Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Polskie podatki
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
Pages: 1, 2, 3, 4, 5, 6
septimanus79
wokół polskiego systemu podatkowego narosło wiele mitów i nieporozumień. Warto więc dokładniej prześwietlić system pdatkowy jaki wykształcił się w Polsce. Dobrym zaczynem dyskusji będzie artykuł Rafała Wosia "Pan nie płaci, pani nie płaci...". Czytamy w nim m.in.:

"Podatki to – obok pracy – najsłabsze ogniwo polskiej gospodarki po 25 latach kapitalistycznej transformacji. Co jest z nimi nie tak? Właściwie... wszystko. Są zbyt niskie, niesprawiedliwe, a na dodatek (prawie) nikt nie ma ochoty ich płacić.
Czy podatki w Polsce są niskie? Tak, są niskie. Kto nie wierzy, niech sprawdzi w publikowanym co roku raporcie Eurostatu pt. Podatkowe trendy w Unii Europejskiej. W najnowszym (dane za rok 2012) widać, że udział polskich podatków w PKB należy do najniższych w Europie. Bo sięga u nas 32,5 proc. (wzrósł w porównaniu z rokiem 2011 o 0,1 proc.). I to jest nadal o prawie 7 punktów procentowych poniżej unijnej średniej. Owszem, są w Europie tacy, którzy płacą fiskusowi mniej: Bułgarzy, Rumuni, mieszkańcy republik bałtyckich i Słowacy. A z Zachodu Portugalczycy i Irlandczycy. Reszta, czyli (prawie) cała Europa Zachodnia ma wyższe podatki. Rekordziści to Duńczycy z 47 proc. PKB. Ale jest wśród nich również sporo krajów z nowej UE z Czechami, Węgrami, a nawet Cyprem.
Co jeszcze ważniejsze, podatki nam od lat… maleją.
W porównaniu z 2007 r. polskie obciążenia podatkowe zmniejszyły się o 2,4 proc., a od 1995 r. (wtedy Eurostat zaczął swoje badania) – aż o 4,6 proc. PKB. To także spadki należące do największych w całej Europie.
Dlaczego podatki w Polsce są coraz niższe?
To głównie konsekwencja prowadzonych konsekwentnie od początku transformacji obniżek podatków bezpośrednich. Przypomnijmy, że PIT miał do 1997 r. trzy stawki: 21, 33 i 45 proc. Potem były kolejne obniżki. Najpierw do poziomu 20–32–44. Potem 19–30–40. W tym czasie w dół szedł także CIT. Najbardziej efektownej obniżki dokonał rząd Leszka Millera w 2004 r., ścinając go z 27 do 19 proc. To posunięcie stworzyło z kolei naturalną presję na dalsze obniżki PIT, ponieważ najlepiej zarabiającym opłacało się teraz przejść z klasycznej umowy o pracę na działalność gospodarczą, płacić niższy 19-procentowy PIT. Dzieła dopełnił rząd Jarosława Kaczyńskiego (ministrem finansów była wtedy Zyta Gilowska), likwidując stawkę PIT dla najbogatszych. Wprowadził istniejący do dziś system 18–32 (zmiany weszły w życie w 2009 r. już za rządu PO–PSL).
Ale jak wiadomo z podatkowych statystyk, w tym systemie i tak miażdżąca większość Polaków płaci pierwszą stawkę. W tym sensie spełnił się więc sen o podatku liniowym, który swego czasu śnili i lider SLD Leszek Miller, i szef Unii Wolności Leszek Balcerowicz."

"Liberalna część opinii publicznej przez lata lansowała jednak przekonanie, że niskie podatki jednak koniec końców się opłacają. Bo prowadzą do ożywienia gospodarczego, które z kolei (drogą skapywania) dociera do szerokich mas społecznych. Nawet tych, które z powodu zbyt niskich dochodów obniżek podatków bezpośrednich po prostu nie odczuwają. Na potwierdzenie tego mechanizmu dobrych argumentów – poza głęboką wiarą w wyższość rozwiązań liberalnych – po prostu nie ma.
Owszem, można wskazać kraje charakteryzujące się niskim poziomem podatków, które rozwijały się bardzo dynamicznie (USA w latach 80. i 90. czy Japonia w okresie powojennym), ale równie łatwo dać przykłady pokazujące fenomen dokładnie odwrotny, a więc wysokie podatki i wysoki wzrost PKB (jak choćby USA w latach 50. i 60., Szwecja na przełomie lat 90. i 2000). Takim przykładem jest nawet Polska, która najszybciej rozwijała się w latach 1995–1997, a więc w czasie, gdy poziom opodatkowania był najwyższy w całym 25-leciu. Sam CIT sięgał wtedy 40 proc.
Nie ma również dobrych dowodów na przekonanie, że niższe podatki zachęcają do pracy, a wyższe odwrotnie.
Innym sposobem zbijania argumentu o potrzebie wyższych podatków jest slogan, że to i tak nic nie da, bo ludzie zawsze jakoś system obejdą.
Każdego, kto uważa, że mówienie o podwyżkach podatków osobistych dla bogatszej części społeczeństwa to niebezpieczna demagogia, należy odesłać na początek do historycznych danych. Bo podatki były już wyższe – i w ostatnich czterech dekadach spadały wszędzie. Raz szybciej (w USA z ponad 70 do 30 proc.), raz wolniej (Niemcy – z 55 do 40 proc.), ale zawsze w dół. Polska też się wpisała w ten trend. To znaczy jednak również to, że kiedyś stawki mogły być wyższe i świat się jakoś nie walił. A często przywoływany argument, że podwyżki podatkow przyniosą masowe ucieczki przed fiskusem? Można oczywiście twierdzić, że podatkowe obniżki to droga wyłącznie w jedną stronę. I że jak się już na nią weszło, to rząd odwrotu nigdy mieć nie będzie.
Ale można też to sprawdzić. Zwłaszcza że są prace takie, jak Juana Carlosa Serrato z Uniwersytetu Stanforda, który dowodzi, że wysokość CIT ma dla firm znaczenie drugorzędne – w kalkulacjach dotyczących ulokowania działalności dla przedsiębiorstw najbardziej liczą się czynniki produkcji: jakość kapitału ludzkiego, dostępność kapitału itd. To dlatego firmy informatyczne są w Dolinie Krzemowej, choć Kalifornia ma relatywnie wysoki CIT, a nie w pobliskiej Nevadzie, która z tego podatku w ogóle zrezygnowała. Właśnie dlatego nie warto przeceniać magicznej mocy radykalnej obniżki CIT – bo do pozostania skłoni niewielu i jej koszt się po prostu nie zwróci."

"Od koncepcji „dopasowania do możliwości podatnika” już tylko krok do podatków progresywnych. ... To z tego przekonania (oraz innych, bardziej „miękkich” racji moralnych) zrodziły się funkcjonujące w większości zachodnich krajów systemy podatków progresywnych, bliskich ideałowi podatku sprawiedliwego.
Tylko że takiego systemu w Polsce nie ma. Zamiast tego mamy podatki regresywne, czyli takie, w których realna stawka zmniejsza się wraz ze wzrostem dochodów podatnika. Widać to nie tylko w podatku dochodowym PIT, który jest w Polsce de facto liniowy. Problem także w tym, że Polska ma regresywną strukturę obciążeń fiskalnych. Charakteryzuje się ona zdecydowaną dominacją podatków pośrednich, a więc głównie VAT-u i akcyzy. Stanowią one w sumie 43 proc. wszystkich dochodów polskiego fiskusa. W tym samym czasie podatki bezpośrednie (PIT i CIT) to zaledwie 21 proc., czyli znów odwrotnie niż w większości krajów Unii. Przynajmniej tych bardziej rozwiniętych. Tam podatki pośrednie i bezpośrednie dorzucają się do budżetu niemal dokładnie po równo (unijna średnia to 34 i 33 proc.).
Czy ta różnica ma znaczenie? Owszem, i to fundamentalne. Bo kupując dowolny produkt, niby każdy płaci za niego tyle samo. I biedak, i milioner. Problem w tym, że gdy kwotę podatku odniesiemy do dochodu biedaka, będzie to w stosunku do jego całego budżetu wysokie obciążenie, a gdy do dochodu milionera, zaledwie kropla w morzu.
Niestety w Polsce ostatniego ćwierćwiecza zdecydowano się na zbudowanie systemu, który zdecydowanie przechyla się w kierunku podatków pośrednich. Powód był bardzo prozaiczny. Tak było po prostu… wygodniej. VAT jest czasem zwany podatkiem aksamitnym – bardzo łatwym do wprowadzenia i podwyższania. Dlatego w Polsce podstawowa stawka VAT od początku, tj. od 1993 r., była wyższa niż w większości krajów UE. Z czasem problem zaczął się pogłębiać. Doświadczenie pokazuje, że hałas wokół budowy nowych progów PIT czy stawki CIT zawsze i wszędzie jest ogromny. Tymczasem podwyższanie stawek VAT czy upowszechnianie stawki podstawowej odbywa się niemal w ciszy, bo przeciętny obywatel, nie tylko w Polsce, nie ma zielonego pojęcia o tym, że płaci więcej danin pośrednich niż bezpośrednich. Żeby wiedzieć, ile naprawdę płacimy VAT i akcyzy, musielibyśmy zbierać wszystkie paragony, na koniec roku podliczyć wszelkie obciążenia i dopiero wtedy porównać to z całkowitą sumą zapłaconą z tytułu PIT.
Oczywiście w praktyce nikt tego nie robi. O podatkach pośrednich zapominamy. Co najwyżej ponarzekamy trochę na zbyt wysokie ceny – a przecież ta wysoka cena wynika często z wysokiego VAT-u czy akcyzy.
Jak to wygląda w innych krajach? Te najbardziej rozwinięte charakteryzuje raczej przewaga podatków dochodowych i majątkowych nad VAT-em. Dzieje się tak z powodu politycznej zgody co do konieczności i poważnej korekty pierwotnego podziału dochodów. Na drugim biegunie znajdują się z kolei takie kraje jak nasz, a więc te z wyraźną przewagą podatków pośrednich.
I u nas niestety niewielu zastanawia się nad społecznymi aspektami opodatkowania."

"... odbywające się w majestacie prawa uciekanie przed obciążeniami przez najlepiej zarabiających niszczy rynek pracy, bo zniechęca do klasycznego etatu (który zmusza na przykład do odkładania pieniędzy na emeryturę) i prowadzi do dyskryminacji tej formy zatrudnienia. Buduje również przekonanie, że Polska już na zawsze musi pozostać podatkowym rajem, a wszelkie próby przebudowania systemu podatkowego w kierunku bardziej progresywnym są skazane na porażkę. W ostatecznym rozrachunku najwyższe stawki płacić będą tylko frajerzy z sektora publicznego, a wszyscy zatrudnieni w firmach prywatnych uciekną w samozatrudnienie.
Inny problem, na który zwracają uwagę eksperci, stanowi nierówność w traktowaniu przez państwo różnego rodzaju podatników. Zdaniem wielu krytyków istnieje olbrzymia dysproporcja pomiędzy stosunkiem skarbówki do drobnych lub niepowiązanych z władzą przedsiębiorców – często podejrzliwym, a nawet wrogim – a olbrzymią pobłażliwością albo bezradnością wobec dużych koncernów uprawiających na potęgę optymalizację podatkową i korzystających dzięki swoim wpływom w świecie polityki lub wysokich urzędników ze specjalnych przywilejów.
Trochę tak, jak gdyby strażnicy polskiego raju podatkowego musieli gnębić słabszych, żeby uciszyć swoje wyrzuty sumienia spowodowane uległością wobec potężnych, tworząc powtarzane potem przez usłużne media legendy o „fiskalizmie” naszego państwa.
Podatnicy mogą też oczywiście korzystać z ulg i ze zwolnień, kolejnego przywileju, który w polskim raju podatkowym był przez ostatnie 25 lat na porządku dziennym. I znów siłą rzeczy częściej korzystają z niego więksi gracze."
konto usunięte 051218
QUOTE
"Podatki to – obok pracy – najsłabsze ogniwo polskiej gospodarki po 25 latach kapitalistycznej transformacji. Co jest z nimi nie tak? Właściwie... wszystko. Są zbyt niskie, niesprawiedliwe, a na dodatek (prawie) nikt nie ma ochoty ich płacić.

Jasne. Są zbyt niskie, ale w stosunku do czego ? Bo idiotyzmem jest porównywać zarobki Szweda (któremu rząd zabiera 60% z jego wysokich zarobków) do zarobków Polaka, któremu rząd zabiera znacznie mnie. Zresztą - wszystko się wyrówna. Otóż nasz rząd, po cichu wprowadził nowy podatek, którego wysokość odczują wkrótce wszyscy właściciele pojazdów mechanicznych:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/01972-R...te-zapasowa.htm
Marek Zak
Progi i kwota wolna są zamrozone od lat, a wprowadza się wciąż podatki nowe, jak wymieniony wyżej. Podatek CIT ma znaczenie stosunkowo niewielkie, gdyż duże firmy (i nie tylko) placą podatki tam gdzie chcą. Od nowego roku wprowadzono nowy podatek od samochodów służbowych. To znaczy był takowy, ale tak idiotyczny, że nikt go nie płacił.
Jacpi
Poza podatkami bezpośrednimi i pośrednimi są jeszcze także parapodatki , które nie są nazwane podatkami ale istnieje przymus ich zapłaty. Są składki na ZUS. Teraz biorąc to wszystko razem z mojej wypłaty brutto, brutto z miejsca jest zabierane prawie 60%.
konto usunięte 051218
QUOTE(Jacpi @ 5/01/2015, 17:22)
Poza podatkami bezpośrednimi i pośrednimi są jeszcze także parapodatki , które nie są nazwane podatkami ale istnieje przymus ich zapłaty. Są składki na ZUS. Teraz biorąc to wszystko razem z mojej wypłaty brutto, brutto z miejsca jest zabierane prawie 60%.
*


Jak doliczysz płacony przez ciebie VAT, który jest zawarty we wszystkich towarach i usługach to wyjdzie ci dużo więcej.
Tromp
QUOTE(ciekawy @ 5/01/2015, 16:30)
Otóż nasz rząd, po cichu wprowadził nowy podatek, którego wysokość odczują wkrótce wszyscy właściciele pojazdów mechanicznych:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/01972-R...te-zapasowa.htm
*


Skończysz wrzucać te durnoty z demotywatorów?
Jacpi
QUOTE(ciekawy @ 5/01/2015, 16:27)
QUOTE(Jacpi @ 5/01/2015, 17:22)
Poza podatkami bezpośrednimi i pośrednimi są jeszcze także parapodatki , które nie są nazwane podatkami ale istnieje przymus ich zapłaty. Są składki na ZUS. Teraz biorąc to wszystko razem z mojej wypłaty brutto, brutto z miejsca jest zabierane prawie 60%.
*


Jak doliczysz płacony przez ciebie VAT, który jest zawarty we wszystkich towarach i usługach to wyjdzie ci dużo więcej.
*


Dlatego napisanie, że podatki w Polsce są małe jest delikatnie mówiąc - nieprecyzyjne wink.gif . Jak już ktoś chce to porównywać to powinien zacząć od tego , ile dostaje na rękę przeciętny pracownik w porównaniu do kosztów jego pracy.
Baszybuzuk
QUOTE(Jacpi @ 5/01/2015, 17:11)
Dlatego napisanie, że podatki w Polsce są małe jest delikatnie mówiąc - nieprecyzyjne wink.gif . Jak już ktoś chce to porównywać to powinien zacząć od tego , ile dostaje na rękę przeciętny pracownik w porównaniu do kosztów jego pracy.


Ależ z artykułu chyba jasno wynika, że autor uważa że podatki są niskie głównie dla tych, którzy wiedzą jak ich unikać - stąd krytyka obecnego systemu PIT, rozliczenia jako firma dla managerów i proporcji pomiędzy przychodem do budżetu z VAT i z PIT.

Przeciętny pracownik w rozważaniu się niemal nie pojawia. wink.gif
konto usunięte 051218
QUOTE(Tromp @ 5/01/2015, 17:54)
QUOTE(ciekawy @ 5/01/2015, 16:30)
Otóż nasz rząd, po cichu wprowadził nowy podatek, którego wysokość odczują wkrótce wszyscy właściciele pojazdów mechanicznych:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/01972-R...te-zapasowa.htm
*


Skończysz wrzucać te durnoty z demotywatorów?
*


Jakie demotywatory confused1.gif Przeca na dole artykułu jest podane źródło: http://www.eurodorex.pl/aktualnosci/oplata-zapasowa,115.html
misza88
CODE
"Podatki to – obok pracy – najsłabsze ogniwo polskiej gospodarki po 25 latach kapitalistycznej transformacji. Co jest z nimi nie tak? Właściwie... wszystko. Są zbyt niskie, niesprawiedliwe, a na dodatek (prawie) nikt nie ma ochoty ich płacić.

A gdzie ktokolwiek ma ochote płacić podatki?
Poza tym, nie są zbyt niskie, Europy pod tym względem nie da się przebić.
Należy również dodać że do raportu nie jest wliczany ZUS.
Osobiście polecam dzień wolności podatkowej zamiast wyliczeń eurostatu.
CODE
Co jeszcze ważniejsze, podatki nam od lat… maleją.

Jest to nieprawda. 128 strona raportu.
http://ec.europa.eu/taxation_customs/taxat...es/index_en.htm
W czasie kryzysu we wszystkich chyba krajach europejskich nastąpił spadek opodatkowania w stosunku do PKB! Jednak od 2010 wpływy te już rosną, i tak w 2012 osiągnęliśmy poziom z 2000.
CODE
To głównie konsekwencja prowadzonych konsekwentnie od początku transformacji obniżek podatków bezpośrednich. Przypomnijmy, że PIT miał do 1997 r. trzy stawki: 21, 33 i 45 proc. Potem były kolejne obniżki. Najpierw do poziomu 20–32–44. Potem 19–30–40. W tym czasie w dół szedł także CIT. Najbardziej efektownej obniżki dokonał rząd Leszka Millera w 2004 r., ścinając go z 27 do 19 proc. To posunięcie stworzyło z kolei naturalną presję na dalsze obniżki PIT, ponieważ najlepiej zarabiającym opłacało się teraz przejść z klasycznej umowy o pracę na działalność gospodarczą, płacić niższy 19-procentowy PIT. Dzieła dopełnił rząd Jarosława Kaczyńskiego (ministrem finansów była wtedy Zyta Gilowska), likwidując stawkę PIT dla najbogatszych. Wprowadził istniejący do dziś system 18–32 (zmiany weszły w życie w 2009 r. już za rządu PO–PSL).

Największe wpływy z podatku dochodowego odnotowaliśmy w latach 2007-2008, w latach kolejnych spadek z tytułu PIT-u był porównywalny do tego z podatków pośrednich.
Również 128 strona raportu.
CODE
Takim przykładem jest nawet Polska, która najszybciej rozwijała się w latach 1995–1997, a więc w czasie, gdy poziom opodatkowania był najwyższy w całym 25-leciu.

A ile kosztowały nas wtedy emerytury?
CODE
Sam CIT sięgał wtedy 40 proc.

A dochody z CIT-u wynosiły?
CODE
wysokość CIT ma dla firm znaczenie drugorzędne

Oczywiście, w końcu podatki dochodowe są tak skonstruowane że łatwo można ich unikną(przede wszystkim CIT).

Natomiast prawdą jest że w Polsce mamy podatki regresywne, tj. jeżeli więcej zarabiasz przechodzisz na samozatrudnienie, płacisz stały ZUS i 19% dochodówki. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest taka reforma systemu podatkowego, która zapewniałaby(przynajmniej szłaby w tym kierunku) opłacanie emerytur z podatków pośrednich(ale to jest praca na lata a nawet dekady), a zamiast standardowego PIT-u znacznie lepszym podatkiem byłby ten od funduszy wynagrodzeń.
Patryk em
QUOTE(ciekawy @ 5/01/2015, 17:59)
QUOTE(Tromp @ 5/01/2015, 17:54)
QUOTE(ciekawy @ 5/01/2015, 16:30)
Otóż nasz rząd, po cichu wprowadził nowy podatek, którego wysokość odczują wkrótce wszyscy właściciele pojazdów mechanicznych:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/01972-R...te-zapasowa.htm
*


Skończysz wrzucać te durnoty z demotywatorów?
*


Jakie demotywatory confused1.gif Przeca na dole artykułu jest podane źródło: http://www.eurodorex.pl/aktualnosci/oplata-zapasowa,115.html
*


Widocznie niektórzy nie mogą uwierzyć, że nasz "ukochany rzont" może nam coś takiego zrobić. Nawet jak są dowody, to są to "durnoty z demotów". Widać to demotywatory przedstawiały prawdę (troche przesadzoną, ale prawdę).
Tromp
QUOTE(ciekawy @ 5/01/2015, 18:59)
Jakie demotywatory  confused1.gif Przeca na dole artykułu jest podane źródło: http://www.eurodorex.pl/aktualnosci/oplata-zapasowa,115.html
*


Wybacz-nawet nie sprawdziłem linku, ale to twoja zasługa-w Mównicy podałeś artykuł, gdzie źródłem był demot rolleyes.gif
Co do decyzji, cóż... Ma to sens o tyle, że spadek i tak będzie, a dzięki wzrostowi konsumpcji wzrosną i wpływy do budżetu. Tylko czy nie byłoby korzystniej poczekać na jeszcze większy wzrost konsumpcji (o ile to realne)?
Alcarcalimo
QUOTE
Co do decyzji, cóż... Ma to sens o tyle, że spadek i tak będzie, a dzięki wzrostowi konsumpcji wzrosną i wpływy do budżetu. Tylko czy nie byłoby korzystniej poczekać na jeszcze większy wzrost konsumpcji (o ile to realne)?


Trompie. Poważnie uważasz ten tok myślowy za logiczny?

Konsumpcja przez zwykłych obywateli paliw nie wzrośnie. Nikt nagle nie stwierdzi, że będzie w takim razie jeździć dłuższą trasą do domu. Bo paliwo tańsze.
Zwykli ludzie raczej zaoszczędzone w ten sposób pieniądze woleli by wydać na inne produkty. Jak najbardziej konsumpcyjne.

A rząd co zrobił? Pozbawił ich potencjalnych oszczędności. Jednocześnie uciął potencjalny wzrost zapotrzebowania na inne produkty, które mogłyby zostać za te pieniądze kupione, a co za tym potencjalny wzrost produkcji w innych sektorach. Który mógłby wystąpić dzięki, raz alternatywnym możliwością finansowym osób fizycznych, dwa zwiększeniu produkcji w fabrykach i tańszemu transportowi dzięki tańszej energii.

Jednym zdaniem. Został uwalony potencjalny wzrost PKB kraju.
Tromp
QUOTE(Alcarcalimo @ 7/01/2015, 12:22)
Trompie. Poważnie uważasz ten tok myślowy za logiczny?
*


Pół smile.gif
CODE

Konsumpcja przez zwykłych obywateli paliw nie wzrośnie. Nikt nagle nie stwierdzi, że będzie w takim razie jeździć dłuższą trasą do domu. Bo paliwo tańsze.

Niezupełnie-bardziej będzie się opłaciło jechać na dalsze zakupy, nie tylko dzięki spadkowi cen paliw, ale i dzięki temu, co sam napisałeś:
CODE

Zwykli ludzie raczej zaoszczędzone w ten sposób pieniądze woleli by wydać na inne produkty. Jak najbardziej konsumpcyjne.

Bardziej będzie się opłacało jechać do supermarketu ludziom, którzy mieszkają gdzieś dalej, jak np. moi rodzice. Powinna też wzrosnąć popularność "wypadów weekendowych", tym razem raczej w odwrotnym kierunku, tzn. za miasto.
CODE

A rząd co zrobił? Pozbawił ich potencjalnych oszczędności. Jednocześnie uciął potencjalny wzrost zapotrzebowania na inne produkty, które mogłyby zostać za te pieniądze kupione, a co za tym potencjalny wzrost produkcji w innych sektorach. Który mógłby wystąpić dzięki, raz alternatywnym możliwością finansowym osób fizycznych, dwa zwiększeniu produkcji w fabrykach i tańszemu transportowi dzięki tańszej energii.

Jednym zdaniem. Został uwalony potencjalny wzrost PKB kraju.

A to już zależy głównie od tego, co zrobi AS (ropa może spaść i do 20 dolców za baryłkę-choć raczej na krótko). Faktycznie jednak można było sytuację spożytkować lepiej, tradycyjnie poprzez cięcie wydatków (zanim przyjdzie balum i napisze "niedasie"-Biedroń próbuje, co najmniej dwóm innym samorządom już to "niedasie" się udało) w miejsce podwyżki podatków.
Ot, zobaczymy. Któryś minister zapowiadał benzynę w 2015 na poziomie nawet 3,50 za litr.
emigrant
Niedawno było, że w GB kwota wolna od podatku wynosi 10 tys. funciaków... Mało, jeszcze podnieśli:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/02153-E...lk-Brytanii.htm
misza88
W Holandii(chyba kraju nie pomyliłem) bodajże kwoty wolnej od podatku nie ma w ogóle, i jakoś żyją.
Nie można mówić o samej kwocie wolnej od podatku w oderwaniu od całego systemu.
Jacpi
QUOTE(misza88 @ 31/03/2015, 11:40)
W Holandii(chyba kraju nie pomyliłem) bodajże kwoty wolnej od podatku nie ma w ogóle, i jakoś żyją.
Nie można mówić o samej kwocie wolnej od podatku w oderwaniu od całego systemu.
*


Akurat w Holandii jest . Nie ma jej w Bułgarii , na Węgrzech. Natomiast wysokość kwoty wolnej w stosunku do zarobków nie do końca przekłada się na gospodarkę. Za Wiki http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwota_wolna_od_podatku Natomiast w Polsce od 2009 roku kwota wolna od podatku nie była ruszana. Powoduje to, że zarabiający minimalną pensję płaca więcej podatku. Stąd wg mnie kwota wolna od podatku powinna wynosić tyle co dochód osiągnięty z minimalnej pensji.
Alexander Malinowski2
QUOTE(Jacpi @ 1/04/2015, 10:18)
Stąd wg mnie kwota wolna od podatku powinna wynosić tyle co dochód osiągnięty z minimalnej pensji.
*



Jestem uczciwym obywatelem, płacę podatki. Nie ma podatków, bez reprezentacji.

Tak może powiedzieć każdy Polak (właściwie od tego roku nie, bo rodziny wielodzietne od tego roku już nie płacą podatków w Polsce), nawet zarabiający minimalną pensję.

W krajach z kwotą wolną, część społeczeństwa jest wyłączonych ze wspólnoty tych, którzy są właścicielem i podmiotem demokratycznego państwa.

W krajach, gdzie w ogóle nie płaci się podatków, nie ma też w ogóle demokracji, jakieś Emiraty Arabskie, czy inne Arabie. Zdecydowanie wolę płacić podatki i radzę każdemu zapłacić, choć wdowi grosz.

Chciałbym też przypomnieć, że wdowi grosz przeważył szalę.
misza88
CODE
Akurat w Holandii jest.

A nie jest tak że jest kwota przy której nie należy się rozliczać, oraz kilka ulg, takich jak te u nas na dzieci, a kwoty wolnej od podatku nie ma?
http://www.holandia.co/node/23
CODE
Natomiast w Polsce od 2009 roku kwota wolna od podatku nie była ruszana. Powoduje to, że zarabiający minimalną pensję płaca więcej podatku.

Płacą więcej podatku w stosunku do czego?
W Polsce w rzeczywistości mamy podatek nałożony na pracę regresywny, ale to nie jest winą kwoty wolnej od podatku.
CODE
Jestem uczciwym obywatelem, płacę podatki. Nie ma podatków, bez reprezentacji.
Tak może powiedzieć każdy Polak (właściwie od tego roku nie, bo rodziny wielodzietne od tego roku już nie płacą podatków w Polsce), nawet zarabiający minimalną pensję.

Płacą podatki, przede wszystkim VAT i akcyzę, PiT stanowi relatywnie nie tak duży procent wpływów do budżetu. Natomiast zwróciłeś słuszną uwagę na to że do tej kwoty 3100 należy dodać ulgę na dzieci.
Marek Zak
Powoli ale system podatkowy, premiujacy egoistów i singli zaczyna się zmieniać. Całe życie zarabiałem powyżej średniej, pracując w wielu miejscach naraz. Jednocześnie miałem na utrzymaniu żonę i troje dzieci, co jak łatwo przekalkulować, dzieliło moje zarobki przez 5 i czyniło moje życie niełatwym.
Polski system podatkowy i socjalny powinien udzielać wsparcia młodym ludziom, którzy mają dzieci, bo wtedy ich poziom życia drastycznie spada, i powoduje zubożenie wielu rodzin i zniechęca do posiadania więcej dzieci. Teraz, czy ja płacę 1, 32 czy płaciłbym 40% nie ma tak naprawdę znaczenia, bo moje dzieci są już samodzielne.
leslawcyeslaw
QUOTE(Marek Zak @ 1/04/2015, 18:43)
Powoli ale system podatkowy, premiujacy egoistów i singli zaczyna się zmieniać.
*


A możesz napisac o się zmienia? Bo ja widzę, że rząd dodaje kolejne podatki i zwiększa ucisk podatkowy. I jeszcze przedstawia to jako sukcesy.
Marek Zak
QUOTE
A możesz napisac o się zmienia? Bo ja widzę, że rząd dodaje kolejne podatki i zwiększa ucisk podatkowy. I jeszcze przedstawia to jako sukcesy.
/


Sa wprowadzane ulgi podatkowe dla posiadających dzieci. O rosnących podatkach w postaci zamrożenia progów i okwoty wolnej i o tym, że żaden poseł z żadnej opcji przeciwko temu nie protestuje pisalem tu wielokrotnie.
leslawcyeslaw
QUOTE(Marek Zak @ 5/04/2015, 17:37)
QUOTE
A możesz napisac o się zmienia? Bo ja widzę, że rząd dodaje kolejne podatki i zwiększa ucisk podatkowy. I jeszcze przedstawia to jako sukcesy.
/


Sa wprowadzane ulgi podatkowe dla posiadających dzieci.
*


Zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie i czy to nie jest kolejna bajka propagandowa przed wyborami
QUOTE(Marek Zak @ 5/04/2015, 17:37)
O rosnących podatkach w postaci zamrożenia progów i okwoty wolnej i o tym, że żaden poseł z żadnej opcji przeciwko temu nie protestuje pisalem tu wielokrotnie.
*


Z tego co wiem, to Wipler był przeciwko. I paru PiSowców również. A zresztą, nawet jesli żaden z posłów opozycji by nie protestował to to i tak nie usprawiedliwia rządzących. Bo co, bo opzycja nie jest przeciwko to już można uznać, że wszystko jest OK? Sam przyznajesz, że władza podwyższa cały czas podatki, oraz, że służba zdrowia (nie tylko) to utrzymujący się relikt PRLu, ale mimo to dalej sadzisz propagandowe kwiatki o "kwitnącej", czy "gwałtownie się rozwijającej (laugh.gif)" Polsce. A kogoś, kto nie łyka propagandy sukcesu w przerażających ilościach i nie wierzy już w te bzdury wyzywasz od frustratów i tym podobnych.
konto usunięte 051218
Zamrażanie co roku płac zarabiając minimalną kwotę powoduje ich coroczne ubożenie co najmniej o wskaźnik inflacji. Przez ostatnich 7 lat nazbierało się tego trochę ....
Marek Zak
QUOTE
Sam przyznajesz, że władza podwyższa cały czas podatki, oraz, że służba zdrowia (nie tylko) to utrzymujący się relikt PRLu, ale mimo to dalej sadzisz propagandowe kwiatki o "kwitnącej", czy "gwałtownie się rozwijającej (laugh.gif)"  Polsce. A kogoś, kto nie łyka propagandy sukcesu w przerażających ilościach i nie wierzy już w te bzdury wyzywasz od frustratów i tym podobnych.
/


Widzę wiele złych rzeczy, które są reliktami komuny, monopolu i braku konkurencji. Z tych służba zdrowia, gdzie pacjent jest traktowany jak smieć. Inne relikty to państwowi przewoźnicy - PKP i LOT. Brak woli politycznej do rozwiązania tego obciąża rządzących.
W PRL działało tak WSZYSTKO i człowiek byl poddany monopolowi państwa wszędzie od rana do nocy. Teraz są to enklawy, ważne, ale jedynie enklawy.
Marek Zak
QUOTE
Skoro te enklawy są ważne to nie można mówić o "gwałtownym rozwoju" czy "kwitnącej Polsce", bo one hamują rozwój naszego kraju, a twoje twierdzenia pozostają jedynie propagandowym bełkotem w który tak fanatycznie wierzysz. Więc nie powtarzaj tych  propagandowych bzdur bo się jedynie ośmieszasz.    Przyznajesz, że są enklawy i je nawet wymieniasz, a potem piszesz o gwałtownym rozwoju, a każdego kwestionującego twoje zdanie wyzywasz od frustratów. Schizofrenia?
/


Te enklawy są podobne także w krajach, ktore są przed nami o lata świetlne i tam też nie zostaly rozwiązane. Przeczytaj co o państwowej słuzbie zdrowia piszą choćby Anglicy. Znaczna część programów benny Hilla była o tym, jak beznadziejna jest tamtejsza służba zdrowia. W tak czołowym kraju jak Szwajcaria, narodowy przewoźnik Swissair zwyczajnie zbankrutował, a inni jak Sabena (such a bad experience, never again) podobnie już nie działa. Malev na Węgrzech także padł.
Te enklawy, będące na pograniczu państwa i gospodarki są slabościami wielu krajów i naprawdę nie wiadomo, jak nimi dobrze zarządzać. bo w grę wchodzi polityka.
leslawcyeslaw
QUOTE
W tak czołowym kraju jak Szwajcaria, narodowy przewoźnik Swissair zwyczajnie zbankrutował, a inni jak Sabena (such a bad experience, never again) podobnie już nie działa. Malev na Węgrzech także padł.

No właśnie. Padł. A u nas takie molochy są utrzymywane przez państwo na siłę. Więc nie pisz, że tak samo lub podobnie jest na zachodzie, czy na Węgrzech, bo tam przynajmniej jak coś jest stratne to upada, a nie tak jak u nas jest utrzymywane na siłę.
Marek Zak

W tak czołowym kraju jak Szwajcaria, narodowy przewoźnik Swissair zwyczajnie zbankrutował, a inni jak Sabena (such a bad experience, never again) podobnie już nie działa. Malev na Węgrzech także padł.
QUOTE
No właśnie. Padł. A u nas takie molochy są utrzymywane przez państwo na siłę. Więc nie pisz, że tak samo lub podobnie jest na zachodzie, czy na Węgrzech, bo tam przynajmniej jak coś jest stratne to upada, a nie tak jak u nas jest utrzymywane na siłę.
/


W wielu krajach utrzymywane są na siłę i nie jest to polska specjalnośc. Polityka przeważa. Dodam, że jestem przeciw.
A na Węgrzech, jak wieść gminna niesie, Wizzair z siedzibą w Budapeszcie jest własnością, no właśnie, czyją?
leslawcyeslaw
QUOTE
W wielu krajach utrzymywane są na siłę i nie jest to polska specjalnośc. Polityka przeważa. Dodam, że jestem przeciw.

Polska nie, ale byłych demoludów jak najbardziej.
A to, że nie jest to tylko nasza specjalność ma być jakimś usprawiedliwieniem?
OGUREK
leslawcyeslaw, chciałbyś wszystko sprywatyzować czyli prawdopodobnie oddać w ręce zagranicznych państwowych firm?

Niestety nie da się, a poziom patologii w organizacji zależy przedewszystkim od jej wielkości. Wielkie prywatne korporacje mają często biurokracje i lipne stanowiska bardziej rozbudowane aniżeli firmy państwowe.

Również i te firmy mogą liczyć na "bailout" w czarnej godzinie...

Nic nie jest różowe i proste.
Marek Zak
QUOTE
[=OGUREK]
Niestety nie da się, a poziom patologii w organizacji zależy przedewszystkim od jej wielkości. Wielkie prywatne korporacje mają często biurokracje i lipne stanowiska bardziej rozbudowane aniżeli firmy państwowe.

Również i te firmy mogą liczyć na "bailout" w czarnej godzinie...

Nic nie jest różowe i proste.
/


To nawet zależy nie tylko od wielkości, chociaz też, ale obecne korpo, przy rozdrobnionym akcjonariacie, tak naprawdę nie mają właściciela, co upodabnia je do firm państwowych.
Zanim dojdzie do bailaoutu, co jest rzadkością, banki udzielają kredytu, a sama firma może wystawić na sprzedaż jakąś swoją część, business unit, fabrykę, czy oferować obligacje dla poprawy płynności.
misza88
CODE
Zamrażanie co roku płac zarabiając minimalną kwotę powoduje ich coroczne ubożenie co najmniej o wskaźnik inflacji. Przez ostatnich 7 lat nazbierało się tego trochę ....

Zamrażanie jakich płac?
Minimalna krajowa jest z tego co wiem ustalana na podstawie średniej, także nie jest "zamrożona".
konto usunięte 051218
QUOTE(misza88 @ 6/04/2015, 16:14)
CODE
Zamrażanie co roku płac zarabiając minimalną kwotę powoduje ich coroczne ubożenie co najmniej o wskaźnik inflacji. Przez ostatnich 7 lat nazbierało się tego trochę ....

Zamrażanie jakich płac?
Minimalna krajowa jest z tego co wiem ustalana na podstawie średniej, także nie jest "zamrożona".
*


Ci którzy zarabiają "najmniejszą" minimalną (bo wystarczy przecież zarabiać 5 lub 10 zł więcej, i płaca minimalną już nie jest) mogą liczyć na kilkadziesiąt złotych brutto ochłapu. Dla reszty są zamrożone podwyżki płac jeszcze przez 2 lata:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,158359..._zamrozone.html
http://wyborcza.pl/1,91446,16475757,_Gazet...a_podwyzek.html
http://www.regiopraca.pl/portal/rynek-prac...stana-zamrozone
Adiko
QUOTE(ciekawy @ 6/04/2015, 16:41)
QUOTE(misza88 @ 6/04/2015, 16:14)
CODE
Zamrażanie co roku płac zarabiając minimalną kwotę powoduje ich coroczne ubożenie co najmniej o wskaźnik inflacji. Przez ostatnich 7 lat nazbierało się tego trochę ....

Zamrażanie jakich płac?
Minimalna krajowa jest z tego co wiem ustalana na podstawie średniej, także nie jest "zamrożona".
*


Ci którzy zarabiają "najmniejszą" minimalną (bo wystarczy przecież zarabiać 5 lub 10 zł więcej, i płaca minimalną już nie jest) mogą liczyć na kilkadziesiąt złotych brutto ochłapu. Dla reszty są zamrożone podwyżki płac jeszcze przez 2 lata:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,158359..._zamrozone.html
http://wyborcza.pl/1,91446,16475757,_Gazet...a_podwyzek.html
http://www.regiopraca.pl/portal/rynek-prac...stana-zamrozone
*


No i bardzo dobrze, że zamrażają te płace - dodatkowa motywacja, żeby zostawić te państwowe byle jakie stanowiska.
misza88
QUOTE(ciekawy @ 6/04/2015, 16:41)
QUOTE(misza88 @ 6/04/2015, 16:14)
CODE
Zamrażanie co roku płac zarabiając minimalną kwotę powoduje ich coroczne ubożenie co najmniej o wskaźnik inflacji. Przez ostatnich 7 lat nazbierało się tego trochę ....

Zamrażanie jakich płac?
Minimalna krajowa jest z tego co wiem ustalana na podstawie średniej, także nie jest "zamrożona".
*


Ci którzy zarabiają "najmniejszą" minimalną (bo wystarczy przecież zarabiać 5 lub 10 zł więcej, i płaca minimalną już nie jest) mogą liczyć na kilkadziesiąt złotych brutto ochłapu. Dla reszty są zamrożone podwyżki płac jeszcze przez 2 lata:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,158359..._zamrozone.html
http://wyborcza.pl/1,91446,16475757,_Gazet...a_podwyzek.html
http://www.regiopraca.pl/portal/rynek-prac...stana-zamrozone
*


Pracujesz w budżetówce?
Płace w budżetówce są zamrożone tylko formalnie, w rzeczywistości wynagrodzenie rośnie i cały czas ludzie w budżetówce przeciętnie nadal zarabiają więcej niż w sektorze prywatnym.
Już kiedyś zestawienie takich danych podawałem, teraz nie mam czasu tego robić. Wystarczy przeanalizować raport "struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku za roku ...". Raport jest wydawany co dwa lata rok po przeprowadzeniu badań, ostatni dotyczy roku 2012. Porównując 2012 z 2010 i 2008 nie widać zamrożenia płac w budżetówce. Tymczasem powinny one w rzeczywistości zostać zamrożone, płaca ta jest wyższa niż w sektorze prywatnym.
chassepot
misza88
QUOTE
Pracujesz w budżetówce?
Płace w budżetówce są zamrożone tylko formalnie, w rzeczywistości wynagrodzenie rośnie i cały czas ludzie w budżetówce przeciętnie nadal zarabiają więcej niż w sektorze prywatnym


Problem w zrozumieniu pomiędzy Tobą a ciekawym polega na tym, że Ty operujesz danymi w skali makro, a On przedstawia Ci je z poziomu wynagrodzenia pojedynczego pracownika budżetówki.

1. Po pierwsze - poszczególne gałęzie są traktowane odmiennie
2. Po drugie - dane statystyczne obejmują wynagrodzenia otrzymane realnie, wśród których znaczną część stanowią premie. Traf chce, iż premie na poziomie powiedzmy województwa są dosłownie kilkanaście razy wyższe od premii szeregowych pracowników, którzy dość często nie dostają ich w ogóle; poza tym poza moją sferą wiedzy pozostaje wysokość premii dla średniej i wyższej kadry zarządzającej naczelnymi i centralnymi urzędami. To powoduje statystyczny wzrost płac w budżetówce. Wszystko idzie do kieszeni kierowników wydziałów, dyrektorów względnie naczelników poszczególnych urzędów tudzież kadry kierowniczej w ministerstwach. Wysokość ich dodatkowych wynagrodzeń napędza ogólny wzrost wynagrodzeń w budżetówce.
Adiko
QUOTE(chassepot @ 6/04/2015, 18:14)
misza88
QUOTE
Pracujesz w budżetówce?
Płace w budżetówce są zamrożone tylko formalnie, w rzeczywistości wynagrodzenie rośnie i cały czas ludzie w budżetówce przeciętnie nadal zarabiają więcej niż w sektorze prywatnym


Problem w zrozumieniu pomiędzy Tobą a ciekawym polega na tym, że Ty operujesz danymi w skali makro, a On przedstawia Ci je z poziomu wynagrodzenia pojedynczego pracownika budżetówki.

1. Po pierwsze - poszczególne gałęzie są traktowane odmiennie
2. Po drugie - dane statystyczne obejmują wynagrodzenia otrzymane realnie, wśród których znaczną część stanowią premie. Traf chce, iż premie na poziomie powiedzmy województwa są dosłownie kilkanaście razy wyższe od premii szeregowych pracowników, którzy dość często nie dostają ich w ogóle; poza tym poza moją sferą wiedzy pozostaje wysokość premii dla średniej i wyższej kadry zarządzającej naczelnymi i centralnymi urzędami. To powoduje statystyczny wzrost płac w budżetówce. Wszystko idzie do kieszeni kierowników wydziałów, dyrektorów względnie naczelników poszczególnych urzędów tudzież kadry kierowniczej w ministerstwach. Wysokość ich dodatkowych wynagrodzeń napędza ogólny wzrost wynagrodzeń w budżetówce.

Dobrze napisane - totalna hipokryzja, jeżeli urzędnik niższego szczebla upomina się o podwyżkę to mówi mu się o zamrożeniu, dając je urzędnikom wyższego szczebla i przemycając w różnorodnych dodatkach i premiach.
Więc średnia cały czas rośnie i te podwyżki są.

Dochodzą do tego ogromne "widełki" kategorii zaszeregowania i inne patologie państwowego systemu.

Warto też wspomnieć o"pustych przebiegach", przecież miliardy zł są tylko formalnie wypłacane. Państwo na papierze wypisuje pensje brutto urzędnikowi i zabiera ją w podatku twierdząc, że to ten urzędnik go płaci.

Tak w ogóle to płacą je głównie prywatni przedsiębiorcy skąd są transferowane do (i dla) urzędników oraz emerytów.
konto usunięte 051218
QUOTE(misza88 @ 6/04/2015, 18:13)
Pracujesz w budżetówce?

Tak. I od razu pragnę zaznaczyć, iż budżetówka to nie tylko (jak się powszechnie mniema) urzędnicy dużych instytucji, służby mundurowe, nauczyciele czy celnicy. To także setki ludzi zatrudnionych w strukturach samorządu terytorialnego, w podległych mu placówkach.
QUOTE(chassepot @ 6/04/2015, 19:14)
1. Po pierwsze - poszczególne gałęzie są traktowane odmiennie
2. Po drugie - dane statystyczne obejmują wynagrodzenia otrzymane realnie, wśród których znaczną część stanowią premie. Traf chce, iż premie na poziomie powiedzmy województwa są dosłownie kilkanaście razy wyższe od premii szeregowych pracowników, którzy dość często nie dostają ich w ogóle; poza tym poza moją sferą wiedzy pozostaje wysokość premii dla średniej i wyższej kadry zarządzającej naczelnymi i centralnymi urzędami. To powoduje statystyczny wzrost płac w budżetówce. Wszystko idzie do kieszeni kierowników wydziałów, dyrektorów względnie naczelników poszczególnych urzędów tudzież kadry kierowniczej w ministerstwach. Wysokość ich dodatkowych wynagrodzeń napędza ogólny wzrost wynagrodzeń w budżetówce.
*

Dokładnie o to mi chodzi. "Zamrożone" pensje nie rosną, ale kadry kierownicze poradziły już sobie dawno z tym problemem - cała tajemnica tkwi w premiach, a precyzyjniej - w ich wysokościach. I tak - np. szeregowy pracownik (oprócz podstawy i wysługi) dostaje np. 5% premii (pod warunkiem, że nie podpadnie, albo nie pójdzie na zwolnienie lekarskie). Pracownik "zasłużony" dla kadry kierowniczej - od 5% w górę (w porywach nawet do 30%). Od 30% Mogą sobie przyznać kierownicy działów (ale za zgodą dyrekcji). Ile premii ma "góra" - tego nie wie nikt. Tak to "rosną zamrożone płace w budżetówce". A w różnych średnich modalnych i badaniach wychodzą głupoty, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
OGUREK
Identyczny mechanizm jak w prywatnych korpo, tylko wymówki inne wink.gif
misza88
CODE
Tak. I od razu pragnę zaznaczyć, iż budżetówka to nie tylko (jak się powszechnie mniema) urzędnicy dużych instytucji, służby mundurowe, nauczyciele czy celnicy. To także setki ludzi zatrudnionych w strukturach samorządu terytorialnego, w podległych mu placówkach.

Z tego chyba każdy zdaje sobie sprawę.


W przytoczonym przeze mnie raporcie widnieje iż wzrost płacy przeciętnej miał miejsce wśród całego spektrum wynagrodzeń. Tj. podobnie wśród tych zarabiających 2 jak i 20 tys. Także nie dotyczył tylko kadry kierowniczej. Oczywiście jest to jak Przemek napisał płaca przeciętna, także np. w jednym samorządzie/urzędzie płace mogły wzrosnąć w innym nie.

edit:
Tabelka 3 na stronie 25 z raportu o strukturze wynagrodzeń według zawodów za październik 2012.
Wynika z niej jasno że w sektorze publicznym kadra zarządzająca zarabia mniej niż w sektorze prywatnym.
Na stronie 66 widnieje zestawienie porównujące wynagrodzenie w sektorze prywatnym jak i publicznym z uwzględnieniem różnych typów działalności.
Na stronie 207 również jest interesujący wykresik.
Raport jest naprawdę szczegółowy, z tym że dotyczy większych przedsiębiorstw, nie obejmuje niewielkich działalności gospodarczych.
Także obstaje przy swoim, zamrożenia pensji w sektorze publicznym nie widzę.
alfie
QUOTE(Marek Zak @ 5/04/2015, 20:01)


Te enklawy są podobne także w krajach, ktore są przed nami o lata świetlne i tam też nie zostaly rozwiązane.
*


Różnica jest taka, że na zachodzie nie czeka się cztery lata na przeszczep.
Ryszard Lwie Serce
Jest dużo do poprawy, jeśli chodzi o poprawę polskich podatków.

Jeśli chodzi o obciążenia, to przede wszystkim:
- urealnienie kwoty wolnej w PIT (tj. znaczne jej zwiększenie, uzależnienie od minimalnej krajowej, uzależnienie od liczby osób w gospodarstwie domowym)
- zwiększenie stawek PIT
- zmniejszenie VAT

Jeśli chodzi o dodatkowe modyfikacje, to przede wszystkim przygotowanie policji gospodarczej, tj:
- przygotowanie wyspecjalizowanej komórki do śledzenia przestępstw w VAT
- przygotowanie zespołu ludzi badającego transakcje między podmiotami powiązanymi w CIT
żeby wreszcie urzędy były przygotowane do walki z rzeczywistymi nadużyciami podatkowymi.

Przede wszystkim, niewprowadzanie tzw. klauzuli obejścia prawa podatkowego albo "kart uczciwego podatnika", czyli zmian, które właśnie są w toku.

Wszystkie powyższe zmiany mają na celu:
- zdjęcie buta z uczciwych obywateli
- poprawę ściągalności podatków z firm unikających opodatkowania
- zakaz promowania podmiotów mogących sobie pozwolić na doradztwo podatkowe.
jur
QUOTE(Ryszard Lwie Serce @ 14/04/2015, 19:35)
Jest dużo do poprawy, jeśli chodzi o poprawę polskich podatków.

Jeśli chodzi o obciążenia, to przede wszystkim:
- urealnienie kwoty wolnej w PIT (tj. znaczne jej zwiększenie, uzależnienie od minimalnej krajowej, uzależnienie od liczby osób w gospodarstwie domowym)

Ponadto kwota wolna powinna być jednakowa dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy nie jest.
konto usunięte 051218
QUOTE(jur @ 14/04/2015, 20:57)
QUOTE(Ryszard Lwie Serce @ 14/04/2015, 19:35)
Jest dużo do poprawy, jeśli chodzi o poprawę polskich podatków.

Jeśli chodzi o obciążenia, to przede wszystkim:
- urealnienie kwoty wolnej w PIT (tj. znaczne jej zwiększenie, uzależnienie od minimalnej krajowej, uzależnienie od liczby osób w gospodarstwie domowym)

Ponadto kwota wolna powinna być jednakowa dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy nie jest.
*



Tej kwoty wolnej od podatku w ogóle nie odczuwamy. Kiedyś zastanawiałem się nad tym, i wychodzi na to, iż pracodawca potrąca nam comiesięczny podatek dochodowy od wynagrodzenia pomniejszony o 1/12 kwoty wolnej od podatku. I w ten sposób (jeśli nie mamy żadnych odliczeń) przez kolejnych 12 miesięcy ta kwota nam znika.
QUOTE
- zakaz promowania podmiotów mogących sobie pozwolić na doradztwo podatkowe.

Jeżeli idzie o różnej maści biura rachunkowe i podatkowe to niech sobie będą - w końcu prowadzą i rozliczają podmiotom gospodarczym księgowość.
QUOTE
W przytoczonym przeze mnie raporcie widnieje iż wzrost płacy przeciętnej miał miejsce wśród całego spektrum wynagrodzeń. Tj. podobnie wśród tych zarabiających 2 jak i 20 tys. Także nie dotyczył tylko kadry kierowniczej. Oczywiście jest to jak Przemek napisał płaca przeciętna, także np. w jednym samorządzie/urzędzie płace mogły wzrosnąć w innym nie.

Widzisz - życie sobie, a tabelki sobie. Powyżej przedstawiłem mechanizm, jak to wzrastają "zamrożone płace". Nikt od lat nie dostał żadnej podwyżki, nie ma nowych angaży, zmienionych umów o pracę. A płace rosną - ot, zagwozdka.
Ryszard Lwie Serce
CODE
Ponadto kwota wolna powinna być jednakowa dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy nie jest.

To znaczy?
CODE
Jeżeli idzie o różnej maści biura rachunkowe i podatkowe to niech sobie będą - w końcu prowadzą i rozliczają podmiotom gospodarczym księgowość.

Chodziło mi raczej o agresywną optymalizację podatkową. Wszystkie "klauzule obejścia" i "karty uczciwego podatnika" są narzędziem, które będzie eksploatowane przez najbardziej nieuczciwych kosztem zwykłych podatników.
jur
QUOTE(Ryszard Lwie Serce @ 14/04/2015, 21:40)
CODE
Ponadto kwota wolna powinna być jednakowa dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy nie jest.

To znaczy?

Kwota wolna dla posła 27 360 zł. Senatora pewnie też to dotyczy.
Kwota wolna dla zwykłego podatnika 3091 zł.
Marek Zak
QUOTE
[=jur]

Kwota wolna dla posła 27 360 zł. Senatora pewnie też to dotyczy.
Kwota wolna dla zwykłego podatnika 3091 zł.

/


Czy dla posła zawodowego, czy nie? Wyjaśnij, czy dotyczy to diet i innych pieniędzy, jakie otrzymuje. Czy diety są opodatkowane, czy też kwota wolna dotyczy posłów niezawodowych, mających inne niż sejmowe źródła dochodów.
Same porównanie 27 360 i 3091 to nawet nie półprawda, tylko jej wycinek.
A przeciwko zamrożeniu kwoty wolnej pisałem tutaj już z dziesięć razy. Przy każdym uchwalaniu budżetu to ma miejsce, a jednak żadna partia jakoś nie protestowała. Dopiera kilka tygodni temu to zostało podniesione, wiadomo, rok wyborczy.
jur
QUOTE(Marek Zak @ 15/04/2015, 10:10)
Czy dla posła zawodowego, czy nie? Wyjaśnij, czy dotyczy to diet i innych pieniędzy, jakie otrzymuje. Czy diety są opodatkowane, czy też kwota wolna dotyczy posłów niezawodowych, mających inne niż sejmowe źródła dochodów.

Poseł niezawodowy nie powinien otrzymywać uposażenia, diety otrzymują wszyscy.

Tu jest szerzej

http://niewygodne.info.pl/artykul5/02196-K...lego-Polaka.htm

Marek Zak

QUOTE
[=jur]

Poseł niezawodowy nie powinien otrzymywać uposażenia, diety otrzymują wszyscy.

Tu jest szerzej

http://niewygodne.info.pl/artykul5/02196-K...lego-Polaka.htm

/


No widzisz, znowu ćwierć prawda, żeby udowodnić, ze wszystko jest złe.
Kwota 29 tysiecy dotyczy diet, a nie zarobków.
A wiesz, że diety dla pracowników, na przykład przy wyjazdach, są w ogóle zwolnione z podatków?
jur
QUOTE(Marek Zak @ 15/04/2015, 11:18)
No widzisz, znowu ćwierć prawda, żeby udowodnić, ze wszystko jest złe.
Kwota 29 tysiecy dotyczy diet, a nie zarobków.
A wiesz, że diety dla pracowników, na przykład przy wyjazdach, są w ogóle zwolnione z podatków?

Czym innym jest dieta wypłacana pracownikowi podczas podróży służbowej, a czym innym dieta poselska wypłacana automatycznie co miesiąc. Dieta poselska ma charakter zarobku.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org