Pomoc - Szukaj - Lista Użytkowników - Kalendarz
Pełna wersja: Jak rozwalono PGRy
historycy.org > Historia Polski > PO OKRĄGŁYM STOLE - DEMOKRACJA > Przemiany społeczne i gospodarcze
Pages: 1, 2
Lilla Weneda
Pracowałem w PGR przez pół roku ( miałem praktyki studenckie)

One nie miały prawa funkcjonować (poza garstką najlepszych).Temat na długą rozmowę.

Najgorszą po nich spuścizną to ludzie mentalnie zamienieni w niewolników. Zabrano im kiedyś najważniejszą rzecz - możliwość podejmowania decyzji. PGR zapewniał deputaty mleka, paszy dawał kawałek ziemi itd. Dzięki temu kompletnie nie musieli myśleć, nie musieli podejmować decyzji.

Mentalność niewolnika jest przenoszona z pokolenia na pokolenie. Wystarczy pojechać do dowolnej wsi gdzie był PGR i porównać osiedle byłych pracowników PGR i ludzi wolnych. Różnica aż w oczy kłuje mimo, że minęło ponad 20 lat.

Za następne 20 lat mimo, że będą tam mieszkały wnuki pracowników PGR dalej będzie róznice widać ( choć powoli pokolenie za pokoleniem sprawa się wyprostuje).

To może tyle na temat trudnych do ocenienia szkód jakie one spowodowały.

Jeśli wierzycie, że PGR - y były takie świetne ale zbankrutowały z przyczyn politycznych to nie zamierzam polemizować ( nie mam tyle czasu).
Od siebie tylko dodam, że dziś taki PGR zbankrutowałby szybko bez żadnych politycznych decyzji. Ja tam byłem, pracowałem i sporo widziałem. Ale jeśli ktoś chce pielęgnować swoja wizję socjalistycznej utopii to cóż - nic na to nie poradzę.
nowy2002
1. "lepiej doplacic PGR-owi 100tys PLZ rocznie przez 5 lat" Kto miał dopłacać i komu te pieniądze miały być zabrane.
2. "Podobnie dobra uwaga z transportem. Niestety prywatny transport jezdzi tylko tam, gdzie sie oplaca, a nie gdzie ludzie potrzebuja" Gdyby ludzie naprawdę potrzebowali to zapłaciliby tyle, że utrzymywanie transportu byłoby opłacalne. Widać "potrzebują" jedynie wtedy gdy wydaje się im on "darmowy" lub "tani" czyli gdy kto inny również za ich potrzeby płaci. Tylko dlaczego ja mam komuś fundować przejazd z dajmy na to ( żeby nikogo nie obrażać ) Potworowa Średniego do Kochanowic nad Dąbrówką?
3. "sprawiedliwosc spoleczna", "zysk spoleczny" A to co za zwierzęta?
4. "Ale najwiekszym problemem byl brak silnego lobby PGRow... na przykladzie gornikow" Całe szczęście ( dla Kol. również ) bo strach pomyśleć ile przy takim "silnym lobby" mogłoby kosztować jedzenie. Efekt silnego lobby górniczego dla Polaków to drogi węgiel:
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualno...-z-katowic.html
5. "Niestety tak to w polituce jest, ze najlepiej strzyc owce, ktora nie wierzga" Kolego myli strzyżenie z dokarmianiem smakołykami ( tym jest dopłacanie do nierentownych przedsiębiorstw ). W Polsce to strzyże się przedsiębiorców czy kierowców a nie górnictwo/górników.
6. "Trudno na powaznie napisac, co nalezalo zrobic bez solidenej analizy i calego procesu 'policy making' do wymodelowania strategii i jej implementacji" Czyli jak dobrze odczytuję słowa Kolegi zrobić jak z LOT-em albo jedną czy drugą stocznią? Czyli koniec końców tak czy siak bankructwo albo sprzedaż za pieniądze, które nie pokryją tych wpompowanych przez podatników. To już taniej natychmiast przeciąć pępowinę.
Ochotnik Marek
A ma ktoś czasem jakąś mapkę rozkładu przestrzennego PGRów (np. odsetek ludności zatrudniony w tymże)? Tak mnie zainteresowało.
Aquarius
QUOTE(nowy2002 @ 28/08/2013, 13:04)
taniej natychmiast przeciąć pępowinę.
*



Bo najłatwiej zniszczyć, trudniej naprawić.

A koszty likwidacji tylko pozornie są małe.
M$B
Rentowność PGR nie polegała na przynoszeniu realnych zysków finansowych bezpośrednio do kasy- należy moim zdaniem zerknąć na to rozwiązanie szerzej , a mianowicie - praktycznie każdy nadawał się do pgr - czyli socjal nie musiał dotować takiego jegomościa po odbyciu kary w zakładach karnych również - odchodzi koszt socjalny - oczywiście obowiązek pracy był powszechny ale dziś nie jest i tych ludzi nie ma gdzie adoptować do społeczeństwa więc wracają do tego co potrafią . Druga sprawa - patologie społeczne wymagają nadzoru bezpośredniego - niestety demokratyczny system nie pozwala narzucić obowiązków stąd gdy ktoś zaczyna się gubić w życiu np tracąc zatrudnienie z dnie na dzień to łatwiej jest mu się stoczyć niż stanąć twardziej na nogach - ile na to wydajemy ??? Kolejna sprawa - regulacja cen żywności , kolejna - edukacja rolnicza ( pamiętajmy że Polska była niegdyś spichlerzem europy) następnie ekologia - takie gospodarstwa funkcjonują do dziś w Izraelu - sam widziałem - i są świetnymi ekologicznymi dostarczycielami zdrowej żywności - która jest droższa , smaczniejsza i lepsza a do tego przy każdym takim - KIBUCU - jest sklep gdzie można ją kupić - jeden wytwarza miód inne pomidory oraz inne warzywa itd - nie wiem czy samo określenie rentowności wolno sprowadzać jedynie do ilości dołożonych pieniędzy - myślę że należy sprawdzić całą płaszczyznę i inne pośrednie na której pozwalał opierać się ten system . Wydaje mi się a nawet jestem pewny sprawdzając dane GUS że zamiast dokładać rok rocznie pieniądze do pomocy społecznej warto by było wytwarzać cokolwiek w PGR - co o tym myślicie???
wysoki
QUOTE
a mianowicie - praktycznie każdy nadawał się do pgr - czyli socjal nie musiał dotować takiego jegomościa po odbyciu kary w zakładach karnych również - odchodzi koszt socjalny

Czyli jak mu płacono miesięczną pensją za nic nie robienie to koszt socjalny odpadał?
Ciekawa myśl wink.gif.
QUOTE
oczywiście obowiązek pracy był powszechny ale dziś nie jest i tych ludzi nie ma gdzie adoptować do społeczeństwa więc wracają do tego co potrafią

Naprawdę Ci się wydaje, że w PRL wszyscy pracowali, nawet ci, którym się nie chciało? Że niby złodziej jak wyszedł z więzienia to mu wtedy państwo zapewniało pracę i już nie kradł?
No ja akurat na podwórku miałem i bezrobotnych i złodziei...
Proponuję sobie obejrzeć choćby taki filmik: https://www.youtube.com/watch?v=Udb0gAXIt1Y

QUOTE
Druga sprawa - patologie społeczne wymagają nadzoru bezpośredniego - niestety demokratyczny system nie pozwala narzucić obowiązków stąd gdy ktoś zaczyna się gubić w życiu np tracąc zatrudnienie z dnie na dzień to łatwiej jest mu się stoczyć niż stanąć twardziej na nogach - ile na to wydajemy ???

A rozwiązaniem tego są PGR-y?
Czyli jak sobie ktoś nie radzi w mieście to najlepiej go wywieźć do PGR-u i tam mu dać pracę aby się podniósł?
No to kolejne rządy wymyśliły prostsze rozwiązanie, każdy może wyjechać za granicę...

QUOTE
takie gospodarstwa funkcjonują do dziś w Izraelu - sam widziałem - i są świetnymi ekologicznymi dostarczycielami zdrowej żywności

Ale kojarzysz rzecz podstawową - przedsiębiorstwem trzeba dobrze zarządzać aby przynosiło zysk.
A jak to wyglądało w przypadku PGR-ów?

QUOTE
Wydaje mi się a nawet jestem pewny sprawdzając dane GUS że zamiast dokładać rok rocznie pieniądze do pomocy społecznej warto by było wytwarzać cokolwiek w PGR - co o tym myślicie???

Ujawnij najpierw te dane z GUS, które udowadniają, że problem pomocy społecznej rozwiąże istnienie PGR-ów.
I dobrze też jak udowodnisz, że skoro w PRL istniały PGR-y to dzięki nim nie trzeba było już wydawać na pomoc społeczną.

Ja sobie biorę dane z GUS z roku 1989 i dowiaduję się, że np. w roku 1980 w gospodarstwach robotniczych (od 1 osoby wzwyż) środki ze świadczeń społecznych stanowiły 9% całości przychodu a w r. 1988 12,8%.
A przecież powinni potrzebujących wysłać do PGR-ów, aby sobie tam zarobili...
Net_Skater
M$B:
QUOTE
edukacja rolnicza ( pamiętajmy że Polska była niegdyś spichlerzem Europy) następnie

Na szczescie uzytkownik zastosowal slowo "niegdys" i podejrzewam, ze chodzi tu o RON XVI/XVII wiek.
Bo jesli slowo "niegdys" ma oznaczac lata 50te czy 60te XX wieku to argumentacja pada. Pamietam doskonale artykuly z pierwszej strony owczesnego Expressu Wieczornego informujace o tym ze w Gdyni zacumowal jeden czy drugi stutysiecznik z kanadyjskim lub amerykanskim zbozem.

N_S
Adiko
QUOTE(M$B @ 9/08/2015, 9:05)
Rentowność PGR nie polegała na przynoszeniu realnych zysków finansowych bezpośrednio do kasy- należy moim zdaniem zerknąć  na to rozwiązanie szerzej , a mianowicie - praktycznie każdy nadawał się do pgr - czyli socjal nie musiał dotować takiego jegomościa po odbyciu kary w zakładach karnych również - odchodzi koszt socjalny - oczywiście obowiązek pracy był powszechny ale dziś nie jest i tych ludzi nie ma gdzie adoptować do społeczeństwa więc wracają do tego co potrafią . Druga sprawa - patologie społeczne wymagają nadzoru bezpośredniego - niestety demokratyczny system nie pozwala narzucić obowiązków stąd gdy ktoś zaczyna się gubić w życiu np tracąc zatrudnienie z dnie na dzień to łatwiej jest mu się stoczyć niż stanąć twardziej na nogach - ile na to wydajemy ??? Kolejna sprawa - regulacja cen żywności , kolejna - edukacja rolnicza ( pamiętajmy że Polska była niegdyś spichlerzem europy) następnie ekologia - takie gospodarstwa funkcjonują do dziś w Izraelu - sam widziałem - i są świetnymi ekologicznymi dostarczycielami zdrowej żywności - która jest droższa , smaczniejsza i lepsza a do tego przy każdym takim - KIBUCU - jest sklep gdzie można ją kupić - jeden wytwarza miód inne pomidory oraz inne warzywa itd - nie wiem czy samo określenie rentowności wolno sprowadzać jedynie do ilości dołożonych pieniędzy - myślę że należy sprawdzić całą płaszczyznę i inne pośrednie na której pozwalał opierać się ten system . Wydaje mi się a nawet jestem pewny sprawdzając dane GUS że zamiast dokładać rok rocznie pieniądze do pomocy społecznej warto by było wytwarzać cokolwiek w PGR - co o tym myślicie???
*


Kibuce wcale nie są one tak doskonałe, opłacalne i wydajne. W większości poupadały.
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/sw...sc-kibucow.read
" Kibuce nie wytrzymywały konkurencji z prywatnymi i spółdzielczymi gospodarstwami, które postawiły na rolnictwo intensywne – mały obszar, duże zbiory najbardziej opłacalnych płodów: kwiatów i egzotycznych owoców na eksport."

PGR-y nie były obozami zesłanych dla więźniów tylko miejscami gdzie (często) w dworach (folwarkach) post niemieckich i pruskich, lokowano przesiedleńców zza Buga, akcji Wisła oraz przesiedleńców z innych części kraju.

Zatem mieszkańcy PGR-ów to była najczęściej ludność bardzo dobrze zaznajomiona z uprawą roli, byli to rolnicy.

PGR-y wyrządziły ogromną krzywdę tym ludziom jak i całym połacią kraju. Tam były dogodne warunki do rozwoju alkoholizmu na szeroką skalę, ogromna niegospodarność i mnóstwo innych patologii których uczyli się ludzie na co dzień stykający się z tym eksperymentem socjalnym.
Net_Skater
Adiko:

QUOTE
PGR-y nie były obozami zesłanych dla więźniów tylko miejscami itd.

Nikt tego nie twierdzi.

QUOTE
Zatem mieszkańcy PGR-ów to była najczęściej ludność bardzo dobrze zaznajomiona z uprawą roli, byli to rolnicy.

Qwestionuje to "bardzo dobre zaznajomienie" wsrod przesiedlencow. Chlopi gospodarujacy na paromorgowych gospodarstwach na wschodzie przedwojennej Polski nie mieli zielonego pojecia o technologii pracy wielohektarowego arealu, ich zdolnosc obslugiwania maszyn rolniczych byla zerowa, a co najwazniejsze - nie pracowali na swoim. Z ekonomicznego punktu widzenia PGR-y powinny zdechnac w pierwszym roku istnienia ale kontynuowanie ich istnienia bylo decyzja polityczna, w ramach importowanej z ZSRR koncepcji "kolektywizacji rolnictwa".

N_S


konto usunięte 13/01/18
QUOTE(Lilla Weneda @ 28/08/2013, 11:02)
Pracowałem w PGR przez pół roku ( miałem praktyki studenckie)

One nie miały prawa funkcjonować (poza garstką najlepszych).Temat na długą rozmowę.

Najgorszą po nich spuścizną to ludzie mentalnie zamienieni w niewolników. Zabrano im kiedyś najważniejszą rzecz - możliwość podejmowania decyzji. PGR zapewniał deputaty mleka, paszy dawał kawałek ziemi itd. Dzięki temu kompletnie nie musieli myśleć, nie musieli podejmować decyzji.



Czyli twoim zdaniem, bezpieczeństwo socjalne równa się niewolnictwu. Idąc w takim razie dalej, można założyć że sławetny ''wyścig szczurów'' to najwyższa forma wolności


CODE
Dzięki temu kompletnie nie musieli myśleć, nie musieli podejmować decyzji.


Zapewniam cie, że myśleli długo i intensywnie wink.gif Mój znajomek, jak nie spuścił dziennie 60 litry ropy to był chory. Dzięki temu mój ojciec [jak wspominał z łezko w oku wink.gif ] pierwszy raz kupił rope w CPN, w latach 90-tych, czyli po 23 latach od kupna ciągnika

Tak odnośnie rentowności gospodarstw indywidualnych,na moim terenie[podlaskie] powszechnym mniemaniem było to, że ''najgorzej świnie dohodować do roku,później zaczyna rosnąć'' sleep.gif
gregski
QUOTE(welder @ 30/11/2017, 18:14)
Czyli twoim zdaniem, bezpieczeństwo socjalne równa się niewolnictwu. Idąc w takim razie dalej, można założyć że sławetny ''wyścig szczurów'' to najwyższa forma wolności
*

Owszem, coś w tym stwierdzeniu jest.

QUOTE(welder @ 30/11/2017, 18:14)
Zapewniam cie, że myśleli długo i intensywnie  wink.gif Mój znajomek, jak nie spuścił dziennie 60 litry ropy to był chory. Dzięki temu mój ojciec [jak wspominał z łezko w oku wink.gif ] pierwszy raz kupił rope w CPN, w latach 90-tych, czyli po 23 latach od kupna ciągnika
*

I to jest jeszcze jeden powód potwierdzający, że należało tą patologię skończyć.
konto usunięte 13/01/18
QUOTE(gregski @ 30/11/2017, 20:22)

I to jest jeszcze jeden powód potwierdzający, że należało tą patologię skończyć.
*


Pewnie że tak.Jednak komunizm,socjalizm, czy jak to się tam nazywało,jest w tym temacie za cienki w uszach.Nic nie potrafi lepiej wzionść za mordę, jak kapitalizm i wolny rynek pracy
To jest wersja bez grafik. Aby przejść do pełnej wersji forum kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.
Copyright © 2003 - 2005 Historycy.org
Kontakt: historycy@historycy.org