Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Alkoholizm, wypadki, żołnierze
historycy.org > Historia powszechna > II WOJNA ŚWIATOWA > II wojna światowa ogólnie
Pages: 1, 2
C.E.P
No więc może to trochę bezduszne ale mam temat pracy (zwykły referacik) o skutkach picia alkoholu. Pomyślałem więc że zamiast kolejnej przewidywalnej pracy napisze coś ciekawszego no i wpadłm na pomysł opisania nieprzyjemnych wypadków z IIWŚ będących wynikiem sprzywania alkocholu lub poszukiwania "mocniejszych" trunków. Zapewne kazdy ma w swojej okolicy takie "wypadki wojenne". Prosiłbym o podzielenie się wiedzą wraz z podaniem miejscowości i daty jeśli to możliwe. Pozdrawiam
poldas372
Paul Carell opisuje w "Operacji Barbarossa" wiele takich przypadków. Min. w czasie sowieckiej kontrofensywy pod Moskwą czesto Niemcom pomagał fakt, że po zdobyciu ich baz zaopatrzeniowych Rosjanom odchodziła ochota do walki i zajmowali się plądrowaniem niemieckich składów w poszukiwaniu jedzenia i alkoholu. Tego typu sytuacje ułatwiały przeprowadzanie skutecznych kontrataków, gdyż czerwonoarmiści byli odurzeni np. francuskim koniakiem, czy hiszpańskim portwajnem. W 1943r. w okolicach Charkowa Rosjanie wstrzymali atak na 48 godzin, ponieważ najpierw musieli się rozprawić z ogromnymi ilościami wódki pozostawionej z ewakuowanego składu żywnościowego.
NELSON
Wiele razy spotkalem sie z opinia ze Krasnoarmiejcom wydawano alkohol przed szturmem.Nigdzie jednak nie znalazlem potwierdzenia tego faktu i nie wiem ,czy w to wierzyc.Pamietam z lektury wspomnien pana gen,Nalecza-Komornickiego "W pulapce losu' ,kiedy polecil odtransportowac pijanego zolnierza na tyly ,argumentujac ,ze ;"atak po pijanemu to pewna smierc."
Muchomorek
Mój przyjaciel, który grzebie za podobnymi ciekawostkami powiedział mi ostatnio następującą historię:

Gdy po wojnie zaczęto spisywać historie frontowe, a kombatanci z różnych krajów spotykali się w miejscach więkrzych bitew wyszła pomiędzy nimi ciekawa kwestia. U rosjan prawie nie stwierdzano zgonów z powodu postrzału, np. w nogę, podczas gdy u aliantów zwykłe uszkodzenie barku oznaczało śmierć z powodu zakażenia. Gangrena, sepsa i zgon. A rosjanie... zawsze mieli pod ręką alkohol, żeby zdezynfekować ranę. Oprócz tego dezynfekowali się też wewnętrznie, a to łagodziło efekty równie groźnego po postrzale szoku pourazowego.

Czy temu wierzyć...? Nie wiem. Ale brzmi przekonywująco wink.gif
NELSON
Spotkalem sie tez ze statystyka ze 90% rannych Amerykanow , ktorzy trafili do szpitali polowych przezylo.
Muchomorek
Właściwie, to masz racje 8) Jak mówiłem, sam nie jestem do końca pewny, czy to prawda. Tylko jedna uwaga. A co z tymi, którzy nie trafili do szpitali polowych? Morfina mogła złagodzić ich ból i ewentualnie obniżyć ciśnienie. A penicyliny na polu walki i tak by nie dostali, bo była to rzecz jeszcze dość nowa i posiadały ją szpitale, nie medyk kompanii. Zresztą, jak leżysz w błocie z przestrzelonym udem to i penicylina ci nie pomorze, bo z powodu szoku umrzesz, znim lek zacznie zabijać jakiekolwiek bakteriea do tego właśnie służy wynalazek pana Fleminga.

Ale, odbiegamy od głównego tematu tego topa. Kończę więc.

Pozdrawiam
NELSON
Amerykanie i ogolnie Alianci mieli doskonale rozwiniety system sluzb medycznych i ratowniczych.Sciaganie rannych oraz zaginionych z pola walki bylo zawsze priorytetem(w miare mozliwosci oczywiscie). Wracajac na topic:Przykladem destuktywnego dzialania alkoholu niech bedzie fakt tragedii 2 Armii LWP pod Budziszynem.To wiecznie pijany Swierczewski jest jej winien. Ww
adamos2006
QUOTE(poldas372 @ 26/09/2006, 22:42)
Tego typu sytuacje ułatwiały przeprowadzanie skutecznych kontrataków, gdyż czerwonoarmiści byli odurzeni np. francuskim koniakiem, czy hiszpańskim portwajnem.
*


Ciezko mi sobie wyobrazic radzieckich soldatow "uwalonych" francuskim koniakiem.Przeciez oni byli tak zaprawieni w spozywaniu swojego wysokoprocentowego samogonu,ze taki zdobyczny koniak musial im wchodzic tak jak nam herbata.

QUOTE(NELSON @ 27/09/2006, 11:28)
  Wracajac na topic:Przykladem destuktywnego dzialania alkoholu niech bedzie fakt tragedii 2 Armii LWP pod Budziszynem.To wiecznie pijany Swierczewski jest jej winien.                                                                            Ww
*


Kolego Nelsonie mylisz sie.To nie alkoholizm "Waltera" jest winien.To on sam byl skonczonym kretynem.Byl fatalnym dowodca niezaleznie od stopnia nietrzezwosci.Pod Wiazma bywalo,ze byl trzezwy,a efektem jego dowodzenia bylo calkowite rozbicie jego 248 dywizji piechoty[przezylo 5 zolnierzy z calej dywizji].
S.Sosabowski
Na "Szeregowcu Ryanie" była też taka sytuacja, że żołnierze, gdy płynęli na barkach w kierunku plaży pili alkohol żeby się po prostu mniej bać. Alkohol podobno naprawdę zabija stres, nie tylko na filmach wink.gif.
Pozdrawiam
poldas372
QUOTE(adamos2006 @ 27/09/2006, 12:48)
QUOTE(poldas372 @ 26/09/2006, 22:42)
Tego typu sytuacje ułatwiały przeprowadzanie skutecznych kontrataków, gdyż czerwonoarmiści byli odurzeni np. francuskim koniakiem, czy hiszpańskim portwajnem.
*


Ciezko mi sobie wyobrazic radzieckich soldatow "uwalonych" francuskim koniakiem.Przeciez oni byli tak zaprawieni w spozywaniu swojego wysokoprocentowego samogonu,ze taki zdobyczny koniak musial im wchodzic tak jak nam herbata.

Jak słodka herbata smakował w istocie. Degustacja takich cymesów jak rzadkie alkohole, czekolada, keksy, suszone egzotyczne owoce, specjalne racje zywnościowe czołgistów, itp. odbierały sołdatom zapał do walki. Atak na przeciwnika zajętego rabunkiem i spożywaniem luksusowych (dla rosjan)artykułów był dużo łatwiejszy.
NELSON
No to ja tak jak mawiaja Rosjanie :"Dla paddzierznija razgawora".Przypomniala mi sie relacja ,ktora cytuje S.Ambrose w "D-Day...".Pewien Kanadyjczyk,saper,po wykonaniu zadania(rozbrajal miny na zaporach przeciwdesantowych) schronil sie wraz z grupa zolnierzy pod klifem.Dodam ,ze facet byl Irlandczykiem z pochodzenie ,wiec abstynencja nie wchodzi w rachube zywiec.gif.Kiedy wsrod tej grupki zestresowanych ,przemoknietych i przemarznietych ,zaczela krazyc butelka whiskey ,odmowil!Jak wytlumaczyl,nie chcial, aby mu alkohol odwagi dodal ; do wykonywania jakichs bohaterskich czynow.Wyjatkowo rozsadny gosc.
Ungern
Kiedy francuskie nastroje bojowe się skończyły to zaczeło się picie.Powstawały nawet specjalne izby wytrzeźwień w których żołnierze mogli spokojnie trzeźwieć przed powrotem do jednostki
Desert Fox
Japońscy piloci kamikaze zawsze pili przedz odlotem sake ale to w takich ilościach że nie miało to wpływu
Necrotrup
Z niedrugowojennych: Zduny, 6 lutego 1919. Miejscowość opanowana przez powstańców wielkopolskich, obsadzona została przez oddział rozdrażewski. W dniu 5 lutego miejscowi Niemcy zaczęli częstować naszych dzielnych powstańców alkoholem w znacznych ilościach, co przerodziło się w wielką plenerową libację. Jak nietrudno się domyślić, uderzenie wojsk niemieckich nad ranem 6 lutego w takich warunkach zostało uwieńczone powodzeniem, kompania rozdrażewska została rozbita, a Zdun nie udało się odzyskać do końca Powstania.
Warnesis
Jest taki ciekawy artykuł w Focusie a właściwie to chyba był. O środkach dzięki którym było łatwiej przetrwać wojne. Podobno do rutyny na ruskim froncie należy wodka którą dowożono na front cysternami, po setce dla każdego. Może to i nie na temat ale takie właśnie pijaństwo było podobno jedną z przyczyn porażki rosjan w 1905r w wojnie z Japonią. Aha i to jeszcze ale to nie ma nic do alkoholu ale warto wspomnieć, podobno podczas wojny na froncie wschodnim niemcom dowożono jakis środek odużający jeśli można to tak nazwać bo "podwyższał wydajność żołnierza", środek był czymś w rodzaju amfetaminy, a zresztą to nie tylko na froncie wschodnim to zaczęto podawać już od rozprawienia się z Francją. I było to dozwolone dowudzctwo specjalnie stosowało takie rzeczy.
yarovit
Kazda armia chleje na potege. Inaczej byc niemoze. Malo kto jest w stanie zyc w stalym niebezpieczenstwie smierci jak i patrzec na okrucienstwa wojny bez pomocy etanolu.

Ja zarzuce innym przykladem. Podczas "wojny szczurow" w ruinach Stalingradu, zdarzalo sie zolnierze obu stron zajmowali rozne pietra tych samych budynkow. Zdarzalo sie, ze przerywali walke wieczorami, spotykali sie i razem pili flaszeczki.
XYkq7yN@neostrada.pl
Amerykańscy marynarze mieli zakazane picie jakiegokolwiek alkoholu na pokładzie i formalnie też poza nim. Ale na okretach podwodnych często zdarzało się, ze z nudów pedzono bimber. Czasem też z okretu spuszczano łódkę a wraz z nią kilku, bodaj dwóch marynarzy z kilkoma puszkami (chyba butelkami) piwa. Wypijali to co im - łamiąc przepisy - przysługiwało i wracali na pokład aby ustapić miejsca nastepnym. Pić na okrecie nie wolno, ale poza nim jakoś tak, wracając by wytrzeźwieć.

QUOTE
Ja zarzuce innym przykladem. Podczas "wojny szczurow" w ruinach Stalingradu, zdarzalo sie zolnierze obu stron zajmowali rozne pietra tych samych budynkow. Zdarzalo sie, ze przerywali walke wieczorami, spotykali sie i razem pili flaszeczki.


A skąd te informacje??? Czyżby Niemcy bratali się z Krasnyjarmiencami na kieliszeczka? wink.gif

A skad te informacje o pedzeniu bimbru na okretach podwodnych US Navy ??
Moderator N_S
entwang
Ja niedawno dowiedzialem się od miejscowego mieszkańca Rutwicy (kolo Walcza) że kiedy Rosjanie po wkroczeniu do miasta "odwiedzili" tutejszą gorzelnię i za przeproszeniem się uchlali, jakis czas pózniej zostali wystrzelani przez Niemców. Pochowano ich z honorami na cmentarzu wojennym w Wałczu.
Słyszalem tez ze gdzies na terenie Polski (miejscowosc wyszla mi z zglowy) Niemcy zatruli alkohol w gorzelni, a kiedy przybyli Rosjanie, wypiwszy smiercionosny trunek niebawem wąchali kwiatki od spodu (wiadomosc tez od miejscowego mieszkanca).
lucam
Na podwodnych nie trzeba było bimbru pędzić. wystarczyło oczysić alhokol używany do napędzania torped...(dziwić się czego torpeda później nie dopłynęła)

Jakies konkretne przyklady, zrodla ?
MODERATOR N_S
MPJ 78
"Doping" stosowano po wszystkich stronach frontu:
1)Niemcy stosowali niemal od początku wojny pervitin który faktycznie zawierał amfetamine i tym podobne. Dawkowanie (zdawali sobie sprawe ż możliwości uzależnienia) przetestowano na więźniach obozów koncentracyjnych. Oprócz tego piloci dostawali specjalne serie slodyczy z podobną zawartością.

2)Amerykanie i anglicy oficjalnie odrzucali doping "narkotyczny" niemniej stosowali "tabletki energetyczne" i benzedryne czyli w praktyce też amfetamine.

3)Rosjanie jako najmniej zaanwansowani w tej materii faktycznie stosowali alkohol. Teoretycznie po setce dziennie plus setka przed atakiem. Choć najprawdopodobniej mogło tego być i więcej.

Co do efektu ubocznego w postaci uzależnienia to już w czasie po I Wojnie Światowej nazywano je "żołnierską chorobą".

Zwłaszcza pod koniec wojny Niemcy na siłe podnisili morale swoich żołnierzy i można znaleść opisy że hitlerowcy ruszali do ataku "pijani", nie kryli się itp..
XYkq7yN@neostrada.pl
QUOTE
A skad te informacje o pedzeniu bimbru na okretach podwodnych US Navy ??
Moderator N_S

Informacje z książki Wojna na Pacyfiku Dunningama i alberta Nofi.
Prohibicja w marynarce USA panuje od 1914 roku. Dozwolona była tylko kawa, którą pochłaniano wiadrami. Pędzono tzw. TUBĘ, dość silny samogon z ryżu i rodzynek,a nazwa pochodzi od rośliny z której wyrabiano alkohol w Azji. Wyrabiali go głownie mechanicy i kucharze.
Torpedy były napędzane alkoholem, więc szybko zorientowano się że można pić "sok torpedowy" po wcześniejszej filtracji przez chleb czerstwy lub inny gęsty materiał, który zmieniał smak.
lucam
Było pytania o źródła: wiara w pomysłowość ludzką i przeczytany artykuł o podwodnakach matuszki Rosji z odniesieniem do przeszłosci.
1234
Opisuje takie przykłady Romanowski w Torpedzie w celu.
Sopel74
Panowie przeczytajcie ksiazke Adama Majewskiego"wojna ludzie medycyna"tam sie sporo dowiecie o piciu podczas wojny,zreszta nie tylko o tym,genialna!!!szczeze polecam
roksolana
QUOTE
"Doping" stosowano po wszystkich stronach frontu:
1)Niemcy stosowali niemal od początku wojny pervitin który faktycznie zawierał amfetamine i tym podobne. Dawkowanie (zdawali sobie sprawe ż możliwości uzależnienia) przetestowano na więźniach obozów koncentracyjnych. Oprócz tego piloci dostawali specjalne serie slodyczy z podobną zawartością.

H.Brunnegger w swoich wspomnieniach ("Kto sieje wiatr..."- dobra rzecz, polecam) pisze, że brał bodajże metaamfetaminę, zdaje się że właśnie ww. tabletki. Także Leon Degrelle we "Froncie wschodnim" o tym wspominał.

Spotkałam się gdzieś (konkretniej w książeczce "Błękitna Dywizja. Ochotnicy hiszpańscy na froncie wschodnim 1941-1945.") z informacją, że przydział alkoholu w ACz wynosił 200g czystego spirytusu na żołnierza (w warunkach bojowych, na tyłach 100g). Niemało...
OGIEN PARTYZNAT
Ja znam tak sytuacje z okolic moje miesciny Raciborza"Festung Ratibor. Odział radziecki atakujacy z przylegajacej wioski tak sie schlał spirytusem, ze przy ataku na batalion pionierów 100 dywizji strzelców bawarskich z jakiegos głupiego powodu przed liniami niemców zaczeli do siebie strzelać. Nie wiem ilu zgineło ale informacje te pochodza od okolicznej ludnosci. No i przez to 97 pioniere battalion uratował festung Ratibor od okrążenia. Nie wiem czy to prawda bo wtedy mnie tam niebyło ale całkiem prawdopodobne.
laszlo
Wódka a Armii Czerwonej - w 1941 wprowadzono racjonowanie wódki na froncie, każdy żołnierz miał dostawać 100 gram dziennie. Do odmierzania racji byli nawet specjalni oficerowie smile.gif W praktyce, pijaństwo było ogromnym problemem AC. Swoją drogą, ja się nie dziwię - warunki w jakich ci ludzie walczyli o przeżycie (i nie o warunki atmosferyczne chodzi) były totalnie bezprecedensowe. Chyba żadna armia świata tak źle nie traktowała swoich ludzi jak Armia Czerwona.
roksolana
QUOTE(laszlo @ 2/02/2008, 13:45)
każdy żołnierz miał dostawać 100 gram dziennie.

Wódki czy spirytusu?
laszlo
QUOTE
Wódki czy spirytusu?

Źródła podają "wódka" lub "alkohol 40-50%" ("Wojna Iwana"). Mówię o alkoholu przydziałowym. Zapewne, w pijanym zwidzie zdarzało się wojakom pić nawet płyn do odmrażania. Rosjanie słyną zresztą z produkcji dobrej wódki. Jak to było ze spirytusem? Może jakieś źródło to potwierdzi.
Abruzzi
Przypadek belgijskiego partyzanta który,krótko po zakończeniu działań wojennych,po spożyciu sporej ilości alkocholu,rozstrzelał 18 niemieckich jeńców zgromadzonych w stodole,podpalił mołotową samochód amerykańskiej Military Police i oddał 2 magazynki Mp-40 w niebo poczym został zastrzelony przez MP.
das_reich
QUOTE(yarovit @ 6/08/2007, 21:32)
Kazda armia chleje na potege.
*



dokładnie

QUOTE
Ja zarzuce innym przykladem. Podczas "wojny szczurow" w ruinach Stalingradu, zdarzalo sie zolnierze obu stron zajmowali rozne pietra tych samych budynkow. Zdarzalo sie, ze przerywali walke wieczorami, spotykali sie i razem pili flaszeczki.


tego raczej sobie nie potrafię wyobrazić???? confused1.gif -

QUOTE
Niemcy wycofując się niszczyli całą żywność oprócz alkoholu, który do tego często zatruwali. Wyniku wojny to nie zmieniło, ale na pewno spowodowało śmierć wielu czerwonoarmistów.



QUOTE(MPJ 78 @ 12/08/2007, 17:59)
1)Niemcy stosowali niemal od początku wojny pervitin który faktycznie zawierał amfetamine i tym podobne. Dawkowanie (zdawali sobie sprawe ż możliwości uzależnienia) przetestowano na więźniach obozów koncentracyjnych. Oprócz tego piloci dostawali specjalne serie slodyczy z podobną zawartością.
*



oficjalnie pigułka witaminowa, podawana między innymi świrom skaczącym na fort Eben Emael, w rzeczywistości zawierała także kokainę
gtsw64
F. Halder w swoim dzienniku pod datą 16.12 1941 rok notuje: "Dać żołnierzom konserwy, spirytus w kostkach i czekoladę na 8 - 10 dni".
Czy wiecie coś więcej na temat tych "magicznych kostek" wink.gif
Celt
Tak - nie uwierzysz ale tzw.SUCHY SPIRYTUS to paliwo;sam może używasz go jako rozpałki do grilla .
gtsw64
I można go spożywać bez żadnych skutków ubocznych wink.gif
Powiem szczerze że nie słyszałem o takiej możliwości. Aż dziwne ze smakosze z pod znaku "Brzozowej" czy "Likieru na kościach" nie odkryli takiej możliwości wink.gif
Celt
wiem że Wiki to średnie źródło - ale podaje link do tego :http://pl.wikipedia.org/wiki/Trioksan
"po sprasowaniu w tabletki jest stosowany jako wygodne paliwo turystyczne (tzw. suchy spirytus) "
Zauważ że Halder pisze dziennik językiem normalnym, nie bawi się często w opisywanie składu chemicznego czy też konstrukcji dokładnej broni i środków bojowych pisząc po prostu "amunicja pistoletowa" albo "naboje 9mm"- czyli tłumaczymy to sobie jako naboje 9x19 para - więc to tłumaczy że napisał "kostki spirytusu" a nie"sprasowany trioksan".
Vrona
Ja miałem dziadka który często opowiadał mi o swoich "przygodach" wojennych...
Uczestniczył on m.in. w Bitwie o Monte Cassino. Mówił mi że z polecenia głównego dowództwa rozdawano wśród zwykłych żołnierzy alkohol... (nie wiem dokładnie wódka czy spirytus) aby ludzie którzy na trzeźwo na pewno by tam nie poszli nabrali na tyle odwagi (czytaj głupoty) żeby spróbowali ten ważny punkt zdobyć... Jak widać sie udało... Choć cena tego była wysoka...
gtsw64
QUOTE
"po sprasowaniu w tabletki jest stosowany jako wygodne paliwo turystyczne (tzw. suchy spirytus)

Czy to właśnie na potrzeby wojska wynaleziono tzw suchy spirytus i w jakim państwie ?
MPJ 78
Jeśli idzie o tradycyjny bimber naszym żołnierzom na froncie włoskim wyszedł przypadkiem z jego powodu niezły numer. Kiedy w 1944 front zatrzymał się na zimę ułani którym znudziło się włoskie wino zrobili maszynkę do pędzenia bimbru. Oczywiście robili to tam gdzie dowództwo specjalnie nie zaglądało czyli na linii frontu. Niestety efektem ubocznym jej działania był dym. Niemcy początkowo pozwalali na tą działalność i z samochodowej chłodnicy kapał płyn, który zdaniem zainteresowanych walił jak TNT. Jednak po jakimś czasie Niemcom unoszący się znad urządzenia dym wyraźnie zaczął przeszkadzać i posłali tam kilka pocisków moździerzowych. Bimbrownię szlag trafił ale ludziom nic się nie stało. Niestety jakoś niedługo potem na odcinek trafił ktoś ze sztabu zbierający codzienne meldunki sytuacyjne. Pytany o to co słychać na odcinku główny inicjator pędzenia odrzekł. "Niemcy rozwalili mi destylarnie." Meldunek poszedł dalej i przy zmianie na język angielski na poziomie sztabu korpusu destylarnie zamieniono na rafinerię. U Anglików wywołało to niemałą sensację bo tak, tyle zdjęć lotniczych, praca wywiadu, a tu nikt nie doniósł o istnieniu włoskiej rafinerii do czasu aż ja Niemcy zniszczyli. Generalicja trochę z nudów trochę z ciekawości udała się na inspekcję odcinka. I tam na miejscu nasi ułani weterani Tobruku osobiście wytłumaczyli im co się stało i jak "rafineria" wyglądała.
poczam
Nie wiem na ile jest to prawdą. Lecz słyszałem historie o piciu żołniezy na lini Mołotowa.
Wiemy że Niemcy przejeli te bunkry bez większych problemów .
Właśnie dlatego (sa też inne powody np nie dostarczenie sprzętu) że żołnieże armi czerwonej spili się do nieprzytomności a gdy już ochłoneli nie wiedzieli że atak nastapił.I nie wiedzieli tez jak znaleźi się w niemieckiej niewoli.Jest to śmieszne ale prawdopodobnie prawdziwe.
Baszybuzuk
Chyba najbardziej znany przypadek to amfetamina, sorry za brak poważniejszego źródła, tak na szybko to tylko wiki:

http://de.wikipedia.org/wiki/Panzerschokolade

"Insbesondere während der Blitzkriege gegen Polen und Frankreich 1939/40 fand Methamphetamin millionenfache Verwendung. Unter den Spitznamen Panzerschokolade, Stuka-Tabletten oder Hermann-Göring-Pillen diente das Mittel zur Dämpfung des Angstgefühls und zur Steigerung der Leistungs- und Konzentrationsfähigkeit."

Podobno używana była przez załogi w Luftwaffe i jednostkach szybkich od 1940 roku. Trochę brakuje mi jakiegoś poważnego źródła z podaniem ilości i rzeczywistego wykorzystania stymulantów - podane źródła to Spiegle, Tagesheitungi itp. Trochę nie lubię opierać się na "miejskiej legendzie" która jest głównie cytowana przez prasę lokującą się gdzieś pomiędzy "Faktem" a "Wprost". wink.gif

Gdzieś (pewnie w jakichś programach amatorsko-historycznych, więc podchodziłbym do tego z rezerwą - wymaga sprawdzenia) słyszałem, że Amerykanie również używali jakichś stymulantów w lotnictwie. Nie znam szczegółów.
Orbitek
Amfetamina została zsyntetyzowana w latach 30. w USA i była w czasie II wojny światowej stosowana masowo przez żołnierzy amerykańskich, z których każdy miał w swoim ekwipunku jedną tabletkę 50 mg benzedryny, którą miał prawo zażyć w sytuacji skrajnego zmęczenia na polu walki, a alianckim załogom bombowców dalekiego zasięgu wydawano amfetaminę w formie "witaminizowanej czekolady".

cytuje z Wikipedii smile.gif
das_reich
Niedawno w archiwum państwowym w Siedlcach znalazłem zapiski dotyczące "wyzwalania" tegoż miasta przez A.Cz. Datowana jest na 14 październik 44. Żołnierze rosyjscy po schlaniu sie poszli na ryby, wrzucili pare granatów do stawu. Ryby owszem wypłynęły, ale razem z nimi stado kabli z dna stawu a miasto straciło na kilka dni prąd elektryczny elefant.gif
das_reich
Wracając do pigułek Pervitin, wspomnianych przez mnie w poście nr 31, dokopałem się do informacji, że był podawany regularnie jednostkom 1 liniowym. W szklanych fiolkach - tabletki zawierające metaamfetaminę,, która miała za zadanie tłumienia uczucie głodu, snu, zwiększała odporność psychiczną i działała euforyzująco. W efekcie czego żołnierz "naćpany", takim środkiem walczył już mechanicznie.
tuliusz1971
Spożywanie alkoholu w rosyjskich formacjach militarnych ma długą tradycję.Pierwszy chyba wypowiedział się o tym Suworow (chodzi o dowódcę,a nie pisarza),który wprowadził zasadę,iż każdemu żołnierzowi przysługuje po kąpieli w bani (łaźni) 100 gram spirytusu.W armii brytyjskiej podczas II Wojny Światowej przydzielano deputat alkoholu.Oficerowie otrzymywali butelkę ginu,a podoficerowie i żołnierze piwo (jak dobrze pamiętam były to racje tygodniowe).Co do benzydryny wydawanej pilotom amerykańskim realizującym nocne bombardowania to faktycznie była ona dość powszechnie stosowana.Jednak niekiedy miało to opłakane skutki-jedna z załóg (chyba zdecydowanie przesadziła z dawką) wyladowała na jednym z niemieckich lotnisk i wezwała obsługę do poddania się,czym wprawiła Niemców w osłupienie.W miejscowosci Cybinka znajduje się cmentarz czerwonoarmistów.Część pochowanych tam żołnierzy to ofiary degustacji zatrutego alkoholu (Niemcy nagminnie stosowali pod koniec wojny tą taktykę znając zamiłowanie Rosjan do trunków).
Luj
Sławny przypadek w 1945 roku w Lęborku na Pomorzu. Niemcy nie zdążyli zniszczyć winiarni. Rosjanie spili się i wymordowali wielu ludzi, nawet Polaków. Niemiec, właściciel winiarni na widok tego, co się dzieje, powiesił się od razu.
patogen
QUOTE(Desert Fox @ 6/08/2007, 9:00)
Japońscy piloci kamikaze zawsze pili przedz odlotem sake ale to w takich ilościach że nie  miało to wpływu
*


Tak jak ksiadz w kosciele winka ociupinke lyknie tak i kamikadze pili sake.. rytual, ceremonia... Zreszta akurat kamikadze to moglby sie ze tak po staropolsku powiem "nadzgac"przed lotem... W koncu im odwazniejszy tym lepiej a zagrozenie dla jego zdrowia i zycia, co logiczne, znaczenia nie mialo. Byleby trafil w co tam akurat mial trafic.
QUOTE(Warnesis @ 6/08/2007, 18:47)
QUOTE
Jest taki ciekawy artykuł w Focusie a właściwie to chyba był. O środkach dzięki którym było łatwiej przetrwać wojne. Podobno do rutyny na rosyjskim froncie należy wodka którą dowożono na front cysternami, po setce dla każdego.  Aha i to jeszcze ale to nie ma nic do alkoholu ale warto wspomnieć, podobno podczas wojny na froncie wschodnim niemcom dowożono jakis środek odużający jeśli można to tak nazwać bo "podwyższał wydajność żołnierza", środek był czymś w rodzaju amfetaminy, a zresztą to nie tylko na froncie wschodnim to zaczęto podawać już od rozprawienia się z Francją. I było to dozwolone dowudzctwo specjalnie stosowało takie rzeczy.

To chyba wlasnie byla amfetamina?..zreszta wowczas nie byla tak demoniczna jak dzisiaj. Wowczas amfetamina byla stosowana jako srodek pobudzajacy a bodajze najpowszechniej jako srodek odchudzajacy dostepny w aptece bez wiekszych problemow. Farmacja w sluzbie wojska: zwiekszenie sprawnosci, koncentracji i to wszystko co amfetamina daje

PIĘTRUS... NIE LUBIMY TEGO!!!
CELT
skurnik
witam, swój topic oprę na opowiadaniach mego dziadka, otóż rozpuszczano na linii frontu jakieś tabletki, nie małe, na wiadro zimnej, wręcz lodowatej wody ze studni. taki subsytut pili żołnierze AC ...objawami "choroby wojennej" było nie nic innego jak ostry alkoholizm ...to smutne choć historie z alkoholem związane mogą wydawać się smieszne, nie mniej jednak jest to straszne. dziś dokładnie widać skutki nadużywania alkoholu, a wrecz alkoholizmu na masową skalę, choćby w rosji do tego stopnia ze przyjęto program walki z alkoholizmem, założono zmniejszenie ilośc spożywanego alkoholu o ileś tam procent. to jest nie osiągalne moim zdaniem, skutki choroby alkoholowej będą ciążyć na wielu jeszcze pokoleniach. nie odbiegając od tematu ...dopiero dziś zdaję sobie sprawę co znaczyło owe 200 gram porcji żywnościowej o której wspominał moj sp.dziadek...
Celt
Co do owych "magicznych tabletek" to boje się kolego że padłeś ofiarą mitu "suchego spirytusu"/dyskusja - strone wcześniej/-choć nie sądzę że nawet "bojcy" gdyby jakimś cudem rozpuścili taką kostkę czy tabletkę to wypiliby coś co pachnie i smakuje jak popłuczyny z baku.
warhawk2005PL
witam,

w ksiazce 'Zwykli ludzie : 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce' napisanej przez Christopher R. Browning jest tez bardzo duzo wzmianek na temat spozycia alkoholu przez zolnierzy przed, jak to oni okreslali, "czyszczeniem" wiosek Zydowskich. Czytal moze ktos ta ksiazke?
gtsw64
Kol. Celt
W takim razie o czym pisał F. Halder w swoim dzienniku pod datą 16.12 1941 rok notuje: "Dać żołnierzom konserwy, spirytus w kostkach i czekoladę na 8 - 10 dni" ?
Jeśli chodziło o "paliwo" to dlaczego wymienił tylko je a nie wspomniał np o sucharach, zapałkach, papierosach czy innym ekwipunku?
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org