Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Dotowanie uprawy ziemi w UE
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
Pages: 1, 2
emigrant
Zakładam ten temat, bo można tu na forum dowiedzieć się, że korzystanie niektórych praw Zjednoczonej Europy niektórzy uważają za niemoralne. Chodzi konkretnie o kupowanie ziemi w celu jej uprawy, by zgodnie z prawem unijnym dostać do tego dotacje. Jest to działalność powszechna i nie ukrywana przed nikim.
Niektórzy uważają tego typu działalność ( w pełni legalną, dodajmy) za ujmę na honorze.
Kilka aspektów narzuca się tutaj do dyskusji. Po pierwsze podejście, by uważać za niecne korzystanie z oficjalnie istniejącego prawa, po drugie padło tu w dyskusji, że prawo to należy do złych ustaw, według których postępowanie jest naganne. (Ostatnio, kiedy taki argument padł, była mowa o Ustawach Norymberskich. Teraz niektórzy widać uważają, że i to prawo podpada pod tę kategorię.
Co o tym myślicie?
Tromp
Witam!
Oceny moralnej czynił nie będę, bo i po co? Nabywanie ziemi celem brania dopłat dla rolników bez uprawiania tejże jest legalne, ale, hmmm... No nie leży mi i już.

Inna sprawa, że w większości UE dopłaty są do produkcji, promując innowacyjnych rolników, u nas zaś system dopłat powstał dla polityków skupujących ziemię po PGR-ach (głównie PSL), Kościoła Katolickiego i innych instytucji, które posiadają znaczny areał, ale nic z nim nie robią. I chore to, gdyby dopłaty były do produkcji, to rolnicy dostawaliby ich więcej, a ci-wcale.
emigrant
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 15:10)
Witam!
Oceny moralnej czynił nie będę, bo i po co? Nabywanie ziemi celem brania dopłat dla rolników bez uprawiania tejże jest legalne, ale, hmmm... No nie leży mi i już.
*


Jak: bez uprawiania: nie trzeba zaorać, obsiać i zebrać? Na jakim etapie jest to dotowane?
Walercia
Ano właśnie - na żadnym. Inaczej mówiąc, nie jest.
Przynajmniej teoretycznie, aby otrzymywać dopłaty, trzeba uprawiać ziemię - taka jest zresztą idea tych dopłat.

Inna rzecz, że Polak lubi lewiznę, a jak akurat w instytucji kontrolnej ma koleżankę szwagra przyjaciółki ze studiów...

Otrzymywanie dopłat bez uprawiania ziemi w naszym pięknym kraju (i nie tylko w nim, kiedyś czytałam raport z Grecji w analogicznej kwestii - wymyślili tam nawet dla zmylenia kontroli drzewka oliwne z plastiku) zdarza się jak najbardziej. Natomiast obok legalności nawet nie stało, kropka.
emigrant
Po pierwsze: co się rozumie w prawie pod "uprawiać" czyli jakie czynności, po drugie: coś mi tu nie gra. Ludzie to robią wszem i wobec, nie ukrywając się. tak się nie robi nielegalnych interesów.
Już dawno jedni podkapowaliby drugich, gdyby to miało sens. Widać nie ma, bo jest legalne.
Tromp
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 16:12)
Jak: bez uprawiania: nie trzeba zaorać, obsiać i zebrać? Na jakim etapie jest to dotowane?
*


Powiem ci w ten sposób-nie mogę ci dokładnie odpowiedzieć w tej chwili, najwcześniej w czwartek, jak posprawdzam w domu w papierach. Niemniej, nawet do ugorów-wbrew temu, co pisze Walercia-jest możliwe zupełnie legalnie-o ile załatwisz sobie (acz niekoniecznie trzeba to robić, czasem z góry ci takie coś dają, nawet, jak nie chcesz), że to teren o określonej wartości przyrodniczej czy ekologicznej i cześć. Z tym, że to może być bardzo korzystne, jeżeli-jak na części moich łąk-dotyczy lichego terenu, z którego częste zbiory nie dawałyby tyle, ile daje wzrost dopłat, choć z racji charakteru jest to teren wykorzystywany, a więc nie ugór. Jak to częsta sytuacja-nie mam pojęcia.


Prościej jest zrobić tak, jak pisze Walercia-udawać uprawę. Przykładowo, można albo orać raz na jakiś czas dany kawałek, co jest zgodne z prawem. Nie pamiętam, jaki jest interwał czasowy, bodajże 5 lat-i nie robić z tym nic więcej. Oczywiście oznacza to pewien zakres prac. Jednakże, możesz powiedzieć, że ów kawałek ziemi zaorałeś 3-4 lata temu, a teraz to pastwisko lub łąka. A że nikt tam nie wypasa nic-czy to twój problem? I że faktycznie ów kawałek ostatni raz był orany za Piasta... rolleyes.gif
Działa to też niestety w drugą stronę-nam nie chcieli dać dopłat do jednego kawałka kilka lat temu, bo na znacznej części owego pola stoi woda-wg zdjęć lotniczych. Wygląda to mniej więcej tak-to fota po tegorocznej powodzi. Poprzednim razem woda stała na tym polu... No, nie wiem, czy chodziłem już do szkoły, jeśli nawet, to max do 1 klasy podstawówki. Ale oni wiedzą lepiej.

W ogóle przepisy okołorolne spod znaku UE to temat-rzeka, absurd na absurdzie-raz się zdarzyło, że babka przeprowadzająca inspekcje popłakała się u nas, bowiem kazano jej i jej koledze sprawdzać to samo trzeci raz na zlecenie trzech różnych agencji-bo nie wolno przepisać wyników, które za każdym razem dotyczyły tego samego zagadnienia i tego samego obszaru rolleyes.gif
Walercia
NIC nie robić, zgodnie z prawem - nie można. Natomiast:

1. Jak najbardziej zgodnie z prawem, można corocznie zostawić bez koszenia część łąki (w uproszczeniu: 1/5 areału, rotując corocznie) - trzeba do tego zapisać się do odpowiedniego planu ekologicznego, nie dla wszystkich terenów dostępnego. Podobna sytuacja dotyczy zadrzewień śródpolnych, stref buforowych, itp. Ale to wszystko ogólnie odnosi się do małych powierzchni.

2. Można "użytkować" łąkę kośną, raz do roku ją kosząc - i nawet nie wykorzystywać tego, co się skosiło. W razie kontroli "deszcze były, siano zgniło na pokosach"

3. Można "użytkować" pastwisko przy pomocy minimalnej obsady zwierząt, które nie mają szansy go porządnie wykorzystać - ale "pasą się".

4. Chyba faworyt naciągaczy - uprawy wieloletnie, np. wierzba energetyczna, czy orzech włoski - trzeba raz posadzić drzewka, a że przez następne 15 lat nie widać ich spod zielska? No cóż, "tak wolno rosną"

Na pewno na tym nie koniec, ale to najpopularniejsze metody w naszym kraju. Przy czym tylko przy (1) uczciwie i zgodnie z prawem bierze się pieniądze za "nicnierobienie" - zresztą dokładnie taka jest idea tej dopłaty, ochrona siedlisk zwierząt i rodzimego składu gatunkowego łąk przez podsiew naturalny, w dobie ogólnej intensyfikacji produkcji rolnej.
Pozostałe metody opierają się na udawaniu, że "coś się robi", i założeniu "przychylności" kontroli.Bądź, jeszcze częściej, jej nieistnienia.

Ed.
5. Można też oczywiście nie robić zupełnie nic, brać dotacje, i liczyć, że kontrola się nie pojawi. Ale to raczej margines (zarówno w sensie rozmiaru, jak i społecznego profilu osób tym się "trudniących"). Wielkoskalowe przekręty robi się raczej na pozorowanych użytkach trwałych.
Hrodgar
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 15:51)
W ogóle przepisy okołorolne spod znaku UE to temat-rzeka, absurd na absurdzie-raz się zdarzyło, że babka przeprowadzająca inspekcje popłakała się u nas, bowiem kazano jej i jej koledze sprawdzać to samo trzeci raz na zlecenie trzech różnych agencji-bo nie wolno przepisać wyników, które za każdym razem dotyczyły tego samego zagadnienia i tego samego obszaru rolleyes.gif
*



To tak jak z PRLem. wink.gif
emigrant
OK. Ma ktoś jakieś dane ile z UE idzie pieniędzy do Polski na te dopłaty?
1234
Problem w tym, że ugór w/g ARiMR to zupełnie co innego niż w powszechnym mniemaniu. Definicja agencyjna to jest taka, że jest to obszar akurat w tym roku nie pod uprawą, ale zaorany, spulchniony, bez chwastów, etc. W każdym razie gotowy do uprawy.
Natomiast w powszechnym mniemaniu to jest kawał pola, na którym ojciec już nic nie siał, a brzózki do ramion sięgają.
Można , owszem bawić się w łąki ekstensywne, gospodarstwa ekologiczne, ale tu raczej skórka za wyprawkę się nie kalkuluje.
Tromp
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 17:24)
1. Jak najbardziej zgodnie z prawem, można corocznie zostawić bez koszenia część łąki (w uproszczeniu: 1/5 areału, rotując corocznie) - trzeba do tego zapisać się do odpowiedniego planu ekologicznego, nie dla wszystkich terenów dostępnego. Podobna sytuacja dotyczy zadrzewień śródpolnych, stref buforowych, itp. Ale to wszystko ogólnie odnosi się do małych powierzchni.
*


Zgadza się-ale zawsze można podzielić działki na mniejsze, choć to generuje masę papierkowej roboty.
CODE

2. Można "użytkować" łąkę kośną, raz do roku ją kosząc - i nawet nie wykorzystywać tego, co się skosiło. W razie kontroli "deszcze były, siano zgniło na pokosach"

Też się zgadza.
CODE

3. Można "użytkować" pastwisko przy pomocy minimalnej obsady zwierząt, które nie mają szansy go porządnie wykorzystać - ale "pasą się".

Czyli np kupić sobie jedną kozę na X ha.
U nas się księdza o to czepiali, że tak robi-acz ten gość wyjątkowo faktycznie coś tam pracował, po prostu dorabiał sobie hodowlą różnych zwierzaków.
CODE

4. Chyba faworyt naciągaczy - uprawy wieloletnie, np. wierzba energetyczna, czy orzech włoski - trzeba raz posadzić drzewka, a że przez następne 15 lat nie widać ich spod zielska? No cóż, "tak wolno rosną"

O to to! Na produkcji leśnej o tym mi mówił dr. Król, z którym miałem wykłady. Wierzba energetyczna, tańszy topinambur...
CODE

Na pewno na tym nie koniec, ale to najpopularniejsze metody w naszym kraju. Przy czym tylko przy (1) uczciwie i zgodnie z prawem bierze się pieniądze za "nicnierobienie" - zresztą dokładnie taka jest idea tej dopłaty, ochrona siedlisk zwierząt i rodzimego składu gatunkowego łąk przez podsiew naturalny, w dobie ogólnej intensyfikacji produkcji rolnej.

A to się zgadza, o tym też pisałem. Sam mam łąki, za koszenie których 2 razy w roku i tylko po 1 lipca płaci mi się tyle, że nie opłaca mi się kosić ich wcześniej-bo liche. Chodzi o siedliska jakichś ptaków...
CODE

5. Można też oczywiście nie robić zupełnie nic, brać dotacje, i liczyć, że kontrola się nie pojawi. Ale to raczej margines (zarówno w sensie rozmiaru, jak i społecznego profilu osób tym się "trudniących"). Wielkoskalowe przekręty robi się raczej na pozorowanych użytkach trwałych.

Aha.
Chyba, że "ma się wtyki".




Hrodgarze-o co ci chodzi?
Walercia
Emigrant -
QUOTE
OK. Ma ktoś jakieś dane ile z UE idzie pieniędzy do Polski na te dopłaty?


Np. tu: gospodarz.pl
QUOTE
W Polsce o płatności bezpośrednie ubiega się najwięcej rolników ze wszystkich państw członkowskich UE, toteż realizacja tych dopłat przez ARiMR jest największą operacją finansową realizowaną przez europejską agencję płatniczą. Na wypłatę dopłat bezpośrednich za 2012 r. przeznaczone zostanie ok. 14 miliardów złotych - 90% tej kwoty pochodzi z budżetu UE, a pozostałe 10% sfinansowane jest z budżetu krajowego. Natomiast na płatności rolnośrodowiskowe za rok 2012 zostanie przeznaczone ok. 1,5 mld zł. Płatności bezpośrednie i płatności rolnośrodowiskowe mogą być realizowane do 30 czerwca 2013 r.

W uproszczeniu: płatności obszarowe - to "za uprawę"
Płatności rolnośrodowiskowe - to za nieuprawianie jakiegoś wycinka, albo (częściej) za stosowanie metod uprawy mniej wydajnych, za to bardziej "ekologicznych" - w założeniu mają rekompensować rolnikowi to, że mniej zarabia na produkcji, a chroni środowisko (np. nie kosi łąki w czasie lęgu ptaków, tylko później - a przez to ma mniej wartościowe siano).
Tromp
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 17:47)
W uproszczeniu: płatności obszarowe - to "za uprawę"
Płatności rolnośrodowiskowe - to za nieuprawianie jakiegoś wycinka, albo (częściej) za stosowanie metod uprawy mniej wydajnych, za to bardziej "ekologicznych" -
*


...i np. wieszanie na traktorze dzwonka, żeby straszyć zwierzęta przed zestawem koszącym.
1234
Ale tych rolnośrodowiskowych nie dostajesz tak "na ładne oczy" jak ONW, plan rolnośrodowiskowy opracować etc...
Walercia
QUOTE(1234 @ 18/06/2013, 17:50)
Ale tych rolnośrodowiskowych nie dostajesz tak "na ładne oczy" jak ONW, plan rolnośrodowiskowy opracować etc...
*



Zgadza się, przy tym (przynajmniej w moim doświadczeniu) są kontrolowane bardziej, niż obszarowe. No i sumarycznie mniejszy pieniądz do wzięcia, więc lewizna się lęgnie raczej w obszarowych...


A tak odnośnie pytania, od którego zaczął emigrant
Moim zdaniem...
Kupowanie ziemi z myślą o jej uprawie, i po stronie zysków, oprócz dochodu z płodów rolnych, uwzględnianie dopłat, a następnie rzeczywista uprawa, intensywna czy ekologiczna - jak najbardziej moralne. Wykonuję konkretną pracę, wytwarzam konkretne dobro, za którego wytwarzanie ktoś (UE) postanowił dopłacić mi więcej, niż zapłaciłby rynek. Można porównać do pracy na stażu opłacanym przez Urząd Pracy, czy pobierania oprócz pensji prawnie należącego się zasiłku, dajmy na to, becikowego wink.gif .

Kupowanie ziemi po to, by na niej symulować uprawę - równie moralne, jak przychodzenie na budowę w stanie wskazującym, przelegiwanie 8 godzin pod stertą desek, i inkasowanie wypłaty. Symuluję pracę, nie wytwarzam założonego dobra, a pobieram pieniądze za wykonanie tej pracy.
emigrant
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 17:04)
Kupowanie ziemi po to, by na niej symulować uprawę - równie moralne, jak przychodzenie na budowę w stanie wskazującym, przelegiwanie 8 godzin pod stertą desek, i inkasowanie wypłaty. Symuluję pracę, nie wytwarzam założonego dobra, a pobieram pieniądze za wykonanie tej pracy.
*


A jak to możliwe, że płacą za symulowanie uprawy? Przecież to łatwo sprawdzić.
Tromp
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 19:34)
A jak to możliwe, że płacą za symulowanie uprawy? Przecież to łatwo sprawdzić.
*


O ile inspektor ruszy w pole, co wcale nie jest pewne.
Walercia
QUOTE
A jak to możliwe, że płacą za symulowanie uprawy? Przecież to łatwo sprawdzić.

Ale musi jeszcze być wola sprawdzenia...
Obawiam się, że dokładnego opisu "jak to możliwe" nikt nie poda, bo osoby, które mogłyby coś o tym zjawisku powiedzieć od środka, z oczywistych względów nie podzielą się swą wiedzą na publicznym forum...
Tromp
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 19:50)
Obawiam się, że dokładnego opisu "jak to możliwe" nikt nie poda, bo osoby, które mogłyby coś o tym zjawisku powiedzieć od środka, z oczywistych względów nie podzielą się swą wiedzą na publicznym forum...
*


Przykładowo-inspekcja nasienna musi iść na pole ziemniaków, pobrać materiał (czyt. wygrzebać kilka kg sadzeniaka z grządki) i tyle. A jak go dostanie do ręki? rolleyes.gif
emigrant
Wiem, że sąsiadka, która bawi się w to, co roku co najmniej orze, nie wiem, jak dalej, ale wiem też, że właściwie co roku sprawdzają, co tam namodziła...
lancelot
Orze za ile A ile dotacji bierze? Ile oszczędza będąc płatnikiem KRUS?
Tromp
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 20:09)
Wiem, że sąsiadka, która bawi się w to, co roku co najmniej orze, nie wiem, jak dalej, ale wiem też, że właściwie co roku sprawdzają, co tam namodziła...
*


Zgadza się. Ale jeden inspektor sprawdza ci tylko papiery, inny wściubia nos do obory, jeszcze inny rzuci okiem na pole, kolejny weźmie próbki, które mu dałeś.
Na drugim biegunie są tacy, którzy nie tylko sprawdzą papiery, ale i zajrzą każdej krowie do tyłka, będą buszować w zbożu i na koniec wykopią pół worka zimnioków (których wcale nie ma, są tylko halucynacje z głodu). Zależy na kogo trafisz i jak wzajemnie chcecie się potraktować.
Walercia
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 20:03)
Przykładowo-inspekcja nasienna musi iść na pole ziemniaków, pobrać materiał (czyt. wygrzebać kilka kg sadzeniaka z grządki) i tyle. A jak go dostanie do ręki? rolleyes.gif
*



Względnie dostanie do ręki "coś jeszcze"... A wtedy inspekcja nie dotrze, nie zobaczy...
Tromp
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 20:15)
Względnie dostanie do ręki "coś jeszcze"... A wtedy inspekcja nie dotrze, nie zobaczy...
*


Dotrze i zobaczy, ba, pobierze materiał.
A przynajmniej tak opowie w inspektoracie.
marc20
QUOTE
Kupowanie ziemi po to, by na niej symulować uprawę - równie moralne, jak przychodzenie na budowę w stanie wskazującym, przelegiwanie 8 godzin pod stertą desek, i inkasowanie wypłaty. Symuluję pracę, nie wytwarzam założonego dobra, a pobieram pieniądze za wykonanie tej pracy.

Wypisujecie absurdy w tym temacie mało realne do zaistnienia. Dopłaty nie są na tyle duże aby opłacało się tylko za nie kupować ziemię. Taki "inwestor" musiałby czekać min. 15 lat aby ziemia się zwróciła.
Tromp
QUOTE(marc20 @ 18/06/2013, 20:39)
Wypisujecie absurdy w tym temacie mało realne do zaistnienia. Dopłaty nie są na tyle duże aby opłacało się tylko za nie kupować ziemię. Taki "inwestor" musiałby czekać min. 15 lat aby ziemia się zwróciła.
*


Jasne-głównie chodzi o KRUS wink.gif
lancelot
A to szkoda inwestować 15 lat na przód?
Aquarius
QUOTE(marc20 @ 18/06/2013, 19:39)
Dopłaty nie są na tyle duże aby opłacało się tylko za nie kupować ziemię.
*



Czyżby głos rozsądku?
No właśnie, ile kosztuje hektar ziemi i ile można z niego wyciągnąć dotacji?
Ile zaoszczędzi na KRUS-ie itp?

lancelot
QUOTE
A to szkoda inwestować 15 lat na przód?


Tylko ile trzeba mieć na początku?
emigrant
QUOTE(Aquarius @ 18/06/2013, 19:49)
No właśnie, ile kosztuje hektar ziemi i ile można z niego wyciągnąć dotacji?
*


Kiedy ostatnio sprawdzałem (parę lat temu) od kilkunastu do 80 tys. zł.
Aquarius
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 19:50)
od kilkunastu do 80 tys. zł.
*



Co? Ziemia czy dotacje?
Walercia
Przykro mi, ale koledzy marc20 i Aquarius zarzucają innym "wypisywanie absurdów", a sami nie mają podstawowej orientacji w temacie. W latach dziewięćdziesiątych w niektórych rejonach wykupowało się ziemię z ARR po 3 tysiące złotych za hektar. Dziś w tych samych rejonach chodzi po 30.000 (przed "kryzysem" nawet więcej.

"Nie opłaci się kupować dla dopłat"?
A nie opłaci się kupować dla lokaty (przebitka 1000% w ciągu tych 15-20 lat, nawet przy uwzględnieniu inflacji, wciąż brzmi nieźle) i przy okazji inkasować dopłat?
Aquarius
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 19:56)
Aquarius zarzucają innym "wypisywanie głupot",
*



Nikomu nic nie zarzucam, pytam.

Inwestowanie w nieruchomości to chyba nieco inna bajka. W latach dziewięćdziesiątych nie było dotacji i chyba nikt nie przewidywał takowych. A na pewno nie wiedzieli w jakim będą kształcie.

Temat jest o kupowaniu dla dotacji, braniu dotacji za brak produkcji a jedynie posiadanie.
lancelot
Jak to ile trzeba? Ja wiem ile trzeba kasy w interesie deweloperskim, trzeba za wybudowanie bloku zapłacić 4 tyś za metr a potem wziąć 8 tyś...źle?
emigrant
QUOTE(Aquarius @ 18/06/2013, 19:56)
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 19:50)
od kilkunastu do 80 tys. zł.
*



Co? Ziemia czy dotacje?
*


Ziemia. Nie budowlana, oczywiście.
lucyna beata
QUOTE(marc20 @ 18/06/2013, 19:39)
QUOTE
Kupowanie ziemi po to, by na niej symulować uprawę - równie moralne, jak przychodzenie na budowę w stanie wskazującym, przelegiwanie 8 godzin pod stertą desek, i inkasowanie wypłaty. Symuluję pracę, nie wytwarzam założonego dobra, a pobieram pieniądze za wykonanie tej pracy.

Wypisujecie absurdy w tym temacie mało realne do zaistnienia. Dopłaty nie są na tyle duże aby opłacało się tylko za nie kupować ziemię. Taki "inwestor" musiałby czekać min. 15 lat aby ziemia się zwróciła.
*


Taaa, całe Bieszczady są pokryte zielenią, u nas rolnictwa prawie nie uświadczysz. Pojawiło się nowe określenie inwestowanie w nieruchomości ekologiczne. Dopłaty w naszych warunkach szczególnie, gdy stwierdza się gatunek cenny dla UE przekraczają 2 500 zł od hektara. Za te pieniądze należy tylko skosić łąki w odpowiednim czasie,zgrabić, chyba zabalować i ...pozostawić w pryzmach. Jak jeszcze wierzyłam w powstanie Turnickiego Parku Narodowego to trochę nielegalnie sprawdziłam kto jest właścicielem okolic Arłamowa. Politycy od prawa do lewa i rodziny prominentnych księży.
Walercia
QUOTE(Aquarius @ 18/06/2013, 21:02)
Inwestowanie w nieruchomości to chyba nieco inna bajka. W latach dziewięćdziesiątych nie było dotacji i chyba nikt nie przewidywał takowych. A na pewno nie wiedzieli w jakim będą kształcie.

Temat jest o kupowaniu dla dotacji, braniu dotacji za brak produkcji a jedynie posiadanie.
*



OK, to o 'zarzucaniu" bardziej dotyczyło marca20.
Ale to, co Ty nazwałeś "głosem rozsądku", to był w rzeczywistości głos niewiedzy (vide mój poprzedni post o przebitce 1000%)

Polemizowałabym też ze stwierdzeniem, że nikt nie przewidywał dotacji. Zarówno stowarzyszenie Polski z Unią (docelowo mające doprowadzić do wstąpienia do niej), jak i przejście tejże od dopłat do produkcji rolnej do dopłat obszarowych miało miejsce w początku lat 90. Kto wówczas myślał i planował, był w stanie dodać 2 i 2. Jeśli w dodatku był w stanie znaleźć fundusze i zainwestować je na dłużej, interes był oczywisty.

A by wpaść na to, że absurdalnie niska cena ziemi z upadłych PGRów ma się nijak do jej rzeczywistej wartości, i musi wzrosnąć, też nie trzeba było daru jasnowidzenia, tylko trochę inteligencji.

Edit:
Ale to, co teraz piszę, ma się już nijak do oryginalnego tematu. To, co miałam w nim do powiedzenia, już chyba wyczerpałam wink.gif
Tromp
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 21:15)
Ale to, co teraz piszę, ma się już nijak do oryginalnego tematu. To, co miałam w nim do powiedzenia, już chyba wyczerpałam wink.gif
*


Niby dlaczego? Nabywanie ziemi tylko i wyłącznie dla korzyści z jej posiadania właśnie jest tematem niniejszego wątku, jak też ocena tegoż wink.gif
Aquarius
QUOTE(Walercia @ 18/06/2013, 20:15)
Ty nazwałeś "głosem rozsądku",
*



Zgubiłaś słówko "czyżby". wink.gif
To było pytanie.

QUOTE
stwierdzeniem, że nikt nie przewidywał dotacji.


Znowu zgubiłaś słówko, tym razem "chyba". wink.gif
Natomiast druga część tej wypowiedzi z "na pewno" jest jak najbardziej prawidłowa. Pamiętam jak dziś krzyki przeciwko dotacjom areałowym. Tego, że takie zostaną wprowadzone nikt nie był w stanie przewidzieć. Byli przeciwnicy podkreślający właśnie to, o czym tu piszecie. Nie wiadomo było jak zareaguje Unia, nie wiadomo było ile da się tych dopłat wywalczyć.
Gdyby chodziło o dotacje, gra mogła okazać się niewypałem.

QUOTE
absurdalnie niska cena ziemi


Dokładnie, ale to nie ma nic wspólnego z dopłatami. Tu chodziło o inwestycję w ziemię, której cena musi pójść w górę, jakbym miał wtedy kasę też bym kupował ale nie dla jakichś iluzorycznych dotacji.

emigrant

QUOTE
Ziemia.


Czyli mamy cenę hektara - kilkanaście do 80 tysięcy.
Teraz, ile można wyciągnąć z tego hektara dopłat?
marc20
QUOTE
Niby dlaczego? Nabywanie ziemi tylko i wyłącznie dla korzyści z jej posiadania właśnie jest tematem niniejszego wątku, jak też ocena tegoż wink.gif

Tylko że sprowadzanie wszystkiego do kwestii dopłat jest bez sensu,cena ziemi rosła by mocno nawet bez dopłat. Już przed wejściem do UE rosła koncentracja produkcji, tym samym wartość ziemi.

QUOTE
A to szkoda inwestować 15 lat na przód?

Fakt, niektórzy tak robią. Warren Buffet trzyma niektóre akcje od kilkudziesięciu lat(np. coca-coli)
Apple nie wypłacał dywidendy właścicielom przez 17 lat(do marca 2012)

Można i tak grać wink.gif

A więc nieco poprawiam swą myśl co do 1 wpisu w tej sprawie wink.gif
Tromp
QUOTE(marc20 @ 18/06/2013, 21:40)
Tylko że sprowadzanie wszystkiego do kwestii dopłat jest bez sensu,cena ziemi rosła by mocno nawet bez dopłat. Już przed wejściem do UE rosła koncentracja produkcji, tym samym wartość ziemi.
*


Nie zrozumiałeś. Tu chodzi o wykup ziemi tylko i wyłącznie dla dopłat właśnie i KRUS wink.gif
emigrant
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 20:46)
QUOTE(marc20 @ 18/06/2013, 21:40)
Tylko że sprowadzanie wszystkiego do kwestii dopłat jest bez sensu,cena ziemi rosła by mocno nawet bez dopłat. Już przed wejściem do UE rosła koncentracja produkcji, tym samym wartość ziemi.
*


Nie zrozumiałeś. Tu chodzi o wykup ziemi tylko i wyłącznie dla dopłat właśnie i KRUS wink.gif
*


A inni po co kupują? Z miłości?
Tromp
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 22:17)
A inni po co kupują? Z miłości?
*


Ja wiem... Mnie by się np pod zasiew przydało parę ha w okolicach wsi Koryczany, Karczowice, Łany Średnie, Przełaj, Zabrodzie-a nie ma. I co zrobić? sad.gif
emigrant
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 21:22)
QUOTE(emigrant @ 18/06/2013, 22:17)
A inni po co kupują? Z miłości?
*


Ja wiem... Mnie by się np pod zasiew przydało parę ha w okolicach wsi Koryczany, Karczowice, Łany Średnie, Przełaj, Zabrodzie-a nie ma. I co zrobić? sad.gif
*



A, to dziwne, bo w pół minuty znalazłem: Pole orne sprzedam Karczowice Łany Średnie, Koryczany...:
http://www.agrofama.pl/ogloszenia/pole-orne-sprzedam/
Ładnie to tak konfabulować? rolleyes.gif


Tromp
QUOTE(emigrant @ 19/06/2013, 0:06)
A, to dziwne, bo w pół minuty znalazłem: Pole orne sprzedam Karczowice Łany Średnie, Koryczany...:
http://www.agrofama.pl/ogloszenia/pole-orne-sprzedam/
Ładnie to tak konfabulować? rolleyes.gif
*


Nie konfabuluję. Ot, nie sprecyzowałem wink.gif Nie ma kawałka, który by się do czegoś nadawał, a jednocześnie miał sensowną cenę. W zeszłym roku np wystawiono na sprzedaż 2 ha za 200 tysięcy. Dojazd dobry, tylko cóż z tego, jak pole słabiutkie? I za taką kasę... Nie wiem, czy ktoś to w końcu wziął. Co do "twojego" kawałka, to talary przeciwko orzechom, że tam więcej kamienia, jak ziemi, sądząc z lokalizacji (obstawiam zbieg Mstyczowa, Karczowic, Koryczan i Przełaji-poza żytem i iglakami mało co tam urośnie, a mnie potrzeba kukurydzy).

Fakt faktem, jak widzisz, nie wszyscy chcą ziemi dla dopłat i KRUSu tongue.gif Nie moja wina, że krówki lubią zeżreć paręset ton kukurydzy na rok, nie licząc innej paszy tongue.gif
Wprawdzie mój żul roboczy mówił, żeby krowom dupy tyłki pozatykać, ale jakoś tej rewolucyjnej (bo w rewelacyjność jakoś wątpię) metody nie kupuję smile.gif
emigrant
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 23:19)
Nie konfabuluję. Ot, nie sprecyzowałem wink.gif  Nie ma kawałka, który by się do czegoś nadawał, a jednocześnie miał sensowną cenę.

Cie, choroba, a już myślałem, że piszesz, że łućciwy rolnik nie może ziemi kupić, bo miastowe syćko na dotacyje wykupili... tongue.gif
Tromp
QUOTE(emigrant @ 19/06/2013, 0:27)
Cie, choroba, a już myślałem, że piszesz, że łućciwy rolnik nie może ziemi kupić, bo miastowe syćko na dotacyje wykupili... tongue.gif
*


A w życiu-gdzieś ty to wyczytał? tongue.gif
Po prostu okolica mocno specyficzna, ale nie czas i miejsce na to wink.gif
emigrant
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 23:29)
QUOTE(emigrant @ 19/06/2013, 0:27)
Cie, choroba, a już myślałem, że piszesz, że łućciwy rolnik nie może ziemi kupić, bo miastowe syćko na dotacyje wykupili... tongue.gif
*


A w życiu-gdzieś ty to wyczytał? tongue.gif
Po prostu okolica mocno specyficzna, ale nie czas i miejsce na to wink.gif
*


Okolica mocna specyficzna... Niech będzie.
Jeśli zaś chodzi o KRUS to ja tu głównie widzę pretensję, że nie da rady zrobić, żeby objęło tylko "chłopaków od Pawlaka". Niektórych z tego powodu po prostu szlag trafia...
Tromp
QUOTE(emigrant @ 19/06/2013, 0:43)
Okolica mocna specyficzna... Niech będzie.
Jeśli zaś chodzi o KRUS to ja tu głównie widzę pretensję, że nie da rady zrobić, żeby objęło tylko "chłopaków od Pawlaka". Niektórych z tego powodu po prostu szlag trafia...
*


A mnie się KRUS wcale nie podoba. I co zrobić? rolleyes.gif
ZUS zresztą też nie...
Generalnie jednak, żeby dotacje na rolnictwo były bardziej efektywne, winny być do produkcji, nie obszaru, a i KRUS by można zrobić np. powyżej pewnego % dochodu z roli.
emigrant
QUOTE(Tromp @ 18/06/2013, 23:46)
A mnie się KRUS wcale nie podoba. I co zrobić? rolleyes.gif
ZUS zresztą też nie...

To ci dopiero, znowu zgoda... blink.gif
Piegziu
KRUS to oszustwo ludzi względem ludzi.
ZUS to oszustwo państwa względem ludzi.

Wychodzi na to samo - ZUS i KRUS to oszukiwanie ludzi.
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org