyngentów” osób podlegających „przywróceniu niemczyźnie”, miała swych licznych przeciwników, przy czym najwięcej ich było wśród ... śląskich Niemców / byłych działaczy organizacji mniejszościowych, którzy liczyli na większe przywileje, a tymczasem zostali w prawach nieomal zrównani z tymi, którzy z niemczyzną nie mieli praktycznie nic wspólnego.

Przyjrzyjmy się w tym miejscu dokumentom niemieckim na temat spisu ludności przeprowadzonego przez Niemców (tzw. „palcówki”). Na początek taki oto fragment raportu żandarmerii z 23 grudnia 1939 roku:

„W gminie Istebna spostrzeżono, że ludność jawnie wzburzona przez podżegaczy w 80% przyznała się do polskości. Prócz tego ustalono, że ludność przy informowaniu jej zachowywała się krnąbrnie i szorstko. Powiadomiono o tym Landrata powiatu, który sprawił, że cieszyńskie gestapo przeprowadziło tam akcję specjalną. Przeprowadzenie akcji gestapo wspólnie z tamtejszą żandarmerią miało miejsce 20.12.39 r. Stwierdzono, że podżegacze w wrogich Niemcom zamiarach nakłonili ludność, aby nie podawała się za Slonsaków, lecz za Polaków. Stosownie do tego aresztowano w tym dniu 12 najbardziej złośliwych. Pomiędzy aresztowanymi znaleźli się obaj kapłani, nauczyciele i studenci.”

Spis został powtórzony, przy czym tym razem wynik był już zgodny z oczekiwaniami. W tym samym raporcie możemy przeczytać o aresztowaniu ks. Brzenski, który odmówił podania się za Niemca bądź Ślązaka (jak każdemu, kto za pierwszym razem zadeklarował, że jest Polakiem, dano mu drugą szansę, by mógł się „poprawić”):

„Zatrzymany dlatego oraz celem wypełnienia drugiego formularza, odmówił słowami: Broń Boże! Musiałbym znów to samo napisać, co napisałem jest właściwe. Na pytanie: Do którego narodu się przyznaje? odpowiedział następującymi słowami: Volksdeutsch i slonsakisch, czegoś takiego w ogóle nie znam. Jestem człowiekiem wykształconym i znam się na tym lepiej niż wieśniacy. Brzenska został aresztowany przez gestapo Cieszyn i doprowadzony do więzienia.”

A oto fragment sprawozdania kierownika organizacji partyjnej NSDAP okręgu katowickiego za kwiecień 1942 roku:

„ci, którzy odmówili złożenia wniosku o przyjęcie do DVL, zostali wezwani przez Gestapo i zmuszeni pod groźbą aresztowania do złożenia w ciągu ośmiu dni wniosku o przyjęcie. Jeden z takich łobuzów przyszedł do placówki DVL w Rudzie i powiedział, że oczywiście nadal jest Polakiem, tak jak i poprzednio, że jednak musiał oddać kwestionariusz, gdyż w przeciwnym razie zostałby zaaresztowany przez Gestapo.”

Zadeklarowanie polskości stanowiło w tych warunkach akt wielkiego heroizmu, na który nie wszystkich było stać.

Rząd RP oraz duchowieństwo (z biskupem Adamskim na czele), w obliczu bezwzględnego terroru, zdecydowały się wezwać Polaków do podpisywania volkslisty, co niewątpliwie przyspieszyło i zintensyfikowało ten proces. Byli bowiem i tacy, którzy pomimo wezwań na Gestapo, gdzie padały konkretne groźby (i bynajmniej nie bez pokrycia), konsekwentnie odmawiali. I właśnie w trosce o tych ludzi najwyższe władze państwowe i kościelne zdecydowały się na ów apel.

A teraz przyjrzyjmy się, jak przebiegał proces wpisywania się na DVL:

- do 1 stycznia 1942 - 179.825
- do 11 marca 1942 - 293.731
- do 1 listopada 1942 - 1.227.500

Widzimy więc, że początkowo proces ten przebiegał bardzo opornie. Dopiero masowe wezwania na Gestapo oraz apele biskupa Adamskiego mocno go przyspieszyły.

A oto cytat z raportu policji górnośląskiej z 8 grudnia 1942 roku:

„Nawet niemiecka lista narodowa, która przecież została wprowadzona jako narzędzie niemieckiej polityki narodowościowej, została z polskiej strony w pojedynczych wypadkach uczyniona środkiem walki o utrzymanie narodowości. Podczas kiedy na ogół polska i po polsku czująca (polnisch gesinnt) ludność, przynajmniej w dawnej pruskiej i austriackiej części Górnego Śląska, z osobistych powodów stawia wniosek o wpisanie na DVL i w razie odmowy używa wszelkich środków prawnych, aby możliwie jak najdalej odsunąć ostateczne uznanie za Polaków, to niejednokrotnie dziś już przyczyna zabiegów o wpis do DVL leży nie tyle w osobistych chęciach utrzymania własności, ile raczej w zdecydowanych, zapewne kierowanych, polskich dążeniach narodowych. Raczej pragnie się przez to osiągnąć polski cel, aby utrzymać posiadane w polskich czasach pozycje gospodarcze w mieście i na wsi. W tych dążeniach mieli zostać Polacy wraz z po polsku czującymi Górnoślązakami umocnieni przez polskie audycje angielskiego radia. W tych audycjach radzono podobno wyraźnie górnośląskim Polakom starać się o przyjęcie na DVL, aby Polacy pozostali na miejscu. Te nawoływania angielskiego radia mają być znane ludności polskiej. Często poszczególni Polacy widzą w tych londyńskich radach także pigułki pocieszenia dla swego niespokojnego sumienia. Stawianie wniosku o DVL uchodziło przez długi czas wśród Polaków za zdradę narodową. Teraz w każdym razie stało się stawianie tych wniosków elementem polskich dążeń.”

Raport policji rybnickiej z października 1943 roku:

„Jak powinno być wiadome, bandy, które obecnie uprawiają swój proceder w tutejszym okręgu, składają się wyłącznie z przynależnych do Wehrmachtu, którzy zdezerterowali i w przeważającej części należą do górnośląskiej warstwy pośredniej. Osoby te przebywają w pobliżu swych miejsc zamieszkania i pozostają w ścisłym kontakcie ze swymi krewnymi. Przeprowadzone niedawno obławy potwierdziły, że np. poszukiwani od dawna dezerterzy zostali odnalezieni w leżących w pobliżu lasach albo nawet w stodołach ojcowskich domów... Niestety okazało się również, że są takie rodziny, z których jeden syn poniósł bohaterską śmierć za Niemcy, podczas gdy inni członkowie rodziny zdezerterowali.”

Autor powyższego raportu nie mylił się... Większość operujących na Górnym Śląsku oddziałów partyzanckich składała się w zdecydowanej większości bądź nawet wyłącznie z dezerterów z Wehrmachtu. Komenda Okręgu Śląskiego AK ogromną wagę przywiązywała do kwestii zapewnienia schronienia dezerterom z Wehrmachtu, komórki legalizacyjne zapewniały im odpowiednie papiery, które umożliwiały im poruszanie się po terenie, organizowano też przerzut ludzi do GG oraz do oddziałów partyzanckich.

Pozdrawiam
Dagome Sędzia
Wracając do kwestii zawartej w tytule wątku, w poniższym linku jest wykład socjocybernetyka Józefa Kosseckiego nt. metod (głównie informacyjnych, mówiąc językiem socjocybernetyki) depopulacji, jakie III Rzesza stosowała wobec narodu polskiego: http://vimeo.com/37480482

W poniższym linku z kolei są do ściągnięcia "Zeszyty Oświęcimskie" (nr 2 z 1958 r.), poświęcone planom i metodom depopulacji Polski przez Niemców:
http://socjocybernetyka.files.wordpress.co...wiecimskie2.pdf

Na koniec wkleję krótki artykuł o Generalplan Ost:
QUOTE
Polscy pasterze za Uralem

Im dalej od II wojny światowej, tym w Polsce więcej bredni i mitów. Karmieni ogłupiająca propagandą młodzi Polacy są przekonani o równorzędności „obu okupacji”, tj. sowieckiej i hitlerowskiej. Wierzą w to, że w 1944 i 1945 roku był taki sam najazd bolszewicki jak w 1920 roku. W tej optyce Niemcy hitlerowskie zaczynają im się jawić niczym „obrońca cywilizacji europejskiej”.

Nie wiedzą, bo skąd, że gdyby nie te „hordy ze Wschodu”, to przestalibyśmy istnieć jako naród, w dosłownym tego słowa znaczeniu, a nie tylko mentalnie czy psychologicznie. Po prostu, zniknęlibyśmy z powierzchni ziemi, a resztki zasiedliłyby ziemie za… Uralem.

Niemożliwe? Możliwe i to bardzo. Narodowo socjalistyczna ideologia traktowała Polaków jak podludzi, gatunek niższy, a więc nic nie wart. W dodatku uważano, że Polacy to naród genetycznie nastawiony do Niemiec wrogo, nie rokujący nadziei na przemianę. W związku z tym w otoczeniu Heinricha Himmlera narodził się szatański plan rozwiązania kwestii polskiej, a w szerszym kontekście słowiańskiej. Urząd Planowania przy RSHA wypracował w latach 1940-1943 kompleksowy plan zagospodarowania Wschodu. Powstały dokładne wyliczenia – ilu Niemców i gdzie się osiedli, i ilu Słowian wyrzuci się poza obszary zajęte przez Niemcy. Wedle tych szacunków to Polacy mieli stanowić największą grupę przeznaczoną do usunięcia z Europy. Oddajmy głos Beacie Mącior-Majce, autorce pracy naukowej pt. „Generalny Plan Wschodni – aspekty ideologiczny, polityczny i ekonomiczny” (Kraków 2007, ss. 274).

Niemcy oceniali liczbę Polaków na 20-24 mln. Generalplan Ost „w opracowaniu RSHA przewidywał wysiedlenie 80-85% Polaków, czyli około 16-20 mln. Liczby te różniły się od tych, które podał Komisariat Rzeszy do Umacniania Niemieckości. Dla Ministerstwa Wschodu (Ostministerium) ważne było to, dokąd mają zostać wysiedleni Polacy. Według GPO miała to być zachodnia Syberia”. Niektórzy  urzędnicy niemieccy wyrażali wątpliwość, czy taka liczbę da się szybko wysiedlić oraz czy zamieszkując zwartą masą na jednym terenie nie będą stanowić zagrożenia, ale  nie „kwestionowano jednak tego, że rasowo niepożądanych Polaków należy wysiedlić na Syberię”.

Pomimo pierwszych klęsk na Wschodzie, Niemcy nadal intensywnie pracowali nad szczegółami Planu: „W dniach 1 i 2 lutego 1943 r. odbyło się posiedzenie departamentu III RSHA, na którym omawiano różne sprawy z polityki ludnościowej, a ponadto sprawę reali­zacji Generalplan Ost (GPO) w opracowaniu Meyera. SS-Sturmbannfuhrer Justus Beyer referował sprawę wynarodawiania. Ujawnił on nowe dane, które powinny były znaleźć się w GPO. Zgodnie z nimi tereny osadnictwa miały objąć 700 000 km2, wśród których znajdowało się 350 000 km2 użytków rolnych. Warto tu dodać, że obszar Rzeszy przed wybuchem II wojny światowej wynosił 583 000 km2.

Według zapowiedzi Beyera planowano wysiedlić Polaków:

a)    z terenów polskich włączonych do Rzeszy        6-7 mln,

b )    z  Generalnego Gubernatorstwa                        10 mln,

c)      z krajów nadbałtyckich                                      3 mln,

d)    z Galicji i zachodniej Ukrainy                            6-7 mln,

e)    z Białorusi                                                        5-6 mln.

Żydzi mieli być usunięci w 100%, Polacy – w 80-85%, Litwini, Łotysze i Estoń­czycy – w 50%, mieszkańcy Galicji i zachodniej Ukrainy – w 65%, Białorusini –w 75%”.

Kolejne klęski wojenne zahamowały te prace. Autorka pisze: „Po klęsce Niemiec pod Stalingradem zmalało zainteresowanie Himmlera pra­cami nad ostateczną wersją Generalnego Planu Wschodniego. Prace te trwały jesz­cze przez pewien czas, chociaż w zwolnionym tempie. Stawały się one coraz bardziej marginalne. W sierpniu 1944 r. Hitler zawiesił ostatecznie prace nad planowaniem dotyczącym okresu powojennego. Świadczy o tym pismo ministra Rzeszy Herberta Backego z 8 sierpnia 1944 r.”

A więc możemy wysunąć pierwszy wniosek – tylko posuwanie się armii rosyjskiej do przodu i jej kolejne zwycięstwa sprawiły, że GPO już w czasie wojny stał się dokumentem martwym. Warto też dodać, że jeśli chodzi o Rosjan, to twórcy GPO nie mieli wątpliwości, że muszą oni zostać wytępieni. Nie podlega więc kwestii, że wszystkie narody słowiańskie (także Ukraińcy) byli zagrożeni w swoim istnieniu w przypadku zwycięstwa III Rzeszy. Nie ma co do tego wątpliwości autorka książki:

„Generalny Plan Wschodni byt wyrazem imperialistycznych dążeń hitlerowskich Niemiec. Natomiast dla narodów słowiańskich i bałtyckich stanowił wizję ponurej przyszłości. Gdyby II wojna światowa zakończyła się zwycięstwem Niemiec, to co najmniej 30 mln mieszkańców Europy Wschodniej, czyli głównie Słowian, zostałoby w ciągu 20-30 lat wysiedlonych na Syberię lub zlikwidowanych. Tylko ludzie uznani za rasowo pożądanych zostaliby zgermanizowani albo zdegradowani do roli niewol­ników pracujących dla Rzeszy Niemieckiej”.

Jeśli przy ocenach związanych z końcem wojny nie bierze się tych faktów pod uwagę, to zwyczajnie fałszuje się historię. Jeśli niektórzy historycy próbują relatywizować zbrodnie i plany zbrodni w wykonaniu III Rzeszy i jednocześnie przerzucać całą winę na stronę rosyjską, mimo że to Niemcy wymordowały 2,5 mln Polaków, a z rąk NKWD zginęło 170 tys. Polaków (głównie w okresie 1939-1941) – to są zwyczajnymi kłamcami i działają przeciwko narodowi polskiemu i pamięci ofiar II wojny światowej. W czasie wojny mało kto wierzył, że III Rzesza zdolna jest do likwidacji milionów Żydów, a jednak dokonano tego praktycznie w ciągu jednego roku! W kolejce za nimi czekali już Polacy. Tylko klęska wojenna na Wschodzie zapobiegła zagładzie narodu polskiego. Rację ma prof. Bronisław Łagowski, który niedawno napisał: „Może Armia Radziecka Polski nie wyzwoliła, nie będę się upierał przy tym słowie, ale że Polaków ocaliła, jak to ktoś uściślił, to wątpliwości nie ulega” („Przegląd” nr 30/2012). I dobrze, żeby o tym pamiętać wypowiadając prymitywne sądy i organizując pseudopatriotyczne happeningi.

Jan Engelgard

http://sol.myslpolska.pl/2012/08/polscy-pasterze-za-uralem/


No i dla informacji zapodaję tytuły 3 książek o Generalplan Ost:
1) Andrzej Leszek Szcześniak, "Plan zagłady Słowian - Generalplan Ost", Radom 2001.
2) Beata Mącior-Majka, "Generalny Plan Wschodni", Kraków 2007.
3) Agnieszka Jaczyńska, "Sonderlaboratorium SS. Zamojszczyzna w Generalnym Gubernatorstwie 1942–1943", Lublin 2013.
Alexander Malinowski2
To się nie trzyma kupy. Nie było 3 milionów Polaków w krajach Bałtyckich. Galicja była częścią GG.


QUOTE(Dagome Sędzia @ 24/03/2013, 2:50)

Według zapowiedzi Beyera planowano wysiedlić Polaków:

a)     z terenów polskich włączonych do Rzeszy        6-7 mln,

b )     z  Generalnego Gubernatorstwa                         10 mln,

c)      z krajów nadbałtyckich                                      3 mln,

d)    z Galicji i zachodniej Ukrainy                            6-7 mln,

e)     z Białorusi                                                         5-6 mln.

Żydzi mieli być usunięci w 100%, Polacy – w 80-85%, Litwini, Łotysze i Estoń­czycy – w 50%, mieszkańcy Galicji i zachodniej Ukrainy – w 65%, Białorusini –w 75%”.


To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2014 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org