Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Najlepszy aliancki dowódca ?
historycy.org > Historia powszechna > II WOJNA ŚWIATOWA > II wojna światowa ogólnie
Pages: 1, 2
gen. Haller
Jak uważacie który był najlepszy??
Zapraszam do dyskusji wink.gif
adamos2006
G.Patton-dla mnie to taki "aliancki Manstein".Juz w Afryce sie odznaczył,gdy Montiego zatrzymali Niemcy pod Mareth.A przeciez chocby na przykladzie przełeczy Kasserine widac jak wtedy amerykanski zołnierz był przygotowany do walki z Niemcami.
Operacja Husky to tez jego sukces,ale tak naprawde co potrafi pokazał Patton we Francji.Najpierw brawurowo wyzwalał północna Francje,a potem gdy Niemcy kontratakowali w Ardenach uderzył na ich lewe skrzydło.I to w chwili gdy alianci zwołali narade dowodcow by przedyskutowac co czynic.A Patton wydal rozkazy jeszcze zanim przybył na narade.Gdyby go nie zatrzymano spokojnie wszedłby do Pragi.Zreszta gdyby dowodził 12 Grupa Armii i miał wolną rekę to mogł jeszcze w 44 roku wkroczyc do Berlina.
Dowodził po mistrzowsku,a przy tym byl barwna,ale i kontrowersyjna postacia.Nosił te swoje colty,potrafił spoliczkowac zołnierza,mowił to co mysli.Mi najbardziej utkwiła jego rozmowa z Bradleyem:Bradley mowi,ze Trewiru nie mozna zdobyc mniej niż trzema dywizjami,na to Patton:własnie zdobyłem Trewir dwoma dywizjami,to co mam go oddac?
NELSON
Dalem glos na Pattona.Za "Odsiecz Ardenska".
gen. Haller
Oddaje głos na S. Pattona facet legenda. Bardzo lubił historię wojskowości i poezję. Świetnie dowodził swoimi wojskami. smile.gif

Pozdro wink.gif
Ironside
Brakuje mi w ankiecie Slima, bo to w końcu też pierwsza liga. A zagłosuję na McArthura, choć to bardziej za Inchon, czyli za nie tą wojnę wink.gif
Celt
Świadom swych ograniczeń wynikających z zainteresowania głównie europejskim teatrem działań wojennych odniosę sie tylko do tych dowódców.
Kogo uważam za nieporozumienie - Monty - moim zdaniem jego największe dokonanie to ....jak on zmieścił tyle tych znaczków na tak małym berecie wink.gif a cała reszta - no cóż - głupi (Market-Garden)miewa szczęście (Dunkierka).
Moim faworytem jest stanowczo Patton; dowódca wizjoner, podobno nieoficjalny mecenas Christiego, ojciec amerykańskich wojsk pancernych (Pułaski II ?)osoba pełna sprzeczności (Biblia - i co słowo "kxxx";) + reinkarnacja)która wymagała od innych b. wiele, ale najwięcej wymagała od siebie.
Jedna z pierwszych osób o której można powiedzieć że "została zabita gazetą"; jednakże te "śmierci" potrafiono skutecznie wykorzystywać (FUSAG)
Miał wiele swoich dziwact, ale to chyba norma że wielcy ludzie nie mieszczą się w naszych ramach.
Albinos
Wybrałem Georgiego Pattona, ale to chyba z racji przyzwyczajenia. Gdzie bym się nie pojawił zawsze głosuję na niego. Postać kontrowersyjna, ale także szalenie złożona. Pochodzący z dobrej rodziny, dobrze wychowany z czasem zaczął przybierać maskę żołnierza jakim chciał być- cynicznego, butnego i wymagającego. Jego postawa istotnie może wzbudzać podziw. Sycylia, rajd przez Francję, Ardeny, to jego niewątpliwe sukcesy, zasługujące na uznanie. Jednak i jemu zdarzały się wpadki, jak choćby Metz. Przekraczanie Renu w jego przypadku było łatwiejsze niż u Monty'ego. Jednak potrafił się tym mocno chwalić.


QUOTE
Zreszta gdyby dowodził 12 Grupa Armii i miał wolną rekę to mogł jeszcze w 44 roku wkroczyc do Berlina.


Niektórzy niemieccy oficerowie mówili potem, że gdyby Patton miał wolną rękę do Berlina doszedłby zanim Rosjanie przekroczyli by Odrę.


A ja wysunę kandydaturę jeszcze jednego generała, konkretnie Jamesa Gavina, dowódcę 82 DPD. Kaliber co prawda nie ten sam o Patton czy też Auchinleck, ale zasługuje na to aby nazwać go świetnym dowódcą. To co pokazał podczas Market-Garden to było coś niesamowitego. Mimo problemów jakie miał potrafił utrzymać swoje pozycje, jego plan zajęcia mostów w Nijmegen z 20 września '44 i akcja jaka się wówczas odbyła do dzisiaj budzą podziw. Zawsze na pierwszej linii ze swoimi ludźmi, oto co pisze o nim Ambrose w "Obywatelach...":
QUOTE
Wyciągając wnioski na podstawie czterdziestu lat rozmów z byłymi żołnierzami amerykańskimi, nie poparte jednak żadnymi danymi statystycznymi, stwierdzić wypada, że Jim Gavin był najbardziej lubianym dowódcą dywizji na ETDW (Europejski Teatr Działań Wojennych). Niektórzy z byłych żołnierzy nie potrafią sobie przypomnieć nazwisk swoich dowódców dywizji, bo było ich tak wielu, albo dlatego, ze nigdy nie widzieli ich na oczy; inni nie chcą ich pamiętać. Kiedy jednak weteranów "osiemdziesiątej drugiej" pytałem, co myślą o generale Gavinie, najpierw milkli na chwilę, a następnie wybuchali potokiem słów- zuchwały, odważny, uczciwy, sprytny jak diabeł, fajny facet, godny zaufania, przywódca, kochany.
Kytof
Patton - cięty język i świetne operacje.
OverHaul
QUOTE
cięty język

To jakaś szczególna zaleta dowódcy confused1.gif

Ja także Patton, za Ardeny.
Desert Fox
Dwight D. Eisenhower za całokształt i cierpliwosć wobec Montiego:)
zabs82
Najlepszy czy najbardziej znany??

Bo właśnie taką widzę różnicę. Wiem, że najłatwiej krytykować, ale nie mogę patrzeć kiedy umieszcza się na liście Montego o zapomina się o gen. Slimie.......A Hobart, wiadomo nieznośny charakter, ale swą cegiełkę dołożył.......Szkoda, także że nie dowiemy się nigdy jak potoczyłaby się wojna w Afryce z O'Connorem jako dowódcą 8 Armii....
Brosh
najlepszy moim zdaniem... Patton, zawsze i wszędzie... trochę "szalonawy" (wierzyłw reinkarnację, że jest w nim "duch Hanibala" i innych wielkich (przy)dowódców). Na miejscu ostatnim "Monty" Montgomery, taki dowódca któremu raz się udało potem to już ehh... ale napewno jest on najbardziej znanym dowódcą alianckim (zachód). Co do G.Patton(')a niech te kilka cytatów powie wszystko(wszystkie cytaty z wikipedia.pl):
1.Nigdy nie musiałem "przegrupowywać" swoich wojsk, a to przegrupowania stanowią główne źródło rozrywki w brytyjskiej armii.
2.Polska jest pod kontrolą Rosji, tak samo jak Węgry, Czechosłowacja i Jugosławia, a my sobie spokojnie siedzimy i wydaje nam się, że wszyscy nas kochają.
3.Celem wojny nie jest zginąć za swoją ojczyznę, tylko sprawić by tamci ********* zginęli za swoją. (nie weim czy miao być w orygoinale, ale tak od bezpieczeństwa wykropkowałem).
4.Wszyscy naziści są źli, ale nie wszyscy Niemcy są nazistami.
5.Wolę mieć jedną dywizję niemiecką przed sobą niż jedną dywizję francuską za sobą.
Polak
A ja dałem głos na Weavella.

Za jego walki na Dalekim Wschodzie i wyparcie Włochów z Etiopii.

Monty nie był jakiś nadzwyczajny - sukces w Afryce zawdzięczał przewadze sprzętowej, a we Francji to już wogóle nie ma o czym mówić. A jak odważył się na jakąś spektakularną akcję to wiadomo jak to sięskonczyło (Arnhem).
Kondzio ll
Dałem głos na Pattona za Ardeny i potrafił zmobilizować wojska do starcia z Niemcami
WernerusMaximus
Patton!!
QUOTE
Jest jedna wspaniała rzecz, którą będziecie mogli powiedzieć po tym jak ta wojna się skończy i gdy wrócicie do domów. Będziecie wdzięczni, gdy za 20 lat będziecie siedzieć przy kominku z wnukiem na kolanie, wnuk zapyta co robiliście w czasie tej wielkiej II wojny światowej, a wy nie będziecie musieli zakasłać, przestawiać wnuka z kolana na kolano i mówić "Cóż, twój dziadek przerzucał łopatą gówno w Luizjanie". O nie! Będziecie mogli spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć: "Synu, twój dziadek walczył wraz ze wspaniałą Trzecią Armią i cholernym sukinsynem nazwiskiem George Patton".
o Z przemówienia do żołnierzy 3. Armii, 5 czerwca 1944

Gronostaj
Stawiam na Pattona. Walki we Włoszech, Francji i Ardenach. Pooza tym lubię go za to, że miał bulteriera. smile.gif

Pozdrawiam!
Panzerkopf
Jak najbardziej Patton. W swoim czasie wizjoner. Z klasycznej rozbrykanej amerykańskiej armii zrobił sprawną maszynę wojenna ( w ciągu 2 dni zmienił oś ataku całej armii w celu odblokowania Bastogne). Ale co do tego że mógł sam o wiele szybciej dojść do Berlina to sprzeciwiam się. Bo skąd by brał zaopatrzenie? Juz wtedy służby kwatermistrzowskie twierdziły że Patton jest w tej chwili tam gdzie był spodziewany za 2 miesiące!
Panzerkopf
I nie wiem kto może głosowac na Bradleya.Bradley to zachowawczy karierowicz. Gdyby nie Patton który ratował mu za każdym razem tyłek, to dziś byłby równie śmieszny jak Montgomery.
andrzej d
Patton- za Sycylię i Ardeny. Zresztą, uważam go z a najlepszego dowódcę w całej wojnie.
Eldorado
Patton głównie za Ardeny. No i był to równy gość wink.gif Wiele fajnych powiedzonek miał
Wielki Han
Patton zdecydowanie,za oryginalnosć, styl,brawurę, szczerosć, traktowanie żołnierzy jak synów, i zmysł genisuza taktyki, jako kawalerzysta genailnie wprowadził i urzył czołgi w US Army....


Szkoda,że go potem odsunięto, ale niestety sam fakt bycia dobrym w tym co się w życiu robi nie wystarczy, trzeba być jeszcze fałszywym cwaniakiem i zakłamanym politykiem- dyplomatą, karierowiczem aby coś osiagnać na arenie międzynarodowej.....

A nasz bohater miał bardzo niewyparzony język dry.gif
Wielki Han
Ja mam tylko zapytanie do autora, czemu w ankiecie brak dowódców polskich, radzieckich, jugosłowaińskich,greckich czy francuskich, oni nie byli aliantami ?

Myślę, że na miejsce w ankiecie zasłużyli tacy dowódcy jak gen.Maczek , gen Anders, gen. Sossabowski, marszałek Rokossowski, Koniew,gen. Papagos, Josip Broz-Tito czy sam De Gaule ...?

Wielki Han
A jeszcze admirał Cunningham też chyba zasługuje na wyróżnienie za to co robił w basenie Morza Śródziemnego....
Gunter Bastard
Ja dałem głos za Pattonem - ewidentnie najlepszy aliancki dowódca.
IperyT
Zagłosowałem na nieco, drugoplanowego Bradley'a z myślą o jego słusznych a zarazem niedocenionych sugestii w sprawie operacji Market- Garden.
mieszkoch
QUOTE(Gunter Bastard @ 21/12/2007, 7:51)
Ja dałem głos za Pattonem - ewidentnie najlepszy aliancki dowódca.
*


Racja! Patton, Patton i jeszcze raz Patton!
rycerzXXIw.
A moim skromnym zdaniem najlepszym dowódcą był MacArthur, on dokonywał na Pacyfiku cudów w 1942r.
Rommel 100
QUOTE(rycerzXXIw. @ 5/01/2008, 9:03)
A moim skromnym zdaniem najlepszym dowódcą był MacArthur, on dokonywał na Pacyfiku cudów w 1942r.
*


Jakich???
W moich oczach dyskwalifikuje go atak Japoński na Filipiny, zwłaszcza jego początkowe decyzje o: najpierw niezdecydowanie się na atak na Tajwan i uprzedzenie ataku japońskiego, potem gdy nie rozkazał swojemu bezczynnemu lotnictwu wycofać się na południe, przez to stracił je prawie całe.

Ja zagłosowałem na Pattona- za odsiecz w Ardenach. Na drugi miejscu dałbym Montogomerego.

rycerzXXIw.
Patton był nieco zbyt narwany jak na mój gust, łatwo go było wyprowadzić z równowagi a to nie najlepiej, Montgomeryemu dałbym 4 miejsce za operacje ,,Good Wood" ,,Cobra" i największy niewypał Aliantów ,,Market-Garden". 3-Maczek za Falise i kampanie w Belgii, Holandii i północnych Niemczech. Zaś drugi Patton-największy geniusz wojsk pancernych Aliantów, śmiały i zdecydowany.
Wczoraj, 17:43

Patton był nieco zbyt narwany jak na mój gust, łatwo go było wyprowadzić z równowagi a to nie najlepiej, Monty ma 4 miejsce za operacje ,,Good Wood" ,,Cobra" i największy niewypał Aliantów ,,Market-Garden". 3-Maczek za Falise i kampanie w Belgii, Holandii i północnych Niemczech. Zaś drugi Patton-największy geniusz wojsk pancernych Aliantów, śmiały i zdecydowany.

PIĘTRUS ....
Rommel 100
QUOTE(rycerzXXIw. @ 5/01/2008, 18:43)
Patton był nieco zbyt narwany jak na mój gust, łatwo go było wyprowadzić z równowagi a to nie najlepiej, Monty  ma 4 miejsce za operacje ,,Good Wood" ,,Cobra" i największy niewypał Aliantów ,,Market-Garden". 3-Maczek za Falise i kampanie w Belgii, Holandii i północnych Niemczech. Zaś drugi Patton-największy geniusz wojsk pancernych Aliantów, śmiały i zdecydowany.
*


A czemu MacArthurowi przydzieliłeś 1 miejsce?? Popełnił już pare błędów na początku wojny z Japonii, nie dorównuje on Pattonowi. Może i był on "narwany", ale MacArthur w takim razie był bufonowaty. Z wojny na pacafiku na lepszego od MacArthura zasługuje choćby Eichelberger, choćby za zdobycie Buna. Gdyby nie jego przełożony Douglas MacArthur to pewnie byłby sławniejszy od niego (eee confused1.gif , tzn. Eichelebrger od MacArthura smile.gif ).
pulemietczik
Głosowałem na innego - i moim typem jest Hugh Dowding - Stuffy.
Połączenie wizjonera technicznego z dowódcą liniowym.
Nie załamał się po przegranej kampanii i jako jeden z nielicznych walczył z przeważającym przeciwnikiem.
Nagano napisał coś o nim w tym poście Sir Hugh Dowding
Martaxor
Zagłosowałem na George Marshall za planu pomocy gospodarczej dla Europy "European Recovery Program".
oskar(zet)
QUOTE(Martaxor @ 25/03/2008, 10:27)
Zagłosowałem na George Marshall za planu pomocy gospodarczej dla Europy "European Recovery Program".
*




Wszystko było by pieknie gdyby nas tez objoł owy plan, ale my bylismy pod parasolem ZSRR i to on nam pomagał. Podejzewam ze było by lepiej gdyby jednak objoł nas owy plan.

Ja glosuje na Pattona. Pomimo jego lekkiej reki do policzkowania chorych zołnierzy. Jednak był chyba najlepszym dowódca DWS, szkoda tylko ze tak szybko zmarł w wypadku samochodowym. Mógł duzo zrobic dla powojennego swiata.
Petreus007
Dałem Omara Bradleya, szybki awans, zdolny gość i do tego w miarę wyważony.
Dreggi
Również stawiam na Pattona, choć rzeczywiście był nieco nerwowy co nie było cechą sprzyjającą dla dowódcy tego kalibru. Przykładem jego temperamentu jest chociażby sprawa ze spolczkowaniem przez Pattona dwóch żołnierzy. tongue.gif

Obecność Na liście "Lorda of El Alamein" jest jak dla mnie totalną pomyłką. wink.gif


Edit: ortografia
zabs82
Zawsze byłem ciekaw opinii "Pattonowców", czemu był lepszy od takiego Slima czy Auchenlicka??
shunkaha
A ja głosuje na Kostię Rokossowskiego.Do wybuchu wojny siedział w wiezieniu,obijany pałkami przez klawiszy z NKWD.Potem,kiedy Sucha Rączka Dżugaszwili zorientował się,że brakuje mu wyższych dowódców(bo albo zginęli,albo popełnili samobójstwo ze strachu przed nim,albo zostali rozstrzelani przez NKWD)sięgnął po tych siedzących w łagrach.m.in.Kostię.Czytałem gdzieś,ze oddziały dowodzone przez Kostię miały najmniejszy odsetek strat w porównaniu do innych sowieckich oddziałów.Gloryfikowany Żukow był w rzeczywistości tępym brutalem i alkoholikiem,potrafiącym tylko strachem wpływac na morale podległych mu żołnierzy.Nie uważam Rokossowskiego za najlepszego dowódcę alianckiego,ale wg mnie był najlepszym sowieckim dowódcą.
Rommel 100
QUOTE
A ja głosuje na Kostię Rokossowskiego.


No wiesz, tu raczej chodzi o zachodnich aliantów smile.gif.

QUOTE
Zawsze byłem ciekaw opinii "Pattonowców", czemu był lepszy od takiego Slima czy Auchenlicka??


Ja raczej nie jestem "Pattonowcem", raczej "R..." zresztą sam wiesz smile.gif. I mogę Ci polecić książke, dobrego autora, o Pattonie, który mnie przekonał do tej postaci, książka ta nazywa się... "Rommel i Patton" smile.gif. (chyba że juz przeczytałeś część poświęconą Amerykaninowi)

Czemu był lepszy od Slima- nie wiem, nie za bardzo się mogę wypowiadać na temat tego dowódcy wink.gif . Od Auchinlicka- sam kiedyś w jednej z naszych dyskuzsji przyznałeś iz on był odpowiedzialny za klęske w Afryce (i dlatego miano go zwolnić), no i jeszcze był w Norwegii, tam równiez oberwał od Niemców, to się nie przytrafiało Pattonowi.
Amerykanin ma na koncie pare sukcesów, wymienie trzy , chyba najważniejsze : "postawienie na nogi" wojsk amerykańskich po ataku Rommla pod Casserine, przełamanie patosu w Normandii -operacja "Cobra", o ile te dwa można uznać za sukcesy "średniej" jakości, to atak odwetowy Pattona w Ardenach to juz "coś", czym żaden dowódca aliancki nie może się pochwalić (no przynajmniej, z tego co ja wiem smile.gif). Na koniec- jeśli nie robia na Ciebie wrażenia jego sukcesy, jak on miał udowodnić swe umiejętności skoro alianci na ogół mieli przewage pod każdym względem?
zabs82
QUOTE
Czemu był lepszy od Slima- nie wiem, nie zabardzo się mogę wypowiadać na temat tego dowódcy  . Od Auchinlicka- sam kiedyś w jednej z naszych dyskuzsji przyznałeś iz on był odpowiedzialny za klęske w Afryce (i dlatego miano go zwolnić), no i jeszcze był w Norwegii, tam równiez oberwał od Niemców, to się nie przytrafiało Pattonowi.


Sorry Winetou. Wcześniejszy post pisałem po paru piwkach i napisałem bzdurę. Oczywiście nie chodziło mi nie o Auka a o Wavella!!

Ja sobię osobiście bardzo cenie Arcziego Wavella. Choć porównywanie go do Pattona jest bez przedmiotowe bo to troszkę inna sytuacja.

QUOTE
Na koniec- jeśli nie robia na Ciebie wrażenia jego sukcesy, jak on miał udowodnić swe umiejętności skoro alianci na ogół mieli przewage pod każdym względem?


To nie tak ,że Patton był jakimś ogórasem. Ale właśnie sobie sam odpowiedziałeś.
Slim ( podobnie zresztą jak Monty, hehehe), podniósł 14 Armię w Birmię z baaaardzo głębokiego dna. Gdzieś już napisałem:
- dżungla Birmańśka ( cała plejada chorób tropikalnych)
- beznadziejny system zaopatrzenia ( skoro cały obszar pokrywa dżungla)
- dostaję armię totalnie zdemoralizowaną złożoną z brytyjczyków, hindusów, nepalczyków i kto jeden wie kogo jeszcze
- walczyli przeciwko Japończykom , którzy jak wiadomo raczej nie znają definicji słowa defetyzm
- kiedy został zastąpiny przez Leesa, w 14 Armii podniosły się szereg protestów, co spowodowało ustąpienie Leesa z zajmowanego stanowiska.
- no i rzecz jasna jest skuteczny

Twierdzisz, że alianci mieli przewagę. Jasna sprawa Patton w takiej sytuacji nic nie mógł zrobić. Właśnie dlatego cenię wyżej Slima, bo równie dobrze można by na równi z Pattonem postawić O'Connora. No ale dostał się do niewoli i co miał zrobić. Hehehe
Darth Stalin
QUOTE("Rommel 100")
przełamanie patosu

??? Chyba "impasu"? Proponuję zajrzeć do słownika...
Rommel 100
QUOTE
??? Chyba "impasu"? Proponuję zajrzeć do słownika...


Impasu, oczywiście...smile.gif


QUOTE
Ja sobię osobiście bardzo cenie Arcziego Wavella. Choć porównywanie go do Pattona jest bez przedmiotowe bo to troszkę inna sytuacja.


Dokładnie, niby Wavell przegrał w Afryce ,ale czy mogło być inaczej?

QUOTE
Twierdzisz, że alianci mieli przewagę. Jasna sprawa Patton w takiej sytuacji nic nie mógł zrobić.


Ale ze wszystkich dowódców w ankiecie Pattonowi chyba najlepiej się wiodło, kontraatak w Ardenach to naprawde niezła robota. Ja zagłosowałbym na Eichelbergera , niestety w ankiecie nie ma go sad.gif, myślę że jest kontrkandydatem nawet dla Twojego Slima. Ale ogólnie ocenianie aliankich dowódców to nie to samo co niemieckich:).
zabs82
QUOTE
Dokładnie, niby Wavell przegrał w Afryce ,ale czy mogło być inaczej?


Biedny Arczi W. musiał jeszcze "ogarnąć":
- Afrykę Wschodnią - skutecznie
- Syrię - skutecznie
- Irak - skutecznie
- Bałkany - nieskutecznie, ale czy wogóle miał szansę??
- Kretę - tu zawiodło kilku d-ców z Nowej Zelandii
- Front Libijski - Tu jego ocena jest najtrudniejsza.
- Czy czasem Singapur też nie było pod jego kompetencjami??

Fakt, był nieskuteczny ( w Afryce) i między innymi przez to poleciał, ale zawiedło raczej całe rzemiosło wojenne Brytyjczyków.
- Do tego musiał non stop spierać się z "genialnym strategiem" Winstonem Ch.

Pana Eichelbergera nie znam, więc nie podejmę dyskusji


Danielp
QUOTE(Rommel 100 @ 6/08/2008, 17:26)
przełamanie patosu w Normandii -operacja "Cobra",

Hej - "Cobra" to robota Bradleya. Patton i jego 3 Armia weszła do gry 1 sierpnia 1944
Rommel 100
Był to plan Bradleya, ale atak w takim stylu już wcześniej proponował Patton, mówił: "Mógłbym dokonać wyłomu w ciągu trzech dni. Wystarczy jedynie podjąć ryzyko i wysłać do akcji dywizje pancerne, wspierając ich natarcie lotnictwem." Po za tym gdy wymieniałem sukcesy Pattona to powinnienem wspomniec o jego natarciu przez Francje, a nie wspominać "Cobre", ale cóż, teraz czytam tylko o starożytności wink.gif .
łysy39
Patton radził sobie w realiach amerykańskich,zawsze miał przewagę itp. Nie widzę Go w roli jakiegoś Niemieckiego dowódcy na froncie wschodnim..Nie zmienia to faktu,że z alianckich dowódców był najlepszy..
Mevar
Patton.
Najlepszy, najbardziej nadający się na dowódce.
Honorowy. W zachowaniu miał coś z Piłsudkiego,
Filip BRO
Patton to mój ulubiony Generał Amerykański był naprawdę geniuszem
accepted
Trochę wody ubyło od ostatniego postu ale dodam swoje 3 grosze, choc może nic nie dodam, bo moja nominacja na najlepszego alianckiego dowódcę to Patton, jedyny który nie słuchał przełożonych w sprawach politycznych ani nie wpatrywał się w politykę i sojusze powojenne czy polityczne rozważania w sztabach, był wojakiem z krwi i kości, a jakby był jakimś von Pattonem to pewnie nie podowodziłby nawet pułkiem medycznym, bo hitler tempił indywidualności i sam chciał grac pierwsze skrzypce więc pewnie szybko by go odsunięto na odpoczynek w sanatorium.
Pozdrawiam, Michał
Marek0706_87
Patton!!!uważam go za wybitnego dowódce.
tuliusz1971
Nie mam wątpliwości-oczywiście Patton.Człowiek wielu przywar,ale też i wielu zalet.Był strasznym egocentrykiem,nie miał też za grosz zmysłu politycznego i taktu dyplomaty.Jednak dowodził rewelacyjnie,a żołnierze go uwielbiali.Miał swoje zdanie i kierował się swoistym kodeksem honorowym-należał do gatunku żołnierzy,którzy już w jego epoce stanowili anachronizm.Czego niezmiernie szkoda (faktycznie bardziej widziałbym go w epoce napoleońskiej).Na marginesie powiem że zetknąłem się z legendą jakoby na początku maja 45r. czołgi Pattona pojawiły się w Świeradowie Zdroju (do końca nie jestem przekonany,iż to legenda).W końcu,gdyby nie tchórzostwo Czechów zająłby Pragę.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org