Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Śmierć w średniowieczu
historycy.org > Historia powszechna > ŚREDNIOWIECZE > Społ. i gosp. średniowiecza
Horator
Ja ludzie reagowali na grożby śmierci i samą śmierć w średniowieczu.
jarosław ganczarenko
polecam pracę śmierć w cywilizacji zachodu, która własnie się ukazała nakładem wyd. słowo/obraz terytoria poza tym strach w kulturze zachodu
Naamah
Poza tym literatura ukazuje nam rózne postawy wobec śmierci. nie ulega watpliwości, ze sa to oczywiście kreacje bohaterów i zwykłych ludzi, ale można to jakoś odnieść do rzeczywistości...
W końcu rycerze musieli przed każdą wyprawą godzić się z tym, że moga z niej nie wrócić...
Polecam publikację Andre Vauchez'a "Duchowość średniowiecza", nie porusza ona jedynie zagadnienia śmiercie, ale ukazuje zagadnienie duchowoćci szerzej postrzeganej...
Łukasz82
Postawy człowieka średniowiecza wobec śmierci to złożony problem. Wyjaśnia go w swojej książce znakomity francuzki histotyk średniowiecza Philippe ARIES,Człowiek i śmierć, Warszawa 1992. Gorąco polecam.
Marcin
Jeśli chodzi o egzekucje, to były w średniowieczu rodzajem widowiska. Nieprawdą jest to, że ludzie patrzyli na to z obrzydzeniem. To było jak teatr, w którym i kat, i ofiara miały do odegrania ważne role i nikt nie mógł zawieść.
Mortai
Wydaje mi się, że w średniowieczu ludzie nie bali się smierci, gdyż zbliżała ona do Boga.
gissa
Przeczytajcie sobie Mistrza Polikarpa.
Śmierć była dla średniowiecznych tym samym czy jest dla nas - zjawiskiem przerażającym, obrzydliwym, ale nieuchronnym.
Wyjątkiem są oczywiście święci męczennicy i innego rodzaju fanatycy, ale znamy to również z naszych czasów.
mycha_it
Śmierć w średniowieczu była zjawiskiem powszednim. Częste wojny, napady grabieżcze, epidemie... Ale nie tylko. W tamtych czasach ludzie umierali w domach, nie było takiej izolacji, jak jest teraz. Poza tym wiara, że śmierć dobrego, bogobojnego człowieka zbliża go do życia w raju. Stąd min. tak wielu męczenników. Rycerzom śmierć na polu bitwy niejednokrotnie przynosiła chwałę. W tym okresie panowała duża śmiertelność wśród dzieci i rodzicom na ogół nie udawało się wychować wszystkich swoich pociech. Byli światkami, jak ich dzieci odchodzą z tego świata.
Sądzę, że średniowieczni ludzie bali się śmierci, ale jednocześnie była ona wpisana jakby w ich życie, egzystęcję - tak powszechna.
Mała Marika
Witam,
wydaje mi się, że to na ludziach ze średniego wieku, nie robiło większego wrażenia wink.gif
Śmierć była tak wszędobylska, częsta, i "oczywista", że morderstwo czy zaraza (połączona ze śmiercią) nie robiła na ludziach większego wrażenia.
Pozdrawiam.
Khamul
Śmierć była zjawiskiem powszednim, co do tego nie ma wątpliwości, jednak reakcje na nią to już inna sprawa.
U Anglosasów godzono się z nią a nie lękano.Świadectwem tego jest swoisty "pesymizm" ich literatury, który zdaje się ciągle powtarzać memento mori. Bano się natomist innej rzeczy - zapomnienia.Każdy starał się zdobyć coś co w anglosaskim nazywa się lof.Nie da się tego bezpośrednioo przełożyć, ale znaczy to mniej więcej tyle co sława, która zostanie po naszym odejściu. Pamiec społeczna wyrażająca się w przypominaniu czynów zmarłego.
W rozwiniętym średniowieczu, gdzie obawiano się śmierci nagłej - w napaści, od zarazy, na trakcie. Uniemożliwiała ona odpowiednie przygotowanie się do opuszczenia świata, bo trzeba wiedzieć,że powstawały specjalne podręczniki dobrego umierania. Było ono długie, pozwalajace się pożegnać z bliskimi,światem. Księgi pokazywały krok po kroku etapy odchodzenie.Umierano publicznie - w otoczeniu bliskich, a nawet jęsli ich nie było to zmarłego otaczały masy demonów i aniołów walczących o jego duszę.
cukier
W sredniowieczu bylo mnostwo rytualow zwiazanych ze smiercia: wyprowadzanie zwlok, oplakiwanie itd. Ale o samym fakcie splecenia zycia ze smiercia bylo to, ze cmentarze znajdowaly sie przy kosciolach, a koscioly w centrum osady, czyli zycie codzienne toczylo sie wokol zmarlych.

Chcialam dodac tez, ze ostatnio przeczytalam ciekawa ksiazke poruszajaca ten temat: J. C. Schmitt, "Duchy, zywi i umarli w spoleczenstwie sredniowiecznym"
varius
W przeciwieństwie do czasów współczesnych , śmierć nie była czymś tak strasznym jak obecnie. Przyczyną tego było zapewne to, iż śmierć była o wiele bardziej powszechna niż obecnie. Ludzie po prostu umierali "na śmierć". W średniowieczu powstał motyw "danse macabre", który ukazuje poniekąd stosunek do śmierci.
cukier
Do tego mysle tez (w nawiazaniu do ksiazki o ktorej pisalam wyzej), ze ten liczny zastep sredniowiecznych duchow pojawial sie dlatego, aby ludziom latwiej bylo oswoic sie ze smiercia. To znaczy przez to zostala zachowana ciaglosc miedzy swiatem zywych i umarlych, a zywi zywili nadzieje na ujrzenie swoich bliskich nawet po smierci, przez co smierc nie byla tak straszna, bo nie byla koncem wszystkiego.
konto11
Uzupełniam literaturę dotyczącą śmierci o Rozważania o historii śmierci Philippe Ariesa, L. Korczak, Wieki średnie, [w:], Obyczaje w Polsce. Od średniowiecza do czasów współczesnych, pod red. A. Chwalby, A. Kruczkowska, Ewolucja postaw wobec śmierci. Średniowiecze a współczesność, cz. 1, Studia Psychologiczne, 23, z. 1-2, s. 121-139 A. Kruczkowska, Ewolucja postaw wobec śmierci. Średniowiecze a współczesność, cz. 2, Studia Psychologiczne, 24, z. 1-2, s. 159-166, J. Huizinga Jesień średniowiecza, Aron Guriewicz, Kultura i społeczeństwo średniowiecznej Europy. Exempla XIII wieku, tegoż, Problemy średniowiecznej kultury ludowej, tegoż, Jednostka w dziejach Europy (średniwoiecze), która zawiera rozdział biografia i śmierć, Kultura Polski średniowiecznej X-XIII pod red J. Dowiata, Kultura Polski średniowiecznej XIV-XV wiek pod red B. Geremka. Ponadto polecam tekst o śmierci w literaturze średniowiecznej w Średniowieczu Teresy Michałowskiej, dwa rozdziały z książki A. Dąbrówki Średniowiecze. Korzenie, prace M. Włodarskiego o Artes Moriendi, i artykuł C. Pirożyńskiej o Dialogu magistri Policarpi cum morte z książki Średniowiecze. Studia o kulturze, pod red J. Lewańskiego. Sprawę duchów omówił Jean-Claude Schmitt w pracy Duchy. Żywi i umarli w społeczeństwie średniowiecznym a badania nad śmiercią w średniowieczu doczekały się omówienia w jednym z artykułów w książce Śmierć w dawnej Europie.
Kopciuszek13
QUOTE(Mortai @ 27/10/2005, 9:02)
Wydaje mi się, że w średniowieczu ludzie nie bali się smierci, gdyż zbliżała ona do Boga.
*



Nawiązując do wypowiedzi kolegi z forum, sądzę podobnie, gdyż sposób myślenia ludzi średniowiecza polegał na wierze. Uważali, że nie istnieje nic poza Bogiem. Wszystko inne jest niczym, że Bóg jest Miezmierzony w swej mądrości i Wieczny. Rolą człowieka w życiu było jak najlepsze przygotowanie się do Zbawienia, do spotkania z Panem Bogiem, więc myślę, że ówcześni ludzie z niecierpliwieniem oczekiwali śmierci. Trochę to dla nas brzmi jak bzdury - dlaczego ktoś chce jak najszybciej umrzeć, by stanąć oko w oko z Bogiem? to przecież chore. Ale zważywszy na poziom komfortu i higieny oraz egzystowania w średniowiecznym świecie, to się im za bardzo nie dziwię... wink.gif
Marina92
Według mnie śmierć w średniowieczu była taka jak jest dzisiaj czyli śmierć, która "zaskakiwała" tzn. że ludzie w każdej chwili mogli umrzeć no chyba że wiedzieli o wojnie i musieli na nią iść tongue.gif laugh.gif cool.gif rolleyes.gif sleep.gif smile.gif lamo.gif
panicz_12
QUOTE
w każdej chwili mogli umrzeć no chyba że wiedzieli o wojnie i musieli na nią iść


Pójście na wojnę nie dawała 100% pewności, że się zginie. Należy też pamiętać co znaczyła śmierć na polu bitwy zwłaszcza dla rycerstwa, wikingów etc.
lancelot
QUOTE
musieli na nią iść
spora część kombatantów znajdowała się na wojnie z własnego wyboru, pobór powszechnyto czasy poźniejsze.
Glebojad
Sądzę, że aby zrozumieć czym była śmierć w średniowieczu i pojąć, jak wielce cenili sobie ludzie średniowiecza niejako "celebrowanie" momentu odejścia danej osoby w zaświaty wystarczy pomieszkać na wsi. Od dwóch lat mam okazję od czasu do czasu przebywać w małej wsi i tutaj rytuał pogrzebu czy sama śmierć "wygląda" niemal całkowicie inaczej niż w mieście. Na wsi przykłada się do każdego, choćby najmniejszego szczegółu typu kto powinien iść za trumną, w jakiej kolejności, kto powinien "przywitać" trumnę z nieboszczykiem przed kościołem etc. Na wsi niejako nadal ludzie są ze śmiercią bardziej oswojeni. To jednak oczywiście moje osobiste spostrzeżenia, niepoparte tekstami źródłowymi, ale wydaje mi się że dość dobrze oddają to, jak mogło to wyglądać w średniowieczu. Spory wpływ ma na to także z pewnością prostota osób mieszkających na wsi, którzy nieco inaczej podchodzą do różnych problemów, mniej filozoficznie, a bardziej "życiowo", jeśli można odnieść się w ten sposób do śmierci.
razdwaczy
Glebojadzie, gdzie ty na wsi byłeś, że takie coś widziałeś?
Na pewno prawdą jest, że w średniowieczu ludzie byli bardziej przyzwyczajeni do tego, że ktoś umrze, na przykład jeśli zmarło dziecko, to trudno, można zrobić następne. Zresztą z opowiadań mojej babci wynika, że tak myślano do XXw. Rytuały pogrzebowe były bardzo teatralne, ale wtedy wszystko tak wyglądało.
Na temat śmierci szajki złodziei w XVw. w Paryżu mam też świetny cytat, wygrzebany z Huizingi: "I nastał śmiech wielki, albowiem byli to tylko ludzie niskiego stanu"
WuTang
Chociaż takie obrazy jakie były ukazane w opisie Paryża Bronisława Geremka, gdzie największy cmentarz w mieście był skupiskiem ludzi spod ciemnej gwiazdy, prostytutek, handlarzy starzyzną. Tam właśnie gdzie teraz myślimy sobie, że powinna panować zaduma, uniesienie duchowe itp. wtedy miejsce to tętniło życiem. Więc nie możemy przyjmować założenia prostolinijnego, że ludzie średniowiecza obawiali się śmierci i lękali się jej ponad wszystko.
paulus
W średniowieczu, miedzy innymi dzięki zabiegom Kościoła można mówić o sztuce dobrego umierania, która to stanowiła życiowe preludium do spotkania z Przenajświętszym. To właśnie Kościół stworzył wiele z możliwości, które pozwalały przygotować się na nadejście ostatniej chwili w życiu chrześcijanina: jego śmierć. Przede wszystkim – jak czytamy w wielu źródłach - sama śmierć winna być poprzedzona dobrym i prawym życiem doczesnym; śmiertelnik winien załatwić swoje sprawy majątkowe jeszcze za czasów, ‘kiedy Bóg darzył go zdrowiem i pomyślnością’; osobnik ten winien spędzać czas na modlitwie, rozdawać jałmużnę oraz pokutować za swe grzechy, szczególnie te śmiertelne (Ci bardziej zamożniejsi, ‘ku pokrzepieniu serc’, inwestowali w relikwie lub nawet budowę kościołów. Innym udzielano następującej rady: 'jeżeli jesteś bardzo słaby, każ wymalować śmierć w swoim domu, noś w ręku mały kościany szkielet i często nań spoglądaj'). Inną reakcją na śmierć w średniowieczu było wykupywanie odpustów, którymi Kościół tak obficie szafował w późnym średniowieczu: dochodziło do targowania się; wielu prowadziło istną buchalterie duchową, licząc dni, miesiące, lata, stulecia i tysiąclecia czyśćcowe. Największym aktem życia religijnego, i zarazem najlepszym sposobem przygotowania się na nadchodząca śmierć było uczestnictwo w Męce Pańskiej poprzez pielgrzymkę do Ziemi Świętej.
lucyna beata
QUOTE(WuTang @ 31/12/2010, 22:57)
Chociaż takie obrazy jakie były ukazane w opisie Paryża Bronisława Geremka, gdzie największy cmentarz w mieście był skupiskiem ludzi spod ciemnej gwiazdy, prostytutek, handlarzy starzyzną. Tam właśnie gdzie teraz myślimy sobie, że powinna panować zaduma, uniesienie duchowe itp. wtedy miejsce to tętniło życiem. Więc nie możemy przyjmować założenia prostolinijnego, że ludzie średniowiecza obawiali się śmierci i lękali się jej ponad wszystko.
*


Byłam dosłownie zaszokowana wiadomościami przekazywanymi na pewnym szkoleniu dotyczącym nazwijmy to ogólnie spraw cmentarnych. Cmentarz w centrum osady (wyjątek stanowiły kirkuty, które muszą znajdować się z dala od osady 50 łokci od najbliższego domu), bardzo widoczne rozwarstwienie, biedota była chowana w zbiorowych grobach, które nie były zakopywane do razu, po prostu do zbiorowego grobu wrzucano zmarłych aż do jego wypełnienia), brud, smród i jedno wielkie zagrożenie epidemiologiczne. Kres temu na naszym terenie położył Józef II "wyprowadzając" cmentarze za miasta.

Czy tematyka tego szkolenia dotyczyła również czasów średniowiecza?

rycymer
Doktor Zło
Hmmmm... Skoro już rozmawiamy o śmierci i cmentarzach... Czy średniowieczne groby ziemne oznaczano w jakikolwiek sposób? Wiem, że możnym chowanym w kościołach stawiano płyty nagrobne, albo przynajmniej epitafia.. Ale czy biedota chowana w ziemi mogła liczyć na jakiś kamień nagrobny/krzyż? Czy też groby były zwykłymi pagórkami w ziemi?

Ciekawi mnie również kwestia cmentarzy używanych dłużej, przez kilkaset lat... Czy dochodziło do jakiś ekshumacji co ileś lat, czy też chowano piętrowo?


Co do rytuałów związanych ze śmiercią, ciekawe jest dwojakie zachowanie w stosunku do zmarłego... Z jednej strony odprawiało się rytuały mające "zachować" zmarłego w bliskości rodziny, tak by nadal był jej symboliczną częścią, a z drugiej masa zabiegów, by nie mógł powrócić jako duch czy upiór...
lucyna beata
QUOTE(lucyna beata @ 20/01/2011, 10:03)
Czy tematyka tego szkolenia dotyczyła również czasów średniowiecza?

rycymer

*


Tak, cmentarz na przestrzeni dziejów. Byliśmy wprawdzie na szkoleniu w Jarosławiu, na jednym z najstarszych cmentarzy pozamiejskich w Europie (powstał w 1784 r.) ale wykładowca opowiadając nam przyczynach wprowadzenia tzw. reform józefińskich w kwestii nekropolii sięgnął do historii. Podobne historie słyszałam od przewodników lwowskich na Cmentarzu Łyczakowskim. Niestety, ich słów nie jestem w stanie zweryfikować ani poprzeć odpowiednimi cytatami sad.gif
Jeżeli zaś chodzi o kirkuty to jestem pewna tych informacji, sprawę cmentarzy reguluje prawo, to miejsca "święte" aczkolwiek rytualnie nieczyste. Najczęściej były lokowane 50 łokci od rogu najbliższego domu.
emigrant
QUOTE(lucyna beata @ 20/01/2011, 10:03)
biedota była chowana w zbiorowych grobach, które nie były zakopywane do razu, po prostu do zbiorowego grobu wrzucano zmarłych aż do jego wypełnienia), brud, smród i jedno wielkie zagrożenie epidemiologiczne.

Jak wielkie były to groby? Na ile ciał? Zmierzam do kwestii: jak długo taki grób był otwarty?
Tomekarcheo
QUOTE(emigrant @ 20/01/2011, 14:09)
Jak wielkie były to groby? Na ile ciał? Zmierzam do kwestii: jak długo taki grób był otwarty?

Wklejam tekst z bardzo ciekawej strony Cmentarium

"Niby z grobem rzecz oczywista, ot, dziura w ziemi. Dziś jej wymiary szczegółowo określają stosowne przepisy państwowe, lecz w średniowieczu decydującymi czynnikami były tylko ilość wolnego gruntu i liczba nieboszczyków. Innymi słowy: im mniejszy cmentarz oraz im więcej zmarłych, tym bardziej prawdopodobne, że wylądują we wspólnej mogile.

Masowe groby były więc typowe raczej dla "super-extra-dużych" miast (np. Paryża), przy czym Philippe Aries podaje, że praktyka ich kopania rozpowszechniła się dopiero od końca XV w.17 Wspólny kawałek gruntu dzielili przede wszytkim ludzie biedni, których nie stać było na opłacenie osobnego miejsca na cmentarzu. Od średniowiecza był to też popularny sposób grzebania ofiar epidemii (zob. też Cmentarze "krótko i zwięźle" : grób i nagrobek).

Jak wyglądały te groby? Ano, duże były... wink.gif W metropoliach francuskich miały kształt olbrzymich rowów, głębokich na 3 m i szerokich na 5-6 m, gdzie mieściło się ok. 1200 - 1700 ciał. Kopano je zazwyczaj bez żadnego planu, ot, jak było wygodnie. Wyjątkowy był pod tym względem Cmentarz Niewiniątek (Cimetiere des Saints Innocents) w Paryżu, którego mogiły były głębokie na 6 m (stan z 1763 r.).

Nocne spacery po owych nekropoliach były niewątpliwie ryzykowne, podobnie jak wycieczka na zapuszczony, zaśnieżony kirkut. O ile jednak w drugim wypadku można "co najwyżej" nogi połamać i zęby wybić wink.gif, to na średniowiecznych nekropoliach naraziłybyśmy się na wpadnięcie do którejś ze wspomnianych mogił zbiorowych i stanięcie twarzą w twarz z jakimś truposzem. Zawsze bowiem jeden, niezapełniony do końca dół, pozostawał otwarty przykryty raczej "symbolicznie" kilkoma deskami albo kratą żelazną.

Wydaje mi się, że na prowincji zmarli mogli liczyć na lepsze traktowanie, gdyż niższa umieralność pozwalała swobodniej gospodarować przestrzenią cmentarza. Nie trzeba więc było kopać masowych grobów, co potwierdzają badania archeologiczne. Z biegiem lat nawet te małe nekropolie przepełniały się, ale np. na cmentarzu przy nieistniejącym kościele św. Klemensa w Mogilnie dokonywano również pochówków "piętrowych", nie wydobywając starych zwłok18.

Nie wszędzie podchodzono do ludzkich szczątków tak "humanitarnie". Wiadomo przecież: grabarz też człowiek i zdarza mu się to i owo zapomnieć wink.gif. Ot, np., że pod tym drzewem rok temu pochował pracowitego Kmitę. Efekt tej "drobnej" sklerozy łatwo rozpoznają archeolodzy, odkopując groby, gdzie z lokatorów została tylko połowa szkieletu lub część została przesunięta pod jakimś dziwnym kątem.

O ile w wykopanie masowego grobu wkładano wiele trudu i serca wink.gif, to pojedyncze nie wymagały już takiego "zaangażowania". Ich głębokość wynosiła zazwyczaj 30-70 cm (klasztor Saint-Nicolas d`Acy we Francji), w wyjątkowych wypadkach 90 -130 cm (klasztor Nanteuil-le-Haudouin również we Francji).

Mniejsza liczba pogrzebów umożliwiała też budowanie trwalszych miejsc spoczynku np. przy kościele klasztornym św. Jana Apostoła (również w Mogilnie) odkryto wiele dobrze zachowanych grobów o ścianach wzmocnionych cegłą19.

Idea równości wobec śmierci, chociaż oczywista i stara jak świat, zawsze pozostawała tylko teorią. Wystarczy zajrzeć na cmentarz, aby się o tym przekonać. Segregacja zaczynała się już na poziomie płci i wieku nieboszczyka, gdyż na niektórych nekropoliach średniowiecznych da się wyznaczyć kwatery kobiece i męskie, przy czym te pierwsze często sąsiadowały z grobami dzieci20.

Jak już wspomniałam w innym odcinku, najbardziej pożądanym miejscem wiecznego odpoczynku było bezpośrednie sąsiedztwo kościoła, a im bliżej ołtarza, tym lepiej. W myśl tej zasady najchętniej wybierano groby wokół absydy, tuż przy murach świątyni, ale też przy wejściu do Przybytku Pańskiego, gdzie były przecież najlepiej widoczne.

Cmentarz przykościelny, gdzie by się nie znajdował (tj. w mieście lub na prowincji) był jednak ostatecznością. Spoczywali na nim głównie ludzie niezamożni, co widać m.in. w dość niefrasobliwym podejściu do nienaruszalności miejsc pochówku oraz po dosyć skromnym wyposażeniu grobów.

W tym miejscu należy dobitnie, kategorycznie i w ogóle stanowczo wink.gif podkreślić, że średniowieczny grób miał charakter bardzo tymczasowy. Dziś ustawy państwowe gwarantują "wieczny odpoczynek" przez co najmniej 20 lat, lecz w średniowieczu oraz następnych stuleciach było to niemożliwe ze względów praktycznych. Przyczyny tego stanu były dwie:

* niewielka przestrzeń cmentarza (zwłaszcza jeśli "obsługiwała" liczną społeczność);
* rzadkie oznaczanie miejsc pochówków.

Pierwszy problem pociągał za sobą częste przekopywanie terenu cmentarza, kiedy to wydobyte szczątki przenoszono do ossuariów21. Częstotliwość tych zabiegów "porządkowych" zależała naturalnie od potrzeb, (tj. umieralności), ale nie łudźmy się: święty spokój zmarłych nie trwał długo.

Natomiast brak nagrobków (dość częste w wiekach średnich zob. niżej) utrudniał życie i zmarłym, i grabarzom. No bo skąd ci ostatni mieli wiedzieć, że akurat w tym miejscu kogoś pochowali kilka miesięcy wcześniej? Dopiero kiedy po kilku machnięciach łopatą ukazywały się jakieś kości, wychodziło na jaw, że ten kawałek gruntu jest zajęty. Nie myślcie jednak, że poprzedniego lokatora z szacunkiem przenoszono do kostnicy. To, co wystawało, owszem, lądowało w ossuarium, lecz reszta zostawała w ziemi. Przynajmniej do następnego razu.

Doprawdy średniowiecze zgotowało nieboszczykom smutne losy. Nie dość, że po śmierci czekały na nich aż dwa sądy, których wynik oscylował właściwie tylko między potępieniem wiecznym a bardzo długim, to jeszcze nowe zwyczaje pogrzebowe w praktyce uniemożliwiały wieczny odpoczynek. I na co komu był pochówek ad sactos, skoro i tak ciągle przenosili go z miejsca na miejsce?... wink.gif "
Rut.
Czy możecie udzielić więcej informacji o tym jak wyglądał pogrzeb?? czy było wtedy coś takiego jak stypa itd?
pozdrawiam:)
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2014 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org