Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Pończochy - środek płatniczy podczas II WŚ ?
historycy.org > Historia powszechna > II WOJNA ŚWIATOWA > II wojna światowa ogólnie
demisen
Witam, ostatnimi czasy obejrzałem bardzo dużo filmów w realiach II WŚ. I często pojawia się motyw płacenia/wymiany pończochami nylonowymi za inne dobra (pomiędzy żołnierzami). Czy ktoś mi może powiedzieć czy był to nie oficjalny środek płatności, czy jest to wymysł reżyserów filmów. Jeżeli był środkiem płatniczym to dlaczego akurat pończochy ?
jkobus
Oczywiście, że nylonowe pończochy występowały w takiej roli - pod koniec II wojny światowej (wraz z pojawieniem się większej liczby Amerykanów w Europie) i tuż po niej.

Był to artykuł w Stanach tani i łatwo dostępny, a przy tym - lekki i nie zajmujący wiele miejsca. W Europie za to - była to całkowita nowość, bardzo pożądana i zapewniająca ogromne sukcesy u pań we wszystkich wyzwalanych czy okupowanych przez Amerykanów krajach!
Net_Skater
QUOTE
Był to artykuł w Stanach tani i łatwo dostępny, a przy tym - lekki i nie zajmujący wiele miejsca.

Jest w tym troche prawdy - ale nie wszystko jest prawda. Nylonowe ponczochy (efekt wieloletnich wysilkow koncernu DuPont ze stanu Delaware) zostaly po raz pierwszy zaprezentowane na New York World Fare 14 maja 1940 roku. To byl szał. Tego samego dnia sprzedano 72 tysiace par. Ale poltora roku pozniej USA rozpoczela wojowanie i nowatorska nylonowa tkanina okazala sie doskonalym i tanim materialem przy produkcji spadochronow i namiotow. Ponczochy nie byly produktem strategicznym wiec rynek cywilny ucierpial -ale zaraz po zakonczeniu wojny handel wrocil do normy. W Europie bylo wtedy sporo amerykanskiego wojska, zolnierze mieli dostep do produktu ktory byl marzeniem wielu tysiecy kobiet. Para nylonowych ponczoch, tak jak paczka papierosow Lucky Strike, niemalze staly sie "waluta" w powojennej Europie. To jest fakt.


N_S
Grzegorz_B
QUOTE(Net_Skater @ 3/01/2019, 14:21)
Ponczochy nie byly produktem strategicznym wiec rynek cywilny ucierpial -ale zaraz po zakonczeniu wojny handel wrocil do normy.


Tak z ciekawostek - dopóki nie wróciło do normy, to samo rzucenie towaru wywoływało "wojnę domową" jak u nas o karpia z promocji ;-)

https://en.wikipedia.org/wiki/Nylon_riots
wysoki
QUOTE(demisen @ 3/01/2019, 14:03)
Witam, ostatnimi czasy obejrzałem bardzo dużo filmów w realiach II WŚ. I często pojawia się motyw płacenia/wymiany pończochami nylonowymi za inne dobra (pomiędzy żołnierzami). Czy ktoś mi może powiedzieć czy był to nie oficjalny środek płatności, czy jest to wymysł reżyserów filmów. Jeżeli był środkiem płatniczym to dlaczego akurat pończochy ?
*


Kobiety chciały ładnie wyglądać - towarem były pończochy.
Ludzie chcieli zapalić - towarem były papierosy. Chcieli wypić - towarem był alkohol. Chcieli zjeść - towarem była żywność.
Takich nieoficjalnych lub półoficjalnych towarów było sporo i nie jest to nic niezwykłego, jeśli na rynku z powodu słabości pieniądza (lub trudności zdobycia danego towaru i trudności przeliczenia jego wartości w pieniądzu) pojawia się handel wymienny.

W sumie pieniądz też jest pewną umową - towarem wymiany są w jego przypadku zadrukowane papierki lub metolowe krążki wink.gif.
kubakat20
Uznanie nylonowych pończoch za główny nieoficjalnej środek płatniczych w armii jest dość sporym wyolbrzymieniem. Pończochami wymieniano się jak papierosami, tytoniem, czekoladom czy „zdobyczami wojennymi". Jeśli interesuje cię co, było najpopularniejszym środkiem wymiany we wszystkich armiach biorących udział w II wojnie światowej, były już wspomniane papierosy.
Bumar SA
Zatem opowiadacie nie tyle o czasie wojny, ile raczej o pograniczu wojny i powojnia.
To znaczy, czarny lub szary rynek - "twórczo" poszukujący alternatywnego środka wymiennego w miejsce zdewaluowanego papierowego pieniądza - istniał w najlepsze przez cały czas wojny. I to na całym obszarze europejskim. Immanentną cechą gospodarki wojennej jest wszak, mniej czy bardziej doskwierający, niedobór towarów konsumpcyjnych; za niektóre z nich ludzie gotowi byli płacić dużo i w sposób niekonwencjonalny.
Lecz wylądowanie wojsk amerykańskich na kontynencie nadało na obszarach wyzwolonych nowy wymiar opisywanemu zjawisku.

Z jakiegoś dokumentu nadawanego w National Geographic czy w Fokus TV, czy może jeszcze w dawnej Discovery dowiedziałem się na przykład, że na czarny rynek wylało się wtedy istne morze "lewego" paliwa. Co z pewnością dowodziło zmysłu do interesów u tysięcy amerykańskich kierowców ciężarówek wojskowych. Niezaspokojony popyt na paliwo istniał zawsze, mimo iż były to jeszcze czasy sprzed masowego zmotoryzowania Europy Zachodniej.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W książce Karola Małcużyńskiego, polskiego korespondenta - wysłannika na proces zbrodniarzy wojennych w Norymberdze szczególnie zainteresowały mnie - pozornie marginalne - opisy codziennego bytowania zwykłych Niemców w epoce tużpowojennej. Otóż najbardziej elementarne potrzeby były opędzane za pomocą zachowanego z lat wojny rozbudowanego systemu kartek na żywność i inne podstawowe dobra. Tyle tylko, że pokrycie na kartki nie pochodziło już z rabunku żywności z państw okupowanych przez Rzeszę albo z nią "zaprzyjaźnionych"; teraz pokrycie zapewniane było przez Aliantów. Albo, mówiąc precyzyjniej: przez jednego Alianta, USA, w ramach specjalnego programu pomocy dla państw okupowanych. Sic: zanim jeszcze Zachodnie Niemcy zostały dopuszczone do udziału w Planie Marshalla, dosłownie przejadły one miliony ton dostaw dowożonych do Hamburga i Bremy na statkach z napisami AMERIKA HILFT ("Ameryka pomaga") na burtach.
W nieamerykańskich strefach okupacyjnych nie obyło się bez zmniejszania norm przydziałów kartkowych. Kiedy Brytyjczycy zrobili coś takiego w swojej strefie okupacyjnej, skutkiem był natychmiastowy spadek wydajności górników węglowych z Zagłębia Ruhry.
Każdy sklepikarz, zanim wydał klientowi pół bochenka czarnego chleba albo porcję chabaniny, najpierw kilkakrotnie oglądał pod światło kartki. Natomiast pieniędzy nie liczył już tak dokładnie, albowiem było wiadomo, że naród ma "az potąd" wydrukowanych przez poprzednią władzę Reichsmarek bez pokrycia.
Zresztą, nie tylko o żywność szło. Właściwie bardzo trudno było wtedy znaleźć jakikolwiek towar wyjęty z systemu powszechnego racjonowania. Tak zwane Bezugscheiny trzeba było jakoś zdobyć przy kupowaniu wszystkiego: od kołyski po trumnę. Tylko z rzadka zdarzał się gość z głową taki, jak Max Grundig. Rozpoczął on produkcję radioodbiorników, których jednak nie sprzedawał jako radia lecz jako zestawy w częściach dla hobbystów do samodzielnego montowania - takie zestawy akurat nie były ujęte w system. Nawiasem mówiąc, niemiecki Grundig zbankrutował na początku XXI wieku; obecnie marka jest własnością tureckiego Koç Holding (tego od marki Beko) sic transit gloria mundi.
Naturalnie, niemieccy chłopi (Bauerzy) robili znakomite interesy jeśli udało im się uchronić choć część produkcji przed dostawami obowiązkowymi (kontyngentami).


Opisy Małcużyńskiego potwierdzają, iż na początku alianckiej okupacji najpowszechniej obowiązującą walutą zastępczą stały się papierosy Lucky Strike. Za napiwek w postaci jednego papierosa kelner czy fryzjer kłaniał się wielokrotnie w pas. Naturalnie, w przypadku większych transakcji w grę wchodziły już całe paczki bądź kartony papierosów. Przez kinami przejętymi przez okupantów i wyświetlającymi filmy w języku angielskim gromadziły się grupki oficerów lub żołnierzy nerwowo puszczających jednego dymka przed seansem. A w pewnej odległości zawsze wtedy krążyli jacyś miejscowi. Wiedzieli, że kiedy z kina rozlegnie się dzwonek, to tamci wojskowi rzucą niedopałki na trotuar. A wówczas będzie można podbiec i podnieść. W jednej z ubikacji męskich, reporter zobaczył napis w łamanej angielszczyźnie, proszący o niewrzucanie niedopałków do pisuarów bo wtedy staja się one bezużyteczne. Wkrótce zrodził się cały niekoncesjonowany przemysł przerabiania takich petów na "nowe" papierosy. Małcużyński wspominał, iż chyba nigdy później nie zetknął się z zapachem równie ohydnym i gryzącym, co zapach takich lewych papierosów sprzedawanych na targowiskach na sztuki lub na wagę. Ale nałogowych palaczy nic nie było w stanie odstraszyć.

Wszelako papierosy dość szybko się zdewaluowały. Zapewne z powodu tego, iż kwatermistrzowie US Army rozdawali je bez ograniczeń.
Przyszedł czas, kiedy najpowszechniej akceptowanym zamiennikiem stały się bezszwowe nylonowe pończochy. Za taką zapłatę, podobno każda Frau lub Fräulein bez wahania gotowa była spędzić trochę czasu choćby z "gorszym rasowo" Murzynem, czyli mówiąc językiem dzisiejszym Afroamerykaninem.
Ktoś zapyta: a dlaczego za powszechny ekwiwalent dóbr i usług nie uznano po prostu dolara? No cóż, dolarem też handlowano, ale to już były wysokie progi dla przeciętnego człowieka. Formalnie wciąż istniał wprowadzony przez poprzednią władzę zakaz posiadania walut i złota. Tyle, że respektowania zakazu nie pilnowało już żadne Gestapo i nie groził za to obóz koncentracyjny.
Dopiero w 1948 przyszedł Ludwig Erhard i przemówił do ludzi w stylu: "Dostajecie odtąd jeden uniwersalny Bezugschein na wszystko. Nazywa się on D-Mark." Na "dzień dobry" każdy dostał po 40 nowych marek na twarz i musiało wystarczyć. No i o dziwo zadziałało. Wkrótce nowy pieniądz stał się przedmiotem powszechnego pożądania. Zaś czarny rynek odszedł w niebyt. Jeszcze raz potwierdziło się, że najlepszym środkiem zapobiegającym czarnemu rynkowi jest mocna waluta w połączeniu z dużą dozą wolności ekonomicznej.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org