Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Wynagrodzenia w Polsce
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
Pages: 1, 2, 3
Realchief

Temat wydzielony z wątku Praca w XXI wieku

QUOTE(Lehrabia @ 7/05/2014, 12:16)
QUOTE
A brak protestów masowych występuje w Korei Północnej (prawdopodobnie), czy to miałoby oznaczać, że w Korei Północnej tak cudownie się żyje?

Nie wedle naszych kryteriów - ale ryzykowałbym stwierdzenie, że wedle tamtejszych (oczywiście wpojonych przez władze) owszem, żyje się dobrze.
*



Skąd się biorą w takim wypadku uciekinierzy skoro uważają, że żyje się im dobrze?

QUOTE(Morpheuss @ 7/05/2014, 12:35)
QUOTE(Adiko @ 7/05/2014, 11:51)
A brak protestów masowych występuje w Korei Północnej (prawdopodobnie), czy to miałoby oznaczać, że w Korei Północnej tak cudownie się żyje?


A brak protestów w Polsce, na Białorusi, na Litwie, w Bułgarii, miałby oznaczać dla Amerykanina, Brytyjczyka, Francuza czy Niemca, że w tych krajach tak cudownie się żyje?
*



Polacy głosują po prostu nogami. Gaszą światło i wyjeżdżają. Ilość emigrantów świadczy o tym co myślą o warunkach życia u siebie.


QUOTE(Marek Zak @ 7/05/2014, 12:45)
QUOTE
A brak protestów w Polsce, na Białorusi, na Litwie, w Bułgarii, miałby oznaczać dla Amerykanina, Brytyjczyka, Francuza czy Niemca, że w tych krajach tak cudownie się żyje?
/


A gdy porównasz to sprzed 25 tak nie jest? Polacy, Litwini, Bułgarzy nigdy nie mieli tak dobrze jak obecnie.
*



Jacy Polacy? Nie ma to jak generalizowanie. W dodatku statystyka pokazuje, że w ciągu ostatnich 10 lat siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia spadła o mniej więcej 1/3.

Większość ludzi lubi jednak pracować, kwestia co to za praca. Ile jest osób które nic nie robią? Nawet nie pracując zarobkowo przeważnie się coś robi. Pisanie więc, że ludzi jakby mogli to by nic nie robili jest śmieszne.
Marek Zak
A brak protestów w Polsce, na Białorusi, na Litwie, w Bułgarii, miałby oznaczać dla A gdy porównasz to sprzed 25 tak nie jest? Polacy, Litwini, Bułgarzy nigdy nie mieli tak dobrze jak obecnie.
QUOTE
Jacy Polacy? Nie ma to jak generalizowanie. W dodatku statystyka pokazuje, że w ciągu ostatnich 10 lat siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia spadła o mniej więcej 1/3.
/


Poproszę o statystykę, w ktorej tak stoi..
Lehrabia
QUOTE
Skąd się biorą w takim wypadku uciekinierzy skoro uważają, że żyje się im dobrze?

Pytanie równie zasadne, co pytanie o to, skąd biorą się emigranci w Polsce. Odpowiedź jest prosta - to odszczepieńcy, którzy uważają inaczej niż by się chciało. Po prostu dla nich "punkt normalności" leży "wyżej" niż są w stanie wyciągnąć żyjąc u siebie, i temu nawiewają.
Realchief
QUOTE(Marek Zak @ 7/05/2014, 13:58)
A brak protestów w Polsce, na Białorusi, na Litwie, w Bułgarii, miałby oznaczać dla A gdy porównasz to sprzed 25 tak nie jest? Polacy, Litwini, Bułgarzy nigdy nie mieli tak dobrze jak obecnie.
QUOTE
Jacy Polacy? Nie ma to jak generalizowanie. W dodatku statystyka pokazuje, że w ciągu ostatnich 10 lat siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia spadła o mniej więcej 1/3.
/


Poproszę o statystykę, w ktorej tak stoi..
*



Z wątku o EU na naszym forum http://www.historycy.org/index.php?act=Att...e=post&id=19203

Pierwszy lepszy artykuł

http://finanse.wp.pl/kat,18453,title,Tak-z...l?ticaid=112aee

QUOTE(Adiko @ 7/05/2014, 14:01)
QUOTE(Realchief @ 7/05/2014, 12:05)
Polacy głosują po prostu nogami. Gaszą światło i wyjeżdżają. Ilość emigrantów świadczy o tym co myślą o warunkach życia u siebie.

Bardzo słuszna uwaga. Emigracja jest ogromnym zaworem bezpieczeństwa, "uwalniającym na emigracje" potencjalnych protestantów - młodych, energicznych ludzi.
QUOTE(Realchief @ 7/05/2014, 12:05)
Większość ludzi lubi jednak pracować,

He he, bardzo kontrowersyjna sprawa. smile.gif

Na pewno musi (zazwyczaj), żeby mieć co jeść, ale żeby tak "lubili pracować" ? A po co pracować, jeżeli dadzą jedzenie bez pracowania. Wystarczy "wpaść w alkoholizm" - dostanie się rentę alkoholową z MOPSU, inne pomoce, szkolenia "jak wychodzić z choroby" - żyć nie umierać.
QUOTE(Realchief @ 7/05/2014, 12:05)
kwestia co to za praca. Ile jest osób które nic nie robią?

A no właśnie, tak "nic nie robić" też jest ciężko - pracy jest pełno, tylko najczęściej "aspiracje wyzsze". Więc zaraz wskakuje nam to, że problemem nie jest sama praca w sobie, ale oczekiwania i zarobki za które ktoś byłby gotowy łaskawie "pochylić się nad nią".
QUOTE(Realchief @ 7/05/2014, 12:05)
Nawet nie pracując zarobkowo przeważnie się coś robi. Pisanie więc, że ludzi jakby mogli to by nic nie robili jest śmieszne.

No pewnie - można pić wino, wąchać klej, opiekować się dzieckiem, oglądać TV, można znaleźć całkiem sporo rzeczy "do roboty" smile.gif.
*



Pracować w sensie - coś robić, wykonywać jakieś zajęcie, coś tworzyć.

Mój 85 letni wujek uprawia warzywa na działce nie dlatego, że inaczej by ich nie jadł.
Ciocia robi swetry na drutach nie dlatego, że kupny byłby droższy
Mama piecze ciasta, Tata robi stolarkę mimo że chodzi o kulach itd

Nie jest więc tak, że każdy jakby mógł to by leżał cały czas na kanapie przed TV lub na plaży. To jest możliwe tylko na krotką metę (oczywiście są wyjątki). Całą reszta musi (w sensie chce i tego potrzebuje) pracować, to jest po prostu w naszej ludzkiej naturze.
Marek Zak
QUOTE


Główny argument, zyje sie gorzej jednej pani, która straciła pracę.
A teraz: inflacja proszę do tych cen, oraz ile żywnośc stanowi w wydatkach.
Dalej cenny są porównywane do jakich? Obecnie w Biedronce /Lidlu ceny sa zupełnie inne niz podane. Jestem codziennie więc widzę.
Tak więc wyłącznie manipulacja.
Morpheuss
Po ostatniej podwyżce w pracy, pierniczę to, zwijam manatki. Nie wiem jeszcze, czy będzie to większe, polskie miasto, czy zagranica, ale tutaj, w Lublinie, nie mam już czego szukać. Jednocześnie studiowałem na studiach dziennych i pracowałem na pełnym etacie, flaki sobie wypruwałem, kombinowałem, jak iść na zajęcia, żeby nie wkurzyć szefa, nie spałem po nocach, żeby nadrabiać zaległości, chodziłem za wykładowcami, jak rzep, żeby dostać roczną podwyżkę wysokości 50 polskich złotych. Dziękuję szefie.
Marek Zak
QUOTE
Po ostatniej podwyżce w pracy, pierniczę to, zwijam manatki. Nie wiem jeszcze, czy będzie to większe, polskie miasto, czy zagranica, ale tutaj, w Lublinie, nie mam już czego szukać. Jednocześnie studiowałem na studiach dziennych i pracowałem na pełnym etacie, flaki sobie wypruwałem, kombinowałem, jak iść na zajęcia, żeby nie wkurzyć szefa, nie spałem po nocach, żeby nadrabiać zaległości, chodziłem za wykładowcami, jak rzep, żeby dostać roczną podwyżkę wysokości 50 polskich złotych. Dziękuję szefie.
/


Koledzy z Białegostoku i Lublina wielokrotnie pisali, że sytuacja w tych miastach jest bardzo zła. Całe mnóstwo porządnych wyższych uczelni, a firm niewiele.
Realchief
QUOTE(Marek Zak @ 7/05/2014, 14:48)
QUOTE


Główny argument, zyje sie gorzej jednej pani, która straciła pracę.
A teraz: inflacja proszę do tych cen, oraz ile żywnośc stanowi w wydatkach.
Dalej cenny są porównywane do jakich? Obecnie w Biedronce /Lidlu ceny sa zupełnie inne niz podane. Jestem codziennie więc widzę.
Tak więc wyłącznie manipulacja.
*



Im ktoś mniej zarabia tym żywność stanowi większy procent wydatków. Co do cen, to jestem w Lidlu co tydzień i odpowiadają one temu co na liście, biedronka jest jeszcze droższa.
I co ma do tego inflacja? Na przykład ja zarabiam mniej niż zarabiałem bo kryzys jest, mokja Mama to samo, a ceny poszły w górę, że ho ho.
Kolega Morpheuss dostał powalające 50 zł podwyżki.

QUOTE(Morpheuss @ 7/05/2014, 14:56)
Po ostatniej podwyżce w pracy, pierniczę to, zwijam manatki. Nie wiem jeszcze, czy będzie to większe, polskie miasto, czy zagranica, ale tutaj, w Lublinie, nie mam już czego szukać. Jednocześnie studiowałem na studiach dziennych i pracowałem na pełnym etacie, flaki sobie wypruwałem, kombinowałem, jak iść na zajęcia, żeby nie wkurzyć szefa, nie spałem po nocach, żeby nadrabiać zaległości, chodziłem za wykładowcami, jak rzep, żeby dostać roczną podwyżkę wysokości 50 polskich złotych. Dziękuję szefie.
*



To kolega i tak ma dobrze. Mi pensja stała bo przecież trudne czasy są, choć były jakieś premie raz na jakiś czas. Obecnie zaś zarabiam mniej niż kiedyś, bo kryzys jest. Obowiązków zaś rzecz jasna 2 razy więcej niż kiedyś, bo trzeba też robić za osoby które już nie pracują w firmie.

QUOTE(karolz77 @ 7/05/2014, 16:09)
QUOTE
Te kilka przykładów tego nie dowiedzie. Jak dla mnie w ludzkiej naturze leży raczej skłonność do lenistwa i zrzucania swojej roboty na innych kiedy tylko to możliwe, a dzieje się nieraz inaczej z powodu wychowania i wpojenia takich a nie nie innych wzorców.
Ale nic z powyższego nie muszę udowadniać.


Maciek, nie do końca. Ogólnie nikt nie lubi przymusu. Jeśli nie lubimy swojej pracy, traktujemy to jak przymus. Co innego z hobby, ale to też jest w pewnym sensie praca choć niezarobkowa.

*



Dokładnie.
Wykonywanie pracy którą lubimy jest ideałem, niestety niewiele osób ma takie szczęście.
Marek Zak
QUOTE
[=Realchief]
Im ktoś mniej zarabia tym żywność stanowi większy procent wydatków.  Co do cen, to jestem w Lidlu co tydzień i odpowiadają one temu co na liście, biedronka jest jeszcze droższa.
I co ma do tego inflacja? Na przykład ja zarabiam mniej niż zarabiałem bo kryzys jest, mokja Mama to samo, a ceny poszły w górę, że ho ho.
/


Zarobki cały czas rosną, a emerytury jeszcze bardziej. to, ze Ty zabiasz mniej nie ma nic do rzeczy.
Realchief
Rosną tym, którzy i tak zarabiali dużo, tym którzy zarabiali mało nie rosną albo i są obniżane.
Crassus
Wydaje mi się że nie do końca tak jest. Kiedy byłem na studiach to płaca w kawiarniach, pubach i gastronomii (czyli w robotach bardzo słabo płatnych gdzie przeważają studenci) wynosiła 5 zł/h teraz przeważnie jest to 2/3 zł więcej, podobnie w handlu. Te pensje jednak w górę idą - inna sprawa czy nie szybciej rosną ceny żywności. Ale historycy nigdy nie należeli do warstwy zamożnej, niestety życie to nie je bajka wink.gif
chassepot
QUOTE
Wydaje mi się że nie do końca tak jest.


I dobrze się Ci wydaje wink.gif. Zamiast opierać się na osobistych wrażeniach, cenach z dyskontów, których się nie rejestruje na bieżąco na przestrzeni 10 lat, oraz wycinkowych przykładach cen poszczególnych artykułów spożywczych/innych bo są niemiarodajne ze względu na:

- fragmentaryczność
- upływ czasu (na poziomie pamięci jednostki)

Poniżej zaprezentuję dane na przestrzeni lat 2003-2013 odnośnie:

1. Wysokości minimum socjalnego - średnioroczna wartość dla miesiąca (w skrócie - minimum do zaspokajania potrzeb konsumpcyjno-bytowych na niskim poziomie, wystarczający do regeneracji sił, posiadania i wychowania potomstwa oraz utrzymania podstawowych więzi społecznych z otoczeniem (tzw. górna granica progu ubóstwa) dla czteroosobowej rodziny składającej się z dwóch osób dorosłych i dwójki dzieci;
2. Wysokość minimum egzystencji - średnioroczna wartość dla miesiąca (w skrócie - minimum do zaspokajania potrzeb biologicznych niezbędnych do przeżycia, wyznaczający dolną granicę progu ubóstwa) dla czteroosobowej rodziny składającej się z dwóch osób dorosłych i dwójki dzieci;

(na podstawie danych Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych); pominąłem rok 2005 z braku danych minimum socjalnego i minimum egzystencji w serwisie dla rodziny 4 osobowej - proszę sobie wygooglać

3. Wysokość najniższego miesięcznego wynagrodzenia z lat 2003-2013
4. Wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z lat 2003-2013

(na podstawie danych GUS)

przy czym wynagrodzenia te zostały przeliczone na wartości netto wg obowiązujących w tych latach skal podatkowych oraz potrąceń na ogólnie mówiąc ubezpieczenia społeczne i zdrowotne przy pomocy kalkulatora znajdującego się na portalu IFOR.pl (ogólnopolski serwis księgowych - z którego od niemal 20 lat korzystam zawodowo);

Rok 2003 MS – 2.321,00 zł; ME – 1.236,60 zł; MW netto – 628,43 zł; PW netto 1.508,20 zł
Rok 2004 MS – 2.445,00 zł; ME – 1.295,70 zł; MW netto – 642,36 zł; PW netto – 1.561,85 zł
Rok 2006 MS– 2.506,40 zł; ME – 1.281,20 zł; MW netto – 692,93 zł; PW netto – 1.674,54 zł
Rok 2007 MS– 2.587,10 zł; ME – 1.334,60 zł; MW netto – 717,41 zł; PW netto – 1.812,66 zł
Rok 2008 MS– 2.741,60 zł; ME – 1.402,00 zł; MW netto – 851,18 zł; PW netto – 2.095,65 zł
Rok 2009 MS– 2.838,05 zł; ME – 1.509,36 zł; MW netto – 955,96 zł; PW netto – 2.228,57 zł
Rok 2010 MS– 3.018,57 zł; ME – 1.607,93 zł; MW netto – 984,16 zł; PW netto – 2.313,38 zł
Rok 2011 MS– 3.221,50 zł; ME – 1.702,96 zł; MW netto – 1.032,34 zł; PW netto – 2.435,44 zł
Rok 2012 MS– 3.379,01 zł; ME – 1.771,96 zł; MW netto – 1.111.86 zł; PW netto – 2.520,35 zł
Rok 2013 MS– 3.449,95 zł; ME – 1.850,85 zł; MW netto – 1.181,38 zł; PW netto – 2.610,16 zł

Na podstawie powyższego możemy sobie obliczyć np. stosunek najniższego wynagrodzenia 1 osoby do minimum egzystencji 4 osobowej rodziny w poszczególnych latach. Czyli innymi słowy w jakim stopniu najniższe wynagrodzenie jest w stanie zaspokoić minimum biologiczne czterech osób Cóż nam wyjdzie:

2003 - 50,84% 2007 - 53,75% 2010 - 61,20% 2013 - 63,82%
2004 - 49,57% 2008 - 60,71% 2011 - 60,62%
2006 - 54,08% 2009 - 63,35% 2012 - 62,74%

Ergo - płaca minimalna w latach 2003-2013 wzrastała w stosunku do minimalnych potrzeb biologicznych. Bardzo wyraźny skok nastąpił w roku 2008, załamanie w latach 2010-11 i osiągnięcie - a nawet lekkie przekroczenie poziomu z 2009 r. w roku ubiegłym 2013 r.

QUOTE
Jacy Polacy? Nie ma to jak generalizowanie. W dodatku statystyka pokazuje, że w ciągu ostatnich 10 lat siła nabywcza przeciętnego wynagrodzenia spadła o mniej więcej 1/3.


Czyli tego rodzaju stwierdzenia można między bajania włożyć. Z powodów które opisałem na wstępie - fragmentaryczność danych, wybiórcze ich traktowanie, a także błędy w pamięci spowodowane upływem czasu - bo zwyczajnie nie uwierzę, że ktokolwiek przechowuje paragon z 2003 r. (niewiele by to dało - z powodów technologicznych paragony stają się po 3-4 latach nieczytelne wink.gif )

Pobawmy się zresztą dalej - porównajmy w jakim stopniu najniższe wynagrodzenie 1 osoby było w stanie zaspokoić minimum socjalne (maksimum progu ubóstwa):

2003 - 27,07% 2007 - 27,62% 2010 - 32,60% 2013 - 34,24%
2004 - 26,27% 2008 - 31,05% 2011 - 32,04%
2006 - 27,64% 2009 - 33,68% 2012 - 32,90%

Tendencja jest podobna, aczkolwiek już nawet dwie osoby dorosłe osiągające dochód na poziomie minimalnego wynagrodzenia nie było w stanie zapewnić 4 osobowej rodzinie minimum socjalnego.

Teraz spójrzmy w jakim stopniu jedna osoba (dwie osoby) osiągająca(e) przeciętne wynagrodzenie była w stanie zaspokoić minimum socjalne dla rodziny 4 osobowej:

2003 - 64,98%(129,96%) 2007 - 70,06%(140,12%) 2010 - 71,81%(143,62%) 2013 - 75,65%(151,30%)
2004 - 63,87%(127,74%) 2008 - 76,43%(152,86%) 2011 - 75,59%(151,18%)
2006 - 66,81%(133,62%) 2009 - 80,60%(161,20%) 2012 - 74,58%(149,16%)

Tendencja jest również zgodna - z tym, że szczyt następuje w 2009 r.; wynika to z zamrożenia płac w sferze budżetowej jakie ma miejsce od 2012 r.

Speedy
QUOTE(Marek Zak @ 7/05/2014, 13:48)
QUOTE


Główny argument, zyje sie gorzej jednej pani, która straciła pracę.

*



Inny artykuł z tego samego portalu:
http://finanse.wp.pl/kat,18453,title,Pensj...,wiadomosc.html

i mały cytat z niego:
QUOTE
Przyjmując 1990 rok za punkt odniesienia widzimy, że w ciągu 20 lat przeciętne wynagrodzenie nominalne wzrosło ponad 31 razy. Natomiast ceny towarów i usług konsumpcyjnych w tym samym okresie wzrosły tylko 13-krotnie. Oznacza to znaczny wzrost siły nabywczej wynagrodzeń Polaków
chassepot
Wysokość minimum socjalnego w Polsce dla 4 osobowej rodziny (2 osoby dorosłe, 2 dzieci) w latach 1989-2002 (Instytut Pracy i Polityki Społecznej)

1989 - 240.400 zł
1990 - 1.583.600 zł
1991 - 2.888.000 zł
1992 - 4.516.000 zł
1993 - 6.564.000 zł
1994 - 7.350.000 zł
1995 - 978,49 zł (denominacja)
1996 - 1.190,60 zł
1997 - 1.448,84 zł
1998 - 1.687,98 zł
1999 - 1.851,77 zł
2000 - 2.090,08 zł
2001 - 2.231,53 zł
2002 - 2.308,48 zł

Wysokość przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia (ZUS)/% minimum socjalnego rodziny 4 osobowej typu 2+2

1989 - 206.758 zł (86%)
1990 - 1.029.637 zł (65,02%) - wprowadzenie podatku od ponadnormatywnych wynagrodzeń
1991 - 1.770.000 zł (61,29%)
1992 - 2.348.000 zł (51,99%)
1993 - 3.196.000 zł (48,68%) - wprowadzenie zamrożenia płac w sferze budżetowej
1994 - 4.190.000 zł (57,00%) - ostateczne zniesienie podatku od ponadnormatywnych wynagrodzeń
1995 - 562,33 zł (57,45%)
1996 - 698,40 zł (58,66%)
1997 - 849,54 zł (58,66%)
1998 - 991,59 zł (58,74%)
1999 - 1.175,58 zł (63,48%) - uwolnienie płac w sferze budżetowej
2000 - 1.318,67 zł (63,09%)
2001 - 1.416,17 zł (63,46%)
2002 - 1.466,00 zł (63,46%)

(od 1992 r. dane z ZUS obniżyłem o stawkę podatku dochodowego, od 1999 r. po zmianie systemu emerytalnego obliczona wg. kalkulatora uwzględniającego składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne).

Generalnie w okresie 1989-2002 wahania stosunku przeciętnego wynagrodzenia do minimum socjalnego wynikają z działań antyinflacyjnych - największy spadek w latach 1990-1993.
marc20
W niektórych regionach Wielkiej Brytanii realne wynagrodzenia są niższe niż średnie w Polsce.
Brytyjczycy są w szoku: niektóre regiony ich kraju są uboższe niż Polska. Informuje o tym tabloid „Daily Mail”, który jeszcze nie tak dawno temu straszył Wyspy falą emigracji z naszego kraju.
http://natemat.pl/101179,daily-mail-zdziwi...-niz-na-wyspach

Statystyki nie kłamią. Mieszkańcy Kornwalii i Dolin Walii są ubożsi od Polski. Średnie zarobki w tych regionach wynoszą 14,300 funtów rocznie (około 71 tysięcy złotych). Może i pensje są wyższe niż statystycznego Polaka, ale koszty życia powodują, że Brytyjczycy są od nas ubożsi. Jak to się dzieje, że mimo to masowo niemal wyjeżdżamy tam za chlebem?

Diabeł tkwi w szczegółach. Oczywiście, średnie zarobki w Wielkiej Brytanii będą wyższe. Jednak ten bajkowy scenariusz jest spowodowany przez jedno, dosyć szczególne miejsce: Londyn. To stolica kraju, jedno z najważniejszych miast dla światowej finansjery powoduje, że Wielka Brytania dla nas wydaje się być rajem na ziemi.

W innych miejscach w kraju wcale nie jest tak wesoło. O czym nie zdołał przekonać się poseł Artur Dębski, gdyż tkwił w londyńskiej bańce. W Dolinach Walii i Kornwalii poziom życia jest gorszy niż w Polsce. Natomiast mieszkańcy kolejnych najuboższych miejsc na Wyspach żyją w podobnych warunkach, co mieszkańcy „Polski B”. Różnica w poziomie życia mieszkańca „Brytanii B” i Londynu jest zatrważająca.

– To szokujące, że części Wysp są uboższe niż Polska i inne wschodnioeuropejskie regiony – komentował dla „The Mail” Chris Leslie, minister skarbu w gabinecie cieni Partii Labour. – W żadnym innym europejskim państwie nikt nie tolerowałby aż takiej różnicy w poziomach życia. Jak można dopuścić do tego, że tyle regionów pozostaje w tyle nie tylko Londynu, ale także całej Europy? – oburza się Leslie.

Mieszkańcy uboższych części Wysp mają dwa razy gorsze warunki życia od swoich niemieckich odpowiedników. W Kornwalii średnia zarobków jest na poziomie 36 proc. niższym niż średnia unijna. Na drugim biegunie jest Londyn, którego obywatele zarabiają najwięcej w całej Unii. Mieszkaniec stolicy Wielkiej Brytanii dostaje 321 proc. tego, co statystyczny obywatel UE. Dla porównania: w Luksemburgu, drugim najbogatszym obszarze Unii, zarabia się 266 proc. unijnej średniej. Stolica Wielkiej Brytanii deklasuje pod tym względem rywali.

Wystarczyło przyjrzeć się poszczególnym regionom w Europie i odpowiednio je zestawić, by dowiedzieć się jak jest. Od lat mówiono w Wielkiej Brytanii, że w wyniku rządów Margaret Thatcher doszło do olbrzymich dysproporcji w kraju. W miejscu zamkniętych, ponoć nierentownych kopalni, nie wprowadzono alternatywnych miejsc pracy, a tym samym regiony zostały wpędzone w nędzę. W tym czasie budżet państwa tego nie wykazywał, bo Londyn cały czas pruł do przodu, napędzając ekonomię.
misza88
CODE
Pierwszy lepszy artykuł

http://finanse.wp.pl/kat,18453,title,Tak-z...l?ticaid=112aee


Z artykułu:

CHLEB 1,30 zł – 3,50 zł
MASŁO 2,80 zł – 4, 80 zł
JAJKA 40 gr – 60 gr
MĄKA - 1,50 zł – 2,40 zł
CUKIER 1,70ZŁ - 3,80 zł
MLEKO 1,30 zł – 3,10 zł
ŚMIETANA 1,50 zł - 2,50 zł
SER ŻÓŁTY GOUDA 14 zł – 22,5 zł
OLEJ 4,80 zł – 7,50 zł
WOŁOWINA 11 zł – 26,20 zł
SCHAB 12,30 zł – 19,90 zł
KURCZAK 5 zł – 7,20 zł
RYBA MINTAJ 5 zł – 16 zł
SZYNKA 15 zł – 25 zł
KIEŁBASA 11 zł – 20 zł
ZIEMNIAK 70 gr – 1,50 zł
JABŁKA 1,90 zł – 4 zł
PAPIEROSY 7 zł – 12 zł

Ja przedstawię ceny z pobliskiej sieci handlowej, te o których pamiętam:
chleb-2,5
jajka-0,4
cukier-2!
mleko-2,5
ser źółty- 17zł, nie pamiętam dokładnie jaki

Odbiegają od tych z artykułu.



Bardzo ciekawe dane dotyczące października 2012, Gus takie dane publikuje co dwa lata, także te są najświeższe:

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/prac...012-r-,5,3.html

http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/pw_str...dow_10_2010.pdf


Najczęstsze miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto otrzymywane przez pracowników wynosiło 2189,11 zł (dominanta, wartość modalna).
- około 1600 na rękę, niewiele

Połowa pracowników zatrudnionych otrzymała wynagrodzenie ogółem brutto do 3115,11 zł (mediana = decyl piąty = wynagrodzenie środkowe).
-około 2300-2400 na rękę
chassepot
Stąd też zakwestionowałem dane z przedmiotowego artykułu jako zbyt ogólnikowe i przypadkowe. Chleb może być różnej gramatury; kurczak to pierś, skrzydelko, podudzie, bądź może być sprzedawany w całości, wyrób szynkopodobny mający w nazwie "szynka" można i dziś kupić za cenę poniżej 25 zł za kg, w cenie papierosów zawarty jest wzrost akcyzy, który wynikał z minimalnych kwot określonych w przyjętej wraz z akcesem do Unii odpowiedniej dyrektywy Komisji Europejskiej itd.

Stąd też jako właściwsze wydaje się odniesienie do wartości typu koszykowego - chociażby opracowywanych przez IPiSS (bądź też inne podobne instytucje).

I porównanie dynamiki wzrostu płac do dynamiki tychże wartości (czy to minimum egzystencji, czy to minimum socjalne) wykazuje na przestrzeni lat 2003-2013 wykazuje względny wzrost wynagrodzeń w stosunku do podanych wartości koszykowych o 20%, zaś na przestrzeni lat 1993-2013 o 50%.

Co więcej - dynamika ta wprost koreluje czy to z decyzjami politycznymi mającymi wpływ na wysokość wynagrodzeń (w szczególności dekada 1993-2002) czy to z zaszłościami ekonomicznymi (spadek w latach 2010-2012).

Na marginesie:
Dane statystyczne w przedmiocie wynagrodzeń są zaniżone ze względu na szarą strefę zatrudnienia (pomijam już kwestię bonusów pozapieniężnych). W tym wypadku ze względu na odpowiedzialność karną muszę się ograniczyć do ogólników, ale powiem tyle:

W małych i średnich przedsiębiorstwach zasadą jest wykazywanie wynagrodzeń na ustawowym poziomie minimalnym, wykazywanie zatrudnienia na ułamkowe części etatu. W pewnych przypadkach - mając na uwadze pełnioną funkcję w firmie bądź też reprezentowaną grupę zawodową dane z zeznań ocierały się o absurd. Wynagrodzenia na poziomie nieabsurdalnym były deklarowane przez mniej więcej jedną na dziesięć tego typu podmiotów gospodarczych.
misza88
CODE
Dane statystyczne w przedmiocie wynagrodzeń są zaniżone ze względu na szarą strefę zatrudnienia

Z całą pewnością, jednak należy pamietać że dane te dotyczą zatrudnionych na umowie o pracę lub samozatrudnieniu. Pomijają znaczną część umów cywilnoprawnych.

Wcześniej podałem link do danych z 2010, te są aktualne:
http://inf.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/pw...2012%281%29.pdf

CODE

W małych i średnich przedsiębiorstwach zasadą jest wykazywanie wynagrodzeń na ustawowym poziomie minimalnym, wykazywanie zatrudnienia na ułamkowe części etatu

Jednak pamiętajmy że minimalną krajową zarabia poniżej 5% pracowników, i dla znacznej części jest to całkowite ich wynagrodzenie.
Dane są zaniżone z całą pewnością, kwestia tylko o ile.

Na stronie 70 przedstawionego raportu mamy dane dotyczące wynagrodzenia godzinowego uwzględniające wielkość przedsiębiorstwa. W przedsiębiorstwach zatrudniających do 19 osób zarabia się średnio 16,25zł/h brutto, co stanowi 79,9% przeciętnego wynagrodzenia godzinowego.
kris9
QUOTE(misza88 @ 8/05/2014, 21:31)
CODE
Dane statystyczne w przedmiocie wynagrodzeń są zaniżone ze względu na szarą strefę zatrudnienia

Z całą pewnością, jednak należy pamietać że dane te dotyczą zatrudnionych na umowie o pracę lub samozatrudnieniu. Pomijają znaczną część umów cywilnoprawnych.

Wcześniej podałem link do danych z 2010, te są aktualne:
http://inf.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/pw...2012%281%29.pdf

CODE

W małych i średnich przedsiębiorstwach zasadą jest wykazywanie wynagrodzeń na ustawowym poziomie minimalnym, wykazywanie zatrudnienia na ułamkowe części etatu

Jednak pamiętajmy że minimalną krajową zarabia poniżej 5% pracowników, i dla znacznej części jest to całkowite ich wynagrodzenie.

To ciekawe bo z linku który sam podajesz wynika, ze jest to 10%




misza88
Z danych które przytoczyłem wynika że jest to 7,6%(strona 62). 10% to do 1600, a minimalne wynagrodzenie w 2012 to 1500. Błąd mój wynika z lenistwa, kierowałem się danymi które pamiętałem z roku 2010(a wtedy było to 4,9%). Dzięki za zwrócenie na to uwagi. Nie sądziłem że wzrost ten może być tak duży! Czyżbyśmy naprawdę biednieli? W każdym bądź razie wygląda na to rośnie u nas współczynnik Giniego.
komentator01
Taka mała uwaga, do ogólnej dyskusji o wynagrodzeniach w Polsce:

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (zazwyczaj prezentowane w telewizorni) w listopadzie 2013 wynosiło 3897,88 PLN (źródło GUS).

Problem (subtelna manipulacja) polega jednak na tym, że ta wartość dotyczy jedynie osób pracujących w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 9 osób. To oznacza, że pomijane są zarobki 37,9 % pracowników, dla których średnie wynagrodzenie wynosi 2145 PLN (strona 63 z opracowania GUS).
misza88
Nigdy dotąd nie spotkałem się z danymi dotyczącymi mikroprzedsiębiorstw. Wielkie dzięki za ich podlinkowanie, nie sądziłem że takowe istnieją.

Jednak bardzo możliwe iż dane te mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Każdy kto się zetknął z takimi działalnościami ten zdaje sobie sprawę że bardzo często pracuje się tam na czarno, na umowie cywilnoprawnej lub formalnie na minimalnej, a resztę wynagrodzenia dostaje się do kieszeni. Jeszcze nie tak dawno czytałem artykuł, do tego ekonomisty, który posiłkując się jakimiś danymi statystycznymi dowodził iż na Podlasiu (gdzie mieszkam) przeciętne wynagrodzenie w budownictwie wynosi ok. bodajże 2000 zł. brutto, gdzie w rzeczywistości zarabia się więcej netto.
Radek8484
QUOTE(marc20 @ 8/05/2014, 13:54)
W niektórych regionach Wielkiej Brytanii realne wynagrodzenia są niższe niż średnie w Polsce.
Brytyjczycy są w szoku: niektóre regiony ich kraju są uboższe niż Polska. Informuje o tym tabloid „Daily Mail”, który jeszcze nie tak dawno temu straszył Wyspy falą emigracji z naszego kraju.
http://natemat.pl/101179,daily-mail-zdziwi...-niz-na-wyspach
*



Bardzo ciekawy artykul, ale chyba dosyc mocno mijajacy sie z prawda smile.gif Zrobilem wlasnie fotki naszych payslipow. Moze kogos zainteresuje ile zarabia klasa srednia (wiek: 31 i 33 lata) w tym biednym Belfascie wink.gif

https://s4.postimg.org/wyrv3mh9n/20170603_121243.jpg

https://s4.postimg.org/7fz0jp4a3/20170603_121127.jpg
Radek8484
QUOTE
Płaca minimalna powinna wzrosnąć w przyszłym roku o 100 zł, do 2100 złotych brutto. To propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

QUOTE
Organizacje pracodawców mówią, że to za dużo i proponują podwyżkę o 50 złotych. Byłoby to zgodne z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu - mówi dr Małgorzata Starczewska - Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. I dodaje, że już płaca minimalna obowiązująca w tym roku została za bardzo podniesiona.

QUOTE
Zdaniem Jana Guza, przewodniczącego OPZZ, podwyżka powinna być jeszcze wyższa niż proponuje resort rodziny.

- Porównaliśmy lata 2008 i 2015. W 2008 roku mieliśmy 33 proc. średniej płacy niemieckiej, dziś mamy 29,3 proc.. Niepokojące jest również to, że wynagrodzenie w stosunku do Produktu Krajowego Brutto spada. W 2008 roku było to 50 proc., to dziś mamy 46 proc. – wylicza.

Jan Guz podkreśla, że płace rosną u nas za wolno i nie chodzi tu tylko o płacę minimalną.

- Płaca powinna wystarczyć na zabezpieczenie podstawowych potrzeb rodziny. Nie może być tak, jak dziś, że mamy 1,6 mln osób biednych pracujących. Wynagrodzenie minimalne w przyszłym roku powinno wynosić 2220 zł – dodaje.

http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/...-przyszlym-roku
Realchief
Minimalna powinna być po prostu wpisana na sztywno jako 50% średniej na 31 grudnia roku poprzedniego i tyle. Nie trzeba by nic majstrować i kombinować.
Alexander Malinowski 3
QUOTE(Realchief @ 5/06/2017, 13:48)
Minimalna powinna być po prostu wpisana na sztywno jako 50% średniej na 31 grudnia roku poprzedniego i tyle. Nie trzeba by nic majstrować i kombinować.
*



Moim zdaniem minimalna powinna być niższa w regionach o wysokim bezrobociu. Podobno w Gołdapi nikt nie zarabia więcej niż minimalna, a wielu ludzi dostaje wyższe zasiłki.
Realchief
QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 5/06/2017, 14:51)
QUOTE(Realchief @ 5/06/2017, 13:48)
Minimalna powinna być po prostu wpisana na sztywno jako 50% średniej na 31 grudnia roku poprzedniego i tyle. Nie trzeba by nic majstrować i kombinować.
*



Moim zdaniem minimalna powinna być niższa w regionach o wysokim bezrobociu. Podobno w Gołdapi nikt nie zarabia więcej niż minimalna, a wielu ludzi dostaje wyższe zasiłki.
*



To słuszna uwaga. Najprościej po prostu by była ona określana osobno dla danego powiatu. Nie nastręcza to problemu, a będzie uwzględniać takie niuanse. W Gołdapii będzie sporo niższa niż w Warszawie.
Z tym, rzecz jasna, że musi być jakieś minimum dla całego kraju żeby nie było, że w biednych powiatach mają przechlapane. Powiedzmy, że dla kraju to by było 1,5 x minimum socjalne. Wtedy minimalna to by było 50% zarobków w powiecie nie mniej niż 1,5 x minimum socjalne i git.
OGUREK
Dlaczego tylko 50%?

user posted image
misza88
Proponuję jeszcze ustanowić pensję maksymalną....

A tak na poważnie, pozostawiając kwestię zasadności wprowadzania pensji minimalnej to wraz z malejącym bezrobociem "problem" zarabiania przez znaczną część społeczeństwa minimalnego wynagrodzenia będzie malał.
Chyba że państwo postanowi te minimalne wynagrodzenie nieproporcjonalnie zwiększyć, co czyni jak zawsze w celach podatkowych.
Radek8484
QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 14:32)
Chyba że państwo postanowi te minimalne wynagrodzenie nieproporcjonalnie zwiększyć, co czyni jak zawsze w celach podatkowych.
*



No tak, znow to biadolenie o podatkach...

user posted image

QUOTE
Europejski urząd statystyczny (eurostat) opublikował dane dot. kosztów pracy w 2016 r. w państwach członkowskich UE.

Istnieją ogromne różnice pomiędzy państwami członkowskimi UE, jeśli chodzi o koszty pracy, czyli nakłady pracodawców: wynagrodzenie plus świadczenia socjalne. W 2016 roku średni godzinowy koszt pracy w całej UE (bez rolnictwa i administracji publicznej) szacowany był na 25,40 euro, zaś w strefie euro (19 państw) na 29,80 euro.

Najniższe godzinowe koszty pracy ma m.in. Polska (8,60 euro). Najwyższe  ma Dania (42,00 euro), a następnie w kolejności Belgia (39,20 euro), Szwecja (38,00 euro), Luksemburg (36,60 euro) oraz Francja (35,60 euro).

Jak podaje eurostat, wysokość godzinowych kosztów pracy w przemyśle w 2016 r. wynosiła średnio w UE 26,60 euro, w sektorze usług 25,80 lub 27,70 euro, a w branży budowlanej 23,30 lub 26,10 euro. W sektorze nieprodukcyjnym (oprócz administracji publicznej) obliczona została ona w państwach unijnych i w strefie euro na średnio 29,70 euro.

W niemieckiej gospodarce (bez rolnictwa i administracji publicznej) koszty pracy w 2016 r. wynosiły ok. 33,00 euro. W 2015 r. było to 32,20 euro. – czyli koszt godziny pracy wzrósł o 2,5 proc.

W przemyśle szacowane były na 38,00 euro, w sektorze usług na ok. 30,50 euro, a w sektorze budowlanym na ok. 27,10 euro.
Realchief
QUOTE(OGUREK @ 5/06/2017, 15:28)
Dlaczego tylko 50%?

*



Bo to jest górna granica, której nie należy przekraczać, a w praktyce zawsze mniej więcej koło ni się minimalna utrzymuje.


QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 15:32)
Proponuję jeszcze ustanowić pensję maksymalną....

A tak na poważnie, pozostawiając kwestię zasadności wprowadzania pensji minimalnej to wraz z malejącym bezrobociem "problem" zarabiania przez znaczną część społeczeństwa minimalnego wynagrodzenia będzie malał.
Chyba że państwo postanowi te minimalne wynagrodzenie nieproporcjonalnie zwiększyć, co czyni jak zawsze w celach podatkowych.
*



W tym cały sek, że nie maleje. Ba coraz więcej osób ową minimalną zarabia wraz z tym jak ona rośnie.
Akurat jestem w trakcie poszukiwania pracy i poza stanowiskami specjalistycznymi gdzie się podkupuje od konkurencji to gros firm oferuje minimalną + premie (a wiadomo jak to z nimi jest). W ogłoszeniach zaś podają stawkę jaką oferują właśnie z premią.
Chwaląca się co rusz Biedronka zresztą stosuje dokładnie ten sam zabieg i ogłasza ileż to płaci pracownikom podając podstawę+wszystkie możliwe premie (oczywiście to przemilczając). Na dodatek podwyżki dla nowych pracowników (bo ludzi brakuje) są realizowane poprzez cięcie premii pracownikom z dłuższym stażem. W związku z tym były zresztą ostatnio strajki.
OGUREK
QUOTE
Bo to jest górna granica, której nie należy przekraczać, a w praktyce zawsze mniej więcej koło ni się minimalna utrzymuje.
\
Dlaczego wynosi ona 50%? Dlaczego nie 40, albo 80%?
Realchief
Bo 40% to za mało, a 80% jest niemożliwe, w ogóle za bardzo powyżej 50% być nie może.
misza88
Radek8484
CODE
No tak, znow to biadolenie o podatkach...

Oj tam biadolenie. Po prostu stwierdziłem że państwo ustanawia płace minimalne nie po to aby podnieść czyjąś wypłatę a aby zwiększyć minimum do opodatkowania.
Cechą charakterystyczną państw byłego bloku wschodniego jest niski udział płac w PKB (nie dotyczy to tylko Polski). Wynika to po pierwsze z faktu że kupujemy "drogie" dobra zza granicy (paliwo, elektronika) po drugie z wysokiego bezrobocia jakie jeszcze niedawno miało u nas miejsce. Jednak jak widać zarówno po zwiększających się wpływach z podatku PiT jak i po malejącym poziomie bezrobocia perspektywy na przyszłość są pod tym względem optymistyczne. Nie trzeba wprowadzać minimum (które w 2014 roku zarabiało podajże 7(?) procent zatrudnionych wyłączając mikroprzedsiębiorstwa) aby pensje rosły.
Problemem jest perspektywa długoterminowa, tj. problemy demograficzne.
Próba zwiększania udziały płac w PKB poprzez odgórne ustalanie pensji jest po prostu zła. Trzeba podejmować działania aby zwiększać efektywność pracy i naszą konkurencyjność. Tylko to może nas zbliżyć do państw Europy zachodniej, chociaż perspektywy na takie działania są niewielkie.

Realchief
CODE
W tym cały sek, że nie maleje.

W najbliższych miesiącach poznamy raport GUSu na temat zarobków w październiku 2016 r. Wtenczas spór zostanie rozwiązany.
Realchief
W praktyce w Polsce minimalną zarabia około 25% ludzi (wliczając firmy poniżej 9 osób oraz umowy-zlecenia).
OGUREK
Realchief
QUOTE
Bo 40% to za mało, a 80% jest niemożliwe, w ogóle za bardzo powyżej 50% być nie może.

Dlaczego? Kto tak powiedział? Który ekonomista?
Alexander Malinowski 3
QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 14:32)
wraz z malejącym bezrobociem "problem" zarabiania przez znaczną część społeczeństwa minimalnego wynagrodzenia będzie malał.


Błąd! Gospodarka zawsze potrzebuje albo sektora tanich pensji albo kolonii. Np. Niemczech są tzw. prace poboczne, gdzie zarabia się 600 euro, ale za to nie trzeba płacić podatku.
monx
Ja bym zwrocił uwage ze pensja w Polsce nie moga byc az tak bardzo niskie - 2 elementy - kredyt hipoteczny i najem mieszkania.
W przypadku Warszawy najem zaczyna sie gdzies od 1,5 tysiaca netto za kawalerke dla singla, kredyt hipoteczny dokładnie sie nie orientuje ale napewno nie mniej niz najem kawalerki.
A jakos jednak swego czasu był i boom hipoteczny i boom na nabywanie mieszkan pod wynajem.
Zupełnie inna sprawa ze jak sie odejmie od zarobkow koszty raty hipotecznej to realny suma do zagospodarowania jest zdecydowanie mniejsza i skutecznie zniecheca to raz do posiadania dzieci dwa teoretycznie do rozwodzenia sie bo podział kredytu hipotecznego to bardzo skomplikowany problem chocby w orzecznictwie podziałowym.
rasterus
Tylko, że przy pensjach zależnych od powiatu zacznie się kręcenie wałków. Rejestracja firmy w jednym miejscu, działalność w drugim.

Co do wzrostu pensji minimalnej korzyści dla rządu są nie tylko z wyższych podatków. Wyższy ZUS, mniej osób się łapie na kryteria dochodowe do pomocy społecznej, odpada trochę wypłat z 500+ na pierwsze dziecko. I można krzyczeć jak to się dba o ludzi, tylko, że to dbanie jest przez kieszenie przedsiębiorców i mikroprzedsiębiorców.
Radek8484
QUOTE
Nieprzestrzeganie czasu pracy i zasad BHP, niewypłacanie lub spóźnianie się z wypłatą wynagrodzeń dla pracowników - to najczęstsze nieprawidłowości, które stwierdziła Państwowa Inspekcja Pracy w 2016 r.

Giedrojć poinformował, że PIP przeprowadziła w ubiegłym roku 82,5 tys. kontroli u blisko 68 tys. pracodawców. Podczas kontroli stwierdzono 80 tys. wykroczeń. Inspektorzy pracy nałożyli 15,9 tys. mandatów na kwotę 19 mln zł. Do sądów PIP skierowała 3,1 tys. wniosków o ukaranie. Do inspekcji wpłynęło w 2016 r. 44,2 tys. skarg.

Szef PIP poinformował, że naruszenia przepisów w 2016 r. dotyczyły m.in. niezapewnienia pracownikom dnia wolnego w zamian za dodatkową pracę oraz niewłaściwego prowadzenia ewidencji czasu pracy. "Nie wypłacono wynagrodzenia za pracę co dziesiątemu skontrolowanemu pracownikowi, a nieterminowo wypłacano je 12 proc. pracownikom" - poinformował. W związku z nieprawidłowościami inspektorzy wydali ponad 6 tys. decyzji ws. wypłacenia wynagrodzenia. Wyegzekwowano wynagrodzenia na kwotę ponad 184 mln zł. - dla 102 tys. osób.

Nielegalne zatrudnienie obywateli polskich stwierdzono w ponad 9,3 tys. kontroli, w co trzecim podmiocie. Nieprawidłowości dotyczyły ponad 25 tys. osób.


http://m.bankier.pl/wiadomosc/PIP-w-2016-r...cy-3701618.html
Radek8484
QUOTE(Radek8484 @ 5/06/2017, 10:17)
Bardzo ciekawy artykul, ale chyba dosyc mocno mijajacy sie z prawda smile.gif Zrobilem wlasnie fotki naszych payslipow. Moze kogos zainteresuje ile zarabia klasa srednia (wiek: 31 i 33 lata) w tym biednym Belfascie wink.gif

https://s4.postimg.org/wyrv3mh9n/20170603_121243.jpg

https://s4.postimg.org/7fz0jp4a3/20170603_121127.jpg
*



Moje rozliczenie roczne (tzw. P60), praca biurowa 8.30-17...
user posted image

Gdyby ktos mial watpliwosci, to waluta obowiazujaca w Irlandii Polnocnej jest funt szterling.
Archanioł
QUOTE(Radek8484 @ 5/06/2017, 14:49)
QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 14:32)
Chyba że państwo postanowi te minimalne wynagrodzenie nieproporcjonalnie zwiększyć, co czyni jak zawsze w celach podatkowych.
*



No tak, znow to biadolenie o podatkach...

user posted image

QUOTE
Europejski urząd statystyczny (eurostat) opublikował dane dot. kosztów pracy w 2016 r. w państwach członkowskich UE.

Istnieją ogromne różnice pomiędzy państwami członkowskimi UE, jeśli chodzi o koszty pracy, czyli nakłady pracodawców: wynagrodzenie plus świadczenia socjalne. W 2016 roku średni godzinowy koszt pracy w całej UE (bez rolnictwa i administracji publicznej) szacowany był na 25,40 euro, zaś w strefie euro (19 państw) na 29,80 euro.

Najniższe godzinowe koszty pracy ma m.in. Polska (8,60 euro). Najwyższe  ma Dania (42,00 euro), a następnie w kolejności Belgia (39,20 euro), Szwecja (38,00 euro), Luksemburg (36,60 euro) oraz Francja (35,60 euro).

Jak podaje eurostat, wysokość godzinowych kosztów pracy w przemyśle w 2016 r. wynosiła średnio w UE 26,60 euro, w sektorze usług 25,80 lub 27,70 euro, a w branży budowlanej 23,30 lub 26,10 euro. W sektorze nieprodukcyjnym (oprócz administracji publicznej) obliczona została ona w państwach unijnych i w strefie euro na średnio 29,70 euro.

W niemieckiej gospodarce (bez rolnictwa i administracji publicznej) koszty pracy w 2016 r. wynosiły ok. 33,00 euro. W 2015 r. było to 32,20 euro. – czyli koszt godziny pracy wzrósł o 2,5 proc.

W przemyśle szacowane były na 38,00 euro, w sektorze usług na ok. 30,50 euro, a w sektorze budowlanym na ok. 27,10 euro.

*




Wypadałoby jeszcze podać jak Eurostat oblicza te koszty. A wtedy tak ładnie już nie wypadamy.
Radek8484
Mediana wynagrodzeń pracowników szeregowych wyniosła 2 650 PLN brutto miesięcznie – wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez Sedlak & Sedlak w 2016 roku.

user posted image

user posted image

user posted image

http://www.praca.egospodarka.pl/139687,Wyn...oku,1,55,1.html
logis
QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 16:24)
Po prostu stwierdziłem że państwo ustanawia płace minimalne nie po to aby podnieść czyjąś wypłatę a aby zwiększyć minimum do opodatkowania. (...) Nie trzeba wprowadzać minimum (które w 2014 roku zarabiało podajże 7(?) procent zatrudnionych wyłączając mikroprzedsiębiorstwa) aby pensje rosły.

Zgoda jeśli chodzi o większe miasta, bo tam firmy muszą konkurować o pracownika. Natomiast w małych miejscowościach przedsiębiorca często działa jak monopolista i to on mógłby dyktowac wysokośc pensji w swoim regionie, gdyby nie ustawowa płaca minimalna.
Też uważam, że płaca minimalna powinna być uzależniona od wysokości średnich dochodów w danym regionie (mieście woj./ powiecie). Problemu z przenoszeniem firm można uniknąć określając miejsce wykonywnia pracy a nie siedziby firmy.

QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 16:24)
Trzeba podejmować działania aby zwiększać efektywność pracy i naszą konkurencyjność. Tylko to może nas zbliżyć do państw Europy zachodniej, chociaż perspektywy na takie działania są niewielkie.

Odnośnie efektywności i konkurencyności, maszyny mamy często te same co na zachodzie, więc produkujemy tak samo szybko i w tej samej jakości co tam. Mimo to trudno mówić o zbliżaniu się do zachodnich pensji.
Dlatego sądzę, że zwiększanie efektywności nie jest kluczem. Należy bardziej naciskać na pracodawców w celu zwiększenia płacy. Wydajność nam już wzrosła, oszczędności firm wzrosły, płace pełzają.
Zakładam, że pracownicy w Polsce nie naciskają tak na pensje, bo nie mają oszczędności i nie mogą sobie powiedzieć, że za 3000zł/mies to oni się nie ruszą. Na zachodzie po kilkudziesięciu latach kapitalizmu oszczędności na głowę są wielokrotnie wyższe i tam można sobie czekać na lepszą ofertę.
monx
QUOTE(logis @ 6/06/2017, 11:19)
QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 16:24)
Po prostu stwierdziłem że państwo ustanawia płace minimalne nie po to aby podnieść czyjąś wypłatę a aby zwiększyć minimum do opodatkowania. (...) Nie trzeba wprowadzać minimum (które w 2014 roku zarabiało podajże 7(?) procent zatrudnionych wyłączając mikroprzedsiębiorstwa) aby pensje rosły.

Zgoda jeśli chodzi o większe miasta, bo tam firmy muszą konkurować o pracownika. Natomiast w małych miejscowościach przedsiębiorca często działa jak monopolista i to on mógłby dyktowac wysokośc pensji w swoim regionie, gdyby nie ustawowa płaca minimalna.
Też uważam, że płaca minimalna powinna być uzależniona od wysokości średnich dochodów w danym regionie (mieście woj./ powiecie). Problemu z przenoszeniem firm można uniknąć określając miejsce wykonywnia pracy a nie siedziby firmy.

QUOTE(misza88 @ 5/06/2017, 16:24)
Trzeba podejmować działania aby zwiększać efektywność pracy i naszą konkurencyjność. Tylko to może nas zbliżyć do państw Europy zachodniej, chociaż perspektywy na takie działania są niewielkie.

Odnośnie efektywności i konkurencyności, maszyny mamy często te same co na zachodzie, więc produkujemy tak samo szybko i w tej samej jakości co tam. Mimo to trudno mówić o zbliżaniu się do zachodnich pensji.
Dlatego sądzę, że zwiększanie efektywności nie jest kluczem. Należy bardziej naciskać na pracodawców w celu zwiększenia płacy. Wydajność nam już wzrosła, oszczędności firm wzrosły, płace pełzają.
Zakładam, że pracownicy w Polsce nie naciskają tak na pensje, bo nie mają oszczędności i nie mogą sobie powiedzieć, że za 3000zł/mies to oni się nie ruszą. Na zachodzie po kilkudziesięciu latach kapitalizmu oszczędności na głowę są wielokrotnie wyższe i tam można sobie czekać na lepszą ofertę.
*


Według badan jeszcze niedawno okres poszukiwania nowej pracy przez Polaka wynosił około roku.
Niestety restrukturyzacja polskiej gospodarki poprzez w duzej mierze rozwalenie nierentownych a czesciowo i rentownych zakladow doprowadziła w latach 1985-2003 do znikniecia około 5 mln miejsc pracy w gospodarce.
Moim zdaniem o poziomie rozwoju gospodarki w pewnym sensie stanowi tez poziom bezrobocia a na pewno duzo lepiej zyje sie w kraju niskim niz wyzszym bezrobociu przy podobnym stopniu bogactwa.
W w Polsce przez 25 lat po upadku PRl bezrobocie cały czas z niewielkimi odchyleniami przewaznie przekraczało 10 %
. Powody tego sa rozne miedzy innymi boom demograficzny lat 80 bez ekonomicznych przesłanek ale skutki sa moim zdaniem 3 - rynek pracodawcy, nizsze pensje, gorsze warunki i atmosfera w pracy.
Realchief
QUOTE(monx @ 5/06/2017, 21:31)
Ja bym zwrocił uwage ze pensja w Polsce nie moga byc az tak bardzo niskie - 2 elementy - kredyt hipoteczny i najem mieszkania.
W przypadku Warszawy najem zaczyna sie gdzies od 1,5 tysiaca netto za kawalerke dla singla, kredyt hipoteczny dokładnie sie nie orientuje ale napewno nie mniej niz najem kawalerki.
A jakos jednak swego czasu był i boom hipoteczny i boom na nabywanie mieszkan pod wynajem.
Zupełnie inna sprawa ze jak sie odejmie od zarobkow koszty raty hipotecznej to realny suma do zagospodarowania jest zdecydowanie mniejsza i skutecznie zniecheca to raz do posiadania dzieci dwa teoretycznie do rozwodzenia sie bo podział kredytu hipotecznego to bardzo skomplikowany problem chocby w orzecznictwie podziałowym.
*



Mniej więcej tak wychodzi wynajem i kredyt. Choć czasami się uda wyrwać 2 pokojowe mieszkanie za 200-300 zł mniej.

A boom był, tyle, że:
1. Dobrze zarabiających ludzi jest kilka milionów, zaspokojenie ich potrzeb więc przy takim a nie innym tempie budowy obecnie to co najmniej kilkanaście lat.
2. Boom był w dużej mierze frankowy. Kredyt mogły wziąć osoby których na niego tak naprawdę nie było stać i teraz są płacze.
3. Nie na darmo istnieje grupa osób (bardzo duża) zwana słojami. A nazywa się ich tak bo po zapłaceniu raty kredytu lub opłacenia wynajmu nie stać ich nawet żeby się samodzielnie wyżywić i jedzą to co dostaną od rodziców.


QUOTE(rasterus @ 6/06/2017, 3:07)
Tylko, że przy pensjach zależnych od powiatu zacznie się kręcenie wałków. Rejestracja firmy w jednym miejscu, działalność w drugim.
*



E tam. Starczy, że będzie się to wyliczać zgodnie z wartością dla powiatu gdzie jest świadczony stosunek pracy, a nie gdzie jest firma zarejestrowana.


QUOTE(Radek8484 @ 6/06/2017, 12:15)
Mediana wynagrodzeń pracowników szeregowych wyniosła 2 650 PLN brutto miesięcznie – wynika z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń przeprowadzonego przez Sedlak & Sedlak w 2016 roku.

user posted image

user posted image

user posted image

http://www.praca.egospodarka.pl/139687,Wyn...oku,1,55,1.html
*



Na to się nie bardzo ma sens powoływać co najwyżej z braku laku.
Po pierwsze są one na niereprezentatywnej próbie, bo to dane od ludzi którym się chciało wypełnić je na stronie internetowej.
Po drugie jak zerknąć na strukturę zawodów i wykształcenia to widać, że to tak naprawdę są podawane zarobki specjalistów z wyższym wykształceniem.
Radek8484
"Płaca minimalna pójdzie w górę o 80 złotych - zdecydował właśnie rząd. Do 2080 zł brutto / m-c. Rząd przyjął rekomendację KERM."

https://twitter.com/k_berenda/status/872043331735494656
Radek8484
QUOTE
Przeciętne nowe mieszkanie kupowane na polskim rynku zmniejszyło się od 2010 r. o prawie 8 metrów kwadratowych - wyliczyli Eksperci Open Finance, w oparciu o dane GUS, NBP i banków. Prognozują, że taka tendencja będzie się pogłębiać, głównie z powodu coraz trudniejszego dostępu do kredytów hipotecznych. Ponadto przewidują systematyczny wzrost rat tych kredytów.

Jeszcze w 2010 r. deweloperzy otrzymywali decyzje administracyjne, które pozwalały budować lokale o przeciętnej powierzchni 64,6 m kw. Jednak od tego roku zdolność Polaków do kupowania mieszkań radykalnie spadała. W 2016 r. było to już o 7,7 m kw. mniej (56,9 m kw.). Do obliczeń przyjęto tylko takie pozwolenia, które dotyczyły budynków z przynajmniej trzema lokalami, aby domy jednorodzinne nie zawyżały przeciętnej powierzchni.  Różnica jest duża, zakładając, że niezmiennie od lat najpopularniejszymi w Polsce mieszkaniami są dwupokojowe.

Im większe miasto tym ta różnica jest większa. W Warszawie daje to dwukrotnie większy spadek powierzchni mieszkań. W stolicy przeciętne mieszkanie, na którego budowę deweloperzy otrzymali pozwolenie w 2010 roku miało 69,6 m kw. powierzchni. Ubiegłoroczna średnia to już niecałe 53,9 m kw., czyli o 15,7 m kw. mniej.


http://www.czasnafinanse.pl/kredyty/artyku...jsze-mieszkania

QUOTE
Choć zarobki Polaków statystycznie wyglądają coraz lepiej – to rzeczywistość jest trochę mniej kolorowa. Średnie wynagrodzenie jest tak wysokie, gdyż zawyżają je wysokie pensje prezesów czy dyrektorów. Lepszym wskaźnikiem wydaje się być mediana, która dzieli wszystkie wartości na pół – w lipcu wynosiła ona ok. ok. 3433 zł brutto, a więc prawie 2,5 tys. zł „na rękę”.

Dla porównania, według danych NBP, średnia cena transakcyjna metra kwadratowego mieszkania w I kwartale 2016 r. na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych (m.in. Gdańsk, Kraków, Warszawa) wynosi 5 649 zł. To suma ponad dwa razy większa niż mediana wynagrodzeń. – Cena ta jest tak wysoka, że osoby o pensji równej medianie nie stać zakup mieszkania o powierzchni 40 m kw. sfinansowanym kredytem – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk firmy Expander – Biorąc pod uwagę, że można go uzyskać na maksymalnie 90 proc. wartości nieruchomości i że średnie oprocentowanie takich kredytów wynosi 4 proc., okazuje się, że rata wyniosłaby 1 073 zł, czyli aż 44 proc. takiego przeciętnego dochodu. Tymczasem w większości banków ten stosunek musi być niższy niż 30 proc., a tylko nieliczne instytucje pozwalają nieco przekroczyć ten poziom – dodaje ekspert.


http://www.gratka.pl/mieszkam/artykul/prze...rt,t,id,tm.html

user posted image

QUOTE
Zaledwie kilkunastometrowe mieszkanie? Są na takie chętni. W Lublinie powstaje właśnie "mikroapartamentowiec".

Jak bardzo mini są minimieszkania? Od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów. 22-metrowy mikroapartament kosztuje 138 tys. zł. To daje cenę 6,2 tys. zł za metr kwadratowy. Już w tej chwili deweloper ma kilka sprzedanych i kilkanaście zarezerwowanych mikromieszkań. W ofercie są też lokale o powierzchni zaledwie 12 metrów kwadratowych.

Lublin nie jest pierwszym miastem, gdzie powstaną bloki malutkich mieszkań. Kilka lat temu na podobny pomysł wpadł deweloper z Wrocławia. Tam również w ofercie pojawiły się małe i w pełni wyposażone mieszkania.

Projekt cieszył się takim powodzeniem, że w ubiegłym roku ruszył drugi etap inwestycji. I tym razem wrocławski deweloper postawił na małe mieszkania. W tym wypadku powstanie aż 9-piętrowy budynek. Najmniejsze lokale będą miały 13, największe 37 metrów kwadratowych. W tym wypadku wszystkie mieszkania są już sprzedane lub zarezerwowane.


http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/...,0,2322698.html
Realchief
Bardzo ciekawe dane, zalinkowałem post kolegi do tematu o 500+.
misza88
Realchief
CODE
W praktyce w Polsce minimalną zarabia około 25% ludzi (wliczając firmy poniżej 9 osób oraz umowy-zlecenia).

Skąd te 25%? W jaki sposób ustalisz płacę minimalną w mikroprzedsiębiorstwach? Przecież tam kwitnie szara strefa, ludzie często są zatrudnieni na czarno i resztę dostają pod stołem.
Należy również pamiętać że bardzo wielu ludzi wpadających w wyższy próg zarobkowy (lekarze, programiści etc.) przechodzą na samozatrudnienie i nie są ujęci w wielu statystykach.
W Polsce mamy chory regresywny system podatkowy.

logis
CODE
Zgoda jeśli chodzi o większe miasta, bo tam firmy muszą konkurować o pracownika. Natomiast w małych miejscowościach przedsiębiorca często działa jak monopolista i to on mógłby dyktowac wysokośc pensji w swoim regionie, gdyby nie ustawowa płaca minimalna.

Wychowałem się w takiej "małej miejscowości". Praca na czarno, w ogóle nie regulowana przez państwo. Zarobki w niektórych branżach znacznie przekraczają minimalną.
Mała obserwacja: wychowałem się niedaleko gospodarstwa, które każdego sezonu zatrudniało ludzi do prac polowych. Jeszcze jako 14-16 letni dzieciak zarabiałem tam 4zł. na godzinę, podobnie jak każdy inny pracownik, bez względu na wiek. Praca do 12 godzin na otwartym polu, bywało upalnie a pracodawca nawet nie zapewniał wody pitnej. Chętnych do tej pracy było na prawdę wielu, po wejściu do UE stawka godzinowa została stopniowo podnoszona nawet o 50%, doszło bodaj do kilkunastu. Rolnik w końcu musiał zmienić formę prowadzonego gospodarstwa bo nie było chętnych do prac polowych.
CODE

Odnośnie efektywności i konkurencyności, maszyny mamy często te same co na zachodzie, więc produkujemy tak samo szybko i w tej samej jakości co tam. Mimo to trudno mówić o zbliżaniu się do zachodnich pensji.

Ponieważ my to tylko tworzymy. Zachód czerpie zyski z nakładów intelektualnych.

Radek8484
CODE
Przeciętne nowe mieszkanie kupowane na polskim rynku zmniejszyło się od 2010 r. o prawie 8 metrów kwadratowych - wyliczyli Eksperci Open Finance, w oparciu o dane GUS, NBP i banków. Prognozują, że taka tendencja będzie się pogłębiać, głównie z powodu coraz trudniejszego dostępu do kredytów hipotecznych. Ponadto przewidują systematyczny wzrost rat tych kredytów.

Wpływ na to może mieć też fakt że rodziny są coraz mniejsze i mieszkanie nie muszą być już tak obszerne.

Mieszkania są w Polsce na pewno drogie, drogie w porównaniu do państw zachodnich. Ale z czego to wynika? Z ich niewielkiej ilości. Sytuacja choć kolorowa nie jest to będzie się poprawiać. Mieszkań u nas przybywa, jeszcze niedawno na rynek mieszkaniowy wchodziło pokolenie wyżu, teraz zaczyna wchodzić pokolenie niżu. Popyt będzie powoli malał podaż rosła. Potrzeba czasu.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org